Dodaj do ulubionych

jestem czepialska

10.12.04, 12:36
Jak w temacie, sprawa wygląda tak. Jesteśmy malżenstwem 2,5 roku, mamy 10-
misięczną córeczkę. A problem jest taki, że mojego męza nigdy nie ma w domu,
pracuje od 8 do 16 albo od 12 do 20 i żeby to była tylko praca. JAk pracuje
na rano to w domu jest ok 18-19, bo klient przyjechał później, bo mechanicy
nie zrobili samochodu itp itd. Dodam,że mąż nie pracuje sam ma zmiennika, z
krórym są razem przez 4 godziny właśnie po to aby przekazać sobie info. Ja
rozumiem raz na jakiś czas się spóźnić ale codziennie? A w tym tygodniu to
już przegiął, wziął kolegi samochód do naprawy(remont generalny silnika) i
siedzi w garażu. Powrót do domu 18 albo 20.30 coś zjada i do garażu i siedzi
tam do 24, a wczoraj do 4 rano. I mój mąż się dziwi że jestem zła, nie
rozumie o co sie czepiam. A cczepiam się o to, że siedzę cale dnie w domu z
dzieckiem, żebym mogla siedziec w domu to bym sie cieszyła, ale ja siedzę w
jednym pokoju, drugi zajmuje teściu za którym nie przepadam( to już inna
bajka), oczywiście wychodze na spacery, ąle ile można sie błąkać. Mi
potrzebny jest po prostu facet w domu, też bym chciala gdzies wyjść.
Tłumaczenie mojego mężą to to, że potrzeba nam kasy, ja to rozumiem, ale za
wszelką cenę? I tak nie można nic kupić, bo nie ma kiedy. Ja wysiadam, mam
dość. Wiem, żę wielu facetów pracuje za granicą, nie przeszkadzało by mi to,
bo wiedzialabym że taki nasz wybór a tak? Po co mi te pieniądze jak nie mam z
kim się dzielić.
Dziewczyny przepraszam, że tak chaotycznie, jestem w takim dole, że nie wiem
co stukam w klawiaturę. Poradźcie jak rozmawiac z mężem. Bo czuję że jak
będzie tak dalej to będzie koniec małżeństwa.
POzdrawiam

---jak w kołowrotku bezwolnie się kręce...

A to moje szczęście:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14080179
Obserwuj wątek
    • olim99 Re: jestem czepialska 10.12.04, 13:23
      u mnie to samo,do pracy idzie po 4 rano, a wraca po 16,17.
      niestety malo zarabia, zostaje po godzinach.wraca to idzie spac, ilez mozna to
      znosic? ja nigdzie nie moge wyjsc. nawet rachunki zaplacic, bo nie ma jak.na
      spacer ledwo wychodze bo dziecko jest tak ciezkie ze nie mnam sily wniesc kilka
      pieter do gory a nie mam windy.wiec siedze prawie cale dnie w domu sama.
      to chyba tez koniec malzenstwa, mam chlopa a zarazem go nie mam.nioe
      funkcjonuje jak powinien.
    • tolka3 Re: jestem czepialska 10.12.04, 15:25
      Ja bym się spakowała i pojechała z dzickiem do swoich
      rodziców/siostry/przyjaciółki. Powiedziałabym mężowi, że jest mi źle, że tak
      naprawdę jestem bardzo samotna, potrzebuję odpoczynku, muszę odetchnąć. Skoro
      nie mogę liczyć na niego, będę musiała poradzić sobie sama. Dobrze, że mam
      jeszcze mamę/siostrę/przyjaciółkę/xxx.

      Karin, nie jesteś czepialska. Ja też bym nie wytrzymała. Udusiłabym się. Wyjedź
      sobie gdzieś na trochę jeśli tylko możesz.
      • kalina_p Re: jestem czepialska 10.12.04, 19:17
        Hej!
        Nie jestes czepialska, absolutnie! Ja tez bym nie wytrzymala...przerabialam
        podobne tematy z mezem - ze ja sama w czterech scianach kadam z kaloryferem z
        rozpaczy a jego nie ma. DUUUUUZO tych rozmow bylo, nie raz tez wrzeszczalam dla
        lepszego efektu (na mojego to dziala) i jakos sie ulozylo. Pogadaj z nim,
        tlumacz, co czujesz...dokladnie tlumacz, wyjasniaj, ze Ci zle, smutno, ze nie
        chcesz tak, znow rozmawiaj...bo co innego? Rozwiedziesz sie? Z tego, co mi sie
        wydaje to sie chyba kochacie tylko moze on po prostu nie zauwaza pewnych
        rzeczy? Albo nie chce siedziec w domu..? A jesli tak to dlaczego?
        No nic, pozdrawiam serdecznie!!!
    • moofka Re: jestem czepialska 10.12.04, 19:36
      a według mnie czepiasz się męża i tyle
      jesteś przemęczona, masz prawo
      drazni cie, ze mieszkacie u teściów kątem i siedzisz cały dzień sama z
      dzieckiem w nieswoim domu
      jasne, mnie tez by szlag trafił
      ale uswiadom sobie, że to nie nieobecność męża jest powodem twoich smutków,
      tylko wszystko do kupy
      więc kiedy on po całym dniu pracy przychodzi do domu postaraj sie znaleźć i dla
      niego odrobine ciepła i zroumienia, a nie oczekiwać, że będzie znosił twoje
      fochy, bo faktycznie może on juz ucieka od ustyskującej żony do tego garazu
      ja w pierwszej kolejnosci zaczęłabym sie zastanawiać, co ja robie takiego, że
      wcale mu sie do nas nie spieszy
      inna sprawa, że nie mozesz miec pretensji do niego o to, że pracuje po godzinach
      niestety skonczyły sie peerelowskie zwyczaje i malo kto moze sobie pozwolic na
      prace od 8 do 16
      jesli jak piszesz klient sie spoznil a mechanik nawalił są to jak najbardziej
      uzasadnione powody, zeby w pracy zostac dłuzej
      wsród pretesnji pieniedzy za malo a pracujesz za dlugo sorry, nawet aniol nie
      wytrzyma
      zycze wiecej wyrozumialosci
      zamiast cieszyc sie, ze zarobi na tyle zebys mogla zajmowac sie dzieckiem
      zatruwasz zycie i sobie i jemu
      wiekszosc z nas ma dlugo, nie tylko osiem godzin pracujacych męzów, ba, wiele
      matek same pracuja dluzej niz osiem godzin
      czy to powód, zebysmy wszyscy truli sie nawzajem i zasypywali pretensjami
      przeciwnie
      zrob wszystko, zeby wspólne chwile były żródłem radosci, a nie nieporozumien
      spróbuj choc na chwile wczuc sie w jego skóre i zrozumiec
      pozdrawiam
      • kalina_p Re: jestem czepialska 10.12.04, 19:45
        Wiesz...mysle, ze bez przesady. Ja zrezygnowalam z roli Matki-Zony-Polki, bo
        mnie szlag trafil, ze jego ciagle nie ma a jak jest to spi. I co??? Zakupy ja,
        sprzatanie ja, kanapeczki do pracy ja, dzieckiem sie zajac ja, z psami ja,
        smieci wurzucic ja... to TEZ jest opraca na caly etat a nawet wiecej, bo 24
        godz. na dobe!!! Przepraszam ale uwazam, ze kobiecie tez nalezy sie odpoczynek
        chociazby taki, ze maz wraca do domu, rozmawia, dziecko wezmie na troche itd
        itp. Moj na szczescie zrozumial, odpukac w niemalowane!
        Pozdrawiam
        • moofka Re: jestem czepialska 10.12.04, 20:06
          kalina_p napisała:

          > Wiesz...mysle, ze bez przesady. Ja zrezygnowalam z roli Matki-Zony-Polki, bo
          > mnie szlag trafil, ze jego ciagle nie ma a jak jest to spi. I co??? Zakupy
          ja,
          > sprzatanie ja, kanapeczki do pracy ja, dzieckiem sie zajac ja, z psami ja,
          > smieci wurzucic ja... to TEZ jest opraca na caly etat a nawet wiecej, bo 24
          > godz. na dobe!!! Przepraszam ale uwazam, ze kobiecie tez nalezy sie
          odpoczynek
          > chociazby taki, ze maz wraca do domu, rozmawia, dziecko wezmie na troche itd
          > itp. Moj na szczescie zrozumial, odpukac w niemalowane!
          > Pozdrawiam

          co to znaczy z roli matki-polki?
          co innego podział obowiązków a co innego pretensje do męza, że długo pracuje
          mój mąż przychodzi do domu często około 20, taka ma prace
          nawet kiedy byłam w domu cały dzien z dzieckiem witałam go z ciepłym obiadem i
          usmiechem na ustach, bo wiem, ze robi wszystko, zeby i tak przyjsc jak do nas
          najszybciej
          zwykła ludzka przyzwoitosc nie pozwoliłaby mi awanturowac sie ze spracowanym
          czlowiekiem i oczekiwac, ze bedzie sobie sam zarcie robił
          albo sprzatal wieczorem po pracy,
          o to wlasnie chodzi, ze po pracy i jedni i drudzy maja prawo do odpoczynku i
          spokoju a nie awantur
          w niczym nie umniejszam obowiązków matki w domu
          ale, ze cie zacytuje "bez przesady"...


          • kalina_p Re: jestem czepialska 10.12.04, 20:36
            Zgadzam sie, ja tez cieplym obiadkiem i buziakiem witam, jesli wraca po
            pracy...Chodzi mi o sytuacje, kiedy MOGL wrocic a nie zrobil tego, bo woli isc
            do garazu...wracam do autorki watku - pisze, ze spoznia sie CO DZIEN. Skoro sie
            spoznia to znaczy, ze mial byc wczesniej, skoro zdarza mu sie to co dzien to
            znaczy, ze nie stara sie wracac do domu o czasie. Albo nie chce? Albo nie uwaza
            tego za konieczne? Moze trzeba mu uswiadomic po prostu, ze jest zonie potrzebny
            w domu, nie koniecznie do sprzatania ale moze do rozmowy, przytulenia,
            tzw.spedzania razem czasu...Tylko o to mi chodzi.Wiadomo - jak moj maz pracowal
            przez 10 nocy pod rzad i MUSIAL to latalam wokol niego jak fryga, zeby tylko
            wypoczal, spal, zjadl itd. Ale jesli on z wlasnej woli zajmuje sie czyms innym,
            nie wraca to cos jest nie tak.
            • moofka Re: jestem czepialska 10.12.04, 20:42
              kalina_p napisała:

              >Chodzi mi o sytuacje, kiedy MOGL wrocic a nie zrobil tego, bo woli isc
              > do garazu...wracam do autorki watku - pisze, ze spoznia sie CO DZIEN. Skoro
              sie
              >
              > spoznia to znaczy, ze mial byc wczesniej, skoro zdarza mu sie to co dzien to
              > znaczy, ze nie stara sie wracac do domu o czasie. Albo nie chce? Albo nie
              uwaza
              > tego za konieczne? Moze trzeba mu uswiadomic po prostu, ze jest zonie
              potrzebny
              >
              > w domu, nie koniecznie do sprzatania ale moze do rozmowy, przytulenia,
              > tzw.spedzania razem czasu...Tylko o to mi chodzi.Wiadomo - jak moj maz
              pracowal
              >
              > przez 10 nocy pod rzad i MUSIAL to latalam wokol niego jak fryga, zeby tylko
              > wypoczal, spal, zjadl itd. Ale jesli on z wlasnej woli zajmuje sie czyms
              innym,
              >
              > nie wraca to cos jest nie tak.

              otóż to, dlatego zaczęłabym sie zastanawiać, czy to aby nie moje zrzedzenie
              działą na niego jak raid na komary
              po prostu
              jeżeli woli siedzie w grudniu w garazu i dłubac przy starym silniku niz wracac
              do żony, to chyba faktycznie cos jest nie tak
              musi w tym domu jest jeszcze chłodniej niz w garazu
              • kalina_p Re: jestem czepialska 10.12.04, 21:01
                No tak, z tym sie zgadzam...albo moze jakis maz lubi grzebac w
                autach/komputerach/lowic ryby i nie mysli, ze zonie to az tak przeszkadza. I ze
                bardzo chcialaby "pobyc" z nim.A jak sie to ma do spedzania czasu z
                dzieckiem??? A!Pisalas o podziale obowiazkow - to inna bajka ale dzielic je
                mozna jedynie z kims obecnym w domu.
                Pozdrawiam!!!
                • moofka Re: jestem czepialska 10.12.04, 21:19
                  kalina_p napisała:

                  > No tak, z tym sie zgadzam...albo moze jakis maz lubi grzebac w
                  > autach/komputerach/lowic ryby i nie mysli, ze zonie to az tak przeszkadza. I
                  ze
                  >
                  > bardzo chcialaby "pobyc" z nim.A jak sie to ma do spedzania czasu z
                  > dzieckiem???

                  ok,ja cie rozumiem, ale z postu karin wcale nie nije tęsknota za obecnościa
                  męża dla kontaktu z nim,
                  tylko takie zale o wszystko i o nic
                  stąd jeszcze az powtórze, na jej kiepska kondycje psychiczna złozyły sie
                  wszystkie okolicznosci a nie mężowska neobecnosc spowodowana pracą
                  na nim jednakze obijają sie wsztytkie frustracje
                  ma prawo tez czuc zal
                  a i tak jest ugodowym facetem, ze zamiast drzec z babą koty ucikea do garazu,
                  dziubie do rana i idzie do pracy
                  *****************************
                  #I mój mąż się dziwi że jestem zła, nie
                  #rozumie o co sie czepiam. A cczepiam się o to, że siedzę cale dnie w domu z
                  #dzieckiem, żebym mogla siedziec w domu to bym sie cieszyła,
                  ____________________________________

                  no własnie

                  #ale ja siedzę w
                  #jednym pokoju, drugi zajmuje teściu za którym nie przepadam( to już inna
                  #bajka), oczywiście wychodze na spacery, ąle ile można sie błąkać. Mi
                  #potrzebny jest po prostu facet w domu, też bym chciala gdzies wyjść.
                  __________________________________________

                  o a nie z mężem posiedziec

                  #Tłumaczenie mojego mężą to to, że potrzeba nam kasy, ja to rozumiem, ale za
                  #wszelką cenę? I tak nie można nic kupić, bo nie ma kiedy. Ja wysiadam, mam
                  #dość. Wiem, żę wielu facetów pracuje za granicą, nie przeszkadzało by mi to,
                  #bo wiedzialabym że taki nasz wybór a tak?
                  ________________________________

                  jedno, co cieszy w tej hitorii, to to że karin w pore sie zreflektowała, i chce
                  zmienic te chorą sytuację, bo widzi słusznie zresztą, że to zagraza ich
                  małzenstwu
                  moze warto zacząć od uświadomienia sobie, co tak naprawde przeszkadza jej
                  najbardziej
                  bo może wcale nie zmiana trybu pracy męża
                  a na przykład przeprowadzka do własnego mieszkania rozwiązała by problemy
                  tak sobie gdybam
                  • kalina_p Re: jestem czepialska 10.12.04, 21:31
                    No tak...racja 100%. A i maz pewnie ma zale...Zawsze jestem zdania, ze szczera
                    rozmowa wiele daje. I do tego namawiam! W jednym mieszkaniu z tesciem nikt
                    chyba nie mieszka z wlasnej woli-moze maz na mieszkanie zarabia (sorry za
                    wscibskosc, tak tylko rozmyslam...).A swoja droga, jak nie bylo Kingi to cale
                    dnie gdzies sama latalam, kiedy maz byl w pracy i nie odczuwalam samotnosci.
                    Teraz jest gorzej, cale dnie sama z corka...i tez mam takie chwile "ile mozna
                    sie snuc po osiedlu". Ciezkie jest to zycie ogolnie ale pretensjami niczego sie
                    nie zalatwi, jedynie rozmowa.
                    Pozdrawiam serdecznie, przez to pisanie tu i zwiazana z tym moja nieobecnosc w
                    kuchni kot wlasnie zezarl zupke Kingi przygotowana na jutro. Powiedzialam mu na
                    zdrowiesmile)))) cwaniakowi.
                    • moofka Re: jestem czepialska 10.12.04, 21:37
                      kalina_p napisała:

                      > No tak...racja 100%. A i maz pewnie ma zale...Zawsze jestem zdania, ze
                      szczera
                      > rozmowa wiele daje. I do tego namawiam! W jednym mieszkaniu z tesciem nikt
                      > chyba nie mieszka z wlasnej woli-moze maz na mieszkanie zarabia (sorry za
                      > wscibskosc, tak tylko rozmyslam...).

                      na pewno, ale skoro karin tak barzdo męczy ta sytuacja, to moze warto nawet
                      jakis kąt wynając ale pójsc na swoje niz sie męczyc
                      a szczęsliwa żona to szczęsliwe dzieci szczęsliwy mąż i sczęsliwy dom


                      A swoja droga, jak nie bylo Kingi to cale
                      > dnie gdzies sama latalam, kiedy maz byl w pracy i nie odczuwalam samotnosci.
                      > Teraz jest gorzej, cale dnie sama z corka...i tez mam takie chwile "ile mozna
                      > sie snuc po osiedlu".

                      no przeciez nie sam tylko z córcią i z kotem rozrabiaką smile

                      Ciezkie jest to zycie ogolnie ale pretensjami niczego sie
                      >
                      > nie zalatwi, jedynie rozmowa.

                      a pewnie że ciężkie, tym bardziej nie warto zatruwac go sobie i innym
                      niepotrzebnie

                      pozdrawiam
                      kota tez smile
                      • kalina_p Re: jestem czepialska 10.12.04, 21:44
                        Hehehe...z 2 kotami i 2 psami, przynajmniej jest do kogo gadacwink
                        Pozdrawiam, z watku karin zrobila sie wesola debata. Co do mieszkania z kims -
                        pewnie faktycznie lepiej nawet kat wynajac ale byc u siebie, zeby mozna bylo
                        chociazby w majtkach latac i sie nie przejmowac.
    • karin5 Re: jestem czepialska 10.12.04, 23:05
      DZięki dziewczyny za odpowiedzi. A co do sytuacji, no więc mój mąż znowu polazl
      dłubać( to tak apropo). Nie chodzi mi o to, jak napisala moofka, żeby wyjść jak
      mąż wroci, chcialabym żeby byl w domu choć godzinkę i nie załatwial w tym
      czasie swoich spraw( telefonów, smsów itp). Tłumaczenie, że wraca spóźniony, bo
      klient albo co innego nie trafia do mnie, bylam kilkakrotnie świadkiem jak
      zmiennik mówil do mego ślubnego" idź do domu, jakby co to jest telefon", ale on
      ma jeszcze to i tamto, dla mnie to po prostu nadgorliwość. Bo po to żeby wydać
      klientowi samochód jest wlaśnie kolega.
      Ja taż tak jak Wy czekam na męża z obiadkiem, ba nawet pod niego gotuje jak ma
      pracę do 20 to obiad na 20. Ale mam dość wieczorów z telewizorem.
      A co do mieszkania, to mieszkamy tylko z teściem, (w samych gaciach mogę ganiać
      teść niewidomy), ale atmosfera w domu jest napięta. A przez co jest napięta?, a
      no przez to, żę szanowny tatuś żyje naszym życiem, nie ma swoich znajomych, nie
      chce wychodzic na spacery. Niestety mamy cała 36 metrów, więc wiecznie na siebi
      wpadamy( nie wiem, czy którejś z Was miłoby było natknąć się w kibelku na
      kupkającego teścia).
      Poważna rozmowa? dzisiaj była i mąż nie wysłuchał żadnego mojego argumentu,
      tylko caly czas powtarzał" zrozum MNIE", "POstaw się w MOJEJ sytuacji", a ja
      się pytam gdzie w tej calej sytuacji jesteśmy MY, ja i Daria? Czy my nie
      jesteśmy ważne? Czy dla dziesięciomiesięcznego dziecka ważniejsza jest kupa
      kasy, czy tata w domu?
      Pozdrawiam
      • kalina_p Re: jestem czepialska 11.12.04, 09:59
        Oj! A jaka jest JEGO SYTUACJA? Co mowil? Co on przez to rozumie? Nie wiem po
        prostu, co moze faceta sklaniac do tego,zeby nie spedzac jak najwiecej czasu z
        zona i dzieckiem...Forsa? Czy nie chce byc w domu?
        Jak chcesz, to napisz na priv. Pozdrawiam serdecznie, trzymaj sie.
        P.S. Rozmowa to sluchane siebie nawzajem, moze on chce Ci cos waznego
        powiedziec a Ty go nie sluchasz? A jak on moze Ciebie nie sluchac? Usadz go na
        kanapie, powiedz, co masz powiedziec i spytaj, co on na to. Po prostu, hehehe...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka