Dodaj do ulubionych

Wasz przyjaciel....

16.05.05, 13:26
Dziewczyny napiszcie czy posiadacie takiego, oczywiście płci
przeciwnej....Przyjaciela lub najlepszego kolegę (zalezy jak kto nazywa),
który jest tylko Wasz...nie wspólny znajomy z mezem czy niemezem...Jeśli
macie, to co na to partner życiowy??Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • buzinka1 Re: Wasz przyjaciel.... 16.05.05, 13:45
      Witam!
      Mam takiego właśnie przyjaciela, którego owszem, mój mąż zna ale nie wie, że
      się przyjaźnimy smile
      I jest to naprawdę przyjaźń. Spotykamy się czasem na piwku lub umawiamy się aby
      pojeździć razem na rowerze. Mojego męża to nie pociąga (rower) więc nie mam
      żadnych wyrzutów, że jeżdżę sobie z kumplem.
      Poza tym zawsze mogę na niego liczyć, zawsze mnie wysłucha, mam do niego
      ogromne zaufanie.
      Jednak nigdy nie wierzyłam w taką 100% przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną i
      w tym przypadku też do końca tak nie jest. Coś tam chyba więcej do siebie
      czujemy niż tylko przyjaźń smile
      Ale nie pozwalamy sobie na nic więcej niż na koleżeńskie kontakty. Bo wiemy, że
      mogłoby to doprowadzić do komplikacji. On jest żonaty, dwójka dzieci, ja
      również mężatka z malutkim dzieckiem.
      Na razie jest fajnie! I cieszę się, że go mam.
    • czajkax2 Re: Wasz przyjaciel.... 16.05.05, 14:04
      Miałam takiego przyjaciela,ale teraz on jest bardziej przyjacielem mego męża, a
      ja bardziej przyjaciółką jego żonysmile)) Ale np na Dzień Kobiet zabrał nas obie
      do kina i restauracji(mój mąż za granicą) i mówił o nas Moje Żonkismile)

      Mam też kilku kumpli(nie mylić z przyjaźnią),którzy sa tak naprawdę tylko moimi
      kumplami,mąż ich poznał,ale wielkich porywów między nimi nie masmile
    • mamaestery Re: Wasz przyjaciel.... 16.05.05, 16:45
      mamsmile maz spoko-poznali sie nawet polubili ale to wlasciwie ze mna jest
      w blizszym kontakciesmiledzwoni,radzi wszystko jest ok,poprostu nie ma zadnego
      zagrozeniasmile
      pozdrawiam
      monika
    • aluc Re: Wasz przyjaciel.... 16.05.05, 17:03
      każde z nas ma sporą grupę całkiem osobnych znajomych... w tym także tych
      bardzo bardzo dobrych kolegów (i koleżanek wink no i partner życiowy nic na to smile
      brał mnie z dobrodziejstwem inwentarza, jako i ja jego smile))
    • jagienkaa Re: Wasz przyjaciel.... 16.05.05, 17:06
      mam dwóch takich (co ukradli księżyc). Jeden się żeni niedługo, a z drugim
      chwilowo nie mam kontaktu.
      Mąż ich lubi, ale się nie dogada za bardzowinknie ma nic przeciwko naszej
      znajomości. Zresztą on wie że ja się lepiej czuję w obecnośći facetów. a oni
      zawsze podziwiają mojego męża że ze mną wytrzymuje.
      • morgen_stern Re: Wasz przyjaciel.... 17.05.05, 09:21
        Moim najlepszym przyjacielem jest mój narzeczony. Szczery az do bólu smile) i
        zawsze mogę na niego liczyć. No i zna mnie jak nikt inny!
    • 18lipcowa Re: Wasz przyjaciel.... 17.05.05, 14:04
      Ja mam. To kolega z LO. Kiedyś już się całowaliśmy, jakieś nieśmiałe pieszczoty
      były więc teraz juz nic nie grozi. Nie przypominam sobie by ktokolwiek był o
      niego zazdrosny.
    • lila1974 Re: Wasz przyjaciel.... 17.05.05, 14:43
      Moim najlepszym przyjacielem jest moj maz, zreszta on sam niedawno odwzajemnil
      mi sie podobnym stwierdzeniem.
      Mam rowniez przyjaciela z dawnych, nastoletnich czasow. Kiedys zrobilam
      straszna glupote i nasze wzajemne relacje pewnie nigdy nie wroca w stare tory,
      ale ciesze sie, ze nieco kulawo, ale jednak idzie ta nasza przyjazn.
      • demika Re: Wasz przyjaciel.... 17.05.05, 16:48
        Mam przyjaciela od czasów podstawówki.Nigdy nic więcej oprócz"przyjaźni"nie
        było."przechodził"ze mną przez wszystkie moje związki aż został świadkiem na
        moim ślubie.Zaprzyjaźnił się również z moim mężem.
        a drugim przyjacielem jest mój mąż-moja miłość
    • aise owszem 17.05.05, 21:28
      mam - nawet nie jednego, bo tak sie jakos składa, że lepiej sie dogaduję z
      panami niz z paniami.

      niektórych znam dłużej niz męza (ponad 10 lat) i byłoby smieszne, żebym
      rezygnowała z rewelacyjnych kontaktów tylko dlatego, że wyszłam za mąz. zresztą
      mojemu męzowi nie przyszłoby do głowy ządać czegoś takiego.

      nie widze nic zdrożnego w przyjaźniach damsko-meskich i wierzę w nie. nigdy nie
      zdarzyło mi sie nic takiego co kazałoby mi w nie wątpić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka