Dodaj do ulubionych

Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie

05.02.05, 22:57
Mam dwie małe dziewczynki (10 mies. i 3 latka), które czasami płaczą, jak to
dzieci. Przyszła dziś z pretensjami zdenerwowana sąsiadka, że dzieci ciągle
płaczą, że ich nie uspokajamy, że może są chore i potrzebna pomoc.

Sąsiadka jest młoda, jeszcze nie ma dzieci, mieszka z mężem. Jej sypialnia
sąsiaduje z pokojem moich dzieci, ponieważ zmienili sobie układ mieszkania
(była w tym miejscu kuchnia). Wierzę, że słychać i że to przeszkadza.

Sąsiadka była zbulwersowana, że nawet nad ranem dziecko płacze. Faktycznie raz
w nocy daję jej cyca i dziecko mi daje znać, że już pora. Jednak według mnie
teraz jest rewelacyjnie, z pierwszym dzieckiem nie dawaliśmy sobie rady,
budziło się co godzinę, nie dawało się uśpić. Młodsza jest aniołkiem, co to
jest jedna pobudka w nocy? Gdy wieczorem jest zmęczona, to bywa że chwilę
popłacze, wtedy nawet noszenie nie pomaga. Starsza przesypia już całą noc i
nie płacze przy usypianiu. Obie zasypiają zawsze przed godz. 21.

Sąsiadka ma pretensje, że jest płacz gdy wychodzimy. No cóż, małe dzieci nie
lubią się ubierać, a i te starsze miewają humorki. W ogóle twierdziła, że one
nic innego nie robią, tylko ciągle płaczą. Być może tak to wygląda: jest płacz
gdy jedna szturchnie drugą, zabierze zabawkę, gdy dziecko nie dostanie tego
czego żąda, gdy przewróci się albo uderzy...

Rozmowa była krótka i niezbyt przyjemna, bo nastawienie sąsiadki nie było
pokojowe. Zapewniłam, że dzieci zdrowe i że zajmujemy się nimi, ale są małe i
czasami płaczą.

Zależy mi na dobrych stosunkach z sąsiadami, tym bardziej że to nowy blok i
pewnie dłużej tu pomieszkamy. Zastanawiam się co mogę zrobić? Może porozmawiać
na spokojnie z sąsiadką, tylko jakie rozwiązanie mogę zaproponować? Myślałam,
żeby przenieść łóżeczko małej z jej pokoju w inne miejsce, ale nie bardzo mam
gdzie, bo albo my będziemy budzić małą, albo podpadniemy kolejnym sąsiadom.

Nam też przeszkadzało, gdy ci sąsiedzi wykańczali mieszkanie, a nam właśnie
urodziło się dziecko. Często bywało wiercenie akurat w porze drzemki, ale
staraliśmy się zrozumieć.

Doradźcie coś emamy. Czy próbować naprawić stosunki, tylko co mogę
zaproponować? Czy lepiej nic nie robić, bo raczej bezdzietna i tak nie
zrozumie? Liczę na Waszą pomoc.

Marudzik
Obserwuj wątek
    • grenta Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 05.02.05, 23:41
      My też mieszkamy w nowym bloku i tylko czekam kiedy policja zapuka do moich
      drzwi (niedawno był taki wątek). Mamy jedna córeczkę 20-miesięczną, ale za to
      bardzo hałaśliwą i płaczącą. Jej płacz stresuje mnie najabardziej własnie w
      nocy, gdyż zdaję sobie sprawę, że może to przeszkadzać sąsiadom. Jak narazie
      nikt się nie skarży.

      Trudno jest tu cos konkretnego poradzić, ale moze spróbuj spokojnie porozmawiać
      z sąsiadką i może razem uda wam się znaleźć jakieś rozwiązanie. Nie wiem czy
      jest to technicznie możliwe, ale w moim przypadku zastaniawiałam się nad
      wygłuszeniem ścian. No niestety takie są uroki mieszkania w bloku.
      Pozdrawiam
    • chwojka Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 05.02.05, 23:41
      Może to będzie obcesowe co powiem ale sąsiadka wybierając mieszkanie W BLOKU!!!
      chyba wiedziała,że nie będzie SAMA.Co innego gdyby u Was odbywały się pijackie
      burdy,remonty w środku nocy itp. ale płacz dzieci??? Ja mieszkam w bloku, w
      którym prawie każde mieszkanie zajmuje rodzina z małymi dziećmi - jaki jest
      rwetes możesz sobie wyobrazić i nikt się na nikogo nie skarży, staramy się
      wzajemnie zrozumieć bo jak wytłumaczyć kilkumiesięcznemu lub kilkuletniemu
      dziecku, że ma nie płakać kiedy coś mu dolega? Nie jestem zwolenniczką
      zasady "wolnoć Tomku w swoim domku" ale jeżeli ktoś decyduje się na mieszkanie
      bloku to chyba jest świadom minusów takiego wyboru.Zresztą kto kazał Twoim
      sąsiadom zmieniać rozkład mieszkania? Twoje dzieci i tak chodzą wcześnie spać,
      ja mam za ścianą rozbrykane maluchy sąsiadki, które często wybudzają się w nocy
      i płaczą - czy mam jej głowę urwać,że mnie budzą? Nie wydaje mi się by udało Ci
      się naprawić stosunki z sąsiadką, z tego co piszesz nie jest zbyt wyrozumiała a
      poza tym nie ma dzieci więc chyba nie ma co liczyć na jej dobre chęci.Trudno
      żebyś biegała z łóżeczkiem po całym domu. Życzę dużo wytrwałości bo mając
      takich sąsiadów nie jest łatwo.Pozdrawiam serdecznie.
      • maxim31 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 00:21
        Jak bym czytała o sobie. Mam 10-letniego syna i 1,3 córkę. Nie mamy sąsiadów
        obok, ale za to pod nami mieszkają (zresztą bezdzietni).Swego czasu o godz.
        18.00 mój syn gonił na czworakach ledwo chodzącą córkę. Zapukała do mnie
        sąsiadka, że jest rwetes, hałas, że ona już tak dłużej nie może. Imprez u nas
        nie ma (w końcu małe dziecko). No ale są dzieci, kore w opinii sąsiadki
        hałasują, błocą, przeszkadzają, Córka zasypia ok. 20.30, syn ok. 22.00, ale od
        godz. 20.00 mniej więcej jest spokój w całym domu do godz. 7,30 rano. Cóż mam
        Ci poradzić. Sąsiadka wygłosiła swoje obiekcje pod moim adresem, ja przyjęłam
        jej uwagi do wiadomości, no ale przecież rocznemu dzieciakowi nie zakażę
        chodzić we własnym domu!Na dzień dzisiejszy nie widuję sąsiadki, szczerze
        powiedziawszy mam ją w nosie, po prostu żyję we własnym mieszkaniu i nie będę z
        racji kiepskiego budownictwa w Polsce ograniczała własnej wolności i poczucia
        komfortu mieszkania u siebie - zwłaszcza z powodu insynuacji durnej baby, która
        i tak tego nie zrozumie, przecież dzieci nie ma! Tym bardziej , że kupowała
        mieszkanie pół roku później ode mnie i widziała, że jest jedno dziecko oraz
        drugie w drodze. To co zabrakło wyobraźni?!
        • nigolla Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 13.10.16, 13:44
          nie ma nic gorszego niż mieszkanie pod rodziną z dzieckiem, które biega po mieszkaniu i się bawi po podłodze. Twoja swoboda kończy się tam, gdzie zaczyna się jej, więc bądź łaskawa chociaż dywany sobie kupić lub wykładziny.
          • thea19 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 14.10.16, 00:50
            przez prawie 12lat to te dzieci juz dorosly
      • 18lipiec Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 11:06
        chwojka napisała:

        > Może to będzie obcesowe co powiem ale sąsiadka wybierając mieszkanie W
        BLOKU!!!
        >
        > chyba wiedziała,że nie będzie SAMA.

        Może to będzie obcesowe co powiem, ale autorka postu też wiedziała co robi
        decydując się na mieszkanie w bloku, na posiadanie dzieci, wiedziała że będą
        płakać, przeszkadzać. Moze sąsiadka pracuje, a po cięzkim dniu pracy chce
        odpocząć z mężem , albo przy książce, albo się zdrzemnąć a tu ryk? Nie byłabyś
        zła.Z tego co pisze autorka jej dzieci ciągle płaczą. A co to jest jedna
        pobudka w ciągu nocy? Dobre sobie. Może dla osoby na macierzyńskim to nic,ale
        gdybym rano szła do pracy i takie sensacje by mnie budziły to bym chyba
        oszalała. Nie dziwię sie sąsiadce, dzieci ryczą, jej to przeszkadza. Ma prawo i
        wcale jej się nie dziwię.


        Co innego gdyby u Was odbywały się pijackie
        > burdy,remonty w środku nocy itp. ale płacz dzieci??? Ja mieszkam w bloku, w
        > którym prawie każde mieszkanie zajmuje rodzina z małymi dziećmi - jaki jest
        > rwetes możesz sobie wyobrazić i nikt się na nikogo nie skarży, staramy się
        > wzajemnie zrozumieć bo jak wytłumaczyć kilkumiesięcznemu lub kilkuletniemu
        > dziecku, że ma nie płakać kiedy coś mu dolega? Nie jestem zwolenniczką
        > zasady "wolnoć Tomku w swoim domku" ale jeżeli ktoś decyduje się na
        mieszkanie
        >
        > bloku to chyba jest świadom minusów takiego wyboru.Zresztą kto kazał Twoim
        > sąsiadom zmieniać rozkład mieszkania?

        Ale co to ma do rzeczy? Ich mieszkanie, ich sprawa.Mogą sobie nawet kupę
        postawić na środku mieszkania.Postawa jaką tu reprezentujesz jest śmieszna.


        Twoje dzieci i tak chodzą wcześnie spać,
        > ja mam za ścianą rozbrykane maluchy sąsiadki, które często wybudzają się w
        nocy
        >
        > i płaczą - czy mam jej głowę urwać,że mnie budzą? Nie wydaje mi się by udało
        Ci
        >
        > się naprawić stosunki z sąsiadką, z tego co piszesz nie jest zbyt wyrozumiała
        a
        >
        > poza tym nie ma dzieci więc chyba nie ma co liczyć na jej dobre chęci.


        A co to ma do rzeczy że nie ma dzieci? To nie jest człowiekiem który ma prawo
        do ciszy, spokoju, odpoczynku? Ile można być wyrozumiałym? Jakiś czas napewno,
        ale jeśli to zdarza się nagminnie....


        Trudno
        > żebyś biegała z łóżeczkiem po całym domu. Życzę dużo wytrwałości bo mając
        > takich sąsiadów nie jest łatwo.

        Właśnie, mając "takich" sasiadów nie jest łątwo...Współczuję sąsiadce autorki
        postu.


        Pozdrawiam serdecznie.
        • joasiiik25 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 11:13
          no tak, Lipiec zawsze ma racje i wszystko dobrze wie.

          "dzieci ryczą"

          Ryczec to moze krowa na pastwisku dziecko PLACZE-ale Ty chyba tego nie
          odrozniasz?
          • 18lipiec Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 11:30
            jak dla mnie to jest ryk, a Ty co ? Znowu się nudzisz i zaczęłaś się mnie
            czepiać ?
            • joasiiik25 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 11:39
              kochaniutka ja na Ciebie juz dawno postawilam krzyzyk, lekcewarze jak tylko
              moge (a ze czasami opluje sie herbata ze smiechu) to juz inna bajka, wiesz
              skaczesz jak wsza po grzebieniu i to TY sie wszystkich i wszystkiego czepiasz
              (przeanalizuj sobie swoje wypowiedzi)i moze zrozumiesz co mam na mysli.

              "jak dla mnie to jest ryk, a Ty co ? Znowu się nudzisz i zaczęłaś się mnie
              > czepiać ?"

              nie czepiam a zwracam ci uwage, ze ryczy krowa...reszte juz znasz
              • michiko joasiik 06.02.05, 11:50
                oczywiście ty sie nie czepiasz a twoje sądy są jedynie słuszene wink)))
            • krzyzakfranc Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 07.02.05, 01:41
              Hey Lipec!! Często czytam Twoje posty i innych emam. Czytam i niejednokrotnie
              "podziwiam" Twoją zajadłośc w dopiekaniu innym.
              Bardzo jestem Ciekaw jak Ty rozwiążesz problem "wiecznie RYCZĄCEGO" dziecka (daj
              Ci Boże takie dziecko, albo może jeszcze bardziej upierdliwych sąsiadów) wówczas
              możemy sobie porozmawiać.
              Z tego co mi jest wiadomym nie posiadasz jeszcze dzieci i dlatego jesteś taka
              mądra "wszechwiedząca". Też kiedyś, dawno temu taki byłem. Sądziłem że mam
              niezawodny patent na wychowanie własnego dziecka.
              Życie szybko zweryfikowało moje poglądy na wychowanie, wychowywaliśmy się
              wzajemnie - ja dzieci, dzieci mnie. Bardzo chciałbym z Tobą porozmawiać kiedy
              będziesz miała 1, 2 czy daj Ci Panie troje maluchów, które kazde ciągnie w swoją
              stronę a Ty między nimi próbująca opanować sytuację.
              Na dziś natomiast proszę, nie zabieraj głosu na temat, na który nie masz
              zielonego pojęcia.
              Pozdrawiam Ciebie i wszystkie eMamy.
              Franc
          • karollina_11 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 13.10.16, 11:18
            Witam, jestem akurat w podobnej sytuacji tzn przez ścianę mamy małe dziecko ok 1,5- 2 lat i w ciagu dnia nie obchodzi mnie czy jest hałas czy nie ale kiedy wrama po 12 godzinach z pracy i dziecko sąsiadów od 22-24 wrecz kwiczy jak by je ktos obdzierał ze skóry , dostaję szału . Pukanie w ściane nic nie daje wręcz bezczelnie nam odpukują ...maskara !! Mam syna w kalsie maturalnej który próbuje sie uczyć niestety nie da się , wczraj już nie wytrzymałąm i wezwałam policje aby sprawdzili co tam sie dzieje i Pani sąsiadka stwierdział że jej dziecko ząbkuje wink od 4 m-cy zawsze o tej samej porze wink i ze to my zakłócamy ich spokój pukając w ścianę wink paranoja ! Więc proszę mi nie mówić że trzeba być wyrozumiałym kiedy wstaje się o 5 do pracy !! Jęśli nawet dziecko ząbkuje to chyba są rózne sposoby aby mu ulżyć !
            Nie wiem czy każdy tutaj byłby taki wyrozumiały w realu ! Odnoszę wrażenie ze rodzice w tych czasach wychodzą z załozenia ze mając małe dzieci są zwolenieni z wszelkich zasad kultury oraz współżycia społecznego . Mieszkając w bloku mozna sobie nie przeszkadzać a gdzie jest napisane że trzeba wszytko znosić !!!
            • heca7 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 13.10.16, 11:53
              I do tego potrzeba wyciągać wątek sprzed 11 lat?!?
              • pieskuba Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 13.10.16, 13:02
                fajnie pomyśleć, że minęło 11 lat, problem na pewno rozwiązany, dzieci nie płaczą, sielanka!
                • heca7 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 13.10.16, 16:02
                  Jeszcze parę lat i zaczną im wnuki płakać więc wątek aktualny big_grin
            • dziennik-niecodziennik Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 13.10.16, 11:59
              nie wiem po co wywlekasz temat-zombie, ale mimo wszystko popolemizuję - jak znasz jakies skuteczne sposoby to moze sąsiadom podpowiedz, zamiast oczekiwać cudów?...
            • stephanie.plum Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 13.10.16, 15:33
              "pukanie w ścianę nic nie daje"

              naprawdę? dziwne.
              moje dziecko jak na komendę przestaje płakać, kiedy tylko słyszy pukanie w ścianę.
              myślałam, że to uniwersalny sposób uspokajania dzieci, zwłaszcza w nocy!
          • maugorzata2008 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 13.10.16, 15:45
            Sorry, ale dorosły płaczący za ścianą w środku nocy nikogo raczej nie zbudzi. Jak dziecko będzie tak płakać to wtedy owszem "płacze". W przeciwnym wypadku, niestety ale "ryczy".
            • dziennik-niecodziennik Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 13.10.16, 23:34
              nawet jesli, to co zrobic? udusic poduszką? nawrzeszczec? no nie wiem, zaproponuj jak uciszyc malutkie dziecko ryczące big_grin
        • wieczna-gosia a jakas konstruktywna rada? 06.02.05, 11:39
          Bo tej mi w twoim poscie zabraklo.
          Zreszta taka dac trudno- pani zmienila sobie uklad mieszkania jej sprawa.
          Autorka ma dzieci. Dzieci placza. CzasaMI RYCZA. jeszcze halasy przez podloge
          wyciszyc mozna wykladzina, ale te przez sciane faktycznie trudno.
          Ja osobiscie w takich wypadkach jestem asertywna- jest mi bardzo przykro, ze
          pani to przeszkadza, niestety dzieci takie sa ze placza. W nocy rowniez. Tez sie
          nie wysypiam. Natomiast niewiele moge na to poradzic ze u pani slychac, bo tutaj
          dzieci maja swoj pokoj, tak samo jak pani tutaj zaplanowala sypialnie.
          Problem moim zdaniem jest nierozwiazywalny, jesli wyjdziemy z zalozenia ze ona
          ma prawo i ja mam prawo. No prawo ma. A dzieci maja prawo plakac.
          Przeprosilabym- oczywiscie mi przykro. Niestety kneblowac dzieci nie zamierzam.

          Poza tym jakies nadwrazliwe sasiadki macie- u mnie na pietrze mam jedna taka co
          wyskakiwala za kazdym raziem jak sie przechodzilo, co wiecej miala zwyczaj
          trzymac drzwi otwarte na klatke. Awantury ukrocil dzielnicowy. Pani dostala
          pouczenie, poniewaz wszyscy sasiedzi zeznali ze im nasze halasy nie
          przeszkadzaja, natomiast rzady tej pani im przeszkadzaja wink Reszta sasiadow
          konwersuje sobie z moimi dziecmi.
        • lajlah Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 14.02.05, 10:54
          Dziwię się lipiec jak mogła tak napisać. Chyba masz wyjątkowo spokojne dzieci,
          albo nie masz w ogóle. Ja co prawda mieszkam w domu jednorodzinnym i mnie
          problem hałaśliwych sąsiadów nie dotyczy, ale nigdy nie miałabym pretensji do
          sąsiadki, że w nocy płacze jej maleńkie dziecko, przecież to absurd. Jeżeli
          mieć do kogoś pretensje, to tylko do administracji, że są tak cienkie ściany.
          A poza tym sąsiadka może używać np. zatyczek do uszu, które sprawdzają się
          znakomicie(mój mąż strasznie chrapie i bez zatyczek nie zmrużyłabym oka). Ale
          ludzie trochę wyrozumienia dla innych, przecież to malutkie dziecko, nie
          rozumie, że komuś przeszkadza. Pozdrawiamsmile
        • p_swiat Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 15.02.05, 15:18
          18 lipiec -dzieci sa dziećmi i nic sie nie da zrobić nawet jesli policja bedzie
          interweniowac, ale to śmieszne to co eksituje ich?! kaze kneblować wrzeszczącym
          dzieciom buzie - wiadomo każdy ma prawo do ciszy, spokoju, ale też i do
          posiadania dzieci których zachowania w takim okresie sie nie wybiera czy
          zmienia! Mam córke która nieraz płakała w nocy , ale mam sąsiadów którzy
          strasznie głośno ogladaja telewizor, tupia pierdza do wanny i co mam
          zrobić ???? mieszkam w bloku i jak bedzie mnie stać to sie z niego wyniosę.
          Życze Ci spokojniutkich szkrabów
      • issa-a Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 13.10.16, 16:11
        >Nie jestem zwolenniczką
        >zasady "wolnoć Tomku w swoim domku" ale jeżeli ktoś decyduje się na mieszkanie
        >bloku to chyba jest świadom minusów takiego wyboru

        nie dyskutuje co do meritum bo nie ma o czym w tym konkretnym przypadku.
        Jednak twierdzenie, że ktoś "wybrał' to chyba mocna naduzycie. Tak, jakby mieszkańcy, duzych miast szczególnie, mieli jakis wybór, gdzie niby maja mieszkać?
        Ludzie pracują w mieście, mieszkają w mieście a w mieście z reguły są bloki.
        Poza nielicznymi przypadkami drogich osiedli domków, na które stać nielicznych. Warto zwrócic tu uwagę na słowo 'nielicznych".
        Co do małych dzieci.. tu akurat nie płacz przytoczę a wrzaski i tupanie. Tak właśnie zachowywała się mała córka sąsiadki. Kiedy sąsiadka powiła kolejnego potomka to jak ręka odjął, skończyły sie wrzaski i tupanie starszej latorośli. Domniemywam, że matka uciszała starsze dziecko bo budziło młodsze.
        Wszystko skończyło się kiedy to młodsze zaczęło chodzić. Taraz tupanie i wrzaski były x 2. Z tego wniosek, że mozna zapanować nad własnym dzieckiem jeśli SAMI tego potrzebujemy. Sąsiadów zaś ma się raczej w doopie.
        I jeszcze jedno. Kiedy moje dzieci były malutkie/rodziły sie to wprowadziłam się do służbowego nowego bloku, który zamieszkały głównie rodziny takie jak moja, te najbardziej potrzebujące własnego kąta, czyli młode, z małymi dziećmi. I uwierz, wrzaski, tupania, krzyki nie były słyszalne a płacz sporadycznie, właściwie w ogóle nie przypominam sobie. Przypominam sobie natomiast jakieś imprezy, imieniny i to najczęściej u bezdzietnej dozorczyni.
        Tak, ze zachowanie się
    • mamadwojga Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 09:30
      U mnie jest w sprawie płaczu pełen komfort smile
      Za ścianą (ale w klatce obok)jest dziecko w takim samym wieku jak Maks więc
      wycia są również na porządku dziennym i nikt nikomu głowy nie zawraca, a pod
      nami mieszkają ludzie z dwójką odchowanych dzieci (tak na oko gimnazjum) i
      kiedy ich (często)przepraszam za tupanie i ryki bo zdaję sobie sprawę z tego co
      robią moje dzieci to oni zawsze odpowiadają że owszem, słychać, ale oni też
      dzieci mieli małe i wiedzą jak to jest.
      U mojej mamy natomiast, kiedy dzieci jechały do niej zawsze były pretensje
      sąsiadki z piętra niżej. Jednak ustały całkowicie kiedy syn owej sąsiadki
      sprawił sobie dwójkę dzieci które często przyprowadzał babci do pilnowania.
      Kobieta zmieniła stosunek do hałasu o 180 stopni smile
    • ykke Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 10:51
      O rany, naprawde podziwiam Cie za tak wielką chęc zrozumienia sasiadki. Ja bym
      jej juz dawno kopa w d... dała. Wiadomo, płacz dziecka moze denerwować, ale
      żeby od razu w nerwach przychodzić i miec o to pretensje? Nie zmieniaj
      umeblowania. Dziecko jest dzieckiem i ma prawo płakac. Ty mu buzi nie
      zakneblujesz, za to w uszy zawsze mozna włozyc stopery i to bym poradziła tej
      paniusi. Spokojna rozmowa się przyda, oczywiście.
      Izka
      • 18lipiec Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 11:09
        dała. Wiadomo, płacz dziecka moze denerwować, ale
        żeby od razu w nerwach przychodzić i miec o to pretensje?

        Płacz dziecka może wpieniać równie tak samo jak odgłosy remontu,wyjący pies czy
        libacje. Sąsiadka pewnie od razu w nerwach nie przeszła, tylko po jakimś czasie.
    • opieniek1 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 11:25
      jeśli odwiedzi Cię jeszcze raz, to jej przypomnij, że jak robili remont i Twoje
      dzieci nie mogły spać, to byłaś wyrozumiała i nie przychodziłaś z pretensjami,
      że jest hałas. Swoją drogą, ciekawe co będzie, jak sama sprawi sobie dzieci.
      Będą bezgłośne?
      • joasiiik25 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 11:28
        bezglosne tez sie zdarzajasmile
        moi sasiedzi zaczepiaja mnie na klatce z zapytaniem czemu moj syn nie placze!!!
        a Kacper owszem placze ale tylko wtedy gdy np: sie uderzy itp. Jest cichym
        dzieckiem tzn: piszczy, krzyczy, glosno sie smieje ale placze rzadko. i co im
        odpowiadam? Ze to nasz aniolek i ze czasami placze.
    • janet3 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 11:42
      Tak naprawde to trudna sytuacja dla wszystkich a z pewnością dla twoich
      sasiadów.Mieszkam w bloku w którym naprawde wszystko słychać ściany są tak
      cienkie że słychać każdą rozmowę, słyszę jak pode mną sąsiedzi uprawiają sex
      już chyba 2 godzinę a pies za ścianą drze morde nawet o 4 rano i wkurza mnie to
      do bólu i czasami mam ochote wymordować pół blokusmile ale czy oznacza to że mam
      zejść do pani Joli zabronić się jej bzykać, pójść do sąsiadki i absolutnie
      zakazać jakich kolwiek rozmów ,a psa uśpić???? Mieszakam w bloku i taki mój
      los......a ty masz dzieci i inni też muszą to zrozumieć.Moja córka ząbkuje i
      też płacze po nocach a nawet jesli ktoś przyjdzie na skarge to mocno się
      rozczarujesmilePozdrawiam serdecznie nie przejmuj się a dla sąsiadki stoperki do
      uszusmile)))
    • agacz2905 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 12:04
      W poprzednim mieszkaniu miałam podobna sytuację - mieliśmy wtedy tylko
      dwuletniego Szymona. Sąsiadce pod nami przeszkadzało to, że dziecko biega po
      naszym mieszkaniu - podłoga była wyizolowana na ile się dało, reszta to
      niestety wady konstrukcyjne stropów. Były awantury, koszmarne walenie w rury
      c.o. Były moje nerwy, wściekłość (byłam wtedy w II ciązy). Koszmar. Mnie też
      ten babsztyl przeszkadzał i to bardzo - miała ohydny donośny tubalny głos,
      często hałaśliwie przyjmowała rodzinę, każą jej tyradę było u nas dokładnie
      słychać. Sprawa się skończyła o tyle szczęśliwie, że wyprowadzilismy się
      stamtąd. O tyle nieszczęśliwie, że baby NIENAWIDZĘ do tej pory, tak mi zalazła
      sa skórę. Teraz mam 2 małych dzieci, pod nami mieszka starsze małżeństwo,
      mieszkamy w wielkiej płycie na 7. piętrze - niewątpliwie słychać zabawy naszych
      dzieci na podłodze, biegi Szymka po całym mieszkaniu. Nikt mi w kaloryfer nie
      wali, nie przychodzi z pretensjami, bo wiedzą, że to są małe dzieci (mają
      wnuków w wieku 7 i 4 lata). Mało tego, sąsiad, starszy pan w wieku 73 lat jest
      jeszcze czynnym zawodowo stomatologiem i bardzo mi pomógł w moich cierpieniach,
      usuwając mi ósemkęsmile) Konkluzja (z konieczności ogólnikowa): dobry sąsiad to
      skarb, zły to przekleństwo. Sąsiadki raczej nie zmienisz (w sensie: nie
      zmienisz jej postawy). Ta moja poprzegnia franca bezvczelnie twierddziła, że
      stoperów to ona NIE BĘDZIE używać. Mieszkanie sprzedaliśmy przygłuchemu 80-
      latkowi, który na full słucha radia i telewizorasmile) Wiem, bo mieszkam niedaleko
      i czasem tamtędy przechodzęsmile) Pozdr.
      Agnieszka
    • 18lipiec Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 12:24
      W ogólnie nie rozumiem problemu.
      Co w tym dziwnego i złego że sąsiadom przeszkadza płacz dziecka.
      Dziecko jest uciążliwe i jego płacz może być denerwujący i ma prawo
      przeszkadzać to osobom które dzieci nie mają i które chcą odpocząć.
      • janet3 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 12:35
        18lipiec napisała:

        > W ogólnie nie rozumiem problemu.
        > Co w tym dziwnego i złego że sąsiadom przeszkadza płacz dziecka.
        > Dziecko jest uciążliwe i jego płacz może być denerwujący i ma prawo
        > przeszkadzać to osobom które dzieci nie mają i które chcą odpocząć.

        A co dziwnego jest w tym że dzieci płaczą??????
        • 18lipiec Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 12:38
          Dziwnego nic. Ale może przeszkadzać. I każda mama powinna o tym wiedzieć i nie
          żalić się że komuś przeszkadza, bo to całkiem normalne że porażające ryki o
          każdej porze dnia i nocy MOGĄ ludziom przeszkadzać.
          • aari Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 08.02.05, 07:38
            lipiec - no przeszkadzać może ale to już jej sprawa ....
            Nam też może coś przeszkadzać ( remonty,głośna muzyka, sex za ścianą ) ale to
            nas nie obliguje to wszczynania awantur.
            Tak samo płaczące dzieci nie upoważniają sąsiadów do tego.
        • joasiiik25 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 12:39
          janet3 dla nas matek nie ma nic dziwnego w tym,ze dziecko placze,ale dla kobiet
          bezdzietnych to chyba nawet w glowie sie nie miesci,ze dziecko tez czasami
          potrzebuje placzu. Jest dzieckiem i to jest jego prawo, nie wazne czy placz
          jest glosny czy cichy.
          • 18lipiec Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 12:47
            Jasne, że dziecko płacze. Ale nie ma w tym nic dziwnego że komuś to
            przeszkadza. Nie każdy się roztkliwia nad każdym jękiem i kupą dziecka.Czasem
            to po prostu bywa uciążliwe, rozumiesz? Tak samo jakby Tobie przeszkadzało że
            mój pies szczeka sobie w domyu. No bo co? Przecież pies czasem musi poszczekać.
            • joasiiik25 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 12:51
              z tym psem to nie trafilas
              sama wychowywalam sie majac psa i nie przeszkadzalo mi jego szczekanie. Teraz
              sasiedzi tez maja psy i co? szczekajasmilea mnie to nie denerwuje, nie przeszkadza
              bo nie zakloca mojego spokoju, snu mojego dziecka ani zycia rodzinnego.

              "Nie każdy się roztkliwia nad każdym jękiem i kupą dziecka"

              Zostaniesz matka to pogadamy, pewnie zmienisz zdanie na ten temat.
              • 18lipiec Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 12:59
                joasiiik25 napisała:

                > z tym psem to nie trafilas
                > sama wychowywalam sie majac psa i nie przeszkadzalo mi jego szczekanie. Teraz
                > sasiedzi tez maja psy i co? szczekajasmilea mnie to nie denerwuje, nie
                przeszkadza
                >
                > bo nie zakloca mojego spokoju, snu mojego dziecka ani zycia rodzinnego.



                No widzisz, Tobie nie przeszkadza. A mi by przeszkadzało np. gdyby ten płacz
                zakłócał mi sen. Bo w dzień to jeszcze można wyjśc, podgłośnić TV, radio,
                wieczorem zrobić bibę i zagłuszyć ryk.A w nocy? Nie dziwię się ze ludziom
                przeszkadza.



                > "Nie każdy się roztkliwia nad każdym jękiem i kupą dziecka"
                >
                > Zostaniesz matka to pogadamy, pewnie zmienisz zdanie na ten temat.

                Wystarczy nie dac się zwariować. Można wychować dziecko bez podniecania sie
                kupą, płaczem itp.

                • joasiiik25 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 13:02
                  no widzisz i tu sie z TOBA ZGODZE, mozna oczywiscie ale na samym poczatku
                  wlasnie "kupa" i placz sa sygnalem ze cos sie dzieje niedobrego i dlatego to
                  takie wazne.

                  Można wychować dziecko bez podniecania sie
                  > kupą, płaczem itp.
                  • sowa_hu_hu ? 06.02.05, 13:10

                    no tak... przecież pisanie o tym że dziecko płacze jest mniej wazne od tego ze
                    ksiądz w drzwi nie puka...



                    18 lipiec dyskutujesz co nie miara a moze dałabyś jakąś konstruktywną rade... hę?
                    • 18lipiec Re: ? 06.02.05, 13:11
                      sowa_hu_hu napisała:

                      >
                      > no tak... przecież pisanie o tym że dziecko płacze jest mniej wazne od tego ze
                      > ksiądz w drzwi nie puka...

                      Nikt nie pisze że jest mniej ważne. Tylko że to normalne że placz może komuś
                      przeszkadzać.
                      >
                      >
                      >
                      > 18 lipiec dyskutujesz co nie miara a moze dałabyś jakąś konstruktywną rade...
                      h
                      > ę?


                      Dałabym. Ale lepiej nie będę pisała jaką bo mnie mamuśki zeżrą.
                      • kannama Re: ? 13.10.16, 12:23
                        Przeszkadzać może. Ale co pomoże informowanie o tym sąsiadki? Myślisz, że jak powie 10miesięcznej córce co by nad ranem nie płakała to ona to uszanuje?
      • mayessa Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 12:42
        Nad mieszkaniem mojego Misia mieszka sobie taka rodzina-babcia dziadek mama
        tata i 2 dziewczynki-jedna ok.5 druga 3 lat. "Wyja" caly dzien babcia na nie
        wrzeszczy i ... po prostu wszyscy sie juz do tego przyzwyczaili. Poza tym mama
        Misia teraz czesto pilnuje swoich wnuczków (malych) wiec i oni placza.A
        ta "mama" z góry potrafila kiedys na schodach powiedziec do tesciowej ale
        wczoraj ten wasz maly plakal smile)) Ja tez mieszkam w bloku i wychodze z
        zalozenia ze jesli nikt nie urzadza jakichs imprez 4 razy w tygodniu to placz
        dziecka da sie przezyc
        • 18lipiec Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 12:48
          Mayesso, a ten Twój Misio to ma jakieś imię? Bo jakoś tak mi dziwnie słyszeć że
          ktoś mówi o dorosłym chłopie "Misio".
          • neospasmina konstruktywne rady 06.02.05, 13:05
            podaję, przetrenowane przez moją przyszywaną bratową z trójką dzieci
            (chłopców),z czego jeden ADHD:
            1) przeprosiła sąsiadkę i wyraziła zrozumienie dla jej irytacji i zmęczenia
            2) pożaliła się, że ona tez cierpi na ból głowy i niewyspanie, a przecież też
            chodzi do pracy
            3) przekazała dość istotną tu (dla niedzieciatych, czyli niewtajemniczonych)
            informację, że małe dzieci komunikują się ze światem głownie przez płacz i że
            ma on wiele znaczeń
            4) pocieszyła, że dzieci wyrastają z ryków, ale zaraz potem ciskają
            przedmiotami, skaczą z kanpy na podłogę, jeszcze potem puszczają głośno okropną
            muzykę lub w ogóle robią imprezy
            5)zapytała sąsiadkę, jakie ona ma KONSTRUKTYWNE POMYSŁy na wyjście z tej
            sytuacji (drastyczne - typu kneblowanie - odrzucała na wstępie)
            6) zaprosiła na cały dzien do siebie na wizję lokalna sytuacji, coby sąsiadka
            naocznie stwierdziła, że żadnych rzezi rodzinnych tu nie przeprowadzają jej za
            ścianą

            efekt: sąsiadka czepiła się sąsiada z wyjącym psem
          • mamakevina1 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 08.02.05, 23:52
            A co Cię to Lipiec obchodzi?!
            • 18lipiec Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 13.02.05, 22:31
              A co Ciebie obchodzi że mnie obchodzi?
    • michiko rozumiem ze osoba bezdzieta nie ma zadnych praw?! 06.02.05, 13:16
      i nie musi miec spokoju jak wraca z pracy jak boli ja głowa itd??
      Moze ona zwraca uwage na to zeby sie nie tłuc zeby radio nie ryczało bo ktos ma
      za ściana małe dzieci?? Więc moze i jej nalezy się odrobina zrozumienia,
      prawda??
      • mayessa 18 lipiec 06.02.05, 13:29
        Owszem Misio ma imie i zwykle ono jest uzywane. Ale... usilujac mimo wszystko
        zachowac pewna anonimowosc zdecydowalam sie na uzywanie Misia (inne mamy
        uzywaja maz,niemaz) a mnie sie nie chce pisac zawsze narzeczony.Wiec mis to
        taki "nick" na potrzeby forum
        • 18lipiec Re: 18 lipiec 06.02.05, 13:31
          Aha...Ok w takim razie. Ja bym nie nazwała tak dorosłego chłopa na forum ani
          nigdzie publicznie. Forma Miś, owszem ale tylko sam na sam, w domu.
      • kannama Re: rozumiem ze osoba bezdzieta nie ma zadnych pr 13.10.16, 12:24
        Mama na pewno ją rozumie, ale co w związku z tym?
    • gagunia Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 13:29
      tak to jest w bloku. jak mieszkalam w bloku jako mloda bezdzietna mezatka, to
      tez mnie wkurzal krzyk noworodka pod spodem ( na szczescie kolki mu szybko
      minely i byl pozniej grzecznym sasiadem), tez sie wkurzalam, ze o 7 rano
      sprzataczka gada mi na klatce z sasiadka i mnie budza swoim smiechem albo, ze
      sasiad remont przeprowadza. No i co? No i nic. uroki zycia w bloku Moj maz spal
      jak ubity, bo on sie w bloku wychowal, ja mieszkalam cale zycie w ciszy domu
      prywatnego i byle szmer mnie z lozka zrywal. Dzieci maja prawo sie drzec,
      mieszkancy maja praw remontowac itd.

      Wkurzal mnie ten klimat. teraz mieszkam w domu i mam swiety spokoj. A sasiadce
      nie mialabym nic milego do powiedzenia, niestety. Najwyzej, zeby przywrocila
      kuchnie na jej poprzednie miejsce smile
    • mama1974 może marudzik powinna.. 06.02.05, 13:38
      zakneblować swoje dzieci, albo lepiej zamknć je w beczce, bo bezczelnie ryczą?
      sad((((((

      Wiecie co ciesze się,że mieszkam we własnym DOMU i nie mam żadnych upierdliwych
      sasiadów za ścianą. Moje dzicie też krzyczą, czasem głośno płaczą, mała
      terroryzuje nas czasem krzyykiem w nocy - -no cóż, wiele trzeba zrozumieć i
      zaakceptować.

      Marudzik, myślę że powinnaś jeszce raz porozmawiać z sąsiadką, najlepiej po
      jakiejś spokojnej nocy i jeszce raz jej to wszystko wyjaśnić.Jeśli to nic nie
      da - przestań sie przejmować. Sama pamieatm ,że nie rozumiałam wielu zachowań
      dzieci, kiedy ich jeszcze nie miałam.

      Pozdrawiam mama.
      (dziś są moje imieniny)
      • 18lipiec Re: może marudzik powinna.. 06.02.05, 13:50
        Coś takiego nasuwa mi się jak widzę rozryczane, rozbrykane za bardzo dziecko.
        Zamknąć, zakneblować, zatkać usta - ale to tylko myśli ,wiadomo że czegoś
        takiego nie zrobię.

        Piszesz że cieszyszy się że mieszkasz w domu i nie masz upierdliwych sąsiadów.
        Pewnie Ci Twoi potencjalni sąsiedzi z bloku też cieszą się że mieszkac w domu i
        nie muszą słuchać Twoich upierdliwych dzieci. Jak widzisz są dwie strony medalu.
        Tylko najczęściej bywa tak że to bezdzietni powinni rozumieć dzieciatych.A niby
        dlaczego?
        • czajkax2 Re: może marudzik powinna.. 15.02.05, 14:14
          Jejuuuuuuu jak czytam wypowiedzi lipiec to scyzory mi sięw kieszeni otwiera. Tu
          nie chodzi o to czy dzieciaci powinni zrozumiec niedzieciatych i odwrotnie. Po
          prostu dzieci nie da się przeprogramowac tak zeby nie płakały. Lipiec tez byłaś
          dzieckiem(wrednym zapewne) i moze na ciebie tez ktos sie skarżył. Moze jako
          nastolatka puszczałas muzyke i to przeszkadzalo sąsiadom. Taka jest natura ze
          dzieci płaczą. i uwierz mi to nie przeszkadza tylko sąsiadom. Rodzice tez
          czasem mają dosc.Ale co?? Mam porabac córkę na kwalaki i zawekowac w puszczce??
          Oddac do domu dziecka. Zostawic w lesie?? Podpowiedz co ci pasuje. Niedzieciaci
          tez moga przeszkadzac sąsiadom. Takie zycie. Ja mam za ścianą starsze
          małżenstwo bezdzietne.Akurat nasze sypialnie są obok siebie. I oni nie
          narzekają ze mala czasem placze,ja nie narzekam ze sie kłócą akurat kiedy
          próbuje dziecko polozyc spac. Odrobina wyrozumialości i zrozumienia , to
          wszystko czego czasem trzeba. Nie dajmy sie zwariowac.
          • czajkax2 Rada 15.02.05, 14:21
            najlepsza rada na jką moge sie zdobyc to taka zebys poszla do sąsiadki z
            bombonierką i pprzeprosila za to ze twoje dzieci jeje przeszkadzają. Dodaj tez
            ze to sie w najblizszym czasie nie zmienismile) a nawet będzie gorzej(kiedy zaczną
            słuchac muzyki na maksa i sprowadzac znajmych na libacje)smile))))) Powiedz ze
            jest ci przykro ze ona cierpi ale niestety nic na to nie poradzisz i musi po
            prostu tak byc ze dzieci płaczą. Moze twoje pokojowe nastawienie sprawi ze
            sąsiadka spojrzy troszkę łaskawszym okiem na całą sytuacje.Zycze tego i
            pozdrawiam
    • mama_oli_i_tomka jednym przeszkadzają dzieci a innym... 06.02.05, 14:18
      ... np granie na pianinie.
      Niedawno był tu taki wątek - że ktoś gra, że to przeszkadza. I spora część osób
      stwierdziła, że oki granie to spoko, taki zawód tudzież hobby. Że nie da się
      tego robić gdzie indziej z taką częstotliwością, że trzeba popierać itp.
      A kurde dzieci to co? Mam z nimi się wynieść bo płaczą?
      Jak dla mnie sytuacje są IDENTYCZNE.
      Mieszkanie w bloku ma swoje wady i zalety. Uciążliwość wszelkich hałasów to
      napewno wada. Ale skoro ja nie narzekam na hobby mojego sąsiada majsterkowicza
      i nie uciszam go za każdym razem, gdy kładę dzieci spać to niech i on uszanuje
      to, że ja dzieciom knebla w nocy nie założe.
      Myślę, że problemem jest brak kultury mieszkania w bloku. Dla mnie normą jest,
      że nie robię nic głośnego przed 8 rano i po 20 (cisza nocna 22-6) - dla innych
      nie ma problemu aby o 6.05 rozpocząć cyklinowanie podłogi (tuż nad moją głową).
      Wkurzyłam się, miałam zwalony dzień, bo dzieciaki wybudzoone były potwornie
      marudne, większość dnia MUSIAŁAM spędzić poza domem bo po cyklinowaniu było
      lakierowanie i smród miałam nie do wytrzymania. Ale ok. Robił to poza ciszą
      nocną, miał prawo. Że nie pomyślał o innych? Trudno, nie zmienię sąsiada na
      siłę. Nie robię remontów w sobotnie wieczory ani w niedziele. Jak dzieci były
      młodsze starałam się reagować na każdy początek płaczu, aby nie przeszkadzały
      innym. Nie wywalam reklamówek ze skrzynki na podłogę. Śmieci wynoszę do zsypu.
      Zawsze wycieram buty wchodząc do klatki. Ale to robię ja i moja rodzina. Nie
      wszyscy sąsiedzi postępują podobnie, powiedziałabym że ogromna mniejszość. I
      dlatego już się nauczyłam i zwracam uwagę, gdy ktoś swoim zachowaniem we
      własnym domu mi przeszkadza.
      Wychodzę z założenia, że skoro ja potrafię szanować innych to tego samego mam
      prawo wymagać.
      Przepraszam że tak długo
      Pozdrawiam
      • odalie Re: cyklinowanie 06.02.05, 20:08
        Jeśli sąsiad zaczął cyklinowanie o 6-tej, to nie ze złośliwości, ale po to po
        prostu aby zakończyć całą operację przed upływem nocy - dobrze przypuszczam?
        Trzeba bądź co bądź zedrzeć starą powierzchnię, a potem lakierować - 4 warstwy
        w odpowiednich odstępach.

        Ja na miejscu sąsiada poszłam by przeprosić i uprzedzić. Tak jak obeszłam
        wszystkich bezpośrednich sąsiadów przepraszając z góry za hałas związany z
        wymianą drzwi - firmie szanownej, która to robiła, pasował akurat wyłącznie
        termin popołudniowy, czyli gdy się wraca z pracy.
        • mama_oli_i_tomka Re: cyklinowanie 06.02.05, 20:23
          Tu akurat było ciut inaczej - cyklinownie odbywało się w najgorętszym okresie
          lata i sąsiad chciał to zrobić wcześnie, aby mieć czas na wypad z rodziną nad
          wodę. Cyklinowanie zajęło mu niecałe 2 godziny. Potem szybko uwinął się z
          lakierowaniem i siup - już go nie było. Zakończył prace przed 10 - okno
          zostawił uchylone jedno i to w kuchni. Więc cały smród lakieru rozchodził się
          po bydunku. Z racji bliskości ja i jego sąsiadka z góry byłyśmy w najgorszej
          sytuacji. Na moje szczęście to miła starsza pani więc cały dzień wspólnie
          spacerowałyśmy, wpadając do domu tylko na przysłowiowe siusiu.
          Aha - pan cyklinował i lakierował pobieżnie, bo szykował mieszkanie dla nowych
          lokatorów po wyprowadzce starych. Więcnie zależało mu na super efekcie.
          Żalu mieć nie mogę, ale niesmak pozostał.
          Pozdrawiam
    • izabela1976 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 15:17
      Współczuję Ci całej tej sytuacji. Ja na szczęście mam komfortową sytuację. Pode mną mają dziecko, nade mną mają dziecko, obok mnie też. Poza tym mam chyba dobrze wyciszone ściany, bo tych dzieci wcale nie słychać. Mam nadzieję, ze mojego w takim razie też nie.

      Co do nocnego płaczu to spróbuj zaobserwować czy jest on w miarę o stałej porze. Jeżeli tak, to możesz po prostu nastawić sobie budzik troszkę wczesniej i nakarmić córeczkę zanim się rozpłacze. Myslę, że własnie ten nocny płacz jest najbardziej uciążliwy (dla osób niemających dzieci, bo inni są w stanie to zrozumieć).

      A jeżeli chodzi o to, ze dzieci płaczą przy ubieraniu... Czy ta Twoja sąsiadka to całymi dniami siedzi w domu i nic nie robi poza liczeniem ile razy Twoje córeczki zapłacą? Na zdrowy chłopski rozum - jesli wychodzisz z dziećmi to jest to w ciągu dnia. Czy tam pani to nie pracuje? Jakby pracowała to by jej nie było i płacz by jej nie przeszkadzał. A może nie może znależć pracy i na Tobie i na Twoich dzieciach się wyładowuje
      • ol.ga Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 16:24
        jak to co powinno sie zrobic? wlozyc do beczki, ale najpierw zakneblowac, zeby
        nie wylo juz w beczce, bo bedzie przeszkadzalo.

        co do sasiadki ktora tak po chamsku, wprost nieludzko siedzi w domu. a nie ma
        prawa? chyba po to ma mieszkanie? moze ma rente, kiedys dostala duzy spadek etc.
        nie waszym problemem jest dlaczego ona siedzi w domu, tylko co zrobic zeby
        bachor wyl jak najmniej ...
    • kawka74 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 17:21
      no wiesz, ale remont kiedyś się kończy, a wychowywanie dziecka trwa ładnych
      parę lat wink
      widzisz, ja nie mam dzieci. Dla mnie płacz dziecka słyszany zza ściany to po
      prostu jeszcze jedno źródło hałasu tak, jak rozklekotane pianino, piłowanie
      skrzypiec i pukanie młotkiem w ścianę. Tyle, że bardziej uciążliwe, bo rozlega
      się o różnych porach doby i niełatwo ten płacz przerwać.
      Tak zapewne widzi to Twoja sąsiadka, która, jak piszesz, nie była pokojowo
      nastawiona, może dlatego, że płacz Twojego dziecka obudził ją nad ranem po raz
      kolejny. Dla Ciebie płacz jest to sygnał, że Twoje dziecko Cię potrzebuje, dla
      niej to potępieńcze wycie, które nie daje jej spać albo spokojnie popracować
      czy po prostu odpocząć.
      Obie - Ty i Twoja sąsiadka - musicie zrozumieć, że ta sytuacja jest prostą
      konsekwencją mieszkania w bloku. Ona musi zaakceptować fakt, że Ty masz dzieci,
      których, jakby nie patrzeć, cechą konstytutywną jest ryk od czasu do czasu wink
      Nie zakneblujesz ich przecież, to jasne. Ale Ty z kolei musisz zaakceptować
      fakt, że jej to może - i ma prawo - przeszkadzać. Myślę, że na tej podstawie
      można by wypracować jakieś porozumienie.
      Jeszcze jedno - nie występuj z pozycji "mam dzieci, one płaczą, a jeśli się to
      Pani nie podoba, to stopery", bo to doprowadzi do jeszcze większego zaognienia
      sytuacji. No, chyba, że sąsiadka będzie maniacko upierała się przy swoim i nie
      da sobie niczego przetłumaczyć. tak czy inaczej - powodzenia i cierpliwości smile
    • dagi.j do 18lipiec 06.02.05, 18:35
      Witam!
      Zastanawia mnie jak można z taką pewnością wypowiadać się ma tematy o których
      ma się pojęcie raczej mierne. Nikt kto nie ma własnych dzieci nie zrozumie
      matki i jej problemów. Natomiast ty jesteś zawsze pierwsza tam gdzie raczej
      wypowiadać się nie powinnaś. Do marudzik: nie przejmuj sie 18lipiec, a sąsiadka
      powinna zrozumieć, że dziecko też może mieć gorszy dzień.

      Pzdr
      Daga i Hubercik(13.01.2004)
      • 18lipiec Re: do 18lipiec 06.02.05, 21:29
        dagi.j napisała:

        > Witam!
        > Zastanawia mnie jak można z taką pewnością wypowiadać się ma tematy o których
        > ma się pojęcie raczej mierne. Nikt kto nie ma własnych dzieci nie zrozumie
        > matki i jej problemów.

        Ja nie mam dzieci i wlasnie to mi przeszkadza- ryki i krzyki. Jakie ja mam miec
        doswiadczenie by wiedziec ze mnie to wkurza.



        Natomiast ty jesteś zawsze pierwsza tam gdzie raczej
        > wypowiadać się nie powinnaś. Do marudzik: nie przejmuj sie 18lipiec, a
        sąsiadka
        >
        > powinna zrozumieć, że dziecko też może mieć gorszy dzień.
        >
        > Pzdr
        > Daga i Hubercik(13.01.2004)
        • krzyzakfranc Re: do 18lipiec 07.02.05, 02:20
          Lipiec, dodam tu jeszcze żeś upierdliwa do bólu. Moja rada na takich co im
          dzieci przeszkadzają, to wyeksmitowć ich do lasu do ziemianek. Tam będą mieć
          ciszę, spokój, chyba że własne chrapanie będzie im nawzajem przeszkadzać, lub
          przeszkadzał będzie szum lasu. Natomiast dzieci maja swoje prawa a jednym z nich
          jest ich PRAWO do wyrażania potrzeb i emocji PŁACZEM. Do prawidłowego rozwoju
          potrzeba dziecku również zabawy, czasami bardzo głośnej.
          Mam nadzieję że Ty należałaś do grupy tych dzieci, co to wogóle nie wiadomo że
          istnieją, takie są ciche.
          Bo inaczej ... przytoczę przysłowie "zapomniał wół jak cielęciem był"
          Jeszcze raz pozdrawiam i życzę więcej wyrozumiałości dla dzieci.
          Proszę również nie wyrażaj się o dzieciach wulgarnie "bachory", by ktoś o Twoim
          kiedyś tak się nie wyraził.
          Franc
    • odalie Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 20:25
      Hej!

      Na Twoim miejscu Marudzik jednak postarałabym się wyciszyć ścianę. Jak piszesz,
      zamierzacie tam trochę pomieszkać, przyda się jak raz gdy Twoje panny będą w
      gimnazjum słuchać głosno nu metalu albo rapu albo co tam będzie stajlisz smile

      Nie wiem, w jakim stylu masz mieszkanie, ale ładna ściana z korka chyba by coś
      pomogła?

      Sąsiadkę zbyła bym szerokim uśmiechem i przytakiwaniem. Niech się kobikta
      wygada i wyżali. Potakiwać, uśmiechać się. I robić swoje.

      Twoje dzieci niebawem będą na tyle duże, aby mogły starać się zachowywać w
      miarę cicho w godzinach późno-popołudniowych i wieczorami. W ciągu "białego
      dnia" mają prawo jak najbardziej zachowywać się nawet nieco hałaśliwie. Z
      Twojej strony pilnuj, aby nie było ekscesów wieczorami, ale poza tym - róbcie
      swoje.

      Życie w bloku ma swoje wątpliwe uroki, ale jeśli ktoś nie jest przewrażliwiony
      i nie chce ustawiać sąsiadów, wytrzymać można. Np. moja znajoma ma sasiada
      chorego na coś przewlekle i ten pan z samego rana - wybaczcie - wymiotuje oraz
      bardzo hałaśliwie kaszel, co się niesie niesamowicie głośno. I co, czy ta
      dziewczyna ma pójść do faceta z pretensjami, "niech pan wymiotuje nieco
      ciszej"?

      Sąsiedzi mają święte prawo interweniować, gdy:
      - ktoś łamie ciszę nocną
      - nawet poza ciszą, regularnie odprawiane są bardzo głośnie imprezy (bez
      których obyć się można)
      - dzieci w wieku, w którym mogą opanować podstawowe zasady współżycia
      społecznego, zachowują się poniżej wszelkich norm
      - w porach późno-popołudniowych i wieczornych ktoś umila życie sąsiadom głośną
      muzą

      i tak dalej.

      Płacz małych dzieci według mnie mieści się w "odgłosach tła". Jak kogoś to
      wyjatkowo bulwersuje, cóż, jego problem (co innego np. pięciolatek walący
      zabawkami o podłogę czy dziesieciolatek słuchający "Dragostea din tei" czy jak
      to się zwie na full volume po 20-tej).

      Ale ścianę bym wyciszyła. Tak dla siebie. Co ma kobita nasłuchiwać, co sie
      dzieje u mnie.
      • fra_mauro Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 21:44
        Czy uwierzycie, ze w ciagu 2,5 roku zdazylam byc "po dwoch stronach barykady"?.
        Nad nami mieszka malzenstwo z dwojka synkow, zlotowlosych aniolkow w wieku 2 i
        3,5 lat. Chlopczyki przez dnie cale (i noce tez !) wyly jeden glosniej od
        drugiego, przerwy w rykach urozmaicajac jazda na trojkolowym rowerku po calym
        mieszkaniu. Do tej rozmaitosci dzwiekow dokladal sie rozpaczliwo-histeryczny
        glos mamy, najwyrazniej bezradnej, nie ogarniajacej sytuacji. Razem z mezem,
        majac juz jedno, w miare spokojne pachole w wieku zerowkowym, ubolewalismy
        codziennie nad ograniczeniem tej rodzinki, czesciej jednak klelismy jak szewc,
        zwlaszcza gdy placze i krzyki budzily nas w srodku nocy. Zastanawialismy sie
        tez nie raz, czy aby nie mamy do czynienia z jakimis rodzinnymi dramatami i
        patologia, ktore powinny byc zgloszone odpowiednim organom. Na szczescie to
        dalo sie wykluczyc. Nie przyszlo nam jednak do glowy, aby rugac sasiadow za
        niesforne dzieci.
        Minely dwa lata, dzieci z gory jakos ucichly, za to u nas przybylo decybeli:
        nasz najmlodszy od poczatku byl wyjatkowo plaksiwym i niespokojnym
        niemowleciem. Teraz jako 2 latek beczy glosno, gdy tylko cos idzie nie po jego
        mysli. Czesto do "choru" dolacza starszy, gdy akurat dostanie od brata w glowe
        jakims przedmiotem. Obaj czesto przesuwaja/ stracaja/ rzucaja rozne przedmioty.
        Doslownie "syndrom sasiadow" zagoscil u nas.
        Pewnego popoludnia sasiadka z dolu zwrocila nam uwage,aby dzieci... nie
        jezdzily na rowerku bo u niej strasznie slychac ! W to , ze zadnego rowerka nie
        ma w domu, nie uwierzyla.
        Pare dni pozniej przyszla juz z ostrzezeniem, iz zglosi nas do spoldzielni i na
        policje. Stalo sie to po tym, jak maly osmielil sobie poskakac na plastikowym
        krzesle w porze nadawania "M jak milosc"...
        Poczulam sie po prostu okropnie. Nie spodziewalam sie,ze jestesmy az tak
        niekulturalni. Pomyslalam rowniez zle o sasiadce-czepliwej babie, co nie ma
        pojecia o tym, jak to jest, gdy ma sie 2 malych facetow. A pozniej
        przypomnialam sobie siebie sprzed dwoch lat...

        Nie ma co latac z przepraszajaca mina do sasiadki ale tez choc troszke mozna
        zrozumiec jej racje. Jesli sie da-polozyc wykladzine czy dywan ale juz pomysl z
        wygluszaniem scian jest zbyt ekstremalny. Niech sobie wyglusza strona bardziej
        zainteresowana.
        Pozdrawiam serdecznie wink
        • asiaasia1 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 07.02.05, 09:46
          "Pare dni pozniej przyszla juz z ostrzezeniem, iz zglosi nas do spoldzielni i
          na
          policje. Stalo sie to po tym, jak maly osmielil sobie poskakac na plastikowym
          krzesle w porze nadawania "M jak milosc"

          hehehe ...
          po prostu uciszajcie dzieci , kiedy w TV sa te wszystkie wenezuelsko -
          brazylijsko - polskie seriale i sasiadka bedzie Was kochala smile
    • pieprz6 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 21:53
      Moja córka (pół roku) też płacze, choć w sumie mało; ale na piętrze jest jej rówieśnik, który jest dość płaczliwy i do tego dochodzą dwie dziewczynki (2 i 5 lat). W sumie nie ma dnia, żeby któreś z dzieci nie płakało. Reszta sąsiadów (na piętrze jest 12 mieszkań) raczej nie zgłasza pretensji, choć blok jest okropnie akustyczny, co doprowadza mnie do szału (ech, wszyscy trzaskają drzwiami wink).

      Myślę, że powinnaś pogadać z sąsiadką. Wytłumaczyć jej, że (1)nie robicie krzywdy waszym dzieciom i (2)że powinna spróbować wyciszyć sobie ściany, bo skoro jej sypialnią jest była kuchnia, to może być ona bardziej akustyczna (rury, wentylacja, cieńsze ściany).

      Karola
    • dagi.j do18lipiec 06.02.05, 21:56
      To w takim wypadku co robisz na forum EMAMA bo nie bardzo rozumiem a w
      szczegolnosci na tym watku ktory wyraznie dotyczy dzieci.
    • marudzik Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 22:46
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Postanowiłam wypróbować konstruktywne rady
      Neospasminy. Zapukałam do sąsiadów z zamiarem spokojnej rozmowy. Otworzył mąż,
      powiedział że żony nie ma, nie wpuścił do środka, ale udało mi się w drzwiach
      zamienić z nim parę słów. Żona po powrocie ma do nas zapukać.

      Przeprosiłam, wyraziłam zrozumienie, wyżaliłam się że też jestem zmęczona ...
      zapytałam kiedy płacz im najbardziej przeszkadza i wyraziłam chęć dokonania
      jakichś zmian (np. spacerów w dogodnej dla nich porze).

      Pan natomiast zasugerował mi przeniesienie dzieci do innego pokoju. Powiedział,
      że w starym bloku gdy ich sąsiadom urodziły się bliźniaki, to ci sąsiedzi ze
      względu na nich zamienili pokój dziecięcy z sypialnią. Stwierdził, że skoro tak
      została zaprojektowana ich sypialnia, to za ścianą nie powinno być pokoju
      dzieci. Zaskoczyłam sąsiada wiedzą, że to on sam sobie zaprojektował tę
      sypialnię zmieniając pierwotny układ mieszkania, bo projekt w tym miejscu
      przewidywał kuchnię. Sąsiedzi mają 2 pokoje, więc także mogliby przestawić sobie
      łóżko do dużego (nie proponowałam tego, żeby nie zaostrzać konfliktu).

      U nas zmiana pokoju nie jest możliwa, ponieważ: 1) z sypialni jest wejście do
      łazienki z prysznicem, więc ten pokój nie nadaje się dla małych dzieci, 2) tylko
      okno w pokoju dzieci wychodzi na balkon, który jest zabezpieczony (starsza
      potrafi już otworzyć okno, a mieszkamy wysoko), 3) nasza sypialnia graniczy z
      kawalerką i łóżkiem innych sąsiadów zaraz za ścianą, więc robiąc dobrze jednym
      sąsiadom podpadlibyśmy innym. Mój mąż nie zgadza się natomiast na przeniesienie
      łóżeczka do dużego pokoju, ponieważ tutaj wieczorami i w nocy pracujemy na
      komputerze albo oglądamy tv, nie da się tutaj latem zaciemnić pokoju, bo na 3
      ścianach są wielkie okna od podłogi, tutaj też jest miejsce do przyjmowania
      gości, którzy bywają gdy dzieci już śpią. Poza tym miejsce dziecka jest w jego
      pokoju razem z rodzeństwem, nie po to kupiliśmy 3-pokojowe mieszkanie, żeby
      mieszkać jak w kawalerce.

      Dowiedziałam się, że sąsiadka ma taką pracę, że bywa w domu o różnych porach
      oraz że najbardziej im przeszkadza budzenie o 4 nad ranem. Muszę przemyśleć
      sprawę tego nocnego karmienia. Mogłabym je wyeliminować, ale to może chwilowo
      jeszcze pogorszyć sytuację – dziecko przez jakiś czas bardzo głośno będzie
      domagało się cyca. Tego sąsiedzi mogliby nie wytrzymać, odstawienie od cyca
      starszej było dla nas koszmarem. Za to jest szansa, że zacznie potem przesypiać
      noce. Z drugiej strony dla dziecka najlepiej byłoby jeszcze karmić, tym bardziej
      że jest alergiczne.

      Cieszę się, że piłeczka została przekazana i teraz mogę spokojnie czekać na ruch
      sąsiadów. Zaprosiłam ich oczywiście na oględziny naszego mieszkania, niech
      zobaczą że pokoiku dzieci po prostu nie da się zamienić na inny i że dzieci nie
      są katowane. Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś rady, to bardzo proszę.

      Marudzik
      • podenka Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 06.02.05, 23:46
        W wypadku gdybyś się jednak nie dogadała z nimi możesz powielić moje kroki. Mam
        sąsiadów (pode mną), którym przeszkadzało bieganie dziecka i zabawy klockami
        (14 mcy-czyli rzucanie nimi gdzie popadnie) w godzinach dziennych (nigdy po
        20.00 i przed 9.00) a także moje psy im tupały(sic!). Sąsiedzi dzwonili, walili
        w rury i nie pomagały żadne tłumaczenia i próby pojednawcze. Kiedy sąsiad
        zadzwonił do mojej, 14 letniej wtedy, córki z sugestią: "jeśli ten pies nie
        przestanie skakać-a nie skakał, to go siekierką zabiję" a potem groził mi,
        że "oni nas załatwią w spółdzielni" postanowiłam przejąć inicjatywę i poszłam
        po poradę do: adwokata mojej spółdzielni i do dzielnicowego. Dowiedziałam się,
        że to co sąsiedzi wygadują to groźby karalne i gdyby się powtórzyły dzwonić do
        nich i wzywać, to sobie z sąsiadem porozmawiają (to u dzielnicowego); adwokat
        spółdzielniany wyjaśnił mi, że płacz, bieganie, tupanie i zabawy dzieci oraz
        tupanie psów i szczekanie w pewnych ramach należą do tzw. "standardu życia w
        blokach" i nikt nie może mieć o nie pretensji. Skończyło się wystosowaniem
        przeze mnie pisma do sąsiadów, o tym co powiedział adwokat i, że jeśli będą nas
        nękać telefonami itp. to zgłoszę sprawę do odp. organów oraz drugim pimem do
        spółdzielni z informacją o piśmie, które wysłałam do sąsiadów. Po przeczytaniu
        mojego pisma z adnotacją, że kopia poszła do spółdzielni sąsiedzi złożyli
        niejako "zwrotną" skargę do spółdzielni, na nas. Spółdzielnia odpisała, w dużym
        skrócie, "radźcie sobie państwo ze sobą sami". Od tej pory sąsiedzi nie mówią
        mi dzień dobry ale też nie zgłaszają żadnych pretensji. Natomiast ja zawsze jak
        ich widzę dzień dobry mówię, sąsiadka udaje, że nie słyszy.
        • asiaasia1 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 07.02.05, 09:34
          Czesc Marudzik .

          Skad ja to znam smile))
          Mam 2 corki : 2,5 roku oraz 1 rok i 3 mies.
          Moje corki potrafia sie pozabijac , jesli chca sie bawic jedna zabawka w tym
          samym czasie , jesli chca , zebym nosila obie na reakach w tym samym momencie
          lub cos innego sobie ubzduraly .
          Wlasnie wtedy jest najwiekszy placz smile
          Nie wtedy , kiedy sie zle czuja lecz wtedy , kiedy sie " kloca "o mnie , o
          zabawki itd .
          I co mam zrobic - zabic ?
          Bo nawet zakneblowac sie ich nie da smile

          Jesli chodzi o zabawki , to kazda ma swoje ale to i tak nie pomaga w
          zaprzestaniu konfliktow , walki o przedmioty , o moja uwage itd .
          Sa bardzo zazdrosne , to normalne przy tak malej roznicy wieku .
          W nocy wybudza sie starsza cora , mlodsza spi od zawsze jak aniolek .
          Tez mi zalezy na wyspaniu sie .
          Studiuje dziennie .
          Nie jestem na urlopie dziekanskim i nigdy nie bylam , nie jestem na
          macierzynskim , jak to chyba napisala 18lipiec , ze matce na macierzynskim
          placz dzieci moze tak bardzo nie przeszkadzac jak bezdzietnej osobie
          pracujacej .

          Musze wstac rano na zajecia , musze jakos wygladac ( lepiej niz wiele
          bezdzietnych bab , ale to juz inna historia ), musze cos kojarzyc na zajeciach
          z dialektologii , musze sie jakos dogadac ze znajomymi ze studiow . Baaaardzo
          mi zalezy na wyspaniu sie i celowo dzieci w nocy nie wybudzam , zeby zrobic na
          zlosc sasiadom .

          A jesli o Twoich sasiadow chodzi , ciekawe , jak beda spiewali , jak im sie
          wlasny bachor urodzi ? Ciekawe , jak sasiadka bedzie spiewala , jak jej dziecko
          bedzie mialo kolke w nocy lub bedzie zabkowalo ?
          pozdr.
    • melka_x Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 07.02.05, 10:12
      Żeby rozwiązać problem dwie strony muszą tego chcieć, a cóż... to co piszesz o
      swojej sąsiadce nie wróży najlepiej, no ale spróbować wartosmile. Zastanówcie się
      obie jak wyciszyć ścianę. Marudziku ja bym zaproponowała sąsiądce następujące
      rozwiązanie. Nie wiem jakiej wielkości są sypialnie, ale jeśli postawiłabyś
      przy ścianie odzielającej Cię od sypialni z sąsiadką np. szafę (szczególnie
      robioną na zamówienie, pokrywającą całą powierzchnię ściany), Twoja sąsiadka
      również, to by to znacznie zredukowało dźwięki. W mniejszym stopniu, ale zawsze
      dzwięki zredukują nawet półki ciasno zastawione książkami. W moim poprzednim
      mieszkaniu sąsiadowałam z kolesiem uwielbiającym techno, z którym nijak nie
      szło się dogadać. Przy remoncie zaplanowałam w newraglicznym miejscu garderobę,
      warstwa ciuchów, druga ścianka i drzwi znacznie zniwelowały problem.
      • wieczna-gosia Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 07.02.05, 12:09
        do wypowiedzi melki dodam jeszcze ze w pierwszym mieszkaniu mieszkala pode mna
        pielegniarka, ktora miewala dyzury. Mieszkanei bylo kawalerka nijak sie nie
        schowac... dzieci dralowaly jej po suficie.
        Kiedys przyszla do mnie wnerwiona, ale pogadalysmy i uradzilysmy ze kiedy bedzie
        wracala z dyzuru- da mi znac domofonem, a ja sie wtedy zobowiazuje dzieci uspic,
        zabawic na lozkach, wyjsc z nimi na spacer- slowem dac jej 3-4 godzinki bez
        tabunow na suficie. Spokojnie dzialalo przez 2 lata potem dzieci wyrosly i
        przestaly sie poruszac galopem wink nigdy nie mialysmy problemow.

        Za to ja moglam robic imprezy wink i nigdy nie bylo uwag wink

        Czyli mozna wink
    • klara29 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 08.02.05, 00:45
      Dziewczyny ja tak czytram te rożne wypowiedzi i włosy mi się na głowie jeżą!!!
      Zwłaszcza jak czytam Lipiec...
      Ja też mieszkam w bloku, gdzie są chyba ściany papierowe bo ja wszystko słyszę
      ( jak sąsiad sie kąpie, jak wierci dziurę w ścianie, jak dzieciak na górze
      rzuca jakimiś kulkami itd) więc wierzę, ze i oni słysza mojego małego uriwsa,
      chociaż ona bardzo mało płacze, no ale zdarza się . Zdarza się nawet ( to dla
      Lipiec), ze "ryczy" dobrą chwilę, zanim sie da uspokoić!!! Nikt jeszcze do mnie
      nie pzrybył z sąsiadów, ale chyba im nie radzę, bo bym parę ostrych slów
      rzuciła!!! Jak nie miałam dziecka tez mieszkałam w tym bolu i tez słyszałam
      inne dzieci i do głowy mi ni epzryszło, zeby iśc i sąsiadom zwracać uwagę!! To
      jakaś paranoja.
      Sorry , ale jak ktoś chce mieć rajską cisze wokół siebie to niech sobei dom
      postawi na odludziu. Jak sie mieszka w bloku to się tzreba liczyc , ze sąsiadów
      ma się różnych! Nie wiem co by Twoja wrażliwa sąsiadka powiedziala jakby
      zamiast Twoich dzieci słyszała pijackei śpiewy!!!?
      U mnie dziś sąsiad na gózre o 8 rano wiercił coś nie miłosiernie i obudzil
      mi "łobuza" ( bo on hrabia wstaje o 11smile i sie też lekko zirytowałam, bo jak on
      wstanie za wcześnie to mam potem cąły dzien z głowy, no ale co miałam robić???
      Przecież jest normalny dzień, już dawno po ciszy nocnej więc... ?
      Marudzik, ja bym się nie pzrejmowała i wcale żadnych specjalnych sposobów nie
      szukała. No chyba, ze ustalicie wspólnie w jakich godzinach dzieci mogą
      popłakać troszkę głośniej?smile Nie zapomnij tylko z małymi ustalić czy im takie
      godziny odpowiadająsmileA tak na poważnie...
      jak się sąsiadce nie podoba takie sąsiedztwo ?? No to pora na pzreprowadzkę!
      Naprawde nie pzrejmuj się, bo z małymi dziećmi i tak masz wystarczająco dużo
      kłopotów, zeby jeszcze starać się dogodzić sąsiadomsmile
      P.S. A swoją drogą, to ciekawe : "tacy" wrażliwi sąsiedzi to chyba myslą, ze
      matki uwielbiają płacze swoich dzieci i wręcz zachęcają je codziennie co by
      sobie pociechy poużywały i sie podarły trochęsmiletak ku udręce sąsiadom, a co
      tam!smile
      • wegatka Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 08.02.05, 10:18
        klara29 napisała:


        > Ja też mieszkam w bloku, gdzie są chyba ściany papierowe bo ja wszystko słyszę


        He, he ja mam takie ściany, że w nocy słyszę chrapanie sąsiada mieszkającego
        nade mną smile))
    • sakada Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 08.02.05, 01:04
      Ha! Jak to jest zajebiście nie mieć sąsiadów.

      PS: To jest morałsmile
    • anek.anek wyciszenie ścian 08.02.05, 10:24
      Aby nie utrudniać zycia sąsiadom i mieć dobre z nimi stosunki, proponuje
      wyciszyć ścianę łączącą wasze mieszkania.
      W Waszym, lub ich mieszkaniu - zabierze to kilka centymetrów powierzchni, ale
      rezultaty będą.
      Wiem, jak uciążliwy moze być płacz czy marudzenie dziecka. Sama nie będąc mamą,
      miałam takich sąsiadów, których maluch płakał, jak mi się wydawało non-stop. Na
      szczęście szybko to mieszkanie zmieniliśmy, bo bym zwariowała chybasmile Naturalne
      jest to, że maluch marudzi, ale też normalne jest to, że komuś to przeszkadza!
      Pójdź jeszcze raz do siąśiadki. Czasem wystarczy np. odpowiednio poprzestawiać
      meble, (na tę ścianę), żeby wytłumić odgłosy dochodzące z drugiego mieszkania.
      • anek.anek P.S. 08.02.05, 10:29
        a najprostszym sposobem to po prostu styropian. Są też pewnie specjalne
        materiały do wyciszania. Zorientujcie się co byłoby możliwe w waszym mieszkaniu
        i na Waszą kieszeń.
        Warto to zrobić, bo też nie chciałabyś żeby Twoje dzieci były budzone przez
        odgłosy dochodzące z sypialni sąsiadówsmile
    • atlantis75 Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 08.02.05, 13:40
      Popieram pomysł dziewczyn, które radza wyciszyć ścianę. Sąsiedzi będą mieli
      spokój, a i Ty nie będziesz się stresowała, gdy dzieci będą płakać. Takie są
      uroki życia na kupie w bloku. Problemem nie jest chyba to, ze sąsiadce
      przeszkadza płacz dzieci, ale forma w jakiej to zakomunikowała. Szczególnie to
      jej zbulwersowanie. Rozmowa powinna odbyć się kulturalnie, Ty powinnas
      zrozumieć ją, a ona Ciebie. No, ale w życiu nie ma tak różowo i daliście się
      ponieśc emocjom. Dlatego proponuję zapukać do sąsiadki i poprosić o chwilę
      rozmowy. Przeprosić za to, ze poniosły Cię nerwy (jak babka o.K. to też Cie
      przeprosi), ale nie tłumaczyć się za płaczące dzieci. Wspomnieć, ze będziecie
      wyciszali ściane. I tyle. Jak jest mądra to zrozumie i tamta scysja pójdzie w
      niepamięć.

      Pozdrawiam smile
      • cota Re: Płacz dzieci przeszkadza sąsiadom - długie 08.02.05, 14:10
        Hej, podpisuje się pod powyższym postem, moi sąsiedzi mają dwójke dzieci -
        jedno starsze )ok. 6 lat), drugie ma 1,5 roku. I to młodsze nie płacze tylko
        ryczy, naprawdę, w nocy, w dzień, rano, wieczorem. Mój mąż jest lekarzem, po
        dyżurze chce odespać noc, ja zresztą też po pracy chciałabym się wyspać w
        weekendy. I nie złoście się drogie e-mamy, ale naprawdę musi być kompromis,
        trudno, żeby jedna strona zupełnie dopasowała się do argumentu "bo ja mam
        dzieci" i kropka. Ja naprawdę chciałabym pospać w sobotę do godz. 8 rano. Czy
        to tak dużo?? No, ale nie chodziłam z pretensjami, choć w niedzielę o 6 rano
        miałam pianę na ustach. Sąsiadka jakoś sama mnie zaczepiła i wyjaśniłyśmy to
        sobie kulturalnie, ja znosze ryki w dzień, w nocy, rano w weekendy na
        przechodzi na drugą stronę (jest w pokoju, a nie w kuchni rano). Najlepiej
        byłoby jakbyś poszła do tej sąsiadki np. z ciastkiem i powiedziała, iż są
        dzieci, które często są rozbrykane, płaczące itd, a z drugiej strony chciałabyś
        być ok, czy ona ma jakąs racjonalną radę, bo trudno dzieci zakneblować jak ktoś
        pisał powyżej i wiadomo, iż czasem płaczą. Ale nie możnateż patrzeć
        jednostronnie - jeszcze raz to podkreślę - mam dzieci i im wolno. Nie wiecie w
        jakiej sytuacji jest sąsiadka, jak wyszłam ze szpitala po wypadku to leżałam w
        domu, ciągle coś bolało krótki sen dużo mi dawał i naprawdę ciężko jest wtedy
        znosić płaczące, tupiące dzieci. No, nie mieszka się samemu w tym bloku. ja
        kończe u siebie głośne imprezy o 22, pis jest "zastospowany" ze szczekaniem
        itd. Żyj i pozwól żyć innym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka