Dodaj do ulubionych

koniec z psimi g*** na trawnikach

25.01.05, 22:50
Zmobilizował mnie ostatni wpis w wątku poniżej, bo już od dawna chciałam o
tym napisać. Co mogłybyśmy/moglibyśmy zrobić, żeby wreszcie właściciele psów
zaczęli sprzątać te za*** g*** po swoich milusińskich, które (te psy, nie
kupy) często po 70 kg ważą, więc i wydalają odpowiednio. Teraz mój synek ma
ponad 2.5 roku i raczej nie wdeptuje w to z ciekawości, ani nie bierze do
ręki, ale jak był młodszy to często, nie uważał (jakby to było łatwe) i nie
rozumiał. Każde dziecko taki etap przechodzi, a nie każdego stać na to, żeby
wychowywać swoje dziecko wśród ogrodu 2.000 m2, a po ulicach to się tylko
samochodem z nim przemieszczać.
Teraz chodzimy na plac zabaw oddalony kilka przecznic. Droga prowadzi wśród
domków jednorodzinnych, a trawnik jest po prostu usiany takimi g***, na jakie
pewnie niejeden rosły chłop nie zawsze by się wysilił. Oczywiście takie
wielkie to jeszcze długo poleży, zanim deszcz je trochę spłucze, wiatr trochę
rozniesie (mniam, zdrowy miejski kurz) i trawa trochę zarośnie, z rok potrwa,
albo i lepiej. Ostatnio idziemy z synkiem na ten plac zabaw. Zza zakrętu
wychodzi pan z pieskiem, takim dogiem, co w kłębie sięga mi do pasa. Piesek
wbiegł na trawnik, przykucnął, naprężył się ... i jest: na oko z pół kilo, aż
smród do nas dobiegł. Mówię do dziecka: bardzo brzydko, bo co mu mam
powiedzieć, że tak jest w porządku, kiedy moim zdaniem nie jest i to bardzo,
na co ten koleś (elegancik, picuś glancuś) z przekąsem w głosie: tak bardzo
brzydko. Nie chciało mi się wdawać w spory, bo i co by to przyniosło, nic, ja
bym się tylko zdenerwowała, bo to przecież ja tracę nerwy, jak mi jego kundel
g*** pod nosem sadzi, a nie on, bo ja mu się na trawniku nie załatwiam.
Zastanawiam się tylko coraz częściej nad tym, jak by tu zainicjować jakąś
kampanię na rzecz albo uświadamiania właścicieli psów, że to jest chamstwo
nie sprzątać po swoim psie w miejsach publicznych, albo karania za takie coś.
Nie wiem, może by się na to jakieś fundusze z Unii znalazły. Najważniejsze to
chyba stworzyć jakąś grupę nacisku, pokazać, jak dużej ilości ludzi na tym
zależy.
Dlaczego ten obyczaj panujący w naszym kraju jest i obrzydliwy i groźny dla
zdrowia to chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, natomiast posprzątać po swoim
psie można. Chciało się mieć psa to trzeba umieć też i usunąć po nim
pamiątki. Ja nie mogę zrozumieć, jak to jest możliwe, że to tak się dzieje i
wszyscy nad tym przechodzą do porządku dziennego. Gdyby to o ludzkie g***
chodziło, to wrzawa by od razu była taka, bo od człowieka można wymagać, żeby
się udał do toalety. Tymczasem to, czym się można zarazić z ludzkich
odchodów to jest pestka w porównaniu z tym, jakimi pasożytami (o reszcie nie
wspomnę) można się zarazić z psiego g***. I na to są narażone przede
wszystkim małe bezbronne dzieci. Uważam, że to straszny skandal. Kto się chce
do mnie przyłączyć i opracować jakąś petycję do odpowiedniego organu o
odpowiednią uchwałę/kampanię uświadamiającą w środkach masowego przekazu itp.
Należy w końcu liczyć na to, że niektórzy właściciele psów też mają albo chcą
mieć małe dzieci i może to by podziałało.

Pozdrawiam,

Jogo
Obserwuj wątek
    • mamadwojga Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 25.01.05, 22:59
      Popieram ale nie mam pojęcia CO można z tym zrobić. Tylko sypanie srogich kar
      może by coś pomogło, albo kampania uświadamiająca w TV?
      • iwles Na moim osiedlu wygląda to tak..... 28.01.05, 16:23
        Na moim osiedlu nie ma tego problemu smile
        Administracja uporała się w ten sposób, że ogrodziła trawniki siatką, albo
        płotkiem i w związku z tym teraz pieski nie załatwiają się na trawce, lecz na
        chodniku. I wdeptują w te kupki nie tylko dzieci, lecz wszyscy przechodnie.
        A problem czystych trawników administracja w sprawozdaniu rocznym odhaczyła
        jako sprawa "załatwiona".
    • beata132 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 00:17
      Tak jak już pisałam w wątku "pogryzł mine pies" nienawidzę głupoty właścicieli
      psów (jeśli są wyjątki to przepraszam). Niech ci właściciele psów pozwalają im
      zabrudzać swoje mieszkania a nie miejsca publiczne!!!!!!!!!!! Coś należy ztym
      zrobić!!!!!!!!!!!!
      • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 07:32
        Mam 2 psy, robia kupy na trawnikach, bo niby gdzie? Mam je nauczyc na kibelku
        siadac???
        A tak powaznie - nie raz myslalam o sprzataniu, byla nawet akcja z torebkami,
        mialy byc do kupienia. I kosze jakies mialy byc. I co? Wychodze na dwor z
        wozkiem i 2 psami i jak mam zbierac te kupy? Gdzie wyrzucac? Niesc w lapie
        pchajac wozek do kosza, ktorych nie uswiadczysz w okolicy? A jak pies ma
        rozwolnienie? Sorry za szczegoly ale bardzo mnie zastanawia, co mozna z tym
        zrobic. sama sie boje, co bedzie, jak mala zacznie latac po trawnikach...U nas
        na osiedlu sa ogrodzone, wielkie place zabaw dla dzieci, psy tam nie wchodza.
        Poza tym osiedle ogromne, wiec jakos sie tych kup nie widzi ciagle pod nogami.
        Moglam nie brac 2 psow, fakt...
        Ogolnie - problem jest ciezki do rozwiazania.
        Pozdrawiam
        • anka_tj Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:05
          Kalino, twoja poważna sprawa sprowadza sie do b. prozaicznych czynności czyli
          wzięcia ze sobą na spacer woreczka lub torebki i rękawiczek jednorazowych. Gdy
          zwierzę sie wypróżni ty schylasz karku, wrzucasz odchody do woreczka i
          wyrzucasz do zwykłego kosza na śmieci, skoro nie ma innego. Dziwię sie, że
          kobieta, która zapewne już z tysiąc pampersów z kupkami dzieciom zmieniła,
          zastanawia się, co zrobić z psimi odchodami. Czy takie same dywagacje
          towarzyszą ci po wypróżnieniu sie do muszli klozetowej: sięgnąć rączką
          zaopatrzoną w papier toal. i podetrzeć sie czy nie? Czasami miałabym ochotę
          właścicielom piesków o takiej mentalności jak ty, rzucić pampersy z kupkami
          dziecka pod drzwi, bo po co ja mam chodzić do kosza na śmieci, skoro sami
          tworzymy g****ną kulturę!?
          • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:09
            Nie wiem, czy niedokladnie czytalas, co pisalam?
            Koszy nie uswiadczysz, sa b.nieliczne, mialo stac wiecej koszy, w ty wlasnie
            celu mieli postawic nasi samorzadowcy.
            A jak pies ma rozwolnienie?
            Ja nie mam nic przeciwko sprzataniu, jest to niewygodne, klopotliwe,
            chcialaby,m, zeby bylo maklsymalnie ulatwione, inaczej nic sie nie zmieni.
            Pozdrawiam
            • anka_tj Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:27
              W dalszym ciągu nie rozumiem twoich dywagacji: jakby były kosze, to byś
              wyrzucała, a tak to nie? To tak, jakbym mężowi zapowiedziała: Kochanie, jak mi
              kupisz pap. toaletowy to się podetrę, a jak nie, to będziesz prał moje brudne
              majtki.
            • kuku-007 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:49
              Koszy nie uswiadczysz, sa b.nieliczne, mialo stac wiecej koszy, w ty wlasnie
              > celu mieli postawic nasi samorzadowcy.

              Nie ma więcej? Wrzucaj do tych, co są.

              A jak pies ma rozwolnienie?

              To do weterynarza, psią sraczkę sie leczy. Wkur... mnie takie durne tłumaczenia.
              kuku

              Twój pies, towje gó...., twoja sprawa
              MOże strzele sobie taka sygnaturkę?
              • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:55
                Skoro moja to co Ciebie obchodzi???
                • umasumak Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:03
                  kalina_p napisała:

                  > Skoro moja to co Ciebie obchodzi???

                  Twoja sprawa na tyle, że to Ty masz się tym zająć smile)
                  >
                • kuku-007 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:10
                  Twoja sprawa = twój obowiązek sprzątniecia. NIe zajarzyłaś? Troche się nie
                  dziwie.
                  • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 10:04
                    A po co te zlosliwosci?
                    • zuzulek Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 16:40
                      Nie dziw się, że ludzie są wkurzeni. Ja sama, jak czyszczę buty mojego dziecka,
                      albo jak muszę je ściągać z każdego trawniczka, mam ochotę powystrzelać
                      wszystkich właścicieli psów, uprzednio ich udusiwszy smile
                      Jak mojej córci dwa razy zdarzyło się zrobić coś więcej niż siusiu pod
                      krzakiem, to brałam chusteczkę, zbierałam i wyrzucałam. No problem.
                      Myślę, że możesz siebie i psa nauczyć, żeby podczas spaceru załatwiał się
                      gdzieś w pobliżu śmietnika, co ułatwi wyrzucanie.
                      Myślę też, że możesz brać plastikową łopatkę. W sklepach dla zwierząt
                      sprzedawane są odpowiednie akcesoria (mówił mi właściciel takiego sklepu).
                      I myślę, że po sobie nie sprzątasz, bo Ci po prostu głupio. Nikt tego nie robi,
                      to dlaczego Ty masz to robić? Wszystkim przyzwoitym właścicielom psów życzę
                      troszkę odwagi cywilnej - i zrobienia czegoś, czego inni nie robią.
                      Zuza
                • kika_78 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 15:43
                  Ja tez mam 2 psy i tez sraja na trawniki !!!
                  Bardzo chetnie bym po nich sprzatala, ale odchodow NIE MOZNA wrzucac do
                  zwyklych koszy na smieci - bo te trafiaja na wysypisko a odchody musza byc
                  utylizowane. Samorzady mialy postawic specjalne kosze na odchody, ale ja na
                  swoim osiedlu nawet pol takiego nie widac.

                  Karolina
                  • e_r_i_n Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 18:23
                    kika_78 napisała:

                    > Samorzady mialy postawic specjalne kosze na odchody, ale ja na swoim osiedlu
                    > nawet pol takiego nie widac.

                    To zrzuć się z 'psiastymi' sąsiadami i kupcie jeden wspólny. Albo wyegzekwujcie
                    od samorządowców obietnicę. 'Dla chcacego nic trudnego'. Ale jakos bardziej
                    uwierze w to, ze kosze i inne atrakcje wyegzekwuja ludzie, ktorym te kupy
                    przeszkadzaja, niz wlasciciele psow, dla ktorych kazda wymowka jest dobra, aby
                    po psie nie sprzatac.
                    • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 18:26
                      Na razie egzekwuje, zeby mi rozni ludzie samochodami po osiedlu nie jezdzili,
                      pod blokami nie parkowali, bo jeszcze mi psa ktoregos rozjadawink)))))))))
                      • e_r_i_n Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 18:31
                        No chyba, że tak smile W koncu każdy pilnuje swoich interesow :0)
                  • ivia Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 27.01.05, 09:13
                    Hmm, muszą być utylizowane... To lepiej jak to to leży na trawniku i się
                    utylizuje? A może lepiej utylizować na bucikach dzieci? Zawsze to się część
                    zbierze z trawnika i weźmie do domu.
                    • ivia Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 27.01.05, 09:16
                      I jeszcze pytanie: czy pampersy z kupą dziecka można wyrzucać do zwykłego
                      kosza, czy trzeba do specjalnego? Do utylizacji?
                      Bo ja wyrzucam do zwykłego, a może powinnam rzucić na trawnik?
                  • dota_mama_jasia Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 04.02.05, 14:24
                    Ależ to nie jest logiczne myślenie! Nasze dzieci robią "odchody" w pieluchy -
                    które to pieluchy wyrzucamy do NORMALNYCH śmieci! I nikt nie mówi o żadnej
                    utylizacji niemowlęcych kup!

                    Przychylam się to tezy koleżanki, że nikt nic nie robi, więc dlaczego WŁASNIE
                    JA mam zacząć. Faktycznie, trzeba się zdobyć na odwagę cywilną, inne
                    tłumaczenie są wykręcaniem się. Ewentualnie trzeba przyznać otwarcie, że się
                    owej odwagi nie posiada, za to posiada się lenia za skórą. I konformistę.

                    Dota
              • umasumak Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:05
                kuku-007 napisała:

                > Koszy nie uswiadczysz, sa b.nieliczne, mialo stac wiecej koszy, w ty wlasnie
                > > celu mieli postawic nasi samorzadowcy.
                >
                > Nie ma więcej? Wrzucaj do tych, co są.
                >
                > A jak pies ma rozwolnienie?
                >
                > To do weterynarza, psią sraczkę sie leczy. Wkur... mnie takie durne
                tłumaczenia

                Zgadzam się. Po to są weterynarze, żeby konsultować z nimi również
                sprawy "kupne" psa. Jak ktoś się decyduje na czworonoga, to musi sie liczyć z
                tym, że będzie odwiedzał psiego lekarza równie często co pediatrę z
                dziecięciem. Pzdr
                > .
                > kuku
                >
                > Twój pies, towje gó...., twoja sprawa
                > MOże strzele sobie taka sygnaturkę?
                • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:09
                  Noie mam nic przeciwko odwiedzaniu weterynarza! Kobiety! Pisalam o tym, ze nie
                  da sie latwo zebrac sraczkowatej kupy. Sorry za doslownosc. A weterynarza
                  odwiedza sie juz po tym, jak pies te kupe zrobi i tym samym zauwaze, iz ma
                  jakies problemy zoladkowewink))
                  • kuku-007 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:14
                    Co do psiej sraczki - fakt, nie zdarza się co dzień. Wkurza mnie jednak
                    wyszukiwanie powodów, dlaczego NIE MOZNA, NIE DA SIĘ itp. zamiast wziąć
                    gówienko pieska (do torebki czy czego tam) i wrzucić do kosza tego co jest
                    (zamaist narzekać, że nie ma więcej a miały być). Proste, czy nie?
                    kuku
                  • zuzulek Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 16:42
                    Można ją zakopać, albo przysypać piaskiemsmile Wszystko da się zrobić!
                  • nanuk24 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 18:27
                    Jezeli piesek ma rozwolnienie i zrobi na chodniku, wtedy odchody posypuje sie
                    piaskiem, pozniej zbiera lopatka do reklamowki. Zapewniam Cie, jak najbardzxiej
                    sprawdzony sposob.
                    • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 18:32
                      To widze, ze bardzo konstruktywna jest ta dyskusja...chodzi nie o mnie jedna
                      ale chyba o to, zeby ogolnie wlasciciele psow sprzatali, prawda? Czyli tez o
                      to, zeby ich do tego zachecic, prawda?
                      A jak widze, mam nosic ze soba kosz na smieci, reklamowki, rekawiczki, lopatke
                      i piasek do posypywania...chyba ciezko bedzie, naprwade. Tym bardziej, ze z
                      Kinga w wozku przwaznie wychodze z psami.
                      Pozdrawiamsmile))))))
                      • nanuk24 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 18:44
                        E tam od razu piasek nosic. Wystarczy ziemia z trawnika.
                        Tu gdzie mieszkam, nikt nie robi problemu, ze musi sprzatac po swoim psie. I
                        uwierz mi wychodzac z domu, zabiera sie tylko reklamowke.
                        Nakladasz reklamowke na reke, zbierasz skarby, po czym reklamowke zawijasz i gotowe!
                        A tlumaczenie, ze Ty musisz zabierac akcesoria ze soba sa bez sensu(pakuj wiec
                        odchody do kieszeni). Rownie dobrze ja moglabym miec pretensje, ze wychodzac z
                        dzieckiem zabieram pieluche i chusteczki nawilzajace.
                        • e_r_i_n Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 18:45
                          nanuk24 napisała:


                          > Rownie dobrze ja moglabym miec pretensje, ze wychodzac z dzieckiem zabieram
                          pieluche i chusteczki nawilzajace.

                          Oraz zapewne jakiś woreczek, jeśli kosza 'pod reką nie bedzie' smile
                  • ulaj1 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 02.02.05, 18:38
                    droga kalino!
                    jest rozwiazanie! sama widzialam na wlasne oczy,. Pewna pani, posiadaczka ogromnego doga podstawia reklamowke pod swojego psa, w momencie kiedy pies robi kangurka smile.
                    Tak w ogole, tlumaczenia psiarzy sa beznadziejnie nielogiczne. Mam w domu krolika i sama sprzatam- moje zwierze i moj problem, nie wystawiam klatki na korytarz czy podworko, zeby sie wywietrzyla, bo nie ma koszy, weny do sprzatania i ogolnie sie brzydze. A psiarze wlasnie tak robia. Skutek: kazdy z droznym nosem odczuwa szczegolnie na wiosne. Juz nie mowie o mozliwosci wdepniecia w go.wno
        • pokreconapapryka Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:20
          mozna zbieraz w reklamowki, zawiazujesz supelek i po krzyku. no i nie
          przesadzaj, psy tak czesto w koncu rozwolnienia nie maja, ale i wtedy mozna po
          prostu przysypac.
          pozdrawiam
          • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:23
            To juz jakis pomysl przynajmniej wink
          • aari Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 10:59
            A takie rozwolnieniowe gówienko - to co nie da się zebrać ???
            Trzeba z pieskami na spacerek łopatkę nosić ... ot co ?!
        • sigma77 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 08.02.05, 19:28
          Parę uwag do emam:
          - Psów nie wolno wypuszczać w lesie!
          - jest obowiązek wyprowadzania psów ALBO na smyczy Albo w kagańcu, a nie
          używając jednocześnie obu tych rzeczy!
          - tu co prawda wpisują się mamy które sprzątają po swoich dzieciach, jeśli
          dzieci muszą..., a nie ma publicznej toalety w pobliżu, ale ja osobiście
          widziałam kilkanaście takich wypadków gdzie mamy nie posprzątały (min. na
          plaży!!!!)
          - psich odchodów nie można wrzucać do zwykłych osiedlowych koszy! grozi za to
          mandat, tak samo jak za wrzucenie zasr...o pampersa!
          - nie psom w blokach=nie dzieciom w blokach! Moje psy nie drą się przez cały
          dzień, nie skaczą po panelach w drewniakach i nie rysują ścian na klatce - jak
          robią to "moi ukochani mali sąsiedzi"
          -w moim mieście są specjalne wybiegi dla psów, ogrodzone z zamykanymi furtkami,
          gdzie psy mogą sobie pobiegać i załatwić swoje potrzeby. odchody sprzątają
          służby do tego przystosowane. Tylko że takich wybiegów jest dosłownie kilka, a
          miasto jest duże sad((((
          Właścicielka dwóch psów.
          • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 08.02.05, 19:56
            Juz Cie lubie!!!
            Tez wlascicielka 2 psow. I mama dziecka...
          • mayessa Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 09.02.05, 11:38
            U mnie jest napisane, ze i w smyczy i w kagancu i z tak umundurowanym psem
            nalezy wychodzic w miejsca z dala od ludzi smile)))))) O kupach napisane, ze
            sprzatac ale nie napisane gdzie wrzucac wiec wrzucam do zwyklego kosza
            • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 09.02.05, 11:57
              Naprawde nie ma wymogu, zeby i w smyczy i w kagancu.
              • umasumak Kalino 09.02.05, 13:13
                Tak się składa, że "siedze" w tematach psich po uszy, mam kontakt z treserami,
                hodowcami itp i wiem z całą pewnością, że jest przepis mówiący o prowadzeniu
                psa w miejscach publicznych i na smyczy i w kagańcu. Jest to zresztą dość
                logiczne, ponieważ pies w kagańcu ale bez smyczy, jeśli skoczy na kogoś i
                walnie tym kagańcem, może zrobić równie wielką krzywdę, jakby tego kagańca nie
                miał. Na szkoleniu na które chodziliśmy z naszą suką, zdarzył się pewien
                incydent, kiedy pewien niesubordynowany piesek połamał treserowi żebra
                kagańcem. Pzdr
                • kalina_p Re: Kalino 09.02.05, 13:17
                  Nie wiem, czy bede miala czas znalezc link do ustawy o tym mowiacej ale sie
                  postaram.
                • kalina_p Re: Kalino 09.02.05, 13:28
                  Juz mi cos swita: bylo o smyczy i kagancu a zmieniono na "pod odpowiednim
                  dozorem" czy "przy zachowaniu odpowiednich srodkow ostroznosci", co nie
                  nakazuje smyczy i kaganca, ale dowiem sie jeszcze dokladnie i napisze.
                  Pozdrawiam.
                  • mayessa Re: Kalino 09.02.05, 16:07
                    Na moim osiedlu ogranicza sie to do tego, ze na smyczy chodza glównie srednie
                    kundelki natomiast wszystkie male pieski, jamniki, pudelki+pitbule+wyzel chodza
                    sobie bez smyczy i bez kaganca.I kto dostal mandat:
                    1. 25cm na wysokosc kundelek bez kaganca i smyczy
                    2. bokser na smyczy o 2 w nocy
                    3.wilczek na smyczy o 2 w nocy To jesli chodzi o znajome i psy-pitbul i wyzel
                    bez niczego nigdy
                • sigma77 Re: Kalino 09.02.05, 17:08
                  specjalnie zaczepiłam strażników miejskich (żeby wiedzieć kiedy mogę być
                  narażona na mandatsmile))) Albo na smyczy albo w kagańcu. Wysokość mandatu 500 zł
                  za psa luzem
                  P.S.
                  Mam amstaffa i jamnika smile))
                  • mayessa Re: Kalino 09.02.05, 17:12
                    U mnie mandqat 200 zl
                    • kalina_p Re: Kalino 09.02.05, 20:41
                      Nop wlasnie tak bylo, nawet dzwonilam do strazy sie dowiedziec. Albo smych albo
                      kaganiec, zaleznie od psa.
                      A co do mandatow - to jest zdaje sie kwota "do" ktorej mozna wystawic. Ale nie
                      trzeba. Czasem upominaja tylko.
                      Pozdrawiam,
                      A teraz, kurcze, suki maja cieczki i moje psiaki wariuja, w takie dni mam ich
                      dosyc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
                      • umasumak Re: Kalino 09.02.05, 23:42
                        kalina_p napisała:

                        > Nop wlasnie tak bylo, nawet dzwonilam do strazy sie dowiedziec. Albo smych
                        albo
                        >
                        > kaganiec, zaleznie od psa.
                        > A co do mandatow - to jest zdaje sie kwota "do" ktorej mozna wystawic. Ale
                        nie
                        > trzeba. Czasem upominaja tylko.
                        > Pozdrawiam,
                        > A teraz, kurcze, suki maja cieczki i moje psiaki wariuja, w takie dni mam ich
                        > dosyc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

                        Ha! nie będę się sprzeczać, widać straż w moim mieście była na innym
                        szkoleniu wink). Pzdr
            • kalina_p "na" a nie "w":))))))) 09.02.05, 11:57

    • natiz Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:12
      Witam!
      Popieram z całej siły, ale znając nasze polskie realia - bariera nie do
      przekroczenia.Przecież istnieje już przepis dotyczący opłaty za psy, ubierania
      kagańców i prowadzania na smyczy. To teoria, a praktyka - sama widzisz...
      Latem, kiedy moje dzieciaki bawia się w piaskownicy widzę również jak
      przychodzą paniusie na ławeczkach poplotkować, a ich pieseczki biegną do
      dzieciaków do piasku, bo "one takie grzeczne (psy oczywiście) i krzywdy nie
      zrobią". Ale skąd do cholery dwulatek może wiedzieć, że psa się za ogon nie
      ciągnie, albo nie sypie piaskiem do pyska, bo może ugryżć??? A swoją drogą czym
      różni się gó.. ludzkie od psiego?A przecież istnieje zakaz dotyczący
      załatwiania ludzkich potrzeb fizjologicznych w miejscach publicznych (psy są
      uprzywilejowane?)Pzdr.
      • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:17
        Czlowiek moze na kibelekwink
        Istnieje tez zakaz smiecenia. Mnie berdziej od psich kup denerwuja smieci,
        wszechobecne pety, papierki, butelki, choinki wyrzucane a okien po swietach,
        torebki foliowe itp. Jesli "spoleczenstwo" wymaga sprzatania po psach, niech
        sprzata tez po sobie.
        Co do iaskownic - u nas rozwiazali tak, ze place zabaw sa ogrodzone. Nie
        wyobrazam sobie, zeby moje psy wlazily do piaskownicy! Niedopuszczalne.
        • aari Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 11:06
          Noooo nieeeee ..... śmieci można uprzatnąć i najcześciej się to robi - nie
          to,zebym była za zaśmiecaniem, ale nie porównujmy.
          Ja już mam dość czyszczenia dziecięcych bucików z pisich odchodów - a tak mam
          często niestety. A jak mam zczyścić psie g*** z tych butków - to mi się zbiera
          na wymioty ... ot co !! no niestety. Dla mnie kupka mojego dziecka jest
          znośna ...a psia no niestety absolutnie - więc może rzeczywiście tym
          właścicielom psiaczków robiących gdzie popadnie podrzucajmy g*** naszych
          pociech - ciekawe czy to będzie miłe ....

          oj ... przeprszam, że tak nie do ładu ani składu ale normalnie szlag mnie
          trafia jak tylko gdzieś usłyszę, zobaczę temat psich kup - i jeszcze ktoś
          tłumaczy dlaczego włąściciel nie może posprzątac po swoim pupilku - no
          litości !!!!!
        • e_r_i_n Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 18:20
          kalina_p napisała:

          > Jesli "spoleczenstwo" wymaga sprzatania po psach, niech
          > sprzata tez po sobie.

          Ja jako społeczeństwo sprzątajace po sobie, każace dziecku podnieść papierek,
          jesli spandnie obok kosza, nie do niego, oczekuję od Ciebie, jako właścicielki
          psa, sprzątania po rzeczonym. Ja ze swoich obowiązków 'porzadkowych' się
          wywiązuję, ba, noszę w kieszeni papierek czy innego smiecia, jesli kosza pod
          reką nie ma i problemu nie widze.
    • natiz Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:32
      Może to nie na temat, ale denerwuje mnie jeszcze wszechobecny dym papierosowy.
      Zauważcie, że u nas w Polsce jest dużo przepisów, ale każdy je olewa.Wkurza
      mnie, że jest tak mało kawiarenek z miejscami dla niepalących (często zabieram
      do kafejek dzieci), że idąc na spacer muszę wdychać smród papierosowy jakiegoś
      typka, który idzie przede mną, że czekając na autobus wącham jak pan "ciągnie
      dymka" (szczególnie uciążliwe było to dla mnie jak byłam w ciąży).Uogólniając -
      jesteśmy społeczeństwem, które nie sznuje się na wzajem.Myślimy tylko o swoich
      potrzebach, a chyba zdrowie dzieci jest ważniejsze od piesków i od
      potrzeby "pojarki" u nałogowców?
      • ewa2233 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:39
        Nie wiem co MOŻNA zrobić, ja wiem co ja robię - zwracam uwagę głośno.
        Niewiele to daje na przyszłość, ale zawsze jest nadzieja, że właściciel psa się
        obrazi i zmieni kierunek spacerów. Może bedzie się obawiał wejść na plac zabaw
        następnym razem?
        Niestety ochronić rozległego trawnika przed moim domem sie nie daje.
        Rano właściciele wypuszczają psy na spacery - a sami śpią sad(

        STRASZNIE MNIE TO WKURZA. Ale tylko ja walczę - niestety.
        Inni sąsiedzi nie chcą zadzierać z psiarzami.
        Do Unii jeszcze nam, BAAARDZO daleko! Unia to nie podpisy na papierach.
        To zmiana świadomości.
        -----------------------------
    • flurcia Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 08:47
      Nie chcę wdawać się w dyskusje. Powiem jak to wygląda z mojej strony. Moja córka ma 16 miesięcy i często chodzę z nią na spacerki za rączkę. Jest w takim wieku, że chodzenie po chodnikach jest nie dla niej. Ona idzie swoja drogą czyli trawnikiem. Efekt jest taki, ze prawie po każdym spacerku czyścimy buty z psich gówien, bo żeby nie wiem jak uważać to się człowiek nie ustrzeże, żeby nie wdepnąć. I mam wtedy ochotę te wszystkie psy powystrzelać. Przed oknami mam piaskownicę i widzę też co się dzieje. Panie sobie stoją, a psy załątwiają się do piasku. Zgroza. Ale przecież to nie ich dzieci się tu bawią., więć co ich to obchodzi.
      • ewa2233 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:06
        Kiedyś zwróciłam uwagę sąsiadowi, który siedział przy piaskownicy, a pies
        biegał w piasku. Pan się obruszył i wystąpił z tekstem: "Moje dzieci też były
        małe, bawiły sie w takim piasku i nic sie nie stało".
        Odpowiedziałam : "Gratuluję".
        Minęło 7 lat - sąsiad nadal mi się nie kłania, ale przy piaskownicy z psem go
        nie widziałam smile

        -----------------------------
        • malgosia87 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:32
          Mnie się wydaje, że dopóty nie bedzie przymusu sprzatania pod grozbą kary i
          służb ścigających niesprzątających właścieli, to nic się nie zmieni. Moja
          gmina była jedną z pierwszych w Polsce, które wprowadziły nakaz sprzątania i co?
          I nic, kolejny martwy przepis.
          A ja sumienie mam czyste, bo kupy swojego psa z trawnika sprzątam, a że piesek
          niewielki i jestem w tym osamotniona wyrzucam do śmietnika, czym z kolei łamię
          jakiś tam przepis (odchody tylko do wydzielonych koszy, których oczywiście nie
          ma) sad(. Szkoda mi tylko, że słuszna niechęc do kup przenosi się na psy w ogóle sad

          Pozdrawiam,
          M
          • malgosia87 Re: jak sprzątam.... 26.01.05, 09:37
            Aha, technicznie, mam tzw. sprzęt do sprzatania, robię to bez jakiekowiek
            kontaktu z kupą. Koszt ok. 20 zł łopatka wielokrotnego użytku i ok. 10 zł 100
            szt. jednorazowych torebek.
            • zuzulek Re: jak sprzątam.... 26.01.05, 16:53
              Małgosiu, gratuluję i cieszę się, że istnieją kulturalni właściciele psów.
              Nie rozumiem do końca tego przepisu o oddzielnych kubłach, w końcu pampersy z
              podobną zawartością wyrzuca się do zwykłych śmietników. Niby dlaczego g**** na
              trawniku jest bezpieczniejsze niż w śmietniku?!?
      • umasumak Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:11
        flurcia napisała:

        I mam wtedy ochotę te wszystkie psy powystrzelać. Przed oknami mam piaskow
        > nicę i widzę też co się dzieje.

        A dlaczego psy? Ja bym właścicieli powystrzelała. Pzdr
        • flurcia Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:47
          Masz rację w 100%. Sorry za przejęzyczenie.
      • zuzulek Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 16:49
        Takiej pani, która puszcza przed moim domem psa bez smyczy zwracałam uwagę już
        ze dwa razy, jak pies wleciał do piaskownicy. Na co paniusia (bardzo elegancka,
        w wieku około 50-60 lat) odpowiedziała, że dzieci się muszą uczyć żyć w
        środowisku różnych zwierząt. Szlag mnie trafił! Ale jak pies włazi na plac
        zabaw, to zawsze staram się zrócić uwagę. Myślę, że wszyscy powinniśmy to
        robić. Niestety czasem brak mi odwagi, zwłaszcza jak pies jest duży, a
        właściciel to chamski typ. Po prostu się boję, że mi coś zrobi.
    • natunia1 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach Brrrrrrr.... 26.01.05, 09:14
      Popieram, w całej rozciągłości popieram !!!!!
      Moi rodzice mają kota, załatwia się do kuwety, do specjalnego żwirku
      pochłaniającego zapachy. Potem sprzątają kuwetę, żwirek do kosza, za
      wywiezienie śmieci grzecznie płacą.Tak to wygląda
      Moi teściowie mają psa (pomijając jego nieświeży oddech)codziennie 2 pamiątki
      na trawniku. Do głowy im nie przyjdzie żeby sprzątnąć. Ale najlepszy numer miał
      miejsce kiedyś na wakacjach: Wiedeń, Stare Miasto piękne wybrukowane uliczki,
      międzynarodowy tłum. Nagle pies wypina tyłek i się załatwia... moja teściowa
      kwituje to perlistym śmiechem, i jeszcze drze się "Poczekajcie bo Bubcia kupę
      robi"
      Następnie spokojnie odchodzi. Ludzie patrzyli z niepomiernym zdziwieniem i
      obrzydzeniem..
      I wiecie co...
      Za każdym razem kiedy teściowa próbuje mnie wychowywać, urządzać mojeżycie po
      swojemu i pouczać to przed oczami staje mi ten srający (przepraszam za
      wyrażenie pies)
      • mamadawidka1 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach Brrrrrrr... 26.01.05, 09:34
        Dziewczyny popieram Was u Nas latem zrobili plac zabaw razem z piaskownica i
        kolezanka zwrocila wlascicielce psa uwage ze pisakownica jest dla dzieci a nie
        dla psów i jeszcze nie zle od niej oberwala - bo piesek powinien robic na
        piasku.
        tak patrze na ten plac zabaw i zastanawiam sie czy jest zrobiony dla dzieci czy
        dla psow. a co do trawnikow to chyba zamist nich z psimi odchodami bardziej
        praktyczne bylyby parkingi bo z tym to jest dopiero problem.
    • ivia Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:31
      Może to troszkę nie na temat, ale właśnie wczoraj byłąm świadkiem potrącenia
      pieska przez samochód. Piesek biegł sobie ulicą (bo przecież którędy miałby
      biec???), kierowca przyhamował widząc pieska, a później ruszył, piesek był
      malutki, więc go nie widział, ale piesek nie uciekł spod kół. Kierowca ruszył i
      go potrącił. Właściciel pieska był obok i widząc krzywdę swojego pupilka
      rozpoczął awanturę. Kierowca samochodu wysiadł, chciał pieska i właściciela
      zawieźć do weterynarza, ale nie, właściciel musiał drzeć mordę na całą ulicę,
      wyzywać od czego się tylko dało, slepaków, h..., s...., i w ogóle różnych
      używał różnych neologizmów jakich w życiu nie słyszałam, straszył policją, ale
      nie chciał po nią zadzwonić. Piesek był bez smyczy, biegł po ulicy, osiedlowej,
      ale jednak po ulicy. Uważam osobiście, że kierowca postąpił bardzo ładnie chcąc
      zawieźć pieska do weterynarza pomimo, że winy tutaj jego nie było. Winę ponosił
      właściciel pieska.
      Jeśli chodzi zaś o psie g***, to podpisuję się dwoma rękami pod założycielką
      postu. Po swoich pupilkach się sprząta. Jak sprzątanie na ulicy uwłacza
      godności właciciela (bo myślę że o to chodzi, bo jak taki elegancki pan albo
      wyfryzowana pani w szpilkach miałaby swoimi wypielęgnowanymi rąsiami brać kupę
      i sprzątać) to niech zwierzątko robi kupę w domciu na dywanik a na spacerek
      idzie dla rekreacji.

      Ja mam ten luksus, że mam trawnik 2000m2, i moje dzieci nie muszą się bawić w
      psich odchodach, ale widzę jak wygląda trawnik pod żłobkiem mojego syna. Zgroza.

      Pozdrawiam
      Ivia
      • mamadawidka1 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:36
        A może na czas spaceru niech zakladaja swoim pupilkom pampersa i nie beda mieli
        problemu ze sprzataniem.
    • balbina16 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 09:36
      A co powiecie na to: stoi paniusia wyfiokowana, a jej pupilek centralnie s**
      dzieciom do piaskownicy. Myślałam, że rozerwę babsztyla na kawałki! Niech no
      tylko wyczję gdzie ona mieszka, to poświęcę się, pozbieram te g**** i zaniosę
      jej na wycieraczkę, może porządku się nauczy!
      Pozdrawiam,
      Gosia
    • melka_x Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 10:03
      Jeśli chce się rozwiązań skutecznych warto podpatrzeć mechanizmy w innych
      miastach, ogłoszenie zakazu jest niewystarczające. Z psimi kupami jest
      dokładnie tak jak np. ze zniechęcaniem ludzi do wjeżdzania samochodami do
      centrum. W innych miastach w tym celu nie tylko stawia się parkometry czy
      słupki, ale usprawnia się publiczną komunikację (więcej linii, wydzielenie i
      egzekwowanie (!) pasów dla autobusów, budowa ścieżek rowerowych, przepisy na
      tyle faworyzujące rowerzystów, że na jezdni jest bezpiecznie, wspólne bilety i
      dla autobusów i dla kolejek podmiejskich etc etc etc). Jednym słowem prócz
      zakazów wprowadza się mechanizmy mające na celu ułatwić pożądane zachowania. U
      nas wprowadza się tylko zakazy, a bez premiowania pożądanych zachowań to jest
      nieskuteczne. A jak wygląda sprawa z psami? Byłam niedawno w niedużym,
      skandynawskim mieście. Co kilkadziesiąt metrów zamknięte i opróżniane dwa razy
      na dobę kosze, przy koszach wiszą torebki. Te torebki to już luksus, w końcu
      każdy psiarz może je brać ze sobą, ale wystarczająca liczba zamykanych koszy,
      oraz ich częste opróżnianie to niezbędny warunek. Nie wiem jak jest w Waszych
      miastach/dzielnicach, ale u mnie koszy jest bardzo mało, wszystkie są otwarte,
      przez większość tygodnia zawartość wysypuje się na chodnik, z całą pewnością
      więc śmieci są zabierane raz na kilka dni (a może i raz na tydzień). Kupy na
      trawnikach cuchną fakt, ale zapewniam Was, że gdyby wszyscy właściciele zaczęli
      korzystać z ulicznych koszy miasto zaczęłoby przypominać jedną, wielką kloakę.
      Prócz estetyki jest to również niedopuszczalne ze względów sanitarnych.
      Mam wrażenie, że radni coś sobie uchwalili po to, żeby uchwalić i żadnemu
      bęcwałowi nie przyszło do głowy, żeby cokolwiek zrobić aby rozwiązanie to stało
      się realne.
      Oczywiście prawdą jest, że wiele właścicieli psów zachowuje się fatalnie. Sama
      mieszkam na preryferiach i pies jest nauczony, że fakt, że jest na zewnątrz nie
      oznacza, że wolno wszędzie mu się załatwiać. Pies załatwia się w chaszczach, na
      kompletnie zapuszczonym, niezagospodarowanym i nieużytkowanym przez ludzi
      terenie, nigdy na osiedlowych trawnikach (o chodnikach już nie wspomnę, bo to
      woła o pomstę do nieba)
      • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 10:10
        Zgadzam sie w zupelnosci, dlatego zaczelam wspominac o koszach...po czym
        zostalam "zjechana". Ogolnie musi sie zmienic kultura zycia, same zakazy nie
        pomoga, niestety. Dlaczego ja mam sprzatac po psie, skoro paniusia z wozkiem,
        ktora idzie przede mna wywala na trawnik butelke po soczku czy chipsach? Kupa
        sie przynajmnije kidys tam rozlozy...
        Moje psy NIGDY na chodnikach kup nie robia, na place zabaw dla dzieci nie
        pozwalam im wchodzic, staram sie prowadzac je na jak najmniej uczeszczane
        tereny.
        A sposoby na rozwiazanie sprawy..? Moze ogrodzone place zabaw? U nas tak jest.
        Moze jednak wiecej tych koszy?
        I prosze nie wyladowywac swojej zlosci na mnie, ja ogolnie jestem ZA ta idea.
        Wspominam jedynie o urudnieniach i o tym, co slysze rozmawiajac z
        innymi "psiarzami".
        Pozdrawiam.
        • malgosia87 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 10:23
          >Dlaczego ja mam sprzatac po psie, skoro paniusia z wozkiem,
          > ktora idzie przede mna wywala na trawnik butelke po soczku czy chipsach?

          Dla idei kalina dla idei smile), a co do koszy, dopóki sprzatajacy są w takiej
          mniejszości, mozna spokojnie wyrzucać na smietnik ogólny. A moja psinka też
          najczęsciej na polu lub tarasie (własnym) smile.
          Pozdrawiam,
          M
    • kalina_p A co z moczem? 26.01.05, 11:18

      • d.orka Re: A co z moczem? 26.01.05, 11:31
        Z moczem na oponach samochodowych - jak mnie to wkurza. Mam sąsiadkę, której
        zwróciłam uwagę, że wyprowadza psa na "nasz" chodnik. Powiedziała, że wszyscy
        tak robią. Pani doktorowa. Za kilka dni przyłapałam ja, jak puściła psa przy
        naszym samochodzie. Już się szykował, ale otworzyłam okno i głośno
        skomentowałam zachowanie tej pani.
        Już mi sie ciśnienie podnosi. Wrrrr...
    • d.orka Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 11:26
      Właśnie, do petycji trzeba mieć chętnych. Sąsiedzi na mojej ulicy to w
      większości posiadacze psów. Podejrzewam, że oni raczej się nie podpiszą.
      Na trawniku przy naszym domu ciągle leżą kupy. Przez jakiś czas spryskiwaliśmy
      preparatem odstręczającym i kup nie było. Wystarczyło jednak raz zapomnieć i
      już g... leżało.
      Raz nie wytrzymałam. Kiedy na zwróconą uwagę i pytanie czy posprząta,
      dziewczyna odpowiedziała "zaraz" poczym poszła z psem dalej, wzięłam gówienko w
      woreczek, zawinęłam, podeszłam do dziewczyny i wrzuciłam jej ten woreczek za
      kurtkę ze słowami, że następnym razem woreczka nie będzie. Poniosło mnie, wiem.
      Ale ciąża na mnie tak wpływała.
      Ostatnio przed świętami żartowałam sobie z mężem, że zrobię paczki sąsiadom.
      Paczki z kupkami ich własnych psów.
      MOże tymczasem wystarczą ulotki, czy rodzaj listów do właścicieli psów. Gdyby
      wszyscy pilnowali i reagowali na właścicieli "srających swoimi psami" (to z
      Dnia świra), problem powoli by znikał. A gdyby staż miejska reagowała bardziej
      ostro, problem w końcu by znikł.
      Dlaczego Polaków tak trudno nauczyć pewnych rzeczy.
      • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 11:35
        Ale tu wlasnie pies pogrzebany. Straz nie bardzo moze reagowac, musieliby
        zlapac na goracym uczynku. Psa zlapac i wlasciciela przy tymze psie. I
        udowodnic, ze ten pies nalezy do tego wlasnie wlasciciela (bo ktos moze sie
        wyprzec psa). A jak nie udowodnia to znaczy, ze pies bezdomny..? I co z nim
        zrobic? Odwiezc do schroniska? Kto za to zaplaci? Tego sie przepisami nie da
        uregulowac, wydaje mi sie. Jezeli juz, to zmiana nastawienia i dobra wola
        wlascicieli psow moze pomoc.
        Pozdrawiam
    • libra.alicja Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 12:30
      A na osiedlu mojej kuzynki (Wrocław) wydzielono i ogrodzono siatką niewielki
      teren dla psów, taką toaletę, nie wiem jak wygląda sprzątanie tego trawnika i
      kto to robi.
      Właściciele psów chętnie z tego korzystają, także dlatego, że trawnik jest
      ogrodzony i nawet grożne psy można spuśccic ze smyczy, żeby pobiegały.
    • ligia76 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 13:16
      Dla mnie najgorszy momencik jest wtedy, gdy topnieje śnieg sad
      Zarówno widoki i zapaszki są paskudne sad

      Pozdrowienia
      Ligia
    • joan_29 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 13:59
      Bardzo bym chciala by nstąpil koniec psich kup nie tylko na trawnikach gdzie
      bawią się dzieci ale także na chodnikach, którymi uczęzczeją ludzie. Mieszkam w
      centrum Warszawy, skwerów i trawników tu nie ma, więc gdzie milusińskie
      czworonowi robią kupy?? na chodnikach!!! Jak wychodzę z dzieckiem na spacr
      (jeszcze wózkiem) muszę bacznie obserwować te obsrane chodniki by w taką minę
      nie wejść i nie wjechać wózkiem. W mojej okolicy psich kup jest pelno!Uważam że
      administracja w miastach (prezydent , urzędnicy, itp) powinni jakoś ten problem
      rozwiązać. Albo pobierać wysokie podatki za psy, które zapewnią zatrudnienie
      pracowników sprzątających te odchody, albo nakazać jakimś rozporządzeniem
      sprzątanie tych kup wlaścicielom i karać wysokimi grzywnami wlaścicieli którzy
      nie sprzątają po swoich psiakach. Spacerująca straż miejska moglaby pomóc w
      egzekwowaniu sprzątania przez wlaścicieli, ale oni wolą wypisywać mandaciki za
      zle parkowanie...
    • kssia Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 14:12
      Cześć
      Ja jestem z centrum Krakowa i u nas jest dokładnie to samo. Właściwie każdy
      spacer kończy sie myciem butów. Trudno jest wytłumaczyc dziecku żeby nie
      wchodziło na trawnik. Bardzo lubię psy , absolutnie nie jestem przeciwna ich
      obecności ale uważam że posiadanie psa zobowiazuje ich własciciela do zbierania
      nieczystości. Właściciele psów uważają, że z trawników to nie maja obowiązku
      zbierac kupek. Ja sie pytam gdzie do licha jest straz miejska , najłatwiej
      oczywiście zakładać blokady i wlepiać mandaty za złe parkowanie (oczywiscie
      najlepiej pod nieobecność kierowcy)ale dbac o czystośc w mieście to juz nie
      łaska a przede wszytskiem z mysla o tym powołana straż miejską.
      pozdrawiam
      • indiaaa Re: do kssia 26.01.05, 14:44
        Ej koleżanko, na straż miejską to mi nie narzekaj, bo niestety w krakowie
        mieszka 750tyś ludzi a strażników z tego co wiem jest około 300 i przykro mi,
        że nie mogą wszędzie być. A co do mandatów, blokad i tych innych podobnych to
        taka jest ich praca i nie wiem czemu rościsz tu jakieś pretensje, że niby co
        oni mają gówna sprzątać po psach? We Francji jest taka praca ponoć czyściel
        psich odchodów i ponoć dobrze płatna, może kiedyś zrobią coś takiego w Polscesmile
        • isma Re: do kssia 26.01.05, 15:20
          Alez droga Indio, nie sprzatac, tylko robic to, do czego sa powolani, czyli do
          kontrolowania przestrzegania prawa lokalnego, do ktorego nalezy tez uchwala
          swiatlej rady naszego pieknego miasta, nakladajaca na wlascicieli psow
          obowiazek sprzatania po nich.
          Naocznie mi sie zdarzylo zarejestrowac, jak pani asystowala pieskowi
          zalatwiajacemu swa fizjologiczna potrzebe na Plantach, gawedzac milo ze
          straznikami, ktore to towarzystwo nastepnie, nie nagabywana, spokojnie
          opuscila...
        • kssia Re: do indiaaa 26.01.05, 15:50
          ej koleżanko ,na straż mniejska to akurat będe narzekac bo jest na co. Nie
          robią tego do czego zostali powołani. Rozliczaja sie tylko z mandatów bo tak
          najłatwiej. Maja przede wszytskim kontrolowac własciwe utrzymanie czystości na
          terenia miasta i to egzekwowac mandatamia a nie zbierać kupy.
          • indiaaa Re: do kssia 26.01.05, 16:08
            Nie lubie tej krytyki właśnie ludzi którzy się na tym nie znają, a sugurują się
            jakimś jednym czy drugim przykładem niedopatrzenia przez tą służbę i zresztą
            inne też. Akurat znam dobrze kilku strażników i muszę powiedzieć, że wbrew temu
            co kto myśli mają cholernie ciężką pracę, często są wyzywani( a wysłuchiwanie
            tego do przyjemności nie należy) ot właśnie dlatego że dadzą mandacik takiemu
            komuś kto np. zablokuję drogę rowerową i dumnie pójdzie sobie na zakupy, nie
            zważajać na utrudnienia w ruchu jakie spowodował. Ja z tego co widzę, i
            orientuję się właśnie przynajmniej na moim osiedlu nie mogę narzekać na ich
            służbę i pracę. A co do dawania mandatów to chciałam Ci napisać, że nie każdy
            strażnik robi to z miłą chęcią. No tak, ale kto o tym może wiedzieć. Pozdrawiam.
            • isma Re: do kssia 27.01.05, 09:40
              Indio mila, tak samo wybiorcza jest negatywna ocena pracy straznikow na
              podstawie kilku zaobserwowanych przypadkow, jak i pozytywna - na podstawie
              osobistej znajomosci z kilkoma z nich wink)).

              Poruszajamy sie moze w tej dyskusji na gruncie prawa i wynikajacych z niego
              obowiazkow, a, jak napisalam, egzekwowanie przestrzegania prawa lokalnego
              akurat do statutowych zadan strazy nalezy. Ja sie akurat zawodowo zajmuje
              kontrola prawidlowosci dzialania sluzb samorzadowych i - zupelnie przypadkiem -
              mam niejakie pojecie o czym mowie wink)).

              A co do tzw. wyzywania, to mnie jako urzednikowi tez sie zdarza tego
              wysluchiwac, i traktuje to jako element mojej "cholernie ciezkiej" pracy, nie
              czyniac z tego usprawiedliwienia dla jej zaniedbywania. Gdybym chciala miec
              spokojna prace bez kontaktu z ludzmi, to bym sie zdecydowala np. na pakowanie
              czekoladek przy tasmie wink)).
              • indiaaa Re: do isma:) 27.01.05, 10:27
                Droga Ismosmile Apropo wcześniejszego posta, SM może ale nie musi wystawić mandat
                właścicielowi za to że piesek robi kupkę. I tak jest w każdym innym mieście.
                MOŻE powtarzam, a wcale nie muszą.
                • isma Re: do isma:) 27.01.05, 12:21
                  Co do tego, ze w Krakowie jest tak, jak w innych miastach. Niezupelnie, bo w
                  Krakowie, oprocz np. kodeksu wykroczen, oraz ustawy o utrzymaniu czystosci i
                  porzadku z gminach z 1996 r., z ktorych mozna pewne normy wywodzic, obowiazuje
                  takze uchwala Nr 843/97 Rady Miasta Krakowa w sprawie szczegolowych zasad
                  utrzymania czystosci i porzadku na terenie Gminy Miasta Krakowa. Paragraf 11
                  tejze uchwaly mowi o nalozeniu na wlascicieli psow obowiazku sprzatania po
                  nich:
                  www.cyfronet.krakow.pl/mk/rmk/uchwaly/show_pdf.php?id=2763
                  A uchwale realizuja Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Srodowiska Urzedu
                  Miasta Krakowa oraz - wskazana literalnie w jej paragrafie 15 - Straz Miejska.
                  Mysle, ze jest to dosyc wyrazny sygnal, jakie priorytety Gmina zamierza
                  realizowac przy pomocy swoich sluzb.

                  Teraz co do "moze" i "musi". Istotnie, straz moze skorzystac z formy
                  upomnienia, ale nie moze na naruszenie prawa nie zareagowac WCALE. A fakt
                  udzielenia upomnienia (konkretnej osobie, wymienionej z imienia i nazwiska)
                  powinien byc zarejestrowany w raporcie z sluzby. Nie byl wink))
    • kawka74 Kalina_p :) i inne mamusie :) 26.01.05, 17:17
      sama widziałam, jak na naszym osiedlu ludność miejscowa wprowadza pieski na te fantastyczne ogrodzone place zabaw dla dzieci. Wydrzeć się nie zdążyłam, bo ktoś mnie uprzedził. Właściciel tłumaczył się, że to szczeniak, że ucieka, a z ogrodzonego placu nie zwieje. Grrr...
      Tak sobie myślę, że słusznie wymaga się od właścicieli sprzątania po swoich pupilkach, przynajmniej w niektórych miejscach, ale powinno się też im to maksmalnie ułatwić. Dobre chęci powinny być obustronne, powinny być też i rozmaite ułatwienia.
      Tak czy inaczej - mam wrażenie, że sytuacja jest nierozwiązywalna. Większość matek będzie protestować przeciw psim kupom, większość właścieli psów będzie protestować przeciw dzieciom na trawnikach wink) Pies musi się załatwić, dziecko musi sobie pobiegać. Właściciel psa nie będzie sprzątał po swoim pupilu, mama nie będzie po raz setny czyścić butów dziecka z tego, w co wdepnęło.
      Konsensusie, gdzie jesteś ?????? smile
      • kalina_p Re: Kalina_p :) i inne mamusie :) 26.01.05, 17:23
        Jak ktos na te ogrodzone tereny wpuszcza, to sama mu uwage zwracam. Moze tez
        powinny byc ogrodzone tereny la psow? Ktoras mama o takich "kibelkach" pisala.
        Byloby latwiej... Ja ogolnie jestem jak najbardzie "za" idea, tez mnie skreca,
        jak po stopnieniu sniegu widze WSZEDZIE tysiace kupsad(( Teraz bardzo utrudnione
        ma jakiekolwiek dzialania w kierunku sprzatania po psach - po prostu bardzo by
        mi bylo ciezko z Kinga w wozku ganiac za psami i lapach ich kupywink Co nie
        znaczy, ze nie zaczne niedlugo swiecic przykladem na naszym pieknym osiedlu!
        Pozdrawiam.
        • kawka74 Re: Kalina_p :) i inne mamusie :) 26.01.05, 17:31
          też sobie myślałam o terenach specjalnie dla psów. Bo tym psom biednym tu nie wolno, tam nie wolno, na smyczy, przy nodze. A ileż zadrażnien rozwiązałby taki placyk, gdzie i mogłyby biegać, i, z przeproszeniem, kupę walnąć wink)
          Sprzątanie po pieskach też ma swój osobny aspekt: już widzę Ciebie, jak zostawiasz wózek z Kingusią na środku chodnika i ganiasz dwa psy jednocześnie. Albo uprawiasz z wózkiem jazdę terenową smile) Nie można mówić: "posprzątać i już, nie obchodzi mnie, jak" , bo czasem jest to niemal (albo i zupełnie) niemożliwe.
          pozdrawiam serdecznie smile)
          • kalina_p :))))) 26.01.05, 17:33

            • ivia Re: :))))) 27.01.05, 09:55
              Kalino, tak sobie myślę, że cała złość emam na właścicieli psów została
              skierowana do Ciebie, bo odpowiedziałaś jako pierwsza z właścicieli psów.
              Jakkolwiek, nie ponosisz winy za wszystkie psie g***, to jednak nie trafia do
              mnie argument o Twoich problemach związanych ze sprzątaniem, bo jak chcesz mieć
              psy, to musisz po nich sprzątać, i jak to sobie zorganizujesz, to już Twoja
              sprawa. Kwestia wyboru: albo masz psy i po nich sprzątasz (tu pojawia się
              problem co z dzieckiem, kiedy będziesz za nimi biegać z woreczkiem), albo nie
              masz psów a na spacerze możesz się zająć dzieckiem. A jeśli koniecznie chcesz
              mieć psy, to nie zmuszaj innych na odchody swoich pupilków, kup sobie domek z
              działką i tam niech się załatwiają gdzie im się podoba, i nie musisz tam
              sprzątać.
              Chciałabym, żebyś mnie dobrze zrozumiała, nie mam nic przeciwko psom, sama
              miałam dwa olbrzymy, ale to nie jest w porządku, jeśli osoba nie mająca psa
              musi myć dziecku buty z psich odchodów.

              Ivia
              • kalina_p Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia:))) 27.01.05, 12:44
                Hej! Ja Ciebie bardzo dobrze rozumiem i, jak wspomnialam, jestem ZA ta idea.
                Wiekszosc argumentow przytoczylam, zeby zobrazowac, jakie trudnosci moga
                wystapic i chcialam jeszcze dodac, ze 90% moich sasiadow zasmialoby Wam sie w
                noc na samo wspomnienie o sprzataniu kup, niestety. W zwiazku z tym uwazam, ze
                nalezaloby a) dazyc do zmiany swiadomosci a nie tylko wprowadzania nakazow,
                ktore Polacy, jak to Polacy beda obchodzic, jak sie da i b)ulatwic wlascicielom
                psow jak najbardziej sprzatanie po psach, wtedy jest szansa, ze wiecej osob
                bedzie sie do tego stosowac.
                A tak juz, gdybym byla zupelnie "czepialska": jest chyba cos takiego jak zakaz
                deptania trawy..? Dlaczego dzieci nie moga chodzic chodnikiem a biegac po
                trawie w miejscach do tego przeznaczonych..? Jakby sie uprzec, mozna te
                rozwazania ciagnac dal;ej - skoro puszczam dziecjko na trawe ogolnodostepna to
                licze sie z ryzykiem, ze wdepnie w gucio, tak samo, gdy puszczam dziecko na
                ulice licze sie z ryzykiem, ze nadjedzie jakis samochod...
                Ja NIGDY psom nie pozwalam ganiac po placach zabaw, piaskownicach itp. A tym
                bardzie na robienie kupy na chodnikach.
                A co do strazy miejskiej i policji - wezcie pod uwage, ze zanim taki patrol sie
                zjawi to sprawca przestepstwa, xczyli pies, bedzie juz sobie grzecznie siedzial
                z [oanem w domu PO spacerze, wykupkany i zadowolony, wiec szansa zlapania na
                goracym uczynku jest niewielka. W zwiazku z tym apeluje o to, co pisalam na
                poczatku mojej wypowiedzi.
                Dziekuje za uwage.
                Pozdrawiam serdecznie.
                • jo.an.na Re: Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia:))) 03.02.05, 19:56
                  > Wiekszosc argumentow przytoczylam, zeby zobrazowac, jakie trudnosci moga
                  > wystapic i chcialam jeszcze dodac, ze 90% moich sasiadow zasmialoby Wam sie w
                  > noc na samo wspomnienie o sprzataniu kup, niestety.

                  Serio masz takich prymitywnych sasiadow?

                  W zwiazku z tym uwazam, ze
                  > nalezaloby a) dazyc do zmiany swiadomosci a nie tylko wprowadzania nakazow,
                  > ktore Polacy, jak to Polacy beda obchodzic, jak sie da i b)ulatwic
                  wlascicielom

                  A ja mysle, ze nalezaloby wprowadzic wysokie grzywny i kary za niesprzatanie po
                  psach. Nie trzeba zmieniac mentalnosci i nastawienia - wystarczy, ze ludzie
                  beda bali sie konsekwencji. Na prymitywow tylko takie sposoby dzialaja.
        • jo.an.na Re: Kalina_p :) i inne mamusie :) 03.02.05, 19:52
          Teraz bardzo utrudnione
          >
          > ma jakiekolwiek dzialania w kierunku sprzatania po psach - po prostu bardzo
          by
          > mi bylo ciezko z Kinga w wozku ganiac za psami i lapach ich kupywink

          To juz twoj problem. Niezaleznie od tego czy stanowi to dla ciebie niewygode i
          utrudnienie sprzatanie kup jest twoim PSIM obowiazkiem i smiesza mnie takie
          glupie tlumaczenia. Zawsze znajdzie sie dobry powod, zeby nie posprzatac.
          Zalosna jestes kalino. Mam nadzieje, ze wdepniesz w wiele psich kup tej wiosny.
    • yenna_m Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 26.01.05, 23:11
      dziwię się matkom, które widząc, że pies robi kupę do piaskownicy czy biega po
      placu zabaw albo nie reagują ze strachu przed właścicielem psa, albo też dają
      za wygraną po potyczce słownej z właścicielem psa

      przecież wystarczy odejść na bok i wezwać policję i straż miejską. Pouczenie
      albo i wlepienie mandatu przez odpowiednie służby jest skuteczniejsze. A jeśli
      matka strachliwa - to może SKUTECZNIE zareagować nie narażając się
      właścicielowi psa, bo można to zrobić tak, żeby właściciel nie wiedział o
      interwencji i kto zgłasza. A i policja czy straż miejska wcale nie prosi przy
      okazji o namiary na zgłaszającego naruszenie.

      Za to wsrod właścicieli rozejdzie się (bo to male srodowiska i posiadacze psow
      z okolicy się lepiej lub gorzej - ale znają), że straż miejska czy policja
      interweniuje w przypadku buszowania przez psa po placu zabaw.
      • cruella Odchodząc nieco od tematu 26.01.05, 23:52
        yenna_m napisała:

        > przecież wystarczy odejść na bok i wezwać policję i straż miejską.

        Zgadzam się z Tobą całkowicie. Po takich interwencjach ( w różnych sprawach:
        demolowanie klatki, palenie w windzie, zakłócanie awanturami ciszy nocnej,
        złośliwe blokowanie mi wyjazdu) mam: kilka włamań, kradzież samochodu (w naszej
        klatce mieszka notowany), w zeszły piątek próbę kradzieży drugiego i...złą
        opinię.
        Znajoma do tego dołożyła jeszcze podpalenie drzwi jej mieszkania.
        Wątpię, by za tym stały babcie emerytki czy też mamy spacerujące z dzieckiem i
        psem. Trzeba uważać, komu się zwraca uwagę jeśli chce się spokojnie żyć.

        To tak bez nawiązania do psów, śmiecenia...Ale rację macie, jak najbardziej.
    • jogo2 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 27.01.05, 02:22
      Widzę, że nie tylko ja mam z tym problem (te "róże" po pieskach kwitnące na
      trawniku), nie spodziewałam się aż 68 wpisów w ciągu 1 doby. Chciałam się
      ustosunkować do kilku kwestii pojawiających się w wątku:

      1. Faktycznie, najprościej jest doprowadzić do uchwalenia jakiegoś zakazu, co
      zarazem będzie najmniej skuteczne w naszym kraju (kto ma go egzekwować? Straż
      miejska musiałaby otrzymać jakieś zachęty tak jak kanarzy w środkach
      komunikacji miejskiej, którzy, trzeba przyznać, są bardzo gorliwi). Myślę, że
      sens może miałaby jakaś kampania uświadamiająca na billboardach na przykład
      (albo w telewizji), żeby zmienić nastawienie całego społeczeństwa (i dobitne
      uświadomienie właścicielom piesków, w czym leży sedno problemu).
      2. Argument, że powinny być specjalne kosze i specjalne torebki wiszące
      wszędzie, tak jak jest to na przykład w państwach skandynawskich jest moim
      zdaniem słaby. Po pierwsze państwa skandynawskie i w ogóle Europy Zachodniej są
      krajami o wiele bogatszymi od Polski i każdy wprowadza takie udogodnienia, na
      jakie go stać. Natomiast na ewentualny argument, iż: "nie będę sprzątał, bo nie
      ma specjalnej torebeczki", bo państwa/miasta na to nie stać, chciałabym podać
      jako kontrargument czy na przykład z codziennym myciem zębów, albo z
      utrzymywaniem wc w czystości też należy poczekać, aż przekroczy się pewien próg
      dobrobytu? Może niektórzy z nas powinni sobie powiedzieć: zarabiam 500 zł
      netto, więc zębów mył nie będę, bo mnie na to nie stać, a wc niech mi brudem
      zarasta?
      Jak ktoś słusznie napisał, łopatka wielokrotnego użytku i torebki i trochę
      dobrych chęci zamiast oglądania się na specjalne kosze i specjalne torebeczki
      wiszące wszędzie. Fakt, może i odchody nie powinny trafiać do kosza ze
      śmieciami, ale to chyba zależy od tego, jak dużo odchodów tam trafiałoby.
      Jeżeli byłoby ich naprawdę dużo, to zarząd miasta byłby zmuszony do
      wprowadzenia adekwatnych rozwiązań. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, kiedy
      zdarzało mi się (nie mnie jednej przypuszczam) zostawić w koszu na śmieci
      pampersa z kupą w środku)
      3. Jak już napisałam w pierwszym poście, może nie wszyscy się doczytali:
      ODCHODY ZWIERZĄT SĄ GROŹNIEJSZE DLA NAS (ZWŁASZCZA DZIECI) NIŻ ODCHODY LUDZKIE.
      z ODCHODÓW ZWIERZĘCYCH MOŻNA SIĘ ZARAZIĆ NAPRAWDĘ GROŹNYMI PASOŻYTAMI, TAKIMI
      JAK BĄBLOWIEC NA PRZYKŁAD, o czym uczyłam się już w szkole podstawowej, więc
      pewnie i reszta społeczeństwa też. Poza tym przy takim zagęszczeniu psich kup,
      jakie istnieje w Polsce w dużych miastach, również wpływają one na jakość
      powietrza, którym oddychamy my wszyscy, ponieważ kupy te nie tylko mokną ale i
      wysychają przy ciepłej pogodzie, a następnie ich drobinki z
      całym "dobrodziejstwem inwentarza", jaki zawierają (pasożyty, bakterie) są
      roznoszone przez wiatr, jaki, jak wszyscy zdążyliśmy zauważyć, czasem wieje w
      naszym kraju i nie omija też i dużych miast.
      4. Wydaje mi się, że przy stworzeniu odpowiedniej grupy nacisku można by
      dotrzeć do odpowiednich władz i zainteresować je pomysłami, w jaki sposób można
      by zmienić istniejący stanowi rzeczy. Grupa nacisku = potencjalni wyborcy czy
      to w wyborach do władz samorządowych czy też innych.
      5. Czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć, w jaki sposób efektywnie zbierać podpisy
      na odległość? Czy jest możliwe to przez internet (jako zalążek tej grupy
      nacisku)?

      6. Wyrazy uznania i wielkie brawa dla pani, która wrzuciła g**** za kurtkę
      właścicielce pieseczka. Ja nie wiem, czy by mi wystarczyło odwagi. Pieska nie
      mam, a kiedy będę miała, to jestem pewna, że będę po nim sprzątać, tak jak
      sprzątam po własnym dziecku, a było zeszłego lata tych kup trochę, bo akurat
      się uczyliśmy chodzić bez pieluchy. I tak, wiem jak to trudno usunąć rzadką
      kupę z trawy. Ale to jest wykonalne, zapewniam.

      Pozdrawiam,

      Jogo
    • lillap Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 27.01.05, 11:23
      Przepraszam, nie czytalam calego watku tylko pare wypowiedzi.
      Mieszkam w Anglii i tutaj obowiazuja kara zdaje sie do £1000 za pozostawienie
      kupki psiej na ulicy/trawniku. Widze ze wiekszosc wlascicieli sprzata po
      pieskach. Nikt im tych toreb na kupki nie dostarcza, bo niby dlaczego. To taki
      sam obowiazek jak zywienie psa, bo posiadania psa to nie tylko przyjemnosc ale
      i pewne obowiazki. Oczywiscie nie wszyscy sprzataja i czasem tez trzeba
      slalomem po ulicy, no ale nie tak jak w PL niestety sad Co do uwagi 1 z mam, ze
      niby jak ma z wozkiem psem i sprzatac po nim, coz powiem jak tu jest.
      Wlasciciel, gdy piesek skonczy idzie z torebka i zbiera, torebke zawiazuje i
      niesie do najblizszego kosza, czasem tego kosza trzeba troche poszukac, ale sa
      tez specjalne kosze do tego celu wlasnie.
      Kocham psy bardzo, moj kochany piesek jest u rodzicow w PL, tesknie za nim. I
      uwazam, tlumaczenie ze co ja mam z ta kupa zrobic za wygodnictwo, skoro gdzie
      indziej na swiecie moga, a Polacy nie?! cos tu nie tak w tym rozumowaniu.
      Oczekiwanie ze gmina czy ktos da mi torebke itd jets smieszne, trzeba po prostu
      sprzatnac, wyrzucic i juz. Pies ma fizjologie taka sama jak my, ale jest
      zwierzeciem i na kibelku go sadzac sie nie da, ale sprzatnac po nim trzeba.
      Pzdr
      • zuzulek Reasumując 27.01.05, 20:38
        Drogie Mamy!
        Widać, że frustracja jest wśród nas duża i pewnie warto byłoby ją jakoś
        konstruktywnie wykorzystać, nie tylko na wychowywanie kaliny_p i jej psa smile
        Ja sądzę, że mogłybyśmy:
        1. Napisać i rozpowszechnić odpowiednie pismo do radnych (zarządu?)
        gminy/dzielnicy/miasta, kładąc im na sercu temat psich odchodów i prosząc o
        postawienie odpowiednich kubłów oraz uświadomienie społeczeństwa;
        2. Napisać podobne pismo do Straży Miejskiej, prosząc o zdecydowane interwencje;
        3. Zaangażować media - np. taka gazeta jak "Mój Pies" mogłaby dołączyć jako
        gadżet łopatkę do sprzątania, a jakaś inna gazeta (może nawet "Wyborcza"? Albo
        i "Dziecko"?) - ulotki-naklejki o treści "Sprzątnij po swoim psie", z jakimś
        dowcipnym rysunkiem i zdaniem, że za niesprzątanie po swoim psie grozi mandat w
        wysokości... zł. Takie ulotki pewnie każda z nas chętnie powiesiłaby na swoim
        osiedlu!

        Co o tym myślicie?
        Zuza

        • kalina_p Re: Reasumując 27.01.05, 20:55
          No to do roboty, kobitki! Moze na niektorych osiedlach, tam, gdzie jest
          miejsce, ogrodzic jakis teren na "ubikacje" dla psow? To jest bardzo dobry
          pomysl. A ja prosze osmile))
          -nie zasmiecanie chodnikow oraz trawnikow
          -pohamowanie sie w jezdzeniu samochodami po osiedlach (sama mam auto i
          naprawde, nie trezba podjezdzac pod kazdy sklepiek osiedlowy czy pod wlasna
          klatke,mozna sie przespacerowac)
          -nie pozwalanie dzieciom na dotykanie i glaskanie psow, chyba, za wlasciciel
          pozwoli (strasznie mnie to wkurza, wiem, ze mam mile i grzeczne psy ale...)
          -troche poczucia humoru!!!
          Pozdrawiam
    • adaska1 Zainteresujmy redakcję Dziecka 27.01.05, 22:25
      Cześć!Teamat bardzo poruszający mnie oj bardzo..mieszkam na osiedlu w
      Szczecinie-też zas..nym.Ja bym bardzo chciała na początek zgłosic do
      redakcji "Dziecka" temat jakie to niebiezpieczeństwa mogą się czaic w psiej
      kupie.Niby to banalne ale ja nie wiem.Tzn. wiem bardzo ogólnie,że jest to szyf
      ogromny i zbiorowisko chorób..ale jakich konkretnie? Gdbym tak w poważnej
      gazecie w jednym miejscu w sposób w miarę zwarty, przejrzysty i koniecznie
      obrazowy przeczytała co może grozić mojemu dziecko to miałabym więcej energii i
      sił do walki z ta falą"g.." zalewającego nas.Po drugie, przecież bardzo wiele
      mam ,które teraz dyplomatycznie milczą (po za jedną)mają psy więc niechby
      chociaż one zaczęły sprzątać i zwarcać uwage swoim rodzinom, że sprzatanie jest
      dla zdrowia dziecka ( kochanego wnusia lub wnusi)to juz juz jakis krok do
      przodu będzie.Na działania administracyjno - prawne nie liczyłabym..jako naród
      słyniemy wszak z starannego ich omijania i oporu.Bardziej popularyzacja ideii i
      zrobienie mody na sprzatnie.Ewentulanie drogie mamy w ramach akcji odwetowej
      zostawiajmy papmpersy i kupki naszych dzieci na trawnikach.Kup przybedzie i
      może naród pojmie ,że toniemy w g..?Ada
      • kalina_p Re: Zainteresujmy redakcję Dziecka 27.01.05, 22:34
        Sama kupa sie rozklada, uzyzniajac glebe w dodatku, zas pampers niestety nie.
        Jesli Ty bedziesz zanieczyszczac srodowisko naturalne pampersami czy innymi
        smieciami, ktore powinny znalezc sie w spalarniach, to ja zaczne tresowac psy,
        zeby kupy robily tylko na srodku chodnika. Kobieto, litosci!
        A zareczam Ci, ze wieksze niebezpieczenstwo czycha na twoje dziecko w
        poczekalni w przychodni, gdzie jest kupa zarazkow. A moze w Dziecku niech
        napisza artykul o szkodliwosci spalin??? To co, bedziesz ganiac kierowcow???
        • adaska1 do kaliny 27.01.05, 22:47
          Kalino!Psia kupa rozkłada się ale nie użyźnia, wręcz odwrotnie niszczy trawnik
          ( chyba ,że twój pies jest wegetarianinem).Co do przychodni..dyskusja jest
          bezcelowa porównywanie przychodni lekarskiej z psim g..?Po za tym dlaczego tak
          Ci przeszkadza ,że chce sie dowiedzieć? Mnie naprawade psie kupy przeszkadzaja
          i nie mam możliwosci uniknięcia ich z powodu takich osób jak ty które mając psa
          nie widza problemu w tym,ze pies się załatwia na trawniku.A psa tresuj tresuj
          może jakis radny miasta albo straznik miejski wdepnie i zaklnie?? Bo nie chodzi
          o złośliwości tylko o to,ze to JEST problem.Kiedyś osoby palące nie widziały
          problemu w tym,że smrodzą innym..dzis widzą i na ogól nie smrodzą.Może dzięki
          tej dyskusji nasze wnuki nie będa musiały bawić się na zas.. trawnikach? Kto
          wie? A psia kupa naprwdę nie użyźnia trawników .Ada
          • kalina_p Re: do kaliny 27.01.05, 22:56
            Ok. Zezloscilam sie troche, bo w porownaniu z tysiacem innych problemow psie
            kupy nie sa najwazniejsze. Ale ok, przyjmuje, ze dla wielu osob jest to sprawa
            najwyzszej wagi.
            Tyle, ze jesli skupiamy sie na zarazkach a nie na nieprzyjemnym zapachu i
            upackanych butach - podobny problem jest z moczem (kupa zarazkow) a jak to
            sprzatac? Jak wsiaknie w trawe to nawet nie widac (kupe mozna ominac) i co, jak
            dziecko podniesie obsikany patyczek? W dodatku sikaja nie tylko psy ale tez
            liczna rzesza pijanych panow, ktorych siki sa chyba jeszcze bardziej toksyczne.
            • kawka74 Re: do kaliny 27.01.05, 23:10
              ostatnio widziałam - wieczorkiem - kota, który wykopał sobie dołek w
              piaskownicy na placu zabaw za górką, załatwił się tam, zasypał i poszedł.
              Jak przeciwdziałać czemuś takiemu, co dla normalnego kota jest naturalnym
              odruchem? Kto ma za tym - zapewne bezpańskim - kotem latać?
              Może oprócz ganiania psów, a raczej ich właścicieli, zająć sie
              także "elementem", który przesiaduje przy piaskownicach i wrzuca tam wszystko,
              co się da?
              Na własnym podwórku dziecko może wejść w psią kupę, stawiać babki z zasikanego
              przez kota - albo 'elementa' - piasku, ubabrać się petami i skaleczyć kapslem
              od piwa. Myślę, że psie odchody to jeszcze najmniejsze zmartwienie.
              • kalina_p Re: do kaliny 27.01.05, 23:27
                Hej! Wlasnie o tym zapomnialam napisac. Wlasnie! A chcialam, wylecialo z glowy.
                Czyli - koty wytepiec!!! A potem bedzie placz, bo szczurow bedzie tyle, ze
                strach bedzie chodzic. A szczury tez kupy robia, wiec popsikac jakimis
                chemikaliami, wytepic szczury!!! A potem sami siebie, kurcze, wytepimy.
                Wlasnie! A puszki po piwie w piaskownicach nie przeszkadzaja???
                Alez sie unosze, to niezdrowowink))
                Pozdrawiam.
            • lola211 Re: do kaliny 03.02.05, 23:29
              Starasz sie pomniejszyc wage tych, za przeproszeniem , kup.Ale dla wielu osob,
              w tym dla mnie, jest to dosc istotna sprawa.To, ze pies gdzies tam nasika,
              jakos zniose, ale lezace wielkie obrzydliwe smierdzace gowno jest dla mnie
              widokiem porazajacym.Na chodnikach, na trawie.Czyscic musze dziecka buty, kolo
              rowerowe z glebokim bieznikiem, bo cora uczac sie jeździc na rowerze
              niefortunnie wjechala na trawnik, mozna sie porzygac.Pisze specjalnie w sposob
              malo elegancki, bo temat taki wlasnie jest.To moze sami zacznijmy zalatwiac sie
              na ulicy, w koncu co za róznica, czy gowno ktore ogladamy jest psie czy ludzkie?
    • beata132 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 27.01.05, 23:21
      Cieszę się, że jago2 po moim wpisie w innym wątku rozpoczęła naszą małą debatę
      dot. psich odchodów. Ubolewam nad tym, że Polacy to naród bardzo roszczeniowy-
      niebędę sprzątał/a bo nie ma koszy, worków itp. Zauważyć to można nie tylko w
      ww kwestii (podobnie jest np. z pracą-za 700zł nie pracuję bo się nie opłaca a
      co tam niech dzieciaki głodują-a wredna opieka nic nie daje itp). Popieram
      dziewczynę, która napisała, że
      PIES TO NIE TYLKO PRZYJEMNOŚĆ ALE I OBOWIĄZEK!!!!
      Zastanawiam się tak jak większość z Was co zrobić aby nauczyć Polaków czystości
      w ogólnym słowa tego znaczeniu. Zastanawiające dla mnie jest to, że w domach
      utrzymujemy porządek a jak wychodzimy z mieszkania to już otym zapominamy-
      przecież nasze osiedle, miasto także jest naszym domem, bo tu przebywamy,
      spacerujemy.
      Jestem za bardzo dużymi karami pieniężnymi dla właścicieli psów, którzy nie
      sprzątaja po swoich pupilach, np. 1000zł. Natomiast jeśli właściciela nie stać
      na zapłacenie to w ramach rekompensaty powinien posprzątać wyznaczony mu teren.
      Zapewne na drugi raz już będzie pamiętał. Problem jednak w tym jak to
      egzekwować, bo nie zawsze znajdzie się w odpowiednim czasie i odpowiednim
      miejscu SM. Uważam, że przynajmniej my-mamy powinnyśmy wykazywać się odwagą i
      głośno komentować ww zachowania. Jedna mama może być wyśmiana lub zignorowana,
      ale jeśli przyłączą się inne mamusie to z pewnością odniesie to pozytywny
      skutek. W jedności siła kochane kobitki.
      Ps. Dziś po raz pierwszy odważyłam się zwrócić uwagę starszemu panu,aby
      posprzątał po swoim jamniku. Obruszył się i coś tłumaczył ale ostrzegłam go, że
      następnym razem nie będę go informować tylko zadzwonie po policję.
      • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 27.01.05, 23:25
        No widzisz...zanim policja przyjedzie pan dawno juz bedzie z jamnikiem w domu.
        A wlasnie starsze osoby bym z tego obowiazku ZWOLNILA bezwzglednie!!! Czesto
        nie moga sie po prostu schylac, ledwo chodza a ten pies-przyjaciel jest jedyna
        zywa istota w ich domu. Przykre, co? Niech odda do schroniska, skoro ma ze
        starosci sztywny krzyz i posprzatac nie moze, tak? Oj, rece do ziemi opadaja...
        Zwroc uwage jakiemus lysolowi w wieku reprodukcyjnym, jak taka odwazna jestes!!!
        • beata132 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 28.01.05, 00:11
          Po co ten melodramatyczny ton. Powtarzam-pomimo szacunku dla starszych, powinni
          sprzątać po psach. Gdybym trafiła na łysola to też bym mu powiedziała. kropka
          I nosie mam czy mi wierzysz czy nie. Guzik mnie obchodzi dobro właścicieli psów
          jeśli jest to kosztem zdrowia dzieci.
          Dziwię Ci się jesteś także matką a nie potrafisz zrozunieć. Pewnie inaczej byś
          pisała gdybyś sprzątała po swoich psach, bo zgodnie z powiedzeniem "uderz w
          stół...
          • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 28.01.05, 00:14
            Czekam na odp. na moj ostatni post z 00:07 chyba
      • kalina_p DO BAETA132 27.01.05, 23:36
        A skoro jestes taka kulturalna itd. to chyba ustepujesz staruszkom w
        autobusie, prawda? I pomagasz czase, drzwi potrzymasz...takie ludzkie odruchy.
        Uczysz tego swoje dziecko, prawda? To na pewno pomozesz starszemu panu w
        podniesieniu z ziemi kupki pieska, prawda?
        • beata132 Re: DO BAETA132 27.01.05, 23:51
          Twój sarkazm jest nie na miejscu. Czasami warto pomyśleć zanim się coś głupiego
          napisze.
          Kochanieńka oczywiście, że ustępuję staruszkom miejsca, drzwi także podtrzymam
          jeśli trzeba i robię jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy. Co do podniesienia
          kupki to zapewne Ty pomożesz (żeby tylko piesek nie miał rozwolnienia, bo
          bedzie wielki problem)jesteś przecież idealną właścicielką psa.
          Nieważne czy staruszek czy młody człowiek. Jeśli nie jest na tyle stary aby
          mieć psa to niech po tym psie sprząta. Dodam, ze bardzo szanuję starszych ale
          nie ma wyjątków.
    • miska77 Moje trzy grosze... 27.01.05, 23:30
      Mam suke - mastiffa neapolitanskiego i roczne dziecko.
      Kupy sprzatalismy po Sigmie jak mielismy specjalne torebki, wrzucalismy je do
      normalnych smietnikow, az zwrocil nam uwage straznik miejski, ze do smietnika
      nie wolno, podal jakies tam art KW i powiedzial, ze moze byc mandat...
      Uwazam, ze powinno byc miejsce wydzielone dla psow - ogrodzone, na ktorym moga
      sobie pobiegac, zalatwic sie a wlascicielby pospratal kupe i wrzucil do
      specjalnego kosza na odchody.

      Ja mieszkam w Warszawie na Grochowie, mam w poblizu 3 parki, najczesciej chodze
      do jednego, zeby moja Sigma sie wybiegala (kupe robi po drodze na trawniku z
      dala od chodnika) ale czasami to jest niemozliwe. W parku sa 4 polany, na
      ktorych moge puscic ja ze smyczy ale jak tylko to zrobie to pojawia sie jakas
      starsza pani z wnuczkiem i (specjalnie?) w kierunku psa rzuca pileczke...
      Nie wiem czy taka kobieta nie ma wyobrazni ???
      Dla bezpieczenstwa zapinam psa na smycz i ide na kolejna polanke i to samo...
      Dlaczego rodzice, babcie nie moga zrozumiec, ze dzieci powinny sie bawic na
      placu zabaw ! Na trawnik ogolnodostepny wchodza na wlasne ryzyko, ze moga wejsc
      w kupe albo wpasc w dołek...
      Rodzice powinni nauczyc swoje dzieci, ze w poblizu obcego psa NIE MOGA biegac
      ani zachowywac sie "psychopatycznie" tzn. robić malpki albo pajacyki.

      Moj synek , momo, ze ma dopiero roczek wie, ze jak raczkuje i Sigma nad nim chce
      przejsc to musi ukryc glowe - sam sie tego nauczyl.

      Drogie mamy !
      Dostrzegacie igle w cudzym oku a nie widzicie belki w swoim ! Przeszkadzaja Wam
      psie kupy ale same wyrzucacie chusteczki higieniczne, opakowania po lodach,
      chipsach, soczkach a nawet danonkach, wasi mezowie wyrzucaja z okien
      samochodowych niedopałki a czasami sikaja w parku w krzakach chociaz do toi toi
      jest niedaleko...

      Mi mniej przeszkadzaja psie kupy niz biegajace i wrzeszczace dzieci na terenie
      gdzie biegaja psy.
      Psy na trawnik - dzieci na plac zabaw

      Takie jest moje zdanie.

      Ewa
      • kalina_p Brawo dla tej pani!!! 27.01.05, 23:33
        To samo pisze od poczatku ale nikt wiekszosc mnie nie sluchawink a jedyna
        odpowiedzia sa wrzaski w stylu "twoj pies-twoja kupa"
      • beata132 Re: Moje trzy grosze... 27.01.05, 23:41
        Psu to się zaklada kaganiec, a jak chce się wybiegać bez smyczy to do lasu a
        nie do parku. Babcie mają prawo chodzić z wnuczkami po polankach/trawnikach i
        żaden biegający pies nie ma prawa im w tym przeszkodzić. Niedługo dojdzie do
        tego, że psy będą hasały bezpańsko a dzieci będą na smyczy chodzić żeby broń
        Boże nie przeszkadzały pieskom. Dodam, że dzieci nie muszą bawić się wyłącznie
        na placach zabaw. Paranoja!
        • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 27.01.05, 23:51
          A slyszalas o czyms takim jak "nie deptac trawnikow"??? I naprawde nie musza te
          babcie z tymi dziecmi lazic akurat tam, gdzie sa psy. Po to sa place zabaw dla
          dzieci, z laweczkami, coby se babcia odsapnela.
          • beata132 Re: Moje trzy grosze... 27.01.05, 23:55
            Nie deptać trawników to znam z dzieciństwa a nie z obecnych czasów. Tak było za
            komuny. Poza tym wszędzie w Europie(a chyba już do niej należymy), w USA ...
            można odpoczywać,biegać itp. po trawnikach(np. Central Park w NY). Tam psiego
            g... nie uświadczysz.
            Poza tym ten tekst o babci był poniżej pasa. Kultura schodzi na psy (bez obrazy
            dla psów)
            • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 00:01
              Dlaczego ponizej pasa? Moja babcia np. jak ze mna chodzila na spacery to byla
              starsza i nie mogla ganiac bez "usiascia", jak mawiala a i moja mama jak bierze
              Kinge to musi odpoczac...
          • nanuk24 Re: Moje trzy grosze... 03.02.05, 21:11
            kalina_p napisała:

            > A slyszalas o czyms takim jak "nie deptac trawnikow"??? I naprawde nie musza te
            >
            > babcie z tymi dziecmi lazic akurat tam, gdzie sa psy. Po to sa place zabaw dla
            > dzieci, z laweczkami, coby se babcia odsapnela.

            Kalinko! Mowisz, ze trawnikow deptac nie mozna, a sama wpuszczasz psa na trawe.
            I zaloze sie, ze nie czakasz grzecznie na chodniku, az piesek raczy sie po lace
            wylatacsmile
            • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 03.02.05, 21:22
              Ja chodze chodnikiemwink
              • nanuk24 Re: Moje trzy grosze... 03.02.05, 21:25
                No, ale piesek depcze trawnik, a wyraznie jest powiedziane "nie deptac trawnikow!"
                Czyzby pieski byly tym wyjatkiem?
                • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 03.02.05, 21:29
                  Nie, pieski nie sa wyjatkiem ale to stwierdzenie o deptaniu trawy mialo
                  podwazyc argument o tym, ze "dzieci biegaja po trawniku i moga wdepnac w kupke
                  i ja bede musiala te kupke im z butow zmyc, wiec jestem wsciekla".
                  A w ogole to fajna sie debata zrobila, hehehe...
              • beata132 Re: Moje trzy grosze... 03.02.05, 22:35
                A pies???
        • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 27.01.05, 23:54
          Jeszcze: nie musza sie bawic na placach zabaw, owszem ale tez nie musza
          koniecznie bawic sie tam, gdzie ludzie puszczaja psy. Od innych wymagasz
          dostosowania sie do Ciebie. Nie wytepisz wszystkich psow, nie licz na to,
          przykro mi. Musisz sie nauczyc zyc w spoleczenstwie, kochana...albo na bezludna
          wyspe proponuje sie wyniesc.
          • beata132 Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 00:03
            Mylisz się nie wymagam, aby ktoś dostosowywał sie do mnie. Mam dosyć
            właścicieli psów, którzy uważają, że są pępkiem świata. Może jestem
            przewrażliwiona na tym punkcie, ale zdrowie mojego dziecka jest dla mnie o
            niebo ważniejsze niż problem właściciela psa, który ma problem z posprzątaniem
            po nim itd...Nie zamierzam tępić psów, bo je akurat bardzo lubię (moja mama ma
            psa, ale mieszka w domku jednorodzinnym) ja chociaż lubię to nie mam, bo
            mieszkam w bloku i wiem, że to obowiązek a nie kaprys.
            • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 00:07
              A co do zdrowia: czyli bakterie z kupy, w ktora dziecko wdepnie sa przenoszone
              w gore i dziecko sie zaraza? Czy chodzi o to, ze taka kupe wezmie do reki? A
              jak patyczek obsikany podniesie?
              • beata132 Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 00:14
                Kobieto wyluzuj!!! Nie mam ochoty na dalsze utarczki. Ta rozmowa jest bez
                sensu. Mamy diametralnie rózne podejście do tak prostej sprawy. Wg mnie
                sprzątać, wg Ciebie nie. Ok Idę spać. Dobrej nocy Ci życzę (bez sarkazmu-
                szczerze)
                • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 00:16
                  No widzisz, a na proste pytanie odpowiedziec nie mozesz?
                  Dobranocwink
                  • beata132 Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 00:37
                    Nie odpowiadam, "bo na głupie pytania nie ma odpowiadania"
            • miska77 Do beaty123 28.01.05, 11:51
              > Mylisz się nie wymagam, aby ktoś dostosowywał sie do mnie. Mam dosyć
              > właścicieli psów, którzy uważają, że są pępkiem świata. Może jestem
              > przewrażliwiona na tym punkcie, ale zdrowie mojego dziecka jest dla mnie o
              > niebo ważniejsze niż problem właściciela psa

              z twojego postu wlasnie wynika, ze wymagasz, zeby ludzie dostosowywali sie do
              ciebie.
              Ja mam psa i dziecko dlatego patrze obiektywnie na ta sprawe a ty masz tylko
              dziecko dlatego jestes uprzedzona do psiarzy !
              A jezeli zdrowie twojego dziecka jest wazniejsze to po jasna cholere prowadzisz
              go na trawnik gdzie sa kupy ??? Siedz z nim na placu zabaw i bedzie wszystko w
              porzadku albo jedz na trawnik do Lazienek albo Parku Saskiego, do ktorych jest
              zakaz wprowadzania psow !

              Ewa
              • kalina_p wlasnie 28.01.05, 11:54
                Takie argumenty nie trafiaja, a szkoda.
                Zdrowie dziecka, kurcze, bez przesady! Mozna sie przyznac, ze o estetyke
                cchodzi a nnie mieszac zdrowie dziecka do tego!
                • miska77 Re: wlasnie 28.01.05, 12:08
                  mam taka zasade, ze nie bywam w miejscach, w ktorych zle sie czuje badz jestem
                  niemile widziana i do siebie nie zapraszam rowniez osob za ktorymi nie przepadam.
                  Jak beata123 zle sie czuje na trawniku, na ktorym sa kupy niech nie wchodzi na
                  trawnik tylko niech idzie sciezka - kultura nakazuje chodzic po chodniku a nie
                  trawniku - trzeba dzieci uczyc nie tylko ustepowania miejsca w autobusie
                  starszym osobom ale takze niedeptania trawnikow i nie wyrzucania na niego smieci !

                  Ewa
              • umasumak Do Miśki 28.01.05, 12:18
                A guzik prawda. Ja mam i psa i dziecko. Pies nie chodzi na spacery do parku,
                tylko idziemy daleko, na tereny nie uczęszczane.
                Owszem czasem zabieramy psa do centrum, ale po pierwsze, zawsze wtedy jest na
                smyczy i w kagańcu, a po drugie nie załatwia się. To wszystko jest do
                nauczenia, tylko trzeba trochę się postarać.
                A parki, trawniki itp w miastach są dla ludzi, a nie psów. Co by tu nie gadać,
                to ciągle tak jest, że człowiek jest ważniejszy od psa. I tyle. Pzdr
                • miska77 Re: Do Miśki 28.01.05, 13:15
                  a ja nigdy nie zabieram psa do centrum pomimo, ze jest dobrze wychowany.
                  Park jest terenem uzytecznosci publicznej i kazdy moze do niego chodzic, jeden z
                  dzieckiem, drugi z psem, trzeci na randke ale nie chodzi mi o to...
                  Chodzi mi o to, ze jak puszczam psa ze smyczy (kupe robi zawsze w jednym miejscu
                  daleko od parku i od chodnika), zeby sobie troche pobiegal to zawsze pojawi sie
                  jakas babcia i rzuca dziecku pileczke w strone psa. Nie wiem czy tacy ludzie nie
                  maja wyobrazni ? Nawet gdyby moj pies byl w kagancu to przeciez przebiegajac
                  obok moze swoja masa uszkodzic dziecko. tacy ludzie sa naprawwde bezmyslni. I
                  zawsze jak widze zblizajaca sie babke z dzieckiem zapinam psa na smycz i
                  odchodze. Znam swojego psa ale nie wiem co moze przyjsc do glowy takiemu dziecku
                  albo babce. Kiedys facet wprowadzil dziecko na gorke i kazal mu biec prosto na
                  psy - dwa duze mastify i owczarek. I gdzie ten tatus mial rozum ???

                  W Polsce niestety wiekszosc przepisow jest sprzeczna ze soba:

                  1. nalezy psy wyprowadzac na smyczy i w kagancu gdy sa agresywne - ALE gmina
                  musi zapewnic miejsce ogrodzone, gdzie psy moga sie wybiegac !

                  Nie ma takich miejsc wiec ludzie puszczaja psy w parku, zeby SOCJALIZOWAC je z
                  innymi psami i z ludzmi. Psy trzymane tylko na smyczy, nie puszczane robia sie
                  agresywne !!!

                  2. Jest nakaz sprzatania psich kup - kupy sprzatniente trzeba wyrzucac do
                  SPECJALNYCH koszy na odchody

                  Brak jest takich koszy przynajmniej na Grochowie gdzie mieszkam, do zwyklego
                  smietnika jest zakaz wyrzucania psich kup - kiedys bym za to mandat dostala
                  (prosze nie porownywac kupy psiej z pampersem - czytalam juz ta dyskusje)

                  A wiec widzisz i tak zle i tak nie dobrze...

                  A co do mojego parku to sa w nim co najmniej 3 polany i plac zabaw i dlaczego
                  wszystkie maja byc opanowane przez dzieci ? dlaczego chociaz jednej nie mozna
                  ogrodzic zeby byla tylko dla psow ?

                  Ewa
            • isma Mala roznica ;-))) 28.01.05, 15:55
              No, coz. Posiadanie pasa tym sie rozni od "posiadania" dziecka, ze, ekhm, do
              rozwoju gatunku ludzkiego dzieci sa konieczne, a psy - juz nie tak bardzo wink))
      • kuku-007 Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 08:13
        "Psy na trawnik - dzieci na plac zabaw"

        Nie, kochanie - psy na smycz a morda w kaganiec (jesli duży) a dzieci na plac
        zabaw.

        Co do stwierdzenia kaliny-p, że są większe problemy niż psie kupy - owszem, są,
        dużo wieksze. Takie, przy których wszystko inne to psie g...
        Ja to odbieram jako próbę odwrócenia uwagi czy zbagatelizowanie problemu. W tym
        watku rozmawiamy o psich g... i obowiązku sprzatania ich przez właścicieli - bo
        taki obowiazek mają, nieprawdaż? Jeżeli tak cię boli wjeżdżanie samochodami w
        osiedlowe alejki i rzucanie papierków po lodach, załóż inny wątek, temu
        poświęcony. Chętnie pogadam, mnie też to wkurza. Jednak tu rozmawiamy o czym
        innym.
        A ty wciąż wyszukujesz trudności, na zasadzie "tak, ale...".
        Poradzę ci coś: jeżeli tak trudno na spacerze upilnować łopatkę, woreczek,
        dziecko i psa... weź tylko dziecko! Pies niech wys... się na twój dywan. Odpada
        wtedy szukanie woreczka i łopatki.
        Proste, ekonomiczne, ergonomiczne.
        kuku
        • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 11:25
          Wiesz...one lubia na trawke, a poniewaz jja e bardzo lubie, to nie chce im tej
          przyjemnosci odbieracwink))
          • kuku-007 Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 11:51

            Wiesz...one lubia na trawke, a poniewaz jja e bardzo lubie, to nie chce im tej
            > przyjemnosci odbieracwink))


            Ależ nie odbieraj, boze broń! Wysraj psa na dywan, a potem pogoń na trawkę,
            niech sie upaja przyrodą! Wszystko da sie pogodzic.
            kuku
            • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 11:53
              ale one kupe lubia na trawkewink))))))))))))))))))
              • kuku-007 Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 12:34
                > ale one kupe lubia na trawkewink))))))))))))))))))

                No comments. I wcale nie dlatego, ze zabrakło mi słów. Mi ich po prostu szkoda.
                • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 28.01.05, 13:17
                  hehehe...ja sie juz dobrze bawie, powaznie z Wami gadac nie mmoznasmile))))))))))
      • jo.an.na Re: Moje trzy grosze... 03.02.05, 20:03
        Ja mieszkam w Warszawie na Grochowie, mam w poblizu 3 parki, najczesciej chodze
        > do jednego, zeby moja Sigma sie wybiegala (kupe robi po drodze na trawniku z
        > dala od chodnika) ale czasami to jest niemozliwe. W parku sa 4 polany, na
        > ktorych moge puscic ja ze smyczy ale jak tylko to zrobie to pojawia sie jakas
        > starsza pani z wnuczkiem i (specjalnie?) w kierunku psa rzuca pileczke...
        > Nie wiem czy taka kobieta nie ma wyobrazni ???
        > Dla bezpieczenstwa zapinam psa na smycz i ide na kolejna polanke i to samo...
        > Dlaczego rodzice, babcie nie moga zrozumiec, ze dzieci powinny sie bawic na
        > placu zabaw !

        Pies powinien byc na smyczy. Parki nie sa dla psow i dzieci maja prawo bawic
        sie w parkach na polankach i nie byc tam narazone na ataki niedopilnowanych
        zwierzat.
      • dota_mama_jasia Re: Moje trzy grosze... 04.02.05, 15:15
        Przepraszam, ale czy Ty, miska77, oszalałaś?? Dziecko ma chodzić na palcach i
        chować głowę ze względu na psa?? Ja mam absolutnie gdzieś, co lubią i czego nie
        lubią jakieś obce psy, które zgodnie z prawem mają być na smyczy i w kagańcu!

        Absolutnie zgadzam się, że wydzielenie miejsca dla psów, gdzie mogłyby być
        legalnie spuszczane ze smyczy, jest świetnym pomysłem. Parki dla psów,
        zwłaszcza, że psów i ich właścicieli jest tak dużo - świetny pomysł. Ale póki
        takich parków nie ma, psy i ich właściciele mają obowiązek dostosować się do
        ludzi, a nie odwrotnie! I ja mam prawo bawić sie ze swoim dzieckiem piłką w
        parku! Nie tylko na placu zabaw! Place zabaw to nie są obozy koncentracyjne dla
        dzieci. I co to znaczy, że dziecko wchodzi na trawnik na własne ryzyko??
        Dlaczego dzieci nie mają biegać w pobliżu jakiegoś psa?! On, nie dzieci, MA BYĆ
        NA SMYCZY.

        Żeby nie było wątpliwości: mój niemąż ma dwa psy, mamy dziecko, kiedyś
        mieszkaliśmy w mieście, dziś mieszkamy we własnym domu z ogromnym terenem, a
        jemu z lenistwa nie chce się wychodzić z psami poza teren, więc jego psy, nasze
        kupy. Ale gdy mieszkaliśmy w mieście, wychodził z psami, spuszczał je ze smyczy
        już w bramie, a PSY SZALAŁY. Znikały z pola widzenia, latały, podlatywały do
        ludzi, srały gdzie popadło. Trafiał mnie szlag - tłumaczyłam, że ludzie się
        boją, że psy nie mogą tak latać, że nikt nie ma obowiązku nie odczuwać strachu
        przed obcymi zwierzętami, które latają luzem. A psy to nie były jamniczki,
        tylko owczarki! Psy rzucały się w pościgi za kotami i czasem udawało im się
        zagryźć bezpańskiego kota. A ja nie wiedziałam, co mam zrobić, jak patrzeć w
        oczy sąsiadom, tym bardziej, że popołudniami to ja wychodziłam z psami, kolejno
        z każdym, bo wychodziłam na smyczy i nie spuszczałam ich, a oba jednocześnie
        chyba wyrwałyby mi ręce z barku, tak ciągnęły. Ale brakowało mi odwagi
        cywilnej, żeby postawić się jemu, żeby wyegzekwować cywilizowane zachowania,
        żeby zacząć sprzątać po swoim psie wbrew uśmiechającym się z politowaniem
        psiarzom. Wiecie, jakie były jego argumenty? Dokładnie takie: ludzie powinni
        wiedzieć, że psy atakują głównie ze strachu, i przede wszystkim kundle, a nie
        rasowe, użytkowe, świetne owczarki! On uważał, że on jest agresywny życiowo, ma
        takie właśnie dzielne psy i co go obchodzi, że jacyś ludzie są lękliwi? Co go
        obchodzi, że dziecko się boi, rodzice nie wychowali dobrze, no to mają takie
        strachliwe, niech siedzi w domu, jak się boi. Ponieważ nie mogliśmy się
        zgodzić, ja przestałam wychodzić z nim na spacer, kiedy on brał psy. Po prostu
        potwrornie się wstydziłam, że idę z takim chamem. Nie mogę go do niczego
        zmusić, ale mogę nie brać w tym udziału.

        Dziś nie spuściłabym psa ze smyczy w parku nigdy, no, chyba, żeby byłby to
        piesek jakiejś bardzo małej rasy, świetnie ułożony, nie narzucający się
        ludziom, nie budzący lęku nawet w tych bardzo zalęknionych, taki piesek
        zabawka, którego nawet dziecko się nie boi, którego można wsadzić do kieszeni.
        Bo to jest świat ludzi, do cholery, nie świat zwierząt. I to zwierzęta mają się
        podporządkować, nie ludzie. I szlag mnie trafia, kiedy uświadomię sobie, że w
        domu moich nieteściów dzieci nie mogą spokojnie zjeść kanapki, bo zawsze
        znajdzie się jakiś cholerny pies, który zechce ją skonsumować. I szlag mnie
        trafia, kiedy uświadomię sobie, że w domu mojej bratowej dziecko nie może
        spokojnie raczkować po podłodze i siedzi non stop w kojcu, bo są tam dwa duże
        psy, z których jeden się narzuca i wszystkich oblizuje, a drugi "nie lubi
        dzieci". Ja mam kompletnie dość słuchania o dzieciach, które mają dostosować
        się do psów. Nasze psy są psami podwórkowymi, mieszkającymi w budach i takie
        pozostaną jak długo ja bedę w tym domu. I jak Jaś zacznie chodzić, to skończy
        się ich wolność biegania po całym terenie. Bo to jest świat ludzi.

        Wzburzyłam się okropnie
        Dota
        • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 04.02.05, 15:36
          Ktos, kto nie potrafi zapanowac nad wlasnymi psami powinien jednak miec
          pluszakiwink
          Moja tez siedzi czesto w kojcu, bo psy by ja z milosci zalizaly na smierc
          chyba. A uwazam, ze dziecko w towarzystwie zwierzat duzo lepiej sie rozwija, ma
          wieksza inteligencje emocjonalna i jest bardziej wrazliwe i otwarte na swiat i
          ludzi.
          Psy nie musza byc i na smyczy i w kagancu. Albo to albo to.
          Psy zostaly przez Twoich przodkow udomowione, przez wieku sluzyly ludziom i
          teraz my wszyscy jednak tez troche odpowiedzialnossci za swoich praszczurow
          ponosimy.
          Rowerzysci a dokladnie dzieci jezdzace na rowerach i rolkach po chodnikach
          stanowia wieksze zagrozenie.
          Samochody tez maja mniej praw, niz ludzie, swiat jest dla ludzi a nie dla
          samochodow, ktore zajmuja kazdy wolny kawalek przestrzeni, smrodza, parkuja mi
          pod blokiem, mimo ze tuz obok jest parking. No ale samochod to przeciez fajna
          sprawa, prawda..?

          A jednak cos jeszcze dopisalam, a mialam konczycwink
          Pozdrawiam
        • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 04.02.05, 15:39
          Jeszcze pytanko: wyznajesz wiare w Boga czy teorie ewolucji? Bo nie wiem, skad
          pewnosc, ze swiat jest dla ludzi..? Ja bym polemizowala...
          • mayessa Re: Moje trzy grosze... 04.02.05, 23:32
            Nie rozumiem dlaczego na smyczy, w kagancu maja byc tylko duze psy a male nie.
            I jedne i drugie maja zeby. Zeby nie bylo watpliwosci- ja mam duzego psa i nie
            rozumiem czemu ktos wymaga ode mnie tych akcesoriów, podczas gdy do mojej suni
            podbiega jakis jamnik czy ratlerek bez "sprzetu" -i na tego wlasciciela i
            pieska straz miejska nie zwróci uwagi
            • kalina_p Re: Moje trzy grosze... 05.02.05, 10:52
              Tym bardziej, ze tak miedzy nami to przewaznie duze psy sa mniej agresywne, zas
              to male wlasnie sie rzucaja, piszcza, skrzecza, skacza i podszczypuja zebami
              (gryzieniem bym tego nie nawzwala nawet...wink
    • kalina_p Konsensusu brak:((( 28.01.05, 00:19
      Ja juz wszystko napisalam, co moglam, nie wiem do tej pory, dlaczego od psiej
      kupy dziecko ma zachorowac - zjada ja czy co? Bierze do reki? Niewazne.
      Powtarzam, jestez ZA sprzataniem ale prosze mi to ulatwic, wtedy ok.
      I "ubikacje dla psow" ogrodzone. I nie prowadzac zlosliwie dzieci tam, gdzie
      lataja psy. I nie smiecic!!!
      • beata132 Re: Konsensusu brak:((( 28.01.05, 00:44
        Ano brak. Po co mam Ci pisać, że jak weźnie do rączki (zdarza się, że jak małe
        to i do buzi, bo wtedy to zazwyczaj co w rączce to do buzi)-może zchorować.
        Przecież ty to doskonale wiesz. Po co prowokujesz. Lubisz to?
        Nie mam zamiaru Ci nic ułatwiać sama o to zadbaj to Ty masz psa. Nikt się nie
        przejmuje, że jest mało placów zabaw i co mam się z tego powodu zastrzelić?
        Zaczepna jesteś. Pozwól zmęczonej kobiecie odpocząć i proszę idź spać.
        Dobranoc.
      • wieczna-gosia Re: Konsensusu brak:((( 28.01.05, 08:05
        I nie prowadzac zlosliwie dzieci tam, gdzie
        > lataja psy. I nie smiecic!!!

        jestem jedna z tych wrednych matek, ktore prowadzaja dzieci tam gdzie lataja psy
        czyli na trawnik wink))

        A bakterie i wirusy tudziez inne robaczki co w psich kupach siedza- zostaja na
        ziemi- pies zrobi kupe kupa sie wchlonie a swinstwa zostana. A male dzieci
        czasami piach biora do reki czy do buzi no nie?

        Zreszta- mi tam te choroby tak bardzo nie przeszkadzaja. Estetycznie mi problem
        przeszkadza.

        Aczkolwiek zgadzam sie z melka- przy dzialalnosci MPO gowna zlozone w jednym
        miejscu smierdzialyby jeszcze bardziej crying
        • ivia dyskusja bez sensu 28.01.05, 09:48
          Rozwiązanie jest jedno, mamy z dziećmi niech siedzą w domu, w lecie zawsze
          można dziecko wystawić na balkon żeby łyknęło świeżego powietrza, a pieski
          niech biegają po trawnikach i srają gdzie im się podoba. Problem posprzątania
          po psach okazał się niemożliwy do rozwiązania z powodu:
          1. braku łopatek,
          2. braku woreczków,
          3. matek , którym się zachciewa piaskownicy dla ich dzieci,
          4. babć, które wyprowadzają wnuki do parku, który jak wiadomo wszystkim jest
          dla psów.

          Nie potrafię sobie wyobrazić takiej miłości do psa, która przysłoniła by miłość
          do dziecka. Może mamusie-właścicielki psów troszkę zmienią zdanie, gdy pewnego
          dnia ich pociecha (tutaj mam na myśli dziecko, nie pieska) przewróci się psią
          kupę, albo może weźmie ją do buzi?

          Tymczasem, mamom bez psów, należy radzić, by miały oczy z każdej strony głowy i
          bacznie obserwowały swoje maluchy, bo przecież na spacer wychodzi się na włąsne
          ryzyko.

          Pozdrawiam
          Ivia
          • beata132 Re: Dzięki dziewczyny!!! 28.01.05, 11:24
            Dzięki dziewczyny z przyjście z odsieczą!!! Bo już wczoraj w nocy nie dawłam
            rady. Do tej pani nie trafiają żadne logiczne i oczywiste argumenty, więc
            wymyśla jakieś bzdury. Proponuję zamknąć temat. 99% wypowiedzi jest za
            sprzątaniem po psach, 1% jest niereformowalny. Papatki
            • kalina_p Moja wina 28.01.05, 11:28
              a chcialam, zebyscie zobaczyly, jak to wyglada z drugiej strony. Gdyby problemu
              nie bylo, to wszyscy by sprzatali a skoro NIE sprzataja to dlaczego? Wlasnie z
              roznych takich powodow. Skory WY chcecie, zeby sprzatali to musicie tez rozne
              argumenty i rozwiazania rozpatrywac/przyjmowac, inaczej nic sie nie zmieni.
              Same zakazy niec nie dadza, recze za to. A Wy w wiekszosci jedynie
              krzyczycie "sprzatac i juz", w ten sposob jest to niestety walka z
              wiatrakami sad((
              Pozdrawiam!
    • jokrru Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 28.01.05, 12:49
      Dołączam się do protestu,

      Po kilkakrotnym zwymiotowaniu w trakcie czyszczenia synowi
      butów (a zdarza mi się to robić często - no teraz rzadziej, bo dziecko duże),
      niestety na psy patrzę przez pryzmat wielkości kup jakie robią.
      A gdy ktoś chwali się swoim psem, to pierwsze co przychodzi
      mi na myśl, to: "o duży pies, musi robić duże kupy",
      i ostatnią siłą woli powstrzymuję się przed tym stwierdzeniem.

      Dla pełności obrazu dodam, że jestem miłośnikiem zwierząt,
      wychowywałam się w dużym domu z olbrzymim ogrodem (na przedmieściach - czyli
      prawie jak na wsi),
      rodzice zawsze mieli około 3 psy i 4 -5 kotów,
      zwierzęta te robiły co chciały zgodnie ze swoim zwierzęcym prawem,
      tj, biegały po ogrodzie, a jak przyszło im do łba aby pobyć w domu,
      to przychodziły, a jak było zimno, albo noc
      i takiego pomysłu nie miały, to mama na siłę je do domu zaganiała.
      Jakoś nie pamiętam aby na naszym podwórku był problem z kupami,
      robiły gdzieś po kątach, a te na środku rodzice zawsze sprzątali.
      Przetrzymywanie zwierząt w mieście, w ciasnym mieszkaniu
      i wyprowadzanie tylko od czasu do czasu to dla mnie
      rzecz niepojęta, właśnie biorąc pod uwagę interesy zwierząt,
      a teraz jeszcze doszedł ten nieszczęsny problem
      z zakupionymi trawnikami....fuj....też ogarnia mnie obrzydzenie.
      K.
      • miska77 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 28.01.05, 13:18
        > niestety na psy patrzę przez pryzmat wielkości kup jakie robią.
        > A gdy ktoś chwali się swoim psem, to pierwsze co przychodzi
        > mi na myśl, to: "o duży pies, musi robić duże kupy",

        to zalezy co pies je...
        moj pies wazy 55 kg, dziennie zjada ok 0.5 kg suchej karmy i kupy robi mniejsze
        niz sasiadki jamnik, ktory zjada makaron z miesem.

        Ewa
        • jokrru Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 28.01.05, 13:28
          miska77 napisała:

          > > niestety na psy patrzę przez pryzmat wielkości kup jakie robią.
          > > A gdy ktoś chwali się swoim psem, to pierwsze co przychodzi
          > > mi na myśl, to: "o duży pies, musi robić duże kupy",
          >
          > to zalezy co pies je...
          > moj pies wazy 55 kg, dziennie zjada ok 0.5 kg suchej karmy i kupy robi
          mniejsze
          > niz sasiadki jamnik, ktory zjada makaron z miesem.
          >
          > Ewa

          wink
          Taaak, postaram się na przyszłość wziąć tę poprawkę
          w moim rozumowaniu....
          O ile oczywiście będę w stanie, bo to u mnie już odruch jakiś warunkowy,
          chyba...
          smile)))))))))))))
          K.
          K.
          • mayessa do jokrru 28.01.05, 13:39
            Nie wypowiadam sie w tym momencie o kupach ale o czyms innym. Mianowicie- w
            czym maja tak lepiej te psy ze wsi (niz te z miasta np. z bloku), które przez
            prawie cale zycie wisza na lancuchu????????????????
            • jokrru Re: do jokrru 28.01.05, 13:51
              mayessa napisała:

              > Nie wypowiadam sie w tym momencie o kupach ale o czyms innym. Mianowicie- w
              > czym maja tak lepiej te psy ze wsi (niz te z miasta np. z bloku), które przez
              > prawie cale zycie wisza na lancuchu????????????????

              O psach wiszących na łańcuchach do tej pory się NIE WYPOWIADAŁAM,
              ale jeśli chcesz znać moje zdanie to dla mnie to bestialstwo
              i barbarzyństwo.
              K.
            • kalina_p Re: do jokrru 28.01.05, 13:52
              Albo te w schroniskach, ktorych nikt nie chce wziac do bloku? Pewnie, lepiej
              psiakowi w klatce 1x1m, niz w mieszkaniu w bloku.
              • jokrru Re: do jokrru 28.01.05, 14:02
                kalina_p napisała:

                > Albo te w schroniskach, ktorych nikt nie chce wziac do bloku? Pewnie, lepiej
                > psiakowi w klatce 1x1m, niz w mieszkaniu w bloku.

                A jak myślisz skąd moi rodzice mieli i mają ciągle takie ilości zwierząt ?
                (wskazówka: 1. prawie żadne z nich nie było wychowywane od szczeniaka/kocięta
                2. żadne z nich nie było rasowe - same kundelki i dachowce)
                No to teraz pomyśl.

                Jeśli chcecie porozmawiać o losie zwierząt,
                proponuję otworzyć osobny wątek,
                a nie dyskutować tu na marginesie,
                bo autorce tego wątku zdaje się wcale o to nie chodziło.
                K.
      • mayessa Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 28.01.05, 14:06
        "Przetrzymywanie zwierząt w mieście, w ciasnym mieszkaniu
        i wyprowadzanie tylko od czasu do czasu to dla mnie
        rzecz niepojęta, właśnie biorąc pod uwagę interesy zwierząt"- jesli nie
        mieszanie to albo domek w miescie (ile osób ma domy a ile mieszkania?) lub na
        wsi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka