kbart
17.03.05, 11:19
miałąm chyba z 10 rozmów kwalifikacyjnych, z tego chcieli mnie przyjąc do 4
prac.Chcieli podpisac ze mną umowę o pracę.Zarobki były rózne, wybrałam
najlepsze no i wstawiłam się do pracy.Z tamtych prac zrezygnowałam.Pani która
mnie przyjęła do pracy , pwiedziala za dostane umowe na zlecenie na miesiac a
pozniej na czas okreslony po miesiącu.Chodziła tydzien do pracy i odsyłaął
mnie wciąz do domu bo nie miał mnie kto szkolic.Byłam codziennie po godzinie
dosłownie, i zwalniała mnie do domu.tak wiec byłam w pracy tylko 5 godzin, a
miałam miec umowę na cały etat.
W poniedziałek przyszłam do pracy powiedziala ze diostane umowe, okazało sie
ze rezygnuje ze mnie, bo nie bedzie mnie miał kto szkolic i narazie jednak
nie potrzebują pracownika biurowego.
Wściekłam się i tak zostałam na lodzie.
Nie mam teraz zadnej pracy, czy mogę cioś jeszcze zrobic tej głupiej babie?