Dodaj do ulubionych

matkom-polkom dziękujemy ;)

28.02.05, 14:20
jaki jest Wasz obraz macierzyństwa a jaki "matko-polkowstwa"? mnie śmieszą
następujące zachowania "prawdziwych matek":

- ścisła dieta dla karmiących - przestrzegana nie dlatego, że dziecko ma
alergię, tylko dlatego, że jest się Kobietą Karmiącą
- ostentacyjne odrzucanie _wszystkich_ rad babć, cioć, mam i teściowych, bo
co one głupie mogą wiedzieć o wychowywaniu dzieci wink
- teksty w stylu "jak ja strasznie cierpię, kiedy muszę zostawić moją
niunię / mojego niuńka na 1,5 godziny z moją mamą, bo wychodzę do dentysty
- rodzenie na żywca, żeby (jak to opisała forumka na
szpitalach) "własnodupnie poczuć jedyny na świecie produktywny ból" i
połączone z tym przeświadczenie, że tylko taki poród czyni kobietę prawdziwą
matką (nie mówię tu o paniach, które np. bały się, że zzo zaszkodzi dziecku,
albo obawiały się powikłań - chodzi mi o cierpienie dla idei)
- oczekiwanie, wymaganie i _egzekwowanie_ szacunku do siebie tylko dlatego,
że jest się matką (jakby matki nie musiały na szacunek sobie zapracować)
- całkowite podporządkowanie się dziecku (rezygnacja z siebie, wychowanie
bezstresowe itp.)

też tak macie? smile
Obserwuj wątek
    • anias9 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 14:37
      Masz rację kobieto! Niektóre mamy naprawdę przesadzają i sa śmieszne w
      niektórych poczynaniach (np. w tych,które wymieniałaś)..Nie wiem czy
      rzeczywiście robią to "dla dobra dziecka", czy aby poczuć się prawdziwą matką-
      PolkąsmileTylko po co?Czyz nie jest sie także najprawdziwszą mamą gdy można zjeść
      to co sie lubi (oczywiście w granicach rozsądku),posłucha się dobrej rady
      teściowej (czasami ma rację),odpocznie na chwilkę od dzidzi (niech tatuś też
      poczuje że ma dziecko), ma się piękne wspomnienia z porodu, a wychowując
      dziecko obdarzając go szacunkiem zapracowuje się w ten sposób na swój własny?
      Pozdrawiam. Nie-matka-Polkasmile)
      • gawliki Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 05.01.06, 19:52

      • patoo Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 22.05.06, 19:22
        O kurcze!!! Na to wychodzi , ze jestem matka polka..rotfl...Nie!!!
        Napewno nie jestembig_grin i do ''meczennicy'' mi daleko , ale..diete w czasie
        karmienia mialam ostrabig_grin i zero kolek;P
    • szyszunia75 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 14:43
      Gdybym spotkała się z przykładami takimi, jakie podałaś, tak skrajnymi to na
      pewno miałabym podobnie niechętnie nastawienie do osób radykalnie poświęconych
      macierzyństwu. Ale wydaje mi się, że takich oszołomów jest jednak dość mało.
      Udało mi się uniknąć, póki co, bliższych kontaktów. Myślę, że wiele z rzeczy,
      które opisujesz nie bierze się znikąd. Że wkurzanie się na rady teściowej
      wskazuje na jakiś ukryty konflikt z nią, że ta dieta przy karmieniu to jednak
      spowodowana np. kolkami, że niechęć do znieczulenia bierze się z
      niedoinformowania albo strachu... Mało jest cierpiętnic, które cierpią bo
      lubią. Choć i takie okazy na pewno się zdarzają.
    • malwisienia Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 14:43
      dobre smile
      niestety robienie z macierzyństwa martyrologii jest u nas bardzo popularne,
      jak nie wijesz się w bólach porodowych 40 godzin, nie padasz na pysk przy
      wychowywaniu dziecka (obowiązkowo ma mieć kolki, napady złości, sraczki, bo
      inaczej to się nie liczy), nie targasz go ze sobą do kibla, nie karmisz piersią
      do 7 roku życia a na dodatek masz czelnośc wyjśc do fryzjera i nadal bawi cię
      sex to automatycznie dostajesz etykietę wyrodnej matki
      • mkonkol Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 16:49
        DOBRE! TO SIĘ UŚMIAŁAM!
        POZDRAWIAM wink
      • patoo Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 22.05.06, 19:25
        Bo to jest tak: jak nie chodzisz w straym dresie , nie masz tlustych wlosow ,
        na ramieniu nie masz placzacego dziecka , usmiechasz sie i ...chodzisz z golym
        pepkiem( tak bylo na forum ..wychowanie w wierze...) to jestes zla matka(???)
    • dorisk Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 14:45
      i ja się zgadzam zwlaszcza z tym ogromnym cierpieniem kiedy trzeba zostawic
      dziecko na 1-2 godz. ja raczej nie mialam takiej mozliwosci bo wychowuje go
      sama ale nie raz marzyłam o tym zeby choc godzinę odpocząc i nie chce mi sie
      wierzyc, zeby jakakolwiek mama nie chciala miec chwilin czasu dla siebie chocby
      nie wiem jak kochala swoje dziecko. Że nie wspomne o porodach w bólach dla
      ideii albo po to zeby czuc sie usatysfakcjonowana i dumna ze sie tego dokonalo.
      ja bralam zzo i nie wyobrazam sobie jak moglabym sie obejsc bez tego. nie
      podzialalo dobrze na jedną strone i myslalam ze umrę, tak krzyczalam ze caly
      szpital mnie znal. i mimo znieczulenia tez jestem z siebie dumna i na pewno w
      imie zadnej idei nie zgodzilabym sie przechodzic tego drugi raz na zywca,
      przenigdy. moze dlatego ze mój poród był napradwe cięzki. Podziwiam kobiety,
      które decyduja sie na taki krok, ale nie rozumiem za bardzo tego poswięcenia,
      po co meczyć sie na własne zyczenie???
      • inia25 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 14:55
        zgadzam sie w 100%. w moim wypadku szale na strone wyrodnej matki przeważyło
        to, że: nie karmiłam piersią (bo nie chcialam), pojachałam na wakacje z
        dzieckiem jak mialo 3 miesiące (tak zamęczać dziecko długą podróża to skandal),
        poszlam do pracy zaraz po macierzyńskim (zamiast siedzieć w domu do 3 roku
        życia dziecka wbrew sobie), nie podałam gluteny w 3 miesiacu zycia (przeciez
        skórka od chleba doskonale działa na ząbkowanie), pojechalam z dzieckiem do
        Austrii na narty (16 godzin jazdy to katorga), wjechałam z mała na 2000 m.n.p.m
        (chcę dziecko zamęczyć) i jeszcze wiele wiele innych spraw tego typu!
        • anitkak Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 15:21
          A co to za sztywne szufladkowanie?!! I Ten ton pełen wyzszości. Kurczę jak mnie
          wkurzaja tego typu komentarze w stylu - nie jestem głupia cierpietnica
          jak "matka polka" tylko nowoczesna wyluzowana mamą. Otóż o mnie mozna
          powiedzieć "matka polka" (w/g powyzszej nieco zadziwiającej definicji),
          poniewaz przez cały czas jestem zestresowana czy wszystko co robie wobec
          malutkiej robie dobrze. Tak więc jak dzuiecko miało kolki to juz naprawde nie
          wiedziałam co moge jeść.Jak oddaje córke mamie na 1,5 godziny to mnie aż
          skreca żeby jak najszybciej wrócic - nic na to nie poradze taka jestem głupia.
          Karmnię piersią co znacznie przyczyniło sie do tego,że jestem nie wyspana - a
          co z kolei powoduje ,że często swą frustracje wyładowuje na najblizszych .
          Rodziłam bez znieczulenia, bo u mnie w szpitalu nie mozna było inaczej. Zresztą
          przazyłam i o bólu naprawde szybko zapomniałam. Tesciowa jak zaczyna mówić
          kolejny raz żebym założyła dziecku czapeczke tylko dlatego,że wychodze z
          cieplejszego pokoju na zimniejszy korytarz to dostaje dreszczy. Itp, itd.
          ZRESZTA CHODZI MI O TO, ŻE NIE MOŻNA UOGÓLNIAĆ I PISAĆ PODOBNYCH BZDETÓW JAK
          POWYŻEJ
          Anita
          • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 17:02
            > Tak więc jak dzuiecko miało kolki to juz naprawde nie wiedziałam co moge jeść.

            czyli dieta nie była dla idei - miałaś powód

            > Jak oddaje córke mamie na 1,5 godziny to mnie aż skreca żeby jak najszybciej
            > wrócic - nic na to nie poradze taka jestem głupia.

            tęsknisz, ale czy licytujesz się tym z innymi i obdarzasz morderczym
            spojrzeniem każdą mamę, która śmie zostawić dziecko z kimś innym nawet na cały
            dzień, bo musi odsapnąć?

            > Karmnię piersią co znacznie przyczyniło sie do tego,że jestem nie wyspana
            > co z kolei powoduje ,że często swą frustracje wyładowuje na najblizszych .

            moja już na szczęście przesypia całe noce wink ale kiedy jadała nocą, to spałyśmy
            razem i karmiłam ją przez sen (mój). spróbuj - to pozwala się wyspać smile

            > Rodziłam bez znieczulenia, bo u mnie w szpitalu nie mozna było inaczej.

            widzisz - nie miałaś wyboru. a to jednak co innego niż świadomie i "z
            premedytacją" wybrać cierpienie, bo "tylko wtedy jest się prawdziwą matką"

            > Tesciowa jak zaczyna mówić kolejny raz żebym założyła dziecku czapeczke tylko
            > dlatego,że wychodze z cieplejszego pokoju na zimniejszy korytarz to dostaje
            > dreszczy.

            ale ja pisałam o _ostentacyjnym_ lekceważeniu _wszystkich_ rad _tylko_ dlatego,
            że są niezgodne z nowoczesną nauką

            luzik wink
            • aga_gaga Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 13:17
              Mam wrazenie ,ze mama _debiutantka celowo wywolala tak kontrowersyjna
              debate.Bardzo dobrze ale tekst o ostentacyjnym lekcewazeniu wszystkich rad to
              chyba lekka przesada.No i mama debiutantka brzmi lepiej niz polka.Co?
              • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 13:22
                jasne, że brzmi lepiej wink nie przesadzaj z tą kontrowersją, bo urosnę z
                dumy wink))

                > Bardzo dobrze ale tekst o ostentacyjnym lekcewazeniu wszystkich rad to
                > chyba lekka przesada

                dla mnie ostentacyjne lekceważenie rad nie jest przesadą. jest niegrzeczne, jak
                każde lekceważenie. można dyskutować, nie stosować się, mówić "tak" i robić po
                swojemu, ale lekceważyć? przecież to też ludzie i często mówią różne rzeczy w
                dobrej wierze i z najlepszymi intencjami
            • deirdra Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 19.05.05, 13:33
              Piszesz : " Rodzilam bez bolu, bo u mnie w szpitalu nie mozna inaczej "
              Jak to nie mozna ??!! Kto zabronil ?
        • doros1 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 15:27
          -stosuję restrykcyjną dietę ...dla siebie!!.. Chcę mieć przespaną noc i lubię
          podziwiać niewypryszczoną bużulkę mojej NIUNIsmilea poza tym dzięki niej ważę
          mniej niż przed ciążąsmile
          -z niektórych rad mamy, teściowej skorzystałam ale zdecydowana większość mnie
          wnerwia.
          -jak Oli miał 2M poszłam do fryzjera na 3 h, przez ostatnią godzinę siedziałam
          jak na szpilkach.Za 2 tyg. wracam do pracy i bardzo mnie to cieszy ale pewnie
          przez pierwszy tydzień będę dzwonić co pół godz. z pytaniem- czy u mojej NIUNI
          wszystko w porządku?smile
          -bardzo chciałam rodzić naturalnie bez znieczulenia...miałam nieplanowaną
          cesarkę.
          -nie lubię przeginania w żadną stronę....jestem normalną mamąsmilezadowoloną z
          siebie...ani wyrodną ani matką -polką smile))))
        • nadi2425 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 05.03.05, 12:02
          czycby wypowiedzi w nawiasach padly z ust tesciowej??
          i automatycnie je odrzucasz??
          • nadi2425 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 05.03.05, 12:06
            sorki to nie tu maila byc ten post!!smile
      • patoo Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 22.05.06, 19:27
        To zalezy kiedy. Jak ja urodzilam to prze pierwsze miesiace faktycznie nie
        moglam wyjsc nigdzie bo i tak prze caly czas mysllam o corze. Teraz Ama ma
        ponad 3 latka i marze o chwili spokojuwink
    • ania.silenter_exunruzanka antymatka polka:( 28.02.05, 15:40
      mama_debiutantka napisała:

      > jaki jest Wasz obraz macierzyństwa a jaki "matko-polkowstwa"? mnie śmieszą
      > następujące zachowania "prawdziwych matek":
      >
      > - ścisła dieta dla karmiących - przestrzegana nie dlatego, że dziecko ma
      > alergię, tylko dlatego, że jest się Kobietą Karmiącą

      karmiałam sztucznie (z powodó niezależnych ode mnie), teraz Ola ma 13 m (11
      wiku kor - wcześniak) i pije zwykłe mleko (rzadko), je mandarynki (w
      ograniczonych ilościach - piękne kupki robi po nichsmile), je "dorosłe" jedzenie,
      ponieważ innego (słoiczkowego) nie ruszysad


      > - ostentacyjne odrzucanie _wszystkich_ rad babć, cioć, mam i teściowych, bo
      > co one głupie mogą wiedzieć o wychowywaniu dzieci wink

      zawsze radzę się mojej mamy (lekarz) i teściowej (położna) i nigdy się nie
      zawiodłam na ich radachsmile

      > - teksty w stylu "jak ja strasznie cierpię, kiedy muszę zostawić moją
      > niunię / mojego niuńka na 1,5 godziny z moją mamą, bo wychodzę do dentysty

      Ola obecnie jest u babci, która kocha ją nad życie i zajmuje się nią super. A
      ja jestem w 31 tc 2 ciąży i muszę leżećsad

      > - rodzenie na żywca, żeby (jak to opisała forumka na
      > szpitalach) "własnodupnie poczuć jedyny na świecie produktywny ból" i
      > połączone z tym przeświadczenie, że tylko taki poród czyni kobietę prawdziwą
      > matką (nie mówię tu o paniach, które np. bały się, że zzo zaszkodzi dziecku,
      > albo obawiały się powikłań - chodzi mi o cierpienie dla idei)

      rodziłam przez cc in nie poczułam "jedynego produktywnego bólu", ale jeszcze
      wszystko przede mnąwink

      > - oczekiwanie, wymaganie i _egzekwowanie_ szacunku do siebie tylko dlatego,
      > że jest się matką (jakby matki nie musiały na szacunek sobie zapracować)

      Oczekuję, wymagam i egzekwuję szacunek dla siebie bo jestem CZŁOWIEKIEM


      > - całkowite podporządkowanie się dziecku (rezygnacja z siebie, wychowanie
      > bezstresowe itp.)

      robimy co możemy dla naszych dzieci - budujemy dom, ale do pracy pójdę po
      macierzyńskim

      pozdrawiam
      • emi73 Re: antymatka polka:( 28.02.05, 15:48
        ja króciutko (bo maluch na ręku) i mało na temat - rodziłam bez znieczulenia,
        bo byłam ciekawa, czy naprawdę aż tak boli (hihi, i rzeczywiście naprawdę
        boli!), ale nie żałuję (czego się nie robi z ciekawości)
        • mama_debiutantka Re: antymatka polka:( 28.02.05, 17:07
          niezła jesteś wink ja aż _tak_ ciekawska nie jestem wink))
          • paulajal Re: antymatka polka:( 01.03.05, 07:56
            A mnie chyba jeszcze bardziej od stereotypu matki polki irytuje i śmieszy jakże
            ostatnio modne (patrząc choćby na powyższe wypowiedzi) mamy wielkie Luzary
            (przez duże "l" celowo), które to ostentacyjnie nie chcą karmić piersią,
            zostawiają kilkunastotygodniowe dziecko z obcą osobą na cały dzień, bo siedze z
            nim jest nudą i muszą robić karierę (zwłaszcza, gdy się np okazuje, że pracują
            jako sekretarki czy księgowe), chwalą się gdzie to one na końcu świata z
            niemowlakiem nie były (no zapewne kilkumiesięczny bobas ma ubaw po pachy
            podczas kilkunastogodzinnej jazdy samochodem czy 40-stopniowego upału) itp.

            Każda skrajność jest beznadziejna.
            • inia25 Re: antymatka polka:( 01.03.05, 10:04
              paulajal napisała:

              > A mnie chyba jeszcze bardziej od stereotypu matki polki irytuje i śmieszy
              jakże
              >
              > ostatnio modne (patrząc choćby na powyższe wypowiedzi) mamy wielkie Luzary
              > (przez duże "l" celowo), które to ostentacyjnie nie chcą karmić piersią,

              ja nie karmiłam piersią bo nie chciałam i nie uważam, że jestem luzarą, tylko
              po prostu taki był mój wybór!


              > zostawiają kilkunastotygodniowe dziecko z obcą osobą na cały dzień, bo siedze
              z
              >
              > nim jest nudą i muszą robić karierę (zwłaszcza, gdy się np okazuje, że
              pracują
              > jako sekretarki czy księgowe),

              zostawiam swoje dziecko na cały dzień z babcią, bo chodzę do pracy, żeby
              zapewnić lepszy byt dziecku (a przy okazji robię kariere, bo powrocie z urlopu
              dostałam awans)


              chwalą się gdzie to one na końcu świata z
              > niemowlakiem nie były (no zapewne kilkumiesięczny bobas ma ubaw po pachy
              > podczas kilkunastogodzinnej jazdy samochodem czy 40-stopniowego upału) itp.

              byłam z dzieckiem jak miało 3 miesiące nad morzem, polskim co prawda ale
              jechaliśmy długo - uważam że było warto, żeby nałykała się bezcennego jodu. A w
              styczniu byliśmy w austrii i jechaliśmy 16 godzin. Wolałam to, niz zostawić
              dziecko z babciami na 2 tygodnie (to był mój wybór i mojego męża)

              >
              > Każda skrajność jest beznadziejna.

              Nie uważam że to są skrajności. Takie mam podejście do życia i bycia matką. I
              nie uważam się za matkę Luzarę, bo jak ola się przewróci to panikuję, jak
              zacznie kasłać to mam ochotę od razu jechać do szpitala. Taka jestem!
              • mama_debiutantka inia 01.03.05, 13:27
                ja myślę (i dlatego wciągnęłam to na listę przegięć), że Koleżance chodziło o
                takie zachowania też wyłącznie ideowe (żeby ktoś, broń Boże, nie pomyślał, że
                jestem matką-polką)
                • inia25 Re: inia 01.03.05, 15:21
                  wiem wiemsmile
            • mama_debiutantka Re: antymatka polka:( 01.03.05, 13:24
              niezłe wink
              dopisujemy do listy przegięć smile
            • mama_debiutantka dodam jeszcze tylko 01.03.05, 13:42
              że jednak lepiej jeśli mama robi karierę jako księgowa albo sekretarka, jeśli
              jej to daje satysfakcję i wraca do domu stęskniona i zadowolona, niż cierpi
              jako "mamafia" i ma kolejny powód do poświęceń
              a karmienie piersią to sprawa intymna. ja też nie karmię, bo nie chcę. za to
              ściągam pokarm i daję z butelki. i co ze mną począć...
            • kulki Re: antymatka polka:( 23.05.05, 11:23
              brawo!!!
              smile))
            • kosmitos Re: antymatka polka:( 05.01.06, 15:23
              ostentacyjnie to można wywalać biust na wierzch w supermarakecie na zakupach z
              ośmiolatkiem, ale jak ostentacyjnie nie karmić piersią to nie wiem
            • katlak Re: antymatka polka:( 26.04.06, 16:40
              Nie karmiłam no moze nie Celowo ale jakos się za bardzo przy tym nie upierałam
              po prostu tak wyszło wróciłam do pracy i robie dokładnie "kariere" jak to
              określiłaś ksiegowej i uwazam że jestem bardzo dobra matka bo moje dziecko
              otrzymuje ode mnie to co najważniejsze ogromną miłość, akceptacje ciepło czas,
              że o bycie materialnym nie wspomne.I nie sadze że gdybym karmiła go do n-tego
              roku życia cycem i siedziała z nim całymi dniami w domu to była bym w stanie
              dac mu więcej niz daje w tej chwili każdy ma swój model wychowywania i nie
              rozumiem skąd te debilne oceny fakt że czasem u matek polek do szału mnie
              doprowadza nonstopowe rozważanie na temat kupek zupek ale innych tez mogą
              wkurzać moje zainteresowania.
              Po prostu luz jest potrzebny wszedzie i tego typu dywagacje są bezsensowne.
              Kazdy zyje tak jak chce i innym wara od tego.
      • olaalo Re: antymatka polka:( 28.02.05, 22:59
        hej,
        ja nie potrafiłam patrzeć na kobiety w ciąży (na siebie też), chciałam urodzić
        przez cc (za co połowa rodziny się do mnie nie odzywa - bo przecież poród ma
        boleć), karmić piersią 4 mies a do pracy wiedziałam, że wrócę tuż po
        macierzyńskim i byłam raczej nastawiona do takiego matko-polkowania źle;
        ale chyba mi odbiło po porodzie, jestem przewrażliwiona na jego (małego)
        punkcie, karmię wciąż chociaż ma już 6 miesięcy, nie byłam w stanie nawet
        pomyśleć o powrocie do pracy a do obcych dzieci się uśmiecham i rozmawiam
        czasem nawet o kupkach, okropne?!?! wiem ale co mam zrobić?
        już nie myślę o karierze a o tym jaki dać mu dziś przecier. Zapomniałam loginu
        do kompa w pracy przez co zablokowałam innych na parę godzin - wcześniej nigdy
        nie zdarzyłoby mi się to - straciłam głowę?
        Jestem matka -polka?????
        I czy to uleczalne?
    • kulka50 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 15:49
      tez jestem zdania ze nie mozna uogólniać!!

      mamo-debiutantko, taka jesteś wyluzowana, żadnego przesadzania itd
      a kto nie tak dawno wkurzał się i robił tragedie z faktu, że inne dziecko
      (gó..ara-twoim zdaniem) włozyło twojemu do buzi kubeczek?
      wiem, powiesz: to co innego....
      mysle jednak, ze dla innej mamy takim samym problemem jest np zostawienie
      dziecka na 2 godziny, a dla innej dieta antykolkowa

      pozwólmy każdej mamie po swojemu przeżywać macierzyństwo i przestańmy krytykować!!
      • maya13 Re: Zgadzam się z kulką50 28.02.05, 16:51
        Badżmy tolerancyjni! Ludzie nie można tak uogólniać. Mnie osobiście nie
        przeszkadza to, że ktoś chciał poczuć skurcze porodowe, nie mój tyłek i nie
        moja sprawa. Ja rodziłam bez zzo, ale to nie był mój wybór, w szpitalu nie było
        specjalisty i niestety musiałam zacisnąć zęby;-(((, ale przy drugim porodzie
        nie dam się tak urządzićwink, a ile jest takich małych szpitali gdzie nigdy do
        porodu nie znieczulali i jakoś kobiety tym się nie szczycą, bo nawet nie
        wiedzą, że gdzieś indziej znieczulenie przy porodzie to norma wystarczy mieć
        np. w Warszawie dodatkowa kasę.
        A swoją drogą na tym forum ciągle spotykam się z tym ,że kogoś krytykują -
        wyluzujcie i zacznijcie pomagać sobie i się wspierać, bo aż strach cokolwiek
        tutaj napisać.
        Pozdrawiam
        Gosia i Kubulek

        <a href="www.taxmachine.pl/" target="_new">TaxMachine XP - formularze,
        deklaracje, faktury, przelewy, umowy, płace, dokumenty magazynowe</a>
        • mama_debiutantka Re: Zgadzam się z kulką50 28.02.05, 17:14
          > Ja rodziłam bez zzo, ale to nie był mój wybór, w szpitalu nie było
          > specjalisty i niestety musiałam zacisnąć zęby;-(((, ale przy drugim porodzie
          > nie dam się tak urządzićwink, a ile jest takich małych szpitali gdzie nigdy do
          > porodu nie znieczulali i jakoś kobiety tym się nie szczycą, bo nawet nie
          > wiedzą, że gdzieś indziej znieczulenie przy porodzie to norma wystarczy mieć
          > np. w Warszawie dodatkowa kasę.

          ale ja nie mówię o braku wyboru albo braku środków na znieczulenie. bo to są
          sytuacje smutne i niedopuszczalne (nfz nie daje nam takiego wyboru, a nie
          każdego stać na taki wydatek). mówię o świadomym wyborze bólu _tylko_ po to,
          żeby potem szczycić się czterdziestogodzinnym porodem i bólami takimi, że
          delikwentka mdlała (ale za to jest _prawdziwą_ matką). widzisz tu sens? bo ja
          nie.
          zgadzam się, że nie mój tyłek, nie mój problem, ale szlag mnie trafia, jak
          słyszę takie durne zachwycanie się własną głupotą (to o jednej mojej
          koleżance)... i taka nie da sobie wytłumaczyć, że nie jestem zainteresowana
          wysłuchiwaniem jej samodowarościowujących opowieści o porodzie-rzeźni. dobrze
          mi robiły zwłaszcza w czasie ciąży wink
      • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 17:06
        wiesz, masz rację, to co innego. bo bezstresowe wychowywanie tamtej gó..ary (a
        co wink ) naraziło moje dziecko na ew. chorobę i do tej pory dziękuję Bogu, że to
        był duży kubeczek, a nie mały cukierek, który utknął w tchawicy
        tak więc nie krytykuj wink
        • kulka50 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 20:14
          ja cie kochana nie krytykuje
          już ci sie wystarczająco oberwało w tamtym temacie smile
          i nie sądzę abym cię teraz źle zrozumiała
          sama uczestniczylam w dyskusjach na forum "ciąża poród" dot karmienia sztucznego
          albo porodu naturalnego i odwrotnie
          sama mialam dosyc fanatyczek
          uwazam jednak ze mają prawo do swoich odczuć
          a jesli ty nie masz ochoty sluchac kolezanki, ktora ci zatruwa zycie to jej po
          prostu o tym powiedz
          rozne bywaja "odchyly" podczas macierzynstwa
          ja np nie spodziewalam sie ze nie bede umiala zapanowac nad soba jeslo chodzi o
          moje reakcje na krzywde dziecka
          kiedys tak tego nie przezywalam
          odkad urodzilam Julka nie moge patrzec ani sluchac o krzywdzie dzieci
          placze potem w dzien i w nocy
          mąż mówi, że przesadzam, ktos inny mógłby powiedzieć ze zwariowalam, albo ze
          ostentacyjnie sie obnosze ze swoimi odczuciami
          mysle ze inne kobiety moga dorabiac ideologie do innych swoich przezyc
          trudno wyczuc
          i najlepiej zajac sie soba a nie czepiac innych
          • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 21:29
            eee tam, zaraz oberwało smile pogadałyśmy sobie i było miło. luzik.

            nikt się nikogo nie czepia, co najwyżej lekko nabija wink no chyba, że na forum
            to O Macierzyństwie Mówimy Na Klęczkach. to ja wtedy przepraszam wink
      • mikaa7 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 15.08.05, 20:23
        Popieram! Każda matka ma prawo do pojmowania macierzyństwa na swój własny
        sposób. Takie jest nasze prawo. Oczywiscie skrajności są niewskazane, zarówno w
        jedną jak i w drugą stronę, ale jest czas na dietę, nieprzespane noce, ból i
        łzy, jest też czas na luz, zakupy, fryzjera, wszystko w granicach rozsądku. Nie
        dajmy się zwariować. Pozdrawiam - matka- Polka.
    • anias9 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 17:49
      Hej mamusie!Chyba nie wszystkie zrozumiały mamę_debiutantkę..sadNaprawdę sa
      takie mamy, które robia pewne rzeczy tylko po to by się "pochwalić" jakie to
      one są dzielne,zupełnie niepotrzebnie...Takie macierzyństwo na pokaz..
      • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 18:02
        dzięki smile pewnie, jak zwykle, niedokładnie wyjaśniłam o co mi chodzi i stąd
        zamieszanie smile))
        • babsee Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 18:54
          Ja też rozumiem.I smiac mi sie chce.I wprawia mnie to niejednokrotnie w
          osłupienie.Moja znajoma szczególnie....będąc w 3 mies ciąży była już ciężarna
          pełną gębą (trzymała się za plecy,wstawała z fotela jak w 9 mies. i pojekiwała)
          Marzyła o porodzie naturalnym właśnie dla ideii!!!Serio!!!Na moje
          stwierdzenie,żezamierzam wziąc znieczulenie przy porodzie powiedziała,że
          zatruwam moje dziecko i niszcze mu (dziecku)wspomnienia porodowe(????).OKazało
          się jednka że ona musiała mieć cesarke i po dziś dzień a mineło już 6
          mies.każdy znajomy słucha jej długiej i krwawej opowieści o porodzie.Karmi
          piersią o czym wiedzą wszyscy,gdyż ostentacyjnie ryczy na pół miasta że jest
          karmiąca i jeść niektórych rzeczy nie może.Nie wspomne już o wizytach u lekarzy
          wszystkich specjalności (była mega hipochondryczką) z Małym i jego wymyslonymi
          historiami.To o takie macierzyśtwo chodziło Debiutantce jak mniemam.
          • kulka50 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 20:19
            nio i co, przeżywa sobie po swojemu
            ma prawo
            a ty jak nie chcesz to nie sluchaj jej opowiesci
            kobitki, słowo daję, nie macie innych problemow?
            czy nabijanie sie z innych kobiet daje wam taką satysfakcję?
        • risto2004 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 20:50
          Mamo_debiutantko,czyżbyś przypadkiem nie była trochę zakompleksiona??tyle
          jadu,tylko "dla idei",ha ha???
          • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 21:30
            i tu mnie masz wink
            • anias9 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 21:34
              No to sobie dałyście sobie po raziesmile))Dobrze, że się na żartach skończyło, bo
              robiło się nieprzyjemnie..
              • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 21:57
                eee tam nieprzyjemnie - prawie jak w rodzinie wink
          • cyborgus Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 05.01.06, 21:03
            e tam zaraz jadu, ja jadu u matki debiutantki nie widze, moze troche sobie
            zartuje. tak sie dziewczyna chciala podzielic swymi myslami, czemu nie?
    • onitsza Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 21:44
      Mnie to bardzo smuci fakt nazywania kobiet, o których pisze mama_debiutantka
      Matkami- Polkami, bo matki z nich kiepskie, a i Polki pewnie nie najlepsze.
      Smutne jak się to określenie zdewaluowało. Ja ze swojego macierzyństwa jestem
      dumna, bo to najlepsza rzecz jaka mnie w życiu spotkała. Mam świadomość, że
      czasem przesadzam, panikuję ect., ale zależy mi na moim dziecku i jestem w
      stanie zrobić dla niego wszystko. Z drugiej strony moje panikowanie to moja
      sprawa, bo życzliwe uwagi znajomych mam ( i nie tylko)w stylu: spacer dziecka w
      nosidełku?przecież ono zmarznie! pies i dziecko? na pewno dostanie alergii albo
      chociaż pies je pogryzie! doprawadzają mnie do wściekłości.
      A mój odraz macierzyństwa to być szczęśliwą.
      • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 22:01
        wiesz, ja myślę, że każda mama czasem przesadza, czasem panikuje i to dobrze,
        bo dzięki temu nic, co dotyczy dziecka, jej nie umknie sprzed oczu.
        ale idealna-matka-polka (no nie wiem, jak inaczej nazwać taką panią, żeby Cię
        nie smucić) skupia się wg mnie raczej na tym, żeby wszyscy na perwno
        dostrzegli, że jest świetną, choć jakże ciężko doświadczoną przez los matką. i
        to już nawet nie jest smutne. to jest smętne...
      • maya13 Re: do mamy debiutantki 28.02.05, 22:42
        Myślę, że są takie kobiety, które w wielu sprawach przesadzają - i to nie tylko
        w macierzyństwie, ale także np. w pracy. Mają o sobie bardzo wysokie mniemanie
        i ze wszystkiego co wykonują robią WIELKĄ sprawę. Tak jakby np. nikt inny nie
        rodził bez np.zzo, nie siedział na pupie przez 2 tygodnie po nacięciu krocza,
        nie karmił, nie wstawał po 6 razy w nocy, nie wychowywał, nie skończył odp.
        szkoły itd,itp. Najlepiej je omijać wielkim łukiem, żeby nie psuły dobrego
        nastroju....
        Teraz po ochłonięciu zaczęłam rozumieć Twoje intencje, ale myslę, że trochę za
        mocno uderzyłaś - jest tu wiele mam m.in i ja, które karmią, są na diecie bo
        borykają się z alergią, nie cierpią komentarzy teściowych co nie znaczy, że nie
        przyjmują do wiadomości uwag pochodzących od innych osób i właściwie
        etykietkę "matka polka" można by przykleic każdej z nas, bo jesteśmy matkami i
        na dodatek Polkamiwink))))))) mniej lub bardziej przesadzającymi w róznych
        płaszczyznach.
        • mama_debiutantka mayu 28.02.05, 23:35
          toteż napisałam, że nie czepiam się matek alergików, tylko Kobiet Karmiących
          Piersią (spocznij, wolno palić wink )
          i masz rację, że są osoby, które nawet z porannego mycia zębów potrafią uczynić
          misję...
    • onitsza Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 22:12
      Talko używa określenia mamafia, ale pewnie się nie przyjmiesmile
      Mi to troszke przypomina studia i takie biedactwa co to nic nie umieją, albo
      dziewczyny chude jak patyki co to sie muszą koniecznie odchudzić. I masz rację
      to smętne. Ja myślę, że robią to albo dlatego, że są bardzo zakompleksione i
      chcą sie dowartościować, albo chcą dokuczyć. A najgorsze jest to, że nawet jak
      się je ignoruje to i tak zadana przez nie ranka swędzi.
      • mama_debiutantka "mamafia" jest cudne :))) 28.02.05, 23:36
        > A najgorsze jest to, że nawet jak się je ignoruje to i tak zadana przez nie
        > ranka swędzi.

        no właśnie...
    • bkoniecz Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 28.02.05, 22:54
      mamo_debiutantko,

      ja lubie takie uogólnienia, bo po nich sie lepiej czuje (no bo ja jestem matka-
      zolza). Bo zostawiam 5 tygodniowe dziecko, zeby sobie na konferencje na Karaiby
      pojechac, i karmie butelka (bo tata moze dac), i uwazam, ze dzieci sa tylko tak
      szczesliwe jakich szczesliwych maja rodzicow. Ale, rodzilam bez znieczulenia bo
      jak zaczelo bolec to juz za pozno na nie bylo, wiec chcac nie chaca (ale
      bardzie nie chcac) musialam.

      A i tak kocham moje szkraby najbardziej na swiecie i moje zdanie jest takie
      (podkreslam: moje wiec strasznie subietywne), ze zadna poswiecajaca sie matka
      polka mi w tej szalonej milosci nie dorowna.
      • kulka50 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 09:00
        ooooooo
        moglabym sie pod kazdym slowem podpisac
        bo tez pracuje od 2 mca zycia Julka, bo tez karmie butelką, rodzilam przez
        cesarkę, bo sie balam bólu
        i kocham Julka najbardziej na świecie
        a jak jestem w pracy to tęsknie śmiertelnie i czasem mam wyrzuty sumienia

        tylko pod pierwszym zdaniem sie nie podpisuje: nie znoszę uogólnień i
        pozostawiam każdej matce prawo do przeżywania macierzyństwa po swojemu (o ile
        nie wychodzi to na złe dziecku)
    • alojw Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 11:21
      Popieram w 100%, bo cos wiem na ten temat. Moje dziecko nie chciało ssać piersi
      i sciągałam pokarm, ale było go co raz mniej więc po miesiącu przeszliśmy na
      sztuczne i wtedy się zaczęło patrzenie na mnie przez wszystkie ciotki jako na
      wyrodną matkę lub teksty w stylu młoda mama to leniwa i nie karmi, ale jak
      dziecko płakało z głodu przez trzy dni to nikt się nie zainteresował. Poza tym
      również trochę mnie irytuje jak kobiety wychodząc na godzinę tak to przeżywają
      Ja raz w tygodniu zostawiam moje dziecko z tatą lub babcią i idę na zakupy bo
      inaczej bym zwariowała od tego ciągłego siedzenia w domu. A wtedy jeszcze
      bardziej kocham mojego aniołka i sama jestem bardziej zadowolona z życia.
      Ponadto codziennie wieczorem muszę mieć pół godziny dla siebie w łazience.
      Przecież, to że jesteśmy matkami nie dyskwalifikuje nas jako kobiet i tego
      żebyśmy dbały o siebie. Nie możemy utknąć z wałkami na głowie i szlafroku bo
      stracimy chęć do życia. A co do porodu w bólach to ja nie miałam zzo, ale
      dlatego, że się go bardziej bałam (bo to w kręgosłup) niż samego porodu. Ale
      mój poród niebył aż tak bardzo trudny i długi. Już o nim zapomniałam.
      I jeszcze jedno, to dotyczy kolek. Jeżeli dziecko ma kolkę to żadna dieta nie
      pomoże gdyż jest to wina niewyrobionego przewodu pokarmowego. Moje dziecko na
      szczęscie nie miało, ale mojej siostry synek miał i coś wiem na ten temat.
      Pozdrawiam wszystkie matki nie polki.
      • doros1 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 11:50
        Doprawdy nie wiem, nie rozumiem skąd co poniektóre z was mają taki
        wizerunek "prawdziwej matki -polki":paploty na głowie, szlafrok, smętny/smutny
        wyraz twarzy umęczonej cierpiętnicy..bez chęci do życia.Ja znam taki obraz
        kobiet z filmów z lat '60.W życiu codziennym nie spotykam takich mam,wszystkie
        moje dzieciate znajome są zadbane, aktywne zawodowo.
        Pół godziny to ja robię sobie co rano makijażsmile
        Dla mnie czekoladowy batonik=kolka(niunia)=noc wykreślona z życiorysu
        (ja)...wiem coś na ten temat.
    • mama_debiutantka dorzucę jeszcze ;) 01.03.05, 11:49
      - "zawody" która dłużej (chociaż nie musiała!!! nie było alergii, kolek itp.)
      żyła marchewką i ryżem + ew. kurczak (wersja de lux wink) - po prostu asceza
      wyczynowa
      - jak to napisała babsee wczesna "ciąża pełną gębą" (stękanie przy wstawaniu w
      trzecim miesiącu itp.)
      - licytacje, która dłużej i dalej wymiotowała z rana - ja wiem, że są ciężarne,
      którym takie dolegliwości odbierają wręcz chęć do życia, ale najgłośniej
      krzyczą te, które raz zwymiotowały, bo się big mac'iem struły...
      - konkurencja na najcięższy, najdłuższy i najkrwawszy poród świata - punkty
      dodatkowe zdobywa się racząc takimi opisami znajome ciężarne-pierwiastki
      - dzieci - temat rzeka. z jednej strony są oczywiście najmądrzejsze i
      najzdolniejsze (wszystkie takie mamy, prawda? wink ). siadają w drugim tygodniu
      życia, stają w trzecim, w czwartym liczą do 19 itp... a z drugiej strony,
      Prawdziwa Matka Polka ma _zawsze_ dziecko z _ogromnymi_ problemami: trzeba je
      rehabilitować (bo w trzecim miesiącu nie siada...), jest ciężkim alergikiem,
      zasypia raz w tygodniu na 15 minut, ma kolki do siódmego roku życia itp. i żeby
      znowu nie było wink - nie twierdzę, że każda matka, której dziecku coś dolega to
      rozhisteryzowana "mamafia". zdaję sobie sprawę z tego, że są na świecie i
      cierpiące dzieci i ich przerażone i zmęczone matki. bardzo współczuję, chociaż
      to im niestety ulgi nie przyniesie sad zwróćcie tylko uwagę na fakt, że
      dziecko "mamafii" jest chore na wszystko, na co się da, a jak nie, to mu się
      chorobę wymyśli, a co wink
      - karmienie piersią jako Misja - po prostu rozwalił mnie post forumki
      na "karmieniu piersią", która żaliła się, że jej dziecko jest strasznym
      alergikiem pokarmowym, bo w szpitalu 2 (słownie: dwa) razy dostało butlę, kiedy
      ona nie miała pokarmu. pewnie - prawdziwa "mamafia" prędzej zagłodzi dziecko
      niż poda mu coś innego niż cyc wink
      • inia25 Re: dorzucę jeszcze ;) 01.03.05, 12:05
        mama_debiutantka napisała:

        > - "zawody" która dłużej (chociaż nie musiała!!! nie było alergii, kolek itp.)
        > żyła marchewką i ryżem + ew. kurczak (wersja de lux wink) - po prostu asceza
        > wyczynowa
        > - jak to napisała babsee wczesna "ciąża pełną gębą" (stękanie przy wstawaniu
        w
        > trzecim miesiącu itp.)
        > - licytacje, która dłużej i dalej wymiotowała z rana - ja wiem, że są
        ciężarne,
        >
        > którym takie dolegliwości odbierają wręcz chęć do życia, ale najgłośniej
        > krzyczą te, które raz zwymiotowały, bo się big mac'iem struły...
        > - konkurencja na najcięższy, najdłuższy i najkrwawszy poród świata - punkty
        > dodatkowe zdobywa się racząc takimi opisami znajome ciężarne-pierwiastki
        > - dzieci - temat rzeka. z jednej strony są oczywiście najmądrzejsze i
        > najzdolniejsze (wszystkie takie mamy, prawda? wink ). siadają w drugim tygodniu
        > życia, stają w trzecim, w czwartym liczą do 19 itp... a z drugiej strony,
        > Prawdziwa Matka Polka ma _zawsze_ dziecko z _ogromnymi_ problemami: trzeba je
        > rehabilitować (bo w trzecim miesiącu nie siada...), jest ciężkim alergikiem,
        > zasypia raz w tygodniu na 15 minut, ma kolki do siódmego roku życia itp. i
        żeby
        >
        > znowu nie było wink - nie twierdzę, że każda matka, której dziecku coś dolega
        to
        > rozhisteryzowana "mamafia". zdaję sobie sprawę z tego, że są na świecie i
        > cierpiące dzieci i ich przerażone i zmęczone matki. bardzo współczuję,
        chociaż
        > to im niestety ulgi nie przyniesie sad zwróćcie tylko uwagę na fakt, że
        > dziecko "mamafii" jest chore na wszystko, na co się da, a jak nie, to mu się
        > chorobę wymyśli, a co wink
        > - karmienie piersią jako Misja - po prostu rozwalił mnie post forumki
        > na "karmieniu piersią", która żaliła się, że jej dziecko jest strasznym
        > alergikiem pokarmowym, bo w szpitalu 2 (słownie: dwa) razy dostało butlę,
        kiedy
        >
        > ona nie miała pokarmu. pewnie - prawdziwa "mamafia" prędzej zagłodzi dziecko
        > niż poda mu coś innego niż cyc wink
        >


        od dzis jestem twoja fankąsmile
        • mama_debiutantka Re: dorzucę jeszcze ;) 01.03.05, 13:10
          > od dzis jestem twoja fankąsmile

          wink
      • effata Re: dorzucę jeszcze ;) 11.05.05, 14:09
        Tak sobie czytam i czytam i troche sie zgadzam, a troche nie. Najbardziej ze
        wszystkiego nie znosze gadek o fizjologii. Juz tak mam, ze mnie brzydza te
        wszystkie wynurzenia (nie tylko brzuchatek) o tym jaki to obfity maja okres i
        jak je skreca (bleee), analiza koloru i konsystencji kupek (jak mus to mus,
        czasami sie trzeba kogos poradzic, ale tak codziennie cwiczyc sie w coraz
        bardziej precyzyjnym okreslaniu ich koloru - bez przesady!)
        Nie lubie martyrologii przed-, w trakcie i poporodowej. A z drugiej strony, jak
        sie pytaja, to ja odpowiadam, a ze gadac lubie, to moze czasami sie i zapedze z
        wykladem na temat zalet karmienia piersia i zachwytami nad malenstwem smile
        Na pewno nie mozna popadac w skrajnosci, ale wydaje mi sie, ze przy 3 dziecku,
        to juz czlowiek troche wyluzowuje z tym cierpietnictwem i sztywnym trzymaniem
        sie poradnikow.

        POLKI W ANGLII
    • ezagraj Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 12:14
      Ja siebie napewno do matek polek zaliczać nie mogę; co to ból to nie wiem bo
      miałam ciężką ciążę i cc na finiszu, nacierpiałam się i namyślałam przed
      porodem. Co do diety to do dnia dzisiejszego unikam smażonego bo po zjedzeniu
      umieram z bólu.Co do czekolady to zjadłam już jedną jogurtową bo uwielbiam, nie
      kupuję bo jak kupię to zjem a to w tyłek idzie, wczoraj jadłam koktajl
      truskawkowy i małej nic nie jest. Karmię małą piersią ale wieczorem daję butlę
      bo ma takie kolki że szok zwłaszcza po kąpieli, więc nie kąpę cadzień a jeżeli
      już to pod prysznicem i nie wynika to z mojego lenistwa, raz - 2 razy w
      tygodniu w wanience. Wieczorem mała lubi jak to tata ją karmi i usypia, nie
      jestem zazdrosna. Często jak jadę na zakupy to zostawiam małą z mamą albo
      teściową i jedziemy z mężem na spokojnie. Do fryzjera nie mogę się zebrać ale
      muszę iśći to bez żadnych cerergieli.
      Pozdrawiam Edyta z 3 m-czą Emilką
      • aga_gaga Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 13:37
        Publiczny konfesjonal sie tu wykreowal!
        • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 13:44
          no i co? jeśli komuś potrzebny wink
          • aga_gaga Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 15:15
            Mama debiutantka w roli spowiednika...
            • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 16:32
              a zatem, Córko, co Cię sprowadza? wink
              • aga_gaga Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 17:55
                Nie za wiele tak szczerze.Uwazam ,ze ta cala dyskusja nie ma sensu i dziwie
                sie ,ze dziewczyny daly sie wciagnac.Strata czasu.Kogo wlasciwie obchodzi,kto
                jak rodzil,kto komu pilnuje dzieci i kto jak karmi?
                • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 20:40
                  a jednak zaglądasz, ciekawska Koleżanko wink
                  fajnie tak potracić czas na dyskusji o niczym, prawda? zawsze to co innego miż
                  słynne "kupki i zupki" ;P
                • aga_gaga Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 23:50
                  Widze,ze nie dotre ze swoim cynizmem do sedna sprawy...Zagladam ,bo jestem
                  oddana forum zwolenniczka.Ton Twoich wypowiedzi w tak delikatnych
                  kwestiach,Kolezanko,mnie zirytowal.To tyle...
                  Pozdrawiam
                  • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 02.03.05, 11:21
                    kochana, dotarłaś już za pierwszym razem. uśmiechu życzę i wpadaj częściej smile
    • mama_lidki Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 13:55
      Ja chyba jestem taka "matka"polka", bo:
      - karmilam piersia do konca 5 m-ca (tu przyznam, ze gdyby nie presja mediow,
      lekarzy i otoczenia, to karmilabym flaszeczka tak jak syna, ale te slowa
      dookola... "twoje mleko jest najlepsze..., wytrzymaj, zaraz sie wszystko
      ureguluje..." zreszta szkoda gadac)
      - diety zadnej nie stosowalam, bo wychodze z zalozenia, ze dopoki nie zjem to
      nie bede wiedziala czy to szkodzi mojemu dziecku czy nie,
      - rodzilam naturalnie, choc porod pierwszy dal mi sie we znaki, ale
      z "doswiadczenia" wiem, ze ten bol sie zapomina...,
      - do pracy nie pojde, bo chce siedziec z moja corcia przez te 3 lata,

      Wiec moge sie nazywac "matka polka" w dobrym, jak i w zlym znaczeniu smile
      • mama_lidki cd. 01.03.05, 14:01
        ale to nie znaczy, ze nie irytuja mnie mamy przesadnie "dbajace" o swoja role.
        Jesli we wszystkim zachowany jest umiar to ok!
    • jutakg Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 14:05
      Każde przegięcie jest niezdrowe ale cóż różni sa ludzie i różnie przeginają.
      Jak dla mnie to każdy moze sobie przezywac ciążę i macierzyństwo jak tylko ma
      ochotę. Trochę jest śmiesznie czasami przynajmniej jak ktos przegina. Ja jestem
      bardziej matka-polka niż matka-zołza ale ewidentnie dlatego że tak czuję a nie
      na pokaz dla otoczenia. Rodziłam bez znieczulenia bo jakoś strasznie nie
      bolało, karmię piersią bo lubię, nie lubię zostawiać małego bo tęsknię a do
      pracy wracać mi się nie bardzo chce, bo tak w sumie to lubię być w domu. I to
      by bylo na tyle, nie czuję sie ani lepsza ani gorsza od mam-zołz czy obśmianych
      mam-polek. Pozdrawiam i jedne i drugiesmile
      • prolens Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 16:42
        Czemu negatywnie postrzegacie rodzenie bez znieczulenia?
        ja rodzilam bez znieczulenia bo tak chcialam, bol jest do wytrzymania. Czy to
        mnie osmiesza? Czy nie mam prawa o tym opowiadac?

        Czy smieszne jest to ze tesknie za moim dzieckiem?

        Ze jestem na wychowawczym bo najwieksza moja ambicja jest wychowanie mojego
        dziecka?

        Ze karmie dlugo piersia bo to lubie i wiem ze to duzo daje mojemu dziecku?

        nie rozumiem takich postow, naprawde.
      • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 16:49
        > Ja jestem bardziej matka-polka niż matka-zołza ale ewidentnie dlatego że tak
        > czuję a nie na pokaz dla otoczenia.

        i o to właśnie chodzi. ja np. siedzę na wychowawczym, chociaż zarzekałam się,
        że w życiu... ale gdybym tak nie czuła, to żadne "bo tak trzeba dla dobra
        dziecka" by mnie nie zmusiło
      • iwcia75 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 16:52
        rodzilam bez znieczulenia, bo w moim szpitalu tego sie nie praktykuje. dano mi
        jakis srodej,jak juz nie moglam wytrzymac- tylko 2 skurcze mnie po nim nie
        bolaly (taki to tez byl srodek widocznie)
        nacierpialam sie strasznie po porodzie(bo sam porod mialam az za krotki- 4
        godziny na porodowce, drugi okres 10min). pekla mi szyjka, dostalam krwotoku
        itp. minely 2tygodnie i ciezko mi o tym zapomniec. nie widze w tym cierpieniu
        powodu do dumy-raczej strach przed ewentualna druga ciaza.

        dziecko moje kocham nad zycie, gdy spi, sprawdzam czy oddycha, boje sie,ze jest
        za chudy itp. jednak wykorzystuje pomoc rodzicow i meza. a pojutrze ide do
        fryzjera.
        • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 20:35
          smutno się zrobiło sad
          zdrówka życzę
          ps: ja też sprawdzałam, czy młoda oddycha smile
      • kulka50 przegiecia 14.03.05, 15:27
        debiutantka na ten przykłąd przegina w krytykowaniu smile
        • inia25 Re: przegiecia 14.03.05, 15:29
          chyba nie ma co gadac o przegieciach, bo to nie ten watek.

          dla mnie np przegieciem jest terror laktacyjny, ktory jest wszechobecny, a ktos
          inny jest jego zwolennikiem, ale to juz indywidualna sprawa
        • agapolo1 mądrala!! 14.03.05, 15:49
          co ty se myślisz że rozumy zjadłaś!na forum to z siebie robisz pośmiewisko!a na
          dodatek piszesz bzury!
    • haika Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 16:43
      A wiecie co mnie irytuje? Fakt, że chyba wszyscy znajomi uważają mnie
      za "Matkę - Polkę_Zamkniętą_W_Swoim_Świecie", boją się że przy kazdym spotkaniu
      zacznę opowieści o porodzie, kupach, butlach, pieluchach i innych
      dobrodziejstwach macierzyństwa - a co to kogo obchodzi przepraszam??? Po co to
      komuś wiedzieć? Do tej części życia "osobom niepowołanym wstęp wzbroniony "
      dlaczego miałabym snuć smęty zamiast nadal cieszyć się życiem, z dzieckiem u
      boku. Przecież ja się nie zmieniłam do jasnej! Jestem wciąż tą samą osobą, z
      pasjami, z tym samym podejściem do życia, jestem dyspozycyjna kiedy chcę i moge
      się spokojnie spotkac poza domem, potrafie gadać (gaduła ze mnie...)na każdy
      temat, ani ciąża ani macierzyństwo nie ograniczyły mnie intelektualnie, dziecko
      jest częścią mnie, mojego życia, ale hola - to wciąż jestem ja - taka jak
      zawsze! Dlaczego ludzie mają taki własnie obraz matki? Zamkniętej w swoim
      świecie? Kiedy byłam nastolatką - przerażała mnie przesadna paplanina młodych
      mam - nazywałam to Klanem Pieluchy i poprzysięgłam, że nie będe do niego
      należała! Że mnie ciąża i dziecko nie zmieni az tak! Haha - każdy się zmienia
      pod wpływem macierzyństwa, choć trochę, obawiam się, że "Matki - Polki"
      zmieniły się bardziej... Nie chcę się podpinac pod żadne etykietki Matek -
      Polek (przykre, że to określenie stało się pejoratywne)ani Matek - Luzar. Robię
      wszystko co uszczęśliwia mnie i moje dziecko, nie zapominając o Niemężu...wink
      Reklamacji jeszcze nikt nie zgłaszał.
      • haika Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 16:48
        A jeśli hodzi o tatystyki to:
        - rodziłam bez znieczulenia, bo przyjechałam do szpitala na ostatnią chwilę, po
        pół godzinie urodziłam, wytrzymałam - ani nie jestem z tego dumna, ani nie
        ubolewam
        - nie karmię piersią - z braku pokarmu
        - zostawiam dziecko z dziadkiem, mężem - mam do nich 200% zaufania, nie
        tesknię, bo poza tymi wyjściami jestem z małą 24 h na dobę.
        - nie wracam do żadnej pracy, bo jestem człowiekiem wolnego zawodu i moge sobie
        pozwolic na prace w domu, dzięki temu łączę pracę z wychowaniem Róży,
        zajmowaniem sie domem itp. i dobrze mi z tym.
        No!
      • lolalilu Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 16:59
        kiedy moje koleżanki zdobyły się na szczerość - byłam wtedy w ciąży - i
        powiedziały, że jak urodzę to już pewnie nie będę "jedna z nich" - bo będę
        gadać tylko o dziecku, kupkach, postępach itd. Powiedziałm im krótko: jak
        zacznę z wami gadać o kupkach mojego dziecka to będzie oznaczało, że nie mamy
        już zadnych innych tematów do rozmowy...

        I przestały na mnie w ten sposób patrzeć. A kiedy dzień po powrocie ze szpitala
        po cc upiekłam ciasto (bo tak strasznie chciałam poczuć zapach domowego ciasta -
        po szpitalu) zupełnie się wyluzowały smile)

        A moje dziecko? Jest od maleńskiego stałym bywalcem: spotkań towarzyskich,
        wystaw (w Zachęcie jest tylko ciężko z wózkiem), wyjść "na miasto", seansów
        filmowych w domu itd. Nawet na wykłady ze mną chodził - dopóki nie zaczął
        gugać smile

        Tak jak pisałaś - dziecko jest elementem naszego życia - to, że sie urodziło i
        je szaleńczo kochamy nie oznacza, że zawładnęło naszymi umysłami. Poród nie
        odbiera zdoloności intelektualnych smile)
      • halszkabronstein Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 05.01.06, 15:05
        Tak mnie też to denerwuje , ze skoro jestem w ciąży to napewno nic poza kolorem
        kupy dziecka nie może mnie bardziej pasjonować , tyle jest jeszczeciekawych
        rzeczy które bym chciala zrobić w życiu , ale przeciez powinnam juz tylko
        siedziec i debatowac o zupkach hehe... koniecznie ogladajac w ciagu dnia
        wszystkie możliwe telenowele .
    • mamalenki Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 16:51
      witam, ciekawy temat do dyskusji. no coz, przestrzegalam diety matki karmiacej,
      dzieki temu mialam spokoj, bo moje dziecko ani razu nie mialo kolki, za to ja
      mam do tej pory kazda przespana noc. karmie piersia, bo mam mniej roboty niz
      robienie herbatek itp. (uklon w strone karmiacych butelka, bo to ciezkie
      zadanie),rodzilam bez znieczulenia, bo uwazalam, ze skoro nie ma wskazan do
      cesarki, to po co, a sasiadka miala zewnatrzoponowe i fatalnie rodzila, bo nie
      mogla wypchnac dziecka (nic nie czula). z radoscia i niecierpliwoscia wracam do
      domu po krotkim nawet czasie, bo uwielbiam moja coreczke i jak sie do mnie
      usmiecha. korzystam z rad mojej mamy, bo to BARDZO MADRA kobieta. milosc do
      dziecka to nie tylko bycie matka polka. jestem zadbana i mam czas dla siebie. i
      nie gotuje dla meza ani mu nie prasuje. a jednak podpisuje sie pod "matka
      polka" wg mamy debiutantki
      moja corunia ma 4 miesiace
      mama lenki
    • alcantra a może jednak nie Matkom-Polkom? ;-P 01.03.05, 20:25
      ... bo mnie się tak zdaje, że tu chodzi o kobiety, które zanim stały się
      matkami były osobami niedowartościowanymi, albo hipochondryczkami, albo
      koniecznie chcącym uchodzić za oryginalne, albo koniecznie chcącymi udowodnić,
      że mają najlepszy patent na życie albo wszystkim tym razem wziętym, albo
      jeszcze czymś, czego nie wymieniłam. I ja w zasadzie do tego jednego wora
      wrzuciłabym i omawiane tutaj "matki-polki" i "matki-luzary" - bo IMHO to jedno
      i to samo. ;P

      Tylko tak sobie myślę, że wnioski takie i tak do niczego nie prowadzą. Ja
      wprawdzie spotkałam jedną taką matkę (oprócz tego, że stała się przedmiotem
      kpin i żartów w pracy, bo przez telefon potrafiła wnikać w najmniejsze elementy
      żywieniowo-trawienne swojego dziecka to nikt się nią specjalnie nie
      przejmował), ale nawet jeśli jest ich całe multum, to co z tego? A niech sobie
      są - to ich sprawa, jak podchodzą do wychowywania swoich dziecki. Jeśli się w
      tym realizują, to ok. A jeśli komuś to przeszkadza, to już jego problem. ;P

      A tak na marginesie: mnie dieta karmiącej nie przeszkadza. Uwielbiam gotowaną
      marchewkę, ryż, kaszę, gotowanego kurczaka, buraczki, cienkie zupki, etc. etc,
      wszystko co sobie sama ugotuję, broń Boże mrożonki. Bo odkąd karmię piersią, to
      liczy się dla mnie JEDZENIE i jakoś wyjątkowo mało wybredna się stałam.
      Mogłabym rzec, ze moja żarłoczność mnie zdumiewa. wink A póki Mała była jeszcze
      dzieckiem okołonoworodkowym, to każdy mój jedzeniowy wybryk kończył się kolką i
      nie tylko nieprzespaną nocą, ale pogotowiem alarmowym przez trzy dni. Teraz,
      kiedy przewód pokarmowy Małej jest bardziej dojrzały, gazy straszne Jej nie są,
      za to krostki na buzi się pojawiają. Krostki smaruję, zaostrzam dietę, a jak
      znikają, to znowu sobie nieco folguję. wink I czy w związku z tym jestem Matką-
      Polką czy Matką-Luzarą? A może matką nieodpowiedzialną? A nawet jeśli tak,
      to... mnie to lotto wink))))

      Pozdrowienia
      • mama_debiutantka Re: a może jednak nie Matkom-Polkom? ;-P 01.03.05, 20:36
        ;D
    • tupelo Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 01.03.05, 22:06
      Hmmm... czy taki jest Twój obraz "matkopolkostwa"?
      Nie uważam się za Matkę Polkę, chcę być po prostu dobrą mamą. Przy dziecku
      przestaję mysleć o sobie, to fakt, ale wtedy najważniejsze jest właśnie ONO.

      Na początku karmienia, zwłaszcza przez 3 pierwsze miesiące, przestrzegałam
      diety dla karmiących, mało tego, odstawiłam na 2 miesiące nabiał - dlatego, że,
      jak mi się wydawało, moje dziecko miało wtedy mniej dotkliwe kolki.

      Naprawdę jest mi źle, kiedy wychodzę z domu i muszę zostawić córeczkę z
      opiekunką lub babcią, chociaż z drugiej strony wtedy odpoczywam, przynajmniej
      psychicznie. Ale jakiś rodzaj tęsknoty jest.

      Rodziłam "na żywca" na własne życzenie, ponieważ chciałam się przekonać, czy
      akurat mnie będzie strasznie bolało, bolało, tylko bolało, czy będzie znośnie.
      Bolało, ale nie żałuję tej decyzji.

      Całkowite podporządkowanie dziecku - trochę tak jest, dziecko rządzi w naszym
      domu, podporządkowaliśmy się mu, ale świadomie i z radością dajemy sobą
      rządzić. Bezstresowe wychowanie... na razie (9 mies.) raczej tak. Nienawidzę,
      kiedy dziecko płacze.

      Hmmm... taka jest na razie moja wizja macierzyństwa, oczywiście z mojego punktu
      widzenia.
    • xasicax Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 02.03.05, 11:56
      HE HE no niezłe !!

      www.album.com.pl/zdjecie.php?p=0&al=8764&start=0&start_opinie=&prestop=&prestzd=&zm=zo&lz=2&so=&pns=0&do=
      • carolline1 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 02.03.05, 12:15
        dyskusja niezla smile
        ja nie wiem czy jestem matka polka czy luzara, ale raczej luzara(no tez bez
        przesady) smile))
        rodzilam przez cc bo maly byl ulozony posladkowo, ale podswiadomie tak wlasnie
        chcialam rodzic i ciesze sie z tego bo porod byl bez bolu i wspominam go
        wspaniale! karmienie malego zaczelam z nastawieniem, ze piers i tylko piers...
        po 3 miesach karmienia i diety zwatpilam i zaczelam normalnie jesc... potem
        mialam mase stresu, roznych problemow co spowodowalo ze pokarm zanikal.. maly
        ma 6 miesiecy i je butle-nie czuje sie z tym bynajmniej gorsza!
        z wychodzeniem z domku bylo od poczatku tak, ze bardzo chcialam choc na
        godzinke gdzies wybyc, wiec maly dosc szybko zostawal z moja mama-tesknilam ,
        ale korzystalam, ze mam czas dla siebie, na zakupy i fryzjera smile)) teraz w
        piatek jade na weekend na narty bez malego... nie wiem jak to bedzie, tesknic
        bede starsznie, a czy wytrzymam te dwa dni bez mojego skarba to sie
        przekonamy smile sa rozne kobiety, rozne matki, rozne maja podejscie... kazda ma
        prawo byc taka matka jaka chce.. ale zgadzam sie, ze takie matkopolkowanie
        czasem jest az drazniace! gdy zanikal mi pokarm-naprawde robilam wtedy wszystko
        by pokarm miec-wszystkie ciotki podsuwaly mi ksiazeczczki jak to dobrze karmic
        piersia i opowiadaly jak to karmily swoje dzieci do 2-3 roku zycia(co wedlug
        mnie jest bezsennsem i lekka patologia). ale coz... ja sie nie przejmuje takimi
        sprawami! kocham moje malenstwo nad zycie i chce dla niego jak najlepiej! a to
        ze gadam z kolezankami o swoim malenstwei i jego wyczynach nie uwazam za nic
        zlego! kazdy rodzic jest przeciez do znudzenia dumny z wyczynow swojego malucha
        i wszystkim wokolo sie chwali swoim dzieciaczkiem smile moze tez inna mam sytuacje
        bo akurat sporo moich kolezanek jest teraz w ciazy i mamy o czym gadac, a one
        chenie pytaja i gadaja o moim synku. to chyba tyle co chcialam dodac od siebie!
        a jeszcze napisze, ze matka polka moze jestem pod tym wzgledem, ze mam zamiar
        byc w domku z moim maluchem, az skonczy min 3 latka!
    • onitsza Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 02.03.05, 18:00
      Chyba niczym się człowiek tak chętnie nie dzieli jak poglądami.Pewnie to
      sprawia, że wracamy do tego wątku choć głupi( bez urazy mamo_debiutantkosmile). Ja
      dziś dowiedziałam się, że jestem nieodpowiedzialną matką, bo wzięłam małego na
      spacer w nosidle( nie wiem czemu to wzbudza tyle emocji, nie zdarzyło mi się
      jeszcze żeby nas ktoś nie zaczepił), Jak on marznie i jak to źle dla jego
      kręgosłupa(a dla mojego to dobrz znosić wózek z 4 piętra?). Ale ja wolę iść do
      lasu, niż krążyć po osiedlu, a jazda wózkiem po lesie o tej porze nie jest
      frajdą, za to spacer przez zaspy owszem. No ale ta spotkana mama "nigdy by sie
      na to nie odważyła". Ciekawe czy by umarła gdybym jej powiedziała, że mały bez
      rękawiczeksmile hi hi.
      Macierzyństwo to super sprawa. Jak brałam ślub to mi wszyscy mówili,że to
      najszczęśliwszy dzień w moim życiu. G..prawda, to mi tylko umożliwiło wspólne
      rozliczanie. Najszczęśliwszy dzień to był dzień urodzin dziecka. I już nawet nie
      pamiętam czy bolało, choć jeszcze w uszach brzmi jego krzyk. Rodziłam bez
      znieczulenia bo wydawało mi się to normalne i naturalne( skoro go tam
      wsadziliśmy to jakoś wyjmiemy no nie?wink). Porodów w życiu widziałam mnóstwo, bo
      jestem biologiem. Nie myślałam o bólu i teraz też nie myślę, ale rozumiem
      kobiety które się boją, bo też mam jakieś fobie. Karmię piersią bo to też
      naturalne, a po za tym łatwiejsze i tańsze. Jak mam dziecko zostawić to odciągam
      pokarm i też nie ma problemu, zresztą teraz je również słoiczki. Nie zostawiam
      go często, ale czasem tak, bo uważam, że on też bywa mną znudzony i potrzebuje
      kontaktów z innymi ludźmi.Po za tym dziadkowie i ciocie powinni mieć możność
      tworzenia z dzieckiem własnych relacji nie pod okiem matki-strażniczki. Do pracy
      nie wracam, bo nie chcę żeby mi ktoś obcy( czytaj niania, bo babcia to swój)
      dziecko wychowywał, a moje babcie są czynne zawodowo, jeszcze. Czas wykorzystam,
      może drugie od razu, to na jakić czas będę mieć spokój z rodzeniemsmile.
      W matki luzary nie wierzę. Wierzę w matki z misją i te podziwiam, i w mamafie i
      tych nie lubię. Uważam, że każdy wychowuje jak lubi i jak mu życie pozwala, ale
      jak widzę na ulicy matkę bijącą dziecko to się wtrącam, bo wszak wszystkie
      dzieci nasze są.
      Do mamy-debiutantki: nie miała bym nic przeciw temu, by Cię lepiej poznać. Nasz
      bigla, i choć nie zgadzam się z tobą, będę do śmierci bronić twojego prawa do
      wypowiedziwink
      • mama_debiutantka onitsza 02.03.05, 21:39
        mój mail jest Twoim mailem smile może kiedyś założę sobie gg?
        • onitsza Re: onitsza 02.03.05, 21:52
          polecam Mirandę, jest lepszawink, odezwę się
      • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 02.03.05, 21:47
        > wracamy do tego wątku choć głupi( bez urazy mamo_debiutantkosmile)

        jak najbardziej bez smile głupi, ale za to pozwala odpocząć kolanom od Rozmów O
        Macierzyństwie - ile w końcu można klęczeć wink

        > W matki luzary nie wierzę

        obawiam się, że jest ich więcej niż myślisz. zależy tylko, co dla kogo jest
        luzem i na co się obrusza wink dla jednych niedopuszczalnym luzem jest pójście do
        fryzjera, dla innych podróż dookoła świata w 80 dni (i dwie szkoły: falenicka i
        otwocka - czyli z dzieckiem albo bez) wink ja pewnie dla jednych e-mam jestem
        totalną luzarą nieprzystosowaną do macierzyństwa, dla innych - kwoką (ukłony
        dla kulki wink) i Ty, z nosidełkiem, bez rękawiczek, też możesz zawyżać
        statystyki "luzarstwa" ;P
    • bkoniecz Re: matkom-polkom dziękujemy ;) RZECZ ZASADNICZA! 02.03.05, 21:07
      Moje drogie matki wszystkie
      gdzies w tej dyskusji ucieklo chyba to co bylo najwazniejsze; nie jest wazne co
      robimy i jak robimy bo to sprawy wielce indywidualne. Chodzi chyba bardziej o
      to z jakiego powodu to robimy: bo wierzymy, ze tak bedzie lepiej dla dziecka
      (wtedy wszystko jest akceptowalne), czy dlatego ze jestesmy tylko tym co
      wszystkim dookola pokazemy, ze robimy dla dzieci bo nic innego pokazac nie
      mozemy (naganne bo wywierajace straszny nacisk na dziecko; jak sie ten biedny
      maly czlowiek bedzie czul zyjac w przekonaniu, ze biedna mama 3 dni rodzila, 6
      miesiecy glodowala karmiac piersia i cale swoje zycie poswiecila dla potomka).

      Tak mi to przyszlo do glowy bo bedac mama zolza wierze ze moj pokarm jest
      jednak najlepszy, wiec siedze sobie z laktatorem elektrycznym przy piersi
      (zaprzepaszczajac ostatnia szanse na przyzwoity biust).
      • mama_debiutantka święte słowa 02.03.05, 21:40
        bo niby tak tu sobie żartujemy, ale o coś nam przecież chodzi...
    • izia30 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 03.03.05, 09:03
      odnośnie znieczulenia i rodzenia w bólach. dlaczego wysmiewacie sie z kobiet
      które rodza na żywca, czuzbyscie gorzej się czuły bo wam to nie wyszło?
      dlaczego tak was bawią mamy które nie chcą rozstawać sie ze swoimi dziećmi nawet
      na 1,5 godziny? moze dlatego że same siedzicie z mluchami w domu i po troszę
      zazdrościcie tym które wróciły do pracy, ja też mam dziecko, i strasznym bólem
      było pójść do pracy na 8 godzi, zostawiajac 4,5mczne dziecko, nawet z babcią.
      niesłuchanie rad mam, babć, cioć, i teściowych? gdybym słuchała ich wszystkich
      to zamiast wychowywać swoje dziecko, siedziałabym w kątku zahukana, a moje
      dziecko zimą nie wychodziłoby na dwór.
      może jednak trochę wiecej tolerancji dla tych co potrafią poświecić troche
      swojego życia dla swoich pociech i dla tych co własnodupnie poczuły jedyny
      prodyktywny ból na świecie, tymbardziej że wy mamy rodzące ze znieczuleniem nie
      macie na ten temat nic do powiedzenia.
      • inia25 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 03.03.05, 09:11
        izia30 napisała:

        > odnośnie znieczulenia i rodzenia w bólach. dlaczego wysmiewacie sie z kobiet
        > które rodza na żywca, czuzbyscie gorzej się czuły bo wam to nie wyszło?



        mysle że tu chodziło o wielogodzinne wycie z bólu "dla idei" czyli zgodnie z
        cytatem ktory tu padl "zeby poczuc jedyny produktywny bol na wlasnej du.ie"



        > dlaczego tak was bawią mamy które nie chcą rozstawać sie ze swoimi dziećmi
        nawe
        > t
        > na 1,5 godziny? moze dlatego że same siedzicie z mluchami w domu i po troszę
        > zazdrościcie tym które wróciły do pracy, ja też mam dziecko, i strasznym bólem
        > było pójść do pracy na 8 godzi, zostawiajac 4,5mczne dziecko, nawet z babcią.




        nie chodzi o zazdrość, chodzi o mamy ktore zostawiaja dziecko i na caly swiat
        lamentuja ze sa takie nieszczesliwe (ja tez pracuje i tesknie za corka, ale coz
        taka kolej rzeczy)



        > niesłuchanie rad mam, babć, cioć, i teściowych? gdybym słuchała ich wszystkich
        > to zamiast wychowywać swoje dziecko, siedziałabym w kątku zahukana, a moje
        > dziecko zimą nie wychodziłoby na dwór.



        moze sluchasz, ale nie wykonujesz, a to jest roznica. Chodzilo o matki ktore
        ostentacyjnie nie sluchaj takich rad i uwag




        > może jednak trochę wiecej tolerancji dla tych co potrafią poświecić troche
        > swojego życia dla swoich pociech i dla tych co własnodupnie poczuły jedyny
        > prodyktywny ból na świecie, tymbardziej że wy mamy rodzące ze znieczuleniem
        nie
        > macie na ten temat nic do powiedzenia.


        uwazasz, ze jesli ktos pracuje i bral znieczulenie, to sie nie poswieca dla
        swojego dziecka? Moze i tak, ja sie nie poswiecam dla swojego dziecka, tylko
        robie wszystko z milosci i dla jego dobra, bo nie chce zeby moja corka miala za
        kilka lat wredna, gburowat i warczaca matke niezadowolona z zycia, bo sie
        poswiecila dziecku i zapomniala o sobie i mezu!
      • mama_debiutantka izia, to Ty jesteś od tego własnodupnego czucia! 03.03.05, 11:47
        prawda?
        > może jednak trochę wiecej tolerancji dla tych co potrafią poświecić troche
        > swojego życia dla swoich pociech i dla tych co własnodupnie poczuły jedyny
        > prodyktywny ból na świecie, tymbardziej że wy mamy rodzące ze znieczuleniem
        nie
        > macie na ten temat nic do powiedzenia.
      • mama_debiutantka izia, cd (za wcześnie enter) 03.03.05, 11:58
        > może jednak trochę wiecej tolerancji dla tych co potrafią poświecić troche
        > swojego życia dla swoich pociech i dla tych co własnodupnie poczuły jedyny
        > prodyktywny ból na świecie, tymbardziej że wy mamy rodzące ze znieczuleniem
        > nie macie na ten temat nic do powiedzenia.

        i ty się kochcana mylisz smile czułam własnodupnie ten ból do ośmiu centymetrów.
        bałam się ukłucia w kręgosłup, więc męczyłam się jak głupia. koło 8 cm strach
        przed kłuciem zniknął. było mi dokładnie wszystko jedno, co zrobią i gdzie mnie
        ukłują, byleby trochę odsapnąć. i potem było ok, poród szybki, łatwy, zdrowy.
        co do "niemania nic dopowiedzenia". Ty rodziłaś bez znieczulenia, na temat
        znieczulenia nie masz nic do powiedzenia, a jednak _zapewniałaś_ inne kobiety,
        że po znieczuleniu "zapewniam, że po znieczuleniu będziesz otępiała. twój
        organizm nie będzie miał mobilizacji więc dziecko wcale nie będzie takie
        dotlenione"... jasne :7
        ale to pewnie po to, żeby móc się pochwalić: "w czasie porodu krzyczałam,
        płakałam, myślałam że następnego skurczu to już pewnie nie przeżyję. potem
        stwierdziłam, że dość, mają to przerwać, nie rodzę, będę chodzić z brzuchem do
        końca świata, a na koniec już chyba nie było ze mną kontaktu. słyszałam, że coś
        do mnie mówią ale nie mogłam odpowiedzieć, odlot totalny." gratuluję...

        [ forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=19884443&a=19921435 ]

        i nie zapomnij znajomej pierwiastki uraczyć opisem swojego porodu. jak dla mnie
        masz co najmniej 325 dodatkowych punktów:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=19661096&a=19661096
        • mama_debiutantka produktywny ból 03.03.05, 12:00
          a jedyny _nieproduktywny_ ból to ból towarzyszący terminalnemu stadium
          nowotworu. _każdy_ inny ból czemuś służy, spośród nich ból porodowy akurat
          najmniej. warto się czasem zastanowić, zamiast powtarzać komunały ze szkoły
          rodzenia.
          • izia30 Re: produktywny ból 03.03.05, 15:37
            a wyobraż sobie że nie chodziłam do szkoły rodzenia, a co do znajomych
            ciężarnych? właśnie niedawno jedna z nich zdecydowała się na zoo, skończyło się
            cesarką bo zaraz po zastrzyku skończyła się akcja porodowa. 3 tygodnie
            chrzaniła się z ropiejącą raną na pół brzucha. stwierdziła że trzeba było
            posłuchać rady przyjaciółki i rodzić po ludzku. i jakoś inne mamusie z mojego
            otoczenia te obecne i te przyszłe są raczej zadoewolone z rad po które do mnie
            przychodza, a ja nie chwalę się że jestem matką polką i należy mi się szacunek,
            ja tylko stwierdzam ,ze jestem tak dobrą matką na jaką mnie stać (według całej
            rodziny moje dziecko jest aniołem i uważają że to tylko moja zasługa)
            • inia25 Re: produktywny ból 03.03.05, 15:54
              Patrz moje dziecko tez jest aniołem! i jestem pewna ze to moja zasluga.
              Po znieczuleniu nie mialam zadnych przypadlosci, bo bylo swietnie podane i juz.

              A twojej znajomej akcja mogla sie skonczyc i bez zastrzyku, bo zastrzyk nie
              stopuje akcji tylko usmierza bol, nie wplywa na czestotliwosc i sile skurczy.
              Tak samo jak zieczulenie u dentysty: nie powoduje ze zab ci obumiera, tylko
              usmierza ból.
              • halszkabronstein Re: produktywny ból 05.01.06, 14:38
                Ale widać jesteś złą matka , znieczulenie to jest dzieło szatana wink)))))) .
                Ja nic nie mówie , ale wg mnie ludzie chcacy świadomie czuć taki niemiły ból są
                masochistami , to jakieś chore ;/ . Zwłaszcza gdy uważaja sie przez to lepsi od
                innych .
            • mama_debiutantka droga iziu 03.03.05, 17:02
              obiecuję, że natychmiast, jak tylko młoda się obudzi, pouczę ją, że ma przestać
              być aniołem, bo ma za matkę mnie, nie Ciebie.

              wiesz, po ludzku to ja rodziłam (jakby tak policzyć z matko-polkowym rozmachem)
              blisko 40 godzin. nie miałam skurczy przepowiadających, od razu te"właściwe".
              do 4 cm dochodziłam przez 36 h, z tego dobę w szpitalu (przyjęli mnie z 1 cm).
              poród właściwy (czyli od 4 cm) trwał niecałe 4 h, znieczulenie - ok. godziny. i
              wiesz co? to była najfajniejsza część tej całej zabawy.
              a szczycić się rodzeniem na żywca nie ma co, bo codziennie tak rodzą setki
              tysięcy kobiet. nawet nie wiedzą, że można inaczej i raczej się tym nie
              przechwalają. pewnie nie miałyby nic przeciwko możliwości skorzystania z
              dobrodziejstw medycyny i przez myśl by im nie przeszło, że to czyni je gorszymi
              matkami. jakkolwiek to przecież tylko durne dzikuski z buszu, prawda?

              a co do "zoo" - mało znasz się na medycynie. mniej niż ja, a ja tylko głupią
              japonistką jestem. o zatrzymaniu akcji czytaj w poście ini. dodam tylko, że
              gratuluję wzbudzenia u przyjaciółki poczucia winy.
              nb. mojej mamie akcja też się zatrzymała (31 lat temu), tuż przed partymi.
              urodziła mnie "na czuja" położnej, prąc na hasło "przeć!". ale co ja tam wiem...

              krzywdę ludziom robisz wypowiadając kategoryczne sądy na tematy, o których nie
              masz pojęcia. mniej bzdur i zadufania w sobie, więcej życzliwości do ludzi,
              kochana. masz fajnego dzieciaczka a masochizmem się przechwalasz. nie rozumiem.
              • iwcia75 a ja rodzilam 4 godziny 05.03.05, 11:23
                i co z tego ze niby tak krotko? to tak strasznie bolalo! mialam blyskawiczny
                postep porodu. przy 8cm chcialam umrzec. nikt mi nie mogl pomoc. a polozna
                spojrzala na ktg i powiedziala "łe, co to za skurcze". niby male- tylko
                dlaczego ja tak cierpialam??? podano mi jakis srodek,po ktorym cala sie
                trzeslam i slabiej odczulam jedynie 2 skurcze,a potem znow to samo. coz za
                srodek!
                synek urodzil sie w 10minut-po 2 parciach wyskoczyl. pekla mi szyjak macicy i
                Bog wie co jeszcze,ale oczywiscie jak trzymalam malenstwo to juz nic mnie nie
                bolalo. dopiero potem- najpirw krwotok i znowu mnie meczyli, szyli czy cos
                wyciagali. dziecka juz nie widzialam, maz z nim zostal. a mi w koncu dali
                jakies znieczulenie, bo stracilam swiadomosc. potem jeszcze anemia,
                przetaczanie krwi
                bardzo dziekuje za to wszystko! czuje sie okaleczona jako kobieta,
                porozrywana . a chcialam rodzic normalnie. a teraz nie- nigdy wiecej porodu! a
                to bylo latwo przewidziec,ze tak bedzie- byla cholestaza, nie zrobiono mi
                amnioskopi,a wody byly zgnilo zielone.
                • 82nati Re: a ja rodzilam 4 godziny 14.03.05, 11:49
                  różnice między matką polką a mamą mozemy porównać do różnic między pojęciem
                  feminizmu przez Polki a definicją feminizmu (kodeks polskiej feministki:
                  niechodzenia w szpilkach, bo to zniewala, niegolenia nóg, bo to zniewala, nie
                  zmywania,bo to zniewala, nie gotowania...). Ech te nasze przesady...
        • ma_dre Re: izia, cd (za wcześnie enter) 09.08.05, 18:26
          no tak, mamo_debiutantko, izia30, to kolejna osoba, ktora wie, jakie ma sie
          problemy z karmieniem po cesarce, chc cesarki nigdy nie miala, wie jakie ma sie
          problemy przy porodzie z zzo, choc rodzil
          • ma_dre Re: izia, cd no tak, pokickalo mi sie troche 09.08.05, 18:51
            No tak, mamo_debiutantko, izia30, to kolejna osoba, która wie, jakie ma się
            problemy z karmieniem po cesarce, choć cesarki nigdy nie miała, wie jakie ma
            się problemy przy porodzie z ZZO, choć rodziła bez znieczulenia... czyżby anioł
            ją tak natchnął ? Osobiscie raz rodziłam przez cc i żadnych problemów z
            laktacją nie zauważyłam, karmiłam potem synka przez prawie 18 miesięcy, za
            drugim razem rodziłam z ZZO, przez "dół" i wystarczyło nq koniec
            pięć "pchnięć" i mały był na świecie !
            Chyba nie zaliczam sie ani do matek_Polek ani do luzar, staram sie być sobą...
            pofukam sobie czasem pod nosem na mamy co robią inaczej niż ja, ale staram się
            nie wpychać nikomu moich sposobów na życie.
            Wiem chyba o co ci chodzi w twoim poście i też nie lubię... nie lubię u
            niektórych ludzi tego „przejęcia” sobą.
      • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 03.03.05, 17:11
        > dlaczego tak was bawią mamy które nie chcą rozstawać sie ze swoimi dziećmi
        > nawet na 1,5 godziny? moze dlatego że same siedzicie z mluchami w domu i po
        > troszę zazdrościcie tym które wróciły do pracy, ja też mam dziecko, i
        > strasznym bólem było pójść do pracy na 8 godzi, zostawiajac 4,5mczne dziecko,
        > nawet z babcią.

        popatrz na to z innej strony. ja mogę zostać w domu - Ty wróciłaś do pracy. ja
        zajmuję się dzieckiem, kończę mba, mam też czas dla siebie. ja mam do świata
        dystans - Ty się zaperzasz. ja nie muszę dodawać sobie wartości porodem na
        żywca i opowiadać jak to udało mi się nie siedzieć zahukaną w kątku.
        podsumowując: ja nic nie muszę - Ty najwyraźniej tak. czy o to masz żal do
        świata?
        • anitkak Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 03.03.05, 17:48
          No, nieźle sie watek rozwinął. Czy naprawde myślicie,że sa matki, które na
          pokaz chciałyby rodzic bez znieczulenia ? Albo marudziły,ze bardzo chca szybko
          wrócic do dziecka mimo iż naprawde się ciesza,że maja wolne? Czy tez specjalnie
          sobie cos odmawiaja w diecie,ze by być przez innych podziwiana za wyrzeczenia.
          Moim zdaniem temat dyskusji jest bezpodstawny bo jeśli takie matki istnieja
          tzn ,że w ogóle z nimi cos nie w porzadku, a nie tylko "na polu macierzyństwa"
          Takie osoby to chyba jaks promil albo jeszzce mniejsza jednostka wszystkich mam.
          pzdr
          Anita
          • mama_debiutantka Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 03.03.05, 18:24
            poczytaj ozię. pokazówka bez trzymanki
            • aise jestem cholerną matką-luzarą i wredna zołzą bo... 04.03.05, 00:13
              - po pierwsze primo: rodziłam ze znieczuleniem (to, że nie znieczuliło jak
              trzeba to zupełnie inna bajkasmile)

              - po drugie primo: karmiłam od poczatku sztucznie (mała nie chciała ssać, spadła
              na wadze tak, że z rozwianym włosem i obłędem w oczach zaczęłam podawać butlę i
              tak już zostało a cycowy pokarm sobie poszedł do lasu na grzyby) mimo, że
              wszystkie ciotki i pociotki wskazywały mi liczne przykłady Porządnych Mam, które
              (tu cytat) "płacza ale ściągają mleko z piersi"

              - po trzecie primo: pierwszy raz wyjechałam na dłużej kiedy mała miała 2
              miesiące. Wyjazd był konieczny, miał potrwać 3 dni, potrwał nie z mojej winy
              półtora tygodnia - nie mogłam wrócić wcześniej z przyczyn
              formalno-administracyjnych. Tęskniłam jak cholera, ale przy okazji też troche
              odsapnęłam i jeszcze miałam czelnośc o tym komuś powiedzieć... Bo wyjazd został
              mi nawet wybaczony ale rozrywki juz nie...

              - po czwarte primo: pracuje zdalnie przy komputerze jak to tłumacze maja w
              często w zwyczaju ale mimo to na kilka godzin dziennie przychodzi do małej
              opiekunka. Po to, żebym czasem mogła się skupić na pracy a czasem po prostu
              wyszła zrobic sobie pedikiura albo manikiura albo jakieś inne fanaberie uskutecznić.

              - po piate primo: raz na jakiś czas zostawiam małą z tatusiem (przy
              entuzjastycznych zachętach tatusia) a sama idę na jeden wieczór w tango
              (czytajcie: na ploty, do kina, powłoczyc sie po empiku albo innych sklepach albo
              robic to na co mam akurat ochotę). po powrocie jestem stęskniona ale zadowolona.
              nie wszyscy to rozumieją rzecz jasna. bo powinnam martwym bykiem tkwić przy
              łożeczku maleństwa a "chodzenie na piwo w pewnym wieku juz nie wypada"...

              - po szóste primo: staram sie nie rozmawiac z przyjaciółmi o zupkach i kupkach -
              chyba, że na wyraźne życzenie. i tylko z takimi, którzy też maja dzieci. bo
              czasem chce się pochwalić...smile)) nie zawsze wychodzi ale sie staram...smile)

              - i po siódme primo wreszcie: mała skonczyła juz siedem miesięcy więc
              postanowiłam zrobic sobie krótki urlop od niej i tatusia. w związku z powyższym
              wyjeżdżam na babski weekend. daleko (komorkę zabieram oczywisciesmile))). I na
              hasła: "to kto sie malutką zajmie???" resztką sił i cierpliwości odpowiadam, że
              dziecko ma ojca przecież. Zadziwiajace, że kiedy tatus dziecięcia półsłuzbowo
              wyjeżdza na kilka dni to nikt jakoś nie przylatuje z podobnymi pretensjami...

              czy jestem wyrodna matka wysoki sądzie?

              na swoja obrone podaje fakt, że dziecko jest czyste, dobrze odzywione, kochane
              bardzo i rozwydrzane nieziemsko. jest równiez zdrowe, pieknie sie rozwija,
              często się uśmiecha i gaworzy. mam wrażenie, że jedyne czego mu brakuje to
              wiecznie narzekajacej i sfrustrowanej matki, bo tego rzeczywiscie nie ma i matka
              nie zamierza pozwolić, żeby miało.

              amen

              p.s. mamo-debiutantko - kogos mi przypominaszsmile

              ps.2 przepraszam za wszystkie ewentualne literówki ale pisałam to w stanie
              głębokiego wzburzenia.smile
              juz mi przeszło zresztąsmile))
              • inia25 Re: jestem cholerną matką-luzarą i wredna zołzą b 04.03.05, 08:58
                aise napisała:

                > - i po siódme primo wreszcie: mała skonczyła juz siedem miesięcy więc
                > postanowiłam zrobic sobie krótki urlop od niej i tatusia. w związku z
                powyższym
                > wyjeżdżam na babski weekend. daleko (komorkę zabieram oczywisciesmile))). I na
                > hasła: "to kto sie malutką zajmie???" resztką sił i cierpliwości odpowiadam,
                że
                > dziecko ma ojca przecież. Zadziwiajace, że kiedy tatus dziecięcia półsłuzbowo
                > wyjeżdza na kilka dni to nikt jakoś nie przylatuje z podobnymi
                pretensjami...
                >
                >


                no właśnie, wszystkie oburzone panie, które wypowaidały się na temat tego, że
                nie powinno się wyjeżdżac, że są "lepsze" bo tkwia przy dziecku wbrew sobie, bo
                karmią piersią i nigdzie nie wychodzą, niech się wypowiedza jaką role pełni
                tatuś? Jest tylko "głównym sponsorem" i tatą z biologicznego punktu widzenia?
                Bo u mnie matki "luzary" tatus peni rolę tatusia, czyli opiekuje się dzieckiem,
                karmi (tu dobrodziejstwo butelki), przewija, kąpie, zabiera na basen, na
                spacery.... Jest tatusiem pełną gebą! A no i jeszcze prasuje, sprząta i gotuje!
                Więc jak się wymieniamy obowiązkami, to mam dużo czasu dla siebie! Ot taki mój
                los matki "luzary" i "zołzy". Chyba powinnam się powiesić!


                P.S. moja wypowiedź jest skierowana TYLKO do matek, które są przeciwne nam
                matkom nie karmiącym piersią, tym, które wychodzą do kina, teatru itp. No
                generalnie do tych, które są mocno przzeciwne postawie jaką reprezentuje
                autorka wątku (chylę czołasmile) pod którą ja się w 100% podpisuję. W swoim poście
                absolutnie nie chciałam urazić matek, które karmią bo to uwielbiają, matek,
                które oddały się dziecku i poszły na wychowawczy inie mają z tego powodu
                zbolałej miny i nie cierpią przed wszystkimi.
                • black-cat Re: jestem cholerną matką-luzarą i wredna zołzą b 04.03.05, 16:01
                  iniu25 wyjęłaś mi to z ustsmile Czytam ten wątek i zastanawiam się gdzie są
                  ojcowie? Bo tłumaczenia, że ciężko pracują jakoś mnie nie przekonują. Tatuś
                  głównym sponsorem i reproduktorem? To nie moja bajka. Oczywiście, że każdy ma
                  prawo rodzić tak jak chce i przeżywać swoje macierzyństwo tak jak chce. Szczyt
                  matkopolkostwa (w negatywnym tego słowa znaczeniu)według mnie to marzyć o
                  porodzie naturalnym bez znieczulenia, a jeżeli uda się go przeżyć - opowiadać
                  z dumą (tylko dlaczego z dumą?)wszystkim niekoniecznie zainteresowanym jak to o
                  mały włos się z tego świata nie zeszło (bo tak bolało oczywiście). I zaznaczam,
                  że nie mam nic do tych mam, które rodziły naturalnie bez znieczulenia bo m.in.
                  chciały ale nie muszą dowartościowywać się później oznajmiając wszem i wobec
                  jakie to prawdziwe z nich matki ponieważ ... i tu następują z reguły bardzo
                  dokładne i drastyczne opisy wątpliwej przyjemności przeżyć. A najlepiej
                  serwowac takie opisy młodym kobietom, które od tej pory zamiast cieszyć się
                  ciążą i przyszłym macierzyństwem będą popadać w tokofobię. Podobno ból porodowy
                  szybko się zapomina ... to ciekawe bo większośc moich znajomych wiele lat po
                  urodzeniu potrafi opowiadać o swoich porodach z najdrobniejszymi szczegółami
                  szczególną uwagę poświęcając właśnie bólowi.
        • amoch1 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 11.08.05, 13:55
          będę mamą dopiero za 2 m-ce więc nie mam jeszcze własnych doświadczeń tylko
          przemyślenia... co do znieczulenia: nic nie zakładam na 100 % bo skąd mam
          wiedzieć czy będzie mi potrzebne? może poród będzie bardzo szybki (oby!!) i
          nawet nie pomyślę o zzo? a jeśli będzie strasznie bolało to nie zamierzam
          odmawiać
          zostawianie dziecka z kimś innym? przecież tatuś i babcie też muszą mieć jakieś
          obowiązki wink)
          a najbardziej zabolało mnie to stwierdzenie o robiących karierę księgowych,
          oczywiście tak też zarabiam na życie... przepraszam to księgowe nie powinny
          wracać do pracy a dentystki, prawniczki sklepowe i salowe powinny ?(
          przepraszam za te akurat zawody, tak na szybko przyszły mi do głowy)czy czegoś
          nie zrozumiałam???
      • halszkabronstein Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 05.01.06, 15:11
        Zapewne jak ktoś się wyśmiewa z renaty beger czy mandaryny to tez
        jej ...zazdrości... hehehe
        Nie wiem jak można zazdrościć bólu , ciekawe czy matka polka np operacje
        wyrostka też musialaby przeprowadzic na zywca tongue_out
        Poświecanie sie dla dziecka , a potem mamy stado nadopiekuńczych matek które sa
        wrzodem na tyłku każdego dorastajacego młodego człowieka - bo jakos nigdy nie
        mogły sie odzwyczaic ze maluszek nie jest z nimi 24 h na dobe hehe...
        Nie zgadzam sie ponadto , ze to jedyny produktywny ból na świecie - jeśli Twój
        mąż urodzi kamienie nerkowe to bedzie podobny ból , oczywiście bez znieczulenia
        bo to sama przyjemność.
    • mamalenki Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 04.03.05, 10:27
      Witam,
      czytam ten watek od kilku dni (sama nawet sie wypowiedzialam) i coraz bardziej
      robi mi sie przykro.jakos tak w zyciu jest, ze to , co MY robimy wydaje nam sie
      najlepsze i dziwimy sie, ze inni tego nie robia. ja, np. nie wiedze nic zlego w
      cc, ani w karmieniu butelka. sama rodzilam "na zywca", nie bylo wskazan na cc,
      a wtym szpitalu nie robiono znieczulenia. poza tym chcialam urodzic naturalnie,
      ale to nie oznacza, ze chcialam poczuc TEN bol.wprost przeciwnie i bardzo sie
      balam. po porodzie zreszta wiedzialam, ze bylo sie czego bac i bylam
      szczesliwa, ze mam to za soba. to niewyobrazalnie bolesne doswiadczenie. do
      tego stopnia, ze polozenie corki na brzuchu przyjelam z totalna obojetnoscia.
      nie uwzam, ze kobieta powinna cierpiec, bo tak jest od tysiacleci. gdyby wiecej
      kobiet bylo naukowcami, to pewnie juz by cos wymyslily na bol porodowy. ale
      faceci...wink)? ale jedno musze przyznac: rzeczywiscie poczulam sie bardzo dumna,
      ze bylam w stanie urodzic "na zywca". kazdy ma jakis powod do dumy. dziewczyny,
      matki, naprawde nie ma sensu obrzucac sie inwektywami, bo ten watek zrobil sie
      bardzo smutny. kazda rodzila tak jak chciala, albo tak jak mogla i kazda jest
      NAJLEPSZA matka dla swojego dziecka. nie zawsze rady jednej mamy pasuja do
      drugiej, bo dzieci sa inne.np. moja kolezanka zaczela karmic dziecko stalym
      jedzeniem na poczatku 4. miesiaca, bo koniecznie musiala skorzystac z uciech
      karnawalu. ja nie czulam takiej potrzeby, wiec dalej karmie piersia. i nie
      czuje z tego powodu jakiejs szczegolnej dumu. po prostu tak jest.
      ta dyskusja nie prowadzi do zadnej milej wymiany doswiadczen, wiec zakonczcie
      ja smile))
      pozdrawiam
      mama lenki
      • onitsza Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 04.03.05, 14:58
        Pierwszy środek znieczulający- chloroforn, odkrył facet (czytałam jego
        wspomnienia), pozostałe pewnie teżsad. A kobiety to niestety nawet nie potrafią
        się zjednoczyć żeby wywalczyć dłuższy macieżyński, tylko smęcą, ż edobrze by
        było. A stanowimy połowę społeczeństwa i jakbyśmy zapowiedziały jednodniowy
        strajk generalny.....Oj by się działowink
      • aga_gaga Re:Oda do Mamy Lenki 04.03.05, 22:36
        Mamo Lenki!!!!!Kobieto rozsadna i niekonfliktowa...Podobnie jak Ty,od kilku
        dni,"przygladam" sie temu watkowi i mam ochote aby ktos zdecydowal go wyrzucic
        z forum.Zrobilo sie tam bardzo nieprzyjemnie!!!!!Pozdrawiam smile)))))
      • iwcia75 a co do dumy 05.03.05, 11:40
        nie czulam sie dumna z powodu bolu-wprost przeciwnie. bylo mi wstyd,ze nie moge
        tego wytrzymac,ze nie daje rady,ze sobie z tym bolem nie umiem poradzic
        (jedynie w wannie z hydrozmasazem nieco odzylam)

        poczulam dume przy parciu, gdy zaraz sie synek urodzil i go zobaczylam.
        pomyslalam wtedy- Boze, wiec ja go naprawde urodzilam??!!!

        jak go wzieli, to znow czulam tylko wstyd- ze wszyscy ogladali te rzeznie z
        moim udzialem. ze musieli tracic na mnie przescieradla i koszule.
        • mamalenki Re: a co do dumy 05.03.05, 12:53
          nie nie, chyba zle mnie zrozumialas smile. absolutnie nie czulam dumy z powodu
          bolu, bo to nie powod do dumy. bylam dumna z siebie, ze przez to przeszlam i
          nie ucieklam. nabralam tylko wiecej szacunku dla naszych mam i dla tych, ktore
          MUSZA rodzic w bolach, bo np. pan doktor uwaza, ze tak trzeba.
          a propos! wiecie, ze na Zachodzie teraz jest moda na wszystko, co naturalne??
          znajoma z Belgii byla w Polsce, akurat w ciazy i zle sie poczula i nie
          pozwolila zrobic sobie usg, bo stwierdzila, ze to szkodzi dziecku. jest
          Belgijka wink
          pozdrawiam
          mama lenki
      • kulka50 Re: matkom-polkom dziękujemy ;) 14.03.05, 15:40
        popieram przedmówczynię!!!
        dyskusja bez sensu
        głupie przepychanki do niczego nei prowadzące
        co to ja nie robie, jaka jestem luzara, jak nie rodziłam, jak to nikogo nie
        słucham, ile czasu poświęcam sobie itd
        niedługo dowiemy się "ile i jak zaniedbuję swoje dziecko" bo to przecież
        świadczy o tym, że nie jestem "matką-polką"
        totalna porażka, bleeee
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka