Dodaj do ulubionych

oszukał mnie .........jak mógł????????????????????

28.02.05, 09:25
Nigdy nie myślałam, że mnie to spotka…
Nie spodziewałam się, że człowiek którego kocham, kturemu wierzyłam i ufałam
zrobi coś tak głupiego…
Wstyd mi strasznie za niego, wstyd mi, że mój mąż jest tak głupi…
W piątek po pracy poszłam do bankomatu wypłacić pieniądze i sprawdzić jaką
kwotę przelała mi firma- dostałam z pensją niewielką nagrodę za dobre wyniki-
wypłacam , a bankomat pisze mi za mało środków na koncie - jak to za
mało ???????
Dzwonię do męża- pytam gdzie są pieniądze z mojego konta? Gdzie moja pensja ?
Gdzie nagroda????
- przepraszam cię żono kochana- chciałem zrobić ci niespodziankę, ale się nie
udało, no przepraszam oddam ci wszystko…
Mąż chciał kupić laptopa- znajomy polecił mu człowieka u którego można kupić
super tanio (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) laptopy Tochiba, jak się dowpedziałam
wczoraj (dopiero wczoraj !!!) mój mąż poszedł na całość- wyczyścił moje konto
włącznie z debetem, wyczyścił swoje, pożyczył 1000 od szwagra, spotkał się z
kolesiem który jak to wczoraj sam powiedział załatwił go ksiązkowo- pojechali
w miejsce gdzie pan miał sprzęt- wziął kasę, wysiadł z samochodu i poszedł po
sprzęt- oczywiście nie wrócił ….
W głowie mi się nie mieści jak można być tak głupim jak mój mąż!!!!! Jak moża
bez zastanowienia wywalić 6 tysięcy nie zostawiająć ani grosza na opłaty,
życie…kartę kredytową trzeba też z czegoś spłacić- niemogę pojąć jak można
być tak nieodpowiedzialnym, nie mam słów na jego głupotę….
Bardzo chciałam mu wczoraj powiedzieć, nie martw się kochanie, damy radę ,
bardzo bym chciała - ale nie mogę, nie mogę jestem wściekła na niego dla
tego, że bez mojej wiedzy wyczyścił mi konto, że to takim dużym zakupie
decydował sam, że wziął do samochodu człowieka, którego nie znał, zawiuzł w
miejsce, którego również nie znał, dał kasę nie widząc towaru….
On jest wściekły na siebie, że dał się oszukać naciągaczowi, a co ja mam
powiedzieć mnie oszukał własny mąż, człowiek któremu ufałam….
Mąż powiedział, żebym zlikwidowała upoważnienie dla niego- by nie maił
dostępu do mojego konta- ok. zrobię to, ale dając mu dostęp do mojego konta
liczyłam na jego zdrowy rozsądek i po kilku latach bycia razem czuję się jak
0 z którego zdaniem się nie liczy
Zmieniam nicka bo tak mi wstyd, wstyd, że własny mąż tak mnie potraktował….

qulka
Obserwuj wątek
    • inia25 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 09:36
      No niestety to boli. Mogę tylko się domyślać jak Ci głupio. Miejmy nadzieję, że
      to go czegoś nauczyło i że takiego błędu więcej nie popełni.
      Trzymaj się, musisz dać radę przetrwac swoją złość.

      P.S. nie zmieniaj nicka, ty nic złego nie zrobiłaś, to Twój mąż.....
      • karola.v Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 09:44
        Witaj
        Po pierwsze musisz sie uspokoic i nabrać dystansu do tego wydarzenia.
        Fakt,mąż wykazał sie daleko posuniętą naiwnością,ale bedzie to dla niego nauczką
        do końca zycia.Sam się ukarał i zapewne czuje się okropnie.
        To tylko pieniądze.Ludzie traca większe kwoty,zawsze to jakieś pocieszenie smile
        Nie pozwól zeby to wydarzenie zaciazyło na waszym życiu rodzinnym i uczuciowym.
        Musicie pogadać i podjać ważne decyzje,m.in takie,ze każdy większy wydatek,zakup
        konsultujecie ze sobą.
        pozdrawiam
        • ada_zie Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 09:51
          wiem jak się czujesz - bo mnie kilka lat temu spotkało coś podobnego
          co prawda mój mąż dzwonił i "obwieścił", że własnie kupuje dla nas telewizor -
          okazyjnie!!
          koniec tej historii łudząco podobny - ani kasy ani telewizora
          na pocieszenie powiem Ci tyle - chyba nigdy więcej nie zainteresuje go
          żadna "okazja" i mimo, że mineło kilka lat to nadal mu głupio, że dał się tak
          wkręcić
          ale pamiętam jaka byłam wściekła...
          trzymaj się !! my dzisiaj potrafimy się z tego śmiać
    • umasumak Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 09:59
      Popieram przedmówczynie. Nie pozwól żeby zaważyło to na Waszym związku. Jest
      bardzo duże prawdopodobieństwo, że Twój mąż już niegdy nie da się tak "wkręcić".
      • maja45 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 10:25
        Nie pocieszę Cie pisząc, ze twój maz jest beznaziejnie naiwny.W dzisiejszych
        czasach, gdzie kazdy każdego chce "skroić" ostrozność przy wszelakich
        transakcjach to podstawa.Ale tak jak piszą dziewczyny z pewnoscia będzie to dla
        niego bardzo gorzka lekcja, którą zapamięta na całe zycie.
        Jedno jest pewne -mąz nadużył powaznie Twojego zaufania i ja na woim miejscu
        zastanowiłabym sie nad oddzielnmi kontami, bez upowazniania meza do swojego.
        Pozdrawiam.
        Marta
    • ania.silenter_exunruzanka Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 10:23
      Oj, dobrze Cię rozumiem i współczuję. Twój mąż może chciał dobrze, ale... Na
      litość boską, kto tak kupuje sprzęt???? - najlepiej kupować jest nowy, ale na
      jakichs promocjach (nawet na Allegro, ale w sklepie i nówki a nie używany od
      kogoś), przekonałam się o tym na własnej skórze w sposób bardzo bolesny
      (Allegro). Zaznaczam, że piszę o sprzęcie elektronicznym, komputerowym a nie
      np. o książkach (sama kilka kupiłam na Allegro i jest ok.).
      A teraz o wybraniu pieniędzy bez Twojej zgody - TO NIEDOPUSZCZALNE,
      nawet, gdyby wszystko się udało to zostalibyście bez grosza przy duszy - a
      opłaty, a tzw. życie - czy on zwariował???
      Temat jest mi bliski, bo mój mąż uwielbia gażety (aparaty fot., najnowsze
      komórki, kamery, palmy, laptopy - no, laptop kupił dla mniesmile, sprzęt komp,
      programy dla programistów i tysiące innych dziwnych rzeczy),po kilku numerach
      na Allegro (stracone dobre kilka tysięcy) mamy umowę - może wydać bez mojej
      wiedzy do 100 zł (zarabia dużo, ale się budujemy i to jest najważniejsze).
      Ostatnio kupił radiofalówkę (czy jakoś taksmile) za 120 zł - ale była
      awanturasmile)). Dla zasadywink - ma naprawdę kupę sprzętu, a my póki co nie mamy,
      gdzie mieszkaćsad.
      Przypomniało mi się, że kiedyś w ten sposób kupowaliśmy jakiś kabelek (nowy!)
      za grosze, ale mąż poszedł ze sprzedawcą do jego samochodu, a pieniądze (30 zł)
      miałam ja w naszym aucie i wszystko z rączki do rączki z gwarancją i podatkiem
      bo to sklep był, ale tak było szybciej (a ja i tak się bałam - sobota wieczorem
      na Bródnie brr...)
      P.S. Mój mąż ma upoważnienie do mojego konta, ale nie ma karty (z lenistwa -
      nie chciało mu się iść do banku aktywować kartę).
      pozdrawiam i trzymaj się
      • ania.silenter_exunruzanka i konkretnie 28.02.05, 10:29
        Oczywiście Twój mąż ma nauczkę na przyszłość, na pewno sam na siebie jest
        wściekły. Daruj musmile. Biedak, wykazał się zaufaniem do drugiego człowieka...I
        naiwnościąsad.
        pozdrawiam
      • rysia_mama_wiktorka Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 16:49
        A co Ty Aniu masz na myśli pisząc Bródno brrrrr???? Bo ja mieszkam na Bródnie i
        nic nie rozumiem. Że niby co, kradną i biją na każdym rogu???

        co do samej sprawy to zgadzam sięz tym co napisała Verdana. Zdrada ideii
        małżeństwa to jedno i totalne nie liczenie się z własną żoną. Bo to w sumie
        fajnie zrobić żonie niespodziankę za jej pieniądze!! Nie wiem co bym zrobiła
        na miejscu Qulki ale myślę, że szybko nie przszłabym do porządku dziennego.
        • ania.silenter_exunruzanka Rysiu:) 28.02.05, 18:23
          To były takie wielkie bloki z wielkiej płyty, a bałam się bo ciemno było i już
          ktoś łapał za klamkę w samochodziesad. A jeżeli nie boisz się chodzić po zmroku
          po Twojej dzielnicy to zazdroszczę - sama mieszkam na Pradze-Południe i nie
          jest to spokojne miejsce, zwłaszcza po zmrokusad((.
          pozdrawiam
          • rysia_mama_wiktorka Re: Rysiu:) 28.02.05, 19:58
            No no ja mieszkam w takim blokusmile A to że nie boję się chodzić wymusiło na mnie
            życie bo często wracam baardzo późno z pracy. Jedynie na klatce zawsze mnie
            witają panowie / a może raczej chłopcy/ z butelką piwa w rękusmile Są baardzo
            sympatyczni i uczynni, jak wracamy późno od znajomych i niosę śpiące dziecko to
            zawsze drzwi od klatki otworzą i jak trzeba to i od windysmile Tacy uprzejmismile)
            No a reszta to pewnie tak jak wszędzie,
            pozdrawiam,
            Paulina mama Wiktorka
    • mamadwojga Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 10:46
      To naprawdę przykra historia. Ale jak widzisz nie Twój mąż pierwszy i nie
      ostatni się dał "wkręcić".
      Mój kolega wtopił o wiele więcej. Dwie miłe panie "ze spółdzielni" obiecały mu
      kupno mieszkania (luksus, 100 m2, centrum Wrocławia, dwupoziomowe) za cenę
      spółdzielni a nie rynkową. Chłopak sprzedał swoje dotychczasowe mieszkanie (3
      pokoje!) i zrobił ciężarnej żonie niespodziankę. To znaczy właściwie oboje dali
      się zrobić tym babkom. Okazało się że one pracują w spółdzielni ale nie mają
      uprawnień do sprzedaży ani nic takiego. Sprawa się "rypła" kiedy do mieszkania
      powrócił właściciel od którego panie owe to mieszkanie wynajmowały. Miały
      dostęp do różnych druków, pieczątek itp. Sprzedały w ten sposób kilkanaście
      mieszkań. Złapano je, odsiedziały kilka lat, pieniądze przepadły. Żona kolegi o
      mało dziecka nie straciła, bardzo to przeżyli. Teraz powoli wychodzą z długów
      ale co przeszli to przeszli.
      Oszuści umieją tak "zakręcić" że człowiek się pogubi.
      A Twój mąż już z pewnością nigdy nie kupi nic okazyjnie.
      Trzymajcie się.
    • maggs1 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 10:58
      Na pewno trochę czasu upłynie zanim znowu zaufasz mężowi, ale jeśli poza tym wybrykiem było miedzy wami ok, to warto wybaczyć i przejśc do porządku dziennego. Po co się zadręczać, juz sie nie odstanie. a mąż sam się już dostatecznie ukarał i będzie pewnie chodził potulny jak baranek (przynajmniej mój tak i jest jak coś przeskrobiewink. Zresztą, pieniądze są do odrobienia, a biorąc pod uwagę na jakim swiecie żyjemy, dobrze, że Twój mąż wrócił z tej wyprawy cały i zdrowy.Pozdrawiam, trzymaj się.
      • qulka5 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 11:19
        dzieki dziewczyny za słowa otuchy
        między nami wszystko było ok i pewna jestem, że nadal będzie ...pogodziłam się
        ze startą kasy- ale na razie czuję się bardzo źle z myślą, że M nie powiedział
        mi, że "już" kupuje, że narażony był na niebezpieczeństwo- przecież ten koleś
        mógł mieć "pomocników"- dobrze, że jemu się nic nie stało i nie ukradli mu
        samochodu- mam żal, że zostawił nas i dziecko bez gotówki... nie mogę zrozumieć
        jak można być tak ślepym... tylko sprzęt i sprzęt- podobnie jak Twój mąż Anu
        mój kocha nowinki techniczne- telefony, radia samochodowe, sprzęt grający,
        aparty i komputery.... chcę wierzyć, że tą lekcję długo zapamięta ...
        a na moje zaufanie będzie musiał zapracować...
        nie mogę zrozumieć dlaczego nie pomyślał o mnie i dziecku...
        ...
    • kolorko Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 11:10
      Współczuję- ale, to tylko pieniądze, spróbuj mu wybaczyć i podnieść na duchu
      jakims dobrym słowem. To bardzo ważne i bedzie to zawsze pamietał, ze
      wspierałaś go w cięzkiej chwili. Wiem, ze trudno, ja niestety nie potrafiłam, i
      mimo, że teraz wszystko jest w porzadku, mam zal do siebiesad Twój maż wykazał
      sie skrajna naiwnoscią, ale pewnie ma taka naturę, że z marszu ludziom ufa-
      pewnie teraz mu się zmienisad
      pozdrawiam serdeczniesmile
    • milarka Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 11:33
      Czytam wypowiedzi dziewczyn, że mężowi należy wybaczyć, bo przecież ma już
      nauczkę. Problem w tym, że tę nauczkę to mają oboje, a nie tylko mąż.

      Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mąż wyciąga z konta wszystkie pieniądze i
      przeznacza je na jakiś drogi zakup (nawet, jeżeli miałby to być zakup
      absolutnie nie ryzykowny). Po prostu są to nasze wspólne pieniądze, i większe
      zakupy wymagają zgody i świadomości obu stron. I nie chodzi o to, że tak
      uzgodniliśmy - po prostu jest to dla nas zupełnie naturalna sprawa.

      Oczywiście nie warto przekreślać od razu całego związku - ale uważam, że Qulka
      ma prawo czuć się oszukana, i że warto w tym momencie usiąść razem z mężem i
      ustalić pewne zasady (choćby takie, że teraz oszczędzać będzie się głównie na
      jego przyjemnościach, żeby poniósł jakieś konkretne konsekwencje).
      • verdana Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 12:48
        Zgadzam się z Milarką.
        Wg. mnie problem nie w tym, czy męża oszukano, czy też nie. Problem pozostałby
        nawet wtedy, gdyby mąż kupiuł okazyjnie super-laptopa. Bo kupiłby go za
        nieswoje pieniądze, bez uzgodnienia, nie licząc się z tym, ze żona mogła chcieć
        przeznaczyć SWOJĄ nagrodę na swoje (a nie jego) zachcianki i potrzeby.
        I wszystko jedno czy laptop jest czy go nie ma - pieniedzy na opłaty czy
        jedzenie nie przybyłoby przecież od tego, gdyby transakcja okazała się udana.
        Qulka została faktycznie przez męża okradziona. Tak bowiem nazywa się
        wyczyszczenie cudzego konta. Mąż zatem jest niestety - i głupi i nieuczciwy, a
        poza tym liczy się ze swymi, a nie żony zachciankami i potrzebami - a więc
        prawdę mówiąc głeboko ją lekceważy. Jeśli nie uzgodnił tak powazniej transakcji
        za nieswoje pieniądze, może to być sygnał, że i innych, bardzo ważnych spraw
        życiowych nie zamierza uzgadniać. Np. tydzień po urodzeniu dziecka oznajmi, ze
        wyjeżdża na rok do Ameryki, albo ze nadał dziecku inne imię.
        Na moich kontaktach z mężem zaważyło by to na zawsze. Dla mnie bowiem jest to
        forma zdrady - zdrady idei małżeństwa, gdzie ważne sprawy uzgadnia się między
        sobą, a nie decyduje za współmałżonka.
        Potraktowałabym to jako bardzo poważne ostrzeżenie dla przyszłosci związku.
        • qulka5 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 12:55
          Verando ja właśnie tak się poczułam, dokładnie tak jak piszesz
          >Dla mnie bowiem jest to
          > forma zdrady - zdrady idei małżeństwa, gdzie ważne sprawy uzgadnia się między
          > sobą, a nie decyduje za współmałżonka.
          bardzo mi źle z tym bo ja zawsze liczę się ze zdaniem M...
          nie rozstaniemy się z tego powodu, ale wiem, że już nie mogę mu ufać...
          zawiodłam się bliskiej mi bardzo osobie i to jest najgorsze
          ...
          • umasumak qulka5 28.02.05, 16:44
            Napiszę Ci coś wieczorem na priva.
            • qulka5 Re: uma 28.02.05, 22:40
              zapraszam
              • umasumak wysłałam 28.02.05, 23:35

        • umasumak Milarka i Verdena 28.02.05, 16:43
          Oczywiście, że czyn nie powinien przejść bez konsekwencji dla męża. Wydaje mi
          się, że za "karę" wystarzy mu utrata zufania żony (zamknięty dostęp do jej
          konta), no i oczywście uzgodnienie dalszego postępownia (niech największe
          konsekwencje poniesie on, niech to on rezygnuje z przyjemności, z nowego ciucha
          itp). Natomiast uważam, że nie ma co rozwalać związku, tym bardziej, że "typ"
          wydaje się reformowalny. Pzdr
      • iwles Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 12:59
        Milarka ma rację - kiedyś mój mąż na własne życzenie stracił 700 zł - przez rok
        ograniczał wydatki na swoje przyjemności aż "zwróciła się" cała kwota.

        Pieniądze rzecz nabyta, to fakt - ale mąż powinien w jakis sposób "odczuć"
        swoją decyzję (czyli naiwność).
    • kawka74 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 13:04
      mąż którego trzeba pilnować jak małe dziecko i któremu nie można ufać. O,
      musiałby się bardzo napracować, żeby to zaufanie odbudować. Mąż wściekły, że go
      oszukano - wcale mi go nie żal, żal mi qulki, której idiota wyczyścił konto. NO
      dobry Boże, który rozsądny człowiek podejmuje takie decyzje? Ktory DOROSŁY i
      ODPOWIEDZIALNY mężczyzna wyczyści do imentu żonie konto żeby mieć laptopa?
      Jedno wiem: na pewno nie powiedziałabym mu "nie martw się kochanie, jakoś damy
      sobie radę". Bo nieuczciwość i głupota "kochania" jest nie do przełknięcia.
    • mama_myszka Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 14:14
      Jedyne co mnie w tej historii zastanawia i bulwersuje to nie fakt że twoj mąż
      zaufał komus i go oszukano tylko jak mógł bez twojej wiedzy kompletnie
      wyczyścić ci konto....???????
      • g0sik Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 16:21
        A swoją drogą fajnych znajomych ma Twój mąż. I jest strasznie beztroski skoro
        wydaje całą kasę i jeszcze pożycza żeby spełnić swoje zachcianki. Nie zgadzam
        się, że męża należy teraz wspierać bo to trudne chwile dla niego. Wspierać to
        byś go mogła gdybyś wcześniej zaakceptowała taki wydatek. Nauczka na przyszłość
        żeby nie kupować kradzionych rzeczy. Bo chyba aż tak naiwny Twój mąż nie był
        żeby myśleć że jaka to okazja...
    • saskia123 POLICJA ????!!!!!!! 28.02.05, 18:13
      Zdrada zdradą, emocje emocjami, ale czy zgłosiliście to na policję?
      Przecież skoro mąż zna tego faceta, to trzeba obłupić ze skóry i może kasę da
      się odzyskać?!
    • a_weasley Mogło być gorzej 28.02.05, 19:18
      Jak ktoś już napisał, nie on pierwszy i na pewno nie ostatni.
      Jeżeli pośrednikiem-naciągaczem był ktoś z ulicy, to mąż jest rzeczywiście dęty
      frajer, ale jeżeli ktoś, kogo znał (policję oczywiście trzeba zawiadomić w obu
      przypadkach), to co?
      Przewalały dzieci rodziców, przewalały się rodzeństwa. Żony czy mężowie
      czyścili konta z oszczędności całego życia i znikali. Nikomu nie można ufać. To
      prawda. Ale ponieważ normalny człowiek nie jest w stanie żyć nikomu nie ufając,
      jest po prostu ryzyko, że ktoś CIę przekręci. Mąż przekonał się na własnej
      skórze. Tanio Was to wyniosło. Tą metodą ludzie tracili sumy, za które można
      kupić dom, a nie głupiego laptopa.
      Jest ufny. To cecha ludzi z gruntu dobrych (nie znaczy, że wszyscy dobrzy są
      łatwowierni, ale wredni na ogół łatwowierni nie bywają - im nie możńa ufać,
      więc i oni są nieufni). Jest zbyt ufny. To niedobrze, wszelka przesada szkodzi.
      Ale może lepszy naiwniak od nazbyt podejrzliwego? Będziecie mieli więcej
      kłopotów rzeczywistych, ale o wiele mniej urojonych.
      Pilnuj kasy. Środki, które zaproponował, są sensowne. I dobrze o nim świadczy
      to, że je zaproponował.
      • milarka Re: Mogło być gorzej 01.03.05, 09:52
        a_weasley napisał:

        > Jest ufny. To cecha ludzi z gruntu dobrych (nie znaczy, że wszyscy dobrzy są
        > łatwowierni, ale wredni na ogół łatwowierni nie bywają - im nie możńa ufać,
        > więc i oni są nieufni).

        Taaa, facet jest dobry i uczciwy... a świadczy o tym fakt, że wybiera żonie
        pieniądze z konta, żeby kupić jakiś wielce podejrzany sprzęt....
        Jak słyszę, że ktoś oferuje sprzęt o połowę tańszy niż w sklepach, a transakcja
        ma się odbyć nie wiadomo gdzie, późnym wieczorem to przychodzą mi na myśl dwie
        rzeczy: albo ktoś chce mnie wyrolować (tak jak męża qulki), albo sprzęt jest
        kradziony... A jeżeli ktoś liczy naiwnie i ufnie liczy właśnie na tę drugą
        ewentualność to wg mnie nie jest to człowiek dobry...
        • a_weasley Pieniądze śmierdzą 01.03.05, 12:49
          "Córko moja, zapamiętaj: pieniądze cuchną, jakkolwiek w języku łacińskim
          istnieje twierdzenie wręcz odwrotne".
          Ignacy Borejko.

          Milarka napisała:

          > Taaa, facet jest dobry i uczciwy... a świadczy o tym fakt, że wybiera żonie
          > pieniądze z konta,

          Dwie tu są materie. Jedna, że się porządził na własną rękę kasą żony. Czy może
          wspólną? Mieli to dogadane? Odsądzacie go tu od czci i wiary, a czy była jasno
          postawiona sprawa, kto czym może dysponować? W każdym razie wydał całą kasę,
          jaka była w domu, i jeszcze trochę takiej, której w domu nie było, na zakup w
          danym momencie dotkliwie niekonieczny. Druga natomiast, to natura tej
          transakcji:
          > żeby kupić jakiś wielce podejrzany sprzęt...
          W sprzęcie nic podejrzanego nie ma. Oczywiście do super-okazji należy
          podchodzić ostrożnie, ale oprócz wymienionych przez Ciebie - i owszem,
          prawdopodobnych - możliwości, że

          > albo ktoś chce mnie wyrolować (tak jak męża qulki), albo sprzęt jest
          > kradziony...

          istnieje jeszcze trzecia: ktoś potrzebuje kasy na już. Teraz zaraz. Sprzedaje
          to, co jest szybko sprzedawalne, za tyle, żeby móc to sprzedać teraz zaraz.
          Takie okazje się zdarzają. Rzadko, ale się zdarzają.
          Samochód na giełdzie sprzedany 20% taniej niż normalnie takie wywoławczo
          kosztują może być kradziony, ale wcale nie musi - równie dobrze dla właściciela
          30 tysięcy dzisiaj może być więcej warte niż 37 za tydzień.
          Co więcej, być może w danym przypadku tak faktycznie było - tyle, że ten
          gwałtownie potrzebujący zamiast coś sprzedać wolał naciągnąć frajera. Albo po
          prostu tego laptopa w ogóle nie było, a typ potrzebował na gwałt i szukał kasy
          per fas et nefas, sam przy okazji też niewąsko ryzykując.
          Jeśli superokazję oferuje człowiek z ulicy, każdy normalny człowiek jeno się
          rozśmieje i poradzi jemu, aby się oddalił. Ale jeśli poleca go znajomy, którego
          znam jako osobę solidną i twardo chodzącą po ziemi? Ja osobie poleconej przez
          mojego brata bym uwierzył (natomiast on osobie poleconej przeze mnie
          niekoniecznie, i poniekąd miałby rację).
          Kontakty między ludźmi opierają się w jakiejś części na zaufaniu. Raz na jakiś
          czas ktoś to zaufanie zawiedzie.
          Mechanik, który sto razy naprawiał moje kolejne samochody, oddawał
          naprawione "to jutro mi pan ten tysiąc złotych przyniesie", nikt nic nikomu nie
          kwitował - może za sto pierwszym - jak przyjadę kolejnym wozem, tym razem
          wartym nie 8 i nie 18, ino 80 tysięcy - zrobić maślane oczy: samochód? jaki
          samochód? żadnego samochodu mi pan nie zostawiał!
          Dobry znajomy, z którym sobie pożyczaliśmy kasę n razy, za n+pierwszym uzna, że
          woli stracić przyjaciela niż nie zarobić 10 tysięcy.
          Długoletni wspólnik może wyczyścić konto firmy i rozpłynąć się we mgle.
          A konta... no cóż, nic tak nie dzieli ludzi jak pieniądze. Trzeba pedantycznie
          ustalić zasady i rygorystycznie ich przestrzegać.
          • milarka Re: Pieniądze śmierdzą 01.03.05, 13:45
            Drogi a_weasleyu,
            nie chodzi o to, że pieniądze śmierdzą, tylko o to, że pewne transakcje jak dla
            mnie śmierdzą z daleka.

            I zgadzam się, że zdarzają się super okazje, że ktoś wszystko wyprzedaje (nawet
            świeżo zakupiony sprzęt), ale z kimś takim nie umawiam się późnym wieczorem nie
            wiadomo gdzie, i nie wręczam mu gotówki zanim nie zobaczę cóż to za okazja na
            własne oczy.

            A jeżeli chodzi o wyczyszczenie konta żony/męża + zaciągnięcie pożyczki i
            wydanie całej forsy na zakup sprzętu to moje zdanie jest proste - takich rzeczy
            nie robi się bez wiedzy i zgody współmalżonka, i z oburzenia qulki wnioskuję,
            że jej zdanie na ten temat jest podobne. Oczywiście, że może się zdarzyć
            małżeństwo, w którym takie niespodzianki nikogo nie zdziwią, ale tu nie mamy do
            czynienia z takim przypadkiem.
            • a_weasley Śmierdzą, i to jeszcze jak! 01.03.05, 20:42
              milarka napisała:

              > I zgadzam się, że zdarzają się super okazje, że ktoś wszystko wyprzedaje
              > (nawet świeżo zakupiony sprzęt), ale z kimś takim nie umawiam się
              > późnym wieczorem nie wiadomo gdzie, i nie wręczam mu gotówki zanim
              > nie zobaczę cóż to za okazja na własne oczy.

              A czy ja mówię, że facet nie jest dęty frajer?

              > A jeżeli chodzi o wyczyszczenie konta żony/męża

              (bądźmy szczerzy, wielkiej fortuny tam nie było)

              > + zaciągnięcie pożyczki i
              > wydanie całej forsy na zakup sprzętu to moje zdanie jest proste -
              > takich rzeczy nie robi się bez wiedzy i zgody współmalżonka,
              > i z oburzenia qulki wnioskuję, że jej zdanie na ten temat jest podobne.

              Największe zadymy między ludźmi, także i zwłaszcza bliskimi, wynikają z tego,
              że dla kogoś coś jest tak oczywiste, że jak to drugie mogło o tym nie wiedzieć.
              Najczęściej coś jest oczywiste dla niej, pomimo że nie zostało powiedziane jemu
              otwartym tekstem.
              My jesteśmy prości. Możecie to nazywać ślepotą, tępotą i gruboskórnością, ale
              fakt jest faktem.
              Ja nie akceptuję tego, co zrobił mąż Qulki. Ani wdawania się w takie geszefty,
              ani wyprowadzania całej kasy z domu na laptopa, ani nieuzgodnionych zakupów
              idących w grube tysiące. I oburzenie Q. jest słuszne jak najbardziej.
              Uważam natomiast, że sformułowanie "oszukał mnie" należy zostawić na okazje,
              które na to zasługują, a sugestie niektóych dyskutantek o rozstaniu czy
              oddawaniu z odsetkami są, delikatnie mówiąc, grubo przesadzone.
              • qulka5 Re: Śmierdzą, i to jeszcze jak! do a_weasley 01.03.05, 22:43
                Droga a_weasley
                to co zrobił M uważam dokładnie za oszukanie mnie jako żony, jako partnera-
                jeśli mówimy sobie o wielu rzeczach i ustalamy, że większe wydatki konsultujemy
                wspólnie, gdy proszę M by korzystając z mojego konta informował mnie o tym to
                słusznie mogę czuć się przez M oszukana- nie ustalił ze mną, że tu i teraz
                kupuje sprzęt za 6tyś, nie powiedział mi, że czyści mi konto, nie powiedział,
                że chwilowo zostawia nas bez kasy ... czy to mało by czuć się oszukaną ??
                jak dla mnie to dość ...
                nie pomyślałam o rozpadzie naszego związku z tego powodu, ale jak już pisałam
                nadużył mojego zaufania i tak jak z kolei pisałyście Wy drogie emamay ukarał
                się sam- nie będę liczyć mu odsetek, ale nie będę go głaskać po głowie i
                współczuć naiwności- ale "karę" w postaci ja kupuję sobie nową rzecz a Ty
                kochanie na razie poczekaj zastosuję na pewno
                szkoda mi go bo wiem, że mnie kocha dziś wyjechał w delegację - rano zrobił mi
                herbatkę, obudził bym nie zaspała do pracy, ja jakoś nie byłam chętna do
                pogaduszek od niedzieli rozmawiałam krótko i na temat, wyszedł z domu, po
                chwili wrócił pocałował mnie w głowę (akurat stałam tyłem do niego) i
                wyszedł... szkoda mi go ale znam swoją wartość i nie pozwolę by uszło mu to
                płazem tylko dla tego, że wykazuje skruchę- jeśli ja traktuję go jak partnera
                we wszystkim to tego samego oczekuję w zamian ...

                a jeszcze co do kwoty- fakt to nie fortuna i nie o kwotę tu chodzi – gdyby
                zabrał mi ostatnie 1000 czy 500 też zareagowała bym podobnie- po prostu tak się
                nie robi a kwota jaką stracił nie jednemu musi wystarczyć na rok życia ( moja
                mama ma np. 380pln renty miesięcznie)...

                pozdrawiam Cię serdecznie
                Qulka- qurcze jescze się przyzwyczaję do tego nicka ... smile
                • a_weasley Oboje dorośnijcie 02.03.05, 00:11
                  qulka5 napisała:

                  > Droga a_weasley

                  Gdybyś przeczytała moją notkę, na którą odpowiadasz, nie zwracałabyś się do
                  mnie w rodzaju żeńskim.

                  > nie pomyślałam o rozpadzie naszego związku z tego powodu,

                  A powinnaś z innego. Bawisz się w wychowywanie i karanie jak wobec
                  dziesięciolatka:

                  > "karę" w postaci ja kupuję sobie nową rzecz a Ty
                  > kochanie na razie poczekaj zastosuję na pewno

                  Skoro uważasz, że jest niedojrzały w stopniu uzasadniającym postępowanie wobec
                  niego jak wobec dziecka, to albo nie masz racji, albo małżeństwo kwalifikuje
                  się do unieważnienia.
                  Zwłaszcza że sama dąsasz się jak gimnazjalistka:

                  > szkoda mi go ale znam swoją wartość i nie pozwolę by uszło mu to
                  > płazem tylko dla tego, że wykazuje skruchę.

                  Słowa zaś

                  > jeśli ja traktuję go jak partnera we wszystkim

                  zakrawają na kpinę.
                  • qulka5 a_weasley- przepraszam ! 02.03.05, 09:08
                    przepraszam Cię bardzo drogi a_weasley czytałam Twoje wypowiedzi i wnioskuję z
                    nich, że nie jesteś kobietą- przepraszam!!!
                    z pewnością masz sporo racji ja jednak jestem kobietą - myślę i działam, trochę
                    inaczej...
                    Twoje spostrzeżenia są dla mnie bardzo cenne- dziękuję Ci za nie
                    odniosłeś wrażenie , że zachowuje się jak gimnazjalistka- tak nie jest, jestem
                    typem "twardej sztuki", ale uwierz każda nawet twarda kobieta czasem chciała by
                    móc poczuć się jak beztroska, głupiutka gimnazjalistka...

                    pozdrawiam
                    qulka
                    • qulka5 Re: a_weasley- przepraszam ! 02.03.05, 10:40
                      Mam jeszcze prośbę - nie mogę wjejść na podaną przez Ciebie stronę
                      www.prokuratura.walbrzych.pl/po_pokrz.htm- czy możesz przesłać mi na priv to co
                      jes na niej na niej zamieszczone ?
                      Dziękuję raz jeszcze za zainteresowanie i cenne wskazówki
                      q
                      • a_weasley Re: a_weasley- przepraszam ! 02.03.05, 11:16
                        qulka5 napisała:

                        > przepraszam Cię bardzo drogi a_weasley czytałam Twoje wypowiedzi
                        > i wnioskuję z nich, że nie jesteś kobietą- przepraszam!!!

                        Nie ma sprawy. Kobieta nazywałaby się m_weasley.

                        > z pewnością masz sporo racji ja jednak jestem kobietą -
                        > myślę i działam, trochę inaczej...

                        Bba. Ale Twój mąż jest facetem.

                        > uwierz każda nawet twarda kobieta czasem chciałaby
                        > móc poczuć się jak beztroska, głupiutka gimnazjalistka...

                        Ja wiem o tym. To jest zupełnie normalne. TYle, że chwilowo limit osób mogących
                        sobie pozwolić na luksus czucia się się jak głupi gimnazjaliści jest
                        wyczerpany.
                        Sytuacja Twojego męża mocno przypomina właśnie położenie gimnazjalisty, który
                        schrzanił się z drzewa i rękę złamał, chociaż mu mówili, żeby nie właził, bo
                        gałąź krucha. Sam sobie winien i Ty masz kłopot. Jak się zrośnie, będzie
                        mądrzejszy, więc go poskładaj, pogłaszcz i ciesz się, że to nie kręgosłup.
                        • qulka5 Re: a_weasley- przepraszam ! 02.03.05, 11:55
                          a_weasley

                          > Ja wiem o tym. To jest zupełnie normalne. TYle, że chwilowo limit osób
                          mogących sobie pozwolić na luksus czucia się się jak głupi gimnazjaliści jest
                          > wyczerpany.
                          zdaję sobie z tego sprawę- i już się prostuję- dzięki, że mi o tym
                          przypominaszsmile
                          cieszę się, że Cię tu spotkałam i jak już pisałam Twoje wypowiedzi są dla mnie
                          bardzo cenne- bo kto lepiej zna facetów niż oni sami? a z tej całej sprawy
                          chciała bym również wynieść coś dla siebie- coś bardziej wartościowego niż
                          kasa...
                          dziękuję za wyrozumiałość smile)))
    • fajka7 a co na to policja? 28.02.05, 20:10
      znajomy mu polecil, skontaktowal itd. czyli fizycznie czlowiek do namierzenia
      przeciez;
      najpierw bym pognala na komisariat, moze uda sie kase odzyskac, a potem
      rozprawila z mezem - tylko jemu to nie wiem czy bym miala jeszcze cos do
      powiedzenia.
      glowa do gory, moze sie jeszcze ulozy, ale idzcie na policje, jesli maz w ogole
      mowi prawde, to bedzie mogl sie wykazac obrotnoscia w odzyskiwaniu pieniedzy i
      blyskotliwa pamiecia do twarzy.
      • paraga Re: a co na to policja? 28.02.05, 21:10
        dokładnie też tak pomyślałam - przecież ktoś go z nim skontaktował, więc można
        gościa chyba odnaleźć, jak nie przez znajomego, to przez policję, oni już mają
        swoje metody operacyjne...
        • a_weasley Re: a co na to policja? 01.03.05, 12:19
          paraga napisała:

          > dokładnie też tak pomyślałam - przecież ktoś go z nim skontaktował, więc można
          > gościa chyba odnaleźć, jak nie przez znajomego, to przez policję, oni już mają
          > swoje metody operacyjne...

          A znajomy jak się dowie, że zaraz może mieć sprawę o współudział w oszustwie,
          zrobi się raczej dosyć rozmowny.
          • qulka5 Re: a co na to policja? 01.03.05, 12:50
            > A znajomy jak się dowie, że zaraz może mieć sprawę o współudział w oszustwie,
            > zrobi się raczej dosyć rozmowny.
            tak mąż z nim wczoraj rozmawiał długo i poinformował, że dziś wybiera się na
            policję celem zgłoszenia sprawy- kuzynowi głupio było, powiedział wszystko co
            wiedział, jemu też polecił go "ktoś" kto nie wiem (wiem, że celowo go nie
            skontaktował z tym naciągaczem)- znając życie i policję sparwa pewnie zostanie
            umożona z braku dowodówwink

            • a_weasley Robi się, Bogu dzięki, konstruktywnie 01.03.05, 13:03
              qulka5 napisała:

              > tak mąż z nim wczoraj rozmawiał długo i poinformował, że dziś wybiera się na
              > policję celem zgłoszenia sprawy- kuzynowi głupio było, powiedział wszystko co
              > wiedział, jemu też polecił go "ktoś" kto nie wiem

              Jeżeli kuzyn polecił znajomego, to pół biedy. Ale jeżeli wkręcił Twojego męża w
              chorą akcję przez to, że polecił znajomego znajomego, to w tym momencie masz
              juz dwóch chłopów do oskalpowania...

              > znając życie i policję sparwa pewnie zostanie umorzona z braku dowodówwink

              Jeśli już, to z powodu niewykrycia sprawców. Nie ma czegoś takiego jak
              umorzenie z braku dowodów. A jeśli umorzą, złożycie zażalenie, ono - jak z
              kolei ja znam życie i prokuraturę - zostanie uwzględnione i tym razem już coś
              konkretnego policja zrobi.
              Wydrukujcie sobie to: www.prokuratura.walbrzych.pl/po_pokrz.htm,
              przeczytajcie, miejcie przy sobie na policji. I trzymajcie rękę na pulsie, bo
              to są za poważne pieniądze, żeby sprawę odpuszczać.
    • gepart_czester Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 21:33
      Wiesz rozmawialam o Twoim zdarzeniu z mezem...
      Obojgu nam taka sytuacja nie miesci sie w glowie! Jedyna mozliwe wytlumaczenie
      to takie, ze Twoj maz mial/ma klopoty finansowe i nie chcial ci o nich
      powiedziec. Prawde mowiac, ze wierze zeby ktokolwiek mogl byc az tak naiwny i
      wyczyscic konta nie zostawiajac zadnych pieniedzy na zycie. Lepiej porozmawiaj
      ze swoim mezem i upewnij sie czy to rzeczywiscie nie klopoty finansowe a jesli
      tak to czy juz sie skonczyly.
      Pozdrawiam
      • verdana Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 21:41
        To co pisze gepard wydaje się niezwykle prawdopodobne! Koniecznie porozmawiaj z
        mężem! Bo tu może chodzić o wiele rzeczy, z szantazem włącznie.
        No, ale jeśli to nie to, jesli naprawde chciał kupić komputer, to naprawde nie
        widze możliwosci odzyskanie pieniedzy. Bo co, mąż pójdzie na policję i
        powie "Chciałem kupić komputer, jakos dziwnie tanio, pewnie kradziony, ale mnie
        wyrolowali?".
        • milarka Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 01.03.05, 10:04
          verdana napisała:

          > No, ale jeśli to nie to, jesli naprawde chciał kupić komputer, to naprawde
          > nie widze możliwosci odzyskanie pieniedzy. Bo co, mąż pójdzie na policję i
          > powie "Chciałem kupić komputer, jakos dziwnie tanio, pewnie kradziony, ale
          > mnie wyrolowali?".

          Dokładnie - policja nic tu nie pomoże.
          Jak człowiek zapłaci i ma fakturę a nie ma sprzętu to może iść na policję. A
          nie jak daje się jakiemuś gostkowi forsę w samochodzie z nadzieją na tani
          sprzęt...
          • a_weasley Oczywiście, że się może udać 02.03.05, 20:34
            Bardzo lubię ludzi, którzy z dużą pewnością siebie mówią, co im się wydaje.
            Milarka napisała:

            > > Bo co, mąż pójdzie na policję i powie "Chciałem kupić komputer,
            > > jakos dziwnie tanio, pewnie kradziony, ale mnie wyrolowali?".

            A dlaczego ma mówić, że pewnie kradziony? Tanio miało być, ale nie ma przepisu,
            że nie wolno kupować tanio.

            Verdana dopisała:

            > Dokładnie - policja nic tu nie pomoże.
            > Jak człowiek zapłaci i ma fakturę a nie ma sprzętu to może iść na policję. A
            > nie jak daje się jakiemuś gostkowi forsę w samochodzie z nadzieją na tani
            > sprzęt...

            Dlaczego niby? Jest zasada swobodnej oceny dowodów. Są pośrednicy w dobrej
            wierze. Jest pokrzywdzony.
            Jeżeli jeszcze oszust ma za***ny życiorys, a po drugiej stronie są spokojni
            obywatele z dobrą opinią w miejscu pracy i w miejscu zamieszkania, sprawa jest
            trudna, ale wcale nie beznadziejna.
            Oczywiście w przypadku faktury byłoby łatwiej.
            Qulka, nie daj się. Pozdrowienia dla męża.
            • qulka5 Re: Oczywiście, że się może udać - a_weasley 02.03.05, 21:37
              Mąż na policji powiedział wszystko dokładnie- owszem liczył się z tym, że
              policjanci będą się śmiać z jego naiwności- jak wspominałam, nie bardzo wieżę
              w odzyskanie kasy, ale jeśli będziemy naciągaczy chronić to dalej będą naciągać
              innych
              Co do pochodzenia samego sprzętu mój mąż telefoniczne zapewniany był przez tego
              oszusta, że sprzęt sprowadza z za granicy, jest legalny, miał mieć pełną
              gwarancję i fakturę- a że to słowa oszusta to teraz już wiemy co były warte....
              policjantka która rozmawiała z moim mężem nie wyśmiała go- ale pewnie ona
              takich naiwnych ma na co dzień i nie dziwi jej to co mnie osobiście w głowie
              się nie chciało mieścić...
              Ja średnio wierzę w powodzenie całej sprawy- ale zgłosić trzeba było jak to
              powiedział M- dla czystego sumienia...może okazać się, że jeszcze ktoś zgłosi
              się z podobnym problemem i jakoś da się namierzyć tego typa...
              aktualnie oboje z M mamy dużo czasu na przemyślenia i wyciągnięcie wniosków –
              on jest w delegacji a ja z dzieckiem w domu, zobaczymy się dopiero w piątek
              trzymam się dzielnie – tak mi się przynajmniej wydaje  dziękuję za
              pozdrowienia przekażę je na pewno 
              Nie wiem czy odczytałeś moją prośbę odnośnie podanego przez Ciebie adresu -
              www.prokuratura.walbrzych.pl/po_pokrz.htm, - nie mogę wejść na tą stronę – czy
              jest szansa byś przesłał mi na priv to co kryje się pod podanym adresem ?
              Jak to mówią co nas nie zabije to nas wzmocni- oby się sprawdziło...
              Serdecznie pozdrawiam
              qulka
      • a_weasley Chyba mało wiesz o mężczyznach 28.02.05, 21:48
        gepart_czester napisała:

        > Wiesz rozmawialam o Twoim zdarzeniu z mezem...
        > Obojgu nam taka sytuacja nie miesci sie w glowie!

        Macie mało pojemną wyobraźnię, skoro nie mieści Wam się coś tak zwyczajnego jak
        naciągnięcie człowieka na super interes w trybie nagłym.

        > Prawde mowiac, ze wierze zeby ktokolwiek mogl byc az tak naiwny i
        > wyczyscic konta nie zostawiajac zadnych pieniedzy na zycie.

        A spokojnie. "Znakomity interes, ale trzeba teraz zaraz, bo facet potrzebuje
        kasy na wczoraj" względnie "bo jutro będzie trzy razy drożej" to numer sprzed
        japońskiej wojny i niezmiennie skuteczny (ogrywany m.in. przez organizatorów
        piramid finansowych i akwizytorów garnków Zeptera).
        Teraz tym bardziej, że obowiązuje, pożal się Boże, etos przedsiębiorczości
        sprowadzonej do cwaniactwa. Mężczyzna, który źle zarabia, czuje się gorszy lub
        zgoła całkiem do niczego, wszystko dookoła mu krzyczy "Inni potrafią!".
        Z sum, których uzyskanie wymagało wyczyszczenia kont i zrobienia debetu,
        wynika, że delikwent jakichś kokosów nie zarabia.

        > Lepiej porozmawiaj ze swoim mezem i upewnij sie czy to rzeczywiscie
        > nie klopoty finansowe

        Tak tak. TYlko tego brakuje. Pokazać, że mu nie ufa w dalszym ciągu.
        • verdana Re: Chyba mało wiesz o mężczyznach 28.02.05, 21:57
          A dlaczego ma mu ufać? Okradł ją, nie? Nie powinna mu ufać, a on powinien o tym
          wiedzieć.
        • kawka74 Re: Chyba mało wiesz o mężczyznach 28.02.05, 22:01
          zapomniałeś o jednym: przed tak powaznym wydatkiem, a najprościej ujmując: przed dokładnym wyczyszczeniem konta żony i zaciągnięciem pożyczki ten biedny naiwny mąż POWINIEN zapytać, co na to żona.
          Mężczyzna, który źle zarabia, czuje się gorszy lub
          > zgoła całkiem do niczego, wszystko dookoła mu krzyczy "Inni potrafią!".
          > Z sum, których uzyskanie wymagało wyczyszczenia kont i zrobienia debetu,
          > wynika, że delikwent jakichś kokosów nie zarabia.
          No to on potrafi zrobić doskonały interes. Za pieniądze żony.
        • qulka5 Re: Chyba mało wiesz o mężczyznach 28.02.05, 22:32
          zarabia więcej niż ja- tu nie chodzi o jego złe samopoczucie spowodowane
          mniejszymi dochodami, tu tylko wielka głupota i naiwność się wykazały- a i
          jescze jego wspaniały plan brał pod uwagę to, że jak kupi tego cud-miód
          laptopa, to sprzeda nasz komputer i odzyska część kasy
          pytanie tylko kiedy by to miało miejsce...
          myślałam, że mamy tylko jedno dziecko a tu okazuje się, że jestem mamą dwójki w
          której 3latek ma większą wyobraźnie niż 30latek...
        • gepart_czester do a_weasley 02.03.05, 13:21
          > Macie mało pojemną wyobraźnię, skoro nie mieści Wam się coś tak zwyczajnego
          jak naciągnięcie człowieka na super interes w trybie nagłym.

          - Pewnie oboje jestesmy duzo bardziej ograniczni od ciebie - stad ta mala
          pojemnosc.
          Nie miesci nam sie w glowach, ze maz/zona mogl tak oszukac. Dla nas obojaga
          taka sytuacja bylaby rownoznaczna z koncem malzenstwa.


          A spokojnie. "Znakomity interes, ale trzeba teraz zaraz, bo facet potrzebuje
          > kasy na wczoraj" względnie "bo jutro będzie trzy razy drożej" to numer sprzed
          > japońskiej wojny i niezmiennie skuteczny (ogrywany m.in. przez organizatorów
          > piramid finansowych i akwizytorów garnków Zeptera).
          > Teraz tym bardziej, że obowiązuje, pożal się Boże, etos przedsiębiorczości
          > sprowadzonej do cwaniactwa. Mężczyzna, który źle zarabia, czuje się gorszy
          lub
          > zgoła całkiem do niczego, wszystko dookoła mu krzyczy "Inni potrafią!".
          > Z sum, których uzyskanie wymagało wyczyszczenia kont i zrobienia debetu,
          > wynika, że delikwent jakichś kokosów nie zarabia

          - Moj maz zarabia mniej ode mnie i nie czuje sie gorszy - ale to pewnie dla
          tego, ze mamy mniejsza pojemnosc mozgowa od ciebie.
          Zawsze znajdzie sie usprawiedliwienie: pobil ja bo czuje sie mnie
          dowartosciowany/ okradl ja bo ma kompleksy etc. Jesli wlasnie masz takiego
          meza - gratulje!big_grin

          > Tak tak. TYlko tego brakuje. Pokazać, że mu nie ufa w dalszym ciągu.

          - Oczysiwscie ja juz bym nie zaufala, zreszta moj maz tez by nie zaufal. Jednak
          Jak lubisz wiecznie usprawiedliwiac to twoja sprawa. Niktorzy patrza na rzeczy
          oczywiste i udaja, ze tego nie widza - kwestia podejscia do zycia (z tego co
          piszesz to wlasnie twoja taka jest ale to dla tego ze masz tak bardzo
          rozbudowana wyobraznie)

          Dla mnie jedynym rozsadnym wyjasnieniem takiego zachowania mogly byc klopoty
          finansowe - zachowal sie tak zeby nie narazac zony, dziecka, jesli sam
          wczesniej wpakowal sie w jakies gowno. Natomiast jesli byla to kwestia chwili,
          kaprysu itd - powtarzam, nie misci mi sie to w glowie! jak mozna okrac wlasna
          zone???
          Ja zawsze choc uprzedze meza zanim podejme jakas wazniejsza decyzje zreszta moj
          maz zachowuje sie podobnie - pewnie dla tego ze jestemy ograniczenibig_grinDD
          • a_weasley Re: do a_weasley 02.03.05, 13:57
            gepart_czester napisała:

            > - Pewnie oboje jestesmy duzo bardziej ograniczni od ciebie - stad ta mala
            > pojemnosc.

            Tego nie wiem, choć problemy w czytaniu ze zrozumieniem masz na pewno.
            W każdym razie nie mieści Wam się w głowach dość oczywista sprawa.

            > Nie miesci nam sie w glowach, ze maz/zona mogl tak oszukac. Dla nas obojaga
            > taka sytuacja bylaby rownoznaczna z koncem malzenstwa.

            Zatem rozwiedźcie się co prędzej, bo jeśli od czegoś takiego małżeństwo może
            się rozpaść, to niewiele jest warte.

            > > Z sum, których uzyskanie wymagało wyczyszczenia kont i zrobienia debetu,
            > > wynika, że delikwent jakichś kokosów nie zarabia

            > - Moj maz zarabia mniej ode mnie i nie czuje sie gorszy

            Ale to nie chodzi o więcej czy mniej. Ogólnie biorąc rodzina wysokiego
            standardu materialnego nie ma.

            > ale to pewnie dla tego, ze mamy mniejsza pojemnosc mozgowa od ciebie.

            Nie wiem, co to jest pojemność mózgowa, więc trudno mi się wypowiadać.

            > Jesli wlasnie masz takiego meza - gratulje!big_grin

            Męża nie mam. Mężczyzna w Polsce nie może mieć męża. Gdybyś czytała uważnie
            moje notki, wiedziałabyś, żem facet.

            > Oczysiwscie ja juz bym nie zaufala, zreszta moj maz tez by nie zaufal.

            No cóż. Tak też można.

            > ze jesteśmy ograniczeni

            Wracasz do tego motywu obsesyjnie, nie wiem dlaczego:
            > mamy ograniczona pojemnosc
            > mamy ograniczona pojemnosc mozgowa
            > jestesmy ograniczeni
            A ja napisałem, OIP, ze macie mało pojemną wyobraźnię. TYlko tyle. Cała reszta
            to Twoja twórczość.
            • a_weasley wyjaśnienie 02.03.05, 14:02
              NapisałEM:

              > Ogólnie biorąc rodzina wysokiego standardu materialnego nie ma.

              i chodziło mi o to, że mąż Qulki najwyraźniej nie zarabia jakoś rewelacyjnie. A
              to w dzisiejszych czasach nie uchodzi.
              • gepart_czester Re: wyjaśnienie 02.03.05, 22:36
                nie mam ochoty na tzw ping-pong
                jest mi to obojetne czys facet czy babka - nie czytuje twoich wypowiedzi, a
                nick niewiele mowi o plci
                rady o moim malzenstwie zachowaj gleboko schowane dla siebie - wypowiedz czy
                mamy sie rozwiesc jest bynajmniej nie na miejscu (to nie ja opisuje problemy
                malzenskie, wiec dobre rady kieruj pod wlasciwy adres)
                uwazam, ze obraziles mnie dwa razy:
                najpierw piszac o ograniczonej wyobrazni
                teraz obrazasz dalej mowiac, ze powinnismy sie rozwiesc
                jesli masz jakies emocjonalne problemy to lepiej pobiegac niz kogos obrazac
                ps
                psychoanalizy rowniez zatrzymaj dla siebie
                piszac o ograniczeniu pisalam z ironia
                juz wiecej ci nie odpisze bo jak pisalam powyzej
                nie mam ochoty na ping-pong
      • qulka5 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 22:19
        niestety ale to nie kłopoty finansowe- to czytsa naiwność... wszystko zaczęło
        się od tego, że kuzyn powiedział mężowi, że jest jakiś człowiek który zajmuje
        się laptopami , że ceny ma o 1/2 niższe niż w sklepie- mąż zadzwonił, człowiek
        wydał mu się ok, sprawiał wrażenie, że wie o czym mówi, powiedział, że wystawia
        faktury, że to nowe,nie kradzione... i ten mój naiwny M dał się nabrać
        w piątek wrócił z delegacji, spotkał się ze swoim bratem i razem pojechali w
        umówione miejsce (W-wa Ochota) - koleś z tego co mówił i M i jego brat był
        wiarygodny, M był zdecydowany na zakup, mieli pojechać po sprzęt w inne niż
        umówione miejsce, mój M nie miał miejsca w samochodzie (cały tył zapakowany
        kartonami) więc pojechał sam z tym naciągaczem, i jak już pisałam- dał mu kasę
        i czekał w samochodzie (!!!) na sprzęt, no i się nie doczekał...
        poza tym, że widział kolesia i ma do niego 2 telefony kontaktowe (komórki
        simplus !!!!)to nie wie niczego, kuzyn który go polecił okazało się po sprawie,
        że też go nie zna, tylko jakoś przypadkiem miał z nim kontakt 2 dni przed tym
        jak polecił go M bo sam się do niego odezwał po tym jak usłyszał od kogoś, że
        nasz kuzyn zainteresowany był kupnem komputera...
        mąż z tego wielkiego rozpendu zwolnił zupełnie- cała sparawa miała miejsce w
        piątek a on dopiero jutro idzie na policję, która może i jakimś cudem odnajdzie
        tego oszusta ale nie mam nadzieji na odzyskanie straconej kasy...
        któras z Was napisała, że naiwny raczej jest dobrym człowiekiem- jest dobrym,
        naprawdę mam świadomość tego, że mogłam związać się z kimś kto zachowuje się
        wiele gorzej... ale wiecie same, że nawet najlepszemu mężowi, przyjacielowi
        ciężko jest wybaczyć gdy nadużywa naszego zaufania, gdy nie szanuje nas jako
        partnera we wszystkim, gdy nie liczy się z naszym zdaniem (wcześniej już
        kilkakrotnie prosiła męża by biorąc pieniądze zmojego konta mówi mi o tym - nie
        skutkowało)...zawsze starałam się go wspierać, pomagałam we wszystkim i boli
        mnie to, że tego nie docenił...
        kasa raz jest raz jej nie ma, ja czuję się okradziona z szcunku który wiem, że
        mi się należy i to boli najbardziej...
        raz jeszcze dziękuję Wam za zrozumienie i wsparcie
        qulka


        • a_weasley Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 23:50
          qulka5 napisała:

          > któras z Was napisała, że naiwny raczej jest dobrym człowiekiem-

          To ja napisaŁEM (drogie Emamy, zapoznajcie się z jedną z podstawowych lektur
          dziecięco-młodzieżowych!). Dlatego śmiem twierdzić, że pisząc to, co w tej
          notce było o męskiej naiwności i męskich kompleksach, plus minus wiedziałem, o
          czym piszę.
    • agusiah Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 28.02.05, 23:00
      Przeczytałam wszystkie posty - pewnie macie wszystkie rację, pisząc o zdradzie
      zaufania, naiwności i głupocie.

      Ale - gdybym ja postąpiła tak beznadziejnie głupio, bardzo chciałabym, żeby
      partner stanął na wysokości zadania i błynął klasą. A nie dołował mnie jeszcze
      bardziej. Ten facet już wie, że nie wykazał się szczególnym polotem, decydując
      się na taką transakcję. Ja w takiej sytuacji - przyznam - liczyłabym na
      wsparcie. Po to między innymi wchodzi się w związki. Howgh.
      • melmire Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 01.03.05, 04:09
        Nie ma wsparcia dla ludzi ktorzy wybieraja partnerom pieniadze z kont. Gdyby
        facet sie spil i ja nawyzywal to tez mialby mu okazywac wsparcie bo nastepnego
        rana byloby mu glupio? To i tak nie najlepszy przyklad, bo otepienie
        alkoholowe latwiej mozna wybaczyc na zasadzie "spil sie i nie wiedzial co
        robi", a tutaj facet mial czas do namyslu. I wymyslil -zabral zonie wszystkie
        jej zarobione pieniadze zeby jej "prezent"zrobic! Jakby mi ktos taki prezent
        zrobil, to rozwalilabym mu go na lbie, i zazadala zwrotu kasy, z odsetkami smile
      • qulka5 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 01.03.05, 09:17
        agusiah napisała:

        >Ja w takiej sytuacji - przyznam - liczyłabym na
        > wsparcie. Po to między innymi wchodzi się w związki.

        tak, zgadzam się ale w związku partnerskim nie powinno mieć miejsca to co się
        wydażyło- nie robi się takich rzeczy za plecami partnera
        uwież mi bardzo bym chciała powiedzieć "nie martw się kochanie" i pewnie to
        powiem, ale jeszcze nie taeraz...
        szkoda mi, że go oszukano- ale w tej chwili mam żal, że on oszukał mnie...
        • a_weasley Angielki mówią "Boys will be boys" :-( 01.03.05, 12:17
          qulka5 napisała:

          > bardzo bym chciała powiedzieć "nie martw się kochanie"

          Powiedzmy tak: nie ma co mówić "nie martw się", bo jest czym się martwić. Nie
          ma co mówić "nie ma sprawy", bo sprawa jest. I, o ile dobrze rozumiem, Twój nie
          jest skłonny bagatelizować tego, co zrobił.
          No stało się, a teraz trzeba zastanowić się, jak odzyskać choć część kasy. I
          starać się zapobiec takim numerom na przyszłość.
          Nie za to ojciec syna lał, że w karty grał, i nie za to, że przegrał, ale za
          to, że się odegrać chciał. A proponowane tutaj robienie dymu i żądanie zwrotu z
          odsetkami (swoją drogą jakie zwroty i jakie odsetki? A wspólność majątkowa?) to
          dobry sposób na skłonienie go do próby odegrania się.

          > szkoda mi, że go oszukano- ale w tej chwili mam żal, że on oszukał mnie...

          No i sam się ukarał. Swoją drogą, o ile rozumiem, nie chodzilo o geszeft z
          człowiekiem z ulicy, tylko poleconym przez kogoś, kogo Twój uważał za osobę
          godną zaufania. To trochę zmienia postać rzeczy - w kwestii dania się oszukać,
          bo nie w kwestii konta.
          Tak przy okazji - chyba Ty też okazałaś się naiwna, choć w innej kwestii. Jakoś
          trudno mi sobie wyobrazić, żeby przez te parę lat małżeństwa nie stało się nic,
          co wskazywałoby, że Twój meżczyzna miewa niedojrzałe zagrania?
          No cóż, trudno. Ktoś w rodzinie musi być mądry, a przynajmniej mądrzejszy.
          Padło na Ciebie. Oczywiście można - jak Ci to tutaj parę osób sugerowało - z
          partnerami życiowymi pogrywać jak z dzieckiem w starym dowcipie ("myjemy czy
          robimy nowe?"), ale osobiście odradzam.
        • agusiah Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 01.03.05, 13:17
          Qulka, ja Cię nie oskarżam... Masz pełne prawo czuć się zraniona. Mnie
          szczególnie zaniepokoiłby fakt, o którym piszesz wyżej - że już kilkakrotnie
          rozmawiałaś na temat wyciągania pieniędzy z Twojego konta, i to bezskutecznie.

          Reasumując - uważam, że kroki zaproponowane przez Twojego męża są sensowne,
          trzeba je podjąć (nie po to, zeby go ukarać - taka kategoria w ogóle nie mieści
          się w moim pojmowaniu partnerstwa... - ale po to, żeby zapobiec podobnym
          pokusom w przysżłości), zacisnąć zęby i potraktować to jak czas próby dla
          związku...

          Ciepło Cię pozdrawiamsmile.
          • qulka5 dziekuję Wam emamy 01.03.05, 15:57
            agusiah napisała:

            > Qulka, ja Cię nie oskarżam... kochana nie poczułam sie oskarżona wręcz
            przeciwnie jestem bardzo wdzięczna Wszystkim, że zechciałyście wypowiedzieć się
            w tej ważnej dla mnie sprawie- nie chce mówić o tym mamie, teściowej ani
            znajomym bo zwyczajnie mi wstyd za mojego męża... a Wy jesteście tu mądre
            kobiety i potraficie spojrzeć na wszystko obiektywnie a to jest dla mnie bardzo
            ważne i za to Wam dziękuję bardzo, bardzo mocnosmile
            mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała zmieniać nicka, że mój M wyciągnie
            wnioski i nic podobnego nam się nie przydarzy
            Wam kochane również życzę tylko dobrych chwil smile
            bardzo serdecznie pozdrawiam Wszystkie emamy smile

            qulka
            mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała zmieniac nicka, że mój M wyciągnie
            wnioski i nic podobnego nam się nie przydaży
            Wam kochane również życzę tylko dobrych chwil smile
            bardzo serdecznie pozdrawiam Wszystkie emamy smile

            qulka
    • miska77 Jak bym czytała o swoim tacie... 01.03.05, 13:05
      Moj tata tez jest taki naiwny... i powiem Ci, ze tyle interesów on zrobił i go
      wyrolowali to tylko on wie...
      Ja juz sie z niego smieje i wymyslilam historyjke : Wchodzi moj tata do
      autokomisu i wita go wlasciciel "dzien dobry Panie pułkowniku ! dawno Pana u nas
      nie bylo, mamy dla Pana passacika, takiego jak Pan poszukuje ! Cena specjalnie
      dla Pana 20 tys. okazja ... dla innych 15"

      Ale wiem, ze kredytu nikomu juz wiecej nie poreczy... poreczyl raz, na poczatku
      lat 90-tych spotkal faceta na bazarku, ktory sprzedawal jajka i ciastka. Facet
      powiedzial, ze kiedys pracowal z tata w jednostce i go pamieta, urabial go z
      miesiac. Tata poreczyl mu kredyt na prawie 100 milionow (jeszcze stare
      pieniadze) i jeszcze jedna babka poreczala. Facet zaplacil 2 raty i przestal.
      Byla wielka wojna jak moja mama sie o tym dowiedziala bo weszli tacie na pensje
      i zabierali mu połowe sad
      Oczywiscie sprawa byla bardzo naciagana, bo rodzice maja wspolnote majatkowa i
      mama powinna byc w banku przy poreczeniu ale o niczym nie wiedziala, tak samo
      nie zabrali facetowi samochodu, ktory byl zabezpieczeniem...
      A wiec matka jak sie wsciekla, za kazdym razem jak potracali ojcu pensje szla z
      ojcem do tego fagasa do domu i wynosila jakis sprzet. Potem facet dostal
      wpie..kilka razy i pieniadze zaczely sie znajdowac... ale ojciec na spolke z
      tamta babka splacili razem polowe kredytu (ojciec wiecej bo zarabial 3 razy tyle
      co babka).
      Ale nauczke ma taka, ze juz nigdy nikomu nie poreczyl kredytu, nawet rodzinie i
      mowi wprost "NIE".

      Pozdrawiam,
      Ewa

      PS. Ale ja tez jestem naiwna sad
    • rzasia Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 01.03.05, 16:25
      To prawie jak Rysio z "Klanu".
      Sorry za porównanie, ale jakoś tak mi się nasunęło.
      Och, ci mężczyźni zawsze będą dziećmi. Mam nadzieję, że nie macie większych
      długów. Spróbuj mu wybaczyć. On chciał dobrze dla Ciebie, ale faktycznie mogł
      to przynajmniej skonsultować z Tobą. Pociesz się, że są większe nieszczęścia,
      ale to chyba kiepskie pocieszenie.
      • qulka5 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 01.03.05, 16:45
        rzasia napisała:

        > To prawie jak Rysio z "Klanu".
        > Sorry za porównanie, ale jakoś tak mi się nasunęło.
        o nie nie tylko nie Rysiowink
        większych długów nie mamy - na szczęście!! mamy za to w prespektywie duże
        wydatki, ale damy sobie radę...
        pozdrawiam smile
    • anek.anek Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 01.03.05, 23:26
      Qulka, wszystko chyba zalezy jaki macie układ.U nas jest tak, że be rzadnego
      pytania możemy brać do czysta (jeśli jest taka potrzeba) z konta drugiego.
      Nigdy się tak co prawda nie zdarzyło, ale zakładamy, że tak kidyś może sięstać.
      Jakiś super nieprzwidziany wydatek.
      Twój mąż okazał się niestety bardzo naiwnym. U nas taka sytuacja nie miałaby
      chyba wpływu na zaufanie. Wiem, że mój facet miałby nauczkędo końca życia. A
      pieniadze? Trudnosad Pożyczkę od szwagra musi sam spłacić.
    • minerwamcg "O niee, JA na pewno takiego głupstwa nie zrobię!" 02.03.05, 00:24
      A tymczasem guzik. Każdy może trafić na sprytniejszego od siebie i dać się
      wyrolować tak, że znajomi będą gwizdali z podziwu i kiwali głowami z
      ubolewaniem. Po czym sami dadzą się nabrać, każdy po swojemu... Bo każdego da
      się wyrolować. Trzeba tylko uderzyć w słaby punkt. U jednego wieczna bieda, u
      drugiego przekonanie o własnym sprycie (takich nabiera się najłatwiej), u
      innego skłonność do ryzyka. Dlatego nie oceniajcie. Jeszcze nie wiecie, jaki w
      życiu popełnicie kretynizm i komu i na ile dacie się naciągnąć.
      • anek.anek otóż to! 02.03.05, 09:14
        Masz w 100% rację.
    • evee1 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 02.03.05, 00:32
      Juz wiele zostalo napisane, ale ja tylko swoje trzy grosze wtrace.
      Po pierwsze na temat "zabral zonie pieniadze z konta - toz to kradziez". No,
      tak ale jakby mieli to konto wspolne (my na przyklad wszystko mamy wspolne), to
      przeciez pobieralby ze swojego konta takze. Rozumiem, ze wspole konta Qulka
      z mezem mieli, bo tak bylo wygodniej, ale malzonek pelnomocnictwo na jej
      konto mial, zeby mogl z niego korzystac. Byc moze nie do tak glupich transakcji,
      ale nie byla to moim zdaniem kradziez.
      Sprawa numer dwa "Oszukal, czy nie oszukal", bo nie uzgodnil takiego zakupu
      z zona. Czy ktos zwrocl uwage na to co Qulka napisala w pierwszym poscie
      (cytuje):
      > - przepraszam cię żono kochana- chciałem zrobić ci niespodziankę, ale się nie
      > udało, no przepraszam oddam ci wszystko…
      Facet (faktyczne dennie naiwny) chcial zrobic zonie niespodzianke. Trudno
      wymagac, zeby niespodzianka pozostala nia po uzgodnieniu czy kupic czy nie
      z partia majaca te niespodzianke otrzymac. Moze jednak chcial dobrze smile).
      Zeby nie bylo, ze tlumacze meza Qulki moim zdaniem robienie takich
      "niespodzianek", szczegolnie jezeli wymagaja wybrania pieniedzy z konta
      i jeszcze pozyczki jest mocno ryzykowne i swiadczy o sporej bezmyslnosci
      (a za co kupimy chleb, kochanie?). No, ale jak mialabym duzo pieniedzy na
      koncie, to maz moglby mi codzien robic "niespodzianki" w postaci brylantowej
      bransoletki za 100 tys i chyba nie bylabym oburzona, ze mi podbiera pieniadze
      z konta.

      Facet padl ofiara naciagaczy, sam sobie winien i pewnie co rano sie budzi
      i mysli sobie "jaki idiota ze mnie". No i jeszcze wstyd przed zona, rodzina i
      samym soba. Moim zdaniem jak czlowiek jest dobry (a Qulka juz sama go zna
      najlepiej), to to juz mu wystarczy za kare i grozenie rozwodem czy separacja
      w lozu nic nie zmieni, a tylko pogorszy stosunki miedzy nimi.
      Co ja bym zrobila jakby to moj maz zrobil? Zrobilabym awanture, a potem
      zastanowila sie z czego zyc i zyla dalej. Jak maz ma resztki rozumu, to w taka
      traksakcje juz nigdy sie nie wda.
      Poza tym, to tylko pieniadze, nikt nie jest chory, nikt nie umarl.
      Ja tylko Wam zycze, zebyscie za lat kilka oboje sie z tego smiali.
    • triss_merigold6 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 02.03.05, 00:54
      Zabiłabym chyba. Nie za naiwność tylko za kradzież pieniędzy z mojego konta.
      Nawet gdyby niespodzianka mi się podobała to i tak byłabym wściekła. My z mężem
      akurat konta mamy osobne chociaż wydatki wspólne.
      Po czymś takim... zero zaufania. Serio, nie mogłabym patrzeć na faceta bez
      obrzydzenia.
      Ja bym zażądała zwrotu długu bez uszczerbku dla domowego budżetu. Niech idzie i
      zarobi na siódmym etacie, siedzi po nocach, cokolwiek ale niech odda. A
      najlepiej żeby wyniósł się z domu dopóki wk... mi nie przejdzie.
      Obrzydliwa historia.
      I tak jesteś niezła, że wysłuchałaś tłumaczeń, jak wyobraziłam sobie swoją
      reakcję... o qrwa.
      Miałam taką sytuację z jeszcze niemężem kiedy pożyczyłam mu na coś kasę. Oddał
      co do grosza kiedy byliśmy już małżeństwem z nadprogramowych pieniędzy.
      Ponieważ była to moja prywatna, panieńska kasa więc bez wyrzutów sumienia
      wydałam na to co chciałam. Pożyczył to oddał, nieistotne, że już mielismy
      wspólnotę a on miał jakieś planowane wydatki.

      Upoważnienie do konta do niczego nie upoważnia bez wyraźnej zgody drugiej osoby
      IMO. Mam upoważnienie do konta ojca na wypadek gdyby coś się stało i tylko
      tyle. Do głowy by mi nie przyszło żeby tak sobie sięgać bez pytania.
      • qulka5 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 02.03.05, 21:56
        Triss zapewniam Cię, że moja reakcja jak usłyszałam co się stało nie miała nic
        wspólnego ze stoickim spokojem- jak bym miała pod ręką kij to bym wlała!! Ze
        względu na dziecko powiedziałam tylko krótko o potem zwyczajnie jak baba
        poryczałam się zadając tylko jedno pytanie jak mógł tak postąpić ?? jednak po
        opisaniu sprawy na forum dostałam od Wszystkich dużo cennych wskazówek – mąż
        stracone pieniądze odrobić musi, zaczął już działać w tej kwestii – ukarał się
        sam – wiem, że tego żałuje...
        Obecnie jest w delegacji co przyznam szczerze akurat bardzo mi odpowiada- mamy
        czas, żeby pooddychać swobodnie i przemyśleć wszystko na spokojnie...
        Pozdrawiam q
        • triss_merigold6 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 02.03.05, 22:22
          Nie chciałam Cię urazić, słowo. Też bym się pewnie poryczała z bezsilności. A
          chwilowa separacja dobrze Wam zrobi, mąż pomyśli, Ty się uspokoisz (co nie
          znaczy, że zaczniesz bagatelizować). Odrobienia nie odpuściłabym. No i
          odebrałabym upoważnienie, niestety.
          • qulka5 Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 02.03.05, 22:46
            triss_merigold6 napisała:

            >Nie chciałam Cię urazić, słowo.

            Wierzę i wcale się tak nie poczułam

            >Też bym się pewnie poryczała z bezsilności.

            Dokładnie z bezsilności....

            > A chwilowa separacja dobrze Wam zrobi, mąż pomyśli, Ty się uspokoisz (co nie
            > znaczy, że zaczniesz bagatelizować). Odrobienia nie odpuściłabym. No i
            > odebrałabym upoważnienie, niestety.

            Czuję, że już jestem spokojniejsza , bagatelizować nie zamierzam pod żadnym
            pozorem! Odrobić musi nie ma mowy by mogło być inaczej. No i na żądanie M
            cofam upoważnienie – choć myślę, że teraz nie odważył by się na nic podobnego,
            ale by go nie kusiło- zabieram. Myślę, że sukcesem będzie jeśli cała ta
            historia czegoś nas nauczy...
            Cieszę się, że się wypowiedziałaś – lubię czytać Twoje posty
            Pozdrawiam q
    • rzasia Re: oszukał mnie .........jak mógł??????????????? 02.03.05, 08:18
      Wiecie co, a mi go żal.
      Sadzę, że jest dobrym człowiekiem. Dobrym, naiwnym, dużym chłopcem.
      A teraz ma pretensje sam do siebie, a to chyba w życiu najgorsze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka