partytura2026
16.09.26, 16:53
Do ludzi.
Dwa przykłady z tego tygodnia. Prywatna przychodnia. W recepcji siedzą naburmuszone panienki odpowiadające półgębkiem.
Luz. Odesłały mnie do drugiej recepcji.
Niestety musiałam wrócić do pierwszej na dodatkową rejestrację na dodatkowe badanie. Kolejka za mną na kilka osob stoi aż do wyjścia. Jedna panienka klika w klawisze jednym palcem, jednocześnie zapisując pacjenta i instruując telefonicznie koleżankę jak wystawia się fakturę.
Druga panienka stoi… z kubkiem kawy… w końcu siada..
akurat nadeszła moja kolej. Mówię więc, że zrobiła się kolejka i może warto byłoby odłożyć telefon i wystawianie faktury, obsłużyć pacjentów i wrócić do rozmowy. Albo poprosić koleżankę obok, żeby pomogła.
Foch.
Wczoraj w sieciówce. Kolejka do jedynej czynnej kasy. Na blacie rozłożony chyba zwracany przez parkę przy kasie towar. Oglądana każda rzecz, przekładana do woreczków. A ludzie w kolejce karnie stoją.
Więc pytam czy możnaby wezwać drugą kasjerkę. I dopiero wtedy pani kasjerka dzwoni po pomoc.
Ludziom się nie chce czy są po prostu niemyślący?
Nie lubię być niemiła. Ale wiem, że w takich sytuacjach mój głos brzmi na poirytowany i wychodzę na zołzę.