Dodaj do ulubionych

dusze się

27.08.05, 23:18
Mam 2 miesięczną córeczkę która jest najcudowniejsza na świecie dlaczego więc
od czasu do czasu mam ochotę uciec, zostawić ja,narzeczonego,wyjechać gdzieś
gdzie nikt mnie nie zna. Czy któraś z was też tak ma? Skoro teraz chce uciec
to co będzie dalej, przeciez to dopiero początek. Na nic nie mam czasu a moje
koleżanki, które mają roczne dzieci mówią że im maleństwo starsze tym mniej
czasu, tym gorzej. Jak znajdujecie czas na cokolwiek? Jak przeżyć
macierzyństwo? Chcę być dobrą mamą ale chcę być też sobą. Strasznie się
pogubiłam, chciałabym cofnac czas - jestem straszna, że tak myśle. Może
powinnam się leczyć?
Obserwuj wątek
    • szaramysz2 Re: dusze się 27.08.05, 23:25
      Mam miesieczna corke i przez kilka ostatnich dni mialam podobne mysli.
      Chcialam uciec w cholere, bylam pewna ze zmarnowalam sobie zycie, ze udupilam
      sie do konca zycia itp
      Zmeczenie, rozczarowanie, znuzenie...
      Sprzedalam mala na 2 dni pod rzad mamie, zajelam sie wylacznie soba i tryskam
      dobrym humorem wink Odzylam, odpoczelam, czarne mysli odlecialy.
    • agatris Re: dusze się 27.08.05, 23:34
      znam takie chwile, miewam takie stany, zwłaszcza ostatnio, gdy mały pokazuje
      coraz bardziej swój temperament i charakterek........
      urodziłam Maurycego mając 24 lata, to był swiadomy wybór, maluch upragniony
      jestem w trakcie studiów, szalone lata zabaw, iprez przeszłam ale ostatnio
      zaczyna mi tego b. brakować, oj bardzo
      tesknie za swoja artystyczną stroną życia, na którą nie mam czasu specjalnie,
      za tym by poszaleć nie martwiąc się o nic...z drugiej strony jest ta moja mała
      słodycz, której jedno spojrzenie zniewala
      ale brakuje czasem czegos innego, tez się duszę
      gdy juz mam ciasna petlę na szyi biore sie za swoje rzeczy, angażuję rodzine do
      pomocy nad małym i robie swoje rzeczy
      zdrowy egoizm trzeba w sobie pielegnować
      pozdrawiam
    • nanuk24 Re: dusze się 27.08.05, 23:40
      Nie obwiniaj sie, uczucie najzupelniej normalnesmile
      Mnie takie uczucie przeszlo dopiero, kiedy syn skonczyl 5 miesiecy. Kiedy
      wychodzilam z domu, zostawiajac syna pod opieka taty, uwierz, mi wtedy nie
      mialam ochoty wracac do domu. Bedac poza domem nawet o dziecku nie myslalam.
      Czulam sie, jak ptak wypuszczony z klatki. Tez sadzilam, ze zmarnowalam sobie
      zycie.

      Nagle wszystko przeszlo, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzkismile
      Teraz nie mam ochoty gdziekolwiek wychodzic bez mojego synasmile
      W moim przypadku im starszy(teraz ma skonczony rok i uczy sie chodzic) tym mam
      wiecej czasu dla siebie. A kiedy tato wroci z pracy to mam dopiero luz blues,
      bo syn wtedy tylko do taty. Biedak(moj maz)biorac prysznic musi brac syna ze
      soba. A ja tylko zacieram rece i czas poswiecam sobiesmile)

      Postaraj sie wyrwac od czasu do czasu z domu(to nie bolismile, dziecko
      zostawiajac dziadkom lub mezowi. Zobaczysz, odetchnisz z ulgasmile
      • m236 Re: dusze się 28.08.05, 13:10
        ja z mala staram sie wychodzic, choc jest to troche skomplikowane bo znajomi
        nie sa przyzwyczjeni do faktu dziecko albo mieszkaja daleko. co do meza ....coz
        własnie sie wyprowadziłam do rodziców (którzy jeszcze o tym nie wiedza bo dzis
        wracaja z urlopu-ale niespodzianka) a jemu to chyba na reke bo mi nawet pomogł
        przewiezc rzeczy,zabrał klucze i gadał o finansach.chyba wlasnie zostałam
        samotna matka,narazie jestem w szoku i nawet nie mam z kim pogadac bo
        przyjaciółka ma dzis urodziny i nie chce jej zawracac głowy a inne sa za
        granica. tylko sie powiesic ale nawet tego nie moge bo to by skrzywdziło mała
        • lidma Re: dusze się 28.08.05, 13:52
          Kurcze, to faktycznie wszystko ci się jakoś tak pokiełbasiło! Co do chęci
          ucieczki, to minie, mam 3 letnią córeczkę i nie zgadzam się że muszę Jej
          poświęcać więcej czasu, przeciwnie. Są chwile gdy mała woli pobawic się sama,
          oglądnąć bajke, a ja mam czas dla siebie. Twój mąż zachował się jak fiut
          zostawiając Cię samą z problemami, ten okres będzie dla Ciebie ciężki, ale mam
          nadzieje iż sobie poradzisz.
          POZDRAWIAM
          • zgloska Re: dusze się 28.08.05, 14:00
            TWÓJ MĄŻ NIE ZACHOWAŁ SIĘ W PORZĄDKU ALE PRZYNAJMNIEJ WIESZ NA CZYM STOISZ MÓJ
            PRACUJE ŚPI JE OBIAD ZOSTAWIA BRUDNE GARY PRANIE BAJZEL I WYCHODZI A KIEDY
            STARAM SIE Z NIM ROZMAWIAĆ TO TWIERDZ ŻE SIĘ CZEPIAM BO PRZECIEŻ WYSTARCZY ŻE
            ZOSTAWI CZĘŚĆ WYPŁATY I RESZTA GO NIE INTERESUJE A JAK MI SIĘ COŚ NIE PODOBA TO
            PRZECIEŻ ZAWSZE MOGE SIĘ WYPROWADZIĆ I WIEŻ MI NIE RAZ MIAŁAM NA TO OCHOTE ALE
            ZAWSZE ŻAL MI DZIECKA
          • m236 Re: dusze się 28.08.05, 18:17
            dzieki za wsparciesmile
    • buba27 Re: dusze się 28.08.05, 14:08
      wiesz to jest tak że im starsze dziecko to nie tyle jest więcej obowiązków co
      są inne. Z chodzącym dzieckiem jest łatwiej chociaż nie możesz spuścić z niego
      oka. Ale możesz być bardziej mobilna. Zresztą ja myślę że większość z nas na
      początku się dusiła, ta monotonia, zmęczenie, brak zrozumienia czasem... ale to
      przechodzi. Ja po dwóch latach dalej nie dosypiam, małej z oka nie można
      spuścić na 2 sekundy, ale chodze z nią wszędzie, nawet na koncert w plenerze.
      Gorzej z chodzeniem po sklepach bo chce wszystko zrzucic z półek, ale wtedy
      zosatawiam z dziadkami. Z mężami i niemężami różnie bywa. Naucz się być
      samodzielna a dziecko traktuj jako twoj największy skarb i atut a nie jak zło
      konieczne, które cię ogranicza. A znajomi przywykną, sami prędziej czy później
      będą mieć dzieci... A poza tym zaprzyjaznij sie z innymi mamami to wtedy
      raźniej robic wypady w dwie, trzy mamy z dzieciakami. I wcale to nie muszą być
      tylko spacery....
      • m236 Re: dusze się 28.08.05, 18:21
        to dla niego mała jest złym koniecznym bo chciałby nadal balować non stop i
        uważa ze jak 2 razy jęknełam by może został to według niego i jego kumpli chcę
        go trzymać na smyczy. chrzanie to wygadałam sie przyjaciółce i ona uważa że
        dobrze zrobiłam wyprowadzając się. pewnie za kilka lat mała będzie miała do
        mnie o to pretensje ale chyba tak lepiej inaczej był zwariowała. trudno samotne
        matki czasem też są szczśliwe. tylko co ja powiem rodzicom. za godzinę wracają.
        trochę boje się ich reakcji i tego jak my się tu pomiescimy. no nic trzeba
        optymistycznie patrzeć w przyszłosć
    • przedszkolak2 Re: dusze się 28.08.05, 19:05
      To przejdzie. Będzie coraz lepiej, bo będziesz się wysypiać i więcej
      odpoczywać. Do dzisiaj jestem zła na życzliwe mamusie, które straszyły mnie,że
      będzie tylko gorzej.
    • frajba Re: dusze się 28.08.05, 19:43
      ja już dziś czuję się dużo lepiej, chociaż mój mały ma dopiero 5,5 m-ca, na
      początku było ciężko - zmęczenie, niewyspanie, mąż "wyjechany" (bo trzeba
      zarabiać na rodzinę), ale teraz już się przyzwyczaiłam, no i synek jest coraz
      bardziej komunikatywny. głowa do góry
      • mama_szymka Re: dusze się 28.08.05, 21:41
        Nie zgodze się, że im dziecko większe tym mniej czasu dla siebie. Wręcz
        przeciwnie im jest starsze tym lepiej potrafi zająć się samo. Wszytsko można
        zoraganizować, mój SZymon ma rok i tylko napół dnia "sprzedałam"go teściowej,
        jak złapałam dorywczą pracę. Gdy miał 10 mies. byłam z nim u kosmetyczki -
        depilowałam pachy, a SZymon siedział sobie w wózeczku, bawił się i zajadał
        chrupki. Chodziłam też z nim do solarium (zostawiałam przed wejściem do kabiny
        pod opieką znajomej właścicielki), nota bene opieka polegała tylko na patrzeniu
        czy grzecznie siedzi i ogląda książeczkę.
        A w piątek wróciliśmy znad morza gdzie byłam wychowawczynią grupy młodszych
        chłopców, miałam do pomocy moją 18-letnią szwagierkę i super dalismy radę.
        Uszy do góry!!!!
        • buba27 Re: dusze się 28.08.05, 22:01
          to zależy jakie ma się dziecko. Moja nie usiedziałaby grzecznie u kosmetyczki
          czy na solarium, zaraz rozniosłaby cały gabinet..
    • aniaka2 Re: dusze się 29.08.05, 14:25
      Ten paskudny nastrój z początkowych miesięcy przeszedł mi jak zaczęłam
      wychodzić z domu, a właściwie robić wielkie wyprawy z małym. Stwierdziłam, że
      przecież prawie wszędzie możemy pójść razem. Niektórzy patrzyli na mnie jak na
      obłąkaną bo jeździłam z dzieckiem autobusem na drugi koniec miasta np. do
      fajnego sklepu albo byłam z nim poza domem o 18.00 w zimie (przecież to już noc
      i włóczę się z dzieckiem po nocy), ale ja poczułam się wyraźnie lepiej.
      Przestałam myśleć, że jestem w jakiś sposób ograniczona. Jeżeli chodzi o czas
      to im mały jest starszy tym mam go więcej. Mąż jest w stanie wyręczyć mnie we
      wszystkich pracach przy dziecku, maluch umie się przez chwilę zająć sobą
      (chociaż trzeba mieć oczy dookoła głowy).
      Nie martw się, mała ma dopiero dwa miesiące, więc dla Ciebie dziecko to
      zupełnie nowa sytuacja, masz prawo mieć trudności z przestawieniem się. Do tego
      wszystkiego Twój organizm nie wrócił jeszcze do normy, hormony szaleją, nie
      jest łatwo. Większość kobiet ma takie problemy.

      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka