Prasować lubię i owszem. Do tej pory mój małż nosił się sportowo ale od kiedy
zmienił pracę koszula obowiązkowa. I tu się zaczyna moja droga przez mękę.
Dopóki była jedna w miesiącu OK mogłam się z nią "bawić" ale codziennie???
Albo tak z 7 na raz??? Proszę o patenty na szybkie prasowanie wprawne mamy?
Jak najpierw kołnierzyk, rękawy, reszta? Czy warto zainwestować w taką
mniejszą deseczkę do rękawów??? Czemu mi się marszczy na wszyciu rękawa????
Nie pozwólcie mi znienawidzić prasowania!!!
PS Uprzedzając pytania "mam wyzwolonych" - odpowiadam, że mąż nienawidzi
prasowania za to świetnie gotuje, sprząta i opiekuje się dzieckiem

))