Dodaj do ulubionych

Wsparcie finansowe od rodziców ....

19.08.05, 13:59
przyjmujecie takowe chętnie, czy z oporami ?
Moi rodzice często mnie wspierają i choć stać ich, to zawsze jest mi głupio.
Mają dobrą sytuację finansową ale bardzo ciężko na nią pracują. Natomiast mój
brat nie ma większych oporów.
A jak jest u Was ?
Pozdrawiam - Małgosia
Obserwuj wątek
    • chimba Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:00
      Ja czasmi coś tam pożyczam, tylko te pożyczki są dlugoterminowe.... ale kiedyś
      oddam. Czasami rodzice coś kupują dla wnuczka, ale to raczej normalny objaw.
    • mama.tadka Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:03
      My nie pożyczamy ani od moich rodziców, ani od mamy męża.
      Od chwili wyprowadzenia się z domów stanowimy samodzielną rodzinę, no i nie
      byliśmy też na razie w takiej sytuacji, byśmy potrzebowali wsparcia. Gdyby tak
      bylo, to moi rodzice z pewnością by nam pomogli, teściowa zaś raczej sama jest
      w nieciekawej sytuacji finansowej.
      • verdana Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:07
        Ja biorę, a stara już baba jestem. Z oporami moralnymi, ale chętnie, nie powiem....
        Mój ojciec, lat 74 zarabia znacznie lepiej ode mnie. Dwukrotnie lepiej, lekko
        liczac. I twierdzi, że nie daje pieniędzy dla mnie, tylko dla swoich wnuków
        (m.in. opłaca prywatne studia najstarszemu).
        I teraz pytanie - czy uniesienie się honorem i pozbawienie dziadka przyjemnosci
        dokładania się do wnuków - to dobrze czy źle?
        Ale od teściów nie dostajemy ani grosza i uwazam, że to tez jest OK - bo oni sa
        w sytuacji finansowej trochę gorszej od nas.
        • cocollino1 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:11
          verdana? a to nie ty pisalas kiedys, ze jak ktos nie ma funduszy zeby oplacac
          paczke papierosow dziennie dla tesciowej, czy mamy ktora oiekuje sie wnukiem,
          to w zasadzie jest nieodpowiedzialny, i be? to ciekawe co teraz napisalas, moze
          bezposredniego zwiazku to nie ma, ale zmienia moje wyobrazenie o Tobie, Jesli
          to bylas Ty zaznaczam bo nie pamietam moze dobrze.
          • verdana Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:27
            Nie bardzo rozumiem.
            Uwazam, ze absolutnie od rodziców nie można wymagać przysług, które mają
            wykonywać ochoczo i za darmo, wbrew swojej woli. Na przykład opieki nad dziećmi,
            na naszych warunkach.
            Co nie oznacza, że jak rodzice chcą się wnukami zaopiekować, na swoich
            warunkach, to znaczy, że są wykorzystywani.
            Uważam za niemoralne branie kasy od rodziców, których na to nie stać, bo wnuczek
            musi mieć to czy tamto.
            Uwazam za zupełnie dopuszczalne przyjmowanie darów dawanych chętnie, dobrowolnie
            i z ochotą przez dziadków dla wnuków, szczególnie gdy nie odbija się to na
            poziomie życia tychże dziadków.
            Nie rozumiem, o co chodzi. Co innego jest wymaganie, by rodzice swiadczyli
            usługi nam i naszym dzieciom, a co innego przyjmowanie prezentów dawanych
            dobrowolnie. Jaka w tym wizisz sprzeczność? Bo ja zadnej.
            • cocollino1 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:29
              Ja tylko widze Ciebie w innym swietle to wszystko...
              • verdana Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:35
                Świetnie. A możesz wyjaśnić?
                • cocollino1 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:40
                  Czasami trudno wyjasnic cos krok po kroku, zwlaszcza ze jak napisalalm zmienilo
                  mi sie wyobrazenie o Tobie, a to trudno opisac, zreszta nie sadze zeby cie to
                  szczegolnie i nteresowalo. Poprostu kolejny dowod na to, ze lubia ludzie sie
                  madrzyc w stosunku do innych, a u siebie usprawiedliwac wiele rzeczy.
                  Pozdrawiam i skonczmy bo marzy mi sie spokojny weekend.
                  • verdana Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:46
                    A właśnie, ze mnie interesuje.
                    Nie jest szczególnie elegancko pisać co.ś niemiłego, a potem nie wyjaśniać i
                    konczyć dyskusję, ale cóż.
                    Rozumiem, że gdy Twoje dzieci dorosną i zaproponujesz, że jednemu z wnuków
                    sfinansujesz studia, będziesz oczekiwała odpowiedzi.
                    "Nie, mamo. Zdecydowanie wolę, aby Twój wnuk poszedł do wojska niz żeby przyjął
                    od ciebie złamany grosz. Nie masz prawa nic fundować swoim wnukom, bo to moje
                    dzieci, a nie Twoje i od Ciebie mają nic nie brać. Nic im nie dawaj w prezencie,
                    bo moja moralność nie pozwala brać pieniędzy od obcych."
                    • opozycja4 Ooo... 19.08.05, 14:55
                      ...nasza Skarbnica Wiedzy urażona wink)), ale tonu nie zmienia. Współczuję
                      studentom.
                    • cocollino1 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 15:06
                      i tu sie mylisz, bo ja akurat jak pisalam w dalszych postach korzystam z pomocy
                      rodzicow jak i tesciow, i gdybym odmowila to by sie obrazili bo wiedza ze
                      zaczynamy sie dorabiac tak naprawde i wiadomo kasa jest potrzebna. Poprostu
                      pamietam Twoje dosyc ostre wypowiedzi ze jak tak mozna korzystac z pomocy babci
                      i nie placic za jej papieroski i pamietam ze mnie to wkurzylo, rozsmieszylo,
                      ale pomyslalam, no coz twarda babka zadnej pomocy, zosia samosia, ok. a teraz
                      piszesz ze jednak korzystasz pomocy, ja nie uwazam ze to cos zlego, wrecz
                      przeciwnie. ale sama zobacz, ze latwo komus napisac "jak tak mozna " itp, ja
                      skoro wiem ze sama korzystam z pomocy rodzicow, to nie udzielam zlotych rad
                      mamom w tym temacie typu "no wiesz? to jest wykorzystywanie, to jest
                      nieodpowiedzialne itp" to wszystko.
                      • opozycja4 Brawo... 19.08.05, 15:11
                        ...Cocollino wink. Gratuluję odwago, choć pewnie zaraz zostaniemy zrugane, bo
                        już od dawna wszyscy powinni wiedzieć, że gdzie ich miejsce i chylić czoła wink.
                        Zgrabnie się nasza Mądrosć Forumowa kreuje wink, ale cóż... niekonsekwentnie.
                        • cocollino1 Re: Brawo... 19.08.05, 15:15
                          Ekhm, nie bardzo wiem czy przyjmowac gratulacje, bo wiesz moim celem nie bylo
                          obrazanie, pokazywanie gdzie miejsce bo tego nie wiem i to nie moja sprawa.
                          Rozumiem ze nie przepadasz za verdana. Nie chodzi tu o odwage, kazdej mamie
                          napisalabym tak samo, to tylko moje spostrzezenia, co do bardziej ostro
                          wypowiadajacych sie mam.
                          • opozycja4 Re: Brawo... 19.08.05, 15:19
                            Verdana mi myśli nie zajmuje wink. Nie uważam, żebyś kogoś obraziła, bo niby co?
                            Zwróciłaś uwagę i tyle. Verdana czyni to za każdym razem i to tonem nie
                            znoszącym sprzeciwu. I to jest, moim zdaniem, brak kultury wink.
                            • cocollino1 Re: Brawo... 19.08.05, 15:21
                              no nie wiem moze nie brak kultury, ale taka troszke wynioslosc?? nie lubie tego
                              i dlatego pozwolilam sobie na te posty.
                              • verdana Re: Brawo... 19.08.05, 16:41
                                Chyba nie zrozumiałas, ze tak sie wyniośle wyrażę.
                                Nie jestem absolutnie przeciwna pomocy rodziców dla dzieci, o czym zresztą
                                wielokrotnie pisałam (np. w wątkach o mieszkaniu dla dzieci).
                                Jestem natomiast przeciwna wymuszaniu pomocy na własnych warunkach, kiedy
                                rodzice sa niechętni udzielaniu tej pomocy. I taka była, o ile pamiętam,
                                sytuacja z papierosami. Mama miała pomagać, cicho, sprawnie i przy okazji nie
                                objadać i nie opalać córki (chyba, że dokładnie nie pamiętam, bo to było dawno -
                                ale chyba coś w tym rodzaju).
                                Uważam też, ze zupełnie czym innym jest pomoc rodziców dawana dzieciom (można
                                przyjąć, można nie - wolna wola), a czym innym pomoc czy dary dawane wnukom
                                przez dziadków z dobrej woli.
                                O ile uważam, że można spokojnie i bez wyrzutów sumienia odmówić pomocy dla
                                siebie (np. zajmowania sie własnymi dziećmi), o tyle odrzucanie w imię
                                "niezależnośći" pomocy dla wnuków jest pokazywaniem dziadkom, ze nie są dla
                                moich własnych wnuków rodziną, ze są obcy i powinni się trzymać z daleka. Bardzo
                                nieprzyjemne - ja byłabym bardzo smutna, gdyby moje dzieci zabroniły mi dawać
                                cokolwiek własnym dzieciom. To jakaś forma odrzucenia, wyłączenia poza nawias
                                rodziny.
                                I uważam, ze np. z mojej strony bardzo nieuczciwie byłoby teraz poprosić mojego
                                ojca, zeby sfinansował szkołę kolejnego dziecka - bo nie uważam, żebym miała
                                prawo prosić o pieniądze, czy tym bardziej - ich wymagać. Mogę przyjąć tylko to,
                                co jest dawane jako dar, a nie wymagać aby dziadkowie pomagali mnie, czy wnukom.
                                Rozumiecie różnicę? Bo ja tak.
                                • lola211 Re: Brawo... 20.08.05, 16:29
                                  Dla mnie tez róznica jest oczywista.
                                • ula_max Verdana 22.08.05, 14:10
                                  Rozumiem, że nic złego nie widzisz w tym że dziadkowie sponsoruja studia
                                  wnukom, jest to dar dla niego i Tobie nic do tego - dziadków na to stać.
                                  Rozumiem, także że dziadkowie sponsorują wnuka bo tak chcą, a nie dlatego ze
                                  rodziców nie stać - bo tylko wtedy możesz to rozumieć jak dar. Jeżeli jest
                                  inaczej czyli rodziców nie stać na studia, to jakbyśmy tego nie nazwały jest to
                                  pomoc finansowa. Nie ma co dorabiać filozofii. Nie stać na studia dla dziecka,
                                  trzeba siegnąć do kieszeni dziadków. Bo się nie daj Boże obrażą! A gdyby
                                  dziadków było stać, a rodziców nie, to co dziecko nie moze studiować? Może,
                                  tylko że rodzice musieliby sie bardziej postarać, albo i wnuk także. A po co?
                                  Dziadkowie mają niech dadzą, bo do grobu sobie nie wezmą. Kwestia moralności,
                                  która w naszym kraju każe większości ciągnąć kasę od starszego pokolenia.
                                  • verdana Dar tylko dla niepotrzebujących? 22.08.05, 14:17
                                    Fakt, stać mnie na studia dla syna. Z pewnym wysiłkiem, ale stać, bez
                                    dramatycznych wyrzeczeń. Gdyby nie płacił dziadek, płaciłabym ja (teraz np.
                                    place za dodatkowe 3-semestralne zajęcia, ktore sobie wybrał). Nie było więc
                                    alternatywy - studia-brak studiów. Dziadka stać bez wyrzeczeń. Więc to co - dar
                                    czy nie dar? Bo nie do konca zrozumiałam. Wynika z tego, że pomoc dla
                                    potrzebujących jest pomocą finansową, a dla niepotrzebujących - darem.
                                    • triss_merigold6 Re: Dar tylko dla niepotrzebujących? 22.08.05, 14:31
                                      Też nie czaję, szczerze mówiąc. Skoro dziadkowie dobrowolnie oferują pomoc i
                                      wiadomo, że nie odejmują sobie chleba od ust to dlaczego nazywać
                                      to "wyciąganiem łapy"?
                                    • ula_max Re: Dar tylko dla niepotrzebujących? 22.08.05, 14:46
                                      Skoro Cię stać, a dziadkowie dają wnukowi na studia, to oczywiste zrobili
                                      prezent wnukowi.Możesz też nazwać prezentem fakt sponsorowania studiów, gdyby
                                      Cie na te studia nie było stać - Dziadkowie zrobili prezent i dali na studia
                                      wnukowi.. To nie kwestia nazewnictwa co jest a co nie jest prezentem. Piszesz
                                      że Cię stać, ale musiałabyś zrobić to czy tamto.WIęc co? Stać, czy nie? Może
                                      tak: Przyjmujesz "dar" od dziadków, bo jak nie to się obrażą, zresztą po co się
                                      wysilać. Wiesz to jeszcze gorzej niż myślałam. Tobie się nie chce wysilać, bo
                                      po co (?) masz dziadków. Nie pisz że to dar,albo prezent, bo wg mnie to pomoc
                                      finansowa... dla leniwych. Rozummiem, ze dziadkowie wiedzą że możesz, ale Ci
                                      się nie chce?
                                      • verdana Re: Dar tylko dla niepotrzebujących? 22.08.05, 14:52
                                        Kompletnie już nie rozumiem.
                                        Dziadkowie chcieli sfinansować wnukowi studia - bez zadnych aluzji z mojej
                                        strony, wiedzac, że mnie na to stać, ale obiżyłoby to trochę poziom życia całej
                                        rodziny - w tym ich pozostałych dwojga wnuków. Uznali, że jeśli moga swobodnie
                                        płacić za studia, to chetnie kasę na studia dadzą. Mogłam oczywiscie powiedzieć
                                        "Ale po co?" Udławcie się swoimi pieniędzmi, ja ani Wasze wnuki nic od Was nie
                                        wezmą - tylko absolutnie nie rozumiem w imię czego. Niezalezności?
                                        Zademonstrowania dziadkom, że nie potrzebujemy ich pieniędzy? Że nie sa mi
                                        ludźmi tak bliskimi, a tym bardziej nie są bliskimi swoich wnuków, żeby mieli
                                        prawo dawać prezenty?
                                        Rozumiem też, że mój syn jest leniwym gnojkiem, skoro przyjął od rodziców
                                        kawalerkę. Powinien mieszkać pod mostem, zrezygnować ze studiów i zarobić na
                                        mieszkanie. Bo przyjmowanie kasy od bliskich jest karygodne.
                                        Oczywiście - jestem leniwa. Mam troje dzieci i trzy posady - łącznie z
                                        weekendami. Ale to prawda - noce mam wolne i powinnam sobie wówczas dorobić.
                                        • ula_max Studium przypadku... 23.08.05, 07:19
                                          Absolutnie nie atakuję Twojej osoby, tylko poglądy które przedstawiasz.
                                          Absolutnie w tym miejscu nie toczy się dyskusja czy ten dar - jak to nazywasz
                                          powinnaś odrzucić w imię niezależności czy przyjmować z pokorą. Absolutnie nie
                                          toczy się tu dyskusja na temat moralności i cech charakteru Twojego syna.
                                          Nierozumiem dlaczego odbiegasz od tematu.Brak argumentów? Reasumując: rozumiem,
                                          że nie rozumiesz i się nie czepiam. A więc w skrócie: Pani X nie finansuje
                                          studiów swojego dziecka, mimo, że ją stać, bo wymagałoby to dodatkowego
                                          wysiłku, może nie dramatycznych wyborów w stylu: nie mam co do garnka włożyć,
                                          ale jednak. Dziadkowie postanowili wnuka obdarować w postaci opłat za studia.
                                          Wszyscy są zadowoleni, bo: dziadkowie z czystym sumieniem mogą być uważani za
                                          członków Rodziny, nie czuja się odrzuceni i pomijani w życiu Rodziny (rozumiem
                                          że gdyby nie wyłożyli pieniędzy, za takowych członków RODZINY, nie byliby
                                          uważani); Pani X zachowując swoje status quo, nie musi angażować dodatkowych
                                          sił, ani czasu, aby zdobyć dodatkowe pieniądze, mimo, że wysiłek byłby żaden,
                                          zreszta po co, skoro dziadkowie chcą dać; syn studiuje. Czy Pani X otrzymuje
                                          pomoc fnansową czy dar? Czy wszystkie inne dziewczyny piszące w tym wątku o
                                          tym, że korzystają z finansów rodziców otrzymuja dar czy pomoc finansową? Czy
                                          otrzymanie mieszkania przez młode małżeństwo od rodziców jest darem, czy pomocą
                                          finansową? A może chodzi o to że Pani X otrzymuje zawsze dar, a wszystkie inne
                                          pomoc finansową, tylko nie potrafi się do tego przyznać? Ja znam odpowiedź na
                                          te pytania.
        • karolcia111 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:12
          No to u nas podobie. Przeważnie dają wnusi żeby nas nie krępowaćsmile
        • mama.tadka Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:21
          Osobiście nie chcialabym nic od nikogo dostawać, bo wiem, że to potem wraca w
          różnej formie (wypominanie, poczucie winy u obdarowanego). Po prostu tworzy to
          takie niepotrzebne, zazwyczaj zle więzi.

          Co innego, gdyby rodziciele zażyczyli sobie wnuka sponsorować, to mnie nic do
          tego, dziecię jest jednostką autonomiczną i jako takie może być obdarowywane smile
    • kasiali2 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:13
      Moja mama jest rencistką i nie dokłada nam i my od niej tez nie pożyczamy.
      Czasmi coś dla wnuczki kupi. Moi teściowie natomiast troszkę nam pomagają. Jest
      mi głupio brać, ale z drugiej strony nie mamy jak odmowić, bo nie ma szans im
      oddac tych pieniedzy, wręcz się obrażaja. Tak więc jeśli dostaniemy jakieś
      pieniążki to wydajemy je na najpotrzebniejsze rzeczy, na które nie mieliśmy
      szans bez tego dodatku.
    • ula_max no właśnie, przeważnie tak jest, że 19.08.05, 14:18
      jedno z rodzeństwa radzi sobie samo, a drugie patrzy żeby tylko wyciągnąć. Niby
      razem wychowywane w jednym domu a takie różne podejścia do sprawy. Wniosek,
      który się od razu nasuwa to: pasożytnictwo nie zależy od wychowania a od genów.
      Ja takiego genu nie mam, od wielu wielu lat utrzymuję się sama, na rodziców się
      nie oglądam. Ale taki gen ma moja siostra, która pasożytuje na moich rodzicach,
      wiecie taka życiowa ofiara. Ale skoro rodzice sobie na to pozwalają, to
      widocznie to lubią i skoro im z tym dobrze żyć to jest super. Tylko że często
      wysłuchuję od mamy: "Ty to jesteś sprytna dziewczyna, dajesz radę, ale co zrobi
      X( tzn. moja siostra - przypis autora) jak mnie zabraknie?" Ja jej
      mówię: "Odciągnij X od cyca i spódnicy to zobaczysz". Ale jakoś mama nie ma
      odwagi. Ciekawe dlaczego.
      • cocollino1 Re: no właśnie, przeważnie tak jest, że 19.08.05, 14:22
        wiesz? u mnie jest tak, ze zarowno moj brat jak i ja korzystamy w tej samej
        formie z pomocy rodzicow, tak sie zlozylo ze tescow tez bo podobne sytuacje
        fina sowe. Brat 7 lat starszy wiec wczesniej sie ozenil i teraz juz lepiej stoi
        finansowo niz my wiec z pomocy moich rodzicow nie korzysta, ale bratowa
        jedynaczka a tescie chojni wiec korzystaja.Takze sama juz nie wiem od czego to
        zalezy.
      • leli1 Re: no właśnie, przeważnie tak jest, że 19.08.05, 14:25
        ja niezbyt lubie brać i zazwyczaj na pytanie taty "masz pieniądze?, nie potrzebujesz?" odpowiadam, tak mam! Choc po kolejnej takiej odpowiedzi tata cos mi tam w łape wciśnie,a to przed wczasami czy przed swietami, ale generalnie niezbyt dobrze sie z tym czuje.
        Natomiast tesciowa uwielbia nam robic zakupy, no i jak juz tą siatę przyniesie to co mam zrobic?, dziekuje i pakuje do lodówki. Ona sie cieszy ze nam pomaga a ja ze nie musze po sklepach latac smile)
        • paulka25 Re: no właśnie, przeważnie tak jest, że 19.08.05, 14:54
          My pozyczalismy pieniadze od moich rodzicow kiedy przez pare miesiecy maz byl
          bez pracy. natomiast teraz co do grosza wszystko skrupulatnie oddajemy. Od
          tesciowej nie pozyczamy bo ona ma srednia sytuacje finansowa. Natomiast zarowno
          moj brat *wieczny student* jak i moj szwagier *26 letni niepracujacy len* nie
          maja zadnych skrupulow i ciagna kase nieustannie. Przy czym szwagier to ciagnie
          rowniez od szwagierki a takze od nas (a wlasciwie od swojego brata czyli mojego
          meza, ktory nie potrafi odmowic kochanemu braciszkowi, chociaz ten dobrze wie,
          ze sami splacamy dlugi).
          Natomiast zarowno moi rodzice jak i tesciowa kupuja mlodej czasami jakies
          ubranka czy zabawki.
    • kosheen4 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:51
      bardzo doeceniam, kiedy takowe nadlatuje. nie mam nic przeciwko wink, jeśli
      potrzeba, to proszę, jeśli samoczynnie włącza się sponsor to jest mi bardzo
      przyjemnie. nie są to sumy idące ani w tysiące ani nawet w setki złotych
      (rzadko), więc np. w rewanżu za pomoc ostatnio sprezentowałam mamie przenośne
      radio (jest uzależniona od tego gadżetu, a stary model umiera).
      myślę, że gdyby wsparcie wyniosło więcej, starałabym się zwrócić sumę, a
      ponieważ nie są to ogromne kwoty, uspokajam sumienie prezentami (do których
      dochodzę drogą obserwacji, czego by chcieli).
    • mieszkowamama Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 14:57
      Mój ojciec często nam daje. Zawsze jest mi głupio. Ale to przecież rodzice,
      komu mają dawać, jak nie nam. Skoro dają, to czują taką potzrebę. Swoją drogą,
      cudowni są tacy rodzice, prawda. smile
    • kokolores Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 15:17
      U nas jest troche inaczej. Moja mam jest sama i my (trzy siostry) wspomagamy ja
      (tez finansowo) , kazda w miare mozliwosci.
      :o)
    • pannajoanna Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 15:20
      A ja jestem w sytuacji odwrotnej tzn. moja rodzina jest zamozniejsza niz moi
      rodzice.
      Z wielka przyjemnoscia pomagam im finansowo i sprawia mi to radosc. Nie zadam
      od nich zadnej wdziecznosci czy psiej wiernosci.
      Pozdrawiam
    • mala.ela Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 15:37
      moi rodzice bardzo często nam coś kupują - po prostu jak wracają z dużych
      zakupów w supermarkecie to zawsze przywożą nam reklamówk pełną różnych
      artykułów - najczęściej spożywczych, czasem coś co się mamie spodoba smile. U nas
      jest to tak że ja o nic nigdy nie proszę, to są jakby prezenty. Jest mi głupio,
      zwłaszcza ze mama teraz stwierdziła ze kupi nam mikrofalówkę, a już sporo
      rzeczy zaoferowali się kupic dla szkraba na którego czekamy.
      Jak u nich z syt. finansową - tak po prawdzie to nie mam pojecia. Kiedyś było
      wręcz rewelacyjnie, teraz - nie wiem, bo dalej żyją jak żyli (na tym samaym
      poziomie), a jednak wiem, ze częśc dochodów zniknęła. No i nigdy nie mówię ze
      coś potrzebuję bo więcej jak pewne że nam to kupią.
      Aha, nie zdarza się żebysmy brali od nich kasę, to zawsze są jakieś produkty.
    • g0sik Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 16:01
      nie przyjmujemy bo nasza sytuacja finansowa jest o niebo lepsza i to my
      pomagamy finansowo naszym mamom.

      cocollino1 napisała:

      >verdana? a to nie ty pisalas kiedys, ze jak ktos nie ma funduszy zeby oplacac
      >paczke papierosow dziennie dla tesciowej, czy mamy ktora oiekuje sie wnukiem,
      >to w zasadzie jest nieodpowiedzialny, i be?

      Pamiętam tamten wątek ale sytuacja była zupełnie inna. Dziewczyna uważała, że
      teściowej która opiekowała się dzieckiem nie należy się zapłata bo na czas
      opieki mieszka z nimi, ponoszą koszty jej wyżywienia i środków czystośći. To
      teściowa chciała od nich w zamian za opiekę pieniądze na 2 paczki papierosów
      dziennie. Opieka raczej nie była dobrowolna a wymuszona na teściowej trudną
      sytuacją finansową i powrotem do pracy matki dziecka. Sama przyznasz, że co
      innego gdy rodzice pomagają z własnej woli a co innego gdy tę pomoc na nich
      wymuszamy uważając że się nam należy bo oni mają więcej albo im już dużo nie
      potrzeba.......
      • cocollino1 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 16:04
        sytuacja byla dosyc skompliowana poprzez roznie snute domysly i wyciaganie
        wnioskow typu, ze pomoc byla naciagaga wlasnie przez taki mamy, ktore bardzo
        lubia komus dowalic, tak dla zsady, zeby dobrze sie poczuc, nic nie poradze ze
        tego nie lubie.
        • g0sik Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 16:13
          znalazłam tamten wątek

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=24668936

          • cocollino1 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 16:17
            nie ma to jak grzebanie sie w starych watkach, jessu napisalam jedno zdanie i
            go nie zmienie, verdana lubi pouczac tonem nieznoszacym sprzeciwu i nie lubie
            tego to wszystkosmile
            a to czy ta opieka byla wymuszona czy nie to wybacz ale chyab nie my jestesmy
            to w stanie stwierdzic.
            • g0sik Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 16:25
              Verdana napisała tam tylko, że nie można oczekiwać nawet od rodziny, że będą u
              nas pracowali przez cały dzień za darmo. Matka oczekiwała papierosów w zamian
              za opiekę a dziewczyna nie chciała na nie dawać kasy. Gdzie tu chęć dobrowolnej
              pomocy ze strony matki? Powiedz mi jak to się ma do tego, że dziadek płaci
              dobrowolnie za studia wnuka?
              • cocollino1 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 16:31
                sluchaj, nie rozumiemy sie i zapewnie nei zrozumiemy. Wiesz nie zawsze trzeba
                wszystko odczytywac wyraz po wyrazie. i naprawde nie chce mis ei szukac juz
                posta w ktorym verdana napisala ze jak nie maja kasy na papierosy dla mamusi to
                nie powini decydowac sie na dzieci. Naprawde nie o to chodzi chodzi kto na kim
                co wymusil, kto za co placil, tylko o sam fakt udzielania dobrych rad
                przekazywanych z wyzszoscia w momencie kiedy w danej sferze tez jednak w jakis
                sposob z czegos sie korzysta. Tak na marginesie musisz bardzo lubuc verdanesmile)
                • dzindzinka Re: cocollino1 21.08.05, 07:46
                  Ty Cocollino musisz bardzo nie lubić Verdany, skoro się jej tak dowalasz
                  zupełnie bez powodu. Uważam, że absolutnie nie masz racji i nie rozumiesz chyba
                  po co jest forum. W tamtym wątku Verdana wyraziła tylko swoje zdanie, które jest
                  logiczne. Chyba po to powstał ten wątek, aby podyskutować. Nie rozumiem Twego
                  czepiania się w tym wątku, zupełnie to nielogiczne. Chciałaś sprawić przykrość
                  dziewczynie, tylko nie wiem zupełnie po co. Poprawiło Ci to humor? Czujesz się
                  lepsza, bo wg siebie nie masz tonu wyższości?
                  • cocollino1 dzidzinko 22.08.05, 13:13
                    ale mnie rozbawilas, nie lubie jak ktos jes zawsze pouczający, najmądrzejszy, i
                    jakbys choc troche mnie znala to wiedzialabys ze moim celem nigdy nie jest
                    dowalanie nikomu, wlasnie staram sie z tym walczyc. Alez Ty musisz lubic
                    verdane. Dzieki za poprawe humoru w poniedzialeksmile)))
                    • dzindzinka Re: dzidzinko 23.08.05, 12:46
                      Cieszę się, że Ci poprawiłam humor. Oczywiście lubię Verdanę i Ciebie też żeby
                      było ciekawiejsmile
                      • cocollino1 Re: dzidzinko 23.08.05, 14:37
                        oj, to mnie zaskoczylas, i to jak milosmile) i rzeczywiscie ciekawiesmile))
              • michiko rodzice nie mają obowiązku pomagać dzieciom 20.08.05, 21:54
                Wychowali, wykształcili... i koniec reszta to jedynie ich dobra wola.
                Moim zdaniem maja prawo odpocząć jeśli sa na emeryturze czy rencie od dzieci i
                wnuków jeśli sobie tego zycza. problem w tym że dzieci myśla że rodzice maja
                obowiązek im dalej pomagac. Nic bardziej mylnego.
          • cocollino1 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 16:35
            przepraszam verdana napisala, ze skoro nie stac jej na papierosy dla mamy to
            nie stac jej na opieke nad dzieckiem przez ta mame, i wlasnie takie teksty mnie
            smiesza i wkurzaja, bo pani po kilku miesiacach radosnie pisze jak to ona
            ochoczo korzysta z pomocy dziadkow czy kogos tam. a przeciez tak dokladnie to
            chyba nie wiemy czy ta pomoc mamusi byla wymuszona czy nie,aja nie czuje sie na
            tyle madra zeby to oceniac, verdana owszem. I ta kreowana mądrosc mnie wkurza i
            wszystko.
    • sylaba_01 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 22:06
      Od moich rodziców, a ściślej mówiąc od mojego ojca kaskę dostaje tylko moja starsza dwa lata siostra, może dlatego, że mój ojciec jest chrzestnym jej dziecka. Niezbyt miłe jest tylko to, że ojciec sponsoruje ją w tajemnicy przed mamą i mną. Widać wychodzi z założenia, że nam się lepiej powodzi, oboje z mężem mamy wyższe wykształcenie, fakt, zarabiamy nieco więcej niż moja siostra i jej mąż, ale spokojnie wystarcza im na życie.
      Czuję się przez to czasami jak "produkt gorszej kategorii", ale i tak w całej tej sytuacji najbardziej boli mnie gdy słyszę jak moja siostra narzeka na moją mamę i karmi się jakimiś nieistotnymi żalami z przeszłości.
      Moim zdaniem uzasadnione jest przyjmowanie pomocy rodziców w sytuacji, kiedy zaistnieje naprawdę taka potrzeba. Wolałabym, żeby odkładali te kaskę dla siebie i zorganizowali sobie jakis fajny coroczny wakacyjny wypad, w końcu obydwoje ciężko pracują i zasłużyli sobie na taki odpoczynek.
      A może przemawia przeze mnie żal? Jestem w 8 mc a mój ojciec zadzwonił może raz z pytaniem jak się czuję i to po rozmowie na ten temat z moją siostrą...
      Tym niemniej mnie byłoby głupio wziąć kaskę od rodziców, chyba że w formie pożyczki, a nie na zasadzie "bo mało zarabiam".
    • atenka11 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 19.08.05, 23:35
      Nie korzystamy. Meza rodzice nie zyja, moj tata nie zyje. Mama wnuka (10
      miesiecy) widziala dwa razy po 15 minut i nie dostal od niej nawet grzechotki.
      Za to zdazyla mi lazienke z kosmetykow doslownie"ogolocic".
      Musimy zadzic sie sami w zwiazku z tym zawsze mamy kilka tysiecy odlozone,
      ktorych nie ruszamy na normalne wydatki.No i maz musi na 2 etety pracowacsad
      • tunia78 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 20.08.05, 13:10
        mnie rodzice sponsoruja i to znacznie..między innymi placa za szkoe 350z
        miesięcznie plus duzooo więcejJa nie bardzo lubie brac tych pieniędzy ale moja
        mama wiecznie powtaza-kurcze skoro mam to daję. Ona nie wyobraża sobie sytuacji
        ( i chyba jest to logiczne) że ona opywa w luksusy( no bez ekscesów) a ja
        bieduję. Ma, to daję. ja nigdy nie wyszam z propozycją aby mi cos daa, wręcz
        jak sa wakacje a za szkoę nie plaće to oddaję jej te pieniądze( bo mam stay
        przelew)ale ona nigdy ich już nie chcesmile))nie mam moralnego kaca zarabia 3 razy
        tyle co ja plus tata ( jego pensja to pewnie ze 4 mojesmileMojego barta również
        sponsoruje i to w dużo większym stopniu(np.wyjazd na 3 lata do australii itp...)
    • lola211 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 20.08.05, 16:36
      A mnie wspomaga tesciowa.Przy czym sa to zawsze pieniadze przeznaczone na
      potrzeby mojej córki.Nigdy nie prosze, zawsze jest to jej inicjatywa.Teraz
      dostalam od niej 1000 zł. na wyprawke do szkoly plus inne.
      Mialam opory przy pierwszym razie, teraz juz nie.Gdybym nie przyjela tych
      pieniedzy dostalby je kto inny, ona juz taka jest, ze pomaga wszystkim wkolo.
    • smagliszka Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 21.08.05, 00:03
      Mama opłaca moje studia, dojazd do stolicy, wyżywienie, zakwaterowanie i
      wszelkie możliwe koszty związane z nauką. Do tego prezenty dla wnusi, typu-
      buciki, ubranka (od czasu do czasu), lub większe- basen pompowany, rowerek
      (urodziny itp.) Poza tym czasem zatankuje samochód, napełni lodówkę, kupi cos
      do ubrania dla mnie. Nie czuję się dobrze biorąc gotówkę, więc kiedy już jestem
      zmuszona to w większości przypadków są to pozyczki które potem sumiennie
      aczkolwiek z trudem spłacamy smile
      Teściowa natomiast wsparła nas dwa razy- z okazji narodzin Natalki (2
      czekolady) oraz raz bez okazji (!)- kwotą 50 zł. Za to robi niemiłe akcje
      ilekroć się spotykamy (zwykle przypadkowo-na ulicy) chwyta małą w objęcia i
      wykrzykuje na cały głos "Gdybym wiedziała że się zobaczymy kupiłabym Ci to i to
      i tamto..." Wymienia mnóstwo rzeczy, a Natalcia jest zdezorientowana całą
      sytuacją... ale nie ważne... to bylo troche nie na temat.

      Generalnie -gdybym nie była zmuszona sytuacją nie brałabym pieniędzy od
      rodziców, bo przyznam szczerze że czuję się z tym fatalnie.
      • dzindzinka Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 21.08.05, 07:52
        Moi rodzice dzielą się z nami czym mogą tzn. pomagają nam w "naturze", my w
        miarę możliwości wspieramy ich finansowo. Teściowa przyjeżdża do nas zwykle raz
        w miesiącu na tydzień i przywozi prezenty dla dzieci.
        • gagarin3 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 21.08.05, 10:54
          Nigdy nie dostaliśmy od rodziców czy teściów ani złotówki. Uważam, że tak jest
          OK. Umarłabym ze wstydu, gdybym w wieku trzydziestu lat nadal brała pieniądze
          od rodziców.
          • lola211 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 21.08.05, 13:26
            Ja bym umarla ze wstydu, gdybym musiala o pieniadze prosic.Ale jesli tesciowa
            pragnie zasponsorowac wnuczke to nie widze tu zadnego powodu do wstydu.
            Kiedys , gdy bedzie mnie stac, tez bede córce dawac takie prezenty.A jak bede
            miala wnuki to tym bardziej.
    • wieczna-gosia Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 21.08.05, 12:13
      nie mam oporow.
      Mam nadzieje ze moje dzieci tez miec ich nie beda. Moi rodzice nie pomagaja mi
      stale, ale raz na jakis czas lubia i ja tez lubie. Dla mnie rodzina jest
      naczyniem polaczonym- nie mam oporow dostawac, bo lubie dawac. Moja babcia
      przez cale zycie pomagala mojej mamie czasami finansowo, czasami w inny sposob,
      teraz ja i moja mama dzielimy sie opieka nad nia. I to jest OK.
      • sowa_hu_hu Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 22.08.05, 13:47
        wlasnie sie przeprowadziłam - moja mama bardzo mi pomaga zarówno rzeczowo jak i
        finansowo...
    • triss_merigold6 Nie widzę problemów 22.08.05, 15:05
      Przyjmowałam i przyjmuję od własnych rodziców (teraz od ojca, bo mama nie żyje).
      Logiczne, że kiedyś będę wspierać własne dziecko lub dzieci.
      Jeśli chęć pomocy wynika z bezinteresownie dobrej woli i rodziców dziadków)
      stać na nią bez problemów to dlaczego przyjmowanie prezentów czy pieniędzy
      miałoby uwłaczać lub być żerowaniem na staruszkach?

      Mieszkanie dostałam w spadku, mojej siostrze kupili rodzice. I co? Powinnam
      ambitnie nie przyjmować i brać kredyt na 300 lat?
      Mój tata jest nieźle sytuowany i od czasu do czasu daje mi pieniądze na moje
      wydatki. Moje. Nie na życie, rachunki, pieluchy tylko na moje przyjemności.
      Jasne, że bez tych przyjemności za kilka stów mogłabym się obejść ale w imię
      czego?
      • sowa_hu_hu Re: Nie widzę problemów 22.08.05, 15:17
        ja też nie uważam żebym "wyciągała łape" , rodzice chca to mi dają , ja sie nie
        prosze... ale jakbym była w potrzebie to bym poprosiła i nie byłoby to dla mnie
        jakims mega wstydem! ja tez kiedyś swojemu dziecku będe pomagać...
        mnie rodzice płaca np za szkołe - i tak jest u praktycznie wszystkich moich
        znajomych- nikt nie widzi w tym nic złego - rodzice poprostu chcą i tyle!
        teraz np dużo mi pomagają bo dopiero co sie wyprowadziłam i na wiele rzeczy nie
        byłoby mnie stać... nie przeszkadza mi to ze na razie spie na materacu i
        planowałam kupienie łóżka jak będzie kasa , ale moja mam mi dała bo chciała -
        więc co? miałam nie wziąść? a dlaczego? moja mama miała to mi dala , jakby nie
        miała to by nie dała - proste. a ja nie miałabym o to żalu.
    • migotka2000 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 22.08.05, 15:24
      Moi rodzice sfinansowali nam w 1/3 pierwsze mieszkanie, resztę w kredycie
      spłaciliśmy sami. Potem pożyczyli pieniądze "bez procentów" na samochód.
      Ostatnio zaofiarowali się spłacać część naszego kredytu za nowe mieszkanie,
      podziękowaliśmy, alę dopuki sobie radzimy, nie będziemy wyciągać ręki.

      Cudnie jest jednak mieć świadomość,że w razie finansowej katastrofy jest ktoś
      od kogo można pożyczyć pieniądze "bez procentów".

      Nie widzę nic złego w pomocy od "dziadków" pod tym jednak warunkiem,że nie
      muszą sobie odejmować od ust i to co się dostaje to nadwyżki. Wiem po sobie,że
      jak mam nadwyżki, to z przyjemnością kupię mamie na urodziny np. markowe
      perfumy.

      • verdana Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 22.08.05, 15:40
        Jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia.
        Jeśli rzeczywiście wsydem i hańbą, oraz objawem lenistwa, jest przyjmowanie
        prezentów od własnych rodziców, to czy to działa także odwrotnie?
        Tzn. czy jeśli ewentualnie zgłosimy chęć opłacenia operacji wszczepienia
        rozrusznika teściowi (co nie jest wykluczone), to powinien on odmówić i umrzeć z
        godnością? Chyba tak. Bo jesli wstydem jest branie czegokolwiek od zamożnych
        rodziców, takim samym wstydem powinno byc branie od zamożnych dzieci.
        Bo niezależność jest najważniejsza. W imię tego skończmy z darami oraz pomocą
        dla najbliższej rodziny. Każdy ma radzić sobie sam, żyć niezależnie, nic od
        nikogo nie brać i nic nikomu nie dawać.
        Dziękuję, ja wysiadam.
        • cocollino1 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 22.08.05, 15:47
          no widzisz, sama sie wkurzylas, ze ktos Ci zarzuca ze korzystanie z pomocy to
          zle, pewnie ze nie zle. Dlatego tylko sie przyczepilam do ciebie, bo w innym
          poscie sugerowalas ze to wykorzystywanie, mimo ze chyba jednak nie do konca
          moglas wiedziec czy to wykorzystywanie czy nie, i tylko tyle. Nie mialam zlych
          intencji, to naprawde nie w moim stylu, chcialam tylko pokazac jak czasem łatwo
          komus napisac cos niemilego, a jak trudno uslyszec cos rownie niemilego i tak
          samo byc moze niesprawiedliwego.I czasem mozna napisac, ze moze zbyt pochopnie
          kogos ocenilam i napisalam zbyt ostro, to nie boli.
          • verdana Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 22.08.05, 16:00
            Ja cały czas pisze, że branie chętnie dawanych prezentów to jedno, a zmuszanie
            niechętnej tesciowej do zajmowania sie własnym dzieckiem - to drugie.
            W tamtym poscie niewatpliwie tesciowa nie chciała zajmowac się dzieckiem na
            takich warunkach - o tym w gruncie rzeczy był post.
            Wymuszanie pomocy będę nadal oceniać równie ostro.
            • cocollino1 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 22.08.05, 16:05
              nie nie, post byl na temat placenia mamie ooprocz jej utrzymania rowniez za jej
              papieroski.Zdaje sie ze mama autorki watku celowo zaproponowala jej opieke nad
              dzieckiem, zeby corka mogla pojsc do pracy. Ja nie czuje sie na tyle
              upowazniona, zeby twierdzic ze pomoc ta byla wymuszona, i wtedy tym bardziej
              pisac ostrych slow.
              • triss_merigold6 Boższ, czego nie rozumiesz? 22.08.05, 16:11
                Pomoc można przyjmować na takich warunkach na jakich strona pomocna zechce nam
                ją oferować. Albo odmówić przyjęcia. Domaganie się czegoś ekstra, dyktowanie
                jak ta pomoc powinna wyglądać itd. jest naciąganiem czy wykorzystywaniem.
                • cocollino1 Re: Boższ, czego nie rozumiesz? 22.08.05, 16:13
                  przepraszam to do mnie?? Szkoda mi nerwow na ta dyskusje, mowie tylko, ze latwo
                  napisac cos przykrego komus, a moze jednak nie znajac sytuacji??? I nie pisalam
                  ze czegos nie rozumiem, no moze tego ze jestes taka niesympatyczna, to fakt nie
                  rozumiem tego.
                  • triss_merigold6 Re: Boższ, czego nie rozumiesz? 22.08.05, 16:17
                    Verdana usiłuje przekazać w prosty sposób, że pomoc co do której dyktuje się
                    warunki przestaje być dobrowolnym gestem (prezentem) a staje się naciąganiem.
                    Toteż skoro - a propos wątku z fajkami dla babci - panna uznała, że babcia ma
                    pomagać na jej warunkach tj. za utrzymanie a bez papierosów (które dla
                    nałogowca są ważniejsze niż jedzenie) to nie powinna była tej pomocy
                    przyjmować. Powinna załatwić żłobek, przedszkole, niańkę itd. Jeśli chciała
                    pomocy babci to na babci warunkach - teraz jasne?
                    • cocollino1 Re: Boższ, czego nie rozumiesz? 22.08.05, 16:21
                      ja to wszystko wiem, usiłuje powiedziec ze moze czasem nie znamy calej
                      sytuacji, wiec nie warto tak ostro wydawac opinii, teraz jasne????
                • cocollino1 Re: Boższ, czego nie rozumiesz? 22.08.05, 16:15
                  a to co napisalas, rozumiem jak najbardziej, wyobraz sobie ze sama w zyciu sie
                  do tego stosuje.
        • triss_merigold6 Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 22.08.05, 15:47
          Wersja amerykańska: kończycie drogie dzieci szkołę średnią ew. studia i pa, pa,
          radźcie sobie same. Przez telefon powiemy sobie jak bardzo się kochamy i
          odwiedzimy raz do roku w święto dziękczynienia.wink
          Dziedziczenie + zapewnianie potomstwu wyższego poziomu życia niż ten z którego
          się startowało to nic innego jak kumulacja kapitału na poziomie mikro czyli
          bogacenie się społeczeństw.
          • mharrison Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 22.08.05, 16:34
            Nie. Nie ma takiej potrzeby. Nie czułabym się z tym komfortowo.
            Cenię sobie natomiast zainteresowanie wnukami przejawiające się w częstych
            wizytach i pamięć o ich świętach.
            • monmor Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 22.08.05, 21:46
              U nas to raczej w drugą stronę - to my pomagamy rodzicom. Nawet wesele
              zrobiliśmy za swoje. Jakoś tak nie umiałabym wziąć pieniędzy od swoich rodziców,
              czy od teściów - na szczęście nie ma takiej potrzeby. Oczywiście dziadkowie w
              ramach swoich możliwości rozpieszczają wnuka, ale tej radości im nie odmawiamy.
    • lud_mila Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 22.08.05, 22:05
      Oboje z mężem zarabiamy dużo i żadna pomoc nie jest nam potrzebna, ale rodzicom
      nie da się przetłumaczyć i moja mama regularnie przyjeżdża z pampersami,
      ubrankami dla dziecka, a i z gotówką jej się zdarza. Wiele miesięcy z tym
      walczyłam, ale już dałam sobie spokój, dla nich wydawanie pieniędzy na dzieci i
      wnuka to największa radość na świecie, ja po prostu staram się spełniać inne
      marzenia i życzenia rodziców.
      • margosia.kr Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 23.08.05, 09:18
        Patrząc na posty, to zdania są podzielone.Jednak praktycznie wszystkie jesteśmy
        zdania, że nie można odmawiać dziadkom możliwości rozpieszczania wnuków. Tylko
        takie rozpieszczanie też powinno mieć pewne granice. Chyba. Tak mi się wydaje.
        Moi rodzice wspierajac mnie finansowo zawsze napotykają opór, a wtedy słyszę :
        bierz póki mam, jak nie będę mieć to ty mi pomożesz, albo, jak dają to się
        bierze.
        Ostatnio z mężem dostalismy od moich rodziców po 500 zł na urodziny. Cieszyłam
        się, ale od wewnątrz gryzło mnie jakieś poczucie winy, żal że ja nie mogę dawać
        rodzicom pięknych prezentów. Zawsze mnie to gryzie i nie potrafię przyjmować
        tej pomocy, jak czegoś naturalnego. Choć wiem, że gdy moi chłopcy podrosną i
        tylko bedzie potrzeba, to zawsze im z radością pomogę. I pewnie moi rodzice też
        robią to z radością.
        Pozdrawiam - Małgosia
    • weronikarb Re: Wsparcie finansowe od rodziców .... 23.08.05, 12:38
      Moja mama niema dobrej sytuacji finansowej, dlatego nei daje mi pieniedzy.
      Czasami jak cos zrobi (np. flaki, golabki itp.) to robi wiecej i choc
      pudeleczko zamrozone podrzuci. Czy jakies ubranie dla mnie lub wnuczka.
      Tesciowie tez pieniedzy nie daja, jedyne co to pradu troche mniej placimy i
      podatku za dom w ktorym wszyscy mieszkamy nie placimy.
      No i tesciowa opiekuje sie za darmo wnuczkiem.
      Czasami malemu cos kupi.
      Pieniadze my pozyczamy od tesciow, ale oddajemy co do zlotowki.
      Moja mam i tesciowie pozyczaja tez od nas.
      Nie lubie prezentow w postaci kasy, bo wiem ze sami maja niewiele i nie
      przyjelabym tego.
      Prezenty jakie robia to na rozne swieta i w granicach swoich mozliwosci
      finansowych.
      Moze inaczej by bylo gdyby byli bardziej zamozni.
      Ja wiem z ejak bym byla bardziej zamozna i mialabym mozliwosc to napewno bym
      synowi pomogla.
      Dlatego nie dziwie sie naszym rodzicom - przeciez oni to samo mysla smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka