Dodaj do ulubionych

Koleżanka, koleżance powiedziała...długie

05.01.06, 19:43
Mój wątek jest z tych "koleżanka, koleżance powiedziała, że ich wspólna
znajoma powiedziała...." Jednak opowieść mojej koleżanki na tyle mną
wstrząsnęła, że nie mogę przestać o tym myśleć.
Pani X. jest osobą z wyższym wykształceniem, pracuje na dość wysokim
stanowisku. Jest w trakcie budowy domu. Mają 3 letnią córeczkę, która od
urodzenia cierpi na padaczkę. Początkowo ataki były bardzo częste, z czasem
pod wpływem coraz to innych leków zaczęły występować rzadziej. Jednakże
spustoszenie w organizmie poczyniły.
Pani Y jest jednocześnie moją przyjaciółką i przyjaciółką X. Jednak relacje
na temat zdrowia córki pani X, znam z opowieści pani Y, która jeszcze nie
jest matką i dlatego czasami dla porównania pytała się mnie, czy zachowanie X
jest moim zdaniem właściwe.
Dziewczynka od początku, leczona jest "lokalnie państwowo". Sugestie Y, że
może spróbować w CZD lub prywatnie, powodowały zmianę tematu. Kiedyś
otrzymałam informację o jakiejś metodzie leczenia padaczki za granicą, którą
za pośrednictwem Y przekazałam. Leczenie to jest kosztowne, więc chciałyśmy z
Y, uruchomić nasze znajomości w celu zebrania funduszy. Informacja nie
wzbudziła żadnego zainteresowania, temat został zmieniony "budowa domu".
Wszystkie pieniądze oraz czas poświęcane są budowie domu. Dziadkowie ze
strony męża chcieli finansować leczenie małej, lecz mama nie chciała by
dziadkowie wtrącali się w jej sprawy. Mimo to zrobiła wiele by przekonać ich,
do przekazania pieniędzy na budowę domu. Dla Y i dla mnie był to szok, ale
nie nasze życie, opinie mogłyśmy więc wymienić tylko miedzy sobą.
Dzisiaj plotkowałyśmy z Y na różne babskie tematy, w pewnym momencie Y
zapytała mnie czy moim zdaniem zachowanie X jest normalne:
Dziewczynka od dwóch tygodni zaczęła robić siusiu w majtki, pomimo że od
kilku miesięcy nie nosi już pieluch. Naszym zdaniem, dziecko powinno zostać
zbadane przez lekarza na posiew, kał, jeśli badania nic nie wykażą, przyczyn
powinno szukać się w psychice (powodów znalazło by się dużo np. nerwowa mama,
tata pracujący do późna). Załamana tym faktem X, żaląc się Y, stwierdziła że
ona już nie ma siły, że przestała już bić małą po tyłku ręką i zaczęła
laczkiem, ale nadal nie skutkuje......
Dodam, że dziewczynka mówi tylko kilka wyrazów i nie potrafi powiedzieć co
jej dolega. Przez większą cześć dnia mała spędza czas z dziadkami (rodzice
X), a jej rozwój w związku ze stosowaniem leków, pozostawia wiele do
życzenia. Ale i nad tym faktem jakoś byśmy przeszły do porządku dziennego,
gdyby nie łączył on się z innym. Podczas wizyty Y w ich domu, dziewczynka
wykazywała duże zainteresowanie intymnymi częściami ciała, kilkakrotnie
pytała się Y „co to jest ?” . Ponadto dziadek dziewczynki spędza z małą w
ciągu dnia, bardzo dużo czasu, okazując jej (naszym zdaniem) przesadną
czułość , często przytulając i całując małą pomimo jej protestów. Nie chcemy
posądzać go o najgorsze, ale czy takie zachowanie jest "normalne", czy
dziadkowie często okazują swoim wnukom tyle czułości (mój teść uwielbia
wnuka, ale całuje go tylko na przywitanie, oraz czasami czytając mu
książeczkę, sadza go na kolanach, dlatego nie mam porównania) ?
W związku z moją przydługą opowieścią, chciałam zapytać was drogie mamy o
radę dla Y. Jakich ma użyć argumentów, by przekonać X o konieczności wizyty
u lekarza nie tylko pediatry ale i psychologa dziecięcego ?
Obserwuj wątek
    • mama_4latka Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 05.01.06, 20:10
      kamilkka30 napisała:

      > Ponadto dziadek dziewczynki spędza z
      > małą w
      > ciągu dnia, bardzo dużo czasu, okazując jej (naszym zdaniem) przesadną
      > czułość , często przytulając i całując małą pomimo jej protestów.

      Nie wiem, jak jest w tym konkretnym przypadku, ale mój tata zawsze okazywał mi
      i mojej siostrze dużo czułości, często przytulał i całował. Nie było w tym
      nigdy żadnych podtekstów. Podobnie traktuje teraz swoje wnuki i ja doskonale
      wiem, że ze strony dziadka nic im nie grozi. Mało tego wspaniale sprawdza się
      jako niańka - zwłaszcza do niemowlaków -te już po prostu uwielbia.
      Społeczeństwo jest raczej nastawione na to, że faceci nie okazują uczuć - od
      tego są kobiety. Nie zawsze jednak uczuciowy facet = zboczeniec.
    • tynia3 zajmij się lepiej pracą 05.01.06, 20:20
      będzie z pożytkiem dla wszystkich...
      • kamilkka30 Re: zajmij się lepiej pracą 05.01.06, 20:25
        Właśnie się zajęłam. Rzadko się wpisuję (w przeciwieństwie do Ciebie), właśnie
        z braku czasu. Chyba że coś mnie gnębi lub z czymś się nie zgadzam, wtedy się
        udzielam.
        • tynia3 Re: zajmij się lepiej pracą 05.01.06, 20:29
          Co Cię gnębi? Bo chyba nic innego jak plotkowanie IMHO.
          A co do moich wpisów - cóż... kwestia dobrej organizacji. Też pracuję.
    • kamilkka30 Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 05.01.06, 20:42
      Trochę gnębi mnie los tej dziewczynki. Jak już napisałam rzadko udzielam się na
      forum, a plotkuję w realu z koleżankami. Tutaj zaglądam szukając porad np.
      wychowanie, zdrowie, a emama jest tak specyficzne że mimo wszystko bardzo je
      polubiłam. Bardzo sobie cenię opinie niektórych mam np. wiecznej-gosi, vandany,
      czy też (dupowłaztwo) czajki.
      • bea.bea Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 05.01.06, 21:24
        jest takie stare powiedzenie....
        jak przed tobą o innych....
        tak o tobie przed innymi...

        ciekawe co o tobie mówi pani y do pani X...bo nie wierze , ze nic....ciekawe jak
        w ich mniemaniu wychowujeszwłasne dziecko...czy dzieci...??

        nie przyszło ci to do głowy...??

        myslę, ze problemy pani X to jej sprawa...i jej sprawą jest jak je rozwiazuje...
        tobie nic do tego...chyba , ze sama cie o to porosi
        • pimenta Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 06.01.06, 16:16
          A potem mowia ze w narodzie znieczulica!Lepiej nie widziec, ale jak cos sie
          zdazy to biadolic,wspolczuc i narzekac ze ludzi nie obchodzi los innych.
          Nie wiem co ci poradzic...Ale napewno zanim cos zaczniecie robic to sie
          upewnijcie zeby nie robic krzywdy niewinnym ludziom.
    • ykke Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 05.01.06, 22:16
      O rany, "uwielbiam" komentarze niektórych...
      A co do tematu. Nie masz pewności, co tak naprawde sie dzieje, jak zachowuje
      sie matka dziewczynki i czy to wszystko, co mówi kolezanka nie jest
      przekoloryzowane. Tak, czy siak szkoda mi tego dziecka bardzo, ale nie wiem, co
      ci poradzić...
      • sowa_hu_hu NIE NO LASKI..... :) 05.01.06, 22:31
        nie mówcie mi ze nie plotkujecie....
        sama mam "świetną" bylą "przyjaciółeczke" o której rozmawiam z moją prawdziwą
        przyjaciółką - uwazam ze mi wolno - i wcale nie sądze aby to było nie ładne itp...
        mnie laska potraktowała jak gó.. a teraz tak trakuje rodzine mojej
        przyjaciółki... więc jak sie z przyjaciółką spotykamy to o tym rozmawiamy i nie
        widze w tym nic dziwnego...

