Tak bardzo mu ufałam.....

19.04.05, 21:35
Muszę się wyżalić, bo dłużej nie moge tego utrzymać w środku. Miałam
cudownego męza..a może dalej mam??Sama nie wiem, proszę przeczytajcie i
wypowiedzcie się.Mój mąz kochał mnie bardzo, zawsze troskliwy i
opiekuńczy,pomagał mi chętnie,zawsze był przy mnie,brzydził się zdradą
jesteśmy razem 4 lata, mamy dzieci. Początki nasze nie były łatwe, ja po
burzliwym małżeństwie, rozwódka, on również po przejściach, nie chciałam
nowego związku, ale on tak nalegał, tak kochał..zrobiłam mu kilka świństw, on
mi wszystko wybaczył, płakał..kilka miesięcy temu mój mąz sie bardzo zmienił,
nie wiem czy to problemy dnia codziennego, których mamy mnóstwo, czy to ta
kobieta...zauważyłam ostatnio, że nie zostawia komórki tak jak kiedyś, że
ciągle nosi ją przy sobie..raz się zapomniał..zajrzałam do niem, a tam sygnał
ściszony, weszłam na ostatnie wybierane nr, a tam ktoś wpisany pod KOL,
zadzwoniłam na ten nr, odebrała kobieta!Mąz wrócił do domu, pytam sie czyj to
nr, odpowiedź-kolegi,powiedziałam mu, że zadzwoniłam pod ten nr...zmieszał
się i powiedział, że to dawna koleżanka, którą znał z dzieciństwa, dawno nie
widział, przyjechała nad morze ze swoim mężem i spotkała ich wspólnego
znajomego, który dał jej nr do mojego męża.Wysłałam jej smsa, czego chce od
mojego męża???nie odpisała odrazu, dopiero nst dnia, przepraszała, pisała, że
to tylko smsy, i, że mnie błaga, abym nie gniewała się na męża, bo on nic nie
zrobił, i, że może się ze mną spotkać, bo nie ma nic do ukrycia. Ciężko mi
się było z tym pogodzić, bo w tel. mojego męza nie było nigdy żadnych kobiet,
żadnych koleżanek..ale uwierzyłam i wybaczyłam, dopóki nie dostałam
bilingu..fakt, tych smsó nie było dużo, może ze 20, ale były w późnych
godzinach wieczornych, kiedy mój mąz wychodzi i pracuje u siebie w biurze na
dole domu, był też sms o 1.30 w nocy!!!!No tego to nie mogłam przeżyć, o czym
jej pisał tak późno, mówi, że nie pamięta, że to ona pierwsza pisała, a on
tylko odpisywał,że to tylko koleżanka której bardzo dawno nie widział i
pisali co u nich się wydarzyło przez te lata, zrobiłam awanturę, mąz podarł
kartę sim, powiedział, że jestem histeryczką i że nie powiedzial mi o tej
koleżance, bo bym mu żyć nie dała, bo wie jaką jestem zazdrośnicą. Od tamtej
pory jest cisza, telefon leży na wierzchu, jest jak dawniej. Wiem, że mnie
cieleśnie nie zdradził, bo nigdzie nie wychodzi, zaraz po pracy wraca do
domu, ale nie moge się otrząsnąć,mój kochany mąz pisał z inną kobietą...i to
w środku nocy....czy ja faktycznie jestem histeryczką?????
    • kkatie Re: Tak bardzo mu ufałam..... 19.04.05, 21:47
      hmmm, powiem tak: na pewno te kobietki bardzo tolerancyjne powiedza ze tak. ja
      natomiast jestem taka sama i tez bym tak zareagowala. oj nie znosze takich
      kolezaneczek uncertain
      podziwiam Cie szczerze ze mialas odwage do niej zadzwonic, bo ja poprzestalabym
      jedynie na wypytywaniu.
      dla mnie to on po pierwsze zbyt pokretnie sie tlumaczyl (no i na poczatku
      sklamal). jakby byl czysty to powiedzialby prawde.
      po drugie ten nocny sms. dziwny...
      to ze sie zdenerwowal tak bardzo to akurat o niczym nie swiadczy, bo jak mu
      suszylas glowe to mial juz dosc i sie wkurzyl.
      jedno Ci powiem, nie uwazam Cie za histeryczke bo tez jestem zazdrosnica (to
      jest jak nalog), ale nie mysl o tym dluzej bo nic nie poradzisz (skoro juz jest
      spokoj-teoretycznie) a siebie bedziesz zatruwac.
      pozdrawiam
      • nnika5 Re: Tak bardzo mu ufałam..... 19.04.05, 22:31
        nie jestes histeryczka. ja podobno tez jestem. i mam manie przesladowcza. ale ta mania przesladowcza jak sie okazalo ma jakies kobiece imie. nie wiem jakie, bo doznal naglej amnezji. tez nagle zaczal telefon wylaczac po powrocie do domu albo non stop nosic do w kieszeni.ostatnio zapomnial."pomyslalam sobie ze dzis niedziela wiec pewnie nie przyjedziesz...zadzwon chociaz do mnie po kapieli. czekam". gdy spytalam kto to zmieszal sie i powiedzial ze nikt, potem doznal amnezji a potem wymyslil ze to taka znajoma ktora mu czasem pomaga mnie wqrzyc. wyobrazacie sobie bezsens tego wyjasnienia? ...nie potrafie wyjasnic jak sie czuje...wlasnie skonczylam pisac pozew o rozwod.
      • tygrysiaczek2 Re: Tak bardzo mu ufałam..... 20.04.05, 11:07
        Jak się jest już małżeństwem, ma sie rodzinę to koleżanki męża i koledzy żony
        schodzą na ostatnie miejsce w ich zyciu, o ile w ogóle nie powinni z tego życia
        wypaść. Oczywiście nie mówie o ludziach, z którymi spotykamy sie w pracy, na
        studiach, w tramwaju, mówie o zażyłości i przyjaźni.
    • triss_merigold6 Re: Tak bardzo mu ufałam..... 19.04.05, 22:50
      Ktoś terroryzowany zazdrością będzie kłamał. Przypuszczam, że faktycznie mąż
      nie powiedział ci o znajomej, bo spodziewał się takiej reakcji. Odmawiasz mu
      prawa do kontaktowania się z osobami innej płci w celach towarzyskich?
      Nie zdradził, nie spotkał się, trochę sms-ów kiedy miał w nocy święty spokój to
      jeszcze nie dramat IMO.
      Ja po takim przesłuchaniu i histerii ze strony partnera z czystej złości bym
      zdzradziła. Bo tak niezasłużenie op...l dostać?
      Uwłaczające.
      • andaba Re: Tak bardzo mu ufałam..... 19.04.05, 22:58
        Rany, jak ja gadam z facetem na gg, jak mój śpi, to widać powód do rozwodu...
        Na szczęście mój wie o tym, ma to wnosie, bo mi ufa i nawzajem. Mnie też nie
        przeszkadza, że z kimś pisze czy rozmawia. Co innego gdyby sypiał.
        • triss_merigold6 Re: Tak bardzo mu ufałam..... 19.04.05, 23:20
          A ja dostaję sms-y (sama też wysyłam) od kolegów. Czasem maile. Czasem dzwonię
          albo znajomy zadzwoni. Czasem się spotkam albo do domu zaproszę. Pogadamy,
          pośmiejemy się. IMO normalne. Nie kryję się, nie chowam telefonu ale też nie
          lecę opowiedziec za każdym razem jak sms przyjdzie.
          To takie dziwne i niepokojące, że żonaty/mężatka mają znajomych innej płci?
          • lajlah Re: Tak bardzo mu ufałam..... 20.04.05, 10:40
            nie o to chodzi, że mąż ma znajomą, ale o to, ze się z tym kryje przed żoną, a
            to już jest podejrzane.
        • umasumak Ale Triss.. 19.04.05, 23:34
          ... sama kiedyś pisałaś, że nie należy ignorować tego co podpowiada intuicja.
          Jeśli dziewczyna czuje, że coś jest nie tak, to może jednak jest coś na rzeczy?
          • triss_merigold6 Re: Ale Triss.. 20.04.05, 00:10
            No zgoda, intuicja ważna. Ale jak człowiek, który NIE MOŻE powiedzieć w
            domu "słuchaj, zadzwoniła dawna znajoma, bo coś tam... spotkała X i wzięła
            namiar do mnie" będzie się zachowywał? Nie powie po pierwszym sms-ie, po drugim
            tym bardziej bo musiałby tłumaczyć ten pierwszy itd.
            Ja byłam z zazdrosnym facetem, który podejrzewał o niecne zamiary każdy męski
            głos w słuchawce, mojego promotora (starszego pana) również. Zaczynasz się
            tłumaczyć, brzmi to idiotycznie, podejrzenia się nakręcają... I w końcu facet
            po rogach dostał.
            Punktem wyjścia dla mnie jest zaufanie i brak zazdrości. Nieuzasadniona
            zazdrość - taka na dzień dobry - jest obraźliwa.
            Mogę się mylić.
            W każdym razie gdyby małżonek zadzwonił do mojego kolegi (nieważne ze studiów,
            liceum, pracy, znajomego) i powiedział, że sobie nie życzy i czego chcesz typie
            od mojej żony to nie wiem co by się stało ale na pewno straszne.
            • umasumak Re: Ale Triss.. 20.04.05, 08:25
              Zgoda, ale może być i tak, że gdyby mąż autorki postu nie tajniaczył się od
              początku, to ona nie podejrzewałaby nic złego. A tak? Gość chowa komórkę,
              ścisza dzwonki chociaż nigdy tego wcześniej nie robił - ja też bym się
              zaniepokoiła.
    • sylwiaz78 Re: Tak bardzo mu ufałam..... 19.04.05, 23:07
      Dobrze zrobiłaś, duży pozytyw. Też tak kiedyś zrobiłam, tylko, że to była moja
      przyjaciólka, za którą dałabym sobie głowę (!!!) uciąć. Mój wtedy niedoszły
      mąż, był ze mną szczery do bólu i opowiedział o wszystkim. Myślę, że miałam
      szczęście i gdyby nie jego szczerość, dawno bym z nim nie była. Spotkałam się z
      nią i powiedziałam, co myślę (o niej i "takiej" przyjaźni- rozmowa nie była
      miła, ale jaka satysfakcjonująca...dla mnie- w końcu wyrzuciłam, co myślę).
      Jeśli trafiłaś na wyrachowaną kobietę, to będzie trzymać stronę Twego męża,
      żeby tylko nic jej nie zaszkodziło. Nie ufałabym facetom tak bardzo. To
      przykre, ale naprawdę lepiej nie ufać do końca (choćby się chciało, ale po co
      się zawieść...?). szczerze życzę Ci wszystkiego najlepszego! Bądź silna!!!
    • malgra Re: Tak bardzo mu ufałam..... 19.04.05, 23:23
      Twoja reakcja była według mnie zupełnie naturalna.Czasem lepiej dmuchać na
      zimne. Zakład,że gdyby Twój mąż zauważył ,że to Ty wysyłasz jakieś smsy po nocy
      zareagowałby pewnie tak samo.
      • sowa_hu_hu Re: Tak bardzo mu ufałam..... 19.04.05, 23:48
        wcale ci sie nie dziwie... gadanie o tym ze ci nie powiedział bo bys sie
        czepiała jest totalnym bezsensem... chował telefon i dostał to na co zasłuzył...
        obserwowałabym jego zachowanie... ale tez bym powaznie porozmawiała...

        pozdrawiam
    • adsa_21 Re: Tak bardzo mu ufałam..... 20.04.05, 07:36
      kochana, ja mam takie "jazdy" od dawien dawna..
      Maz wyrywa panienki z neta, smsuja do siebie, czasem si spotykaja. co dalej?
      nie wiem i nie chce wierzyc gdyz nigdy do konca mu nie ufalam.
      moj sposob: wyluzowac! po prostu..
      gdybym myslala i sie zastanawiala co on robi, co moze zrobic itp to dawno bym
      zwariowala!
      Mysl o pracy, dziecku a meza zostaw w spokoju..moze mu przejdzie.
      • twinmama76 ???? 20.04.05, 08:38
        adsa_21 napisała:
        > Maz wyrywa panienki z neta, smsuja do siebie, czasem si spotykaja. co dalej?
        > nie wiem i nie chce wierzyc gdyz nigdy do konca mu nie ufalam.

        Sorry, ale po co ci taki mąż? Taki układ jest dla mnie nie do pomyślenia.
    • facio60 Re: Tak bardzo mu ufałam..... 20.04.05, 10:09
      Twoja sprawa ma wielowatkowy charakter.
      Po pierwsze, na co nikt z piszacych nie zwrocil uwagi, a jest to wazne,
      mowisz, ze zrobilas mu kilka swinstw i on przez Ciebie plakal.
      Jesli doprowadzilas faceta do takiego stanu, to mozesz byc pewna na 100% ze nie
      pozostalo to u niego bez echa.Tlumiony zal potrafi znalezc ujscie w najmniej
      przewidywanym momencie.Z Twojego krotkiego opisu wynika, ze byl dla Ciebie
      troskliwy,opiekunczy brzydzil sie zdrada.Zastanow sie, co takiego mu zrobilas,
      ze plakal i tu szukaj odpowiedzi na jego obecne zachowanie.
      Podejrzewam, ze w poprzednim zwiazku brak mu bylo tego, chcial zmienic swoje
      zycie z Toba aby wlasnie czuc sie pewnym i kochanym, a tymczasem Ty go bolesnie
      zranilas i to na poczatku.Widocznie jednak tak byl spragniony odmiany i ciepla,
      ze mimo wszystko dazyl do tego zeby byc z Toba.Jawilas mu sie szansa na lepsze
      zycie i zapomnienie tamtego.
      Po drugie, jesli chodzi o obecne zachowanie Twojego meza,to nie chce przesadzac
      sprawy, ale nie robil bym sobie zludzen, ze to nic takiego.
      Znikajaca komorka i SMS w dziwnych godzinach, to pierwszy objaw, ze cos sie
      dzieje, o czym nie powinnas wg meza wiedziec.
      U mnie podobnie sie zaczelo tylko tego dlugo nie zauwazylem, widocznie mialem
      100% wowczas zaufanie i bylem naiwny.Wogole pominalem to.
      I co? Okazalo sie, ze to byl ognisty i dramatyczny romans.Poniewaz nie bylem
      czujny, znikajaca komorke zlekcewazylem, zaczely sie rowniez wyjscia z domu o
      roznych porach, ale nie nocnych.Jak to wykrylem zwiazek byl juz w ruinie.
      I moze nie dlatego, ze doszlo do romansu, ale ze trwalo to tak dlugo i ze bylem
      bezczelnie oszukany.
      Generalnie, jesli partner chowa komorke, to na pewno nie ma czystych
      intencji.Zastanow sie na chlodno (choc wiem ze to trudne), jesli ta kobieta
      byla dla niego obojetna, to po co zadal sobie tyle trudu zeby utrzymywac z nia
      kontakty potajemne?Myslisz, ze faceci utrzymuja takie kontakty z kobietami do
      ktorych nic nie czuja? Nie chodzi mi tu od razu o sex, ale jakas chocby forme
      zauroczenia.
      To, ze teraz komorka lezy, niewiele znaczy.Mojej tez lezala, a wykrylem w
      szafie druga!
      Przemysl to wszystko.W sumie zal mi Ciebie;dwa zwiazki i wyglada na to,ze oba
      nieudane.
    • ewitek01 Re: Tak bardzo mu ufałam..... 20.04.05, 10:58
      w małżeństwie powinny obowiązywać jasne zasady: ja nie robię Ci świństw i tego
      samego oczekuję od Ciebie; niedopuszczalne są przyjaciółki na boku, skrzętnie
      ukrywane przed żoną;
      jeśli mąż twierdzi, że w jakikolwiek sposób go ograniczasz (swoją zazdrością
      np.) to droga wolna...

      swoją drogą jestem ciekawa ile "porządnych" żon ma tym forum w taki sposób
      oszukuje swoich mężów... przy okazji rozbijając inne małżeństwa
    • agatha_mama Re: Tak bardzo mu ufałam..... 20.04.05, 11:14
      Aż mi się słabo zrobiło po tym Twoim liście, ale jesteś mężczyzną i wiesz jak
      to z Wami jest, no i chyba masz rację, no i faktycznie później odkryłam, że mój
      mąż ma aktywny jeszcze 2 nr tel. który miał juz dawno wyrzucić....jestem
      załamana, ale wiem, że po części ja też się chyba do tego przyczyniłam,
      najbardziej boli to, że on był jedynym człowiekiem, któremu tak bardzo ufałam,
      który nigdy nie skłamał, nigdy nie uraził był bez wad....
      • facio60 Re: Tak bardzo mu ufałam..... 20.04.05, 11:30
        Nie chcialem Cie przerazic, ale uwazam, ze prawda nalezy do kanonu naszych
        zachowan.Moj ojciec i moja matka nigdy mnie nie oszukali.Moglem polegac na nich
        jak na Zawiszy.To samo realizuje wobec swojej pelnoletniej juz corki.
        Takze do swojej zony przez 16 lat mialem 100% zaufanie.Dlatego swiat wydawal mi
        sie jesli nie piekny, to przynajmniej uporzadkowany dla mnie i rodziny.
        Ta zdrada mojej zony i potem jej pokretne tlumaczenia, ach jak czytam
        wypowiedzi innych widze, ze schemat jest zawsze ten sam!
        Tlumaczenia tych zdradzajacych sa czesto tak absurdlane, no ale my chcemy w nie
        wierzyc!.Myslimy- u nas bylo na pewno inaczej.Ten nasz kochany maz/zona, cos
        musielismy mu zrobic, ze tak postapil i brniemy w to dalej.Ktos tu slusznie
        zauwazyl- zdaj sie na intuicje.I to jest prawda.Tylko nasza milosc i ta do tej
        drugiej osoby i ta wlasna kaze nam uparcie analizowac, rozstrzasac, ze moze
        jest tak jak mowi maz/zona.A intuicja mowi Ci jednak co innego.
        Jak odkrylas ta druga karte telefoniczna, to chyba powinnas stracic resztke
        zludzen.Jak ja wykrylem u mojej, to ona najpierw udala, ze nic nie wie, ale
        poniewaz ja wylaczylem i zmienilem PIN wyzwala mnie od swin i tlumaczyla ze
        teraz ma taki strach, ze musiala miec druga komorke aby zadna rozmowa z innym
        facetem nie byla dla mnie podejrzana.Smieszne co?
        A tak naprawde, po 18 latach malzenstwa widze, ze tam gdzie zaufanie zostalo
        podwazone i to w sprawach damsko-meskich, dobrze juz nie bedzie.
        Czy tego chcemy, czy nie, natretne mysli beda nam towarzyszyc do konca
        zycia.Tylko osobniki z potwornie silna osobowoscia, lub same majace na sumieniu
        nieczyste sprawki, potrafia przejsc nad tym do porzadku dziennego.
        • hanyszka Facio. 20.04.05, 17:37
          Posluchaj. Nie rob za eksperta od zwiazków, tylko dlatego, ze Twoj sie
          rozpadł.W jednym malzenstwie jego rozpad zaczyna sie od nocnych SMS - ów,a w
          innym na tych wlasnie SMS-ach sie sprawa kończy. Nie załamuj dziewczyny, nie
          znasz wszystkich szczególów, nie pomagasz jej w ten sposob.
          • facio60 Re: Facio. 21.04.05, 10:41
            Nie robię za eksperta co wyraznie zaznaczyłem w swoich wypowiedziach.
            Jasne,że moje dowiadczenia osobiste wpływają pośrednio na ocenę wydarzeń.
            Wydaje mi się, że ocena pewnych wydarzeń zależy także od naszego poglądu na
            świat i sposób życia.
            Ja uważam jedynie, że w małżeństwie, szczególnie tak skomplikowanym jak u
            koleżanki, która prosi o radę i opinię (drugie małżeństwo, skomplikowane
            przeżycia) nie ma miejsca na jakieś tajemnice i dziwne zachowania.
            Nigdy nie będę uważał za sytuację normalną, kiedy wspólmałżonek ukrywa jakieś
            kontakty z płcią odmienną i to na dodatek tak częste i o tak dziwnych porach.
            U nas wszystko funkcjonowało wszystko conajmniej poprawnie, dopóki
            rozmawialiśmy o wszystkim co robimy.Wspólne decyzje o zkupach (nie mowię o
            jedzeniu czy innych zwyczajnych wydatkach),wyjściach, utrzymywanych
            kontaktach,itp.,itd.
            Wystarczył jeden moment (szkoda, że znowu to mój przykład), gdy małżonka dała
            się namówić na kurs tańca koledze, który miał przysłowiowe dwie nogi.
            Też po cichu, ot taka przysługa, po co męża absorbować takim kontaktem, a potem
            zauroczenie i coraz częstsze kontakty.
            Nie mówię, że śledzenie jest dobrym rozwiązaniem.Jest na pewno b. złym, ale
            często jedynym, aby, gdy powstaje podejrzenie, przeciąć w zarodku niebezpieczną
            grę.Można tak jak ja ,np.,darzyć 100% zaufaniem, bo tak było zawsze, zezwalać
            na rzeczy, w których intuicja podpowiada, że idą w złym kierunku.
            Dla mnie to nie jest już związek dwojga szanujących się i kochających ludzi.
            Inna sprawa, to to, czy jeśli ktoś juz ma takie ciągoty do zawierania
            niebezpiecznych kontaktów, to czy jest jakaś siła, która go może odwieść od
            tego.
            W końcu trzeba wybrać czy godzimy się na coś takiego, co moim zdaniem prędzej
            czy pózniej rozwala związek, czy też chcemy zyć z kimś, kto żyje naszym życiem,
            a nie paru lub choćby jednej pokrzywdzonej koleżanki.
            Jak wczytamy się w post koleżanki proszącej o pomoc, wyraznie widać, że jej nie
            odpowiada rola posiadania męża niańczącego obća w końcu kobietę.
    • malgra Re: Tak bardzo mu ufałam..... 20.04.05, 12:24
      i dodam jeszcze coś. W moim małżeństwie była podobna sytuacja, kiedy byłam w
      ciąży.Nr kobiety zapisany pod ,,męskim'' hasłem, smsy ,telefony, nawet
      dodatkowa karta,tłumaczenie,że to tylko koleżanka- tylko ja nie zrobiłam
      awantury,tylko poprosiłam, żeby przemyślał to co robi, bo krzywdzi i mnie i
      tamtą kobietę. Dla niego ,owszem, może to być tylko koleżanka,która chciała się
      poradzić, wyzalić, itp ale ona może to zaczac traktowac jako coś więcej.W grę
      wchodzą uczucia i nie należy z nimi igrać.I to była jedna ,jedyna rozmowa na
      ten temat.
      Maz przeprosił, przyznał mi rację i ograniczył te kontakty. Nie zerwał ich
      całkowicie, ale nie ukrywał już ,że czasem zadzwonił lub odpisał na smsa.
      Zresztą poznałyśmy się i z perspektywy czasu wiem,że tak naprawde nie miałam
      się czego obawiać.
      A zaufanie, pomimo iż wtedy podważone, pozostało.
    • elza78 Re: Tak bardzo mu ufałam..... 20.04.05, 12:48
      radze codziennie robic mu karczemne awantury i wypytywac o wszystko... w
      komorce zalozyc podsluch i ogolem nie dac mu "pierdnac" bez twojej wiedzy a to
      najpewniej popchnie go skutecznie w ramiona tej drugiej chocby byla tylko jego
      przyjaciolka, bo w koncu nikt nie lubi obrywac za friko...
    • monanan A nie przeginasz czasem? ;) 20.04.05, 13:48
      To tylko telefon, smsy. Daj zyc temu czlowiekowi! Sama piszesz ze nigdzie nie
      wychodzi. I co jeszcze teraz mu myslec nie pozwolisz?
      • magdalenki1 Re: A nie przeginasz czasem? ;) 20.04.05, 16:58
        zupełnie nie rozumiem tu niektórych odpowiedzi, co to znaczy daj mu zyć? na
        czym się opierają wasze związki "każdy sobie rzepkę skrobie"?
        Przecież to normalne, że każdy partner może mieć znajomych, każdej płci, le
        zupełnie nie rozumiem jak w związku może dojść do tego, ze potrzebny drugi
        telefon, o którum nie wie zonka? no przecież to mówi samo za siebie, po co
        uczciwemu człowiekowi, który ma normalne zamiary jakiś tajny telefon, ja bm
        nawet nie sprawdzała do czego, tylko powiedziała dowidzenia, bo po co mi taki
        związek, w którym obok siebie żyją dwie obce osoby. Mój facet wróciłby do domu
        i powiedział: słuchaj poznałem fajną dziewczynę, może będziemy mieli fajną nową
        znajomą i opowiedziałby mi, i już, a jaby sobie uskuteczniał jakieś nocne
        esemesy w tajemnicy przede mną, to miałby na drugi dzień torby spakowane, mimo
        tego, że serce by mi długo krwawiło...
        • hanyszka Re: A nie przeginasz czasem? ;) 20.04.05, 17:10
          Zostawilabys faceta za kilka SMS - ów? Nie wierzę.
          • magdalenki1 Re: A nie przeginasz czasem? ;) 20.04.05, 17:48
            nie - nie za kilka esemesów, tylko za porażkę życia, gdyby sie oakzało, że
            ostatnie lata zycia spędziłam z człowiekiem, którego nie znam, i którego xle
            oceniłam, tak zostawiłabym go, już tak się skończył mój jeden związek i dziś
            wiem, ze dobrze się stało, on od tamtej pory miał kilkanaście "poważnych"
            związków, a jedne, który wciąż trwa i jest szczęśliwy, po kilku latach bierzemy
            ślub, ale takie esemesy dla nas obojga były by czymś nienormalnym...
    • michiko a znasz powiedzenie " najmocniej trzymaja luźne 20.04.05, 17:11
      lejce". Przychylam sie do jednego z postów ,w którym jest napisane ze im
      bardziej bedzie kontrolowany tym skrzetnieej bedzie wszystko ukrywał....
      i niczego sie nie dowiesz.
      jak masz cos robić to tak żeby sie nie zorientował bo awantury i itd na
      niewiele się zdadza. A tak pogadasz z kobietka a jak nie poskutkuje to z jej
      męzem i będzie ok.
    • agatha_mama Re: Tak bardzo mu ufałam..... 20.04.05, 17:32
      Minął miesiąc, dzis w skrzynce był kolejny biling, a wnim całkiem nowy nr i
      smsy póxno w nocy po 15 za jednym razem....zadzwoniłam pod ten nr, a tam 19
      letnia dziewczyna, której mój mąz pisał, że szuka przyjaciólki, ale spotkania
      nie proponował...dla mnie to wystarczył. Mój mąz jest aktualnie w Niemczech,
      napisałam mu, że wiem wszystko, wyłączył tel i napisał do niej, aby mu
      przypomniała, o czym pisał do niej bo nie pamięta, a żona się czepia. Później
      mi napisał, że to były głupie żarty jego i kolegi od którego dostał ten nr,
      pisał, że nigdy mnie nie zdradził, że kocha tylko mnie, że to naprawde tylko
      żarty.....siedzę i ryczę, mamy 3 dzieci, nie wiem co mam robić....
      • michiko no sorry ale wcześniej nie było widać objawów 20.04.05, 17:36
        głupoty???
        Bo jeśli było to rozumiem ze ta trójka dzieci miała scementować wasz związek,
        tak??
        • umasumak Oj Michiko 20.04.05, 19:45
          czy nigdy nie słyszaś o tym jak ludzie potrafią ogłupieć dla marnej przygody?
          Gdyby wszyscy mieli zdolność przewidywania, w jakim stopniu może odbić ich
          współmałżonkom, to by ślubów wogóle nie było.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja