andallthat_jazz
18.10.25, 19:58
Moze akurat w tym watku odpuscicie sobie szczylskie nabijanki. Na dyzuze sie jakos trzymalam teraz stres wrocil dovprzetrawienia. Opis sytuacji. Godzina ok 5.30 rano. Jestem juz na terenie szpitala. Ale to typowa zabudowa dawnych klinik. To tak zwane stare pawilony. Czyli piekne architektocznie budynki cos jak stare wille rozsiane na duzym terenie. Ktory jest parkiem. Wejsc moze praktycznie kazdy na teren. Do budynkow nie. Zero zywego ducha. Ide lekko podswietlanym chodnikiem. Mgliscie, ciemno. Moj oddzial troche na uboczu. Widze, ze jedzie bardzo wolno auto (dziwne, ze prywatne auto szuka czegos kadac tak wolno o tej porze. Odwiedziny sa od 14-tej a pracownicy z parkingiem raczej nie szukaja swojego miejca pracy.) ok ide dalej. Zatrzymuje sie przed wejsciem do szatni, ktora miesci sie w piwnicach. Chce dokonczy papierosa. Auto zatrzymuje sie kawalek dalej. Wysiada facet w ciemnym dresie i z tej odleglosci gapi sie na mnie. Juz mi mocno nieswojo. I prosze bez durnych zartow. Jest ciemno, nikogo oprocz tego dziwaka nie ma. Tlumacze sobie, ze jakis pewnie z firmy remontowej, czy technik, ktory za wczesnie przyjechal i po prostu pali fajke. Ale nagle gosc robi juz cos bardzo dziwnego. Wchodzi w alejke prowadzaca do parku, tam nie ma nic. Obserwuje kontem oka, bo spacery o tej porze dziwne. Staram sie za bardzo sama nie wgapiac w niego, tylko wyczaic, ze polazl i sama sie posmiac z narastajacego niepokoju. I nagle slysze te jego wolne kroki za plecami. Czyli okrazyl mnie i lezie od tylu. I tu pojawil sie juz prawdziwy strach, bo kiedys bylam napadnieta. Nie probujac juz nic racjonalizowac, rzucilam fajke, wystartowalam jak z torpedy w kierunku drzwi. Zdolalam wydobyc klucze (nie wiem jak trafilam nimi do zamka, otworzyc i zamknac za soba. Trzeslam sie jak galareta. I tez koledzy nie mogli znalezc wytlumaczenia, dlaczego ktos kto ma zdrowe zamiary nie zagada juz z oddali, zeby zapytac o cos, tylko dziwnie sie skrada za drzewami.
To sie posmiejecie, ale poczulam serio smiertelny strach przed jego dziwacznym zachowaniem. Jak wspomnialam, lata temu bylam wlasnie tak od tylu w bialy dzien zaatakowana. A tu byla przynajmniej jesli idzie o oswietlenie i brak ludzi noc.
Macie takie doswiadczenia? Raz jeszcze powtorze zafundowal mi powtorke sprzed lat. Kiedy tez udalo sie uciec, ale bylo jeszcze grozniej, w bialy dzien a ja mialam 16 lat. To serio w koncu taki strach i napiecie.