        co do tej sytuacji - trudno cos poradzic... sama angazowałam sie w zycie pewnej
        osoby która nie była tego warta , tez chciałam zbawiac ją i jej dziecko -
        niestety nie warto...zostałam kopnięta w dupe a laska okazała sie totalną
        pipą... na losy jej dziecka nie mam wpływu - poprostu zal mi go...

        ps. mój tata przytula i całuje swojego wnuka - często!
    • wieczna-gosia Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 05.01.06, 22:34
      > Dziewczynka od początku, leczona jest "lokalnie państwowo".

      bo zeby bylo dobrze to musi byc prywatnie, zagranicznie drogo? Sama napisalas ze
      czestotliwosc atakow sie zmiejszyla. Masz dziecko chore na padaczke? bo ja nie.
      O chorobie nie wiem nic. I w zyciu bym nie zaproponowala kobiecie, ktora ma
      takie dziecko (czyli w porownaniu do mnie jest ekspertem), ani leczenia, ani
      funduszy, ani nic. Zglosilabym co najwyzej chec w stylu- moze chcesz zeby ci
      czegos poszukac w interenecie? jakbys czegos chciala to powiedz, chetnie ci
      pomoge. I tyle.

      Dziadkowie ze
      > strony męża chcieli finansować leczenie małej, lecz mama nie chciała by
      > dziadkowie wtrącali się w jej sprawy. Mimo to zrobiła wiele by przekonać ich,
      > do przekazania pieniędzy na budowę domu.
      BYc moze mama uwaza ze leczenie corki prezbiega w dobrym kierunku i nie trzeba
      wcale go finansowac? Jej prawo. Jej rowniez prawo uznac ze chce te pieniadze
      wydac na cos innego, a rodzicow prawem bylo odmowwic.

      Dziewczynka od dwóch tygodni zaczęła robić siusiu w majtki, pomimo że od
      > kilku miesięcy nie nosi już pieluch.
      ja z tego powodu tez bym dziecka nie zabrala na posiewy. Dzieci sie
      uwstaczniaja. Mala jest chora, byc moze to ma z tym zwiazek? Ja w kazdym razie
      bez objawow dodatkowych, boli, czegos co wskazuje na pasozyty- nie bawilabym sie
      w posiewy. Tak wiec rozumiem postawe matki.

      Załamana tym faktem X, żaląc się Y, stwierdziła że
      > ona już nie ma siły, że przestała już bić małą po tyłku ręką i zaczęła
      > laczkiem, ale nadal nie skutkuje......
      pol godziny temu ogladajac lost i sluchajac wycia syna powiedzialam do meza
      "wywal go na balkon niech skruszeje" 3 godziny wczesniej gdy stare baby sie
      poklocily a ja gadalam z kolezanka- na jej sukestie daj im w tylek
      odpowiedzialam ze dam " z kopa w twarz" Agresja slowna im bardziej nierealna tym
      lepiej czesto mi sie pozwala rozladowac.

      Ale i nad tym faktem jakoś byśmy przeszły do porządku dziennego,
      > gdyby nie łączył on się z innym. Podczas wizyty Y w ich domu, dziewczynka
      > wykazywała duże zainteresowanie intymnymi częściami ciała, kilkakrotnie
      > pytała się Y „co to jest ?”
      dzieci tak maja.

      Ponadto dziadek dziewczynki spędza z
      > małą w
      > ciągu dnia, bardzo dużo czasu, okazując jej (naszym zdaniem) przesadną
      > czułość , często przytulając i całując małą pomimo jej protestów. Nie chcemy
      > posądzać go o najgorsze, ale czy takie zachowanie jest "normalne

      alez chcecie wink))))


      MOja droga,
      z twojej historii jakwidzisz mozna wyciagnac horror, jaki wyciagnelas ty, mozna
      tez powiedziec- rodzina z chorym dzieckiem zyje niormalnie (stara sie zyc
      normalnie) zamiast wywalic cala forse na leczenie buduja sobie dom a dwie jedze
      wieszja na nich psy.

      Taka wlasnie jest cecha plotki- ze mozna z niej zrobic dokladnie wszystko.

      A tak naprawde nie wiesz nic itwoja opinia ze malej potrzebne jest kosztowne
      leczenie psycholog i w ogole- jest twoja prywatna opinia.

      Mojej przyjacioce umarlo dziecko. Tysiac razy slyszlam od osob postronnych ze:
      to jej wina, bo zaszczepila dziecko zywa szczepionka
      ze zamiast robic costam- zbudowali sobie dom
      ze jest chamica, bo przeciez Z chciala dobrze mowiac jej ze Amerykanie jak
      slyszala testuja nowy lek bla bla a ona nic


      I w ten desen.


      Po pierwsze wiec- twoja kolezanka Y powinna sie zastanowic co oznacza swolo
      przyjaciolka. Dla mnie to ona jest plotkara.

      Jaka mam rade- wyrazic swoje zdanie moze zawsze. Normalnie i wprost. Natomiast
      jej przyjaciolka moze te rady odrzucic. NOrmalnie i po ludzku. I Y moze nadal
      zostac jej przyjaciolka, lub moze sie odpierwiastkowac.
      • wieczna-gosia a co do plotkowania 05.01.06, 22:37
        to owszem zdarza mi sie. Wylacznie zlosliwie, w stosunku do osob ktorych nie
        lubie. Dlatego tez natychmiast skreslilam Y jako "przyjaciolke". O swoich
        rzyjaciolach nie plotkuje, nawet jesli robia glupoty wg mnie- albo przemilczam,
        albo wywalam kawe na lawe. Uwazam, ze to jest jedno z podwalin przyjazni, nazywa
        sie lojalnosc, bywa w slownikach smile))))
      • sowa_hu_hu gosiu 05.01.06, 23:09
        moze byc tak jak ty piszesz ale moze byc tez tak ze podejrzenia autorki postu są
        prawdziwe a moze jest nawet gorzej...

        co do tego czy panią Y mozna nazwac przyjaciółką - jesli mówi o problemach X z
        troski to tak , jesli polega to na typowym obrabianiu dupy to nie...
        sama miałam przyjaciółke o której rozmawiałam z inna przyjaciółką i nie uwazam
        zebym była wobec niej nie fair... ale to długa historia i nie ma sensu drazyc...
        • wieczna-gosia Re: gosiu 05.01.06, 23:34
          to znaczy w jakim sensie gorzej?

          Gorzej moze byc zawsze. Ja przeczytalam historie i lekko mnie zbrzydzilo, bo w
          moim pojeciu nie ma tam nic taiego. Matka leczy dziecko? leczy.
          • sowa_hu_hu Re: gosiu 05.01.06, 23:37
            jeśli faktycznie woli wydawac kase na nową kanape niz na leczenie dziecka to
            mnie własnie takie coś brzydzi... ale mozemy tylko spekulować...
            tak jak powiedziała dziewczyna wyzej - szanse sa 50% na 50%

            sama tu kiedyś pisałam o mojej "przyjacółce" - zarzucono mi ze jestem
            zazdrosna... tak ktoś to odebrał poprostu... ale ja wiem ze było ianczej... i ze
            laska swoje potrzeby i zachcianki stawiała ponad dziecko + wiele innych durnot
            robiła... a jednak ktoś odebrał inaczej to co napisałam - co z zazdrosćią nie
            miałao nic wspólnego...
            w tej historii tez różnie moze byc...
        • balba_77 Re: gosiu 06.01.06, 11:09
          najgorsze jest chyba obrabianie komuś tyłka z wielką troską wymalowaną na
          twarzy.
          Jeny jak dobrze, że ja nie mam takihc "przyjaciółek", straszne jesteście surprised
          • sowa_hu_hu Re: gosiu 06.01.06, 13:02
            no widzisz ty to tak postrzegasz... ja wiem na swoim przykładzie ze było inaczej
            ale nie będe ci tego tłumaczyć bo widze ze nie ma sensu...
            nie wiem jak naprawde jest w tym przypadku ale ja wiem ze nikomu dupy nie
            obrabiałam i naprawde sie martwiłam... z resztą zbyt duzo by opowiadac.. a nie
            warto...
            i uwazam ze ja byłam przyjaciółką a tamta laska , no własnie była i jest tylko
            laską...
            • balba_77 Re: gosiu 06.01.06, 14:06
              Sowa ja o Tobie nie piszę to raz, bo nie mam zielonego pojęcia co to była za
              sytuacja, ta o której mówisz.
              Dwa: reakcja ostra bo w życiu nie chciałabym mieć takiej kumpeli, która z
              mojego życia i sposobu w jak żyję, wydaję pieniądze i wychowuję dziecko robiła
              sobie używanie na forum publicznym i obgadywła to przy kawie z inną kupmelą.
              Jeżeli miałoby to związek ze mną to trochę zmienia postać rzeczy.
              • sowa_hu_hu Re: gosiu 06.01.06, 14:16
                no ja uwazam ze w mojej sytuacji to miało troche ze mną wspólnego bo ja lasce
                pomagałam i rzeczowo i finansowo... a ona sobie kino domowe kupowała... a
                zamiast oddac mi kase jeździła na zakupy do benetona... noz kurde mać... uwazam
                ze miałam prawo sie wyzalić swojej przyjaciółce...
                w dodatku poprzez moje posrednictwo dostała pewłno rzeczy z forum... no nie
                miała pieniędzy itd... full ciuchów po moim dziecku... a ja sie potem dowiaduje
                ze ma kino domowe! takiego tv to nawet moi rodzice nie mają smile
                przykładow mogłabym podawac mnóstwo ale nie chce mi sie...

                cholerka wie jak to tutaj wygląda...
                oby to jednak były tylko domysły dwóch plotkujących bab smile
                • balba_77 Re: gosiu 06.01.06, 14:39
                  Sowa koleżanki jaką miałaś współczuję, nie poszczęściło Ci się tamtym razem,
                  ale czy nie widzisz jak bardzo różnią się te dwie sprawy?
                  Kurcze istnieje różnica pomiędzy tym, że ty komuś pomagasz bo kreuje przed tobą
                  bidulkę a tym czasem widzisz że jest inaczej i czujesz się nabita w butelkę, a
                  tym że ktoś sobie wyciąga aż tak poważne wnioski, nie mając ku temu tak
                  naprawdę żadnych podstaw i łatwość z jaką mu te wnioski do głowy przychodzą:

                  1. Dziecko zaniedbane
                  2. dziadek pedofil
                  3. wyrodna matka, która wybiera wygodne życie zamiast zdrowia dziecka

                  a tymczasem w tym wszystkim co napisała Kamilka nie ma pół konkretnej sytuacji,
                  która by na to wskazywała.

                  a gdybać to sobie można, sama o tym dobrze wiesz, bo niejedna sobie na Twój
                  temat na tym forum gdyba i chyba przyjemnie Ci sie tego nie czyta nie?

                  Dziewczyny sie trochę zagalopowały moim zdaniem i tyle
                  • sowa_hu_hu Re: gosiu 06.01.06, 14:42
                    owszem,masz racje,ja nie porównuje tych dwóch sytuacji tzn porównuje ale w
                    troche innym wymiarze...

                    uwazam ze faktycznie to moga byc tylko ich dzikie domysły... ale moze jest w tym
                    też troche prawdy... trudno to jednoznacznie ocenić...
      • kamilkka30 Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 06.01.06, 12:03
        Szczerze dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Choć jak napisałam poniżej,
        problem przedstawiłam beznadziejnie. Czasami lepiej się przespać, niż wypisywać
        coś pod wpływem emocji.
    • palka_zapalka Moja propozycja 05.01.06, 22:46
      Zajmijcie sie plotkowaniem dalej jak to Wam sprawia przyjemność smile ale nie
      wtrącajcie sie w zycie tej X czy Y bo to jej sprawa !
    • saskia123 Druga wersja 05.01.06, 23:32
      Przypuszczalnie jest tak, jak piszecie. Dwie
      wszystkolepiejwiedząceszczereprzyjaciółki uszczęśliwiają kobiet na siłę.
      Ale....Przyjmijmy równie teoretycznie jak wersję I, wersję II. Co jeśli dziecku
      faktycznie dzieje się krzywda? Czysto hipotetycznie podramatyzujmy. Matka nie
      wychodzi ponad minimum w leczeniu córki, a mogłaby znacznie poprawić jej stan
      zdrowia. Dziecko jest zaniedbane emocjonalnie, odrzucane przez rodzinę i na
      dodatek to najgorsze - molestowane przez dziadka.
      Szanse na prawdziwość obu wersji wynoszą po 50%.
      Potem Wrona przyjeżdza i zadaje głupkowate pytania - No proszę państwa, czy
      nikt nie widział, że coś się dzieje w tej rodzinie?! Dlaczego nikt nie
      reagował?? Gdzie byli znajomi, sąsiedzi?! No co za znieczulica.
      • sowa_hu_hu Re: Druga wersja 05.01.06, 23:34
        otuż to!
        • dzidda1 Re: Druga wersja 06.01.06, 09:34
          otóż
        • sowa_hu_hu Re: Druga wersja 06.01.06, 09:59
          ups - no cóż - musze przyznać że czasami zdarza mi sie walnąć " błęda"
          przepraszam za urażenie twych doznac estetycznych smile
          • dzidda1 Re: Druga wersja 06.01.06, 10:17
            Ach, z dwojga złego, u niektórych wolę już drobne błędy ortograficzne, niż
            głupoty, które czasem wypisują.
            To wybaczam tym razem wink
      • balba_77 Re: Druga wersja 06.01.06, 11:17
        no i właśnie tak to jest z tym polotkowaniem, jedna baba sobie coś wymyśli, z
        drugą do kupy pospekulują i pospołu dojdą do druzgocących wniosków, a trzecia
        baba i czwarta i piąta i szesnasta zostaną o tym poinformowane i sobie pomyślą:
        kurcze coś w tym jednak może być. A później X wychodzi z domu i sie dziwi czemu
        się wszyscy na Nią tak dziwnie patrzą uncertain
        • kamilkka30 Re: Druga wersja 06.01.06, 11:37
          Witam wszystkie forumowiczki. Po waszej reakcji stwierdam, że post został
          napisany beznadziejnie.
          Chodziło mi bardziej o moment w którym widząc i słysząc że dzieje się coś
          złego, kiedy i JAK mamy zacząć coś robić. Specjalnie zaznaczyłam sytuację
          plotkowania, gdyż słysząc relację z drugiej ręki większość z nas wie, że
          dochodzi do przekłamań. Ale co zrobić jeśli w tych plotkach słyszymy, że komuś
          może dziać się krzywda, jak wtedy reagować ? Zapomnieć ? Najprościej, ale
          dlaczego oglądając potem różnego typu "Uwagi" czy "Interwencje", potępiamy
          innych za znieczulice ?
          • balba_77 Re: Druga wersja 06.01.06, 12:13
            Najprościej? Reagować kiedy się widzi albo słyszy, że dzieje się komuś krzywda.
            Tutaj nie ma krzywdy są tylko spekulacje, a wyspekulować można sobie dosłownie
            wszystko, bo ludzka wyobraźnia nie zna granic (co zresztą widać).
            Wyciągacie daleko posunięte wnioski, które mogą wyrządzić komuś realną krzywdę
            i tylko o tym pamiętajcie, skoro takie wyczulone na cudzą krzywdę jesteście.

    • zonazona Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 06.01.06, 13:38
      Hmmm, zacznę od tego, że dziwna jest przyjażń między panią X a pania Y.
      Przyjaciółce można bowiem powiedziec wszystko. Kierując sie sercem można na
      spokojnie wyłuszczyć mamie tej dziewczynki, co panią Y (i Ciebie) gryzie, i że
      nie ma w tym wyłuszczaniu żadnej napaści, krytyki pani X jako matki, ale troska
      o zdrowie i samopoczucie jej córeczki.
      Jeśli pani Y ma opory przed taką rozmową, boi sie reakcji, to znaczy dla mnie,
      że między pania X a panią Y nie ma tak zagorzałej przyjazni. Czy w takim razie
      można być pewnym, ze nie ma osoby lepiej zorientowanej w życiu i relacjach
      Rodziny pani X, niż osoba pani Y? Myślę, że jesli pani X tak szybko ucina
      niewygodne dla niej tematy, to nie ma pełnego zaufania do pani Y.
      Rozumiem, że po prostu martwisz sie o małą, bo podejrzewasz, ze moze dziać sie
      jej jakaś krzywda. Sęk w tym, że to wyłącznie podejrzenia, bardzo możliwe, że
      słuszne, ale poza dalszą DYSKRETNĄ obserwacją dziewczynki chyba nic więcej nie
      powinnyście robić.
      Monika
      • sowa_hu_hu Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 06.01.06, 13:51
        ucinac rozmowy mozna tez z innego powodu - po prostu nie chce sie gadac o
        pewnych rzeczach bo sie samemu zdaje sprawe z tego ze by sie skompromitowało...
        mówie na przykładzie jakie ja miałam relacje z pewną osobą...
        • zonazona Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 06.01.06, 14:15
          Oczywiście! Wiec tym bardziej dziewczyny nic nie wskórają...
          Jeśli faktycznie pani X ma coś na sumieniu i wie, ze pani Y coś "zweszyła" wink,
          to już się nie otworzy. Dalszy nacisk na ową panią moze zakończyć przyjażń pań
          X i Y, a wtedy całkiem dziewczyny stracą możliwość obserwacji dziewczynki.
          Monika

          Ps. Sowa_hu_hu, no ja sobie też obejrzałam waszą fotke - suuuper!! Tacy
          ładniusi jesteście!!
          • sowa_hu_hu bo kurczęęę urosnęęę :) dzięki dziewczyny!!! 06.01.06, 14:17
            tak mi sie udał nawet ten mój syn smile
            • berecik7 Re: bo kurczęęę urosnęęę :) dzięki dziewczyny!!! 06.01.06, 14:30
              Jasne, najlepiej się nie wtrącać i miec wszystko w d...Potem redaktorzy z TVN
              przyjadą, zrobią program "Pod napięciem" i zadadzą jak zwykle retoryczne
              pytanie - czy tak musiało być, czy nikt nie zauwazył nic dziwnego? Przyjaciele,
              sąsiedzi??? A my z oburzeniem skomentujemy tą straszną znieczulicę w
              społeczeństwie.
              Oczywiście, że to wszystko może być nie tak, jak wygląda, ale jesli jest? Jesli
              moja przyjaciółka zachowywałaby się dziwnie, to chyba bym jednak starała się
              jakoś "wtargnąć", a nawet poradzić się innych (tak jak Y). I dreszczy już
              dostaję na słowo "obgadywanie". Najstraszniejszy grzech po prostu. A co ma
              zrobić Y, skoro ma tyle wątpliwości??? Radzi się innych. To normalne.
              Ja bym dalej obserwowała , co się dzieje. Gdyby działo się źle - zadzwoniłabym
              na jakąś niebieską linię i poradziła się fachowców...
              • balba_77 Re: bo kurczęęę urosnęęę :) dzięki dziewczyny!!! 06.01.06, 14:47
                > Oczywiście, że to wszystko może być nie tak, jak wygląda, ale jesli jest?

                a czy Ty dostałaś tutaj jakiś jeden konkret (poza tym laczkiem, nawetnie wiem
                co to jest) świadczący o tym że jest coś nie tak?
                bo podejrzenia to są o wysztko dosłownie z pedofilstwem włącznie i co i tak
                wolno i tak jest cacy?
                • berecik7 konkrety 06.01.06, 14:59
                  Fakt, że poza tym laczkiem (laczek to chyba kapeć) wiele konkretów nie ma. Ale
                  jest jakaś intuicja Y., że coś jest nie tak. Ja też potrafię powiedzieć moim
                  znajomym, że zaraz spiorę syna, ale wątpie, by ktoś miał w związku z tym złe
                  przeczucia. A tu złe przeczucia są.
                  A o tym, że intuicja jest cenna przekonała się moja mama, która zawsze dziwiła
                  się, dlaczego jeden chłopiec na naszym podwórku zachowuje się "jakoś dziwnie".
                  No ale rodzice jak z obrazka, ona uosobienie dobroci, a ojciec szarmanckości.
                  Nikt niczego nie podejrzewał. Dopiero w szkole okazało sie, że chłopiec byl
                  tłuczony przez ojca po prostu na okrągło. Ktoś skorzystał z daru intuicji i
                  doszedł prawdy.
                  Wracając do tematu. Nie namawiam autorki postu, żeby leciała na policję, bo Y.
                  coś podpowiada intuicja, ale trzeba po prostu obserwować, co dalej się będzie
                  działo, ewentualnie zadzwonić po porade do fachowców, którzy podpowiedzą, na co
                  zwrócić uwagę. Ot, co.
                  • sowa_hu_hu Re: konkrety 06.01.06, 15:01
                    berecik zgadzam sie.

                    trzeba byc ostroznym zeby nikogo nie skrzywdzić niesłusznymi zarzutami...
                    pozostaje obserwacja...
                    ale na pewno nie mozna tez pchac sie na chama i węszyc w stylu detyktywistycznym...
                  • balba_77 Re: konkrety 06.01.06, 15:34
                    i tu sie z Tobą zgodzę, bo intuicja to naprawdę cenna rzecz, tylko poraziła
                    mnie po prostu szybkość i pochopność wyciąganych wniosków.
        • judytak Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 06.01.06, 14:26
          matka dziecka nie w pełni zdrowego / sprawnego bardzo rzadko lubi rozmawiać z
          kimkolwiek na temat niepełnosprawności / choroby / leczenia dziecka
          nawet z najbliższymi (rodzice, rodzeństwo) woli często mówić zdawkowo,
          skrótowo, tyle, ile konieczne
          nie dlatego, że boi się, że się skompromituje
          a dlatego, że... no, dlatego, że woli o wszystkim innym...

          mówię to z doświadczenia

          pozdrawiam
          Judyta
          • monisia98 Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 06.01.06, 15:09
            wiesz temat jest dość delikatny i poruszenie jego z pania x nie bedzie proste
            ale generalnie takie rzeczy nie sa proste do rozwikłania i udowodnienia - ale
            ja bym tego tak nie zostawiła - jesli masz takie podejrzenia i twoja koleżaka y
            tez sie z tym zgadza - nie czekajcie wyłózcie kawę na ławę - możecie to biedne
            dziecko nie tylko poszkodowane przez los ale równiez może przez zboczonym
            dziedkiem - pomyśl gdyby to było twoje dziecko ? chciałabyś wiedzieć - bo ja
            tak i napweno nie pozwoliłabym na coś takiego komukolwiek!!!!
            • sowa_hu_hu Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 06.01.06, 15:17
              z tym zboczeniem dziadka to chyba jednak przesada... mój tata tez caluje i
              przytula wnuka - często.
              a mały czasami siedzi i bawi sie siusiakiem... - wiec czy powinnam podejrzewac
              mojego ojca o molestowanie mi dziecka?

              mnie niepokoi jedynie matka - ja bym prędzej wydała akse na leczenie dziecka,
              na próbowanie nowych metod itd... niz na nowy dom...
              • berecik7 Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 06.01.06, 15:25
                No własnie. Ostrożnie i dyskretnie. Najwiekszą rolę do odegrania ma jednak pani
                Y., bo to w końcu ona zna X. No chyba, że się jakoś zapoznaciesmile
    • jopowa Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 06.01.06, 16:21
      poporostu plotkarstwo jest takie
      niemile
    • edytkus Re: Koleżanka, koleżance powiedziała...długie 06.01.06, 17:34
      kamilkka30 napisała:

      >
      > Dodam, że dziewczynka mówi tylko kilka wyrazów i nie potrafi powiedzieć co
      > jej dolega. Podczas wizyty Y w ich domu, dziewczynka
      > wykazywała duże zainteresowanie intymnymi częściami ciała, kilkakrotnie
      > pytała się Y ?co to jest ?? .

      No to mowi kilka wyrazow czy wiecej niz kilka? A 2-3 lata to taki wiek gdy dziecko nie dosc ze
      interesuje sie anatomia wink to i wszystkim innym zadajac pytania "co to?" i "dlaczego" sto razy na minute.
      Moze w przypadku tej dziewczynki nie da sie zrobic wiecej niz jest robione a budowa domu to
      odskocznia od problemow? Poza tym Twoje informacje pochodza od osoby trzeciej ktora na dodatek
      nie ma pojecia co to znaczy miec dziecko. Zyj i daj zyc innym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka