Dodaj do ulubionych

chrzciny- mamy problem

21.11.05, 09:39
Prosze Was o radę jak postapić w takiej sprawie.
Wczoraj brat mojego meza zadzwonił i powiedział ,ze chciałby aby mój maż by
chrzestnym jego dziecka. Mój mąz nie chce.
Powodem tego jest konflikt rodzinny pomiedzy nasza rodzina a brata rodzina i
tesciami. Małżonek nie odzywa się z bratem od roku, nie widzieli sie i nie
utrzymywali kontaktu. Ostatnio z tesciami tez nie układa się najlepiej.
Wymienie w pkt
1.Zaproszenie na wesele -zostawili zaproszenie u tesciów.
2.zatajenie przed nami informacji ,ze urodzi im sie dziecko. Teściowa
powiedziała ,że to ona zakazała mówić bo my się nie interesujemy.
3.po tej informacji zero kontaktu z tesciami.
I co teraz on dzwoni i prosi mojego meża by był chrzestnym?
To jakas chora sytuacja. Poradzcie prosze co zrobić?
Obserwuj wątek
    • weronikarb Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 09:47
      Na myśl przychodzą mi dwa powody:
      1. "dla ludzi" - poprostu taki zwyczaj ze prosi sie brata/siostre na
      chrzestnych i aby to jakoś "wyglądało" to on tez tak robi
      2. poprostu w ten sposob chce zbliżyć znowu rodzine
      Moze to tesciowa miesza i w ten sposob poróżniła braci.
      Warto aby mąż pojechał do brata, albo zaprosil go na piwko i żeby we dwoje
      wszystko sobie wyjaśnili. Niech się dowie czym sie kieruje w wyborze
      chrzestnego.
    • lola211 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 09:50
      Moze to pierwszy krok ku pojednaniu.Jestescie katolikami, chrzescijanami to
      postepujcie zgodnie z wiara- wybaczac trzeba , czyz nie?
    • malpig Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 09:58
      Zgadzam sie zpredmówczyniami, ze być może to pierwszy krok w kierunku
      pojednania.
      Jednakze tu nie relacje pomiędzy braćmi sa najwazniejsze, lecz dziecko.
      W mojej rodzinie dokładnie tak było: chrzestnym został brak ojca dziecka.
      Wszytsko odbylo się "dla ludzi" i zgodnie z przyjętą tradycją, tylko za tym nie
      poszły wzmożone kontakty. Tak więc dziecko raczej miało chrzestnego, gdyz
      chrzestny uważa, ze nie bedzie jeździł ( bo to dom brata) i poczeka jak dziecko
      bedzie miało swój dom. Totalna bzdura. na takiej "tradycji" tylko cierpi
      dziecko.
      • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:12
        Przecież to nie chodzi o to by mój mąż podawał dziecko i był jednodniowym
        chrzestnym.
        Na poprawę stosunków nie liczyłabym, jest za dużo nie wyjaśnionych spraw ,że
        nie można ot tak sobie przejśc od normalnej sytuacji. Ja nie uważam tego za
        wyciągniecie ręki do zgody. Było wiele takich możliwości np ich slub, święta
        których od 5 lat nie spędzamy razem, potem narodziny dziecka z których zrobiono
        przed nami wielką tajemnice.
        A teraz chrzciny. Oni nie byli na chrzcinach naszego syna, bo mieli wesele u
        koleżanki w tym dniu. Nawet nas o tym osobiście nie poinformowli tylko przez
        teściów.
        rozmawiałam z męzem na ten temat i on nie chce byc chrzestnym ,ale jak tu
        odmówić?



    • jamile Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:09
      Jak dla mnie to najbardziej chore w tym wszystkim są powody zerwania kontaktów
      z rodziną. Przez takie pierdoły obrażać się na rodzinę?
      • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:15
        to co wymieniłam to tylko niektóre rzeczy.Generalnie to brat męża to ukochany
        synuś dla którego jest wszystko i tylko o n ma rtacje a z drugiej strony stoi 2
        syn, który jest traktowany gorzej niż zle. Więc powiedz mi po co utrzymywac
        kontakty z rodziną skoro są dla ciebie wredni i nigdy nie będziesz mogła na
        nich liczyć.

        • ingrid123 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:30
          Jeżeli Twoj mąż nie chce byc chrzesnym, no to nie widze innego wyjścia jak
          odmówić!
          Bardzo bliska mi jest opisana przez Ciebei sytuacja, chrzesna mojego dziecka
          jest siostrą męża, prosilismy ją na chrzesna; własnie aby uzdrowic chora
          sytuację w rodzinie; ale to absolutnie się nie sprawdziło.
          Moje dziecko ma 2 lata i nie ma świadomści że ta kobeita jest jego ciotka a co
          dopiero matką chrzesną!!WIdziała go max 10-15 razy, i to z okazji świąt i
          imienien u teściów.
          W pazdzierniku syn miał 2 ur i się nie zjawiła, nie zadzwoniła....
          O ironio losu mój maż jest chrzesnym jej córki....Ale my przejęłismy sie ta
          rola i staramy sie ją interesowac,zawsze pamietamy o jej ur, mikołaju nawet
          wyprawke do szkoly jej sprawilismy, wszystko kupujemy *2 bo chrzesnica ma
          młodszą siostresmile
          Jeśli Twoj mąż zgodzi sie jednak zostać chrzesnym to niech nie zapomina o
          dziecku....
          Jeśli sytuacja nie pozwoli na częste odwiedziny; to chociaż niech wykona jakiś
          tel. z zapytaniem o to czy jest zdrowe, z życzeniami na ur. czy zawiezie
          upominek na Mikołaja....

          Ech z rodzina tylko na zdjęciu.....
          Ingrid
      • luxfera1 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:18
        w moich stronach/ściana troszke wschodnia,ciemnogród i zabobon/smileistnieje taki
        włąśnie zabobon że nie odmawia sie dziecku bo to źle
        wróży. Z drugiej strony to strasznie przykre,taka
        niezgoda wśrod braci.
        • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:21
          ja tez słyszałm ,ze się nie odmawia, ale nie można się też godzić na coś co nie
          przyniesie korzyści dziecku w przyszłości.
          Lepiej mieć dobrego chrzestnego niż złego.
          • weronikarb Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:31
            monia323 ja odmówiłam bycia chrzestna - choć dziecku sie nie odmawia.
            Jednak to koleżanka mnie poprosiła z która obecnie już niemam kontaktu,
            poprostu założyłam swoją rodzine i wolę jej poświecać czas - wiadomo z rodzina
            ma sie czestszy. Jeśli to nei bedzie prowadzić do zgody, to szkoda dziecku
            zrobic krzywde naprawde. Wtedy tylko ono ucierpi bo chrzestnego bedzie widziec
            bardzo rzadko albo nawet wcale.
            A przesad no coz ja zawsze sprowadzam na siebie nieszczescia to jeden w ta czy
            w tą to już niema różnicy wink
    • casual Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:23
      Gdybym zostala poproszona o bycie chrzestna przedstawilabym jasno swoje
      warunki: ze nie chce byc chrzestna od swieta, ze zalezy mi na dobrym kontakcie
      z rodzicami dziecka, ze chce miec wplyw na to, jak dziecko jest wychowywane,
      zwlaszcza w kwestii wiary (bo przeciez o to chodzi) - jezeli sie zgodza na
      takie warunki to nie ma sprawy, choc ciezko przekonac sie o tym w trakcie
      jednej rozmowy.
      • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:27
        Kwestia wychowania należy do nich. Ja niemoge im narzucać wiary itp.
        Zastanawiam się tylko skoro mój mąz nie chce być chrzestnym to czy ma zgadzać
        się bo tak wypada, bo jakies tam wyciągniecie reki do zgody?
        Dziecko nie jest tu niczemu winne a mogłoby miec fajnego chrzestnego a tak...

    • elasz4 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:27

      Cześć Moni ja nie jestem akurat zwolenniczką aby utrzymywać kontakty z rodziną na siłę i stosuję się do tej zasady. Akurat uwarzam, że w wielu przypadkach byliście traktowani przez brata męża i teściów dziwnie a teraz nagle taka szopka ? Ja bym odmówiła i olałabym całą sprawę.

      Ela
      • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:28
        Tylko proszę doradz co mu odpowiedzieć?
        • nchyb Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:29
          prawdę - czyli faktyczny powód odmowy
        • anet22 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:30
          Że w dniu chrztu macie wesele koleżanki smile
          • ingrid123 :) 21.11.05, 10:31
            Anet lepiej tego ując nei mogłaśsmile
        • elasz4 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:33
          Myślę, ze zadzwoniłabym i powiedziała "Co w duszy gra". Wiesz nie utrzymujecie kontaktów, bo traktuje się was jak trędowatych (ich ślub, chrzciny waszego dziecka) i nie widzicie powodu po co robić całe to przedstawienie skoro nie sądzicie aby stosunki z wami się poprawiły, więc nie odpowiada twojemu mężowi bycie tylko chrzestnym na papierze.
    • g0sik Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:39
      Zdecydowanie odmówić! Twój mąż będzie fatalnym chrzestnym, a Ty jeszcze gorszą
      ciotką. Twój mąż naprawi stosunki rodzinne tylko i wyłącznie wtedy, gdy Ty
      przestaniesz być jego żoną. Poprzez fakt chrztu nic nie zmieni się na lepsze,
      bo przecież Ty nie wyzbędziesz się kompleksu "gorszej synowej" Dziecka
      szkoda!!! Z tego, co piszesz rodzina i tak Was nie lubi i nie uważa, więc czy
      mąż odmówi czy się zgodzi nic się nie zmieni...


      • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:47
        Masz rację w kwestii, że ja bedę złą ciotką a mój mąż złym wujkiem chrzestnym
        Ale przeciez to nie o to chodzi, bo to dziecko nie jest winne.
        Przeciez moga wziąść sobie kogos innego chyba ,że nie mają kogo.
      • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:48
        a skoro my się nie intersujemy co u nich słychac to po co ta cała szopka w ich
        wykonaniu?
        • ingrid123 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:55
          a może oni domyślają się, że Wy odmówicie..
          wtedy beda mieli argument,żeby mówić o Was źle....np. w towarzystwoe teściówsmile
          • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 11:07
            być może ,ze jest to ich celowe zagranie.

            Tylko po co to wszystko? Czy nie moga już dać nam spokój,widzą co myślimy na
            ten temat. Odwiedzajac tesciów nie pytaliśmy co u nich bo nas to nie interesuje
            już. Wcześniej jak pytaliśmy to tezx było zle .
            Któregoś dnia rozmawiałam z męza siostra cioteczna i ona mi powiedziała, że gdy
            powiedziała im jak to przeciez oni pytają sie czasem o małego ( co oczywiscie
            było nieprawdą tylko chciała sprawdzić co odpowiedza) usłyszała, a widzisz oni
            chcieli by wiedziec ,zazdroszczą nam itp.
            A czego mam im zazdrościc ,sama mam 2 dzieci.
            • nchyb Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 11:14
              > ten temat. Odwiedzajac tesciów nie pytaliśmy co u nich bo nas to nie
              interesuje
              Nie interesuje to Was, czy tylko Ciebie?
              Jeżeli Twój mąż zupełnie nie interesuje się swoją rodziną (brat to chyba jest
              rodzina, jak sądzisz), to źle to wróży na przyszłość. ALbo jest pod przemożnym
              wpływem osoby, która mu na takie zainteresowanie nie pozwala, ale jest
              nieczułym draniem i z takim to ja bym się bała żyć, bo co będzie, jak Wami też
              się przestanie interesować?
              • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 11:20
                zle wywnioskowałaś
                Nie jest pod żadnym wpływem i nie jest draniem ,po prostu sprawy zaszły za
                daleko na tyle ,że troszkę sie odcieliśmy od tej rodziny.
                • nchyb Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 11:22
                  odcięcie się od rodziny, a brak zainteresowania wspomnianą rodziną - to dwie
                  całkiem różne sprawy...
                  • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 11:28
                    Ocięcie się = brak kontaktu a więc i brak zainteresowania co u nich słychac.
                    A ,ze tesciowie są za tamtym ukochanym synem więc i relacje z nimi nie sa
                    dobre,choć jakiś tam kontakt mamy.
                    W jakis sposób sie odcieliśmy, mało już o nas wiedzą ,wczesniej wiedzieli
                    znacznie więcej co u nas słychac ,co się wydarzyło, kiedy byliśmy chorzy, jak
                    tam nasze pociechy itp.
                    • nchyb Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 11:30
                      ja nie komentuję faktu odcięcia się i przyczyn, a także tego czy to dobre czy
                      złe. Ale zastanawiam się, na ile Twój mąż naprawdę nie interesuje się bratem, a
                      na ile interesuje nim, kocha go itp. ale nie mówi Ci o tym, wiedząc, że nie
                      najlepiej to na Ciebie by wpłynęło...
                      • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 11:34
                        Na to pytanie nie znam odpowiedzi.Jestem jedynaczką więc nie odpowiem na to
                        pytanie.

            • ingrid123 pytanie do Moni 21.11.05, 11:39
              masz dwoje dzieci , czy któregoś chrzesnym jest szwagier???
              • monia323 Re: pytanie do Moni 21.11.05, 11:49
                tak, mojej obecnie 10 letniej córci.
                Napewno zapytasz jaki ma z nim kontakt- odpowidam żaden, nie pamięta o
                urodiznach, dniu dziecka ,swiętach itp.
                • ingrid123 Re: pytanie do Moni 21.11.05, 11:52
                  Jak dla mnie jest to kolejny argument, żeby mąż nie był takim samym chrzesnym
                  ojcem dla dziecka brata.
                • nchyb Re: pytanie do Moni 21.11.05, 11:52
                  no to jeżeli chcesz mieć ładną odmowę dla szwagra, to już masz idealny powód.
                  Zapytaj po prostu, czy chce, by jego dziecko miało tak beznadziejnego
                  chrzestnego, jak ma wasza córka? Ciekawa byłabym jego reakcji. Ale też ważne
                  jest jaki stosunek ma do tego szwagierka (żona brata). Bo faceci często o
                  uroczystościach itp nie pamiętają, ale jeżeli ona Was nie lubi i ma odczucia
                  względem Was takie jak Ty wobec nich, to cóż, nie zazdroszczę powiązań
                  rodzinnych
                  • monia323 Re: pytanie do Moni 21.11.05, 12:00
                    szwagierka stosunek ma taki sam jak chrzestny mojego dziecka.
                    Ale czy oni nie widzą tego, nie widza co się dzieje, po co dodatkowo komplikują
                    sprawę. Skoro nie wiedzieliśmy nic o tym, że rodzina się powiekszy
                    (dowiedzieliśmy się po fakcie i to zupełnie przypadkowo,bo mieliśmy się nie
                    dowiedzieć jak najdłużej- to taki rodzaj kary wymierzony nam bo się nie
                    interesujemy - słowa tesciowej), to po co teraz
                    biora pod uwage mojego męza ( bo jest bratem, nie maja kogo wziąsć, a może ,że
                    jego brat jest u nas chrzestnym to wypada się odwzajemnić)
    • g0sik Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 10:59
      Po nic, taka tradycja, że chrzestnym powinien być brat albo siostra, ew ktoś z
      najbliższej rodziny. Taka sama jak i ta, że "dziecku się nie odmawia". Ale w
      Waszym przypadku o wiele lepiej będzie, jeśli mąż odmówi. Po co macie przed
      każdą imprezą rodzinną, na której "trzeba być" stresować się i
      szukać "wymówek”, aby nie pójść? Czy tak trudno powiedzieć wprost - nie
      dziękujemy, ale przy obecnej sytuacji rodzinnej nie jest to dobry pomysł? Skoro
      sami czujecie, że ten chrzest nie poprawi stosunków bo trudno z dnia na dzień
      zapomnieć o wszystkich żalach to po co Wam dodatkowa gra pozorów?
    • bea.bea Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 12:45
      boze.....czy ty naprawde nie masz wiekszych problemów...
      ...nie chce to niech powie ze nie chce i juz...
      ale dulszczyzna zalatujesz strasznie...
      przepraszm...
      • polka33 Widzę,ze problem ciągnie się już od wrzesnia 21.11.05, 12:54
        Dziewczyny dają Ci dużo rad..po prostu spróbuj z jakiejś z nich skorzystaćsmile)))
    • morelee To dobra okazja do zgody 21.11.05, 13:42
      a widzż że tamta strona chce poprawy stosunków między w rodzinie. Odmowa może
      być równoznaczna z zerwaniem kontaktu na zawsze.
      • hancik5 Re: To dobra okazja do zgody 21.11.05, 13:53
        Ja tylko powiem tak :

        Nie rozumiem, jak można zrywać kontakty z bratem męża....

        Wiem co mówie, bo miałam niezłe przeboje z teściami, ciotkami, a nigdy nie
        doszło do zerwania stosunków, wręcz przeciwnie, wszytsko powoli, powoluteńko
        nabiera ciepła...

        Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji...To okropne...
        A wina nigdy nie leży tylko po jednej stronie..

        Obrażić się łatwo, sztuką jest żyć w dobrych relacjach, mimo wielu trudności w
        porozumiewaniu się.

        A odmowa w Twoim przypadku świadczy tylko i wyłacznie o Was....

        • monia323 Re: To dobra okazja do zgody 21.11.05, 14:09
          Okazji do zgody było wiele, chociażby zaproszenie mna ślub.
          Nie skorzystali z tego, bo zostawili zaproszenie u tesciów.
          Potem wielka tajemnica,że urodzi im się dziecko.
          Prawie cała rodzina wiedziała, tylko nie my.
          A teraz chrzciny?
          Pewnie jak mąż odmówi to znowu bomba wybuchnie.


          • nchyb Re: To dobra okazja do zgody 21.11.05, 14:14
            Monia, to już do końca życia nie dasz im szansy, twierdząc, że wcześniej mieli
            szansę?

            A może zmądrzeli? A może im ksiądz w kościółku powiedział, że źle czynią? A
            może maleńkie dziecko im odmieniło poglądy itp itd. Nie dasz im szansy?
            Zapytaj męża, czy tak na sto procent tego sobie nie życzy. A może jednak gdzieś
            w głębi ducha chce, tylko się boi Twojej reakcji?
            • monia323 Re: To dobra okazja do zgody 21.11.05, 14:20
              chyba masz rację. Mój mąż może by i chciał.
              Dałam mu wolną rekę niech robi co chce. Chce iść niech idzie.
              Nie będę mu przecież zabraniać to jego decyzja, ale on sam chyba nie wie co
              zrobic.
              • nchyb Re: To dobra okazja do zgody 21.11.05, 14:27
                > Dałam mu wolną rekę niech robi co chce. Chce iść niech idzie.
                > Nie będę mu przecież zabraniać
                To trochę za mało, bo to takie (moim zdaniem) postawienie sprawy w stylu:
                chcesz idź mnie w to nie mieszaj i pamiętaj, że ja jestem przeciwna. A tego mąż
                może chcieć uniknąć. Nie jest dobrze stawiać męża między młot i kowadło i kazać
                mu wybierać pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny. Ja bym prędzej starała
                się męża wesprzeć w tej dziedzinie. No, ale może być Ci trudno, skoro Ty ich
                nie lubisz. Tylko pamiętaj - to nie tylko Twoja szwagierka itd, ale i wujek z
                ciotką Twoich dzieci, oraz kuzynostwo Twoich dzieci. Czasem miło wiedzieć, ze
                się ma rodzinę. Nawet, gdy doprowadza do szału.
                Pozdrawiam
                • monia323 Re: To dobra okazja do zgody 21.11.05, 14:58
                  ok,ale najpierw powinien wyjasnic pewne kwestie ze swoimi rodzicami i bratem.
                  Powiedziec co go boli. Oni niech tez sie wypowiedzą o co im chodzi,co im się
                  nie podoba. Może się dogadają. Ja w tych sprawach nie mogę zabierać głosu, bo
                  jestem tylko synową.
                  Jak dojda do porozumienia i zapanuje normalna atmosfera wtedy jest sens bycia
                  ojcem chrzestnym.
                  W przeciwnym razie to bez sensu, bo i tak nie będziemy z nim ani z nimi
                  utrzymywac kontaktu.
    • alistar1 Re: chrzciny- mamy problem 21.11.05, 14:18
      Rozwiązanie może być takie:

      Zgodzić się na bycie chrzestnym. Widocznie rodzice dziecka uznali, że jest to
      słuszna decyzja i dobra dla ich dziecka.
      I co najważniejsze: być dobrym rodzicem chrzestnym dla dziecka.
    • monia323 Re: chrzciny- mamy problem 22.11.05, 09:34
      Wczoraj rozmawiałam z mężem co dalej.
      Mój M stwierdził ,że nie można odmawiac,bo to zle wrózy dziecku ,więc chce czy
      nie musi byc tym chrzestnym.
      Zastanawiałam się czy warto, powiedziałam mu swoje zdanie ,że uwazam ,że nie
      powinien być, poniewaz nie raz dostał po d.... i w końcu powinien się im
      przeciwstawic. Ale niestety to nie moj M,on tak nie umie.
      Więc teraz mam dylemat, czy ja z dziećmi powinniśmy pójść ,czy wysłać Męża
      samego.Dodam ,ze chrzest ma być w swięta.
      • martadawa Re: chrzciny- mamy problem 22.11.05, 10:52
        Kobieto, napisałaś, że jesteś jedynaczką i to tylko to może tłumaczyć twój brak
        zrozumienia męża i jego stosunków z bratem. Dlaczego masz nie iść z dziećmi na
        chrzciny i pozbawić męża jakiegokolwiek wsparcia? Tutaj zaczynają grać rolę
        twoje ambicje i zapominasz, że twój mąż może czuć się wyobcowany. Pomóż mu, w
        końcu jeśli pójdziecie razem i impreza okaze się "trudna" to mozecie się bawić
        we własnym towarzystwie albo wyjść wcześniej pod byle pretekstem.
        Mój mąż również ma trudne stosunki z bratem, ale to w końcu jego jedyny brat i
        na wiele spraw przymyka oko. Czasami można mieć dosyć takiego traktowania i
        zachowania, ale po chwili to przechodzi.
        • nchyb Re: chrzciny- mamy problem 22.11.05, 10:58
          popieram przedmówcznię. Przy okazji - ja też jestem jedynaczką le mam jednak
          inne odejście do rodziny. Może właśnie dlatego, że jedynaczką jestem, dążyłabym
          do porozumienia członków rodziny.
    • majewska12 Re: chrzciny- mamy problem 22.11.05, 12:33
      Od razu zaznaczam, że nie czytałam innych wypowiedzi. Moim zdaniem, może
      poprzez to druga strona chce poprawić relacje w rodzinie. Zanim mąż odmówi
      niech się dobrze namyśli. Więcej razy taka sytuacja może nie mieć już miejsca i
      po latach można żałować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka