Wózek w autobusie

18.03.05, 09:41
Witajcie.
Jestem od dwóch miesięcy mamą. Na spacery chodzę z małą od trzeciego tygodnia
jej zycia, a w tym tygodniu wybrałysmy się autobusenm do pobliskiego Centrum
Handlowego. I w związku z tym mam pytanie: jak sobie radzicie z wychodzeniem
z autobusu niskopodłogowego z głębokim wózkiem? Ja jestem przerażona, o ile z
wejściem nie mam problemu, to nie wiem jak wyjść z tego niby niskopodłogowego
autobusu. Wysiadałam przodem i okazało się że jest tak wysoko, że wózek
zawiósł mi w powietrzu. I wiecie co było w tym wszystkim najgorsze: że do
autobusu wsiadało parę kobiet i żadfna sama nie ruszyła się żeby przytrzymać
wózek i postawić na ziemisad(((dopiero jak krzyknęłam że któraś pomogła to
jedna z łaską mi pomogłasad((A może lepiej wychodzić tyłem do drzwi, wtedy
widzę czy wózek już koła już stoją na ziemi. Wiem, zę najlepiej poprosić
kogoś w autobusie o pomoc, ale wiecie jak to jest jak się mieszka w
WArszawie...Wolałabym sama sobie poradzić. Przez to wydarzenie mam traumę i
nie wiem czy zdecudyję się sama jeszcze raz pojechać autobusem.
    • wieczna-gosia Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 09:44
      ja mam kola 18 cali czyli cos 40 cm. Wchodze wychodze, sie nei zastanawiam wink
      ale mysle ze to chyba faktycznie lepiej jak dzieco zjezdza nozkami do dolu....
    • czajkax2 Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 09:45
      Przy wysiadaniu stań przy drzwiach,abyś mogła kontrolować wyjazd wózkiem,czyli
      ty pierwsza wysiadasz i wyciągasz wózek. A inna sprawa ze ja zawsze kogos
      prosze,przepraszam czy mógłby mi Pan/Pani pomóc? Nikt jeszcze nie odmówil.A jak
      będziesz czekac az ktos sam sie zaoferuje do pomocy to sie nie doczekaszsad. Ale
      i tak nie lubie jezdzic wózkiem autobusami,zawsze sie denerwuje,czy ktos
      pomoze,czy zmieśvcimy sie itp.
    • bobasia1 Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 09:46
      Ja szukam "ofiary" i proszę o pomoc. Jeszcze nikt mi nie odmówił. Na
      samodzielną inicjatywę nie ma co liczyć - niestety, zwłaszcza u kobiet...
    • mama_maksa Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 10:03
      wsiadam do autobusu z wózkiem z przodu (dziecko główką do autobusu), i wysiadam
      z wózkiem w tym samym kierunku (nózki dziecka do drzwi),a ja wychodze z
      autobusu tyłem. mamy wózek na pompowanych kołach.
    • aleksandrynka Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 12:46
      el_jot, ja wychodziłam z gondolą tyłem, to znaczy głowa dziecka była jeszcze w
      autobusie a ja delikatnie przechylałam wózek... No, różnie bywało, ale ten
      sposób wydał mi się najlepszy, wyobrażałam sobie, że w razie czego złapię
      dziecko. Brrr! smile
    • sweet.joan Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 12:50
      Zdecydowanie! Najpierw sama wysiadasz, a potem ciągniesz wózek. Dziecko ma
      główkę do góry i widzisz czy wózek już stoi.
    • bea.bea Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 12:51
      Co do pomocy pasazerow to bardzo rzadko kto0s ci sam zaproponuje...ale zaw2sze
      krzyczałam o pomoc i nigdy nikt zaczepiony nie odmówił smile)
    • monanan Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 13:08
      A ja w celu tramwajowych wypraw kupilam wozek parasolke 6 kilo. Jak nikt nie
      chce pomoc to biore pod pache, wsiadam i wysiadam. Musze czuc ze jestem
      niezalezna smile
    • sonnja1 Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 13:09
      żadfna sama nie ruszyła się żeby przytrzymać
      wózek i postawić na ziemisad(((


      Ha ale dobre! Moja droga, nie jest niczyim obowiazkiem pomagac Tobie czy innym
      mamom z wozkiem. Owszem, taka uprzejmosc to wyraz kultury i zyczliwosci, ale
      nic wiecej, zadna koniecznosc.
      Zeby bylo jasne. Sama jestem mama z wozkiem.
      pozdr.
      • princessa7 Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 14:23
        Obowiązkiem na pewno to nie jest, ale jak to wyglada, jak kobieta sama dżwiga
        ciężki wózek, a inne kobiety (z pewnością również matki) patrzą tylko by mieć
        miejsce siedzące. i to niestety bardzo często tak jest. Ja jk widzę kobietę z
        wózkiem to sama podchodzę, a nie uciekam jak większość pasażerów.
        • mifka Re: Wózek w autobusie 19.03.05, 00:47
          nie narzekaj, bo nawet nie wiesz jak w tej polsce dobrze. w anglii nikt ci nie
          pomoze wsiasc do autobusu a o ustapieniu miejsca ciezarnej czy matce z
          noworodkiem to w ogole zapomnij! malo tego. jak jest tlok to kierowca ma prawo
          odmowic zabrania matki z wozkiem (w londynskiech autobusach tylko w nocy nie ma
          tloku). mamy maja jeszcze jedno wyjscie- moga kupic wozek-parasolke ale sprobuj
          wyobrazic sobie siebie wsiadajaca do autobusu ze zlozonym wozkiem w jednej,
          niemowlakiem w drugiej i z funtowka w zebach (coby bilet przy wejsciu kupic),
          nie wspominajac proby zlozenia tego wozka przed wejsciem do autobusu (dziecko w
          zeby albo na chodnik).
          w kazdym razie swietnie, ze istnieja jeszcze ludzie tacy jak ty, ktorzy nie
          widza problemu w pomocy. trzymaj tak dalej a ja sie tu bede chwalic jacy ludzie
          w polsce bywaja uczynni.
    • ageman Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 13:09
      A czy nacisnęłaś przycisk, który informuje kierowcę, że należy obniżyć
      zawieszenie autobusu ? To taki niebieski przycisk, czasem ze znaczkiem wózka
      inwalidzkiego. Kiedy zawieszenie autobusu jest niskie, to naprawdę nie ma
      problemu z wyjściem ani wejściem.
      Inna sprawa, że wielu kierowców nawet jak widzi, że na przystanku stoi kobieta
      z wózkiem, to nie obniżają tego zawieszenia, ba - nawet jak się jest w
      autobusie i wciśnie ten przycisk, to nie obniżają, jakby nie wiedzieli, kurde,
      po co są te autobusy niskopodłogowe ! Z drugiej strony spotkałam się z
      kierowcą, który twierdził, że nie obniży zawieszenia, bo to usługa dla
      niepełnosprawnych a nie kobiet z wózkami! Ale ja się wykłocam zawsze i staram
      się uświadamiać tych inteligentnych panów, że KOBIETA też ma prawo wjechać do
      autobusu, jeśli jest on niskopodłogowy !
      Pozdrawiam
      Aga
    • mama.tadka Re: Wózek w autobusie 18.03.05, 14:58
      Ale dlaczego uważasz, że to takie straszne, że musisz kogoś poprosić? Przecież
      osoby, które jadą z tobą autobusem, nie muszą wiedzieć, ze masz z wysiadaniem
      problem. To tak już jest, że trzeba kogoś indywidualnie wskazać (psychologia
      tlumu, jeżeli rzucisz do wszystkich, to szanse na pomoc spadają, bo każdy
      będzie myślal, że inny zareaguje).
      Naprawdę nie traktowalabym tego jako jakiejś strasznej znieczulicy. Po prostu
      ludzie nie zawsze muszą być świadomi naszych klopotów. Jeżeli o nich nie
      powiemy, to cóż dziwnego, że nie uzyskamy pomocy?
      Czy ty się rzucasz z pomocą do każdego?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja