zumaminka
01.08.05, 12:34
chciałam sie z wami podzielić czymś co mnie dręczy od pewnego czasu i
dowiedzieć się jaką wy macie opinię n aten temat.
Mamy grono znajomych ,z którymi spotykamy się od czasu da czasu.Są to
przeważnie urodziny naszych dzieci albo nasze nczyli dorosłych.Są też grille
czy ogniska bez okazji a raczej są okazją do wypicia i dobrej zabawy.I tu
zaczyna się problem.To że raczej zawsze wszyscy zabieramy ze sobą dzieci jest
normą choć ja jak mam możliwość i wybieramn się na imprezę dla dorosłych to
wolę córę zostawić z teściową,która z nami mieszka lub z kuzynką która wtedy
do nas przychodzi.Jeśli natomiast impreza jest u nas lub musze wziąć ze sobą
córkę to staram sie jej zapewnić jakieś atrakcje z dala od suto zastawionego
stołu i alkoholu.Dostaję pasji szewskiej natomiast kidy od 11 lat musimy
znosić towarzystwo dziecka jednej z par.Nie byłoby może w tym nioc dziwnego
gdyby nie to że dziecko zachowuje się przy stole jak świnia.Wpada rzuca się na
wszystko pochałnia większość jedzenia(ale tylko tego najlepszego
gatunkowo)wypija całą popitkę do alkoholu.Potem jeszcze na koniec wylicuje
talerz.W międzyczasie jęczy że mu niedobrze,zadaje nam zagadki itp itd.No dla
mnie jest nie do pomyślenia żeby dziecko w tym, wieku czynnie(czasami popija
piwko)uczestniczyło w impezie dla dorosłych.Pijemy wódkę bądź piwo czasami
jest ostro dyskutujemy klniemy i zdaża sie ze wtdey rodzić tego dzieka mówi"
przecież tu jest dziecko"Ostatnio nie wytrzymałam i powiedziałm "no własnie co
on tu k.m. robi???Wyraziłam swoją opinię że nie jest on dla mnie odpowiednim
towarzystwem do picia ani tym bardziej do dyskusji.(fakt że teraz nie piję bo
jestem w ciąży)Ale najbardziej wkurzyło mnie to,że całe towarzystwo które
zawsze po tych imprezach narzeka na to samo ulotniło się i nikt mnie nie
wsparł a do tego rodzice stwierdzili że skoro tak to oni już ngdy z nim
nigdzie nie przyjdą.Taki kompletny brak zrozumienia tematu.Niech oni biorą go
ze sobą niech nałożą mu po ludzku trochę jedzenia na talerz i wyślą do
drugiego pokoju.Niech on już nawet przyjdzie co jakiś czas i coś tam pogada
ale siedzenie całą imprezę z pijanymi ludźmi wydaje mi się mało dobrym
pomysłem.Ojciec dziecka w pijackim uniesieniu zarzucił mi ze przerwałam mu
poważną rozmowę o rodzinnych kłopotach(ludzie czy to jest miejsce i czas na
takie dyskusje???)Kiedy ojciec bełkocze do syna ze jest łamagą,pierdołą itp
itd.Ja nie przesadzam ale to napradwdę tak wygląda na każdej iprezie wszyscy
sie modlą,zeby przyszli dopiero jak każdy zdązy skosztować poczęstunku.Jak oni
wchodzą z 2 dzieci to ze stołu znika wszystko(zostaje tylko ser żółty o ile
nie kosztował więcej niż 30 zł bo wtedy napewno zniknie)
Ta sytuacja wkurzała mnie od zawsze i mam teraz spokój bo albo coś zrozumieli
i zachowanie sie zmieni a jak nie to nie przyjdą wogóle i dzięki Bogu bo mam
dość durnych ludzi!!!