Dodaj do ulubionych

"Siedzenie w domu" cz. 2

28.06.05, 23:01
Przeczytałam jeszcze raz. Chcecie żeby domowa praca wychowawczo-opiekuńcza
cieszyła się społecznym szacunkiem i uznaniem. Ok. Ale co ma do tego państwo?
IMO strzał do własnej bramki z pomysłem jakichkolwiek wynagrodzeń za "prace
domowe" i macierzyństwo. Zasiłki na dzieci tak - vide Zachód, ubezpieczenia,
prawo do połowy emerytury po mężu - tak.
Dlaczego samobój:
- po pierwsze to o szacunek i podział domowej kasy należałoby zwrócić się do
mężów
- po drugie - opłata za wychowanie dziecka dawana przez państwo to czysty
totalitaryzm. Coś jak medal od wodza za urodzenie 6 synów dla ojczyzny
- po trzecie - utrwaliłaby się tendencja do wpychania kobiet w getto domowe -
ma kasę więc po co pcha się do pracy?
- po czwarte - to zdjęcie z ludzi odpowiedzialności za wybory życiowe
- po piąte - idealny pomysł na wspieranie chamsko patriarchalnego modelu
rodziny, w Polsce i tak zbyt powszechnego

Problem niżu demograficznego? - będą imigranci.
Obserwuj wątek
    • pade Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 28.06.05, 23:06
      Triss_ uzasadniłabyś jakoś punkt 3 i 4, bo chyba ciemna jestem i nie rozumiem.
      No i poczytaj sobie, jak będziesz miała chwilkę
      www.kasakobiet.ngo.pl
      pozdrawiam
      pade
      • triss_merigold6 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 28.06.05, 23:14
        Proszę:
        - istnieje w prasie dziecięco-kobiecej wspierana przez kościół katolicki
        tendencja do tłumaczenia kobietom, że ich podstawową rolą życiową jest rola
        matki, żony, opiekunki domowego ogniska. Skoro za wypełnianie tych ról
        otrzymywałyby wynagrodzenie to pójście do pracy mogłyby uzasadniać tylko swoją
        chęcią, ambicjami, wykorzystaniem wykształcenia. Argumenty łatwe do obalenia
        przez konserwatywnego małżonka i wywołujące poczucie winy.

        - wydawało mi się, że ludzie mają dzieci bo chcą. Bo się kochają albo
        przynajmniej te dzieci kochają. Decydują się na jedno-dwoje-pięcioro i decyzje
        dopasowują do finansów. Nie życzę sobie żeby państwo pomagało mi w podejmowaniu
        decyzji czy chcę wrócić do pracy i opiekę zlecić żłobkowi/przedszkolu/opiekunce
        czy też sprawować ją sama.
        Pomysł idealny do wykorzystania przez bezmózgie pannice - po co się uczyć skoro
        można mieć dzieci i za opiekę nad nimi dostawać pieniądze? Zero mobilizowania
        do wysiłku.
        • ekan13 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 28.06.05, 23:25
          Triss sory ale takich głodnych gadek to już dawno nie słyszałam
          • triss_merigold6 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 28.06.05, 23:35
            Normalnie: dziewczyny, które i tak pracy by nie znalazły, uczyć się nie chcą a
            są płodne. Wygodniej siedzieć w domu uzasadniając to misją rodzinną. Nie chcę
            żeby państwo wspierało takie decyzje bo to demoralizujące.
            Demoralizująca i nieetyczna jest propozycja wycenienia czasu poświęcanego
            własnemu dziecku.
            Bawię się, karmię, przytulam itd. bo kocham a nie dlatego, że uważam to za
            pracę.
            • kvm Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 28.06.05, 23:38
              Tu w pełni się z Tobą zgadzam, choć uważam iż nie jest to jedyny argument!
              • triss_merigold6 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 28.06.05, 23:43
                Jak wycenić pracę domową zatrudnionego zawodowo ojca dziecka? Czy jeśli ja bym
                szła pobalować a mąż przejmował opiekę to musiałabym mu płacić jak opiekunce
                czyli swoją stawkę?
                Niemoralne.
    • anek.anek Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 10:07
      Triss, zgadzam się w 100%, że płacenie za opiekę nad dzieckiem przez państwo
      (kobiecie czy mężczyźnie - wszystko jedno) jest bzdurą - to w końcu obowiązek
      rodzicielski.
      Ale nie zapominajmy, że dzieci są skarbem naorodwym. W sensie ekonomicznym w
      skali makro również!
      Dlatego jestem za tym, żeby matka/ojciec zostający w domu i wychowujacy dzieci
      miał zapewnione ubezpieczenie zdrowotne i przede wszystkim emeryturę! Nie
      przekonuje mnie argument o połowie emerytury męża, bo my ślubu nie mamy!
      Zostając z dzieckiem w domu odciążam państwo od kosztów np. żłobka/przedszkola.
      I święćie wierzę, że dziecko wychowywane w pierwszych latach w domu a nie w
      Instytucji państwowej typu złobek jest szczęśliwsze i tysiąc razy lepiej wpływa
      to na jego rozwój psychiczny (nie biorę pod uwagę wyjątków, gdzie jakosć
      wychowywania w domu jest żadna).
      • lajlah Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 10:11
        anek.anek. zgadzam się z Tobą w stu procentach.
      • wieczna-gosia Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 10:12
        Nie
        > przekonuje mnie argument o połowie emerytury męża, bo my ślubu nie mamy!
        to wezcie.

        Nie kumam argumentu. Nie biore slubu, bo nie chce/ nie lubue bieli/ mam
        uczulenie na zloto to nie biore. Moj wybor zyciowy.

        anek poza tym- ja siedze w dimu, ale dziecko do przedszkola posylam. Panstwo
        wrecz dazy do tego by wszystkie dzieci juz o przedszkole jednak zahaczaly wink
        • ewa2233 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 10:16
          Wydaje mi się, że płacenie kobietom za "siedzenie w domu" pogłębiłoby tylko
          problem dostania przez nich pracy (jeśli wybiorą tajką opcję).
          Przecież NIE BĘDĄ MUSIAŁY pracować (czyt. zajmować panom miejsc pracy),
          bo i tak zarobią SIEDZĄC w domu.
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • anek.anek Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 12:53
          Oj, nie znam zbyt dobrze przepisówsad( Niepotrzebnie więc to napisałam.Ale
          generalnie chodzi mi to, że my z partnerem nie posiadając wspólnoty majątkowej -
          bo jako takiej mieć nie mozemy, chociaż razem prowadzimy gospodarstwo domowe,
          razem wychowjemy wspólne dzieci, na starość nie będziemy mieli żadnej z tego
          korzyści. Ale jeśli będę siedzieć w domu przez 10 lat, będę zajmowała się
          dziećmi to dzisiaj nie mogę na nic liczyć na starość.Nikt nie moze mi
          powiedzieć: trzeba było ślub wziąć, bo wychowywanie dzieci i małżeństwo ma się
          do siebie nijak. coś pokrętnie to tłumaczęsmile) zbliża mi się okres i mam jakieś
          zacmienia umysłowesmile
          • wieczna-gosia tak sobie mysle anek 29.06.05, 22:48
            ze gdyby skladki emerytalne byly autentycznie nasza wlasnoscia, to twoj chlop by
            mogl ci je zapisac w testamencie czy cos?

            Z drugiej strony nie widze potzreby dublowania przepisow. Jest juz w panstwiie
            polskim przepis ktory reguluje sytuacje w ktorej ludzie prowadza wspolne
            gospodarstwo pod wzgledem praw3nym. Jest to malzenstwo. Jeslli ktos sie domaga
            uregulowan prawnych w tym wzgledzie a ma jednoczesnie zyczenie zeby slubu nie
            brac to ma problem. Bo jesli ma juz isc i np przed urzednikiem stwierdzic ze ja
            obacna z tym oto panem obecnym mamy razem dziecko i uklad mamy taki ze on
            pracuje u krwiopijcy i przynosi kase a ja dbam o wszechstrony rozwoj malenstwa,
            to ja nie rozumiem dlaczego slubu cywilnego nie ma wziac wink Uwazam ze taki
            dublowanie przepisow wprowadza tylko niepotrzebny chaos.

            z trzeciej strony nie watpie ze istnieja osobne przepisy pozwalajace by dwoje
            ludzi bylo wspolwlascicielami wszystkiego poczawszy od samochodu a skonczywszy
            na widelcu wink

            ale te emerytury zeby mozna sie bylo zdeklarowac w testamencie czy cos- to chyba
            by bylo niezle wink
      • e_r_i_n Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 12:59
        anek.anek napisała:

        > I święćie wierzę, że dziecko wychowywane w pierwszych latach w domu a nie w
        > Instytucji państwowej typu złobek jest szczęśliwsze i tysiąc razy lepiej
        > wpływa to na jego rozwój psychiczny (nie biorę pod uwagę wyjątków, gdzie
        > jakosć wychowywania w domu jest żadna).


        Nie zgadzam sie. Jesli jakosc wychowania w domu jest zadna, to przedszkole
        i zlobek nie pomoze. A stwierdzenie, ze dziecko chodzace do zlobka jest mniej
        szczesliwe niz takie, ktore jest z mama w domu jest po prostu nieprawdziwe.

        • bea.bea Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 13:34
          zgadzam się ztobą e-ri-n,
          tak naprawde to co badania psychologiczne to inne teorie ,

          pisałam kiedyś o tym przy okazji innej dyskusji więc pozwole sobie powtórzyć....
          mnie pasują te badania:
          i czym ?? smile
          artykuł z "Wprost" " Dzieci sukcesu"

          Wprawdzie tyczy on przede wszystkim wyższości rodzin wielodzietnych nad
          jedynakami, ale jest tam jedno zdanie które pozwole sobie zacytować ...."Dzieci
          których rodzice zajmują się tylko domem, wcale się lepiej nie rozwijają. Dziecko
          wzrastające w rodzinie, która intensywnie pracuje, jest przez nią stymulowane, a
          później dązy do zrealizowania tego samego stylu życia.........
          ....związek emocjonalny dzieci z rodzicami przebywającymi w domu wcale nie jest
          silniejszy od tych , którzy duzo pracują. Bezpieczeństwo zapewnia im nie bierne
          przebywanie z nimi, ile przestrzeganie tz. rodzinnych rytuałów. Badania Anne
          O'Conor , psychologa dzieciecego z National ..... , pokazały , że dzieci
          pracujących matek uczą sie lepiej w szkole niz gospodyń domowych. - Lepiej
          spędzic z dzieckiem dwie godziny dziennie na rozmowie, zabawie , czy spacerze,
          niz byc całymi dniami i traktowac jak zło konieczne ( to pan profesor Zbigniew
          Nęcki z UJ)..."

          i jeszcze to:

          ....Badania amerykańskiego.......... dowodzą , ze dwulatki, które duzo czasu
          spędzaja w grupie liczącej więcej niz troje dzieci, gdy dorosną, mają mniej
          problemów w kontaktach z innymi i lepiej współpracują w duzych zespołach....."


          artykuł ten tyczył sie wpływu ilosci dzieci na posiadany majątek....
          i chodziło o to ,ze rodzice ( mądrzy rodzice) posiadający dużo dzieci nie liczą
          na pomoc państwa,tylko swojąpracą starają się zapewnić dobre warunki materialne...
          i , zewzasadzie wiele fortun powstrało dzieki temu , ze rosdziny miały
          wieledzieci...i musiały spręzaćsie anieliczyć na innych
          • e_r_i_n Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 13:39
            Dokladnie. Mam mame psychologa, wiec co nieco na temat rozwoju dzieci wiem -
            i ona sama powiedziala, ze czesto lepiej, zeby dziecko poszlo do zlobka, niz
            siedzialo w domu ze znudzona matka, ktora zapewnia mu najwyzej ogladanie TV.
            Poza tym - dziecko, ktore wie, ze jest kochane, tej pewnosci nie straci nawet
            jesli 7 czy 8 godzin spedzi w zlobku czy przedszkolu. Wrecz odwrotnie - nauczy
            sie, ze dom to takie pewne miejsce, do ktorego sie wraca, ale sa tez i inne
            ciekawe miejsca.
            • anek.anek Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 17:08
              Erin, ale ja wyraźnie chyba napisałam, że nie chodzi mi o przypadki kiedy
              jakość wychowywania dzieci w domu jest żadna!
              I wybacz, ale nie znam żadnej opinii psychologów mówia cej o tym, że w
              normalnej rodzinie (i kiedy rodzicmom sięchce, a siedzenie w domu nie jest
              przykrym obowiazkiem!) to pókjścia do żłobka na 7-8 godzin dziennie jest dobre
              dla dziecka. Wręcz przeciwnie: wszyscy mówią otym, że nie jest. Powtórzę raz
              nie jestem za płaceniem kobietom - bo to bzdura jakaś, ale o zaliczanie takiego
              okresu do czasu emerytury.
              • e_r_i_n Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 17:26
                A ja raczej nie spotykam sie ani z opinia, ze jest to dobre, ani ze jest zle.
                Bo to wszystko, jak w calej psychologii, zalezy od dziecka. I jak kazda
                decyzja, ma swoje plusy i minusy. Uwazasz, ze dziecko, ktore pierwsze 5 lat
                zycia spedza tylko w domu, z mama, jest super szczesliwe? Nie sadze.
                Tak samo nie sadze, zeby dziecko, ktore chodzi do zlobka, bylo MNIEJ
                szczesliwe, niz to, ktore do niego nei chodzi. I tyle.
    • g0sik Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 12:09
      W 100% zgadzam się z Triss! Dodam jeszcze tylko, że nie życzę sobie aby z moich
      podatków wypłacać pensje matkom tylko za to, że wychowują WŁASNE dzieci. Jestem
      za tym żeby maksymalnie ułatwiać kobietom powrót do pracy chociażby na 1/2
      etatu, a nie chować kolejne pokolenia w przekoniu że nie warto pracować bo
      wystarczy wyciągnąć rękę i Państwo da...
      • twinmama76 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 13:05
        g0sik napisała:
        > nie życzę sobie aby z moich podatków wypłacać pensje matkom tylko za to, że
        wychowują WŁASNE dzieci. Jestem
        >
        > za tym żeby maksymalnie ułatwiać kobietom powrót do pracy chociażby na 1/2
        > etatu, a nie chować kolejne pokolenia w przekoniu że nie warto pracować bo
        > wystarczy wyciągnąć rękę i Państwo da...

        Miałam sie nie dopisywac w tym wątku, bo swoje zdanie na ten temat juz
        wyłuszczyłam, ale to co napisałaś z lekka (?) mnie wkurzyło.
        Otóż te CUDZE dzieci będa w przyszłości pracować na TWOJĄ emeryturę, więc jak
        najbardziej w TWOIM interesie jest, aby było ich jak najwięcej.
        A będzie ich więcej gdy kobiety nie będą sie bały zachodzic w ciążę pod groźbą
        utraty pracy, a matki nie będa musiały wracac do pracy po 4 miesiącach od
        porodu. Będzie ich więcej gdy kobietom będzie sie jakos opłacac rodzenie
        dzieci, gdy kolejne dziecko nie będzie oznaczac gwałtownego obniżenia standardu
        życiowego.
        Będzie ich zatem więcej gdy to z TWOICH podatków będa wypłacane dłuższe zasiłki
        macierzyńskie, czy też zasiłki na dzieci.
        Jest takie mądre zdanie, że dzieci nie wychowujemy dla siebie, tylko dla świata.
        Rozumiem jednak, że ty swoje WŁASNE dziecko wychowujesz tylko dla siebie i nie
        będziesz obarczała innych podatników jego leczeniem i wykształceniem?
        • pade Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 13:11
          Brawo!!!!!!
          Pięknie to napisałaś Twinmama76,nic dodać nic ująć.
        • bea.bea Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 13:19
          a jamyslę,ze najwyższa pora skończyć z tą pracą jednych na drógich....
          czyli wolałabym sama zapewnic sobie godną emeryturę ,niż liczyć na to ,że moje
          dziecko bedziepracowałona mnie ( chodzi o zus) niech pracuje na siebie ...
          co do ubezpieczenia zdrowotnego , to do tej pory ja oddawałam haracz nie
          kożystając z nigoi prawie....a kiedy musze i tak ide prywatnie....
          przed wczoraj mój mały kulał......i zapisano nas do ortopedy za 3 tygodnie...nie
          wiem czy śmiać się czy płakać....pracuję 20 lat i co z moimi składkami nigdy nie
          chorowałam ,a w szpitalu byłam raz ( poród) na szczęście....

          wiem ,ze inni kozystająz tych pieniędzy , i niech im bóg da zdrowie,
          aledlaczegokiedy ja chcę z nich skorzystać to ....szkoda adać....

          nie jestem zwolenniczkapłacenia za siedzenie w domu,aleuważam , .ze
          ubezpieczenie zdrowotne i czas do emerytury powinna mieć kazda kobieta .....

          no cózrówniez doswiadczyłam niesprawiedliwości państwa , bo będąc pracodawcą ,
          mnie wychowawczy wogóle sie nie należy....nawet bezpłatny.....( paranoja .idąc
          zmoją pracownicą w tym samym czasie rodzić ,ona moze iść na wychowawczy ,ja nie)

          czyli chcesz emeryture to po 4 miesiącach do pracy.....

          uważam , ze tak naprawde chodzi o całkowita reforme ....a nie kolejne wyrywanie
          podatnikom kasy....
          • e_r_i_n Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 13:22
            bea.bea napisała:

            > uważam , ze tak naprawde chodzi o całkowita reforme ....a nie kolejne
            > wyrywanie podatnikom kasy....

            Otóz to - w tym tkwi problem naszego systemu. Ludzie powinni sami brac
            odpowiedzialnosc za swoje zycie i miec mozliwosc decydowania, na co ida ich
            pieniadze. I jedni bede inwestowac w swoja emeryture, inni rodzic dzieci, zeby
            to one na nie pracowaly na starosc (upraszczam, przepraszam), a jeszcze inni
            obkupowac sie luksusowymi dobrami.

        • g0sik Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 13:59
          a któż będzie pracował na moją emeryturę jeśli wszystkie kobiety będą siedziały
          w domu i będzie się im płacić za wychowywanie własnych dzieci? Faceci?

          > Rozumiem jednak, że ty swoje WŁASNE dziecko wychowujesz tylko dla siebie i nie
          > będziesz obarczała innych podatników jego leczeniem i wykształceniem?

          Opłacam z moich niemałych podatków, jeśli doliczyć do tego podatki męza to
          nawet gdyby córka chorowała całymi miesiącami sporo by zostało. Poza tym gdybym
          liczyła na NFZ to czekałabym miesiącami na wizyty u specjalistów. Posiłkujemy
          się prywatną opieką medyczną i sami opłacamy co miesiąc pakiet rodzinny.

          Ja nie mówię, żeby nie pomagać gorzej sytuowanym, sprzeciwiam się wyngradzaniu
          regularną pensją kobiety np. przez 3-5 lat za to że wychowują własne dzieci. Bo
          wtedy kobieta może i przez 15-20 lat pozostawać na utrzymaniu Państwa.
          • pade Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 14:15
            KOBIETO! CHODZIŁO NAM O UZNANIE WYKONYWANIA OBOWIĄZKÓW DOMOWYCH ZA PRACĘ!!! a
            NIE O WYPŁATĘ! KOBIETA, KTÓRA JEST W DOMU Z MAŁYMI DZIEĆMI MA DUZO OBOWIĄZKÓW,
            WIĘCEJ NIZ TAKA, KTÓREJ DZIECI CHODZĄ NP. DO LICEUM. CZY TY TEGO NAPRAWDĘ NIE
            MOŻESZ ZROZUMIEĆ? I NIE MARTW SIĘ NIKT CI TWOICH PODATKÓW NIE ZABIERZE I NIE DA
            LENIWYM KUROM DOMOWYM. TO PO PROSTU NIE PRZEJDZIE.
            WEŹ SIĘ LEPIEJ DO PRACY, BO ROZUMIEM, ŻE W PRACY TERAZ JESTEŚ, I ZASTANÓW SIĘ
            CZY PŁACĄ CI ZA TO, ŻE SIEDZISZ NA FORUM?
            • bea.bea Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 14:17
              ale dlaczego od razu krzyczysz...
              rozumiem twoje zdenerwowanie...ale czy to znaczy by od rzazu szczypać i gryźć smile))
              • bea.bea Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 14:18
                nikt tu jeszcze nie napisał , zekobieta wychowująca dzieci w domu ...to leniwa
                kura domowa...oprócz ciebie....

                • pade Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 22:05
                  może tu nie, ale wątkach obok nie jeden raz
              • pade Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 14:23
                Ja juz nawet zdenerwowana nie jestem, olał to. A w jaki to sposób uszczypnęłam
                czy tez ugryzłam?
                ps. Krzyczałam bo wkurza mnie powtarzanie czegoś sto razy a taka gosik i tak
                swoje wie i wkółko to samo powtarza, że ona ze swoich podatków pensji kurom
                wypłacac nie będzie. Śmieszna jest i tyle. Może jak przeczyta tekst napisany
                duzymi literami to coś do niej dotrze.
                A tak na marginesie. Mój mąz płaci do zusu składki za swoja działalność, no i
                firma gdzie pracuje 8 godz. dziennie tez za niego odprowadza składki. Ja chodzę
                z dziecmi do lekarza prywatnie, albo płacę za to, że zostałam przyjeta poza
                limitem.
                • e_r_i_n Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 14:25
                  pade napisała:

                  > A tak na marginesie. Mój mąz płaci do zusu składki za swoja działalność, no i
                  > firma gdzie pracuje 8 godz. dziennie tez za niego odprowadza składki. Ja
                  > chodzę z dziecmi do lekarza prywatnie, albo płacę za to, że zostałam przyjeta
                  > poza limitem.


                  I wlasnie dlatego nalezy zreformowac caly nasz system ubezpieczen, a nie szukac
                  wydatkow w stylu 'rekompensata za siedzenie w domu'.
            • g0sik Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 14:23
              jak widzisz płacą i to całkiem nieźle....
              Co do uznania obowiązków domowych za pracę - kobiecie która pracuje zawodowo
              pracy w domu nie ubywa. To na co Ty poświęcasz cały dzień ja muszę zrobić po
              pracy kosztem dziecka lub snu. A uznania za pracę swojego wkładu w prowadzenie
              domu proponuję się domagać od własnego męża gdy on doceni i pomoże cudze
              uznanie nie będzie potrzebne.
              • pade Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 14:43
                chyba znowu (a może celowo) zrozumiałaś słowo UZNANIE, ale ja już Ci tego
                tłumaczyć nie będę, bo i tak kota ogonem wykręcisz.
                Nie wiem czy czytałaś wczesniejsze moje wypowiedzi, jesli nie to przypomnę, że
                mój mąż uznaje to co robie za pracę i nie chce słyszeć o tym, żebym szukała
                pracy zawodowej, pomaga mi kiedy tylko może i w ogóle jest świetnym facetem i
                kochającym ojcem. Nie doszukuj się kompleksów czy jakiejś głębszej prawdy tam
                gdzie jej nie ma.
                Po prostu usłyszałam kilka razy ood paru osób: co Ty jeszcze robisz w domu? i
                to mnie wkurzyło. Dlatego tu sie teraz udzielam. I tyle.
                • cocollino1 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 15:53
                  kobieto, ale czego Ty oczekujesz?? Ze teraz wszystkie mamy z forum napisza, ze
                  nie nie jestes zgnusniala kura domowa, wykonujesz ciezka prace w domu, no i
                  co?? wtedy bedziesza zadowolona?? bo nie rozumiem o co ci chodzi.
                  • triss_merigold6 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 16:00
                    O dowartościowanie. Żeby cały świat dowartościował.
                    Zdecydowałam się: uważam, że opieka nad własnym, dobrowolnie zrobionym
                    dzieckiem nie jest pracą. Tak jak nie jest pracą pomoc rodzicom, opieka nad
                    chorym członkiem rodziny czy to, że mój ojciec właśnie spędził 3 godziny
                    zajmując się moim synem.
                    • glonik Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 22:50
                      Triss, kocham Cię wink

                      Ale do rzeczy.
                      Nie mam dzieci i mieć nie będę. KTO w takim razie na mnie zapracuje??? Ja sama?
                      Może moi Rodzice? Ale jedno z nich już nie żyje...
                      "Niemanie" dzieci było świadome. Czy zatem czeka mnie świadoma śmierć głodowa?
                      Też płacę różne składki. Moje brutto jest piękne, ale netto...aż żal spojrzeć,
                      takie biedactwo.
                      Dzieci nie mam. I mieć nie będę. Czy to znaczy, że mi się moja własna emerytura
                      nie należy???
                      Czyli to, co robię, idzie się o kant... rozbić. Naróbmy dziecek. Państwo
                      zapłaci (likwidując przy okazji Fundusz Alimentacyjny i inne formy pomocy).
                      Cieszmy się, że jest nas coraz więcej, tylko w jakiej kondycji???
                      I, nie odnosząc się personalnie, mam wrażenie, że przydałby się dokształt, ot,
                      choćby ortograficzny tongue_out
                      Oczywiście za pieniądze podatników, ale teraźniejszych.
                      I jeszcze jedno pytanie. Jeśli miałoby to być opłacane - miłość do dziecka,
                      chęć posiadanie go, wychowywanie, troska; to jak Panie myślicie, JAKIE warunki
                      postawiłoby Państwo, żeby mieć kontrolę nad pieniędzmi, formą wychowania - dam
                      pieniądze, ale...
                      Albo jesteś w konflikcie z Państwem: to Ci zabieramy dziecko (vide Szwecja),
                      albo z Kościołem, albo inną instytucją; albo się całkowicie, bezmózgowo
                      podporządujesz.
                      • triss_merigold6 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 23:03
                        Kto płaci ten wymaga. Gdyby państwo płaciło mogłoby oczekiwać:
                        - konkretnej liczby dzieci na parkę rozpłodową
                        - bykowego od bezdzietnych
                        - wychowania zgodnego z linią ideolo
                        etc.
                      • twinmama76 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 30.06.05, 09:29
                        glonik napisała:
                        Ale do rzeczy.
                        > Nie mam dzieci i mieć nie będę. KTO w takim razie na mnie zapracuje??? Ja
                        sama?
                        Niestety nie. Na twoja emeryturę (I filar) pracowac będą cudze dzieci (wtedy
                        juz dorosłe), tak jak ty teraz pracujesz na świadczenia dla dzisiejszych
                        emerytów. Tak to niestety wygląda i puste hasła tego nie zmienią.
                  • joanna35 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 17:46
                    Widzę cocollino, że umiesz zarówno się oburzać jak ktoś ośmieli się zarzucić
                    Ci, że przez swoją pracę zaniedbujesz dziecko, jak i dokopac tym, które swoich
                    dzieci nie zaniedbują przez swoje fanaberie.
                    Wiem, że przesadziłam, ale jak jeszcze raz usłysze coś o "zgnusniałych kurach
                    domowych" to Ci to wepchnę do gardła. Nauczcie się czytać ze zrozumieniem, bo
                    jakoś połowa osób wypowiadajacych się w tym temacie czai o co chodzi a druga
                    połowa rżnie głupa. Ta kasa Wam chyba na mózg padła.
                    • cocollino1 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 30.06.05, 09:18
                      Wiesz? Ty masz chyba problemy natury psychicznej. Aha jeszcze kultura by sie
                      przydala, czy to w domu czy w pracy przydaje sie naprawde, i takimi tekstami w
                      stylu "wepchne do gardla itp, ktorymi mnie uraczylas nie przekonasz
                      nikogo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      • joanna35 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 30.06.05, 10:34
                        Masz rację, ale gdybyś Ty słyszała o empatii to może też byś nie używała słów,
                        kóre na połowę odpowiadających w tym wątku działają jak płachta na byka. A co
                        do kultury no to własnie mi się zrewanżowałaś więc też chyba nie jest
                        najlepiej.
                        • joanna35 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 30.06.05, 10:37
                          Zresztą ok. Mam już dosyć tej jałowej dyskusji. Zostań przy swoim zdaniu, ja
                          przy swoim. I....szczerze przepraszam. Naprawdę wczoraj mnie poniosło. Poczułam
                          się wczoraj całkowicie wypomopwana, bezsilna itp i pewnie dlatego pusciły mi
                          nerwy, co oczywiscie mnie nie usprawiedliwia. Przed chwila zreszta też, więc
                          oddaj nam obu przysługe i nie odbijaj piłeczki, tylko przyjm moje przeprosiny.
                          • cocollino1 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 30.06.05, 10:46
                            Masz racje, ja sie zdenerwowalam dzis rano jak to zobaczylam, bo naprawde cenie
                            mamy pozostajace w domu z dzioecmi, a juz mamy opiekujace sie chorymi dziecmi
                            PODZIWIAM, skad maja tyle siły. Nie mialam zamairu ani urazic ani obrazic
                            nikogo,chcialam tylko wiedziec czego oczekujesz po mamach z forum i tyle.
                            Pokierowaly nami emocje, bywa, ale teraz ochlonełysmy i jest ok. Przepraszam
                            rowzniez.
                            • joanna35 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 30.06.05, 10:47
                              smile)))
              • joanna35 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 17:34
                To na co Ty poświęcasz cały dzień ja muszę zrobić po
                > pracy kosztem dziecka lub snu. - bo się rozpłaczę. Jak Ty biedna jesteś
          • twinmama76 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 14:18
            g0sik napisała:
            > liczyła na NFZ to czekałabym miesiącami na wizyty u specjalistów. Posiłkujemy
            > się prywatną opieką medyczną i sami opłacamy co miesiąc pakiet rodzinny.
            Mam tylko nadzieję, że w razie potrzeby (czego oczywiście absolutnie Ci nie
            życzę) wystarczy na leczenie szpitalne, przeszczep, czy operację kardiologiczną
            np.
            Oczywiście, że idelnie byłoby, gdyby każdy pracował na swoje leczenie i
            emeryturę, ale my raczej tego nie doczekamy. Tak się składa, że żyjemy niejako
            na kredyt, który będą spłacać przyszłe pokolenia. Dbanie o ich jakość jest
            naprawdę w interesie wszystkich.
            • bea.bea Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 14:27
              tak naprawde to nie wiadomo czego doczekamy ,a czego nie....
              na razie may w głowach , że wszystkim należy się tak samo ,
              i choć nie na wszystko mnie stać , imuszę dokonywać wybrów , ortoped mojego
              syna ,albo moje zęby to uważam , ze każdy powinien mieć tyle na ile sobie
              zapracuje....

              już są pakiety medyczne...juz jest trzeci filar,już są ubezpieczenia od pobytów
              wszpitalu, już są inne środki by.....
              ale ludzie jeszcze ciągla muślą , że państwo musi im zapewnić ....bo to co
              zarobią wrzucają do gara....

              rozumiem , ze są ludzie którym tylko na gar starcza, ale komuna się skończyła...

              i tak jak na amerykańskich filmach,jedni leczą sie w prywatnych klinikach, inni
              w państwowych marnych szpiatalach....i niestety jeszcze innym dzieci umierają bo
              akurat nie wykupili takiej opcji ubezpieczenia....

              przecież o olepamiętam,ludzie chcieli mieć ameryke....
              więc czas nie tylko zarabiac po amerykańsku , ale i myśleć
              • semijo Re: Bea 29.06.05, 14:36
                Mało znam osób które zarabiają po amerykańsku, więc nie dziw się że nadal myślą
                po polsku.
                • d.orka Re: semijo 29.06.05, 16:42
                  Może dlatego zarabiaja po polsku, że nie myślą po amerykańsku?
                  • semijo Re: d.orka 29.06.05, 17:03
                    Pewnie masz rację. Ale nie każdy potrafi myśleć po amerykańsku i nie każdy ma
                    na to szanse.
              • twinmama76 broń Boże! 29.06.05, 14:38
                bea.bea napisała:

                > i tak jak na amerykańskich filmach,jedni leczą sie w prywatnych klinikach,
                inni
                > w państwowych marnych szpiatalach....i niestety jeszcze innym dzieci umierają
                b
                > o
                > akurat nie wykupili takiej opcji ubezpieczenia....
                >
                > przecież o olepamiętam,ludzie chcieli mieć ameryke....
                > więc czas nie tylko zarabiac po amerykańsku , ale i myśleć

                Przeraża mnie taka wizja sad Bliższe mi są szwedzkie rozwiązania. Żadnej
                Hameryki w moim kraju sobie nie życzę!
                • e_r_i_n Re: broń Boże! 29.06.05, 14:40
                  Twinmama - bo to zalezy od pogladow. Jedni to socjalisci, inni liberalowie.
                  Tyle tylko, ze te socjalne (szwedzkie, niemieckie) schematy sie sypia,
                  swiadczenia tna az furczy. A liberalizm jakos tak funkcjonuje.
            • ekan13 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 14:33
              Twinmamo dziś nie piszę bo wszystko to co piszesz pokrywa się z moim
              stanowiskiem Dodam tylko dla tych, którzy nie orienyują się w temacie ZUSu- my
              nie pracujemy na swoją emeryturę(zwyjątkiem II i III filaru) tylko na emerytury
              naszych rodziców, a nasze dzieci będą pracować na nasze i w naszym wspólnym
              interesie jest, aby kobiety chciały i miały możliwość rodzić i wychowywać
              własne dzieci. Dlatego tak demografowie biadolą nad tym co będzie za lat
              dziesiat.Emigraci tu sprawy nie rozwiązują bo oni zarobione tu pieniądze i tak
              wywiozą z kraju. Niechżeby był ten zasiłek wychowawczy chićby taki jak teraz,
              ale nie tylko dla najuboższych. Ja zdecydowałam się na pozostanie w domu
              właśnie dlatego, że przysługuje mi to 400 zł. Zawsze to na kosmetyki dla
              dziecka, czy jakiś drobiazg , a nie na takie rzeczy pieniądze są marnotrawione
              i nikt jakoś nie krzyczy, że sobie nie życzy. Czas najwyższy aby zająć się
              polityką prorodzinną w naszym kraju bo narazie to tylko czcze gadanie.
              • e_r_i_n Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 14:35
                ekan13 napisała:

                > Dodam tylko dla tych, którzy nie orienyują się w temacie ZUSu- my
                > nie pracujemy na swoją emeryturę(zwyjątkiem II i III filaru) tylko na
                > emerytury naszych rodziców, a nasze dzieci będą pracować na nasze i w naszym
                > wspólnym interesie jest, aby kobiety chciały i miały możliwość rodzić i
                > wychowywać własne dzieci.

                Wiem, jak to funkcjonuje i bardzo nad tym boleje. Uwazam, ze na nasza emeryture
                powinnismy my samiu pracowac - i mam nadzieje, ze ku temu w koncu bedzie
                zmierzac reforma naszego systemu ubezpieczen.


                > Czas najwyższy aby zająć się polityką prorodzinną w naszym kraju bo narazie
                > to tylko czcze gadanie.


                A ja sie powtorze - uwazam, ze nie nalezy pisac o jakiejs polityce
                prorodzinnej, tylko zreforomowac system tak, aby kazda rodzina brala
                odpowiedzialnosci za swoja terazniejszosc i przyszlosc. Bo tylko wtedy bedzie
                naprawde sprawiedliwie.
    • d.orka Re: "Siedzenie w domu" A'propos szacunku ;-) 29.06.05, 16:19
      Przychodzi mąż do domu z pizzą dla dzieci i żony z chandrą i mówi: Widzisz,
      jak ty masz dobrze? Przeciętna polska kobieta dostałaby opierdziel za brak
      obiadu, a ja ci pizzę przywiozłem.
      Faceci to sie muszą dowartościować wink
    • bea.bea Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 19:06
      i jeszcze tak sobie pomyslałam , że nawet jesli zaczęto by płacić kobietom
      siedzącym w domu, za to ,że wychowują dzieci ,to znowu cos było by nie tak....

      ponieważ mamtaka pracę , że jak siedze w domu to siedze ,a jak pracuje to
      pracuje prawie 24\dobe....więc obowiązki domowe nie sa mi obce dla obu wersji..smile)
      mój mąz duzo mi pomaga w domu , ale ....

      kobietra siedząca w domu co robi?

      sprząta , gotuje,prasuje, pierze, chodzi z dziećmi na spacery, dopiszcie jeszcze
      co wam przyjdzie do głowy i co robicie....

      a kobieta pracująca kiedy wraca z pracy to co robi.....???

      leży???

      nie zwykle robi to samo co niepracujaca , tylko ma na tomniej czasu niz ta
      pierwsza.....

      i kto jej za to zapłaci????
      • himla_gott Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 21:05
        nie czytalam wszystkich postow, moze sie powtorze
        ale jezeli kobietom mialoby sie placic za to nie za to ze sprzataj, piora i
        prasuja etc tylko za to wychowuja wlasne dzieci - tzn ta suma ktora normalnmie
        placiloby sie przedszkolu/zlobkowi jest pobierana przez kobiete wychowujaca dzeicko.
        gorace dyskusje na ten temat byly i nadal bywaja aktualne np w niemczech i szwecji

        ps. osobiscie nie opowiadam sie ani za ani za przeciw - dla jasnosci
    • joanna35 wszyscy dostali 29.06.05, 20:19
      Amerykanski statek kosmiczny dolecial na Marsa...
      wyladowali... juz zbieraja sie do wyjscia az tu nagle podlecialo 2 Marsjan
      takich smiesznych zielonych i bbzzzzz zaspawali im drzwi wyjsciowe.
      Amerykanie probuja wyjsc... 10 minut, 30 minut... po godzinie sie
      udalo.
      Wyszli a tam juz zebrala sie wieksza grupka Marsjan. No wiec witaja
      Się pytaja: "czemu zaspawaliscie nam drzwi wyjsciowe"
      na co Marsjanie "zawsze tak robimy nowym, ale to chyba nie problem
      - niedawno tu Polacy byli... koledzy zaspawali im drzwi a oni po 5
      minutach juz byli na zewnatrz... i jeszcze prezenty przywiezli"
      amerykanie: "prezenty, Polacy? jakie prezenty?"
      marsjanin: "a nie wiem, jakis wpie.. ale wszyscy dostali"


      Przed chwilą przyszło mailem - tak dla rozładowania atmosferysmile))

    • g0sik Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 29.06.05, 20:56
      >To na co Ty poświęcasz cały dzień ja muszę zrobić po
      > pracy kosztem dziecka lub snu. - bo się rozpłaczę. Jak Ty biedna jesteś

      Nie masz co płakać, ja nie narzekam. Jak mi się nie chce sprzątać albo prasować
      to zatrudniam kogoś kto robi to za mnie. Nie robię z siebie męczennicy jeśli
      się poświęcam dla swojej rodziny!!!

      Śmieszy mnie ten płacz o to że inni nie uznają pracy kobiet w domu - kompleksów
      podobno nie masz a ciskasz się nie wiadomo o co. A co wszyscy się mają
      rozczulać nad ciężkim losem kobiety domowej bo całymi dniami pierze, prasuje
      gotuje i wychowuje własne dzieci? Czy ja się domagam aby każdy podziwiał i
      doceniał moje życiowe wybory? Tym którym tak źle w domu i czują się
      niedocenione proponuję wrócić do pracy podobno wtedy jest duzo łatwiej tongue_out
      • joanna35 do Gosik 29.06.05, 21:06
        Nie chce mi się już pisac tego samego więc bardzo Cie prosze przeczytaj dwa
        moje posty na wątku pade: "jest gorzej niż myślałam" - kiedy to pisałam byłam
        wściekła, ale przeczytaj też "Przepraszam, poniosło mnie" i przyjm to
        przepraszam do siebie.
        • g0sik Re: do Gosik 29.06.05, 21:40
          Joanno ja się wcale nie gniewam. Przeczytałam te wątki i teraz wiem, że Twoja
          sytuacja jest inna. Przepraszam, to co pisałam w żadnym wypadku nie może się
          odnosić się do Ciebie.
          • joanna35 To nie tak 29.06.05, 22:26
            Mam ochotę sama sobie dać w łeb za wciągnięcie w tę dyskusję Pawła. Chciałam
            Wam po prostu zasygnalizować, że są i takie powody "siedzenia w domu", a
            tymczasem wykreowałam się na sierotkę Marysię, którą zresztą wcale się nie
            czuję. Niestety, takich matek jak ja jest całkiem sporo. Planuję wrócić do
            pracy tylko niestety w
            związku z chorobą Pawła ciągle termin się przesuwa i jak mam
            wyjątkowo podły dzień, taki na dołowanie się to myślę, co będzie
            jak nie wrócę nigdy, z czego bedę żyć na starość itd. I
            najnormalniej w świecie się boję. To żaden luksus być od kogoś
            całe życie zależną, mimo, że mąż mnie nie wylicza itp. ,ale tak
            sobie myślę, że dobrowolne składki emerytalne mojego meża na rzecz mojej
            emerytury trochę by mnie uspokoiły. Pozdrawiam
    • maxim31 Re: "Siedzenie w domu" cz. 2 30.06.05, 20:36
      triss_merigold6 napisała:

      > Przeczytałam jeszcze raz. Chcecie żeby domowa praca wychowawczo-opiekuńcza
      > cieszyła się społecznym szacunkiem i uznaniem. Ok. Ale co ma do tego państwo?

      Ma. Nasze dzieci będą niestety pracowały na czyjeś emerytury.

      > IMO strzał do własnej bramki z pomysłem jakichkolwiek wynagrodzeń za "prace
      > domowe" i macierzyństwo.

      Tak, to prawda. Nie mozna precyzyjnie sprawdzic, co matka z pieniędzmi robi.
      Chodzi mi o to mianowicie, że np. siedząca kobieta w domu dostaje własnie
      wynagrodzenie z wychowywanie dziecka (tak to rozumiem). Ale jak to sprawdzic?
      Dla mnie ta sytuacja jest dośc nieokreślona - matka może np. chlac, a dziecko
      się szlajac samopas. I na dodatek byc głodne.

      W tym projekcie chodzi chyba bardziej o to, żeby były odprowadzane składki
      emerytalne. Czyli ciągłośc zatrudnienia. Z tym, że gdyby u nas istniał bardziej
      przyjazny system to nie byłoby problemu w opłacaniu sobie samemu składek, z
      własnych środków. Ale to mało realne - co najwyżej można mysleć o trzecim
      filarze.

      Zasiłki na dzieci tak - vide Zachód, ubezpieczenia,
      > prawo do połowy emerytury po mężu - tak.

      Tak, z tym się zgadzam.
      Chociaż z drugiej strony zasiłek na dziecko a wynagrodzenie za wychowanie
      dziecka - w sumie bardzo zbliżone pojęcia, prawda?
      Tylko nie wiem, na Zachodzie chyba obydwa sytemy funkcjonują? I z tego co wiem
      to jednak się sprawdzają.


      > Dlaczego samobój:
      > - po pierwsze to o szacunek i podział domowej kasy należałoby zwrócić się do
      > mężów

      Popieram.

      > - po drugie - opłata za wychowanie dziecka dawana przez państwo to czysty
      > totalitaryzm. Coś jak medal od wodza za urodzenie 6 synów dla ojczyzny
      > - po trzecie - utrwaliłaby się tendencja do wpychania kobiet w getto domowe -
      > ma kasę więc po co pcha się do pracy?

      Nie zgadzam się. Nie rozumiem i nie widzę problemu. Wydaje się, że to od
      kobiety zależy co chce robic - czy pracowac, czy siedziec z dzieckiem. I nie
      mówię tutaj o innych czynnikach np. ekonomicznych.

      > - po czwarte - to zdjęcie z ludzi odpowiedzialności za wybory życiowe

      Nie sądzę. Ale patrzę ze swojego punktu widzenia.
      Chociaż z drugiej strony... Znow mi na myśl przyszła patologia społeczna.

      > - po piąte - idealny pomysł na wspieranie chamsko patriarchalnego modelu
      > rodziny, w Polsce i tak zbyt powszechnego

      Czy ja wiem? Ten argument tez mnie nie przekonuje. Z tym, że ja siedzę w domu,
      nie dorabiam, zajmuję sie dzieckiem. Jest mi z tym zdecydowanie lepiej -
      pracowałam mając starsze dziecko i nie było lekko. Z drugiej strony znam osoby
      posiadające dzieci które absolutnie nie mogłyby zrezygnowac z pracy - czuły się
      spełnione pracując i wychowując jednoczesnie dzieci.
      Powtórzę - wszystko zależy od człowieka - może temperamentu, osobowości etc.
      >
      > Problem niżu demograficznego? - będą imigranci.

      Podsumowując - kiedyś, gdy byłam młodsza, bardzo chciałam życ w państwie
      socjalnym np. w Szwecji. I podobał mi się pomysł, że kobieta ma płacone
      wynagrodzenie za wychowywanie dziecka. Ale myślę jednocześnie, że w naszym
      kraju akurat i tutaj mysle niestety - dochodziłoby do wielu nadużyc. I wcale
      nie mam na myśli pewnej formy ucisku kobiet - tylko własnie jakos przed oczami
      jawia mi sie rodziny patologiczne i wcale nie dzieci, niestety, mogłyby na tym
      korzystac.
      Pamiętam taka sytuację, gdy rodziny z trójką dzieci i powyżej , niezaleznie od
      sytuacji finansowej dostawały jednorazowo dodatkowe pieniądze. I dla mnie to
      było dziwne posunięcie, z jednej strony dla rodzin potrzebujących jak
      najbardziej, ale w moim otoczeniu były takie rodziny, które posiadały dochody o
      wiele wyższe niz przeciętne - czy nasze państwo stac na tego typu akcje?
      Dzieci to przyszłośc narodu. Jest to może frazes - ale prawdziwy.
      Trudno mi jakoś zając stanowisko - pomysł nawet mi się podoba - ale boję się o
      przebieg jego ralizacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka