Dodaj do ulubionych

Mąż potrafi

30.09.05, 21:36
Z założenia humorystycznie. Co potrafią wasi mężowie??
Ostatnio staliśmy w markecie na dziale z jarzynami. Mówię do mojego M "weź
włoszczyznę". M: "a co to takiego?" Ja: "jarzyna do rosołu". M: "aha, a którą
wziąć?" Ja: "taką ładną, wypasioną". Po kilku minutach grzebania mój M z miną
zwycięzcy: "wziąłem tą, bo tu jest wypasiony kalafior" Ja: "to jest seler
kochanie". Pani, która słyszała rozmowę mało nie pękła ze śmiechu.
Obserwuj wątek
    • gepart_czester Re: Mąż potrafi 30.09.05, 21:44
      kłócić się ze mną w hipermarkeciebig_grin - on zawsze twierdzi, ze połowa rzeczy,
      które mamy w wózku jest zbedna, ja, że niezastapiona. Pewnego razu moj Luby
      zobaczył jak inny mąż krzyczał na żonę, ze bierze dużo niepotrzebnych rzeczy,
      ona oczywiście twierdziła inaczej. Szedł za nią i to co ona do kosza on na
      półkę. Moj tylko przetarł oczy i mówi:"cho..a już wiem jak wygladam". Od teju
      pory jest grzecznybig_grin.
    • czarna_mewa Re: Mąż potrafi 30.09.05, 21:46
      Mój robiąc kolację wyjmuje takie małe spodeczki pod szklanki i kładzie na nich
      np. kilka parówek, albo stos kanapek mówiąc, że nie trzeba będzie dużo zmywać.
    • gepart_czester Re: Mąż potrafi 30.09.05, 21:48
      przypomniało mi się jeszcze:
      Potrafi jeszcze naobiecywać mi niestworzone rzeczy np, że: poprasuje,
      posprząta, zrobi obiad, zajmie się Młodym a przy tym jeszcze pojdzie do pracy i
      gdy konczy tę wyliczanke zawsze mówi - ja to wszystko zrobie tylko juz nie
      krzycz proszę. W tym momencie za kazdym razem mnie łamiesmile i rzucam mu się na
      szyje - jakiego to ja mam kochanego meza. Rzeczywistość oczywiscie jest inna -
      wychodząc do pracy porozwala swoje ciuchy po całym domubig_grinDD. Za te jego
      buractwa kocham go najmocniej na świecie.
    • czarna_mewa Re: Mąż potrafi 30.09.05, 21:51
      Mój w supermarkecie zawsze pyta mnie o zdanie w ten sposób: "Kochanie, który
      płyn do płukania: zielony, czerwony, biały czy niebieski? - przykładowo, ja
      odpowiadam: "weż biały", na co małżonek: "Ale popatrz niebieski też ładny", to
      mu mówię: "dobra, to weź niebieski i choźmy dalej", na co on: "to który?zielony
      też ładnie pachnie". Mój mąż uwielbia robić zakupy!
      • agrest9 Re: Mąż potrafi 30.09.05, 22:03
        mój miał iśc po ziemniaki -kupił buraki.poszedł po mandarynki pani sypała do
        reklamówi a on powiedział stop -przyniósł z 3,5 kg (myślałam ze kupi 1 kg).STAŁ
        W KOLEJCE ZA SZYNKĄ (długo stał) zapomniał ze ma tylko kartę płatnicza wiec
        wyszedł ze sklepu -wział pieniadze z bankomatu i stał w kolejce w sklepie od
        nowa. Wylał garnek rosołu-sprzatał -bo nie wiedział że to rosuł -myślał że
        jakaś woda.To tyle co pamiętam
    • dzidzia_bojowa1 Re: Mąż potrafi 30.09.05, 22:43
      Mój mąż nie kupuje tłustych rzeczy (chwalebne) bo tłuszcz jest słony. Wniosek wysnuł po pieczeniu na ognisku kiedyś zdobycznego boczku. Wędzonego i solonego, not to mention.
    • mruwa9 Re: Mąż potrafi 30.09.05, 23:16
      przedwczoraj ugotowalam zupe-polewke, mniejsza o przepis, w kazdym razie zupa
      dosc gesta , podawana z tluczonymi ziemniakami. Moj maz uznal, ze to sa
      ziemniaki i sos, a nie zupa. Poplakalam sie ze smiechu, jak zobaczylam meza
      jedzacego zupe widelcem z plytkiego talerza big_grinD
      • bulkaz Re: Mąż potrafi 30.09.05, 23:27
        To nie był mój mąż, a rzecz działa się w przedszkolu. Z sali 3 latków wychodzi
        dziewczynka. Mama patrzy na dziecko i pyta: kochanie co to za sweterek?
        Dziecko: Tatuś mi ubrał. Mama: Ale to jest sweterek twojej laleczki. Dziecko:
        Ale ty spałaś i tatuś mi ubrał. Mój mąż też by tak ubrał dlatego codziennie
        wieczorem szykuję ciuchy na jutro + zapasowe.
        • katikaa Re: Mąż potrafi 01.10.05, 21:34
          nie moge................. popłakałam się
          Ratunku!!!
    • wegatka Re: Mąż potrafi 30.09.05, 23:25
      Jeśli o zakupach mowa, to wysłałam kiedyś mojego małża po chleb, kazałam mu
      kupić cały. Przyszedł po chwili i przyniósł pół chleba, więc pytam go, czemu nie
      kupił całego, a on na to, "bo były tylko połówki". No to zapytałam, czemu nie
      kupił dwóch, usłyszałam "a, nie pomyślałem" smile
      • maryjanka2 Re: Mąż potrafi 01.10.05, 17:06
        ja wysłałam rano swojego po jajka na śnidanie ( bylismy bardzo głodni) do
        sklepu. Była zima, sklep mam jakies 100 m przez trawnik. Długo nie wracał,
        patrze za jakies 20 min przez okno.... a on skrobie okna w samochodzie bo
        wyruszył autem do sklepiku po 4 jajka.
        pozdr
        M
    • pink75 Re: Mąż potrafi 01.10.05, 01:44
      Wysłałam po pietruszkę (korzeń) przyniósł seler (bo, jak tłumaczył, był
      podpisany pietruszka).
      Wysyłam z kartką do sklepu. Wraca z połową rzeczy nie takich, jak trzeba,
      tłumaczenie: kartkę zgubił, po czym przed praniem z jego kieszeni w kurtce
      wyciągam tą kartkę.


    • pimenta Re: Mąż potrafi 01.10.05, 12:46
      Moj maz w supermarkecie zachowuje sie jakby byl dowodca a ja jego wojskiem.
      Nienawidzi zakupow i probuje je zorganizowac wydajac mi komendy do tego
      niektore w myslach i oczekuje ze bede wiedziala o co chodzi.Teraz sie z tego
      smieje ale pare razy o malo mnie szlag nie trafil!
    • livja Re: Mąż potrafi 01.10.05, 13:13
      Zwariowałabym na waszym miejscu, jestem pewna smile Mój chłop bardzo lubi robić
      zakupy, zawsze mogę być pewna, że kupi wszystko co potrzeba, wszystko świeże i
      dobrej jakości i wszystko za rozsądne ceny. No i do tego lubi gotować i gotuje
      lepiej niż ja.
      • beata985 Re: Mąż potrafi 01.10.05, 13:56
        livja,tylko pozazdroscić.dlatego ja sama jeżdżę na zakupy,bo inaczej też bym
        nie wiedziała co kupić ,a połowę rzeczy stanowiłyby te ,których nie miałam
        zamiaru kupić.Atak to jeszcze na ciuszki wpadne albo kosmetyki i nikt mi nie
        marudzi za uchem
    • 18_lipcowa Re: Mą idiota 01.10.05, 13:47
      katarzyna11 napisała:

      > Z założenia humorystycznie. Co potrafią wasi mężowie??
      > Ostatnio staliśmy w markecie na dziale z jarzynami. Mówię do mojego M "weź
      > włoszczyznę". M: "a co to takiego?" Ja: "jarzyna do rosołu". M: "aha, a którą
      > wziąć?" Ja: "taką ładną, wypasioną". Po kilku minutach grzebania mój M z miną
      > zwycięzcy: "wziąłem tą, bo tu jest wypasiony kalafior" Ja: "to jest seler
      > kochanie". Pani, która słyszała rozmowę mało nie pękła ze śmiechu.
      • 18_lipcowa [...] 01.10.05, 13:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • dzidzia_bojowa1 Re: Miało być mąż idiota 01.10.05, 15:44
          Występuję w obronie Naszych Niedojdsmile
          Walczę truizmem, a jakże.
          Oni nie wiedzą co to włoszczyzna (no, niektórzy), Ty możesz polec na teście ze znajomośći budowy samochodu.

          Wyluuuzuj Kobiełkotongue_out
          • 18_lipcowa Re: Miało być mąż idiota 01.10.05, 17:02
            dzidzia_bojowa1 napisała:

            > Występuję w obronie Naszych Niedojdsmile
            > Walczę truizmem, a jakże.
            > Oni nie wiedzą co to włoszczyzna (no, niektórzy), Ty możesz polec na teście
            ze
            > znajomośći budowy samochodu.


            Pleciesz.jasne, kobieta to sie ma na garach znać a jak nie to jest źle. Facet
            nie musi bo się zna na samochodach...heh
            Sorry ale facet ktory nic nie umie kupić i ugotować to zwykla kaleka i tyle i
            żona powinna sie wstydzic a nie rozczulać
            >
            > Wyluuuzuj Kobiełkotongue_out
            • rudy_klakier Re: Miało być mąż idiota 01.10.05, 20:25
              Nie zgadzam się z tą teorią, że jak facet nie umie gotować to kaleka. Mój
              małżonek nie gotuje, bo nie musi, od tego ma żonę. Nie uważam, by trzeba było
              się wstydzić, że facet nie gotuje. A kobieta powinna się wstydzić, ze nie umie
              wymienić oleju w samochodzie?
              • 18_lipcowa Re: Miało być mąż idiota 03.10.05, 12:42
                rudy_klakier napisała:

                > Nie zgadzam się z tą teorią, że jak facet nie umie gotować to kaleka. Mój
                > małżonek nie gotuje, bo nie musi, od tego ma żonę.

                No widzisz. Twój ma służącą, ja za służącą nie chcę robić.

                Nie uważam, by trzeba było
                > się wstydzić, że facet nie gotuje. A kobieta powinna się wstydzić, ze nie
                umie
                > wymienić oleju w samochodzie?
            • dzidzia_bojowa1 Re: Miało być mąż idiota 02.10.05, 10:48
              No wpakujemy się w cięzką generlizację, bo wyjdzie na to, że facet, który nie wie, co to włoszczyzna nie potrafi w domuy nic zrobić i jest łajzą ostatnią. Mam kumpla który jakiś czas temu ser pleśniowy brie obrał z pleśni i zjadł środek, bo myślał, że to skórka, hehe. A nie mogę powiedzieć, że z gotowaniem i organizacją domu sobie radził (byliśmy współlokatorami wraz z jego żoną teraz juz jakiś czas).

              A poza tym, to Nasze Niedojdy, i tylesmile Nic innym do tego. A w tym wątku należy ich z lekka obśmiać i tyle.
              I jeśli uważasz, że są do bani, to pokiwać głową, ze masz lepiejsmile

              Pozdrawiam DB1
              • sarna.sarna Re: Miało być mąż idiota 02.10.05, 18:53
                Apeluję o ignorowanie postów niejakiej 18_lipcowej. Wchodzę czasami na to forum,
                jako obserwator, a na co dzień jestem stałą uczestniczką rozmów na forum "ciąża
                i poród". Tam też, wszystkie forumowiczki spotkały się z niezwykłym chamstwem
                tej osoby i całkowitym brakiem taktu. Myślę, że celowe zaczepianie i pastwienie
                się nad osobami w stanie błogosławionym jest po prostu "..." (czymś
                nieodpowiednim). Widzę, że i na tym forum osoba ta występuje jako "ekspert" i
                "sędzia".. - bez komentarza, najlepiej ignorować.

                Pozdrawiam gorąco - Sarenka (23 tc)
                • kosmitos Re: Miało być mąż idiota 05.10.05, 15:05
                  nie przesadzaj z tym stanem błogosławionym; też byłam w ciąży i jakoś nie
                  uważałam, że cały świat ma mnie traktować jak jajo
            • cocollino1 Re: Miało być mąż idiota 03.10.05, 12:32
              Dla mnie niektóre posty to żenada... no jak nie odróżnia kalafiora od selera to
              tłuk straszny, to wcale nie jest rozczulające, śmieszne, to jest tragiczne.
              Przeciez to nie ma znaczenia czy to facet czy baba, nazw warzyw uczy sie dzieci
              w przedszkolu. Żenada poprostu, nie ma sie z czego cieszyc, tylko płakać.
            • kosmitos Re: Miało być mąż idiota 05.10.05, 14:58
              masz rację! trochę mnie denerwują takie żoneczki, które ze łzami wzruszenia
              opowiadają jak mężś nie odróżnia selera od kalafiora; a może on po prostu
              podstawówki nie skończył
    • linkaa3 Re: Mąż potrafi 01.10.05, 18:27
      Moj jak ma zadanie 'ubierz ladnie dziecko' to zawsze je wystroi ze hej:
      spodenki w paski, bodziak w paski, sweter w kolka - nic do siebie nie pasuje,
      ma dziwny talent wyciagania najstarszych i najgorszych ciuchow w takich
      chwilach i z duma czeka na pochwaly za gustowne odzianie dziecka wink Jest super
      • gugus2004 Re: Mąż potrafi 01.10.05, 18:35
        polowa z tych wypowiedzi pasuje do mojego niemeza jest taki jak z wypowiedzi
        od -pink ,linkaa ,czarna mewa.wiec nic nie moge juz dodac bo wiecie wszystko
    • mama_mai_p Re: Mąż potrafi 01.10.05, 20:41
      Oj , ale sie ubawiłam smile
      Ja kiedys wysłałam mojego męża po pół kilograma szynki (mięsa), na obiad.
      Po 15 min wrócił dumny, ale z szynką kanapkową.
    • katarzyna11 Re: Mąż potrafi 01.10.05, 21:08
      Wątek w założeniu miał być humorystyczny, bo przecież każdemu zdażają się
      śmieszne sytuacje. Tak mi się przynajmniej wydawało, ale widzę, że niektóre
      emamy to pieniaczki i od razu wywołują awantury. Więcej luzu i taktu kobiety.
      Jeśli ktoś nie ma ochoty, niech nic nie pisze, a nie od razu stwierdza, że
      jeśli facet nie umie gotować to kaleka. Ja swojego ani tym bardziej czyjegoś
      męża nie nazwałabym kaleką z tak błahego powodu, zwłaszcza że mój M umie
      gotować. To, ze czasem zabawnie się przejęzyczy, to chyba nic złego. Oczywiście
      niektóre z moich przedmówczyń znają się na wszystkim i wszystkich i napewno IM
      ani tym bardziej ich idealnym połówkom nic śmiesznego się w życiu nie zdarza
      Żal mi was. To miał być wątek dla niziołków. Takich co to czasami pójdą po sól,
      a wrócą z cukrem. Bez względu na płeć.
      • mama.tadka Re: Mąż potrafi 01.10.05, 21:22
        Cóż, ja nie umiem gotować i jakoś nie przyszlo mi do glowy uważać, ze jestem
        kaleką smile A być moze powinnam, zwlaszcza (?), że jestem kobietą.
        • katarzyna11 Re: Mąż potrafi 01.10.05, 21:25
          smile)
      • kosmitos Re: Mąż potrafi 05.10.05, 15:16
        nie chodzi o to żeby być ideałem tylko o wiedzę z zakresu podstawówki; kalafior
        i seler trochę się różnią; a co do gotowania to ja też nie lubię i nie umiem,
        ale wrzucić warzywa do wody z kostką rosołową, albo dodać sos pomidorowy i
        trochę mięsa do makaronu to chyba nie wymaga studiów z zakresu technologii
        żywienia?
    • monika04 Re: Mąż potrafi 01.10.05, 21:19
      Ubawilam się setniewink

      U mnie jest tak - wysyłam z karką i wszystko kupi(jedzenie,chemia, bielizna,
      dla dziecka, nawet smoczki, słoiczki kupował jak córeczka była maławink) tak jak
      zapisane, więc dodaję rezerwę jakby czegos nie było to dokupi resztę. Jak
      córcia była mała to sam jeździł i kupował.
      Jak chwalę, że takie ładne rzeczy kupił to raz się dowiedziałam co robi. W
      osiedlowym warzywniaku tak mówi do faceta - sprzedawcy lub jego żony: POPROSZĘ
      TAKIE, ŻEBY MNIE ŻONA Z DOMU NIE WYRZUCIŁA I ŻEBY NIE KRZYCZAŁA NA MNIE, ŻE ZŁE
      KUPIŁEMsmile Każde z nich podobno długo wybranej rzeczy długo szuka i zachwala, ze
      żona go nie wyrzucismile I zgadza się zawsze dobre przyniesiesmile A w
      hipermarketach, cóż sam sobie radzi dobrzewink
      • anna-pia Re: Mąż potrafi 01.10.05, 22:11
        super masz męża smile
        mój robi zakupy tylko w supermarkecie, ale zawsze kupi nie tylko to, co na
        liście, ale i z 15 innych rzeczy, które zauważył i uznał za potrzebne
      • plavusa Re: Mąż potrafi 01.10.05, 22:33
        A to będzie o moim bracie. Było moje absolutorium. brat z żoną w parku zajmowali
        się moim dzidziusiem, a potem ja z bratową poszłam na Stary Rynek do kawiarni.
        Brat pojechał po swoje dzieci. Miał je ubrać. No i córeczka - `ślicznie ubrana
        przyjechała, tylko że rajstopki miały ...dziury na kolanachsmile On nie zauważył.
        • mamaemmy Re: Mąż potrafi 01.10.05, 22:53
          big_grinDDD
          Faaajnesmile
          Ja niestety nic nie dodam,bo wszystkie jego wpadki nie nadają się na to forumsmile

          A wątek owy powinien konkurować z kawałami o blondynkach!
      • e_madziq Re: Mąż potrafi 05.10.05, 13:24
        Monika, Ty wiesz, ze mój małożonek ma identyczną metodę! Jak prosiłam go by
        kupił ładną wołowine, to powiedział pani w sklepie "taką zeby mnie żona z domu
        nie wyrzuciła" smile) A z selerem i kalafiorem maż ma podobnie jak autorka watku.
        Jak widzi te warzywa zawsze je odróżni, ale z nazwy zawsze myli. Dopiero jak
        widzi że ekspedientka na prośbę o selerka podaje właśnie selera a nie kalafiora
        zauważa swój błąd.
    • redudek Re: Mąż potrafi 02.10.05, 20:01
      Mój mąż jak wchodzi do supermarketu to zawsze się kieruje na działy z jedzeniem
      (nawet wtedy gdy jedziemy np. po buty),nakupuje jakiś tandet z
      promocji,galaretki(cukier z żelatyną i barwnikami,albo kurczaki pewnie wymyte w
      jakimś płynie na swieżościtp)pytam sie go czy żal mu pieniędzy na coś
      normalnego to mówi że jest oszczędny,mówię mu czy nielepiej zaoszczędzić na
      lekach które będzie musiał z czasem kupić żeby ratować żołądek albo wątrobę i
      zaraz wtedy jest kłótnia że ja to tylko wydaję pieniądze na byle co itd.
      Zakupy razem z mężem to udręka.
      Nieraz jedzie sam,dokładnie wie co ma kupić a mimo to dzwoni na komórkę -
      niuńcia wziąłem to,to,to..co jeszcze wziąć?,kórtka jest czerwona i
      niebieska,który kolor wziąć?(jakbym przez telefon widziała),zawsze dzwoni!smile
      Lubię jeżdzić sama do supermarketów,spokojnie wtedy się przechadzam po działach
      z ciuchami itp,na spożywcze wcale nie zaglądam,bo takie rzeczy kupuję w sklepie
      kolo domu .
    • em_em71 Re: Mąż potrafi 02.10.05, 20:30
      Nie chciało mi się dzisiaj wstać, więc męża "obarczyłam obowiązkiem" ubrania
      dziecka. W końcu niedziela była i mi też się coś od życia należy. Minęło jakieś
      1,5 godziny, dziecko nakarmione, pokazuje, że kupa. Kładę go na przewijak,
      zamierzam ściągnąć kapcie, ale gdzieś zniknęły zapinki, hmmmmm.... Nie, nigdzie
      nie zniknęły, były od wewnętrznej stony stópek, mąż założył dziecku prawy but
      na lewą nogę i odwrotnie...
    • sofi84 powódź w łązience - mąż potrafi 02.10.05, 22:36
      wyszlam do sklepu a moj malzonek w tym czasie wlazl do wanny siedzial wyciagnal
      korek i prysznicem sie oplukal (był SAM w domu) zakrecil prysznic i wyszedl z
      wanny i stanal w 3 cm grubej wartswie wody na calej podlodze w lazience. wpadam
      do mieszkania wchodze do lazienki patrze co robi mooj maz - stoi w wodzie i ...
      ZAWIĄZUJE RECZNIK WOKÓŁ PASA! (nie wiem kogo sie krepowal) po czym wzial
      sćierke (!) zebrał troche wody z podlogi i ... WYZĄŁ JĄ DO WANNY!!! (ktora
      załatwiła podloge.. usiadłam w przedpokoju i nie wiedzialam co mu powiedziec
      • 18_lipcowa [...] 03.10.05, 12:43
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • babka71 Twój partner życiowy to nie "idiota", to geniusz! 03.10.05, 13:48
          i nikt tak nigdy o nim nie napisał, więc nie pisz w ten sposób....
          okres masz?..., a może dzieci jego kuzynki u Ciebie w domu zawitały..
          • 18_lipcowa w porównianiu z waszymi to rzeczywiście geniusz 03.10.05, 16:33
            babka71 napisała:

            > i nikt tak nigdy o nim nie napisał, więc nie pisz w ten sposób....
            > okres masz?..., a może dzieci jego kuzynki u Ciebie w domu zawitały..


            bo odróznia por od cebuli, wie jak ugotować zupę, obiad, zrobić zakupy,
            posprzątać i przy tym nic nie rozpier.....lić.
            Więc naprawdę jest geniuszem w porównianiu z kalekami co to na jedynm się tylko
            znają albo na kompie albo na autach. A mój zna się i na autach i na kompie i na
            swojej pracy i jeszcze niedojdą nie jest.
            • cocollino1 Re: w porównianiu z waszymi to rzeczywiście geniu 03.10.05, 16:39
              no ja też widocznie dziwna jestem, bo mnie w ogole nie smiesza te opowioastki
              jak to fajnie ze maz nie odroznia kalafiora od selera, chleba od bułki czy co
              tam jeszcze. I taki biedny nieborak nie umie ugotowac obiadu. To naprawde dla
              mnie taki chlop to oferma, ja bym takiego nie chciala.
              • 18_lipcowa Re: w porównianiu z waszymi to rzeczywiście geniu 03.10.05, 16:42
                cocollino1 napisała:

                > no ja też widocznie dziwna jestem, bo mnie w ogole nie smiesza te opowioastki
                > jak to fajnie ze maz nie odroznia kalafiora od selera, chleba od bułki czy co
                > tam jeszcze. I taki biedny nieborak nie umie ugotowac obiadu. To naprawde dla
                > mnie taki chlop to oferma, ja bym takiego nie chciala.


                no pewnie że tak. I na dodatek usprawiedliwianie ze jest dobry w czym innym np.
                w swojej pracy to chybione bo kobieta też umie byc dobra w swojej pracy.
                Ofermy macie i tyle.
                • kosmitos Re: w porównianiu z waszymi to rzeczywiście geniu 05.10.05, 15:22
                  pewnie, że ofermy, ale mogłaś tego tak wprost nie pisać; czytając większość
                  wypowiedzi (w różnych wątkach) miałam wrażenie, że Pana Boga złapałam a nie
                  męża a tu takie brutalne zejście na ziemię- to inni są ofermami
              • katarzyna11 Szkoda tylko, że żona taka nieudana 03.10.05, 21:22
                Jak Cię nie śmieszą, to się po prostu nie odzywaj i tyle. Mój M żadną ofermą
                nie jest. Jak nie umiesz napisać nic mądrego, to przynajmniej nie obrażaj
                innych. Załóż sobie prywatne forum. Proponuję Pieniaczki - żony świetnych
                mężów. Chyba ta idealność Twojego M Cię tak frustruje, że się na innych
                odgrywasz.
                • 18_lipcowa Re: Szkoda tylko, że żona taka nieudana 04.10.05, 06:41
                  katarzyna11 napisała:

                  > Jak Cię nie śmieszą, to się po prostu nie odzywaj i tyle. Mój M żadną ofermą
                  > nie jest. Jak nie umiesz napisać nic mądrego, to przynajmniej nie obrażaj
                  > innych. Załóż sobie prywatne forum. Proponuję Pieniaczki - żony świetnych
                  > mężów. Chyba ta idealność Twojego M Cię tak frustruje, że się na innych
                  > odgrywasz.



                  ło matko, a to co?
                • cocollino1 Re: Szkoda tylko, że żona taka nieudana 04.10.05, 09:32
                  bez komentarza
                  • kacperka-mama 18----lipiec, to chyba pechowy dzień tej pani.... 05.10.05, 20:54
                    .....urodziła się wtedy???????/
                    popieram Cię, szkoda czasu i liter na jakąś zakompleksioną, sfrustrowaną
                    miotłę, pewnie ma w domu manekina a nie męża i z zazdrości o naszych wypisuje
                    te brednie. bo to tylko osoba, która nie ma tego, a chciałaby, może mieć takie
                    podejście. no, na pewno w każdym bądź razie nie jest szczęśliwa, czego jej
                    bardzo współczuję. pozdrawiam i don't worrysmile
            • astomi25 Re: w porównianiu z waszymi to rzeczywiście geniu 03.10.05, 17:02
              Ale nie jest twoim mezem.
              • 18_lipcowa Re: w porównianiu z waszymi to rzeczywiście geniu 04.10.05, 06:42
                astomi25 napisała:

                > Ale nie jest twoim mezem.

                No widzisz, a i bez tego ze mną jest...
            • babka71 Re: Geniusz??? Twój partner życiowy?? 03.10.05, 17:38
              to gratulacje!!!
              kiedy ślub? przecież takiego skarba nie można zostawić.., jak taki geniusz i
              skarb to zaraz go odbiję jakaś mamuśka...z forum...
              Na "autach" się zna no to super, mój się nie zna na "autach" ma to w du..e
              i dzięki Bogu,!!!
              facet co się zna na "autach", to napewno jest nie do skasowania!!!
              piąteczka Lipcowa masz podejście
              podstawa to znać się na "autach"
              • 18_lipcowa Re: Geniusz??? Twój partner życiowy?? 04.10.05, 06:41
                babka71 napisała:

                > to gratulacje!!!
                > kiedy ślub? przecież takiego skarba nie można zostawić.., jak taki geniusz i
                > skarb to zaraz go odbiję jakaś mamuśka...z forum...
                > Na "autach" się zna no to super, mój się nie zna na "autach" ma to w du..e
                > i dzięki Bogu,!!!
                > facet co się zna na "autach", to napewno jest nie do skasowania!!!
                > piąteczka Lipcowa masz podejście
                > podstawa to znać się na "autach"


                dziunia nie zrozumiałaś. Ja mam w d to czy on się zna na autach czy nie.
                Przytoczyłam tylko to jako przykład, bo to jako usprawiedliwienie podają inne
                mamy.
        • babka71 do moderatorek 03.10.05, 13:51
          szybka reakcja dzięki
          • czajkax2 Re: do moderatorek 03.10.05, 14:00
            Nie ma sprawysmile
    • natiz Re: Mąż potrafi 03.10.05, 13:32
      Kilka przykładów:
      - wyprać czarną skarpetkę z białym praniem
      - ściereczką kuchenną (do przecierania kubeczków i sztućców) umyć podłogę
      - myjką kuchenną (tłustą) wymyć wannę
      itd.
      • babka71 c.d do natiz 03.10.05, 13:58
        ścierką zlewową umyć rower , zaznaczam nie było mnie wówczas w domu..
        • natiz Re: c.d do natiz 03.10.05, 14:00
          Gigant! Przebił mojego!!!
    • aleksandrynka Re: Mąż potrafi 03.10.05, 14:09
      Taaa, potrafi...
      Do glowy przychodzi mi jedynie sytuacja z soboy, chociaż różnych kwaitków
      naprodukował wieeele...
      Poszliśmy na długi spacer - celem była lodziarnia, sporo oddalona od naszego
      domu. Dotarliśmy, zjedliśmy, wracamy do domu. Prawie pod domem kupuję warzywa.
      Szukam portfela: przeszukujemy wózek, torbę, ciuchy, wszystko po 5 razy - NIE
      MA! Pięknie... Tym razem ja w czymś nawaliłam... Mąż jedzie z młodym do domu a
      ja wracam do lodziarni. Idę, idę, idę, nagle syłyszę, ktoś mnie woła. O, mąż.
      Zgadnijcie co się stało? Miał portfel w kieszeni w bluzie...
      • kubara1 Re: Mąż potrafi 03.10.05, 21:41
        Ja siępołakałam ze śmiechu. Dawno się tka nie ubawiłam. Dziewczyny - złośniece,
        czy to nawet się juz pośmiać z własnych mężów nei można bez ciętego
        kon\mentarza? My mamy ciamajdy i niedojdy według Was ( łagodnie mówiąć) Wy
        macie chodzące ideały ( też według Was) i ok. O gustach się nie dyskutuje.
        Z wyczynó moje męża:
        - ubrał mała na noc w wyjściową sukienkę lentnią ( bo w domu było ciepło i
        chciał jej coś wygodnego do spania założyć)
        - wstawił rower do wanny, żeby go wymyć
        -ostatnio poszedł do dklepu po bułki i jajka - przyniósł parówki i drożdżówki
        ( to i to się da zjeść przecież, stwierdził)
        -poszliśmy do optyka dobrać okulary. Nie byłao akurat okulisty. Mój mąż
        stwierdził, żeby optyk mu nakładał po kolei różne dioptrie, o aon będzie przez
        okno czytał rejestracje samochodowe - jak przeczyta wyraźnie to znaczy , że
        dobre. Zgrozasmile)
        • kacha222 Re: Mąż potrafi 04.10.05, 07:33
          Mój miał odwinąć podwiniete bo za duże wtedy spodnie młodego - komplet znanej
          firmy za 160zł. I co zrobił wziął nozyczki i zamiast wyciąc nitki, poprostu je
          obciął do odpoiweniej długości nóg młodego ... zamarłam, serce mi waliło jak
          młot, miałam pioruny w oczach.
          Och męska głupota
          Koleżanki mąż - mieli się po prayc spotkać u teściowej (złej jędzy) ona mu
          zostaiwąl w kuchni super ciuszki, żeby sie przebrał po pracy. Pojechała z
          niechęcią do teściowej, siedzi, wchodiz jej kochany mąż i ona chciała wpaśc pod
          stół. Co mąż miał na sobie ubrane? W kuchni gdzies tam leżała stara
          podkoszulka, którą myją podłogę ... wziąłó i ubrał. teściowa miała minę
          rzadką ...
          • kubara1 Re: Mąż potrafi 04.10.05, 09:13
            Hi hi hi Kacha, wyobrażam sobie minę tej teściowejsmile)
    • weronikarb Re: Mąż potrafi 04.10.05, 11:39
      a propo niedojd bo nie umieja gotowac, odrozniac warzyw itd.
      Pokazalam mezowi ten watek i stwierdzil, ze wiekszosc kobiet niewie nawet gdzie
      sie sprawdza olej w aucie (a to takie proste nawet najwieksza meska oferma to
      potrafi)
      Dlaczego wolamy partnera do wbicia gwoździa?
      Dlaczego gdy trzeba cos naprawic nie zabieram sie za to?
      Moj maz jest switny w kuchni (choc jak mam sprzatac po jego gotowaniu to mam
      migrene smile
      Dziecko ubierze (moze nie kolorami i nie dopasowane ale ubierze)
      Posprzata i zrobi zakupy (choc promocja trudno mu sie oprzec)
      Ale ja nie zrobie:
      - auta
      - nie wybuduje domu
      - nie zaloze instalacji elektrycznej, wodnej, kanalizy i CO
      - nie wyremontuje mieszkania sama
      i wiele innych rzeczy na ktorych zna sie TYLKO moj mąż smile
      Dla mnie czasami jest niezgułą, ale ja dla nieo zapewne tez smile
      • cocollino1 Re: Mąż potrafi 04.10.05, 11:50
        ja się obawiam, ze zostalam zle zrozumiana. Ja nie twierdzę, że kazdy facet
        musi umiec gotowac, absolutnie nie, choć jest to w zasadzie podstawowa
        umiejetnosc nie tylko kazdej kobiety, ale normalnie kazdego czlwieka. Zeby
        zjesc trzeba umiec przygotować, no to chyba naturalne. Prawa jazdy nie
        posiadam, w zwiążku z czym nie wiem gdzie uzupelnia sie olej. Ale tez potrafie
        odróżnić koło od kierownicy. Bo mnnie chodzilo tylko o to, ze to niby takie
        smieszne ze facet poszczegolnych warzyw nie odroznia, przeciez to nie jest
        umiejetnosc zarezerwowana dla kobiet chyba.
      • 18_lipcowa Re: Mąż potrafi 04.10.05, 22:39
        weronikarb napisała:

        > a propo niedojd bo nie umieja gotowac, odrozniac warzyw itd.
        > Pokazalam mezowi ten watek i stwierdzil, ze wiekszosc kobiet niewie nawet
        gdzie
        >
        > sie sprawdza olej w aucie (a to takie proste nawet najwieksza meska oferma to
        > potrafi)
        > Dlaczego wolamy partnera do wbicia gwoździa?
        > Dlaczego gdy trzeba cos naprawic nie zabieram sie za to?
        > Moj maz jest switny w kuchni (choc jak mam sprzatac po jego gotowaniu to mam
        > migrene smile
        > Dziecko ubierze (moze nie kolorami i nie dopasowane ale ubierze)
        > Posprzata i zrobi zakupy (choc promocja trudno mu sie oprzec)
        > Ale ja nie zrobie:
        > - auta
        > - nie wybuduje domu
        > - nie zaloze instalacji elektrycznej, wodnej, kanalizy i CO
        > - nie wyremontuje mieszkania sama
        > i wiele innych rzeczy na ktorych zna sie TYLKO moj mąż smile
        > Dla mnie czasami jest niezgułą, ale ja dla nieo zapewne tez smile


        Znowu tłumaczenie. Nie umiem wymienić oleju w aucie bo np. nie jeżdze albo nie
        mam prawka, prawda? A mąz je, chce jeśc a nie umie.Niedojda i tyle.
        • weronikarb Re: Mąż potrafi 05.10.05, 14:37
          sama jesteś niedojda lipcowa, potrafisz naprawic auto? Wymienic wszytskie jego
          czesci? Kto ci wbija gwoździe, kto naprawia żelazko czy lampe?

          To nie tłumaczenie poprostu podanie przykładów
          • cocollino1 Re: Mąż potrafi 05.10.05, 14:50
            weroniko, ale mąż np. moj nie naprawia auta bo nie jest z wykształcenia
            mechanikiem, podobnie lampa czy zelazko, natomiast odróżniania poszczególnych
            warzyw uczy się dzieci w przedszkolu. Zdaje się, że żeby naprawić sprzety takie
            jak samochod np. czy skomplikowana awaria zelazka trzeba mieć odpowiednie
            kfalifikacje.
            • weronikarb Re: Mąż potrafi 05.10.05, 14:54
              nie trzeba.Moj maz pracuje w ochronie - to niema nic wspolnego z naprawa auta,
              budowa domu itd. poprostu to lubi robic (lub musial sie nauczyc), ja tego nie
              lubie, nie interesuje sie i niemusze.
              I tak samo jest z domem, jesli maz nie musi to po co ma sie uczyc, interesowac.
              Niektore kobiety lubia prace w domu i same daja sobie rade.
              Moj tez nie umial nic - bo mama siedziala w domu i wszystko pod nos dala.
              Teraz swietnie gotuje
          • 18_lipcowa Re: Mąż potrafi 05.10.05, 17:30
            weronikarb napisała:

            > sama jesteś niedojda lipcowa, potrafisz naprawic auto? Wymienic wszytskie
            jego
            > czesci? Kto ci wbija gwoździe, kto naprawia żelazko czy lampe?
            >
            > To nie tłumaczenie poprostu podanie przykładów


            no widzisz, własnie umiem, umiem i odróżniam nawet olej od wody i płynu do
            spryskiwacza
            • kosmitos Re: Mąż potrafi 06.10.05, 15:05
              zawsze mnie bawi ten argument, że facet nie musi sprzątać, gotować, prać itp,
              bo ważne, że wbija gwoździe-o co chodzi? nie pamiętam, żebyśmy w domu jakieś
              gwoździe wbijali? może to taka wymówka-lepiej mieć w "zakresie obowiązków coś
              co robi się raz na ruski rok niż codzienne czynności!
              • cocollino1 Re: Mąż potrafi 06.10.05, 15:09
                ano masz racje, rzeczywiscie, gwóźdż, olej, raz na rok, natomiast gotowanie,
                mycie garow, pranie, niestety codziennie
              • 18_lipcowa Re: Mąż potrafi 06.10.05, 15:10
                kosmitos napisała:

                > zawsze mnie bawi ten argument, że facet nie musi sprzątać, gotować, prać itp,
                > bo ważne, że wbija gwoździe-o co chodzi? nie pamiętam, żebyśmy w domu jakieś
                > gwoździe wbijali? może to taka wymówka-lepiej mieć w "zakresie obowiązków coś
                > co robi się raz na ruski rok niż codzienne czynności!


                Nie słyszałaś kosmitos,że facet tego robić nie musi bo ma od tego żonę?
                • kosmitos Re: Mąż potrafi 06.10.05, 15:18
                  ale idiotka ze mnie, nie pomyślałam! a gdzie się takiego robota kupuje?
                  • 18_lipcowa Re: Mąż potrafi 06.10.05, 15:25
                    kosmitos napisała:

                    > ale idiotka ze mnie, nie pomyślałam! a gdzie się takiego robota kupuje?


                    normalnie, szuka się na targu idiotek.
                    • kosmitos Re: Mąż potrafi 06.10.05, 15:44
                      a swoją drogą to źle o kobietach świadczy, że dają się wrobić i jeszcze
                      uważają, że super, bo nie muszą zmieniać oleju i wbijać gwoździ!! a jak remont
                      w domu to i tak pewnie robi to fachowiec a olej zmieniają w serwisie
                      • 18_lipcowa Re: Mąż potrafi 06.10.05, 15:53
                        kosmitos napisała:

                        > a swoją drogą to źle o kobietach świadczy, że dają się wrobić i jeszcze
                        > uważają, że super, bo nie muszą zmieniać oleju i wbijać gwoździ!! a jak
                        remont
                        > w domu to i tak pewnie robi to fachowiec a olej zmieniają w serwisie

                        jasne że tak, idiotyzmem jest rozczulanie się do łez jak ciamajda nie odróżnia
                        kalafiora od selera. Toż to dzieci w przedszkolu wiedzą...ah wygodnie mają Ci
                        panowie, wygodnie...
                        • kosmitos Re: Mąż potrafi 06.10.05, 16:29
                          może i wygoda, ale co zrobią jak dziecko zapyta takiego w sklepie na cały głos
                          co to jest i pokaże sałatę? a tatuś na to że kalafiorek!!! a tak przy okazji
                          warzyw: siedzi żona z mężem w restauracji, podchodzi kelner, żona zamawia wino,
                          mięsko, kelner pyta: "a warzywo?" żona myśli chwilę i odpowiada "mąż zje to co
                          ja"
          • nanuk24 Re: Mąż potrafi 05.10.05, 19:56
            weronikarb napisała:

            > sama jesteś niedojda lipcowa, potrafisz naprawic auto? Wymienic wszytskie
            jego
            > czesci? Kto ci wbija gwoździe, kto naprawia żelazko czy lampe?
            >
            > To nie tłumaczenie poprostu podanie przykładów


            Nie jestem Lipcowa, ale odpowiem. A co pochwale siesmile
            Gwozdzie wbijam w sciane sama, wiertarka tez sie sama obsluguje, wieszam
            obrazy, lustra, polki. Rozebralam stol(znaczy rozkrecilam nogi) odnowilam go
            (sdarlam stara farbe, wycyklinowalam, czy jak to sie tm zwie, wybejcowalam,
            wywoskowalam) nogi zlozylam, postawilam. Zelazko naprawic potrafie, olej w
            samochodzie wymienie, choc nie jezdze samochodem. A i lampke nie dosc ze
            potrafie naprawic, to potrafie smaodzielnie zrobicsmile
            Wystarczy kupic odpowiednie akcesoria do tego(wlacznik, kabel z wtyczka, i inne
            takie drobne rzeczy podsawe lampki(lub samemu mozna zrobic), klosz. To nie jest
            trudne.
      • nanuk24 Re: Mąż potrafi 04.10.05, 22:58
        No przepraszam bardzo ale ja wiertarke od lutownicy odroznie, srube od gwozdzia
        odroznie, tak samo moj maz odrozni ziemniaki od pomidorow. Ba, nawet sie sam
        ubrac potrafi i dziecko ubrac normalnie tez potrafi. Dziwne? Nie dla mnie..

        Budowanie domu, a umiejetnosc rozrozniania warzyw to chyba jest roznica?
        • cocollino1 Re: Mąż potrafi 05.10.05, 09:41
          w pełni się z Toba zgadzam nanuk, a mój mąż, wiem, ze to napewno dziwne,
          zajmuje sie dzieckiem w ciągu dnia od 5 mies zycia dziecka do teraz -20mies. I
          dzisiaj wlasnie będa robic nalesnikismile)))) A ja oferma w pracy siedzesmile)aha mąż
          rowniez pracuje i olej wymienia w auciesmile)
          • weronikarb Re: Mąż potrafi 05.10.05, 14:39
            moj maz synkiem zajmowal sie od urodzenia i dla mnie to nie jakis wyjatek.
            • cocollino1 Re: Mąż potrafi 05.10.05, 14:46
              ale ja nie uwazam tego za wyczyn. Rozumiem ze zajmowal sie wylacznie sam, a Ty
              bylas w pracy?? Bo u mnie tak bylo, zreszta nadal tak jest, + mąz caly czas
              pracuje. Jesli tak wlasnie jest rowniez u Ciebie to gratuluje mężasmile)
              • weronikarb Re: Mąż potrafi 05.10.05, 14:50
                nie ja bylam w domu do konca macierzynskiego i gdy wracal z pracy to ja moglam
                miec luz dla siebei i w nocy normalnie na zmiane mimo tego ze on pracowal a ja
                nie smile Fakt mam super meza - choc normalnego z wadami swoimi i znoszacy moje :-
                )
              • cocollino1 Re: Mąż potrafi 05.10.05, 14:53
                jeszcze jedno Weroniko, moj maz zajmowal sie rowniez dzieckiekm od urodzenia,
                ale wpolnie ze mna, natomiast jak skonczyl mi się macierzynski musialam wrocic
                do pracy i wtedy maz po dzis dzien przez 8,5 h w ciagu dnia zajmuje sie synkiem
                wylacznie sam. Aha i odróznia kalafiora od brokuła nawet.
                • weronikarb Re: Mąż potrafi 05.10.05, 14:56

      • ag_k O co chodzi z tym olejem? 05.10.05, 11:20
        Dziewczyny, nie przesadzajcie... wymiana oleju jest prosta jak budowa cepa i
        idę o zakład, że każda z piszących tutaj byłaby w stanie po przeczytaniu paru
        wskazówek zrobić to sama... tylko po co? W "moim" warsztacie robią to
        BEZPŁATNIE przy zakupie oleju, raz na rok przy okazji przeglądu, więc
        specjalnych korzyści z robienia tego samodzielnie nie widzę.

        Zakładanie instalacji elektrycznej i wodnej??? Do tego chyba woła się
        fachowców? A nawet jeżeli ktoś chce to robić sam, to litości, nie są to chyba
        rzeczy, ktore robi się codziennie? W przeciwieństwie do zakupów, ubierania
        dzieci, gotowania, prania i wszystkiego w czym opisani panowie wykazują
        rozczulającą bezradność. No chyba, że mieszkacie w leśnej głuszy w domkach,
        które trzeba codziennie remontować, zwozić drwa na opał, nosić wodę ze studni,
        a samochód psuje się co tydzien. Nie atakuję nikogo, ale po prostu nie
        rozumiem, jak można te kompletnie różne rodzaje "obowiązków" ze sobą
        porównywać...
        • cocollino1 Re: O co chodzi z tym olejem? 05.10.05, 11:32
          zgadzam się we wszystkim co napisałas, aha chyba wlasnie sklamalam z męzem i z
          olejem, bo wlasnie wydaje mi sie ze robią to w warsztacie przy wymianie
          olejusmile) alez mam ofermę mężasmile) w kazdym razie zrobic to umie, tak mysle.
        • weronikarb Re: O co chodzi z tym olejem? 05.10.05, 14:41
          Tak wszytskie najeżdżacie na moją wypowiedź.
          ag_k dałaś na to odpowiedź nie musisz wymieniać oleju bo robia to w warsztacie
          to po co mąż ma znać warzywa - zna je żona.
          Prosto wytłumaczone - tak chyb alepiej pasuje
    • zona_wojtka Re: Mąż potrafi 04.10.05, 17:56
      Mój mąż kupił wytłoczkę jajek.
      - Kupiłem jajka. Tanio.
      - A czemu eski?
      - No bo największe.
      - Najmniejsze...
      - Wiedziałem, że to nie w tę stronę szło...
      • lgosia1 Re: Mąż potrafi 04.10.05, 18:26
        mój mąż wieeeele potrafi. Nie będę się jednak na razie rozpisywać. Wydarzenie z
        ostatniej chwili:
        ubrał dziecku spodenki i włożył dwie nogi do jednej nogawki. Obie nogi dziecka
        miał na swoich kolanach - razem z dzieckiem oczywiście i mimo tego nie
        zauważyłsmile)))) Ubieranie czapeczek odrotnie czy body na drugą stronę jest dość
        trywialne i zbyt oczywiste, natomiast notoryczne zapominanie, że się karmi
        akurat dziecko i po kilku kęsach przerywanie tej czynności przyprawia mnie
        jednak o dreszcze. Tym bardziej, że dziecko otwiera buzię i mówi amsmile
        • lgosia1 Re: Mąż potrafi 04.10.05, 18:28
          ale żeby być sprawiedliwąsmile kąpie małego i przygotowuje do snu - a mały go
          uwielbiasmile
          • lgosia1 Re: Mąż potrafi 04.10.05, 18:29
            i nawet piosenkę o myciu zębów przy myciu zębów śpiewasmile
          • zona_wojtka Re: Mąż potrafi 05.10.05, 16:47
            "Kąpie małego"... Ładnie to ujęłaś... wink))
    • kulawa.stonka Re: Mąż potrafi 04.10.05, 19:36
      Ja zaniemówiłam gdy mój mąż na obiedzie u swoich rodziców mnie zapytał:
      - Lalu, jaka to zupa?
      - Ja odpowiadam : No, fasolówka, nie widzisz fasoli?
      - A to fasola? myślałem że to groch...
      Myślałam, że padnę. Nie wiedziałam co powiedzieć. Chcę jeszcze dodać, że mój
      mąż nie jest jakimś kaleką życiowym, ale takiego numeru sie nie spodziewałam.

      Jeszcze potrafił przed wyjściem z domu (śpieszyliśmy się), pójść do kuchni i
      wytrzeć z kurzu buty zmywakiem...
      • headonshoulders Re: Mąż potrafi 04.10.05, 20:32
        O moj Boze, dziewczyny !
        50% postow zachowalabym sie jak wasi mezowie. Ja nie wiem czym sie rozni kalafior od selera, nie
        umiem robic zakupow, gotowac...Ani raz sie nie zasmialam ( no , moze raz smile) ) tylko mi sie glupio
        zrobilo.....* i tu rumieniec oblewa moja blaa twarz*
        • zuzaabc Re: Mąż potrafi 05.10.05, 13:00
          dziewczyny. czy wy nie macie nic lepszego do roboty, niż wyśmiewanie się z
          własnych mężów. troche to smutnesad(( zważywszy, że wytrzymują wasze humorki,
          trudne dni, złe samopoczucie, itp. i nie sądze, żeby obsmarowywali was na
          forum. nie wstyd wam?
          • kulawa.stonka Re: Mąż potrafi 05.10.05, 13:40
            nie,nie wstyd mi.
            • zuzaabc Re: Mąż potrafi 05.10.05, 13:46
              a powinno. twój mąż to anioł, skoro wytrzymuje z tak lojalną żoną
              • janowa Re: Mąż potrafi 05.10.05, 13:57
                Na pewno latwiej z taka "lojalna" wytrzymac niz z taka zuzaabc - ktora nie wie
                co to poczucie humoru... Nazwiska tu nie padaja.
                ---
                "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
                • zuzaabc Re: Mąż potrafi 05.10.05, 14:05
                  pewnie waszym mężom też jest do śmiechusmile)) może i nie mam poczucia humoru. a
                  moze po prostu nie przyszło mi do głowy, by wyśmiewać się z męża. to trochę
                  wygląda na licytację: której mąż jest większym ciamajdą. wasi mężowie też robią
                  podobny ranking? pewnie świetnie byście się czuły, gdyby tak było. to przecież
                  takie zabawnesmile
                  mmimo wszystko pozdrawiam, bo taki piękny dzień dzisiaj
                  • anet22 Re: Mąż potrafi 05.10.05, 16:53
                    zuzaabc napisała:

                    > pewnie waszym mężom też jest do śmiechusmile)) może i nie mam poczucia humoru. a
                    > moze po prostu nie przyszło mi do głowy, by wyśmiewać się z męża. to trochę
                    > wygląda na licytację: której mąż jest większym ciamajdą. wasi mężowie też
                    robią
                    >
                    > podobny ranking? pewnie świetnie byście się czuły, gdyby tak było. to
                    przecież
                    > takie zabawnesmile
                    > mmimo wszystko pozdrawiam, bo taki piękny dzień dzisiaj

                    Nie bądź śmieszna, Zuzaabc!
                    Znasz tu kogoś?
                    Jesteśmy ANONIMOWE! nawet jak zobaczysz moje zdjęcie, dalej czuję się
                    anonimowo. Nie masz szans, zeby mnie zidentyfikować.
                    Co z tego, ze dziweczyny piszą o swoich mężach? nie znasz ich mężów, nie
                    spotykasz ich na ulicy, nie bedziesz miała okazji pomyśleć o kimś: "O, to ten,
                    co nie odróżnia selera od kalafiora" Bo go nei spotkasz. A nawet jeśli, to i
                    tak nie będziesz wiedziała, ze to ten smile
                    Wyluzuj...

                    • zuzaabc Re: Mąż potrafi 05.10.05, 18:04
                      pozostawiam te sprawe waszemu sumieniu. to, że was nikt nie rozpozna, to
                      najmniejszy problem. ja po prostu nie umiem sie wysmiewac z najblizszej mi
                      osoby. nie miewam wieczornych bólów głowy, a rodzinnych problemów to bynajmniej
                      nie rozwiązuję na forum pomiędzy sfrustrowanymi kobietami, których chyba
                      życiowym celem jest zgnojenie wlasnego faceta. pewnie w ten sposób czujecie sie
                      lepiej. jeśli ma to wam pomoc w dowartościowaniu się, to do dzieła.
                      opowiadajcie dalej za jakich pajaców się wydałyściesmile))
                      • 18_lipcowa Re: Mąż potrafi 05.10.05, 18:06
                        zuzaabc napisała:

                        > pozostawiam te sprawe waszemu sumieniu. to, że was nikt nie rozpozna, to
                        > najmniejszy problem. ja po prostu nie umiem sie wysmiewac z najblizszej mi
                        > osoby. nie miewam wieczornych bólów głowy, a rodzinnych problemów to
                        bynajmniej
                        >
                        > nie rozwiązuję na forum pomiędzy sfrustrowanymi kobietami, których chyba
                        > życiowym celem jest zgnojenie wlasnego faceta. pewnie w ten sposób czujecie
                        sie
                        >
                        > lepiej. jeśli ma to wam pomoc w dowartościowaniu się, to do dzieła.
                        > opowiadajcie dalej za jakich pajaców się wydałyściesmile))

                        brawo zuza. masz racje.
                        Nie dośc że mają pajaców, to jeszcze sie do tego przyznają, ba chlubią się tym.
                        Wstyd i tyle.
                  • nanuk24 Re: Mąż potrafi 05.10.05, 20:04
                    Przesadzasz troche. Chyba zycie traktujesz zbyt powaznie.
                    A ja sie czasem, nawet czesciej smieje z meza, maz sie smieje ze mnie i sie na
                    siebie jakos nie obrazamy. A dlaczego?
                    Bo mamy poczucie humoru. Nawet czesto sama z siebie sie smieje, maz tez czesto
                    z siebie sie nabija. I wszyscy sie dobrze mamy.smile
          • zona_wojtka Re: Mąż potrafi 05.10.05, 16:53
            zuzaabc napisała:

            > dziewczyny. czy wy nie macie nic lepszego do roboty, niż wyśmiewanie się z
            > własnych mężów. troche to smutnesad(( zważywszy, że wytrzymują wasze humorki,
            > trudne dni, złe samopoczucie, itp. i nie sądze, żeby obsmarowywali was na
            > forum. nie wstyd wam?

            Całe szczęście, że mój mąż ma milion razy lepsze poczucie humoru niz ty...
            A twój mąż co wytrzymuje? Może twój wieczny ból głowy wieczorną porą?...
        • zona_wojtka Re: Mąż potrafi 05.10.05, 16:49
          headonshoulders napisała:

          > O moj Boze, dziewczyny !
          > 50% postow zachowalabym sie jak wasi mezowie. Ja nie wiem czym sie rozni
          kalafi
          > or od selera, nie
          > umiem robic zakupow, gotowac...Ani raz sie nie zasmialam ( no , moze
          raz smile) )
          > tylko mi sie glupio
          > zrobilo.....* i tu rumieniec oblewa moja blaa twarz*


          Może tak naprawdę jesteś facetem?...
    • agak1977 Re: Mąż potrafi 07.10.05, 22:07
      Sądzę ,że katarzyna11 założyła ten wątek aby uśmiechnąć się przy czytaniu. A
      większość Pań musi koniecznie skrytykować. Wyluzujcie, czemu się czepiacie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka