milka_milka
15.01.05, 09:45
Niedawno był wątek o cholerykach. No cóż, mój mąż też miewa takie zagrania i
ja uważam je nie za przejaw charakteru, lecz za brak wychowania. (Tu
przepraszam wszystkie mamy, które przyznają się do bycia choleryczkami, ale
tak jest). Jeżeli ktoś nie prezentuje takich cech na zewnątrz tylko w domu,
przy bliskich, to jest to brak szacunku i wygodnictwo. Kocham męża,
wiedziałam o tym przed ślubem, więc nie skarżę się, muszę się tylko wygadać,
bo właśnie pokłóciłam się o to z mężem. Jednak nie zamierzałam i nie
zamierzam tolerować takiego zachowania, co i Wam, żony choleryków radzę. Nic
(poza skrajnym zdenerwowaniem lub stresem) nie usprawiedliwia wybuchów z
niczego.
Jednocześnie proszę o niewypowiadanie się w moim wątku 18lipca, nie
interesuje mnie jej zdanie.