problem z opiekunką...

15.03.05, 18:26
dziewczyny pomóżcie.
mam do synka młodą dziewczynę-przychodzi 3x w tygodniu na kilka godzin ze
swoją 2letnią córeczką-ja najczęściej wychodzę wtedy z domu.
i tu zaczyna się problem-dzieckiem zajmuje się bardzo dobrze,wypytywałam
sąsiadów czy w czasie,gdy ona jest dziecko płacze-i mówią,że nie. ale...
zauważyłam,że podjada mi różne rzeczy. po kryjomu-jak mnie nie ma.
niezręcznie się z tym czuję,nie wiem jak z nią o tym porozmawiać. bo ogólnie-
co jej szkodzi powiedzieć,że coś tam zjadła? przecież jej nie zabiję smile
ale dobija mnie to,że na przykład zjadła ostatniego banana a skórkę schowała
na dnie śmieci... nie robiłam generalnego sprawdzania co jest,czy coś nie
zginęło-z jedzenia i innych rzeczy. ale zaczynam się obawiać,że teraz banan-
jutro bluzka-pojutrze pieniądze lub biżuteria...
może demonizuję sytuację,nie wiem.
dodatkowo zostawia po sobie i córce brudne szklanki,sztućce... ja sama sie
zajmuję dzieckiem i opiekunkę wzięłam,żeby siebie odciążyć,a tu dorzuca mi
jeszcze sprzątania-tak samo z zabawkami-mała rozrzuca,a opiekunka nie
posprząta po niej.
duzym plusem jest jej podejście do mojego dziecka,ale zaczynam się coraz
mocniej zastanawiać...
poradźcie mi coś!!
jak postąpić,jak rozmawiać? dać jej szansę?
boję się,że jak zwrócę uwagę,to zemści się na moim synku...
    • sowa_hu_hu Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 18:31
      skoro boisz sie ze zemści sie na synku za to ze zwrócisz jej uwage to jaka ty
      opiekunke sobie wziełaś??? jaka normalna osoba mogłaby sie na dziecku mścić???

      po drugie porownywanie banana do bizuterii to chyba lekka przesada...
      powinnas jednak powiedziec jej ze inna była umowa - ze kawy czy herbaty moze sie
      napić ale jedzenie niech przynosi swoje!
      ewentualnie mozesz kupowac jakies ciasteczka do tej kawy...

      natomiast przegięciem dla mnie jest to że nie myje po sobie garów!
      bez jaj!
      koniecznie musisz z nia pogadać... nie ma to tamto...
      wiem ze taka rozmowa to nic przyjemnego ale moim zdaniem jest konieczna!

      pozdrawiam
      • irazone Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 18:33
        sowa_hu_hu napisała:

        > skoro boisz sie ze zemści sie na synku za to ze zwrócisz jej uwage to jaka ty
        > opiekunke sobie wziełaś??? jaka normalna osoba mogłaby sie na dziecku mścić???


        to chyba przez ogólnie panującą psychozę,że opiekunki są potworami wink
        > po drugie porownywanie banana do bizuterii to chyba lekka przesada...

        może i masz rację
        > powinnas jednak powiedziec jej ze inna była umowa - ze kawy czy herbaty moze
        si
        > e
        > napić ale jedzenie niech przynosi swoje!
        > ewentualnie mozesz kupowac jakies ciasteczka do tej kawy...
        >
        > natomiast przegięciem dla mnie jest to że nie myje po sobie garów!
        > bez jaj!
        > koniecznie musisz z nia pogadać... nie ma to tamto...
        > wiem ze taka rozmowa to nic przyjemnego ale moim zdaniem jest konieczna!
        >
        > pozdrawiam

        dzięki smile
        • sowa_hu_hu Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 18:37
          nie ma za co smile

          tez miałam opiekunke - była do d... cały czas mialam nadzieje ze sie laska
          rozkręci... pewnego dnia nie przyszla poprostu , bez zadnych wyjasnien , bez
          telefonu... a źle u mnie nie miała...
          ma szczęście że do tej pory jej na ulicy nie spotkałam grrrrrrrrrrrr
          • irazone Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 18:41
            ja się o tyle denerwuję,ze jest u mnie dopiero od 2tyg... no i podejscie do
            dzieci ma fantastyczne... co nie znaczy,ze jej ufam
            • sowa_hu_hu Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 18:45
              podejście podejściem moja droga smile

              a wyjadanie i nie sprzatanie po sobie to drugie - i ta sprawe musisz rozwiązać
              jak najszybciej! jak jej to pwoiesz zobaczysz jak sie zachowa , czy sie przyzna
              , czy przemyli , czy sie poprawi... czasami ludxmi trzeba potrzepać!
              jeszcze może być dobrze smile
              • adsa_21 Re: problem z opiekunką... 17.03.05, 08:13
                sowa..swietne sa te ciuszki ciazowe!!!!
        • redmiss Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 18:40
          Jak dla mnie to ta opiekunka się dziwnie zachowuje. Czemu zjada po kryjomu?
          Niech powie, ze głodna, bidulka! Przecież jej kawałka chleba nie odmówisz?!
          I rzeczywiście, jeżeli ma taką naturę, to za chwilkę ci zacznie po szafkach
          grzebać, używać kosmetyków i przysłowiowa bluzka ci też moze zginąć.
          Ale z drugiej strony, moze sie wstydzi????? musisz o tym pogadac, może na
          początek tak delikatnie, jak się boisz.
          • black_currant Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 18:44
            Też mi się to wydaje dziwne. Nawet jeśli coś tam zjada (bo w sumie może być
            głodna), to czemu chowa 'dowody winy'. Jakby sama od razu dawała do zrozumienia,
            że to co robi jest nie w porządku.

            Ja bym z nią pogadała. Sama ustaliłam z moją nianią, że może 'korzystać' z
            naszej lodówki - inna sprawa, że tego nie robi. Ale skoro to dopiero początki
            powinnyście wyjaśnić wszystkie zgrzyty - im później tym będzie trudniej.

            ---------------------------------------
            Ania - podwójna mama październikowa smile
            Emilka (1.10.2001)
            Grześ (18.10.2004)
            • lola211 Re: problem z opiekunką... 19.03.05, 12:37
              Nawet jeśli coś tam zjada (bo w sumie może być
              > głodna), to czemu chowa 'dowody winy'. Jakby sama od razu dawała do
              zrozumienia
              > ,
              > że to co robi jest nie w porządku.

              Pewnie sie naczytala na forum postow oburzonych mam, ktorych niania
              poczestowala sie serkiem czy bulka, byl taki watek, pamietam.
    • gagunia Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 19:12
      Zeby bylo delikatnie powiedz, ze jakos nie bylo okazji ustalic szczegolow i
      chcialas to nadrobic. no i wtedy powiedz jakie masz wymagania czyli:
      - sprzata po sobie
      - przynosi sobie i dziecku jedzenie (albo co tam ustalisz - moze brac herbate itp)
      - i reszta rzeczy, ktore masz do zarzucenia ujmij jako swoje wymagania i uwagi

      to taka metoda okrezna, ale jak kobita rozgarnieta to powinna zaskoczyc w czym
      rzecz smile
      • kalina_p Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 19:35
        Ja się zgadzam z przedmówczyniami. I radzę jak najszybciej to załatwić, im
        później tym trudniej będzie. Jeśli schowała te skórke to...takie głupie ale
        podejrzane. Mogła uczciwie powiedzieć, że się bananem poczęstowała. A jak chowa
        i ukrywa to nie wiadomo, co będzie dalej...
        • apteros Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 20:23
          ira ale na wszelki wypadek moze wciaz szukaj opiekunki??

          bo to rzeczywiscie nie wyglada ladniesad

          moja opiekunka przynosi sobie zarelko, moze korzystac z herbaty czy kawy.. i
          czasami nawet jak ma wolna chwile to pozmywa.. wiec nie podoba mi sie takie
          zachowanie twojejsad
          • irazone Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 21:02

            > moja opiekunka przynosi sobie zarelko, moze korzystac z herbaty czy kawy.. i
            > czasami nawet jak ma wolna chwile to pozmywa.. wiec nie podoba mi sie takie
            > zachowanie twojejsad


            ja oczywiście powiedziałam jej na wstępie,że kawa,herbata,soki są do jej
            dyspozycji. ale nic nie mówiłam o jedzeniu... nie żebym żałowała,ale to
            ukrywanie i brudne gary... fuj
            • kalina_p Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 22:07
              no właśnie to ukrywanie jest dziwne i nie wróży dobrze na przyszłość.
        • mona75 Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 20:36
          moze zagadaj ją, że ci się przypommniało, że nie omówiłyscie jednej ważnej rzeczy i po prostu
          powiedz, że jedzenie dla siebie i córki musi przynosić. sprawdź też czy nie ubyło deserków/soczków
          dla twojego małego, bo przecież mogła "poczęstować" nimi swoje dziecko.
    • ingutka Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 20:48
      Myślę, że koniecznie trzeba pogadać. Dziwne to chowanie skórki banana na dół
      śmieci -przecież można zgłodznieć i mogła Ci o tym powiedzieć, pewnie się
      bała smile
      Koniecznie pogadaj są, delikatnie, ale żeby było wiadomo jakie są zasady.
      Sprzątanie po opiekunce to przegięcie (raczej spotyka się to, że to opiekunka w
      wolnej chwili pomaga w domu, oczywiście jak zechce)
    • flo5 Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 22:05
      Powinnaś z nią wyjaśnić jasno kwestie jej jedzenie u Ciebie - aczkolwiek
      zastanawiam się czy ma sens, żeby przynosiła własne.
      Jak zatrudniłam opiekunkę to "mądre ciocie" ostrzegały, że może się zdarzyć ,
      że opiekunka zje serecz, jogurt czy coś innego a powie, że zjadło dziecko i
      dziecko będzie chodziło głodne.
      Rozwiązałam to prosto - opiekunka nie przynosi kanapek tylko robi sobie je u
      nas korzystając z naszej lodówki. Może też pić soki, jeść owoce, ciasto itp.
      Naprawdę nie jest w stanie zjeść aż tak dużo.
      Bezdyskusyjne natomiast wydaje mi się, ze powinna po sobie sprzątać. Moja sama
      z siebie sprząta po sobie, po dziecku a czasem i po nas - jak wracam z pracy to
      w kuchni jest często czyściej niż jak wychodzę rano - ale ona sama na to wpadła.

      Pozdrawiam i powodzenia
    • fiszerowa Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 22:11
      Jesli nie bedziesz potrafila zdobyc sie na powiedzenie wprost wsoch uwag, tak
      jak radza dziewczyny, moze sprobuj tak:

      - Wiesz XXXXX zauwazylam, ze poczestowalas sie ostatnio bananem. XXXXX ja nie
      mam nic przeciwko temu zebys sie poczestowala, ale jestem na diecie i ten banan
      mial byc na sniadanie (tu promienny usmiech). Umowmy sie, ze korzystasz z kawy,
      herbaty i sokow. Nie chcialabym znow rano leciec do sklepu (caly czas usmiech).

      Wchodzisz do domu, szybka lustracja i ocena porzadku.
      - No dobrze, to ja jeszcze wejde do lazienki a XXXXXX i dzieci w tym czasie
      posprzataja zabawki.
      lub
      - To jeszcze zanim dziewczyny wyjda my z synkiem posprzatamy zabawki a
      dziewczyny pozmywaja naczynia.

      pozdrawiam i powodzenia
      Fiszerowa
      • irazone Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 08:58

        > - Wiesz XXXXX zauwazylam, ze poczestowalas sie ostatnio bananem. XXXXX ja nie
        > mam nic przeciwko temu zebys sie poczestowala, ale jestem na diecie i ten
        banan
        >
        > mial byc na sniadanie (tu promienny usmiech). Umowmy sie, ze korzystasz z
        kawy,



        > herbaty i sokow. Nie chcialabym znow rano leciec do sklepu (caly czas
        usmiech).

        bomba! tak zrobię smile idealnie pomyślane smile
        ale z tym sprzątaniem przez mojego synka... on ma 5miesięcy wink
    • gagunia Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 22:14
      a ja bym nie doszukiwala sie w tym podjadaniu niczego groznego. Pewnie schowala
      ta skorke, bo sie wstydzila. Jesli przychodzi z dzieckiem to prawdopodobnie
      dzieciak zawolal DAJ i glupio jej bylo sie pozniej tlumaczyc. Mysle, ze wlasnie
      nie tyle ona, co dziecko to zjada. Co oczywiscie nie tlumaczy ukrywania tego
      faktu. No ale moze nie ma w domu takich rzeczy, nie stac ja?. Moim zdaniem
      spokojnie mozna obgadac ta kwestie i nie szukac od razu kogos innego.
      • kalina_p Re: problem z opiekunką... 15.03.05, 22:31
        racja ale dziwne jest to ukrywanie po prostu...mogła powiedzieć "przepraszam,
        moja mała chciała banana, mogę zaraz iść odkupić" czy coś w tym stylu. A nie
        chowanie skórki...
        • gagunia Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 07:42
          moze ja nie stac, moze oszczedza kazdy grosz. podejrzewam, ze nie ma najlepszej
          sytuacji skoro opiekuje sie dzieckiem, mimo, ze sama ma 2-latka. dziecko wola,
          wiec daje, a pozniej wstyd sie przyznac. jakos mi taka wersja najbardziej pasuje.
          znam osobe, ktora uwaza, ze jej sie nalezy i jest oburzona kiedy nie mozna nic
          skubnac z pracy smile dlatego nalezaloby najzwyczaniej z dziewczyna pogadac i
          wyjasnic sprawe.
          • wieczna-gosia Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 07:52
            ja tez uwazam, ze nie ma sie co doszukiwac podtekstow, tylko z nia po ludzku
            pogadac.
            Ja- jak zapraszam opiekunki do domu- to staram sie miec jakies owoce w pewnej
            ilosci, zeby nie bylo kombinacji czy to ostatni banan czy nie ostatni, zostawiam
            na widoku wode, herbate itd. Pewnie nie wiedziala jak sie zachowac.

            Ze sprzataniem to samo- krotki komunikat- sprzataj po sobie.

            Nigdy nie mialam opiekunki potwora to fakt, raczej mi sie trafaly aparatki co z
            wlasnym obiadem potrafily przyjsc co mnie niezmiennie wkurzalo, bo dziecku mialy
            gotowac, wiec wychodzilam z zalozenia ze beda i sobie robic, a te z zupa w sloiku wink
            • ewa2233 Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 10:35
              > - Wiesz XXXXX zauwazylam, ze poczestowalas sie ostatnio bananem. XXXXX ja nie
              > mam nic przeciwko temu zebys sie poczestowala, ale jestem na diecie i ten
              banan> mial byc na sniadanie (tu promienny usmiech). Umowmy sie, ze korzystasz
              z kawy,

              Po takim tekście na miejscu opiekunki poczułabym się jakby mi kto "walnął
              między oczy". Bo kłamstwo "nie miałabym nic przeciwko temu ale" ... jest
              wstrętne. Jeśli masz coś przeciwko - powiedz to, a jeśli nie masz - w ogóle o
              bananie nie wspominaj.
              Sama miałam w domu wyjadaczkę, więc wiem o co chodzi. Z tym , że u mnie było to
              połączone z buszowaniem po szafach i zamiast pogadać - po prostu ją wywaliłam.
              Z Twoją nianią (wydaje mi się) najlepsza byłaby rozmowa nie typu: "zauważyłam,
              że cośtam zjadłaś" tylko w formie jaką dziewczyny podsuwały:
              Nie zdążyłyśmy dotąd porozmawiać o szczegółach: zależałoby mi, by gdy wracam z
              pracy było trochę w domu "ogarnięte" - chodzi o zabawki i naczynia, których
              używacie. Oczywiście kawa, herbata jest do Twojej dyspozycji, a jedzenie PEWNIE
              BĘDZIESZ CHCIAŁA SOBIE PRZYNOSIć - tak jak ja biorę swoje do biura. Wiadomo,
              każdy lubi co innego jeść.

              Mogłabyś ewentualnie zaproponować, że jeśli jest jakiś owoc, to może podzielić
              dzieciaki. Będziesz wiedziała, że i Twoje dziecko zjadło, a nie będzie to
              robione po kryjomu.

              Jeśli chcesz by niania była uczciwa w stosunku do Ciebie - sama taka bądź.
              ------------------------------------------------------
              çççççççççççççççççççççĂçççççç
              • fiszerowa Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 10:57
                ewa2233 napisała:

                > > - Wiesz XXXXX zauwazylam, ze poczestowalas sie ostatnio bananem. XXXXX ja
                > nie
                > > mam nic przeciwko temu zebys sie poczestowala, ale jestem na diecie i ten
                >
                > banan> mial byc na sniadanie (tu promienny usmiech). Umowmy sie, ze korzyst
                > asz
                > z kawy,
                >
                > Po takim tekście na miejscu opiekunki poczułabym się jakby mi kto "walnął
                > między oczy". Bo kłamstwo "nie miałabym nic przeciwko temu ale" ... jest
                > wstrętne. Jeśli masz coś przeciwko - powiedz to, a jeśli nie masz - w ogóle o
                > bananie nie wspominaj.

                No popatrz Ewo, a ja myslalam, ze taktowna jestem...
                Przeciez irazone, nie mialaby nic przeciwko poczestowaniu sie owocem, gdyby nie
                fakt, ze dziewczyna zjadla OSTATNIEGO banana i zrobla z tego tajemnice! Tak
                przynajmniej zrozumialam to z jej postu...

                W tym watku staralam sie poradzic, choc problemu z "wyjadaczka" nie rozumiem.
                Sama korzystam wlasnie z takiej niani (2 x w tygodniu po kilka godzin) i zawsze
                mam przygotowany posilek dla dziecka i dla niani. Rozumiem za to zlosc, kiedy
                ktos zje ostatniego banana, na ktorego mialam ochote po powrocie do domu! I pod
                tym katem napisalam propozycje dla irazone.
                Mialam wspaniala nianie, ktoa niestety podbierala mi perfumy. Bylo mi okropnie
                glupio, milam okropne wyrzuty przed rozmowa i planowalam ja na wiele sposobow.
                Pewne "zagrywki taktyczne" tez byly rozwazane. W koncu powiedzialm wprost: Pani
                YYYYYYYY przepraszam ale musze Pania prosic aby nie uzywala Pani moich perfum,
                bo chcialabym je miec jak najdluzej. Bardzo je lubie, a nastepnych nie bede
                mogla sobie w najblizszym czasie kupic.

                Kurde, no ktoby pomyslal... klamczucha jestem ;-(
                • mayessa do fiszerowej 16.03.05, 11:00
                  Jestem ciekawa jak zareagowala opiekunka na te perfumy.Napisz koniecznie
                  • fiszerowa Re: do fiszerowej 16.03.05, 11:05
                    Rozmowa rozegrala sie przy drzwiach, tuz przed wyjsciem niani, gdy jej
                    placilam. Celowo wybralam taki moment, zeby po rozmowie nie przedluzac
                    niezrecznosci. Niania powiedziala: oczywiscie, przepraszam. I wyszla. Mnie to
                    wystarczylo. Tym bardziej ze nigdy pozniej nie mialam juz do niej zadnych uwag.
                    Tak jak mowie niania byla cudowna i gdyby nie watek to o tamtym incydencie
                    nawet bym nie pamietala.
                    • mayessa Re: do fiszerowej 16.03.05, 11:07
                      Czyli widac, ze kobitka w sumie na poziomie.Grunt to rozmowa -taka szczera
                      wlasnie
                • irazone Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 11:17

                  > No popatrz Ewo, a ja myslalam, ze taktowna jestem...
                  > Przeciez irazone, nie mialaby nic przeciwko poczestowaniu sie owocem, gdyby
                  nie
                  >
                  > fakt, ze dziewczyna zjadla OSTATNIEGO banana i zrobla z tego tajemnice! Tak
                  > przynajmniej zrozumialam to z jej postu...

                  właśnie tak smile wściekłam się o tyle,że w drodze powrotnej na zakupach
                  zastanawiałam się czy kupić banany,ale tak bardzo nie chciało mi się dźwigać,że
                  uznałam,iż ten jeden który sostał w domu na podwieczorek mi wystarczy,a
                  następnego dnia kupię jak będę z wózkiem i nie będę musiała dźwigać,bo zakupy
                  wylądują w koszu pod wózkiem smile
                  tak samo było ze smarowidłem do chleba-używam rzadko i wiedziałam,że jest
                  resztka w pojemniku... więc nie kupiłam. a jak na kolację chciałam chleb
                  posmarować... to nic nie astałam w pojemniku-pusty zostawiła na blacie
                  kuchennym... a wieczorem z domu nie wyjdę,żeby kupić-i nie mam nikogo,kto
                  mógłby mi pójść kupić... stąd złość.
    • judytak Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 11:40
      sprzątanie po sobie: ona jest u ciebie krótko, musi mieć dzieci cały czas na
      oku, bo dzieci też jeszcze mało się znają, mogła się nie wyrobić
      myślę, że to żaden problem powiedzieć, jej, że oczekujesz, że będzie
      posprzątane, pozmywane, i to też żaden problem, żeby dokończyła to sprzątanie,
      zmywanie po twoim powrocie do domu

      co do jedzenia: skąd wiesz, czy to ona zjadła, czy jej dziecko, czy twoje
      dziecko (nie wiem, w jakim wieku masz syna)
      też łatwo jest ustalić, że np. to, co leży na stole, jest do brania w razie
      potrzeby, a co w szafie, to nie...

      co do chowania skórki od banana: pewnie się wstydziła, bała się, że z niej
      zrezygnujesz? (bo jest jeszcze jak gdyby na "okresie próbnym"), a może schowała
      głębiej, bo któreś z dzieci uparło się, że chce się bawić skórką od banana?
      (mam trójkę dzieci i nie wydaje mi się to niemożliwe w przypadku dwulatki ;o))

      najlepiej rozmawiać otwarcie
      nie "rozpamiętując winy" tylko "ustalając zasady na przyszłość"

      pozdrawiam
      Judyta
      • irazone mój syn ma 5miesięcy 16.03.05, 11:53
        więc bananów nie je!
        i raczej też nie bałagani...
        więc mam pełne prawo sądzić,że to sprawka opiekunki-a nawet jeśli to jej mała-
        to co? w końcu ona musiała jej go dać. i nie chodzi o tego banana,że zjadła-
        ale,że nie powiedziała. no fajnie,bała się,że z nij zrezygnuję? wydaje mi
        się,że teraz mam do tego większe podstawy,niż gdyby powiedziała-czyż nie? wink
    • agata_to_ja Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 12:04
      W całej tej historii moim zdaniem nie byłoby żadnego problemu, gdyby panie
      sobie pewne rzeczy wyjaśniły na początku. To znaczy - albo mówisz niani, że ma
      prawo korzystać z całego jedzenia, jakie jest w domu (ja tak zrobiłam), albo
      tylko kawa - herbata, albo wcale. Ty zdaje się tego nie powiedziałaś, więc
      trudno mieć pretensję, doprawdy. Nie bardzo też rozumiem, że niania "robi
      tajemnicę". Ja nie wyobrażam sobie sytuacji, że opiekunka mi melduje - zjadłam
      bana i bułeczkę. Nie mówi nic i ja tego nie uważam za robienie tajenicy. To
      jest po prostu dla mnie normalne, naturalne zachowanie. Chyba, że jasno bym jej
      powiedziała, że jedzenie ma sobie sama przynosić, a jednak by wzięła, wtedy
      rzeczywiście gdyby jej sie jednak zdarzyło, sytuacja by ją zmusiła do
      skorzystania z mojego - oczekiwałabym, że powie.
      Jeśli chodzi zaś o sprzątanie - miałam zawsze opiekunki, które zostawiły błysk
      po sobie i dziecku, więc nawet nie musiałam nic mówić. Ale jesli bym zobaczyła,
      że jest inaczej, to porozmawiałabym wprost.
      Z tym jedzeniem, to nie polecam żadnych "ściemniań", okrężnego ujmowania
      tematu. Mówisz, że nie masz nic przeciwko, tylko e to był ostatni bana itp.
      Jednak odnoszę wrażenie, że masz coś przeciwko samemu korzystaniu niani z
      jedzenia, zapewne ze względów finansowych, więc jej to powiedz. Inaczej zawsze
      będą płynne granice, ona nie będzie wiedziała, czy wolno jej zjeśc czy nie.
      Jeśli zaś chodzi o "ostatnie sztuki" i planowanie zakupów - niedługo twoje
      dziecko podrośnie i nigdy nie bedziesz wiedziała wracając do domu, czy leży tam
      ten banan, co go rano zostawiłaś, czy nie, albo bułeczka. Więc naprawdę w tym
      nie widzę problemu. I ta bedziesz dopiero w domu stwierdzała, czego nie ma. No,
      chyba, że będziesz przed wyjściem z pracy dzwonić do domu i ustalać.
      Tak więc moja rada - sama ze soba ustal, co ci tak naprawdę przeszkadza w
      tym "wyjadaniu" i czy kobieta może korzystac ze wszystkiego w twojej lodówce,
      czy nie. I wtedy z nią wprost porozmawiaj. A co do porządków - od razu. I nie
      słuchaj rad, że ona może nie mieć czasu na zmycie talerzyka, bo pilnuje dzieci.
      W ten sposób mielibyśmy zawsze zapuszczone mieszkania, kiedyś jednak coś się
      robi w domach, nie tylko kiedy dzieci śpią. mam ich dwoje, też kiedyś były małe
      pozdrawiam
      agata

      • irazone po rozmowie :) 16.03.05, 12:29
        powiedziałam wprost,że nie podoba mi się robienie z tego tajemnicy,że
        oczywiście może korzystać z jedzenia,ale jeśli coś się kończy-niech powie.
        najpierw zaprzeczała(minus),później przytaknęła-jak powiedziałam,że pewnie mała
        chciała i jej było głupio odmówić(plus?)
        zobaczymy.
        daję jej szansę na poprawę wink
        myślę,że będzie ok.

        agata_to_ja zaznaczyłam na początku,że kawa,herbata,soki są do dyspozycji-ale o
        jedzeniu nie wspomniałam,błąd,owszem. i nie chodzi o meldowanie,że coś tam
        zjadła-już jej powiedziałam,że po prostu jak coś ona kończy,to ma mi powiedzieć
        póki jest,żebym mogła w razie czego iść kupić smile
        • betty_julcia Re: po rozmowie :) 16.03.05, 15:23
          Myślę że nie powiedziałaś wprost... Ty jesteś pracodawcą, to twoje mieszkanie i
          twoje dziecko więc ty ustalasz warunki i mówisz co jej wolno a co nie. Uważam
          że wszystko powinno być wyjaśniane na początku, kwestia jedzenia, dodatkowych
          obowiązków to są podstawowe sprawy do ustalenia poza oczywiście kwestią opieki
          nad małym. Ty tych podstawowych spraw chyba nie wyjaśniłąś. Poza tym przed
          napędzaniem się że pewnie będzie kradła powinnaś odbyć z nią szczerą rozmowę.
          UIstalić ponownie warunki, może próbuje i nie daje sobie rady. Może jej dziecku
          zachciało się banana, mała złapała i ta już jej nie odmówiła. Kwestia jedzenia
          była niedomówiona i wstydziła się, bała itp itd. Może głupio zrobiła ale ja nie
          widzę problemu... czeka cię zwykła, sympatyczna rozmowa. Podejście jednej z
          dziewczyn której założeniem było kręcenie z przyklejonym uśmiechem o diecie -
          to jest dla mnie dziwne - o wiele łatwiej jest szczerze pogadać i dopowiedzieć
          sprawy niedopowiedziane niż na wejściu przyklejać sobie sztuczny uśmiech.
          Ja też mam opiekunkę, 3 razy w tyg, szukam pani na pozostałe dni tygodnia. Ta,
          która u mnie jest ma czuć się pod moją nieobecność jak u siebie w domu. Ma jeść
          wszystko, pić wszystko i się nie krępować. Lodóka pełna jest jogurtów, serków,
          owoców to je wszystko, ale często lodówka jest pusta to wtedy gotuje zupkę,
          budyń i kombinuje dla siebie i małej. Jak w rodzinie. Natura ludzka jest taka
          że jak jej będzie sympatycznie i dobrze u nas to naszej Julce też będzie z nią
          dobrze. Proste. I wiecie co? Czuje się jak u siebie w domu. Jak wracam po pracy
          to mam dziecko uśmiechnięte, zadbane, a na dodatek wszystko poprasowane,
          posprzątane i żadnych brudnych naczyń.
          ------------------------------------------------------
          Betty to mama a to jestem ja:
          GWIAZDECZKA
          • irazone a ja was nie rozumiem... 16.03.05, 15:49
            nie powiedziałam-źle
            powiedziałam-jeszcze gorzej

            skąd do jasnej ciasnej możecie wiedzieć czy powiedziałam szczerze czy nie?
            poza tym jak mąż coś tam zje i się skończy to też wymagam,żeby powiedział-a jak
            nie to mam fochy. ma powiedzieć albo iść kupić nowe. wiedomo,że opiekunka nie
            pójdzie kupić,więc niech powie-i ma w chwili obecnej pełne pozwolenie na
            buszowanie po jedzonku,ale jak coś się kończy ma dać znać(a nie meldować za
            każdym razem,że coś zjadła)

            jesteście dziwne. specjalnie tutaj się zapytałam,żeby usłyszeć wyważone
            opinie,a wy skaczecie mi do oczu jakbym chciała niańkę zabić albo zagłodzić. ja
            nie chodzę i nie sprawdzam po niej czy coś jest,czy się skończyło i mam prawo
            się zdenerwować jeśli okazuje się,że coś się skończyło i ona to ukrywa.
            nie podoba mi się,że zaprzeczała na początku rozmowy-ale jestem w stanie
            zrozumieć,że się bała. no ale jest mimo mlodego wieku dorosła-i odwagę powinna
            mieć-przecież nie zrobię jej krzywdy!
            i nie zbiednieję jesli kupię więcej bananów czy jogurtów.
            ale wy chyba na mnei zawsze będziecie reagowały agresją. więc sobie na
            spokojnie przemyślcie jak wy byście się na moim miejscu zachowały...
            • irazone Re: a ja was nie rozumiem... 16.03.05, 16:15

              > poza tym jak mąż coś tam zje i się skończy to też wymagam,żeby powiedział-a
              jak
              >
              > nie to mam fochy. ma powiedzieć albo iść kupić nowe.

              zapomniałam tylko dodać,że męża nie ma przez pół roku w domu,więc teraz sama
              jestem do dziecka-i on nie pójdzie kupić
              • cocollino1 Re: a ja was nie rozumiem... 16.03.05, 16:22
                kochana, nie wiedzialas, ze cokolwiek napiszesz bedzie zle? no to normalne
                tutaj, sa fajne ddziewczyny, ktore napisza normalnie, ale sa tez takie ktore
                tylko czekaja zeby kogos skrytykowac, jedyna rada-nie przejmowac sie i
                postepowac po swojemu, pozdrawiam/smile
                • irazone Re: a ja was nie rozumiem... 16.03.05, 16:25
                  cocollino1 napisała:

                  > kochana, nie wiedzialas, ze cokolwiek napiszesz bedzie zle? no to normalne
                  > tutaj, sa fajne ddziewczyny, ktore napisza normalnie, ale sa tez takie ktore
                  > tylko czekaja zeby kogos skrytykowac, jedyna rada-nie przejmowac sie i
                  > postepowac po swojemu, pozdrawiam/smile


                  dziękuję za któtkie podsumowanie smile
          • fiszerowa Re: po rozmowie :) 16.03.05, 16:05
            betty_julcia napisała:

            Podejście jednej z
            > dziewczyn której założeniem było kręcenie z przyklejonym uśmiechem o diecie -
            > to jest dla mnie dziwne - o wiele łatwiej jest szczerze pogadać i
            dopowiedzieć
            > sprawy niedopowiedziane niż na wejściu przyklejać sobie sztuczny uśmiech.

            Napisalam wyraznie:
            "Jesli nie bedziesz potrafila zdobyc sie na powiedzenie wprost wsoch uwag, tak
            jak radza dziewczyny, moze sprobuj tak:"

            Nie jest moim podejsciem sciemnianie i przyklejanie sobie sztucznego usmiechu.
            Dla mnie sytuacja przedstawiona przez irazone jest czysto hipotetyczna, bo tak
            jak wspomnialam moja niania je z nami obiad i moze korzystac ze wszystkiego.
            Usmiecham sie szczerze i raczej wale prawde niz kombinuje. Raz jeden bylam w
            sytuacji, w ktorej musialam zwrocic niani uwage i pamietam jak bardzo bylo mi z
            tym zle. I rozwazalam wtedy czy nie powiedziec swoich uwag w sposob bardziej
            zaowalowany. Powiedzialam jednak wprost.
            To co zaproponowalam mialo sluzyc przelamaniu zaklopotania i szanse wogole na
            rozmowe. Ciesze sie, ze udalo sie dziewczynom przekonac irazone do
            bezposredniej rozmowy bez sciemniania i jest szansa ze ich relacje swietnie sie
            uloza.

            pozdrawiam
            Fiszerowa
      • ewa2233 Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 12:32
        Pomijając "uykrywanie śladów zbrodni" - nie rozumiem o co Ci właściwie chodzi.

        Według Ciebie lepiej jest zawoalować rzeczywistą Twoją intencję powiedzenia
        wprost: herbata, kawa - tak, jedzenie - nie?
        Co według Ciebie miałby oznaczać tekst: NIE MIAŁABYM NIC PRZECIWKO TEMU gdybyś
        się poczęstowała bananem, ALE miałam go sobie zjeść
        (trudno założyć inną ewentualność kupienia żywności smile

        Nie było zakazu - zjadła i miała zameldować po Twoim powrocie: zjadłam banana??
        dobre! smile))))

        Jakbyś rozwiązała problem gdyby ta nieszczęsna skórka leżała na górze śmieci?
        Też byś miała pretensje? Czy byś powiedziała Ooo! WŁAŚNIE miałam sobie zjeść
        banana, ale co tam, nie zjem. Jakby co częstuj się, na zdrowie, tylko nie
        wtedy, kiedy ja mam na coś ochotę.
        Na miejscu Twojej niani, przez takie niedomówienia, podziękowałabym Ci bardzo
        szybko za pracę.
        Jeśli jej jasno nie powiedziałaś jakie są zasady, to sama jesteś sobie winna.
        Ukrywanie skórek od bananów (na przykład) świadczy tylko o jej niepewności w
        stosunku do Ciebie i Twoich reakcji lub zwyczajnej nieśmiałości.

        Tak, uważam, że mówienie niani (z uśmiechem!) że nie masz nic przeciwko
        częstowaniu się przez nią czymkolwiek, gdy MASZ PRZECIWKO - jest nie fair i
        jest w jakiś sposób kłamstwem.
        Albo chcesz sytuację rozjaśnić albo zamotać.

        do Fisherowej:
        wina "mojej wyjadaczki" polegała nie na częstowaniu się np. prowiantem z
        lodówki, ale buszowaniu po szafach w poszukiwaniu różnych rzeczy. Np. zapas
        jogurtów dla dzieciaka był w szafie w przedpokoju - okazywało się, że zapas
        stopniał. A szczytem wszystkiego, było znalezienie przez nią bombonierki w
        szafce z pościelą (niestety tylko tam się mieściła ze względu na gabartytysmile i
        wyjedzenie połowy czekoladek - za co oberwało się ode mnie mojemu mężowi smile)
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • ewa2233 Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 12:37
          >>po prostu jak coś ona kończy,to ma mi powiedzieć
          póki jest,żebym mogła w razie czego iść kupić smile>>

          fajne, nie ma cosmile) Już to widzę:
          Wchodzisz do domu, a niania:
          zjadłam ostatnie jabłko i dopiłam sok, skończyła Ci się też herbata i kawa.
          Skocz, do sklepu póki jestem smile))))
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
          • sheenaz Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 13:05
            wiesz, ja też mam opiekunę do Jasia, młodą dziewczynę, ma 21 lat.
            na wstępie jej powiedziałam, gdzie jest herbata i kawa, soki itp.
            powiedziałam także, ze może się poczęstować tym co jest w lodówce.
            sama wpadła na pomysł mycia naczyń, sprząta po zabawie zabawki, brudne rzeczy
            po Jasiu wrzuca do kosza z brudną bielizną.
            Jachem opiekuje się doskonale.
            nie mam jej nic do zarzucenia.

            w pełni zgadzam się z Gagunią, może dziewczyna się wstydziła zapytać, a potem
            głupio jej się zrobiło z tym bananem??? a może faktycznie malutka jej go
            chciała, a sama wiesz jak ciężko jest odmówić dziecku.
            myślę, że jak określisz zasady to dziewczyna sie przystosuje do nich i będzie
            ok.
            a czasem warto kupić więcej, bo faktycznie moze jej nie stać, by saej kupić coś
            małej, nie mówię oczywiście, ze masz być organizacją charytatywną, ale czasami
            jak kupisz jednego banana czy jabłko więcej to chyba nic się nie stanie???

            z myciem naczyń i sprzątaniem masz rację, powinna po sobie posprzątać, tutaj
            nie ma dyskusji. określ jasno czego wymagasz.

            sama byłam opiekunką i to jeszcze niedawno, bo jeszcze w ciąży z Jasiem, węc
            wiem jak taka osoba moze się czuć.
            • cz.wrona Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 13:49
              Byłam i jestem opiekunką wink


              Jak byłam w ciąży to normalne było, że jak opiekowałam się do tej 21/22 dziećmi
              to razem jedliśmy kolację i piliśmy herbatę. Jakoś nie ustaliliśmy tego ale to
              było normalne w prowadzeniu się tego domu- z resztą to był baardzo specyficzny
              dom wink Potem rodzice dzieci odwozili mnie pod klatkę ;D

              Ja myślę, że opeikunka nie miała jakiś złych intencji;D
              Denerwuje mnie w ogóle, że ciągle podejrzewa się opiekunki i nie wiem co zrobić
              dalej.
              Jeżeli miałabym się zadręczać co teraz robi moje dziecko z nianią to bym chyba
              na prawdę zamontowała jakąs kamerkę w misiu lub włączyła dyktafon wink))
              Dla świętego spokoju.
          • fiszerowa Re: problem z opiekunką... 16.03.05, 15:54
            ewa2233 napisała:

            > fajne, nie ma cosmile) Już to widzę:
            > Wchodzisz do domu, a niania:
            > zjadłam ostatnie jabłko i dopiłam sok, skończyła Ci się też herbata i kawa.
            > Skocz, do sklepu póki jestem smile))))

            No moze nie tak doslownie jak to napisalas, ale ja nie widze w tym nic
            nadzwyczajnego.
            Zwroc uwage, ze dziewczyna jest mama samodzielna. Jesli nie wyjdzie do sklepu
            pod obecnosc niani, to bedzie musiala potem zabierac ze soba malego.
            U mnie niania i dziewczyna, ktora sprzata sa na prawach domownikow i wlasnie b.
            czesto to one mowia mi, ze cos sie skonczylo (jedzenie, srodki czystosci) i
            trzeba dokupic. Nie jest to absolutnie nienaturalne. I tez uwazam, ze jesli po
            powrocie do domu uslyszalabym: wiesz Fiszerowa skonczyly sie serki i banany, to
            tylko bym sie ucieszyla. Moglabym wtedy zdecydowac czy sie bez nich obejde, czy
            wkladam kurtke i ide do sklepu. Zawsze mozna tez odwrocic sytuacje i zapytac
            czy cos sie skonczylo. Dla mnie obydwa warianty sa dopuszczalne. Ale tak jak
            mowie u mnie wszyscy czuja sie jak u siebie w domu i korzystaja ze wszystkiego
            (lacznie z internetem).

            Fiszerowa

            > ------------------------------------------------------
            > çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • betty_julcia Re: problem z opiekunką... 18.03.05, 11:47
      Nie było moją intencją naskakiwanie na ciebie, tylko zwracanie się na forum z
      takim problemem wydaje mi się trochę dziwne. Wystarczy zwyczajna, prosta
      rozmowa z opiekunką i sprawa załatwiona. Dla mnie to jest dziwny problem, może
      dlatego że sobie takim błachostkami nie zawracam głowy bo po prostu nie mam na
      to czasu... Może trzeba było wcześniej pomyśle o opiekunce i pobyc razem z nią
      i dziecmi w domu. Poznałybyście się, ona by się zadomowiła, rozluźniła i
      wiedziałabyś z kim masz doczynienia. Tak robiły moje koleżanki. Zanim zostawiły
      dziecko z obcą osobą w domu opiekunka zapoznawała się przy nich z dzieckiem ok
      miesiąc.
      ------------------------------------------------------
      Betty to mama a to jestem ja:
      GWIAZDECZKA
      • ligia76 Re: problem z opiekunką... 18.03.05, 11:54
        Między innymi po to jest to forum.
        Nie widzę nic złego w zwracaniu się na forum z takim problemem.


        Pozdrowienia
        Ligia
        • irazone Re: problem z opiekunką... 18.03.05, 16:16
          właśnie,po to forum,żeby prosić o radę.
          poza tym skąd wiesz,że nie było przyzwyczajania?
          • kaczaba Re: problem z opiekunką... 19.03.05, 12:30
            Sama jestem opiekunką. Dziewczyna u ktorej pracuje nie powiedziała mi czy moge
            korzystać z jej jedzenia czy nie. Uznałam wiec że pewnie by sobie tego nie
            życzyła. Zresztą nie widzę powodów zebym nie mogła przynosić własnego jedzenia -
            kanapki, jakiś jogurt. Czułabym sie niezrećznie buszując w jej lodówce.
            Dojadając resztki ich jedzenia. Pozwalam sobie tylko na wypicie ich
            kawy/herbaty.
            pozdrawiam
            • lola211 Re: problem z opiekunką... 19.03.05, 12:50
              Problem w druga strone- moja mama jest opiekunka i pamietam jak nie raz
              dzielila sie z dziecmi swoim wlasnym jedzeniem,bo chcialy akurat to, co
              przyniosla, a nie to co bylo w lodówce, kupowala slodkie bulki idac na plac
              zabaw, bo rodzice mimo sugestii zapominali, by zostawic w domu cos takiego dla
              dzieci.A pensja skromniutka.Podejrzewam, ze nie czestowala sie ich jedzeniem,
              bo taka juz jest.Ja w jej sytuacji nie zawahalabym sie zjesc banana czy inny
              drobiazg.
              • irazone Re: problem z opiekunką... 19.03.05, 15:04
                Ja w jej sytuacji nie zawahalabym sie zjesc banana czy inny
                > drobiazg.


                ale czy można taką sytuację porównać do naszej?
                mój synek ma 5miesięcy. je mleko z piersi i pije soczki-których pełno w
                lodówce. niczego więcej nie je-czy to też taka sama sytuacja jak u Twojej mamy??
Pełna wersja