30.09.05, 13:07
Co robimy, gdy skaleczymy się w palec?

ONA:

1. myśli "au!";
2. wkłada palec do buzi, aby krew nie kapała na dywan;

3. drugą ręką sięga po plaster, przykleja;

4. idzie dalej;

ON:

1. wrzeszczy "ku..!";
2. odsuwa rękę jak najdalej, bo nie może znieść widoku krwi;
3. woła o pomoc;

4. (w tym czasie tworzy się na dywanie plama krwi);

5. musi usiąść, bo nagle dziwnie się poczuł (w tym czasie nadchodzi pomoc,
czyli ONA);

6. łamiącym się głosem wyjaśnia, że o mało nie stracił ręki;

7. odmawia przyklejenia plastra, bo "na taka ranę jest stanowczo za mały";

8. potajemnie sprawdza w Encyklopedii Zdrowia, ile krwi może stracić dorosły
człowiek, a mimo to przeżyć (w tym czasie ONA leci do apteki
po większy plaster);

9. z mężną miną znosi naklejanie plastra;

10. prosi o duży krwisty kotlet na kolację, aby przyśpieszyć tworzenie się
czerwonych ciałek krwi;

11. ostrożnie kładzie nogi na stoliku (w tym czasie ONA smaży kotlety);

12. stwierdza, że przydało by się kilka piw, aby uśmierzyć ból;

13. odkleja plaster, by zobaczyć, czy rana jeszcze krwawi (w tym czasie ONA
jedzie na stację benzynową po piwo);

14. tak długo kombinuje przy plastrze, że znowu zaczyna lecieć krew;

15. zarzuca jej, że nie umie opatrzyć rany;

16. wzdycha i jęczy, kiedy ona odkleja stary i nakleja nowy plaster;

17. stwierdza, że dziś wieczorem muszą zrezygnować z tenisa, ale za to całkiem
przypadkiem w TV leci mecz Pucharu Europy w piłce nożnej (w

tym czasie ONA trze plamę na dywanie);

18. w nocy kilka razy wstaje do łazienki, aby sprawdzić, czy nie tworzy się
wokół rany zakażenie;

19. z tego powodu następnego dnia jest zmęczony i rozdrażniony;

20. zwalnia się z pracy dwie godziny wcześniej do lekarza, aby potwierdzić, że
nie wdało się zakażenie;

21. w pracy kradnie potajemnie temblak z apteczki w pokoju sanitarnym;

22. prosi miłą koleżankę o zabandażowanie i napawa się jej współczuciem;

23. podniesiony na duchu idzie z kolegami do knajpy wieczorem i na pytania
opowiada: "DROBIAZG, NIE MA O CZYM MÓWIĆ!"

Jeśli słyszałyście ostatnio coś nowego to proszę dopiszcie!
Pośmiejmy się razemsmile))
Gorąco pozdrawiam!!!
Ps.Przy okazji dziękuję za wpisy do założonego przeze mnie wątku "Wasze złote
myśli". Po powrocie z wakacji miałam cudną niespodziankę!!!




♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
Obserwuj wątek
    • kacha222 Dowcip góralski 30.09.05, 13:35
      Idzie turysta nocą przez góry, patrzy, a tu samotna chatka -  bacówka.
       Wchodzi do chaty i rozgląda się zdziwiony. Baca i żona bacy leżą  nieruchomo w
      łóżku z otwartymi oczami, światla pozapalane, w domu cisza grobowa. Facet się
      troche wystraszył, ale zaraz pomyślał, że skoro  bacowie nie żyją, można coś
      ukraść z domku. No więc zwinął magnetowid i  ruszył z nim na szlak. Po chwili
      przypomnial sobie, że widzial też fajny  telewizor i wrócil po tenże.
      Bacowie dalej leżeli bez reakcji. Uciekając pomyślał, ze ta bacowa to całkiem
      spoko babka i można by ją jeszcze...
       Wrócił więc do domku, zrobił swoje i poszedł w długą.
       
       Po chwili bacowa odzywa się do bacy: - Te, Józiek, to ze lon ukrod  wideo to
      nic, to ze ukrod telewizor to nic, ale ze mie wyobracoł, a ty  nic, to juz są
      szczyty!
       
       A baca na to: - Ha ha, pirwszo sie łodezwała! Gasi światło!
      • r.kruger Re: Dowcip 30.09.05, 13:54
        Mała dziewczynka rozmawiała z nauczycielem o wielorybach.
        > Nauczyciel twierdził, że jest fizyczną niemożliwością by wieloryb mógł
        > połknąć człowieka.
        > Pomimo, że jest taki wielki, jego gardło jest zbyt wąskie.
        > Dziewczynka upierała się, że przecież Jonasz został połknięty przez
        > wieloryba.
        > Zirytowany nauczyciel powtórzył, że to fizycznie niemożliwe.
        > Dziewczynka powiedziała: Gdy będę w niebie zapytam o to Jonasza.
        > Nauczyciel spytał: - A jeśli Jonasz poszedł do piekła?
        > Odpowiedziała: - Wtedy pan go zapyta.
    • annak25 Re: Dowcip 30.09.05, 14:45
      Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef
      przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby
      go przetestować.
      Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
      - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
      - Jedną, szefie.
      - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do
      siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A
      właściwie to ile pan utargował?
      - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
      Szefa zatkało.
      - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
      - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
      - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
      - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie
      przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje:
      cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić.
      Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym
      sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie
      gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą,
      no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem
      z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu
      przyczepę.
      - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden,
      jedyny haczyk na ryby?!
      - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony.
      Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby
      przynajmniej na ryby...

      Syn pyta ojca:
      -Tato, co to jest polityka?
      Ojciec odpowiada:
      -Zobacz, ja przynoszę pieniadze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, twoja mama
      rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na
      swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasza pokojówka jest KLASĄ
      ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś
      LUDEM, a Twój młodszy brat, który jeszcze leży w pieluchach jest
      PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku?
      Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W
      nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się
      wniebogłosy. A że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju
      rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej
      dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią
      ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że
      nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie
      spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta:
      -Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA???
      -TAK!!!-odpowiada syn-KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI
      ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie
      ignorowany, a PRZYSZŁOŚC leży w gó..e!!! TO JEST POLITYKA!!
    • malgog Re: Dowcip 30.09.05, 15:00

      Trzej Królowie dotarli do Groty,
      wchodząc, Kacper, który był potężnym chłopem uderzył sie w głowę i krzyknął
      - Jezuuuuu.....
      Maryja słysząc to odzywa się do Józefa
      - zobacz Józefie, Jezus, takie piękne imię, a Ty ciągle Staszek i Staszek.
    • karina1974 16 pytań LUDZKOŚCI :)) 03.10.05, 22:47
      16 pytań LUDZKOŚCI ))

      1. Dlaczego slonce przyciemnia ludziom skóre, a rozjaśnia wlosy?
      2. Dlaczego kobiety nie mogą umalowac oczu z zamknietymi ustami?
      3. Dlaczego nie ma takich tytulów w gazetach "Wrózka wygrala w totka"?
      4. Dlaczego, zeby skonczyc prace w Windows trzeba nacisnac na "Start"?
      5. Dlaczego sok cytrynowy jest robiony z koncentratu, a plyn do
      mycia naczyn z prawdziwej cytryny?
      6. Dlaczego czlowiek, który inwestuje wasze pieniadze nazywa
      sie niszczyciel (broker)?
      7. Dlaczego nie ma pokarmu dla kotów o smaku myszy?
      8. Dlaczego Noe nie zabil tych 2 komarów?
      9. Po co jest sterylizowana igla przy wykonaniu kary smierci
      przez zastrzyk?
      10. Dlaczego samoloty nie sa robione z tego samego materialu, co
      czarne skrzynki?
      11. Skoro do teflonu sie nic nie przykleja, to jak przyklejono
      teflon do patelni?
      12. Dlaczego kamikadze nakładaja kaski?
      13. Jaki jest synonim slowa "synonim"?
      14. Skoro Superman jest taki madry, to dlaczego zaklada majtki
      na spodnie?
      15. Dlaczego w lodówce jest swiatlo a w zamrazalniku nie?
      16. Kaczor Donald zawsze chodzi bez dolnej czesci garderoby,
      dlaczego wiec jezeli wychodzi spod prysznica to jest zakryty recznikiem?
    • malgog z akt policyjnych 06.10.05, 12:10
      Z góry uprzedzam, że są nieparlamentarne słowa, no i czasami brak polskich liter


      Obywatel mial rane głowy w okolicy za lewym uchem, głeboka, mocno krwawiąca,
      przypuszczalnie zadana tępym narzedziem. Zapytalem, co sie stalo, gdzie jest
      sprawca ? "Nic sie nie stalo, wyjebalem sie" - odparł.
      Oswiadczylem, ze jestem z policji, choć to bylo widać po mundurze, ale ofiara
      kazała spie..ć.


      Rano denat pojechał do pracy w hucie. Po pracy wrócił pijany, pobił żone
      taboretem zaraz poszedł spac. Nazajutrz zona denata zgłosila na posterunku, ze
      denat nie żyje.


      Artysta oswiadczył, ze przez okno wyskoczył sam. Otóż bedac w swojej pracowni
      usłyszal kroki na korytarzu. Zapytal, kto tam chodzi ?
      Odpowiedziano: "Krasnoludki". Malarz bedac w strachu, nie namyslajac sie dlugo
      wyskoczyl z polozonego na pierwszym pietrze balkonu i doznal obrazen ciala


      Elzbieta T.powiedziala mi ustnie, ze mąz czesto ją bije, lecz gdyby nawet ją
      zabil, to i tak nie pójdzie na niego ze skargą na policje.


      W tym momencie poszkodowany X zazadal, aby w protokole umiescic wpis,ze zostal
      zabity, a nie pobity przez syna. Mimo tego oswiadczenia nie moze byc mowy o
      przestepstwie morderstwa, bo X dalej siedzi w tym czasie na krzesle.


      Na miejscu wypadku ustalilem, ze ofiarą potrącenia przez samochód jest
      Agnieszka D. c. Stanislawa, lat 9, zamieszkala w Lutczy, panna, bez zawodu i
      bez przynaleznosci partyjnej(...). Sprawcy wypadku oraz ofierze - Agnieszce D,
      lat 9 pobrano krew do badan na zawarto?c alkoholu.


      Scisly zwiazek mial z ta tragedia alkohol, który na skutek upojenia i zasniecia
      mógl spasc ze schodów na kraweznik, doznajac zle skutkujacych obrazen. Bez
      udzialu osób trzecich mezczyzna tracil wielokrotnie równowage i upadal.
      Przypadkowi przechodnie próbowali pomóc w podniesieniu z ziemi, ale nie dawalo
      to oczekiwanych efektów, gdyz wspomniany mezczyzna nie angazowal sie do
      osiagniecia tego celu. Dalszy przebieg zdarzen z jego udzialem jest nieznany az
      do momentu znalezienia go w stanie
      nieprzytomnosci w pozycji horyzontalnej na pograniczu chodnika i jezdni.


      Uszkodzenia ciala mial w okolicach potylicznych glowy, powstaly na skutek
      dzialania tepego, twardego narzedzia. Mogly powstac w wyniku upadku z wysokosci
      wlasnego wzrostu."


      Z opinii soltysa wsi, wystawionej notorycznemu chuliganowi: "W miejscu swego
      zamieszkania Kazimierz C.cieszy sie bardzo dobrą opinią. Wprawdzie czasami
      upija sie do nieprzytomności, ale lezy wtedy spokojnie na drodze i nikogo nie
      zaczepia. Dlatego chuliganem w naszej wsi nie jest i cieszy sie u nas dobrą
      opinią(...).


      Podczas ogledzin drogi asfaltowej ujawniono slady gwaltownego hamowania kopyt
      konskich i zmiany biegu z prawej strony jezdni na lewa. W wyniku ostrego
      hamowania konia denat wyrywajac garsc wlosia z grzywy uderzyl glowa o podloze
      asfaltowe, w wyniku czego doznal zlamania podstawy czaszki i rozerwania mózgu.
      Mimo starannie prowadzonego dochodzenia nie stwierdzono przestepczego dzialania
      osób trzecich.


      Na trawniku w Rynku lezal jak zwykle obok lawki znany mi Zygmunt J.
      Wymienionego obywatela nie legitymowalem, gdyz znam go osobiście, a i tak
      wymieniony nie nosi przy sobie dowodu osobistego, wiec legitymowanie nie
      mialoby najmniejszego celu. Podany mu probierz trzeźwości nie zmienil koloru
      warstwy wskaźnikowej, poniewaz Zygmunt J. nie byl w stanie nadmuchac w probierz.


      Z notatki sluzbowej plutonowego MO: "Na miejscu zdarzenia stwierdzilem, ze u
      Grzegorza P. w wyniku porazenia prądem elektrycznym nastąpił śmiertelny zgon.


      Podejrzany Witold W. dokonal czynu lubieznego w ten sposób, ze podczas imienin
      bedąc pod wplywem alkoholu uchwycil Mariole F. za jej przyrządy plciowe.
      Pokrzywdzona nie bedzie skladac wniosku o ściganie.


      W czasie kontroli meliny u obywatelki Joanny H. zastalem siedzącą na krześle
      sąsiadke, lecz innych rzeczy pochodzących z kradziezy nie ujawnilem.


      Fragment notatki sluzbowej z 1967 roku: "W dniu dzisiejszym wymierzylem mandat
      karny w wysokości 100 (slownie sto zlotych) obywatelowi Janowi R. za to, ze
      wjechal do miasta koniem osranym jak krowa".


      Fragment protokolu ogledzin miejsca wlamania: "Na miejscu zdarzenia ujawniono
      na posadzce ślady blota pochodzące najprawdopodobniej od czubków butów
      ludzkich".


      (...)Nadto wyrazam uzasadnioną obawe, ze ściaganie dalszych rat alimentacyjnych
      z osoby Waclawa D. moze natrafic na pewne trudności, poniewaz do naszego
      Posterunku MO nadeszla wiadomośc ze Stargardu Szczecinskiego, ze Waclaw D.
      aktualnie sie powiesil(...).


      Z notatki sluzbowej czlonka ORMO: "(...) Za odstąpienie od czynności sluzbowych
      podejrzana o nielegalny wyrób spirytusu Genowefa T. zaproponowala mi do wyboru:
      pelne wiadro wysoko procentowego bimbru albo stosunek z jej osobą, przy czym ja
      w tym dniu na stosunek z jej osobą nie mialem wiekszej ochoty(...)".


      Izabella J. zglosila dziś w tut. Komendzie, ze niejaki Seweryn G. wracając po
      pijanemu z dyskoteki w restauracji Carpatia dopuścil sie wybryku nieobyczajnego
      wobec nieletnich dziewcząt, gdyz okazywal im publicznie swe dewocjonalia(...).


      Wladyslaw B. bedąc w stanie glebokiego upojenia alkoholowego dostal ataku
      bialej gorączki, gdyz pociął sie po rekach nozem rzeźnickim i wygrazal nim
      wszystkim domownikom. Poza tym nie byl agresywny(...).


      Okolo dwóch tygodni temu denat Dariusz J. pobil sie w restauracji Wierchy
      kategorii III z Zenonem G., po czym zbiegl. Przez nastepne kilka dni denat byl
      widziany na melinie u Antoniny F., gdzie wyczynial rózne figle, az w dniu
      wczorajszym denat zmarl, gdyz zatrul sie śmiertelnie denaturatem(...).


      (...)Do Pawla G. przyszedl w nocy jego kolega z pracy i przewrócil telewizor
      kolorowy, który byl spity jak świnia(...).


      Zapytany przeze mnie Maciej K. dlaczego wraca dziś do domu rowem melioracyjnym,
      a nie drogą publiczną, jak normalni ludzie, ten odpowiedzial mi, ze robi tak
      zawsze, gdy nieco wypije. Szanuje bowiem przepisy kodeksu drogowego i nie
      chcialby komplikowac ruchu pojazdów na drodze publicznej. (...)Wydaje mi sie,
      ze Maciej K. postepuje slusznie bo gdyby wszyscy pijani tak robili, nie byloby
      tylu pieszych rozjechanych
      przez samochody(...)".


      Ze skargi obywatela Marka W. skierowanej do komendanta MO w H.: "Mam pretensje
      do st.sierz. Boleslawa W. za to, ze wypalowal mnie wczoraj, kiedy wracalem nocą
      z dyskoteki w H., a biala palka, którą mnie wypalowal byla brudna(...)".


      Tadeusz G. trzymal w reku trzepaczke, którą na oczach mieszkanców i dzieci oraz
      wychodzącej ze szkoly mlodziezy wyprawial niesamowite orgie(....).


      W ostatnia niedziele wracający z kościola ludzie powiadomili tutejszy
      Posterunek MO, ze na trawniku obok kościola lezy spity do nieprzytomności
      Eugeniusz J. i ksiądz proboszcz bardzo prosi, aby go stamtąd uprzątnąć.
      Natychmiast udalem sie na wskazane miejsce i stanowczym tonem wydalem spitemu
      do nieprzytomności polecenie, aby natychmiast zmienil miejsce wylegiwania sie.
      On odpowiedzial mi belkotliwie, ze nie zna przykazania, ktęóre by nakazywalo
      mu stac na bacznośc pod kościolem i bezczelnie lezal dalej.


      Fragment protokolu przesluchania Seweryna M., podejrzanego o zgwalcenie
      Violetty K.: "(...)Zeznaje, ze nigdy w zyciu nie mialem zamiaru zgwalcic
      Violetty K., lecz ta ku.. dobrowolnie mi sie podlozyla, wiec sama sobie
      zawinila. Wyjaśniam równiez, ze ta cala afera ze zgwalceniem to wredna robota
      jej matki -Karoliny K. (równiez stara ku..), która od pewnego czasu usilnie i
      osobiście chce sie ze mną przespac, lecz ja nie
      tknąlbym tej maszkary bez zebów bez wypicia przynajmniej jednego litra wódki
      (....)".


      W dniu 17 kwietnia 1980 roku z polecenia oficera dyzurnego udalem sie na ulice
      Partyzantów, gdzie nietrzeźwy Jaroslaw R. oddawal prywatnie mocz i inne
      ekstramenty fizjologiczne, co czynil w bialy dzien publicznie pod oknami
      budynku Komitetu Miejskiego P
    • mamand Re: Dowcip 18.10.05, 10:05
      ONA: Co tak siedzisz?

      ON: Jak siedzę?

      ONA: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś.

      ON: Nie jestem znudzony. Czytam gazetę.

      ONA: Dawniej w moim towarzystwie nie czytałeś gazety.

      ON: Od czasu jak jesteśmy małżeństwem, stale jestem w twoim
      towarzystwie, a kiedyś przecież muszę przeczytać gazetę.

      ONA: Już Ci się nie podoba, że jesteśmy małżeństwem?
      Dawniej byłeś
      szczęśliwy z tego powodu.

      ON: Zlituj się, wcale nie powiedziałem, że mi się nie podoba.

      ONA: Dawniej nie miałeś zwyczaju zarzucać mi kłamstwa.

      ON: Nie zarzucam Ci kłamstwa. Czego Ty chcesz ode mnie?

      ONA: Nic nie chcę od Ciebie. Chcę tylko, żebyś mnie
      traktował jak dawniej.

      ON: Dobrze, postaram się.

      ONA: Dawniej nie musiałeś się starać.

      ON: Moja droga, daj mi spokój.

      ONA: Mogę Ci dać spokój. Tylko ciekawa jestem, czy
      dawniej tez byś się
      tak do mnie odezwał.
      >
      ON: - milczy -

      ONA: Już nawet nie raczysz odpowiedzieć. Dawniej sprawiała Ci
      przyjemność każda rozmowa ze mną. Może nie? No, powiedz, nie?

      ON: Tak.

      ONA: Ach, więc przyznajesz się nareszcie!

      ON: Do c zego się przyznaję, na miłość boską?

      ONA: Do czego? żeś się zmienił w stosunku do mnie.

      ON: O czym Ty mówisz?

      ONA: Na szczęście sam się przyznałeś, tylko dlaczego? Powiedz mi
      szczerze, dlaczego jesteś inny niż dawniej?

      ON: Przestań się mnie czepiać. Czego Ty chcesz ode mnie?

      ONA: Tylko tego, żebyś był taki jak dawniej. (chwila
      ciszy) Ach, więc
      nie możesz już być dla mnie taki jak dawniej? Dobrze. Tylko
      żeby później nie było na mnie. Ty sam tego chciałeś.

      ON: Czego chciałem? Co Ty wygadujesz?

      ONA: No sam przed chwila powiedziałeś, że mnie już nie
      kochasz. Bardzo
      się cieszę, że sam zacząłeś te rozmowę. Przynajmniej będę
      wiedziała. Już nie będę się łudzić, że kiedykolwiek
      będziesz znów taki
      jak dawniej.

      ON: Słuchaj, gadasz takie głupstwa, że aż mnie trzęsie. Przestań
      bajdurzyć, bo mnie szlag trafi, i daj mi przeczytać gazetę, do
      wszystkich diabłów!

      ONA: A kochasz mnie jeszcze? Tak jak dawniej? I jesteś
      dla mnie znów
      taki jak dawniej? I przepraszasz mnie za wszystko, coś
      powiedział bez zastanowienia? Biedny! Przykro Ci, żeś
      doprowadził do
      tego, żebym pomyślała, że już nie jesteś taki jak dawniej. No,
      to dobrze. Już się nie gniewam. Co tak siedzisz?

      ON: Jak siedzę?

      ONA: Taki znudzony. Dawniej si ę że mną nie nudziłeś...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka