kamilkka30
05.01.06, 19:43
Mój wątek jest z tych "koleżanka, koleżance powiedziała, że ich wspólna
znajoma powiedziała...." Jednak opowieść mojej koleżanki na tyle mną
wstrząsnęła, że nie mogę przestać o tym myśleć.
Pani X. jest osobą z wyższym wykształceniem, pracuje na dość wysokim
stanowisku. Jest w trakcie budowy domu. Mają 3 letnią córeczkę, która od
urodzenia cierpi na padaczkę. Początkowo ataki były bardzo częste, z czasem
pod wpływem coraz to innych leków zaczęły występować rzadziej. Jednakże
spustoszenie w organizmie poczyniły.
Pani Y jest jednocześnie moją przyjaciółką i przyjaciółką X. Jednak relacje
na temat zdrowia córki pani X, znam z opowieści pani Y, która jeszcze nie
jest matką i dlatego czasami dla porównania pytała się mnie, czy zachowanie X
jest moim zdaniem właściwe.
Dziewczynka od początku, leczona jest "lokalnie państwowo". Sugestie Y, że
może spróbować w CZD lub prywatnie, powodowały zmianę tematu. Kiedyś
otrzymałam informację o jakiejś metodzie leczenia padaczki za granicą, którą
za pośrednictwem Y przekazałam. Leczenie to jest kosztowne, więc chciałyśmy z
Y, uruchomić nasze znajomości w celu zebrania funduszy. Informacja nie
wzbudziła żadnego zainteresowania, temat został zmieniony "budowa domu".
Wszystkie pieniądze oraz czas poświęcane są budowie domu. Dziadkowie ze
strony męża chcieli finansować leczenie małej, lecz mama nie chciała by
dziadkowie wtrącali się w jej sprawy. Mimo to zrobiła wiele by przekonać ich,
do przekazania pieniędzy na budowę domu. Dla Y i dla mnie był to szok, ale
nie nasze życie, opinie mogłyśmy więc wymienić tylko miedzy sobą.
Dzisiaj plotkowałyśmy z Y na różne babskie tematy, w pewnym momencie Y
zapytała mnie czy moim zdaniem zachowanie X jest normalne:
Dziewczynka od dwóch tygodni zaczęła robić siusiu w majtki, pomimo że od
kilku miesięcy nie nosi już pieluch. Naszym zdaniem, dziecko powinno zostać
zbadane przez lekarza na posiew, kał, jeśli badania nic nie wykażą, przyczyn
powinno szukać się w psychice (powodów znalazło by się dużo np. nerwowa mama,
tata pracujący do późna). Załamana tym faktem X, żaląc się Y, stwierdziła że
ona już nie ma siły, że przestała już bić małą po tyłku ręką i zaczęła
laczkiem, ale nadal nie skutkuje......
Dodam, że dziewczynka mówi tylko kilka wyrazów i nie potrafi powiedzieć co
jej dolega. Przez większą cześć dnia mała spędza czas z dziadkami (rodzice
X), a jej rozwój w związku ze stosowaniem leków, pozostawia wiele do
życzenia. Ale i nad tym faktem jakoś byśmy przeszły do porządku dziennego,
gdyby nie łączył on się z innym. Podczas wizyty Y w ich domu, dziewczynka
wykazywała duże zainteresowanie intymnymi częściami ciała, kilkakrotnie
pytała się Y „co to jest ?” . Ponadto dziadek dziewczynki spędza z małą w
ciągu dnia, bardzo dużo czasu, okazując jej (naszym zdaniem) przesadną
czułość , często przytulając i całując małą pomimo jej protestów. Nie chcemy
posądzać go o najgorsze, ale czy takie zachowanie jest "normalne", czy
dziadkowie często okazują swoim wnukom tyle czułości (mój teść uwielbia
wnuka, ale całuje go tylko na przywitanie, oraz czasami czytając mu
książeczkę, sadza go na kolanach, dlatego nie mam porównania) ?
W związku z moją przydługą opowieścią, chciałam zapytać was drogie mamy o
radę dla Y. Jakich ma użyć argumentów, by przekonać X o konieczności wizyty
u lekarza nie tylko pediatry ale i psychologa dziecięcego ?