Dodaj do ulubionych

Gonić do roboty?

22.08.05, 15:26
Sama nie wiem co robić – gonić chłopa do roboty czy korzystać z tego, że
rewelacyjnie zajmuje się dzieciakiem już od półtora roku?

Sprawa jest bardzo skomplikowana. Mój mąż oficjalnie jest bezrobotny, a tak
praktycznie to razem z ojcem prowadzą firmę. Wygląda to tak, że to teść ma
firmę zarejestrowaną na siebie (jako emeryt płaci niższe składki) ale czasem
pracują razem. O ile trafi się jakieś zlecenie, bo z tym różnie bywa.
Generalnie to jakieś zlecenie trafi im się nie częściej jak raz na dwa
miesiące, jego realizacja trwa przeważnie tydzień, w czasie którego mój mąż
potrafi przynieść nieraz 2/3 mojej miesięcznej wypłaty (wcale nie
najmniejszej). Jako, że jest to na czarno, mąż nie odprowadza żadnych
składek, nie liczą mu się żadne lata do emeryturki itd. itp. Jest młody i
jeszcze nie myśli o takich rzeczach. Twierdzi, że na ZUS i tak nie ma co
liczyć. Mnie martwi to, że działając w ten sposób oficjalnie nie nabiera
żadnego doświadczenia i im większa będzie ta przerwa w pracy, tym trudniej
będzie mu się zatrudnić. Staram się go jakoś motywować do poszukiwań, on co
tydzień kupuje wyborczą, czasem coś napisze, ale ja widzę, że nie interesuje
go cokolwiek, szuka jakiejś lepszej okazji, nie byle czego. Ale jak tu
znaleźć nie byle co bez doświadczenia – i koło się zamyka. Nie wiem, może
siedząc z tym problemem już tyle miesięcy ja sama już źle interpretuję jego
zamierzenia.
Ja po macierzyńskim znalazłam sobie pracę, całkiem niezłą, którą lubię i na
dobrych warunkach. Mąż został z 8-miesięcznym wtedy dzieckiem i tak trwa to
do dziś ( z przerwami na wspomniane zlecenia). A ja mam problem, bo nie wiem
jak powinno wyglądać nasze życie – czy to dobrze, że dziecko ma z kim zostać
(i tak by miało – jest moja mama, zawsze gotowa), jakoś sobie finansowo
radzimy, czy mam stanowczo domagać się od męża, żeby znalazł na początek
cokolwiek i stopniowo do czegoś dochodził w życiu zawodowym?
Dodam, że nie musicie mnie uświadamiać, że doświadczenie zdobywa się właśnie
stopniowo – nikt bardziej chyba niż ja sama nie wie tego z własnego
wieloletniego doświadczenia. Mamy pod tym względem zupełnie różne poglądy na
ten temat. Ale każda rozmowa o tym jest bardzo drażliwa i jeżeli chcę o tym
rozmawiać to muszę wiedzieć sama czego od niego oczekuję. Wiem, że oczekuję
wsparcia w utrzymaniu domu i poczucia bezpieczeństwa, jakiego moja praca mi
nie daje, bo wciąż jest na czas określony. Co będzie jak nie przedłużą mi
umowy? To bardzo możliwe.

Czasem czuję się tak, jakby wszystko było tylko na mojej głowie, jakbym o
wszystkim musiała myśleć sama. Moją depresję pogłębia moje rodzina, która od
zawsze niemal domaga się ode mnie pogonienia chłopa do roboty, widząc
właściwie tylko jedną stronę medalu. W każdym razie ja zaczynam się czepiać
mojego męża. Potrzebuję, żeby ktoś spojrzał obiektywnie spojrzał na tę sprawę
i rozważył obie strony medalu. Dodam, że mąż znakomicie zajmuje się
dzieciakiem, w domu czasem posprząta i nawet czasem jakiś obiad wymyśli – nie
jest więc taki zły ;P

Będę wdzięczna za opinie
Obserwuj wątek
    • 18lipcowa1 Re: Gonić do roboty? 22.08.05, 15:28
      Ja mam tylko jedną radę dla Ciebie, ale sądzę że jest to 1 rzecz którą powinnaś
      zrobić. OLAĆ tą wtryniającą się do wszystkiego RODZINĘ.
      • iwoniaw Zgadzam się całkowicie 22.08.05, 17:16
        - cokolwiek postanowicie, poinnaś brać pod uwagę wyłącznie uczucia i poglądy
        swoje i męża. Nie ma nic gorszego niż postronne osoby (mam tu na myśli także
        rodzinę), które zamiast zająć się swoim życiem, doskonale wiedzą, co powinien
        robić ktoś inny...
    • lila1974 Re: Gonić do roboty? 22.08.05, 17:54
      A jak Ci dusza jeczy? Ma meza za nieroba? Czy tez moze rozumie jego
      postepowanie?

      A moze trzeba mu pomóc w rozkreceniu wlasnego interesu? Jesli jest fachowcem to
      dolozylabym wszelkich staran, by go rozreklamowac i szukalabym dla niego nowych
      klientów.

      Poszukac pracy, która moze i nie bylaby szczytem marzen ale jednoczesnie
      pozwolilaby na dorobienie u ojca.

      Przede wszystkim uczciwie przyjrzyj sie mezowi i odpowiedz sobie na pytanie,
      czy rodzina ma racje? Jesli pozyczacie od niej pieniadze to maja prawo sie
      wtracic. Jezeli radzicie sobie sami a oni zwyczajnie sie pastwia, to stan za
      mezem murem. Wiem, jaka krzywde moze wyrzadzic ludzkie gadanie, wiec nie pozwól
      sobie na patrzenie na meza oczyma reszty rodziny.
    • balba_77 Re: Gonić do roboty? 22.08.05, 23:11
      Moja opinia:

      Porozmawiać spokojnie z mężem o tym jak sobie wyobraża Waszą wspólną przyszłość.
      Jeżeli uważa że na ZUS nie ma co liczyć (sama powoli zaczynam sieprzychylać do
      tej opinni swoją drogą) to zapytać czy w takim razie czy ma jakiś pomysł w
      zastępstwie, no bo tak czy siak na tą emeryturę powinien zacząć odkładać bo się
      inaczej na stare lata obudzi z przysłowiową "ręką w nocniku".
      Jeżeli jest dobrym fachowcem w swojej dziedzinie możesz mu zasugerować
      otworzenie własnej firmy i ewentualnie pomóc mu to jakoś zorganizować i ogarnąć
      na początku, zwłaszcza że teraz w końcu odpuścili trochę z tymi zabójczymi
      stawkami ZUSu i jeżeli ktoś po raz pierwszy zakłada działalność gospodarczą to
      będzie przez pierwsze dwa lata płacił ok. 350 zł
      Jeżeli prowadzenie firmy przekracza Jego możliwości (w końcu nie każdy się do
      tego nadaje) to porozmawiaj z Nim o tym co zamierza robić kiedy Wasze dziecko
      nieco podrośnie (w sumie malutkimi kroczkami zbliża się do wieku
      przedszkolnego).
      Zastanów się czy możesz na Niego liczyć. W sumie poczucie bezpieczeństwa to nie
      tylko kwestia finansów ale głównie takie przekonanie ze ktoś jest z Tobą na
      dobre i na złe.

      Nie daj się wrobić tylko w medium za pomocą którego rodzina będzie usiłowała
      przemieniać Twojego męża w Supermena. Wiem jak to niewdzięczna rola bo mnie
      próbowała w takiego pośrednika przerobić moja teściowa (skądinąd fajna kobieta).
      Jeżeli mają Mu coś do zarzucenia, to powiedz im żeby sami Go o tym powiadamiali.
      • felietonista Re: Gonić do roboty? 23.08.05, 08:10
        Dziewczyny, dzięki Wam za Wasze opinie. Są dość jednomyślne a szczerze powiem,
        że spodziewałam się raczej opinii w stylu: "to mąż powinien utrzymywać rodzinę,
        kto jest mężczyzną w tym domu" itp.

        Może dlatego w ogóle powstał ten wątek, że ja sama już odczuwam pewne
        zarzenowanie w momencie gdy ktoś pyta mnie co robi mój mąż. Nawet jeden z moich
        kolegów ostatnio (zapomniawszy chyba, że w moim towarzstwie - a może nie) przy
        jakiejśokazji stwierdził, że to facet powinien zapewnić byt rodzinie, bo jak
        nie jest w stanie tego zrobić to jest p...da a nie chłop. Nie macie pojęcia jak
        ja się zapadam pod ziemię w takich chwilach.

        Macie rację - chyba powinnam mu pomóc w rozkręceniu własnego interesu. Może
        tzreba mu więcej wiary w niego ze strony otoczenia, żeby zmobilizować go do
        działania w tym kierunku. Dzięki wam kochane za Wasze podpowiedzi - to mnie
        nieco uspokoiło...


        • balba_77 Re: Gonić do roboty? 23.08.05, 13:46
          powodzenia wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka