Dodaj do ulubionych

dlaczego kobieta ktora ....

13.10.05, 14:48
dlaczego kobieta ktora zostaje z dzieckiem w domu jest traktowana jak kura
domowa bez ambicji?strasznie mnie wkurzaja teksty pt ....siedzisz w domu
tak?,....nie pracujesz tak?....masz wolny czas...itd
kobieta ktora zajmuje sie domem jest nic nie warta? do nbiczego?nie zarabia?
jest kula u nogi?


tak twierdzi wiekszosc osob w pracy mojego meza wlacznie z nim samym.
Obserwuj wątek
    • babka71 Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 14:54
      bo nie zarabia
      bo siedzi w domu
      i jest kulą u nogi
      Idę się powiesić
      15 CV wysłane
    • gagunia Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 14:57
      To wszystko zalez czym ta kobeta sie zajmuje. Jesli sie uczy, rozwija
      zainteresowania, studiuje, dorabia, to ok. Ale jesli 3 lub wiecej lat siedzi w
      domu, a jej jedynym zajeciem jest pranie, sprzatanie, gotowanie i opieka nad
      dzieckiem to niestety sie cofa. Kobiety, ktore pracuja tez maja dzieci i dom na
      glowie i radza sobie.
      • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:00
        ja studiuje na dziennych studiach duzo czytam naprawde inetresuje sie swiatem
        mam mnostwo znajomych ,i nie chce zostawiac dziecka ktore ma 8 mies poza tym
        chce te stuudia skonczyc ale mimo to jeste kura domowa bez ambicji, a kobiey
        ktore pracuja musza wynajac opiekunke bo kto sie dzieckiem zajmie? wiec nie
        radza sobie same
      • aluc Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:16
        czyli jest coś warta, o ile nie zajmuje się tylko i wyłącznie domem i
        dziećmi wink ergo zajmowanie się tylko domem i dziećmi się nie liczy smile znaczy to
        punktu wyjścia wracamy
        • yenna_m Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 18:00
          chilli co? jak se teraz pojde na kolejne studia to moja wartosc relatywnie
          wzrosnie? wink
          kurcze, a ja myslalam, ze listow motywacyjnych i doksztaltow w ramach
          malzenstwa nie trza robic... wink Ze sie po prostu kocha i szanuje i nie opusci -
          na dobre i zle. I te de i te pe wink
      • edytaon "cofnieta" mama 13.10.05, 19:02
        w takim razie na swiecie jest bardzo duzo "cofnietych" kobiet w bogatych
        krajach Eurpy Zachodniej i Ameryki Polnocnej wiekszosc kobiet siedzi w domu
        sama siedze w domu i wychowuje moja coreczke. Nie zauwazylam zebym sie jakos
        cofnela.Mieszkamy w Kanadzie codziennie chodzimy na jakies ciekawe zajecia dla
        maluchow i ich mam , duzo czytamy jezdzimy na wycieczki. Naprawde nie kazda
        praca rozwija , w Polsce pracowalam w biurze i nie rozwijalm sie tak jak to
        robie teraz wychowujac i uczac corke dodam ze mam wyzsze wyksztalcenie
        Edyta
        • gagunia Re: "cofnieta" mama 14.10.05, 08:36
          Owszem, jest duzo "cofnietych" kobiet - zgnusnialych, marudnych, znudzonych,z
          ktorymi kiedys mozna bylo pogadac na kazdy temat, a teraz jak wyczerpie sie
          temat: osiagniecia dziecka rozmowa sie urywa i nie klei.
          Owszem, nie kazda praca rozwija. Tyle tylko, ze nawet w tej pracy
          malorozwojowej spotykasz roznych ludzi, rozmawiasz z nimi, ksztaltujesz opienie,
          swiatopoglad - na pewno z lepszym skutkiem niz na spotkaniach dla maluchow i
          wycieczkach krajoznawczych.
          Zeby bylo jasne, sama od 2 lat zajmuje sie dzieckiem w domu. Ale na domu i
          dziecku swiat sie nie konczy.
    • koala500 Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 14:58
      To bardzo przykre że Twój mąż tak twierdzi, była kiedyś na forum taka
      historyjka jak to mąż wraca z pracy, a dzieciaki siedzą umorusane na podwórku,
      zajadają pizze prosto z pudełka, w pokoju bałagan, w kuchni syf, wszystko wala
      się po podłodze, mąż się zaniepokoił, szuka żony a zona leży w sypialni i czyta
      książkę. Mąż pyta : co się stało?- a żona mu na to, on zawsze twierdzi że ona
      nic nie robi , więc dzis faktycznie nic nie zrobiła czy coś takiego, tej puenty
      dokładnie nie pamiętam ale jak znajdę to wkleję.
      Może zastrajkuj i ze 3 dni nie sprzątaj, nie gotuj, nie pierz i nie prasuj mu,
      niech zrobi to sam i się przekona jakie to czasochłonne.
      • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:02
        tak chyba tak zrobie , choc mysle jak go znam ze nic nie dotrze do niego bo
        jego matka zawsze pracowala , nawet jego gdy mial 3 lata zostawila na rok i
        pojechala za granice zreszta to wogule taka zimna baba i chyba on tez tylka
        kasa zyje
        • kosmitos Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:29
          jeśli nie chcesz iść do pracy, a mąż cię nie docenia to możesz go tylko
          ignorować; a nie tęsknisz za własnym życiem-poza domem i rodziną?
        • yenna_m Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 18:05
          > tak chyba tak zrobie , choc mysle jak go znam ze nic nie dotrze do niego bo
          > jego matka zawsze pracowala , nawet jego gdy mial 3 lata zostawila na rok i
          > pojechala za granice zreszta to wogule taka zimna baba i chyba on tez tylka
          > kasa zyje
          jak tak zrobilam wlasnie
          skutek? po kilku dniach zycia w syfie i mojego "wiesz, dzis nie zrobilam tego,
          czego zwykle NIE ROBIE" wink sam zabral sie do sprzatania i o dziwo - ton, jakim
          do mnie zaczal sie zwracac ulegl drastycznym zmianom wink
          • yenna_m Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 18:07
            znaczy: zrobilam tak jak w tej opowiesci wink
    • dagmama Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:00
      Współczuję.
      Praca kobiet w domu jest ciężka, ale nie ma za nią pieniędzy.
      Pamiętasz, kiedyś obliczono, ile by mąż musiał płacić obcym osobom za to, co
      robi żona? Pranie, gotowanie, opieka nad dzieckiem, korepetycje, magiel i seks.
      Wyszło bardzo dużo, chyba 3.000 miesięcznie, ale cóż, to chyba nikogo nie
      przekonuje.
      Żal mi kobiet, które pracują, a mają takiego męża, jak Twój, więc wracają z
      pracy i gotują, sprzątają, pomagają dzieciom w lekcjach itd.
      Na szczęście ja mam tylko jeden, domowy etatsmile))
      • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:04
        wlasnie to baardzo naprawde ciezka praca utrzymac dom w jakim takim standardzie
        zwlaszcza z dzieckiem ale wiele osob w tym wiele kobiet tego naprawde nie
        rozumie , kura domowa kojarzy sie z kuchta w podomce z walkami na glowie i 20
        kg nadwaga
        • dagmama Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:08
          E, to z zazdroścismile
          Ja tam na wszystko mam czas, nigdzie nie gonię. Spokojnie sprzątam, "robię się",
          idę na spacer (dziecka nie poganiam, mamy czas na oglądanie gołębi, huśtawki,
          wrzucanie kamyków do kratek ściekowych), wracam, gotuję obiadek, potem idziemy z
          mężem połazić, porozmawaić.
          W żadne cofanie nie wierzę...
          • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:16
            a pozniej zamierzasz wrocic do pracy? jak to jest u was? co na to maz?
        • andaba Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:13
          Siedzę w domu dziesiąty rok. Nie mam podomki. W życiu nie miałam na głowie
          wałków (po cholerę kurze fryzura). Nadwagi też mam trochę mniej smile
          • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:17
            a co twoj maz na to? uslyszalas od niego kiedys ze z toba do niczego nie
            dojdzie? bo nie zarabiasz i takie tam?
            • dagmama Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:22
              Hm, nie wiem, czy to do mnie...
              Ale ja też jedenasty rok "siedzę w domu". Taki mamy układ. Wspólny wybór.
              Wiadomo, że jestem właścicielką połowy tego, co mamy. Mówimy zawsze: nasze
              mieszkanie, nasze pieniądze. Mam własną kartę kredytową, więc nie czuję się
              dyskryminowana.
              W weekend dzielimy się obowiązkami domowymi, opieka nas synkiem to też pół na
              pół, kiedy mąż wraca z pracy.
              • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:34
                zazdroszcze
            • pade Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:46
              A jak było jak zaszłaś w ciążę? Nie omawialiście przyszłości? Co będzie jak
              dziecko sie urodzi? Kto się nim zaopiekuje? Kiedy pójdziesz do pracy?
              Czy decyzja o pozostaniu w domu była tylko Twoja?
              Gdy byłam w domu tylko z synkiem tez słyszałam takie teksty, syn poszedł do
              żłobka, ja do pracy, szybko zmienili zdanie - bo syn baaardzo to przezył i
              katastrofalnie odbiło się to na jego zdrowiu, wiadomo każde dziecko jest inne.
              Teraz mam też córę, "siedzę" w domu i mam "prikaz" siedzieć jeszcze póki nie
              zaaklimatyzuje się w przedszkolu, itd, itp.
              Mąż też nie wiedział jak to jest z tym siedzeniem w domu, ale szybko został
              uświadomiony. Wystarczy że wyjdziesz np. na całą niedzielę, czy sobotę i
              powiesz mężowi co ma zrobić. Odwagi, taka lekcja mu się przyda.
              • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:54
                zaszlam w ciaze na krotko przed skonczeniem studiow jakies 3 mies przed wiec
                wiedzialam ze nie zostawie dziecka i dlatego zdalam na drugie studia zeby sie
                cofnac wlasnie moj maz uwaza ze powinnam po 3 miesiacach oddac dziecko babci i
                sama isc do pracy
                • pade Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:57
                  Czyli decyzja była Twoja a nie wspólna...
                  Twój mąż nie ma do Ciebie za grosz szacunku, walcz o to!
                  • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 16:00
                    twierdzi ze inaczej wyobrazal sobie swoje zycie czytaj nie myslal ze bedzie
                    musial utrzymywac zone , to dla niego ponizajace ze ma niepracujaca
                    zone ......on nie mialby nic przeciwko gybym zarabiala 5 razy tyle co on i
                    wogule mnie w domu nie bylo bylby szczesliwy wtedy
    • kubusala Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:48
      Dlatego,ze dzis jest moda na to,żeby właśnie mieć ambicje, miec 5 fakultetów i
      przynajmiej raz na dwa lata awansować. Mnie osobiscie( choć sama pracuję)
      kobieta, która świadomie rezygnuje z pracy zawodowej i zajmuje sie domem nie
      jawi sie jako kura domowa bez ambicji, ja tylko takie panie podziwiam za to,ze
      nie boją się, nie myślą o przyszłości, o ZUs-ie, emeryturze, o tym co będzie
      jak mąz straci pracę, jak męzowi(odpukac) coś sie stanie. Wtedy jest rozpacz,
      my bez pracy, bez doswiadczenia, bez ubezpieczenia, a rachunki trzeba płacić...
      Tego sie boję, dlatego po roku siedzenia z dzieckiem wróciłam do pracy, nie
      mniej jednak pomimo iz mogłabym zarabiać w swoim fachu o stokroć więcej-gdybym
      tylko chciała pracowac o stokroc dłużesmile to ja z tej mozliwosci rezygnuję na
      poczet czasu spędzonego z synkiem. Dla niektórych tez zatem jawię się jako
      osoba bez ambicji. Nieraz słyszałam od kolegów z pracy,że głupia jestem,ze
      rezygnuje z tego czy tamtego zlecenia, czy że rezygnuje z kilkudniowego
      szkolenia. No ale cóż dla mnie wieczór spędzony z synkiem jest ważniejszy niż
      kolejny tysiąc na koncie.
      • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:56
        ale ja mam ambicje nie zamierzam siedziec bez konca w domu studiuje chce po
        studiach zajac sie praca naukowa ale dopiki synek nie pojdzie do przedszkola
        nie zostawie go na 8 godz!!!moj maz tego nie rozumie
        • pade Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 15:58
          Nie rozumie czy mu na dziecku nie zalezy? Dziwny ten Twój mąż...
          • kalina_p Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 16:01
            bardzo dziwny.
            • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 16:03
              bylby szczesliwy gdybym zarabiala 5 razy tyle co on i wogule by mnie w domu nie
              bylo pokaze mu dzis co napisalyscie moze cos dotrze do niego
              • aluc Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 16:04
                mój też by wolał, zwłaszcza, jakby sam robił w tym czasie za koguta
                domowego smile))
                • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 16:07
                  ale dla mojego to upokarzajace ze jego zona nie pracuje
                  • pade Upokarzające? 13.10.05, 16:11
                    Mój jest dumny, że jego żona może zająć się dziećmi, a on jest w stanie
                    utrzymać rodzinę.
                    Cieszy się, że nasz pierwszaczek nie chodzi do świetlicy, że ma go kto na
                    zajęcia dodatkowe prowadzać, a córa nie musi chodzić do żłoba.
                    Coś się chyba poprzestawiało temu Twojemu mężowi, przecież taki stan nie trwa
                    wiecznie!
                    Może ktoś ze znajomych wjeżdża Twojemu mężowi na ambicję? Z czystej zazdrości?
                    • scarlett_poland Re: Upokarzające? 13.10.05, 16:12
                      juz nie wiem ale on chyba naprawde tak mysli
                  • aluc Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 16:13
                    upokarzające???
                    już prędzej bym rozumiała, gdyby upokarzające było dla niego to, że jego żona
                    MUSI pracować
        • pade Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 16:06
          To ja bym Ci radziła szczerą, dłuuugą rozmowę z mężem a potem terapię
          małżeńską. Bo tu nie chodzi o to co Ty robisz w domu, tylko o to, że Twoja
          wizja rodziny skrajnie różni się od wizji Twojego męża.
          A co będzie jak dziecko podrośnie i trzeba będzie podejmować decyzje co do
          wychowania?
          Współczujęsad
          Nie jesteście całością, jesteś Ty i dziecko i Twój mąż, który chyba uważa się
          za najważniejszego w rodzinie i powtórzę się: nie szanuje Cię.
          • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 16:08
            tak chyba niestety tak jest ale kazda proba rozmowy z moim mezem konczy sie tym
            ze ja sie nudze i mam za duzo wolnego czasu skoro na takie tematy chce
            rozmawiac , on jest przeciez calkowicie wporzadku codziennie do roboty chodzi
            itp
    • kalina_p e tam 13.10.05, 15:49
      mnie nikt tak nie traktuje. Chyba, że tu na forum, gdzie jest duza grupa
      aktywnych zawodowo przekonanych o tym, że maja jedyny i najlepszy patent na
      zyciewink
      Mąż jak najbardziej mnie docenia, bardzo pomaga, kiedy może, znajomi tez nic o
      kurze domowej nie mówia, niektórzy zazdroszcza...
      • agnieszkas72 Re: e tam 13.10.05, 16:08
        W grudniu minie 8 lat od kiedy jestem w domu.Bardzo cieszę się,że mam taką
        możliwość.Pracuję dużo,mąż dzieli ze mną tę codzienną gonitwę.Nie czuję się kurą
        do mową.Szlifuję języki,staram się twórczo spędzać czas z dziećmi,dużo
        czytam.Scarlett,nie wyobrażam sobie zwiazku z kimś kto mnie dołuje,bo głupie
        uwagi obcych ludzi można znieść,a od bliskiej osoby oczekujemy wsparcia i
        szacunku.Czy rozmawiałaś o tym ze swoim mężem?
        • scarlett_poland Re: e tam 13.10.05, 16:11
          rozmawialam wiele razy non stop rozmawiam i rozmawiam tlumavcze pytam slucham i
          nic , on tak uwaza ze kobieta powinna pracowac zawodowo a nie wszystko jest na
          jego glowie to jego slowa , on sobie inaczej wyobrazal zycie i ze mna do
          niczego nie dojdzie ...ale on mnie oczywiscie kocha boze odpusc
          • agnieszkas72 Re: e tam 13.10.05, 16:16
            Może do niego nie dotarło,że nie zamierzasz spedzić w domu całego życia?
          • pade Re: e tam 13.10.05, 16:16
            skoro nie ma argumentów to chyba ktoś mu nawciskał głupot
            co jest na jego głowie? oprócz pracy?
            do czego chce dojść?
            dziecko nic dla niego nie znaczy?
            kocha i upokarza...ładnie
            pokaż mu ten wątek.
      • dagmama Re: e tam 13.10.05, 16:17
        "tylko takie panie podziwiam za to,ze
        nie boją się, nie myślą o przyszłości, o ZUs-ie, emeryturze, o tym co będzie
        jak mąz straci pracę, jak męzowi(odpukac) coś sie stanie. Wtedy jest rozpacz,
        my bez pracy, bez doswiadczenia, bez ubezpieczenia, a rachunki trzeba płacić..."

        To na pewno problem spędzający sen z powiek wielu kobietom domowym.
        Kluczowym słowem jest tutaj ubezpieczenie. Mąż powinien mieć spore ubezpieczenie
        na życie i zarobić na obie emerytury, niestety. Założyć żonie IKE, czy inny
        fundusz i odkładać.

        Scarlett,
        rozumiem, że jesteście młodzi, na dorobku, itd.
        Ale nie można zostawić trzymiesięczniaka. Nawet pracujące mamy zgodzą się chyba,
        że to za wcześnie. Poza tym wierzę, że ośmiomiesięcznego synka też trudno
        zostawić, wbrew sobie (co innego, gdybyś też chciał do pracy, tak się przecież
        zdarza).
        Co do teściowej: faktycznie zimna baba. Mój mąż miał pracującą matkę, a jednak
        chce, zebym była z małym jak najdłużej.

        • scarlett_poland Re: e tam 13.10.05, 16:21
          nie moge sie z nim porozumiec i naprawde mam dosc tego upokarzania mnie i
          dolowania
        • 18_lipcowa Re: e tam 13.10.05, 17:07

          > To na pewno problem spędzający sen z powiek wielu kobietom domowym.
          > Kluczowym słowem jest tutaj ubezpieczenie. Mąż powinien mieć spore
          ubezpieczeni
          > e
          > na życie i zarobić na obie emerytury, niestety. Założyć żonie IKE, czy inny
          > fundusz i odkładać.


          Nieźle. Grubo pojechałaś, IKR, zarobić na obie emerytury,,,i co jeszcze?
          • misiabella Re: e tam 13.10.05, 17:38
            Prawda jest taka,że nie ma u nas szacunku do pracy kobiet w domu.Nie wiem co
            jest temu winne,że pracy tej nie postrzega się jako "pracy".Może to,że nie
            przynosi ona dochodu.Jednak jest to najprawdziwsza praca.
            Jeżeli ktoś piorąc,zajmując się dziećmi,gotując,sprzątając czuje się w domu jak
            pasożyt,a np.idąc do obcego domu,zajmując się obcymi dziećmi,gotując obcym
            ludziom już tego uczucia nie ma to jest to smutne.Bo świadczy o tym,że biorąc
            pieniądze czujemy się wartościowi,robiąc coś za darmo już nie.
            Na szczęście,nie wszyscy tak myślą.W rodzinie moich znajomych to kobieta poszła
            do pracy,a mąż,ponieważ zdecydowanie mniej zarabiał-został w domu z dzieckiem.I
            jest szanowany,bo jego wkład w życie rodziny jest ogromnie ważny.
            To,że Twój mąż upokarza Cię,bo nie chcesz jeszcze pójść do pracy jest
            przykre.Szkoda,że nie dogadaliście się przed ślubem jak to sobie wyobrażacie.
            Moim zdaniem,jeśli nie chcesz iść do pracy,stać Was na to,a synek jest mały to
            Twój mąż nie powinien Cię namawiać,ani tym bardziej obrażać i wyśmiewać.To,że
            jesteś w domu z małym jest dla dziecka bardzo ważne.Jesteś mu potrzebna.Czy mąż
            tego nie rozumie?Wiem,wiem,były takie czasy,że tylko "kobieta
            pracująca","kobiety na traktory", a dzieciaki biegały z kluczem na szyi.Teraz z
            kolei liczy się ten kto zarabia,bo kasa rządzi.
            Gdyby w mojej rodzinie szacunek był rozdzielany względem ilości pracy to ja na
            niego powinnam zasłużyć w czasach,gdy tyrałam 12 godzin na dobę. Wtedy moje
            małżeństwo prawie nie istniało, bo męża widywałam w przelocie między łazienką a
            łóżkiem, znałam lepiej życie kolegów i koleżanek z pracy, niż męża.Nie po to
            się zyje,by pracować,ale odwrotnie.Na szczęście - w porę to zrozumiałam.
            • 18_lipcowa Re: e tam 13.10.05, 17:43
              Nie ma szacunku dla pracy w domu bo co to jest tak naprawdę za praca?
              • misiabella Do 18_lipcowej 13.10.05, 17:55
                A co to dla Ciebie znaczy praca?
                Kilof w kopalni to praca?
                Czy siedzenie w biurze to praca?
                Jeżdżenie taksówką to praca?
                Bibliotekarka pracuje?
                Czym charakteryzuje się według Ciebie praca?
                Tym,że dostajesz kasę?I tylko za to szacunek?
                Jak kobieta zostawia swoje dziecko obcej babie(która wtedy bierze kasę ergo
                pracuje=według Ciebie szacunek) i idzie,bądźmy skrajni-siedzieć na poczcie w
                Pcimiu Dolnym,gdzie przewija się jeden klient na godzinę(zaj... rozwój
                intelektualny) to jest ok?
                • 18_lipcowa Re: Do 18_lipcowej 13.10.05, 17:59
                  misiabella napisała:

                  > A co to dla Ciebie znaczy praca?
                  > Kilof w kopalni to praca?
                  > Czy siedzenie w biurze to praca?
                  > Jeżdżenie taksówką to praca?
                  > Bibliotekarka pracuje?
                  > Czym charakteryzuje się według Ciebie praca?
                  > Tym,że dostajesz kasę?I tylko za to szacunek?
                  > Jak kobieta zostawia swoje dziecko obcej babie(która wtedy bierze kasę ergo
                  > pracuje=według Ciebie szacunek) i idzie,bądźmy skrajni-siedzieć na poczcie w
                  > Pcimiu Dolnym,gdzie przewija się jeden klient na godzinę(zaj... rozwój
                  > intelektualny) to jest ok?


                  Nie, po prostu uważam że takie cos jak pranie, sprzątanie, gotowanie to pikuś,
                  prosta sprawa i nic za co mieliby mnie ludzie na piedestał wynosić.
                  • misiabella Re: Do 18_lipcowej 13.10.05, 18:29
                    Ja też tak uważam,ale co to ma wspólnego z szacunkiem?Czy autorka wątku pragnie
                    być wynoszona na piedestał?
                    Może dla Jej męża jego praca to tez pikuś i wcale go nie męczy,więc i on nie
                    zasługuje na szacunek.No,a może męczy go nawet siedzenie 8 godzin w biurze i
                    klikanie na gg,no to wtedy...bohater!Pełny respekt.
                    Problem leży gdzie indziej.W dogadaniu się.Ustala się priorytety,ustala kto
                    czym się zajmuje.Bo jeżeli ludzie traktują pracę jak środek do zarabiania
                    pieniędzy,wyzwanie,przyjemność i jednocześnie hobby,co oczywiście jest jak
                    najbardziej w porządku,i jednocześnie mają dom i rodzinę to ktoś musi
                    zrezygnować choćby na jakiś czas z ambicji i się,że tak powiem "poświęcić".Po
                    to,by nie mieszkać w chlewie,mieć co rano na grzbiet założyć i po to,by dziecko
                    nie biegało brudne,głodne i zasmarkane.I osoba,która rezygnuje ze swoich
                    ambicji nie może być skazana na traktowanie jak pasożyt i "stara mietła".
                • gruba-buba Re: Do 18_lipcowej 13.10.05, 20:47
                  Misiabella przybij piątkę!!!

                  Faktycznie strasznie rozwojowa jest praca na straganie z gaciami lub w okienku
                  pocztowym w Pcimiu, koń by się uśmiał.

                  A właśnie, jak nianka bierze kasę za to "nic nierobienie" to ona pracuje? A
                  matka to uprawia wolontariat czy co???

                  A hasło "radzę sobie", jakże jest subiektywne.... Moja koleżanka też sobie
                  świetnie radzi. W jej pojęciu. Podłoga klei się do kapci, czy może odwrotnie, a
                  obiadki robi z mrożonek, ewentualnie mamusia ugotuje, bo codziennie przychodzi.
                  Ale radzi sobie świetnie :-o. Jakość owych usług domowych, tudzież obowiązków
                  domowych bywa różna.....
                  Utrzymanie domu na poziomie wymaga dużo pracy, zwłaszcza gdy o ten dom dba
                  tylko ta biedna kura domowa, bo cała reszta jest w tajemniczy sposób zazwyczaj
                  zwolniona z owych obowiązków.

                  A cóż ma do roboty w chacie (np. w kawalerce) osoba samotna, której nie ma kto
                  bałaganić? I chodzi sobie do stołóweczki zakładowej na obiadki, bo dla jednej
                  osoby szkoda garnków brudzić? No jest co porównywać zakres obowiązków :-
                  )))))))). Tylko dlaczego takie osóbki wypowiadają się na forum dla matek Polek?
            • misiabella Re: e tam 13.10.05, 17:47
              I jeszcze wtrącę słówko o rozwoju-nie każda praca rozwija,nawet
              ta "ambitna".Tak samo,jak nie każda kobieta pozostająca w domu się nie
              rozwija.To kolejny mit.
              A co do płacenia ZUS-u.Kochane moje,policzcie sobie co za te składki dostaniemy?
              Najniższą krajową emeryturę?Czyj szef jest tak uczciwy,że płaci za nas
              adekwatny do rzeczywistych zarobków ZUS?A co z właścicielami firm?Mój mąż płaci
              za siebie ZUS i będzie miał ok.400zł emerytury(składka to ok.700zł).Lepiej
              odkładać samemu na starość,bo zanim my dojdziemy do emerytury,to wiek
              emerytalny podwyższą do dziewięćdziesiątki.
          • kalina_p lipcowa 13.10.05, 20:34
            notorycznie klikasz "odpowiedz cytujac" zamiast "odpowidz".
            szkoda by mi bylo wykasowac wszystkie Twoje posty, wiec zmien przyzwyczajenie,
            prosze.
            Skoro podpinasz sie pod czyjs post, to logiczne jest, że na niego własnie
            odpowiadasz, nie musisz go cytowac.
            To jest ostatnie ostrzezenie.
    • lamia26 Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 16:10
      Jeżeli ktoś tak traktuje kobiety"domowe"to widocznie nie zdaje sobie sprawy z
      tego jak ciężko pracuję.Sama prowadziłam kiedyś firmę,teraz zajmuję się 2
      dzieci i ...wolalabym wrócić do poprzedniego zajęcia.Było zdecydowanie mniej
      absorbujące.W domu praca trwa od 7 rano do 23 wieczorem.KOSZMAR!!!
      • pade otóż to! 13.10.05, 16:13
        ale zaraz się mamy pracujące odezwą i nas zlinczująsmile
        • scarlett_poland Re: otóż to! 13.10.05, 16:23
          zamierzam mu pokazac jak tylko wroci i zje obiadek ktory mu zrobilam pokaze mu
          jak normalni ludzie to widza i mam nadzieje ze przemysli sobie dzieki
          dziewczyny wielkie dzieki
        • kosmitos Re: otóż to! 13.10.05, 16:46
          ja jestem mamą pracującą i zgadzam się z wami, że tzw siedzenie w domu to dużo
          cięższa praca-małe dziecko potrafi mieć wymagania; wróciłam szybko do pracy i
          tu właśnie wypoczywam; osobiście nie zdecydowałabym się zostać w domu-
          potrzebuję kontaktu z ludźmi i odpoczynku
    • katarzyna.br Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 17:02
      Kobieta zostaje w domu bo:
      - ma wystarczającą ilość środków finansowych i chwilowo nie chce speniać się
      zawodowo, chyba że ma ma możliwość speniania się zawodowo poza pracą stalą np.
      praca w domu na zlecenie, studia. etc.,
      - ma wystarczającą ilość środków finansowych ale nie wytrzymuje w domu i chce
      iść do pracy z różnych względów np. aby robić karierę, pobyć trochę z ludźmi.
      - nie ma wystarczającej ilości środków finansowych i musi iść do pracy chociaż
      wcale tego nie chce,
      - nie ma wystarczającej ilości środków finansowych, chce iść do pracy i
      speniać się zawodowo.

      Ja należę raczej do tej ostatniej kategorii, niby nie bylo aż tak źle z
      pieniędzmi i teoretycznie mogabym zostać w domu, ale chcialam iść do pracy bo
      nie mogę i nie chcę wypaść z obiegu (jestem prawnikiem).

      JEżeli zostajesz w domu to stajesz się tzw. "kurą domową" (określenie jst bez
      wątienia pejoratywne no ale takie się przyjęlo) no bo faktycznie przebywasz
      glownie w domu. Nikomu nic do tego, to Twoja sprawa. Ocenianie Tojego wyboru
      jest malomiasteczkowe, malostkowe i w ogóle glupie.

      I po co tyle krzyku????

      Pozdrawiam
    • 18_lipcowa Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 17:02
      scarlett_poland napisała:

      > dlaczego kobieta ktora zostaje z dzieckiem w domu jest traktowana jak kura
      > domowa bez ambicji?strasznie mnie wkurzaja teksty pt ....siedzisz w domu
      > tak?,....nie pracujesz tak?....masz wolny czas...itd
      > kobieta ktora zajmuje sie domem jest nic nie warta? do nbiczego?nie zarabia?
      > jest kula u nogi?
      > > tak twierdzi wiekszosc osob w pracy mojego meza wlacznie z nim samym.


      Ja tam nie wiem ale ja siedziałam w domu kilka miesięcy i myślałam że
      ochu...am. Dlatego kilka lat jest dla mnie niewyobrażalne.
      Czułabym się nieprzydatna, jak leń, pasożyt itp.
      Bo co to jest posprzątać, odkurzyć , poprać - żaden wyczyn tak naprawdę.
      • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 17:13
        a wychowac dziecko ? to tez zaden wyczyn?
        • 18_lipcowa Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 17:20
          scarlett_poland napisała:

          > a wychowac dziecko ? to tez zaden wyczyn?

          Ale wychować dziecko mozna pracując. Gdyby wszystkie dzieci pracujących
          rodziców nie były "wychowywane" jak należy to byśmy mieli pełno patologii w
          około.
          A tymczasem dzieci pracujących mam są wychowywane i to nawet dobrze.
          Zaden argument- to co podałaś.
        • katarzyna.br Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 17:20
          Znam osoby, o których można powiedzieć że ich praca nie jest żadnym wyczynem.
          Zabierają tylko miejsce innym, chętnym i ambitnym.
        • marcysia51 Lipcowa 13.10.05, 17:21
          nie no tak poprac, poprasować,pozmywać,posprzatać,ugotować,zrobić
          zakupy,wynieść śmieci....a dzieckiem to kto się zajmuje?
          Lipcowa jak bedziesz miała dzieci to jak to wszystko zrobisz i jeszcze zajmiesz
          się dzieckiem to medal ci dam,a jak zdążysz jeszcze pomalowac paznokcie,zrobic
          makijaż i wyjśc z dzieckiem i pieskiem na spacerek to nawet moge postarac sie o
          pomnik dla ciebie.
          Jak się zajmiesz dzieckiem to napewno nie och...
          • malwisienia Re: Lipcowa 13.10.05, 17:23
            to mi już teraz możesz dać medal
            • marcysia51 malwisienia 13.10.05, 17:29
              robot jesteś czy co?
              • 18_lipcowa Re: malwisienia 13.10.05, 17:33
                marcysia51 napisała:

                > robot jesteś czy co?

                Nie, wystarczy leniem nie być.
              • malwisienia Re: malwisienia 13.10.05, 18:21
                nie jestem robot, sekret w tym że mój partner też ma rączki do roboty więc
                obowiązków domowych mam automatycznie połowę mniej, więc i do kina pójdę, na
                spacer, na imprezę, książkę poczytam;
                no i oczywiście pracuję, no a oprócz dziecka mam jeszcze na głowie koty i psa
                dlategoteż nie lubię jak ktoś narzeka na nadmiar obowiązków, bo ja jestem
                przykładem że można sobie znakomicie radzić nie robiąc z siebie przy tym woła
                roboczego
                • 18_lipcowa Re: malwisienia 13.10.05, 18:29
                  Malwisiena ale nie każda ma męza co odróżnia kuchenkę od lodówki, odkurzacz od
                  żelazka i por od kalafiora. Większość to słodkie niedojdy które albo nic nie
                  potrafią albo im się nie chce, albo są uczeni przez matki a potem zony że oni
                  umieć sprzątać, gotować ,robić zakupy nie muszą.
                  • malwisienia Re: malwisienia 13.10.05, 18:31
                    jest na to pare przysyłów: widziały gały co brały, jak sobie pościelesz tak się
                    wyśpisz....
                    • 18_lipcowa Re: malwisienia 13.10.05, 18:35
                      malwisienia napisała:

                      > jest na to pare przysyłów: widziały gały co brały, jak sobie pościelesz tak
                      się
                      >
                      > wyśpisz....

                      ale kochana...te żony wcale nie narzekają. One raczej są słodko rozczulone,
                      rozbawione że maja takich lewusów za męzów.
                      Juz nie wspomnę o idiocie z forum Ciąza i poród co myślał że jak na pieluchach
                      jest napisane do 2 kilo -to nie oznacza wagi dziecko tylko ilośc kupy...
                      Raz wstyd takiego mieć ,dwa się do tego przyznawać.

                      Było już tu pare wątków gdzie żonki prześcigiwały się...która z nich ma
                      głupszego męża.
                  • pade albo 13.10.05, 18:51
                    ktoś ma męża, który ciężko pracuje od rana do wieczora w tym równiez w soboty.
                    I z kim tu dzielić obowiążki panno mądralińska?
                    • malwisienia Re: albo 13.10.05, 18:57
                      jakby nie miał na utrzymaniu niepracującej żony to by nie musiał tyle tyrać
                      (a może ma kochankę?)
                      • pade może Twój ma 13.10.05, 19:04
                        nie, na pewno ma, niewyżyta jesteś na pewno skoro tyle jadu z Ciebie wychodzi.
                        Ja nie zamierzałam być złośliwa, ale gdy czytałam Twoją odpowiedź, na pytanie,
                        które nie było do Ciebie to aż mnie zatkało. Jędza jesteś i tyle.
                        • 18_lipcowa Re: może Twój ma 13.10.05, 20:13
                          pade napisała:

                          > nie, na pewno ma, niewyżyta jesteś na pewno skoro tyle jadu z Ciebie
                          wychodzi
                          > .
                          > Ja nie zamierzałam być złośliwa, ale gdy czytałam Twoją odpowiedź, na
                          pytanie,
                          > które nie było do Ciebie to aż mnie zatkało. Jędza jesteś i tyle.



                          błehehe, prawda zabolała...
                          • pade Re: może Twój ma 13.10.05, 20:17
                            ojej, ale się przejęłam...
                            podajcie sobie rączki z tą..piiiiiii
                            • 18_lipcowa Re: może Twój ma 13.10.05, 20:19
                              pade napisała:

                              > ojej, ale się przejęłam...
                              > podajcie sobie rączki z tą..piiiiiii

                              oj jak zabolało oj oj...
                              • pade Re: może Twój ma 13.10.05, 20:26
                                Ale co mnie miało zaboleć, bo ja już przestałam kojarzyć?
                                Chodzi Ci o mojego męża? Poszukaj sobie w wyszukiwarce czy ja kiedykolwiek na
                                niego narzekałam. Ja poślubiłam rewelacyjnego faceta. Czego i tobie życzęsmile))
                                I daruj już sobie te złośliwości.
                                • 18_lipcowa Re: może Twój ma 13.10.05, 20:27
                                  pade napisała:

                                  > Ale co mnie miało zaboleć, bo ja już przestałam kojarzyć?
                                  > Chodzi Ci o mojego męża? Poszukaj sobie w wyszukiwarce czy ja kiedykolwiek na
                                  > niego narzekałam. Ja poślubiłam rewelacyjnego faceta. Czego i tobie życzęsmile))
                                  > I daruj już sobie te złośliwości.

                                  hihi i nawet nie zrozumiała..
                      • 18_lipcowa Re: albo 13.10.05, 20:13
                        malwisienia napisała:

                        > jakby nie miał na utrzymaniu niepracującej żony to by nie musiał tyle tyrać
                        > (a może ma kochankę?)


                        hehe dobre...
                        biedni Ci męzowie...
                        • umasumak Re: albo 13.10.05, 20:25
                          18_lipcowa napisała:

                          >
                          > hehe dobre...
                          > biedni Ci męzowie...

                          Zobaczymy, czy będziesz hehać, gdy Twój chłopak będzie pracował całymi dniami,
                          a co zjadliwsze koleżanki będą sugerować, że Cię zdradza.
                          >
                          • pade Dzięki umasumak:) 13.10.05, 20:26

                            • 18_lipcowa Re: Dzięki umasumak:) 13.10.05, 20:27
                              dziękujesz bo sama byś nic lotnego nie wymyślila...?
                              • pade Re: Dzięki umasumak:) 13.10.05, 20:35
                                Wiesz co, idę poprzytulać się do męża i ucałować dzieci na dobranoc.
                                Nie mam już czasu dla Ciebie.
                                • 18_lipcowa Re: Dzięki umasumak:) 13.10.05, 20:36
                                  pade napisała:

                                  > Wiesz co, idę poprzytulać się do męża i ucałować dzieci na dobranoc.
                                  > Nie mam już czasu dla Ciebie.

                                  I tak Ci się dziwię, jakbym miala męza i dzieci to nie siedziałabym tyle na
                                  forum...Marnujesz cenny rodzinny czas dziewczyno.
                          • 18_lipcowa uma 13.10.05, 20:31

                            > Zobaczymy, czy będziesz hehać, gdy Twój chłopak będzie pracował całymi
                            dniami,
                            > a co zjadliwsze koleżanki będą sugerować, że Cię zdradza.


                            Uma, nie musi tyle pracować. Chociażby dlatego że nie ma niepracującej żonki na
                            utrzymaniu i gromady słodkich małych bąblów.
                            • umasumak Re: uma 13.10.05, 21:34
                              18_lipcowa napisała:

                              > Uma, nie musi tyle pracować. Chociażby dlatego że nie ma niepracującej żonki
                              na
                              >
                              > utrzymaniu i gromady słodkich małych bąblów.

                              A nie przyszło Ci do głowy, że facet tyle pracuje bo ma taki, a nie inny
                              charakter pracy? Że są takie zawody, stanowiska, które albo całkiem pochłaniają
                              człowieka, albo się w nich nie istnieje? Np mój mąż jest z zawodu audytorem.
                              Bardzo często wyjeżdża na kikudniowe audyty, a nawet jak jest w macierzystej
                              firmie, to jego praca nie kończy się po 8 godzinach. Gdyby nie był tak
                              zaangażowany i dyspozycyjny, to niestety podziękowanoby mu. Nie da się być
                              audytorem na pół gwizdka, obliczyć sobie, że np żona zarabia 3 tys, jest to
                              taka, a taka część audytorskiej pensji, w związku z czym, można sobie pozwolić
                              na zmieniejszenie czasu pracy o ileś tam procent. Tak sie po prostu nie da.
                              Pzdr
                              >
                              >
                  • gruba-buba Do Lipcowej 13.10.05, 20:54
                    boszzzz....aleś Ty sfrustrowana kobito....
            • 18_lipcowa droga marcysiu 13.10.05, 17:31
              to już dawaj medal bo mam kilka osób do obdarowania.
              zadbane, pomalowane, z dziećmi i posprzątane w domu.
              • maxim31 A mnie, Lipcowa, obdarujesz? 13.10.05, 17:38
                Jestem zadbana, wymalowana, dzieci zadowolone.

                Upps - ale mam nieposprzątanebig_grin

                Wolałam w wolnej chwili poczytacbig_grin I zrobic masaż stópekbig_grin
                • 18_lipcowa A obdaruję!!!!!!!!!!!!!! 13.10.05, 17:42
                  Bo Cię lubię ;D
        • malwisienia Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 17:22
          wyczyn to jest jak się ktoś wdrapie na Mount Everest, a dzieci to prawie każdy
          ma wiec nie ma co robić z siebie nie wiadomo jakich bohaterek z tego powodu
          • 18_lipcowa Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 17:34
            malwisienia napisała:

            > wyczyn to jest jak się ktoś wdrapie na Mount Everest, a dzieci to prawie
            każdy
            > ma wiec nie ma co robić z siebie nie wiadomo jakich bohaterek z tego powodu

            Otóż to!
        • maxim31 Nie rozumiem problemu:) 13.10.05, 17:23
          Robię to, na co mam ochotę. Czyli - albo pracuję, albo siedze w domu. I to moja
          sprawa, co w tym domu robię.

          I to przekonanie o cofaniu się. Niektórzy nie rozwijają się pracując. Niektórzy
          stoja w miejscu zajmując się domem.

          Takie uogólnianie jest bez sensu.
          Wszystko zalezy od człowieka.
      • pade lipcowa to jest wątek o MATKACH 13.10.05, 18:50
        pracujących w domu
        Nie dziwię się że czułaś się w domu jak pasożyt bo nim byłaś. Co Ty właściwie
        miałaś do roboty? Zająć się sama sobą?
        Prowadzenie domu i opieka nad dzieckiem to już zupełnie inna bajka.
        Po co Ty się znowu wtrącasz?
        • 18_lipcowa Re: lipcowa to jest wątek o MATKACH 13.10.05, 20:15
          pade napisała:

          > pracujących w domu

          Ale nie DLA matek.

          > Nie dziwię się że czułaś się w domu jak pasożyt bo nim byłaś. Co Ty właściwie
          > miałaś do roboty? Zająć się sama sobą?

          Nie byłam pasożytem bo na swoje podpaski zarabiałam sama.
          I co miałam do roboty? No własnie, zajmowałam się sobą...wiesz jakie to miłe?

          > Prowadzenie domu i opieka nad dzieckiem to już zupełnie inna bajka.
          > Po co Ty się znowu wtrącasz?

          Bo mam taki kaprys.
          • pade Re: lipcowa to jest wątek o MATKACH 13.10.05, 20:18
            Wieeem, jeszcze pamiętamsmile))
    • sunflower Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 17:30
      Z moja corka bylam 3 lata w domu - poszla do przedszkola, ja do pracy.
      Ponad 10 lat pracowalam bez przerwy - teraz urodzilam syna. Od stycznia wracam
      do pracy. Syn ma teraz 2,5 m-ca i powiem szczerze: podziwiam mamy ktore maja
      np. dwojke malych dzieci, zajmuja sie domem i jeszcze realizuja swoje pasje.
      Nalezy im sie szacunek - bo byc mama to praca na caly etat, a niekiedy nawet na
      dwa. I tyle.
      • andaba A mnie zastanawia co innego: 13.10.05, 17:44
        Mianowicie wiele z Was pisze, że w pracy odpoczywa, że nie wytrzymałyby w domu
        non stop, bo to męczące itp.

        Rozumiem, że kobiety wracają do pracy, ze względów finansowych, po to, aby nie
        wypaść z obiegu, żeby nikt miejsca pracy nie zajął, w końcu po to żeby się
        realizować - nie po to w końcu ktoś się kształci lata, żeby potem ziemniaki
        obierać - ale żeby odpocząć???
        Przecież to co w domu, samo się nie zrobi, trzeba zrobić zakupy, ugotować,
        wyprasować, posprzątać, no i zająć się dzieckiem - kiedy w sytuacji, gdy
        wychodzi się o 7, wraca o 16, dziecko idzie spać o 19?
        Albo więc dziecko jest nieco zaniedbane, albo w domu bajzel, albo się wszystko
        robi po nocach i w rezultacie wiecznie nie dosypia.
        Napiszcie mi jak to wszystko godzicie - bo nie jestem w stanie pojąć.
        Nie było mnie kiedyś pół dnia - do lekarza poszłam - po powrocie nie wiedziałam
        w co ręce włożyć, mimo że mąż i babcia byli w domu. A gdyby nie byli??? I tak
        codziennie???
        Stanowczo prościej jest mieć ośmioro dzieci i siedzieć w domu, niż mieć jedno i
        pracować - to moje zdanie.
        • katarzyna.br Re: A mnie zastanawia co innego: 13.10.05, 17:51
          Mi osobiście nie jest latwo, jestem przemęczona, biorąc pod uwagę fakt, że
          pracuję na część etatu w jednej firmie, na drugą częśc prowadzę wlasną firmę a
          na trzecią część piszę artykuly.
          Prawda jest taka że od ponad roku (odkąd wrócilam do pracy) nie przeczytalam
          żadnej normalnej ksiązki ( nocy zarywać nie chcę bo jesten non-stop śpiąca).

          Pozdrawiam

          • katarzyna.br Re: A mnie zastanawia co innego: 13.10.05, 17:54
            No ale sama tego chcialam decydując się na dziecko. Nie narzekam, tylko brakuje
            mi czasu na drobne przyjemności. Ale co tam, kiedyś sobie to odbije.
            • ewcialinka Re: A mnie zastanawia co innego: 13.10.05, 18:02
              mój mąz tak twierdzi w każdej kł,otni mi to wymawia... ale jeszcze nigdy nie
              zrobił tyle ile ja zostając samemu z dzieckiem
              • katarzyna.br Re: A mnie zastanawia co innego: 13.10.05, 18:04
                Mam to samo, ja zwyczajnie boję się zostawić go samego z córką na caly dzien,
                bo z pewnością mieszkania bym nie poznala.
                • 18_lipcowa Re: A mnie zastanawia co innego: 13.10.05, 18:05
                  katarzyna.br napisała:

                  > Mam to samo, ja zwyczajnie boję się zostawić go samego z córką na caly dzien,
                  > bo z pewnością mieszkania bym nie poznala.

                  Kogo? Męża?
              • katarzyna.br Re: zamiast marnej dyskusji 14.10.05, 10:05
                Zamiast deliberować na marnym poziomie może matki - niepracujące zajęłyby się
                dziećmi a matki-pracujące pracą. Wszyscy musimy się rozwijać przecież.

                Do dzieła
        • pade Re: A mnie zastanawia co innego: 13.10.05, 19:01
          To ja Ci odpowiem
          Wychodzisz z dziećmi do żłobka, przedszkola czy szkoły przed siódmą, potem
          jedziesz do pracy, wracasz do domu z dziećmi. W tym czasie wiadomo, nikogo nie
          było, bałaganu nie ma, dzieci wracają w tym samym ubraniu co były, więc tylko
          jedna zmiana do prania. Jeśli zakupy zrobiłaś po drodze, to teraz szybko
          robisz coś na ciepło, albo masz ugotowane z poprzedniego dnia (ja tak robiłam-
          obiad gotowałam wieczorem na następny dzień). No i masz czas na: wyjście np. do
          lekarza, na podwórko z dziećmi, na pocztę, itd. Potem kolacja i spanie, pralkę
          chyba każdy ma, jak się prasuje na bieżąco nie ma tego dużo. No i można zająć
          się mężem , albo książkę poczytać. Większe zakupy i sprzątanie w sobotę,
          niedziela-odpoczynek całkowity.
          Siedząc w domu z dziecmi musisz się liczyć z tym, że cały dzień możesz chodzić
          za nimi z odkurzaczem i ścierą, na dwór też się kilka razy wychodzi, więc ilość
          prania i prasowania wzrasta, posiłki (jest ich automatycznie więcej) samemu
          trzeba przygotować i po nich pozmywać, itd...
          Mieć jedno dziecko i pracować to BAJKA. Trzeba umieć się zorganizować i tyle.
          • faceeet zostaw meza!!! chce miec dziecko z Toba :) 13.10.05, 19:14
          • y_y Re: A mnie zastanawia co innego: 14.10.05, 00:16
            nic dodac nic ująć smile dziecko usypia o 20.30, wczesniej 2-3 godziny na zabawę
            tylko z nim, wszystkie rzeczy domowe nie zajmują wiecej niż 1-1,5 h dziennie, a
            ponadto mozna je juz robić z pięciolatką (i ta ma frajdę) wiec wieczór (2-3 h
            zanim pojdę spać) tylko mój. niestety - tylko mój, bo mąż codziennie pracuje do
            23. soboty i niedziele tez wink. nie ma co robić zbędnej martyrologii wg mnie.
          • kosmitos Re: A mnie zastanawia co innego: 14.10.05, 11:08
            no może nie bajka ale faktycznie nie jest źle-zwłaszcza jak człowiek pracą się
            przejmuje tylko tyle ile trzeba to nawet stresu dużego nie ma
        • kosmitos Re: A mnie zastanawia co innego: 14.10.05, 11:00
          nie wiem jak to jest mając dużo dzieci, ale co do 1 dziecka i pracy to nie jest
          trudne-ja i mąż w pracy, mała u dziadków lub z opiekunką, wracamy do domu i
          wtedy ktoś bawi się z dzieckiem a drugi wykonuje czynności domowe, potem-czyli
          po 19.00 mała jest kąpana, je kolację, jeszcze się trochę bawimy a później ona
          idzie spać a my robimy co chemy-kąpiel, telewizja, znajomi itp..
    • faceeet glos wroga... 13.10.05, 19:23
      Ja nie mam zdania jeszcze na 100%, ale
      1) skoro obydwie moje Babcie pracowaly i potrafily utrzymac dom (dziadkowie
      umarli za mlodu!),
      2) skoro moja Mama pracowala i dala rade (nie czuje sie nie kochany) (ok, Tato
      jej pomagal troszke),
      3) skoro w mojej pracy sa fajne babki, ktore maja dzieci i nie przeszkadza im
      to pracowac,

      to co ja mam myslec o kobietach zostajacych w domu? Jeszcze nie wiem, ale
      dochodze do niepokojacych wnioskow...
      • pade Re: glos wroga... 13.10.05, 19:35
        Należało by jeszcze rozważyć czy kobieta zostaje w domu na stałe czy na krótki
        okres, by dzieci "odchować" zanim pójdą do przedszkola.
        A Ty faceeet masz żonę i dziecko?
        • yenna_m Re: glos wroga... 13.10.05, 19:38
          faceeet, a powiedz ty mi kochany jak wtedy z dostepnoscia przedszkoli bylo wink
        • faceeet Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, zeby 13.10.05, 19:48
          jeszcze lepiej poznac kobiety i je zrozumiec, i zeby byc jeszcze idealniejszym
          i zajebistszym facetem smile...
          Ale teraz glownie poznaje was po to by wiedziec jakich kobiet unikac i czego
          chce od kobiety w przyszlosci, zeby nie dac sie wrobic jak koledzy. Jestem po
          prostu zwolennikiem podejscia naukowego do rozwiazywania problemow.
          • scarlett_poland Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 19:59
            mysle ze nie masz pojecia o czym piszesz nie jestes kobieta i nie rozumiesz
            pewnych spraw a z twoich wypowiedzi wyglada ze masz jakies 20 lat , i nprawde
            malo wiesz o zyciu , jak bedziesz mial zone i dziecko to wroc i sie wypowiedz
            • 18_lipcowa Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 20:17
              scarlett_poland napisała:

              > mysle ze nie masz pojecia o czym piszesz nie jestes kobieta i nie rozumiesz
              > pewnych spraw a z twoich wypowiedzi wyglada ze masz jakies 20 lat , i nprawde
              > malo wiesz o zyciu , jak bedziesz mial zone i dziecko to wroc i sie wypowiedz


              błehehehe niezła, ta sama śpiewka...
              • pade Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 20:20
                A z tego wynika, że faceeet i Pani Lipcowa to jedna i ta sama osobasmile
                • 18_lipcowa Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 20:21
                  pade napisała:

                  > A z tego wynika, że faceeet i Pani Lipcowa to jedna i ta sama osobasmile


                  A co, cięzko Ci przyjąć do wiadomości to że jest więcej osób niż ja co myślą
                  tak samo?
                  Czy może cięzko Ci skumać że moze tak własnie myślą mężczyźni?
                  • pade Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 20:24
                    Ależ kochana, ja sobie nie mogę wyobrazić, żeby osoby które nie mają dzieci
                    myślały inaczej niż Ty czy faceeet. To normalne i ja Cię rozumiem, wiem
                    dlaczego masz takie a nie inne poglądy.
                    Ale...tylko krowa zdania nie zmienia, prawda?
                    • 18_lipcowa Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 20:25
                      pade napisała:

                      > Ależ kochana, ja sobie nie mogę wyobrazić, żeby osoby które nie mają dzieci
                      > myślały inaczej niż Ty czy faceeet.

                      A dlaczego? Uwierz mi SĄ NA ŚWIECIE mądre mamy, takie które pracują ,wychowują
                      dzieci itp..Ja wiem że nie dorównasz ale nie szczekaj chociaż.

                      To normalne i ja Cię rozumiem, wiem
                      > dlaczego masz takie a nie inne poglądy.
                      > Ale...tylko krowa zdania nie zmienia, prawda?
                      • pade Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 20:30
                        Kobieto łopatologicznie: pracowałam mając dziecko i pracować zamierzam po
                        odchowaniu córci. Nie jestem głupia w przeciwieństwie do Ciebie i nie szczekam.
                        Nie zaczynaj ze mną dzisiaj bo nie mam humoru.
                        Ja do Ciebie miło a Ty po chamsku.
                        No, ale już Cię znam, więc czego ja się spodziewałam, słoma zawsze z buta
                        wychodzi, prędzej czy później.
                        • 18_lipcowa Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 20:31

                          > Kobieto łopatologicznie: pracowałam mając dziecko i pracować zamierzam po
                          > odchowaniu córci. Nie jestem głupia w przeciwieństwie do Ciebie i nie
                          szczekam.
                          >
                          > Nie zaczynaj ze mną dzisiaj bo nie mam humoru.
                          > Ja do Ciebie miło a Ty po chamsku.
                          > No, ale już Cię znam, więc czego ja się spodziewałam, słoma zawsze z buta
                          > wychodzi, prędzej czy później.


                          No patrz i znowu szczeka.
                          • pade Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 20:32
                            To Ty miauczenia od szczekania nie umiesz odróżnić?
                            I podobno miałaś psa?
                            • 18_lipcowa Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 20:35
                              pade napisała:

                              > To Ty miauczenia od szczekania nie umiesz odróżnić?
                              > I podobno miałaś psa?


                              No właśnie i przypominasz mi go strasznie.
                              Nie może nic zrobić bo jest mały a i tak szczeka , to z bezsilności.
                              • scarlett_poland Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 21:18
                                wiesz co lipcowa czepiasz sie wszystkich i wszystkiego chyba wkurza cie twoje
                                wlasne zycie i wyzywasz sie na innych albo zazdroscisz?
                                • 18_lipcowa Re: Jasne, ze nie... ja tu poczatkowo przylazlem, 13.10.05, 22:44
                                  scarlett_poland napisała:

                                  > wiesz co lipcowa czepiasz sie wszystkich i wszystkiego chyba wkurza cie twoje
                                  > wlasne zycie i wyzywasz sie na innych albo zazdroscisz?

                                  Pudło kochana
            • faceeet nie musisz sie na mnie wyzywac za meza... 13.10.05, 21:40
              • pade Re: nie musisz sie na mnie wyzywac za meza... 13.10.05, 22:24
                do kogo Ty właściwie kierujesz te swoje komentarze?
                • faceeet do scarlett, ale cos tu sie porozjezdzalo :) 13.10.05, 22:42
    • jagoda56 Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 19:40
      Dziewczyny wszystkie argumenty rozumiem,tylko wkurza mnie hasło,że praca
      rozwija.Owszem praca naukowca,lekarza,prawnika i tego typu zawody.Czy pracując
      30 lat w biurze i robiąc 8 godzin to samo rozwija nas?A praca typu-kasjerka w
      hipermarkecie,u rzeźnika nabijać kiszka,albo na poczcie przyjmować opłaty?Nie
      chcę byc złośliwa,ale nie generalizujmy.Do pracy bym poszła ze względów
      finansowych,bo rozwijać mogę się w domu np.mogę się uczyć ekonomi.Prawda?
      • yenna_m Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 19:41
        mnie praca naukowca czy prawnika nie rozwija

        znam mase prawnikow czy naukowcow, o ktorych trudno powiedziec, ze sa
        rozwinieci wink
        a horyzonty myslowe maja... oj, mautkie. i zainteresowania żadne.
        • yenna_m Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 19:42
          marniutkie te horyznonty - znaczy sie
        • 18_lipcowa Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 20:18
          yenna_m napisała:

          > mnie praca naukowca czy prawnika nie rozwija
          >
          > znam mase prawnikow czy naukowcow, o ktorych trudno powiedziec, ze sa
          > rozwinieci wink
          > a horyzonty myslowe maja... oj, mautkie. i zainteresowania żadne.


          Tak za to mamy siedzące z dziećmi w domu po ileś tam lat są super rozwinięte,ba
          one się non stop rozwijają, tylko skąd te wątki że na nic nie mają czasu?
          • yenna_m Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 20:34
            lipcowa, sa tak rozwiniete jak Ty wink no dobra, mozliwe, ze inaczej tongue_out

            chcialm tym samym napisac, ze wszelkie uogolnienia to bardzo zle swiadcza o
            uogolniajacych. To, co kto robi w domu zalezy od tego, jakim jest czlowiekiem.
            Jeden se w wolnym czasie, zamiast sie rozwijac wink popyka na forum (choc w sumie
            nie bardzo jest zwiazany z tym forum wspolnym interesem wink ), inny se poczyta,
            pozglebia jakies zagadnienia, albo chocby dla uspokojenia nerwow udzierga
            sweterek na drutach wink

            no i cholera- czy celem w zyciu jest samorozwoj? Czy samodoskonalenie,
            wspinanie sie na szczyty kariery, robienie fakultetu za fakultetem (alem se
            dowalila wink ) sprawi, ze nasze zycie ma GŁĘBSZY sens? Ja glebszego sensu nie
            widze w tym dyplomie za dyplomem.

            Nie wiem, pewnie to dyskusja na inny wątek.

            Ale istnieją rzeczy o niebo wazniejsze niz kolejny dyplom, kolejny szczebel
            kariery. Niż pseudointelektualna samorealizacja. Ale żeby to zrozumiec trzeba
            chyba dorosnac.
            • gruba-buba Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 21:04
              No chyba, że zdobycie kolejnego dyplomu jest po prostu rodzajem intelektualnej
              rozrywki (jakże pożytecznej) i odskoczni od codzienności i obowiązków domowych.
              Czyż nie? (Tylko dlaczego to hobby jest takie kosztowne? wink
              • yenna_m Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 21:06
                no chyba, ze to jest hobby a nie sens zycia - prawda.
                kosztooowne bardzo, niestety sad
              • 18_lipcowa [...] 13.10.05, 22:43
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • marcysia51 Lipcowa i inne roboty 13.10.05, 22:45
                  No leniem to ja napewno nie jestem,ale ty lipcowa pewnie wiesz lepiej.
                  Mój mąż odróżnia wszystkie sprzęty AGD,warzywa wie też jak się nazywają,gotuje
                  świetnie,sprzata też.Tylko my w odróżnieniu od niektórych wolimy zamiast ciągle
                  pucowac mieszkanie,latac ze szmatą i ścierą lub odkurzaczem,zmywac
                  gary,prasowac tony ciuchów,wolimy zająć się dzieckiem,pobawić się z
                  nim,porysować,poczytac książkę,wyjść na długaśny spacer itp.Bo to jest
                  najwazniejsze.A nie dzieciak bawiący się 8 godzin sam bo mamusia musi
                  sprzatać,no ale cóz tak jest w większości domów gdzie są "idealne gospodynie"
                  hm ale czy dobre matki?
                  • 18_lipcowa Ja robot?????? W życiu! 13.10.05, 22:48
                    ...
                    • marcysia51 Re: Ja robot?????? W życiu! 13.10.05, 22:49
                      To nie do ciebe,robot to malwisienia.
                      • umasumak Re: Ja robot?????? W życiu! 13.10.05, 22:52
                        marcysia51 napisała:

                        > To nie do ciebe,robot to malwisienia.

                        Malwisienia to połowa robota, druga to jej mąż.
                        • marcysia51 Re: Ja robot?????? W życiu! 13.10.05, 23:13
                          Aha czyli malwisienia to Cyborg.
                      • 18_lipcowa Re: Ja robot?????? W życiu! 13.10.05, 22:53
                        No jak nie do mnie?
                        Napisane było Lipcowa i inne roboty?

                        Wg Ciebie ten kto ma w domu czysto to robot?
                        Bo widzisz wg mnie ten co ma nieporządek to brudas.
                        • marcysia51 Re: Ja robot?????? W życiu! 13.10.05, 23:12
                          Ale mam szczęśliwe i zadbane dziecko a to dla mnie jako dla matki najwazniejsze
                          ale co ty możesz o tym wiedzieć.
                          • 18_lipcowa Re: Ja robot?????? W życiu! 13.10.05, 23:13
                            marcysia51 napisała:

                            > Ale mam szczęśliwe i zadbane dziecko a to dla mnie jako dla matki
                            najwazniejsze
                            >
                            > ale co ty możesz o tym wiedzieć.

                            oh jak ja kocham te pogardliwe teksty " co ty mozesz o tym wiedzieć"...No nic
                            nie mogę wiedziec, ale widzisz tak mi pasuje.
                • yenna_m Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 22:54
                  ale lipiec, nie kazdy ma taka pulę zdolnosci, zeby sobie poradzic ze
                  studiowaniem
                  i w sumie nie rozumiem tego przytyku - gdybysmy wszyscy prawnikami wink byli, to
                  nie byloby komu leczyc, sprzatac biur, wywozic smieci na wysypisko, reperowac
                  samochodow, pracowac w sklepie (zauwaz, ze sa to cholernie pozyteczne i wazne z
                  punktu widzenia interesu spolecznosci zawody)

                  cala banda prawnikow wink lipiec nie uszyje Ci ladnych wygodnych butow czy nie
                  zrobi zastrzyku w szpitalu ani nie odbierze porodu.

                  nie wiem, czego sie czepiasz

                  a jak za ciezkie co co?
                  ujma na honorze?

                  eeeeee.... to, co piszesz to takie przeprzenie kotka za pomoca mlotka - moim
                  zdaniem zupelnie nieprzemyslane. Zwykly ping-pong zeby zainstniec na sile w tym
                  wątku (chociaz w sumie niewiele do niego, MSZ wnosisz)
                  • 18_lipcowa Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 22:56
                    ale nie kumam za bardzo kumam dziecko o co Ci chodzi z tymi prawnikami?
                    • yenna_m Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 22:57
                      a w sumie o nic wink lipiec
              • 18_lipcowa Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 22:56
                dla niektorych bywa cięzkie...
                • yenna_m Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 22:59
                  lipiec, no i co z tego, ze dla niektorych bywa ciężkie?
                  to bywa.
                  ale to nie oznacza, że skoro dany czlowiek nie ma zdolnosci zapamietywania
                  wielkiej ilosci informacji, to jest malo wartosciowym czlowiekiem.
                  Lipiec, mysle, ze trochu pozajaczkowalo Ci sie, co w zyciu jest wazne.

                  Nie papierek jest wazny. Ale to, jakim sie jest czlowiekiem.
                  Czlowieczenstwo.
                  • 18_lipcowa Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 23:02
                    Tak ale nie zrozumiałaś, bo ja zupełnie nie o tym.
                    • yenna_m Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 23:06
                      18_lipcowa napisała:

                      > Tak ale nie zrozumiałaś, bo ja zupełnie nie o tym.
                      >

                      no to pisz calym zdaniem - co nieciezkie jest smile

                      bo potem wychodza sytuacje, ze ja o niebie a Ty o chlebie albo na odwrot wink
            • betty_julcia Pade:) 13.10.05, 21:26
              Hej. Nie bierz do siebie tego co jest tutaj wypisywane. Zauważ że wypisują
              bzdury osoby do których nie było skierowane pytanie. Tak naprawdę to co oni
              mogą wiedzieć o prowadzeniu domu, wychowywaniu dziecka. JA wiem ze wyprać,
              odkurzyć i ugotowac to pikuś, też tak uważam, za to zrobić to samo nie
              spuszczając z oka dziecka, między karmieniami, przewijaniem pieluch,
              wycieraniem tyłka i obślinionej buźki, póżniej odpowiadaniem na 100 pytań,
              podaniem 100 rzeczy do zabawy, do jedzenia itp itd. Zresztą, każda mama wie o
              czym piszę i właściwie tylko mama. He he

              Ja na szczeście mam taką sytauację że pracuję na uczelni więc spełniam swe
              ambicje, mam kontakt z ludźmi, kolegai z pracy, studentami. Ale jak chcę i
              zachodzi taka potrzeba to jestem w domu i spędzam tam tyle czasu ile chcę. Tak
              więc jestem pół kura domowa. Jako kura domowa dużym kosztem podnoszę swoje
              kwalifikacje zdobywając uprawnienia zawodowe i robiąc mnóstwo innych rzeczy
              poza tymi określonymi jako pikuś. I wiesz? Szczerze przyznam że dla mnie osoba
              która pracuje nie jest warta otrzymania medalu. Po spędzeniu czasu w pracy,
              wśród ludzi, człowiek czuje się dowartościowany i z inną ochotą i przyjemnością
              wykonuje całą resztę obowiązków. JAk dziecko jest nakarmione i wybawione przez
              panie żłobkowe to także inne wraca do domu. Życie nabiera zupełnie innych
              kolorów.
              Tak więc bez przesady z tymi medalami. Ja jestem jedną nogą z jednej, grugą z
              drugiej strony i dobrze wiem o ile trudniej pogodzić jest wszystkie obowiązki
              jak się na okrągło jest w domu z dzieckiem.
              A na męza nie mam co liczyć. Wcale nie dlatego że ma kochankę czy darmozjada w
              domu. Mamy własną, dobrze prosperującą firmę i nasz podział jest taki że to on
              jest tam dyspozycyjny dniem i noca a ja gdzie indziej....
              Każdy ma inną sytuację więc totalną głupotą jest wyśmiewanie kogoś i bezczelne
              łapanie za słowa.
              ------------------------------------------------------
              Betty to mama a to jestem ja:
              GWIAZDECZKA
              • pade Re: Pade:) 13.10.05, 22:20
                Miła jesteś bardzo. Dziękuję. Przestałam pisać bo lipcowa się wtrynia i
                podpuszcza i przez to pyskówka wyszła a nie normalna dyskusja.
                Ja też chcę iść do pracy, nawet nie po to żeby się "porozwijać", ale żeby
                odpocząć od domu. Na razie moje dzieci na to nie gotowe, ale przyjdzie czas.
                Mąż widzi jaka jestem czasami zmęczona, zresztą Wy same wiecie jak to jest.
                Ale warto, naprawdę warto. Praca nie zając , a dzieci nie zawsze będą malutkie.

                moje słoneczka
                moi piękni jubilaci
          • mooie Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 21:17
            Lipcowa,już wiem dlaczego jestes taka zacięta:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=8601378&v=2&s=0
            Może trochę po chamsku,ale to wiele tłumaczy.
            • wieczna-gosia no matki jak pragne zdrowia 13.10.05, 21:54
              > Ja tam nie wiem ale ja siedziałam w domu kilka miesięcy i myślałam że
              > ochu...am. Dlatego kilka lat jest dla mnie niewyobrażalne.
              > Czułabym się nieprzydatna, jak leń, pasożyt itp.
              > Bo co to jest posprzątać, odkurzyć , poprać - żaden wyczyn tak naprawdę.
              >

              powychowywac dzieci moja droga.... po to sie jest w domu a nie po to by byc
              skrzyzowaniem robota kuchennego z pralnia chemiczna.

              Umowmy sie- kobieta ktora pracuje- w tym obecnie ja- placi przedszkolu/
              zlobkowi/ niani nie zeby popral i pogotowal. A takze nie po to, by owa osoba
              odsiadziala 8 godzin z naszymi dziecmi patrzac w sciane. Placimy za to by byla z
              naszymi dziecmi.

              A tymczasem kiedy to MY zostajemy z owym dzieckiem- phi- poprac, poprasowac....

              Ladies!!!
              Ile pracujacych matek- w tym ja przyznaje- bez bicia przyznaje ze CZASAMI MA
              DOSC? ze WOLI BYC W PRACY NIZ W DOMU, BO W DOMU PO 8 GODZINACH Z DZIECMI OSZALEC
              MOZNA?

              Ja bardzo prosze nie dajcie strywializowac tego o co pyta scarlet.

              Ona nie pyta dlaczegop nikt nie szanuje pracy skrzyzowania robota kuchennego z
              pralnia chmieczna. Chcoaz niby w zasadzie czemu tej pracy nie szanowac.

              Ona sie pyta dlaczego BEZ ZMROZENIA OKA odsdajemy opiekunce pensje,
              przedszkolance, ktora nasze dziecko poniza skoczymy do oczu, a ierwsze
              skojarzenie z matka w domu- no jasne sprzata, wyciera, zamiata. O ile nie
              inwestuje we wlasny rozwoj intelektualny to sie cofa.

              czyli co- wszystkie przedszkolanki na tym swiecie to poldebilki? Wszystkie
              nianie to kretynki o mozgu orangutana?

              No slowo daje czytam ten watek i oczom nie wierze.

              posprzatac odkurzyc i poprac chetnie dam komu innemu. I zawsze dawaklam. Z
              dziecmi przebywac uwielbiam. i kiedy byla w domu to DLA NICH a nie dla czystego
              dywanu, ktory zdjelam bo strasznie duzo roboty z tym odkurzaniem, ani dla obiadu
              dwudaniowego bo do takich specjalnosci jeszcze nie doszlam.

              Przyznam szczerze- NIEWIELE znam matek, ktore maja czas i ochote a takze power
              by calkowicie nieodplatnie doprowadzic dzieci do pozomu zerowki wylacznie w domu.

              Ale kilka znam. Sama do nich nie naleze i wlasnie dlatego wrocilam do pracy.
              Moja pensja starcza na przedszkole i waciki, bo nadal dom jest dla mnie
              priorytetem. Natomiast znam kilka kobiet, dla ktorych full respect, bo prace
              wlozona przez nie widac. I ostatnia rzecza o ktorej mysle jak patrze na ich
              dzieci- jest odkurzacz i garnek.
              • pade no nareszcie 13.10.05, 22:23
                piękny łopatologiczny wykładsmile
                • umasumak Re: no nareszcie 13.10.05, 22:42
                  pade napisała:

                  > piękny łopatologiczny wykładsmile

                  Zgadzam się, ale obiawiam sie jednocześnie, że dla niektórych całkowicie
                  niezrozumiały wink
                  • wieczna-gosia Re: no nareszcie 13.10.05, 22:43
                    tez tak sadze ale co napisalam to moje, nie?
                    • umasumak Re: no nareszcie 13.10.05, 22:45
                      wieczna-gosia napisała:

                      > tez tak sadze ale co napisalam to moje, nie?

                      Tyż prawda wink
              • aluc Re: no matki jak pragne zdrowia 13.10.05, 23:07
                wieczna-gosia napisała:

                > Ladies!!!
                > Ile pracujacych matek- w tym ja przyznaje- bez bicia przyznaje ze CZASAMI MA
                > DOSC? ze WOLI BYC W PRACY NIZ W DOMU, BO W DOMU PO 8 GODZINACH Z DZIECMI
                OSZALE
                > C
                > MOZNA?

                oszaleć można i po trzech godzinach smile
                ale wolę być w piekle niż w pracy wink

                gosia, ja tylko nie jestem pewna, czy rzeczywiśćie o to scarlet chodziło co jej
                wmawiasz wink
                • wieczna-gosia Re: no matki jak pragne zdrowia 13.10.05, 23:09
                  mi o to chodzi w kazdym razie.
                  wpiekle juz byl;am teraz sobie do pracy pochodze.. popatrz aluc jak to sie
                  plecie smile
                  • triss_merigold6 Gosiaaa! 14.10.05, 08:42
                    Praca. Wolę być w pracy. Od niedawna weekendowo pracuję (w domu praca to co
                    innego) i to boskie uczucie wyjść, zamknąć drzwi a potem parę godzin robić coś
                    za co płacą i jeszcze jest w miarę twórcze. Od przyszłego tygodnia będzie
                    niania a ja wreszcie będę mogła coś sensownego zrobić w domu bez
                    opcji "wychodzenie z pokoju co 3 minuty".
                    Niech żyje praca.
                    Dziecię jest super jak od niego odpocznę chwilę.
                    W pracy jest się z dorosłymi ludźmi zamiast z eee, meee, łaaa, bleee, bababab.
              • gruba-buba Re: no matki jak pragne zdrowia 14.10.05, 10:07
                to ja jeszcze wkwestii tego "radzenia sobie". Te perfekcjonistki (ja niestety
                też) nie radzą sobie, bo wszystko chiały by mieć super hiper. A to jest
                niemożliwe! Trzeba sobie ustawić pewne priorytety. Jasne, że chata nie powinna
                zarosnąć brudem, ale to też nie muzeum.

                A faktycznie praca jest istotne w naszej świadomości najlepiej postrzeganą
                odskocznią od kieratu. Bo można sfiksować siedząc tylko w domu. Jakby nie było
                nam potrzeba zwykłego kontaktu z innymi dorosłymi ludźmi, czy to stały etat i
                praca zawodowa, czy jakieś doszkalanie, czy choćby zwykły aerobik. Pomijam tu
                wszelkie kwestie finansowe.
            • gruba-buba Re: dlaczego kobieta ktora .... 14.10.05, 09:57
              Więc jednak nasza droga Lipcowa jest sfrustrowana....
              Ale o cholerkę frustruje inne babki?

              Sorki, ale nie nawidzę ludzi, którzy odreagowują kosztem innych!

              Lipcowa! Zmień nick i nastawienie do życia, może też nastawienie do matek,
              macierzyństwa i całego tego kieratu, będzie łatwiej i nam, i Tobie.
              Wyjątkowo i szczerze pozdrawiam Lipcową. Powodzenia kobieto!
    • czajkax2 Re: dlaczego kobieta ktora .... 13.10.05, 22:58
      No cóż autorce watku moge poradzic tylko jedno.
      albo zmień nastawienie męża, albo zmień męża.
      • ekan13 Re: dlaczego kobieta ktora .... 14.10.05, 01:03
        Kobieta, która "siedzi" w domu jest nic nie warta, jest kurą domową i kulą u nogi tylko wtedy kiedy się tak czuje. Jestem w domu od 7 lat, czuje sie w pełni dowartościowaną kobietą. Nie sądzę nawet abym się specjalnie uwsteczniła bo mam czasu zdecydowanie więcej na swój rozwój niż gdybym pracowała zawodowo.
        Czytam ksiązki, spotykam się z ludźmi, zrobiłam po drodze kilka kursów i jakoś wogóle nie odczuwam ze strony innych ani współczucia ani pogardy, ba nawet niejednokrotnie wyrazy uznania za pracę, którą wkładam w dom i dzieci. To my sami jesteśmy autorami własnego wizerunku. To my sami decydujemy o tym jak postrzegają nas inni. Chcesz być kurą - jesteś kurą, chcesz być orłem - jestes orłem. Poprostu mówisz - masz.
        • scarlett_poland Re: dlaczego kobieta ktora .... 14.10.05, 07:23
          mylisz sie moja droga jakby twoj maz ci mowil to co moj mi i to dluuuugo to
          sama bys nie wiedziala jak zyjesz , ja wiem ile jestem warta a moj watek wzoial
          sie stad o chcialam wiedziec jak na to inni patrza i widze ze punkt widzenia
          zalezy od punktu siedzenia i kazdy mysli tak jak mu wygodnie smile
          ja tez sie rozwijam jestem oczytana itd ale bardzo trudno wbic to do glowy
          mojego meza bo on uwaza ze jakbym siedzila chocby w sekretariacie w urzedzie i
          zarabiala 1500 zl to bym byla wiecej warta
          • agnieszkas72 Re: dlaczego kobieta ktora .... 14.10.05, 09:05
            Z moich doświadczeń wynika,że im dłużej kobieta wychowuje dzieci tym staje się
            to ciekawsze.Doprowadziłam do szkoły samodzielnie już dwójkę starszych.R$adzą
            sobie tak,że mogę być z nich bardzo dumna.Teraz oprócz przewijania niemowlaka i
            czytania Puchatka przedszkolakowi mogę grać w szachy,bawic sie programami
            matematycznymi,czytać o Kolumbie i dinozaurach.Staram sie żeby w domu był
            codziennie jakiś prosty obiad,żeby było w miarę czysto,ale to nie jest
            najważniejsze.
            • kasper68 Re: dlaczego kobieta ktora .... 14.10.05, 11:05
              Wydaje mi się, że zakres prac domowych jest znacznie zawężany także przez same
              zainteresowane bo przecież większość roboty jest robiona jakby mimochodem. to
              tak na marginesie po przeczytaniu wszystkich wątków. Zresztą czy wy wszystkie w
              blokach mieszkacie? Ilość obowiązków w dużej mierze zależy od wielkości domu,
              ilości dzieci i dyspozycyjności męża. A także od wielkości miejscowości w
              której się mieszka. Przecież mieszkając tak jak ja we własnym piętrowym domu, z
              dwójką dzieci (12 i 2 lata) i mężem pracującym od 7.00 do 18.00, niekiedy
              dłużej mam o wiele więcej obowiązków od tego co opisujecie. Sprzątanie-
              codziennie, duże porządki w soboty, gotowanie - zawsze dwa dania, pranie-
              codziennie, prasowanie - tak samo, zabawa, dopilnowanie oraz spacery z dwulatką
              w przerwach między innymi zajęciami, odwożenie i przywożenie starszego na
              zajęcia pozalekcyjne w sumie 6 przejazdów- minus mieszkania w małym mieście
              gdzie nie wszędzie można dojechać autobusem. Zakupy co dwa, trzy dni - do
              sklepu też trzeba podjechać, a gdy chce się kupić jakieś ciuchy to już wyprawa
              do dużego miasta w sobotę - 3/4 dnia zajęte, wizyty z dziećmi u lekarza gdy
              jest to potrzebne, wizyty kontrolne u dentysty, mycie 18 okien co miesiąc, co
              tydzień strzyżenie dużego trawnika - 3 godz. z głowy, pielenie grządek z
              warzywami i kwiatami też co tydzień ( na szczęście nadchodzi zima smile, no ale w
              zimie odśnieżanie placu przed domem i chodnika ), w lecie i na jesień robienie
              przetworów - 100 słoików z truskawkami to dla mnie pikuś. Zamiatanie wyżej
              wymienionego placu co parę dni, a szczególnie na jesień, gdy lecą liście.
              Oczywiście nie można zapomnieć o generalnych porządkach 2 razy do roku, gdy
              wszystkie sprzęty są dokładnie myte i szorowane - szafy, półki, żyrandole,
              drzwi cała klatka schodowa, kaloryfery, pomieszczenia w piwnicy i na strychu.
              raz na trzy lata maluję cały dom - 8 pokoi, na szczęście odpada malowanie w 2
              łazienkach, na klatce schodowej tylko sufity, no i od czasu do czasu trzeba
              pomalować piwnice. Niekiedy pomagam też teściowi zrzucać węgiel do piwnicy.
              Zapomniałabym jeszcze o pomocy przy nauce syna. A także o załatwianiu spraw
              urzędowych.
              Zaznaczam, że mam jeszcze czas na odwiedziny u znajomych i krewnych, dużo
              czytam i maluję. Gdybym poszła do pracy to chyba musiałabym zatrudnić nianię,
              gosposię oraz ogrodnika. Przypuszczam, że większość tych obowiązków ma duże
              grono niepracujących mam i mówienie w tej sytuacji o "siedzeniu w domu" jest
              nieporozumieniem. Przypuszczam, że te określenie wzięło się stąd, iż w dawnej
              Polsce nie wypadało przyznać się szlachetnie urodzonej, że zajmuję się
              gospodarstwem.
              • xsenna Re: dlaczego kobieta ktora .... 14.10.05, 11:28
                Wiem co piszesz kochana,ja tez mam tyle obowiazkow co ty,a jeszcze tydzien temu
                stwierdzilam ze zaczne kurs 8 godzin dziennie na 3 mce.Niestety po 4 dniach
                zrezygnowalam.Pomimo ze kurs byl dobrze platny,a mnie strasznie sie podobalo,to
                niestety po przyjsciu rece mi opadaly jak zobaczylam jaki mam syf.Niestety nie
                jestem z tych co potrafia siedziec do nocy i sprzatac.owszem ogarnelam
                przygotowalam obiadek,ale niestety nie dalam rady.glownym powodem byl moj
                synus(7 mcy0ktory budzil sie na cyca w nocy co godzine.Mysle ze wazna jest
                rownowaga w tym co robimy a takze szacunek dla innych osob,kazdy ma prawo to
                swojego zycia i jest to kazdego wolny wybor.Jesli ktos czuje sie dobrze w domu
                to niech tak bedzie a prace zostawmy dla tych kobiet ktore to lubia i czuja sie
                bardziej spelnione pracujac.Ja wroce do pracy ale dopiero jak moje dziecko
                skonczy 3 lata.Narazie mysle ze obowiazkow mam az za nadto.i doceniam wszystkie
                kobiety ktore "siedza" w domu(mhm akurat mamy czas)Ja pisze ten post juz jakis
                czas z doskoczni.
          • ekan13 Re: dlaczego kobieta ktora .... 14.10.05, 12:01
            mylisz sie moja droga jakby twoj maz ci mowil to co moj mi i to dluuuugo to
            > sama bys nie wiedziala jak zyjesz
            Jeżeli miałabym męża, który w ten sposób tłamsił by moją osobowość, że nie wiedziałabym jak żyję, to wierz mi nie byłby on długo moim mężęm.
    • jopowa Re: dlaczego kobieta ktora .... 14.10.05, 11:02
      mnie to tez denerwuje. Teraz siedze w domu wlasnie z dzieckiem jednym, ale
      jeszcze mam dwoje dzieci nie moje tylko meza, oni nie sa w domu tylko w szkolach
      ale tez z nimi jestem no nie?
    • mynia_pynia Re: dlaczego kobieta ktora .... 14.10.05, 12:31
      A u mnie sprawa wyglądała tak, zamieszkałm z moim facetem, oboje pracowaliśmy w
      jednej firmie (już nie - naszczęście)
      I on jak przychodził po pracy to siadał do swoich dodatkowych zleceń, a ja
      chodziłam na spacery z psem, gotowałam obiadki, siedziłam na internecie, grałam
      w gry.
      A że chodze spać po 24h więc czasu na pierdoły było sporo.
      I on się wkurzał że ja się obijam - dla mnie to był szok, bo przecież
      codziennie pracuje 8 godzin, facet nie mógł tego zrozumieć - pracoholik.

      Więc stwierdził że tak dobrze to nie będę miała i zaczął mi dawać część swoich
      robót crying.
      No i teraz oboje jesteśmy pracoholikami, nawet nie mam kiedy tej kasy
      wydawać !!!
      • bebell I jeszcze jedna kwestia... 14.10.05, 13:08
        Troche gorzkasad((
        spójrzmy prawdzie w oczy: oddajac dziecko opiekunkce na 10 godzin codziennie i
        udajac sie do pracy- kto je wychowuje??? My czy raczej rzeczona opiekunka??? Nie
        ma sie co oszukiwac: to obca baba reaguje na zachowania naszego dziecka, to ona
        objasnia mu swiat, obca baba mówi mu co jest dobre a co złe... i tak latami!
        Oczywiscie dziecko jest wychowanesmile)) tylko w znaczącej mierze przez kogos innego...

        kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka