Dodaj do ulubionych

koty w domu

27.05.06, 16:29
witam ponownie, tym razem w lepszym nastroju.
nie chce rozpoczynac watku o toksoplazmozie, i czy dzieki kotom mozna sie jej
nabawic, czy nie, bo zauwazylam, ze temat juz tu byl przewalkowany, a
stanowisko mam w tej kwestii jednoznaczne.
chcialam sie za to dowiedziec jak wyglada zachowanie kocie po pojawieniu sie
nowego czlonka rodziny. czy probuja przejac lozeczko, spac z malenstwem itp.
rzeczy?
Obserwuj wątek
    • sofi84 Re: koty w domu 27.05.06, 16:34
      mam 2 koty. jeden staruszek drugi młodziak obydwa kastraty. stary kocur i młoda
      kotka sypiały w łóżeczku jak nikt nie widział i nie było dziecka. popędziłąm je
      i jest spokój. nie wolno bić bo zwróci się to przeciwko dziecku. moje koty były
      pogodne obwąchały młodego i straciły zainteresowanie. jak sie zwalniała
      miejscówka w łóżeczku to na początku właśnie czekały tylko na to ale wybijałam
      im to z głowy. młody ma rok. kotka ucieka albo sie przytula do niego. a stary
      kocur daje sobie ogon wyrywać i targać za uszy.
    • reniatoja Re: koty w domu 27.05.06, 16:35
      uwazaj, zeby ci kot nie podrapał dziecka. My mieliśmy kiedyś kota i
      znienawidziłam te zwierzeta włąśnie po tym, jak rozharatał mojej córce ręke
      pazurem od ramienia do łokcia. Kocie pazury są ostre jak igły, a kotu nie
      wiadomo co może strzelic do głowy i sie wkurzy i krzywdę może zrobić. I nie
      przemawia do mnie to, że dziecko do drazniło. W domu muszę mieć zwierzęta
      bezpieczne dla moich dzieci - i takie teraz mam pieska słodkiego, który jest
      niezdolny do zrobienia krzywdy komukolwiek i mam andzieję, zę nowemu członkowi
      rodziny, który pojawi sie za miesiąc, tez nie zrobi nic złego. Do kota,
      podobnie jak i do innych psów, nigdy nie miałabym zaufania, ciagle bym się
      bała.
      • maga785 Re: koty w domu 27.05.06, 17:16
        Kot podobnie jak kazde inne zwierze nie może odczuć że cos diametralnie w jego
        życiu zmieniło sie na gorsze.Ja mam 5 letniego kocura kastrata i 4 miesięcznego
        synka.Przed porodem zaraz po złożeniu łózeczka spał w nim przez kilka dni potem
        mu przeszło teraz w ogóle nie wchodzi do łózeczka bo to nie jego teren widoczniesmile
        Po porodzie a przed naszym przyjściem do domu mój mąż dał mu do powąchania
        rzeczy Synka przyniesione do domu aby sie troszkę oswoił z nowym zapachem.Po
        przyjściu ze szpitala postawiliśmy małego w foteliku na podłodze kot obwąchał
        dokładnie i sobie poszedł.Dostał ogromną michę surowej wołowiny na powitanie.
        Przez pierwsze dni przeszkadzał mu płacz dziecka i uciekał z pokoju gdzie mały
        płakał.Teraz razem bawią sie na macie edukacyjnej, razem ucinają sobie drzemki
        mna kanapie.Kot asystuje nam w kąpieli.Raz zdarzyło sie nam że mały sie
        zachłysnął ulanym pokarmem śpiąc w swoim łożeczku i gdyby nie kot który z dzikim
        krzykiem przyleciał do kuchni mogłoby sie to źle skończyć.
        zobacz jeszcze na stronę o dzieciach i kotach:
        republika.pl/kocia_stronka/kot_i_dziecko.html
        Pozdrawiam
        • phantomka Re: koty w domu 27.05.06, 17:35
          Ja mam w domu dosyc agresywnego kocura, ale w stosunku do malej jest naprawde
          kochany (zeby nie zapeszyc), najpierw w ogole jej nie zauwazal, a teraz ze
          stoickim spokojem podszedl do pociagniecia za ogon czy wasy, bo zdarzylo sie
          Marysce dorwac go na kanapie...jedyny minus to nagminne wchodzenie do wozka, do
          lozeczka wchodzil na poczatku, ale jakos mu przeszlo.
          • mariolka55 Re: koty w domu 27.05.06, 17:50
            mój wchodził do wózka i łózeczka przed narodzeniem Kubusia,jak przyjechalismy
            do domu to go dokładnie obwachiwałsmilena samym poczatku zamykalismy na noc drzwi
            do sypialni jak dzidzius był malenki bo kotka lubiła z nami sypiac i bałam sie
            zeby sie niechcacy i za mocno nie przytuliła do małego,potem sypialismy we
            czwórkesmile i do tej pory w południe spia z synkiem razem,bo w nocy nie bo jestem
            teraz w ciazy i wole uwazac.
            Mały mu teraz dokucza (ma 2 latka) i jak to dziecko,za mocno sie do niego
            przytuli albo chce sie z nim gonic,ale kot nigdy mu nie zrobił krzywdy najwyzej
            go "zsyczał"smile
    • basiuniagp Re: koty w domu 27.05.06, 17:59
      nasze kotki były troche wystraszone na poczatku, unikaly malej, z czasem zaczely
      sie oswajać i przyzwyczajać, ignorowały córeczkę. Nie próbowały spać w łóżeczku,
      raz jedna weszla do wózka i to chyba tyle smile
      • jasminar Re: koty w domu 27.05.06, 18:51
        nie wiem jak mozna znienawidzic koty po tym jak jeden zadrapał dziecko szczerze
        powiedziawszy gdybym ja była kotem a ktos szrpałby mnie za wasy czy ogon to
        zareagowałabym w ten sam sposob, bo nie wydaje mi sie zeby kot tak zareagował
        bez powodu,dziecko od tego nie umrze a nauczy sie ze kot to zywe stworzenie
        ktore tez czuje i nie wolno go krzywdzic (nawet jesli robi to nieswiadomie) w
        kwestii bezpiecznych zwierzat to moze najlepiej kupic rybki.. buhaha .Z
        pierwszym synkiem mieszkalismy u mojej mamy ktora miała kota,kot obwachał malego
        i stracił nim zainteresowanie czasami wchodził do łozeczka czasami do wozka ale
        sporadycznie,generalnie mały domownik mało go obchodziłsmile)
        • ankapo30-tce Re: koty w domu 27.05.06, 19:48
          Jak mój synek miał 2 tygodnie zamieszkaliśmy na 2 miesiace u mojej mamy, ze
          względu na niedokończony remont naszego domu. Kocica mamy, która wtedy miała
          kocięta - jak tylko usłyszała, ze mały płacze, albo się obudził, a mnie nie
          było przy nim, od razu podbiegała do mnie z głośnym miauczeniemsmile Było to dośc
          zabawne. Częsty obrazek był taki, ze synek spał w wózku, a pod wozkiem w
          koszyku kocica z malymi. Oczywiście cały czas pilnowaliśmy zwierzaki, bo nie
          można im w 100% zaufać; ale bardzo ciepło wpsominamy te czasy...szczególnie
          teraz kiedy tej kotki już nie ma...
        • oleska16 Re: koty w domu 27.05.06, 22:09
          Ale jak można pozwolic zrobic cos bezbronnemu dziecku? To jedynie zwierzak i
          powinien wiedziec co mu wolno a co nie. Koty sa dobre w piwnicy ale nie w domu
          przy małym dziecku. Do tego jeszcze kuweta z kocimi odchodami, która pomimo
          najlepszego żwirku to smierdzi. Nikt poza tym nie powie mi, że to czyste
          zwierzęta. Najpierw liżą sie pod ogonem a potem może buzie dziecku? FEEE! No i
          na marginesie psa w odróżnieniu od kota wkładasz do wanny i kapiesz a kota jak
          wymyć i pozbyc się jego parazytów tylko srodkami chemicznymi? To nie starczy bo
          mało kto informuje o o kresie karencjii tych praparatów przeciwko pasozytom.
          • milka_milka Re: koty w domu 28.05.06, 00:07
            A miałaś kiedyś kota? JA miałam przez 20 lat i w życiu nie lizałmnie po twarzy,
            a co do zapachu, to osoby które nie wiedziały, że mam kota (lub koty) nigdy
            tego nie wyczuły. Jeżeli nie masz doświadczenia z tymi zwierzętami, to nie
            bardzo masz podstawy aby się na ich temat wypowiadać. Mojego kota mogłbym
            zostawić w łóżeczku z maluchem i nic by nie zrobił. Spał ze mną w łóżku i pod
            kołdrą, bawił się i nigdy, powtarzam nigdy nie zrobił mi krzywdy, a zapewniem,
            że jako dziecko nie zawsze byłam delikatna. A pies to się nie wylizuje pod
            ogonem? Jeszcze gorzej, bo wyjdzie na dwór powącha sobie tu i ówdzie kupy
            innych psów i to dopiero jest higieniczne, jak poliże dziecko! Kot trzymany w
            domu nie ma takiej możliwości.
            • phantomka Re: koty w domu 28.05.06, 00:16
              a czy wam przeciwniczkom kotow wydaje sie, ze one maja umysl czlowieka? jak mu
              ktos robi krzywde, to on sie broni. Kiedy moj siostrzeniec drazni kota i ten go
              drapnie, to mu tlumacze, ze nie moze draznic sie z kotem, bo to est zwierze.
              • milka_milka Re: koty w domu 28.05.06, 15:56
                Przepraszam, czy to było do mnie? Bo gwoli wyjaśnienia, to ja koty uwielbiam!!!
                • phantomka Re: milka 28.05.06, 17:12
                  nie, do tych u gorysmile
            • marychna31 Re: koty w domu 28.05.06, 22:37

              > A miałaś kiedyś kota?
              Jak by miała to by takich głupot nie wypisywałasmile
          • sarna73 Re: koty w domu 28.05.06, 08:18
            a psy pewnie nie liżą się pod ogonem ha ha ha, no i w przeciwieństwie do psów
            koty nie mają zapędów lizania po twarzy, to psy wszędzie włażą ze swoimi
            jęzorami czy ktoś tego chce czy nie, nie raz zdarzyło mi się na spacerze że
            obcy pies polizał moje dziecko po rączce a i do twarzy się ładował !!! to jest
            dopiero ohyda !!!! tez mamy kota, emeryta i na poczatku trochę się boczył, ale
            bez zadnych przejawów agresji, a teraz kiedy synek za mocno przytuli, albo chce
            na sile sie z nim bawic poprostu odchodzi !!! wierze ze kot mogl udrapac
            dziecko, niestety duzo zalezy tez od tego jak kot jest traktowany w domu, jak
            wlasnie zostalo mu dziecko przedstawione no i jak jest ulozony - mimo
            indywidualnosci - kota da sie ulozyc, no a i dzieci bywaja okrutne
            • jasminar Re: koty w domu 28.05.06, 08:43
              Kobity (niektóre) czy Wyscie poszalały? Pewnie, kot czy pies lize sie tu i
              owdzie bo w ten własnie sposob dba o higiene,ciezko wymagac od zwierzaka zeby
              mył zeby szczoteczka 3 razy dziennie , chodził pod prysznic i szorował sie tak
              jak to jest w jednej z reklam w Tv i nie bardzo rozumiem jak mozna za to winic
              zwierzaka,zreszta nie słyszałam o tym zeby polizane przez kota lub psa dziecko
              zeszło smiertelnie z tego powodu.Dzieciaki same dotykaja roznych swinstw a potem
              ładuja łapki do buzi i co to moze jest bardziej higieniczne? A pozatym trzymanie
              dziecka w sterylnych warunkach bez kontaktu z jakimikolwiek bakteriami moze
              wyrzadzic mu wiecej szkody niz pozytku.
              W kwestii jak mozna pozwolic by kot skrzywidził bezbronne dzieckom bardzo mało
              prawdopodobne zeby kot naumyslnie podrapał dziecko a jesli w obronie własnej to
              wcale mu sie nie dziwie ,dzieci faktycznie potrafia byc okrutne i trzeba je od
              małego uczyc ze zwierzeta tez czuja i nie wolno ich krzywdzic bo pozniej
              wyrastaja z nich takie małe potwory ktore uwazaja ze zwierze to taki brudas co
              lize sie pod ogonem i trzeba je tepic.....
              Tak na marginesie nasze człowieczenswto obrazuje nasz stosunek do zwierzat....
              • mariolka55 Re: koty w domu 28.05.06, 14:25
                jasminar napisała:

                > Kobity (niektóre) czy Wyscie poszalały? Pewnie, kot czy pies lize sie tu i
                > owdzie bo w ten własnie sposob dba o higiene,ciezko wymagac od zwierzaka zeby
                > mył zeby szczoteczka 3 razy dziennie , chodził pod prysznic i szorował sie tak
                > jak to jest w jednej z reklam w Tv i nie bardzo rozumiem jak mozna za to winic
                > zwierzaka,zreszta nie słyszałam o tym zeby polizane przez kota lub psa dziecko
                > zeszło smiertelnie z tego powodu.Dzieciaki same dotykaja roznych swinstw a
                pote
                > m
                > ładuja łapki do buzi i co to moze jest bardziej higieniczne? A pozatym
                trzymani
                > e
                > dziecka w sterylnych warunkach bez kontaktu z jakimikolwiek bakteriami moze
                > wyrzadzic mu wiecej szkody niz pozytku.
                > W kwestii jak mozna pozwolic by kot skrzywidził bezbronne dzieckom bardzo mało
                > prawdopodobne zeby kot naumyslnie podrapał dziecko a jesli w obronie własnej
                to
                > wcale mu sie nie dziwie ,dzieci faktycznie potrafia byc okrutne i trzeba je od
                > małego uczyc ze zwierzeta tez czuja i nie wolno ich krzywdzic bo pozniej
                > wyrastaja z nich takie małe potwory ktore uwazaja ze zwierze to taki brudas co
                > lize sie pod ogonem i trzeba je tepic.....
                > Tak na marginesie nasze człowieczenswto obrazuje nasz stosunek do zwierzat....


                Tak popieram jasminar i inne dziewczyny!!!
                a swoja droga kuweta nie smierdzi jak sie ja oczywiscie sprzata haha
                dziecku sie nic nie stanie od polizania przez zwierzaka ,mój synek jak nie
                zauwazyłam to spróbował troche kociego zwirku ha ha i co ? zyje zdrów!!!
                oczywiscie nie zachecam zeby dzieci jadły kocie odchody ,ale bez przesady z ta
                sterylnoscia!!! nie dziwne ze tyle jest alergików jak maja chore matki co
                izoluja je od najmniejszej bakteri
                a dzieci sie lepiej rozwijaja i sa wrazliwsze jak sie je uczy miłosci i
                szacunku do zwierzat!
                • niki_222 Re: koty w domu 28.05.06, 15:06
                  mój kot spi ze mna i z synkiem,to potulne i czyste! zwierze którego nie da sie
                  nie kochac!!! w zyciu nie zrobił krzywdy małemu,czasem mały sie z nim bije wiec
                  kot sie broni walczac łapkami,bez powodu kot dziecka ani nikogo nie podrapie!!!
                  jedynie braniac sie i to normalne,trzeba dziecko uczyc ze kot czuje i zyje i ze
                  to nie maskotka do zabawy!!!!!! tak zgadzam sie ze stosunek do zwierzat
                  swiadczy o człowieczenstwie!!!!!!!!dla mnie ludzie którzy traktuja zle
                  zwierzaki sa nikim!

                  zgadzam sie równiez ze nadmiar higieny jest gorszy od brudu ,mój kot lize synka
                  i jest zdrowy,ba nawet nigdy nie chorował oprócz kataru i 3-dniówki

          • kasiak37 Re: oleska16 28.05.06, 15:21
            to ja juz wiem jaka Ty jestes po tonie i sensie wypowiedzi...cale szczescie ze
            nie spotykam na codzien takich ludzi jak Ty i nie mam ich wsrod swoich
            znajomych.Mam w domu i psa i kota,dwoje prawie doroslych wychowanych wlasnie
            przy zwierzetach dzieci i jestem w 16 tc.Tak na marginesie to pies tez lize sie
            pod ogonem ale weglug Ciebie zapewne powinien byc na podworku,przy budzie i
            najlepiej na grubym lancuchu skoro miejsce kotow jest w piwnicy.Szkoda
            podejmowac jakakolwiek dyskusje z Toba,ale chcialabym kiedys porownac
            wrazliwosc,opiekunczosc,obowiazkowosc Twojego dziecka z moimi,wychowanymi od
            malutkiego ze zwierzetami w domu.A co do higieny i czystosci,sprzatania kuwety i
            jakosci zwirku to lepiej sie nie wypowiadaj,bo byc moze nadal mysliswz ze do
            kociej toalety sypie sie piachsmile.Serdecznie pozdrawiam mimo wszystko i zycze
            szczesliwego dziecinstwa Twojemu dziecku.
            • mariolka55 Re: oleska16 28.05.06, 18:33
              acha i jeszcze jedno kota w razie czego tez mozesz wymyc w wannie!!! i nie
              kazdy kot musi miec cały czas pasozyty!!! pasozyty to maja tylko te biedaki co
              siedza w piwnicach...i nie ma kto o nie zadbac!
          • tiuia Re: koty w domu 28.05.06, 18:46
            Chyba nigdy nie mialaś do czynienia z kotami. Koty nie liżą ludzi po twarzach.
            Co najwyżej w rękę i to tylko, gdy naprawdę zbierze im się na czułości. To
            wlasnie psy liżą sie po różnych miejscach, a potem ludzi po twarzach. Kot jest
            znacznie czystszym stworzeniem od psa, zwłaszcza kot domowy, który przeważnie
            nie wychodzi z mieszkania. A to, czy kocia kuweta śmierdzi, zależy od
            właściciela, a nie od kota. Kot załatwia się do kuwety. A właściciel powinien
            sprzątać kupy swojego pupilka i wynosić śmieci tak często jak to jest potrzebne.
            • sanna.i Re: koty w domu 29.05.06, 08:39
              Tak na marginesie-tesciowa ma 6 kotow,opiekowalam sie nimi przez dlugi czas,gdy
              byla chora. Po pierwsze - niektore z nich lizaly mnie po szyi i twarzy.Po
              drugie, mimo najlepszych checi i higieny CZUC koty w domu,szczegolnie,jesli ma
              sie kocura,ktory znaczy teren.I prosze mi nie wmawiac,ze znaczy go tylko poza
              domem,bo przez kilka miesiecy mialam ten problem na co dzien.Po trzecie,zdarzaja
              sie koty zlosliwe i zazdrosne,tak jak psy, ludzie itp.Ja bym sobie nie dala reki
              odciac,ze kot pierwszy nigdy nie zadrapie...Moge pokazac blizne...Po
              czwarte,przed ta przygoda koty byly mi obojetne,teraz jestem pewna,ze moje
              dziecko nie bedzie sie z nimi wychowywac...
          • antyka Re: koty w domu 28.05.06, 18:54
            koty nie liza czlowieka po twarzy, to raczej domena psow,
            ktore najpierw myja sobie dupska, a potem oblizuja twarz wlasciciela big_grin
            • lola211 Re: koty w domu 28.05.06, 23:21
              O, widze, ze milosnicy kotów przypuscili atak na psy.
              Pies nie polize wlasciciela po twarzy, jesli ten mu nie pozwoli.Ja nie
              pozwalam, nawet szczeniakowi, bo tego nie toleruje.Moja sunia pod ogonem sie
              nie wylizuje.Wiec prosilabym bez głupich uogolnien falszujacych obraz.
              Co do kotów- jedno mnie od nich odstrecza- znaczenie terenu i okropny smród -
              ale nie jest to reguła.
              • nanuk24 Re: koty w domu 29.05.06, 05:59
                Teren zaznaczaja tylko koty niekastrowane, ktore sa zazwyczaj bezdomne.
                Wlasciciele przewaznie swoje koty kastruja.
                • lola211 Re: koty w domu 29.05.06, 09:10
                  Mam takie obserwacje- kotki sasiadki nie czuc wcale.
                  Zas moja druga znajoma ma w domu 3 kotki, po sterylce.Pod domem bez przerwy
                  przechadzaja sie inne koty, kocury, ktore znacza teren, ona je dokarmia, caly
                  dom po prostu smierdzi.
              • mariolka55 Re: koty w domu 29.05.06, 07:52
                lola211 napisała:


                > Co do kotów- jedno mnie od nich odstrecza- znaczenie terenu i okropny smród -
                > ale nie jest to reguła.


                jaki smród??? koty to najbardziej czyste zwierzeta!!!
                • lola211 Re: koty w domu 29.05.06, 08:51
                  Nie smierdzi kot, tylko teren, ktory znaczy, czyli obsikuje.Mdlacy odór, nie do
                  zniesienia- to chyba niekastrowane kocury sa za to odpowedzialne.
        • reniatoja Re: koty w domu 28.05.06, 19:14
          jasminar napisała:

          > nie wiem jak mozna znienawidzic koty po tym jak jeden zadrapał dziecko
          szczerze
          > powiedziawszy gdybym ja była kotem a ktos szrpałby mnie za wasy czy ogon to
          > zareagowałabym w ten sam sposob, bo nie wydaje mi sie zeby kot tak zareagował
          > bez powodu


          możliwe, ze nie zareagował tak bez powodu, co nie zmienia faktu, ze zrobił
          krzywdę mojej córeczce, ma blizne do dzisiaj, zrobił jej potrójną szramę wzdłuż
          ręki, długosci ok 15 cm, z czego środkowa była bardzo głęboka i cholernie
          piekła i bolała moją córkę przez dłuzszy czas. Nie będe wiecej nigdy miała
          kota, trudno, uprzedziłam się. Poza tym i tak wolę psa, z psem jest świetny
          kotakt, jest jak człowiek prawie, potrafi okazywac uczucia, radosc smutek,
          współczucie. Dodatkowo nie sra w domu (a co bedzie jeśli malutkie dziecko
          niepostrzezenie zacznie się bawic zawartoscią kuwety?), nie roznosi
          toksoplazmozy. Nasz pies nie liże nas po twarzach, tylko po stopach i łydkach,
          bo tak go nauczyłam, brzydziłabym się zeby mnie lizał po twarzy i nie
          pozwoliłam na to. Jst ok, ja myślę. A moja nienawiść do kotów nie jest jakaś
          obsesyjna, nie strzelam do nich, niech sobie żyją, byle mi nie wchodziły w
          drogę, po prsotu ja nie chcę mieć z kotami nic wspólnego i finito smile
          • milka_milka Re: koty w domu 28.05.06, 23:03
            Co do toksoplazmozy, to się mylisz. Miałam jednego kota na stałe przez 16 lat,
            w trakcie jego kadencji całą masę znajd i okazało się, gdy byłam w ciąży, że
            NIGDY nie miałam toksoplazmozy. Owszem, jeżeli kot jest nosicielem, można się
            zarazić, ale TYLKO WTEDY, gdy ma się bezpośredni kontakt z odchodami, które
            leżą w kuwecie minimum 24 godziny. A co do uczuć, to zapewniam Cię, że kot jest
            równie uczuciowy i odpowiadający na ludzkie emocje jak pies. Trzeba go tylko
            kochać.
            • reniatoja Re: koty w domu 29.05.06, 09:51
              milka_milka napisała:

              > Co do toksoplazmozy, to się mylisz.


              Co do toksoplazmozy to nie napisałam, ze każdy kot przenosi tokso. Mialam na
              mysli tylko to, ze koty ją przenosza, a psy nie. Oczywiscie, ze nie kazdy kot,.
              bo ja tez mialam kota, z jego odchodami tez mialam kontakt, ale toksoplazmozą
              nigdy nie bylam zarazona.
    • lanka_cathar do nienawidzącej koty i nie tylko 28.05.06, 08:41
      Studentka mojej Mamy wzięła od nas z działki kotkę. Kiedy urodziło się dziecko
      izolowali ją od niego, bo się bali. Któregoś dnia jednak nie udało im się
      upilnować Księżniczki i zastali ją śpiącą w łóżeczku razem z dzieckiem. I tak
      już zostało.

      Znajomi koleżanki mają maine coon'a (dla niezorientowanych, są to koty, które
      dochodzą wagą do ponad 11 kg, zwłaszcza kocury) i też obawiali się, że kot, a
      właściwie dwa tej samej rasy i to kocury, będą agresywne. Potem widziałam
      zdjęcia jak ich mała córka śpi przytulona do jednego z olbrzymów.

      A do dziewczyny, która napisała, że znienawidziła koty po tym jak rozorały rękę
      jej córki:

      - nie mogłaś ich znienawidzić, bo najwyraźniej nigdy ich nie lubiłaś
      - kotom OBCINA się pazury, tak jak ludziom paznokcie
      - wielokrotnie była pogryziona, podrapana i uszczypnięta przez koty, konie,
      łabędzie, psy, raz przez małego lwa przy robieniu zdjęcia i moja Mama reagowała
      normalnie, czyli przemywała ewentualną ranę i pozwalała dziecku dalej się bawić.

      Znajomy Dziadka miał dobermana (teraz masz podobno słodkiego psiaczka). Wrócił
      do domu, a żona w płascz, bo pies pogryzł dziecko. A co zrobiło dziecko???
      Ugryzło najpierw psa w brzuch.
      • reniatoja Re: do nienawidzącej koty i nie tylko 28.05.06, 19:38
        lanka_cathar napisała:

        >
        > A do dziewczyny, która napisała, że znienawidziła koty po tym jak rozorały
        rękę
        >
        > jej córki:
        >
        > - nie mogłaś ich znienawidzić, bo najwyraźniej nigdy ich nie lubiłaś


        Było to tak: Dla mnie najlepszym rozwiazaniem jest dom bez zwierząt. Nie jestem
        miłosniczką zwierząt, nigdy nie pragnęłam posiadać czworonoga. Jednak mam
        dziecko, które za zwierzątkami szaleje. Najpierw wiec mieliśmy chomiki - żyły
        po trzy lata i schodziły, jak sądzę ze starosci. Nastepnie przygarnelismy tego
        kota - wprawdzie nie jestem jakąś miłosniczką zwierząt, ale jak już zdecyduję
        się na posiadanie zwierzecia to dbam o niego najlepiej jak potrafię, niczego mu
        nie brakowało, był zadbany, nakarmiony, szczepiony, głaskany, planowalismy
        kastrację. Po tym, jak zrobił krzywde mojemu dziecku byłam na niego wsciekła,
        ale nawet wtedy przełknełam to jakoś, nie wyrzuciłam go z domu ani nie otrułam,
        nie zbiłam, choc różne mysli krążyły mi po głowie wink

        Kot jednak uciekł nam z domu - co zresztą uwazam, za kolejny objaw jego
        totalnej niewdzieczności, ale mniejsza z tym. Tygodniami wypatrywałam go,
        chodzilismy i szukalismy go po okolicy, córka rozpaczała. Zapewniam Cie, gdybym
        go znalazła, wziełabym go z powrotem, do domu mimo wszystko. Poniewaz uważam,
        ze zwierzę jest trochę jak dziecko - decydujesz się na nie, to trzeba być już
        odpowiedzialnym, nawet jeśli go nie kochasz. Czy nigdy nie lubiłam kotów -
        powiedziałabym, że podobnie jak wszystkie zwierzęta domowe - były mi obojętne.
        Ale teraz nie lubię kotów, to fakt i nigdy wiecej nie zdecyduję się na kota,
        tego jestem pewna. Psów też nie darzyłam nigdy zadnym uczuciem, a teraz (po
        czterech latach życia z psem pod jednym dachem) nadal nie jestem miłośniczką
        psów i nigdy chyba nie będę. Po prsotu ten jeden, jedyny pies na swiecie ma u
        mnie specjalne wzgledy, pełną akceptacje i zapewniony wikt i opierunek do końca
        swoich dni i tyle. Nigdy mnie nie zawiódł, nigdy nie zrobił nikomu najmniejszej
        krzywdy, dostarcza nam wielu wzruszeń i radości, a kot zawiódł i to co najmniej
        dwukrotnie. Wiec jeśli jeszcze kiedyś bedę miała jakieś inne zwierzątko to
        bedzie to najwyżej anowu mały piesek. Choc obecnie uwazam, ze ten pies, którego
        teraz mam to już ostatnie zwierze w moim domu - niech dozyje starosci, ale
        raczej juz na wiecej zwierząt się nie zdecyduję, to duży obowiazek w życiu i
        nieraz spore utrudnienie (wyjazdy, wynajmowanie mieszkania, koniecznosc
        wychodzenia codziennie na trzy spacery itd).

        > - kotom OBCINA się pazury, tak jak ludziom paznokcie

        niestety nie miał obciętych pazurów. Niech wiec bedzie, ze to moja wina, dziś
        mi to już obojętne.

        > - wielokrotnie była pogryziona, podrapana i uszczypnięta przez koty, konie,
        > łabędzie, psy, raz przez małego lwa przy robieniu zdjęcia i moja Mama
        reagowała
        >
        > normalnie, czyli przemywała ewentualną ranę i pozwalała dziecku dalej się
        bawić

        Po incydencie z podrapaniem również nie pobiłam tego kota, nie wygoniłam z
        domu, nie zabroniłam też córce bawic się z nim, po prsotu uznałam, że to wredne
        zwierzę i tyle. I straciłam już wtredy resztkli sympatii do niego. Chyba mi
        wolno, nie? Ktokolwiek zrobi krzywdę mojemu dziecku, będzie miał ze mną na
        pieńku, czy to kot, czy pies, czy człowiek smile
        > .
        >
        > Znajomy Dziadka miał dobermana (teraz masz podobno słodkiego psiaczka).
        Wrócił
        > do domu, a żona w płascz, bo pies pogryzł dziecko. A co zrobiło dziecko???
        > Ugryzło najpierw psa w brzuch.


        I jaki z tego niby wniosek? Nigdy nie zdecydowałabym sie na posiadanie
        zwierzecia, które waży wiecej niz 7 kilogramów, to raz. Dobermana nie
        dopuściłabym przenigdy do dziecka, dość sie naczytałam historii o tym, jak
        wychowany od szczeniaka z dzieckiem pies zagryzł to dziecko. Warunkiem, ktory
        MUSIAŁ zostać spełniony gdy szukalismy psa było to, ze będzie to mały pies o
        małej szczece, który nie potrafi przegryźć niczego twardszego niż ołówek. I
        takiego psa mam.
        • jasminar Re: do nienawidzącej koty i nie tylko 28.05.06, 20:11
          jesuuu kobieto to do reniatoja tragiczne to Twoje prymitywne podejscie do
          zwierzat zastanawiam sie po co z takim podejsciem wogole bierzesz zwierzaka do
          domu,jesli wpoisz te swoje chore zasady corce to wyrosnie z niej niezly
          potwor.Kto Ci nagadał takich bzdur ze kot ma Ci byc wdzieczny za cokolwiek,ile
          Ty masz lat przeciez to zwierze nie człowiek i nie mozna od niego wymagac
          ludzkich odruchów.te bzdury ktore wypisujesz typu nie zabiłam go i nie otrułam
          no naprawde serce sie otwiera co za ludzka Pani....
          • reniatoja Re: do nienawidzącej koty i nie tylko 28.05.06, 20:20
            wyluzuj się, Jasminar, szkoda Twoich nerwów. I nie martw się o moją córkę,
            doprawdy, zbedna troska i racz jej nie obrazać. ... Trochę dystansu miej do
            tego, co czytasz, polecam, to dobrze robi na cisnienie


            Ja niczego nie wymagam od zwierzęcia poza tym, żeby a) nie było kotem b) było
            małym psem. Zadnej wdzieczności nie wymagam, stwierdzam tylko, ze kocur był
            niewdzieczny, jego strata. smile)
            • reniatoja P.S. do JAsminar 28.05.06, 20:23

              • reniatoja Re: P.S. do JAsminar 28.05.06, 20:26
                Wiesz, za dziecmi też nie przepadam, czy zatem uważasz, ze z moich dzieci
                wyrosną potwory? To, co ja czuje do zwierzat czy dzieci nie zmienia faktu, że
                jestem odpowiedzialnym człowiekiem, który wypełnia porządnie swoje obowiązki, a
                za swoje dzieci oddam życie, jeśli trzeba. I jeśli mam w domu jakieś zwierzę,
                to robie wszystko, żeby było w tym domu szczesliwe i bezpieczne. Co nie zmienia
                faktu, że ani za dziećmi ani za zwierzętami nie przepadam. Wolno mi, czy nie,
                jak sądzisz?
                • kasiak37 Re: do reniatoja 28.05.06, 20:29
                  przeczytaj prosze moj post i nie badz taka agresywna.Pozdrawiam
                  • reniatoja Re: do reniatoja 28.05.06, 20:38
                    Ok.
                  • jasminar Re: do reniatoja 28.05.06, 20:38
                    szczerze powiedziawszy dla mnie to jeden wielki absurd jesli za czyms nie
                    przepadam to trzymam sie od tego z daleka bo logicznie myslac nie mozna miec
                    dobrych relacji z kims za kim sie nieprzepada,wspołczuje Twoim dzieciom i tym
                    zwierzakom ktorym stworzyłas taki "kochajacy" dom ciekawe skad sie to wzieło
                    pewnie wynosłas takie podejscie ze swojego domu.....crying
                    • kasiak37 Re: jasminar 28.05.06, 20:44
                      ja Cie czytam i sie zastanawiam nad Twoja chwiejna natura...Poczytaj sobie co
                      pisalas wczesniej do reniatoja.Ty masz wiecej niz jedna osobowosc?smile
                      • jasminar Re: jasminar 28.05.06, 20:46
                        a na czym niby ta chwiejnosc polega??winkbomnie zaciekawiłaswink
                        • kasiak37 Re: jasminar 28.05.06, 20:51
                          esuuu kobieto to do reniatoja tragiczne to Twoje prymitywne podejscie do
                          zwierzat zastanawiam sie po co z takim podejsciem wogole bierzesz zwierzaka do
                          domu,jesli wpoisz te swoje chore zasady corce to wyrosnie z niej niezly
                          potwor.Kto Ci nagadał takich bzdur ze kot ma Ci byc wdzieczny za cokolwiek,ile
                          Ty masz lat przeciez to zwierze nie człowiek i nie mozna od niego wymagac
                          ludzkich odruchów.te bzdury ktore wypisujesz typu nie zabiłam go i nie otrułam
                          no naprawde serce sie otwiera co za ludzka Pani....
                          ....szczerze powiedziawszy dla mnie to jeden wielki absurd jesli za czyms nie
                          przepadam to trzymam sie od tego z daleka bo logicznie myslac nie mozna miec
                          dobrych relacji z kims za kim sie nieprzepada,wspołczuje Twoim dzieciom i tym
                          zwierzakom ktorym stworzyłas taki "kochajacy" dom ciekawe skad sie to wzieło
                          pewnie wynosłas takie podejscie ze swojego domu.....crying

                          to dwie Twoje wypowiedzi i dwie w roznym tonie...
                          • jasminar Re: jasminar 28.05.06, 20:56
                            wybacz kasiak37 ale nie widze tu zadnej dwoistosci to sa dwie rozne odpowiedzi
                            na dwie rozne odpowiedziwinkale sens jest jeden i wydaje m sie nadwyraz czytelnywink
                            ok wystarczy pisania na ten temat swoje zdanie wyłuszczyłam i mam juz dosc
                            wałkowania ww tematu
                    • reniatoja Re: do reniatoja 28.05.06, 20:46
                      Ja nie przepadam za zwierzetami, ale nie żyję sama, mam męża i dziecko, ich
                      zdanie jest dla mnie ważne i skoro oni chcą, zwłąszcza córka, mieć zwierzątko,
                      to jestem w stanie ulec w tej kwestii. Poza tym najwyraźniej nie czytasz
                      uwaznie - napisałam, ze nie przepadam za zwierzętami, ale akurat mój pies jest
                      wyjątkiem, bardzo go lubię i mam z nim świetny kontakt, jest dla mnie prawie
                      jak włąsne dziecko, podobnie jak moje dzieci są dla mnie wyjątkiem z ogółu
                      wszystkich dzieci swiata. Nie uwazam, ze trzeba być wielkim miłośnikiem
                      wszsytkich czworonogów świata, żeby dobrze opiekowac się jednym, swoim
                      zwierzatkiem. Podobnie, gdyby dzieci powinni mieć tylko ludzie, którzy kochają
                      wszytkie dzieci swiata, to większosci z nas nie powinno być na świecie.
                      • jasminar Re: do reniatoja 28.05.06, 20:49
                        dzieki Bogu nie mam w swoim otoczeniu takich ludzi obdzielajacych swoja
                        łaskawoscia wybiorczo....
                        • sanna.i Re: do reniatoja 29.05.06, 08:46
                          O rany,Jasminar,nie chcialabym cie poznac,dla mnie jestes niezle
                          nawiedzona.Nadgorliwosc gorsza niz faszyzm...
                      • jasminar Re: do reniatoja 28.05.06, 20:49
                        dzieki Bogu nie mam w swoim otoczeniu takich ludzi obdzielajacych swoja
                        łaskawoscia wybiorczo....wink
                        • reniatoja Re: do reniatoja 28.05.06, 20:55
                          Powtarzasz sie z tym "dzięki Bogu" już któryś raz. Klęknij na kolana i zamknij
                          sie w swoim kąciku i tam dziękuj Bogu w ciszy swojego serduszka nieskończenie
                          dobrego, a nie po x razy na forum, bo to taka modlitwa pod publiczkę, kojarzy
                          mi sie z faryzeuszem.
                          Kończę tę dyskusję, napisałam już wszystko na temat. Dobranoc.
    • jasminar Re: koty w domu 28.05.06, 21:01
      pozostaje mi sie tylko usmiechnac z politowaniem nad tokiem Tw.mysleniawink
      • antyka zeby zamknac dyskusje :D na wesolo 28.05.06, 21:03
        1. wspolczuje Twoim dzieciom
        2. i Twojemu mezowi tez
        3. Skad w Tobie tyle jadu big_grinDDD


        i jeszcze, to moze zaszkodzic Twojej fasolce....
        • jasminar Re: zeby zamknac dyskusje :D na wesolo 28.05.06, 21:13
          i całej Twojej rodzinie do pieciu pokolen na przod i do trzech wsteczwink))))
    • cyborgus Re: koty w domu 29.05.06, 03:10
      mamy dwa koty, juz 6-letnie, i bardzo "pieskowate" czyli przyjacielskie,
      laszace sie itd. Gdy przyjechalismy z naszym noworodkiem ze szpitala,
      postawilismy fotelik samochodowy z coreczka na srodku pokoju, i pozwolilismy
      kotom podejsc blizej (nie dotykac) i przyjrzec sie nowemu przybyszowi.
      Powiedzielismy im ze jak z nia zadra, to bedzie to ich koniec, i sluchajasmile))

      Nigdy nie wskakiwaly do lozeczka. Teraz daja sie jej glaskac, troche tarmosic,
      a jak maja dosc to po prostu sie zmywaja. Ale one naprawde sa nietypowe, kazdy
      sie dziwi, ze daja sie tarmosic i przylaza, wszyscy sasiedzi w okolicy je
      znaja, bo im zagladaja na podworka i do domow..
    • elag3 Re: koty w domu 29.05.06, 08:53
      U nas kot został zdetronizowany po narodzinach młodego więc na początku kicia
      była zazdrosna i jak tylko nie było małego w łóżeczku to się tam kładła ale
      nigdy nie kładła się razem z nim. Ogólnie jednak była małym bardzo
      zainteresowana choć omijała go z daleka. Stopniowo zaczęła się do niego zblizać
      dzięki czemu mały nie raz wyrwał jej garść kłaków nieraz miałknęła z bólu ale
      nigdy nie próbowała go ugryźć ani drapnąć. Teraz synek ma 10mcy i kicia sama go
      zaczepia dotykając jego główki łapą (bez pazurów) - małemu kot się podoba
      bardzo, poza tym stymuluje go do raczkowania. Chyba będzie dobrze.
    • sanna.i Re: koty w domu 29.05.06, 09:04
      Jeszcze o tym, jakie to kotki sa "czyste i bezproblemowe"...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=42493116&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=36014118&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=41718711
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=41841993
      • maga785 Re: koty w domu 29.05.06, 10:04
        Przypomniał mi sie taki kawał:
        Czym różnią sie koty od mężczyzn?
        Koty przynajmniej trafiaja do kuwetkismileI tak robia wszystkie koty.Przypadki ze
        koty załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne poza kuwetą wynikaja najczęściej z
        choroby albo z lenistwa właścicieli którym nie chce się wyrzucać z kuwety kilka
        razy dziennie.To tak jakby cały dzień nie spuszczać wody w wc tez bedzie
        smierdziało!A kot jako nadzwyczaj czysty zwierzak jak ma brudno w kuwecie to
        zrobi tam gdzie bedzie czysto.Mojemu 5 letniemu kotu zdarzyło sie to dwa razy
        Raz jak miał biegunkę i nie zdarzył dobiec do kuwety a drugi raz jak postanoiwił
        mojego męza który jest odpowiedzialny za czystośc w kuwecie ,nauczyć że o kota
        trzeba dbac.
        Pozdrawiam
        • lila1974 jestem psiarą, ale ... 29.05.06, 10:12
          Nie odmówię kotom inteligencji.
          Synek kuzynki uszczęsliwił nas kiedyś kociakiem, którego znalazł bezdomnego i
          bezradnego. Mama kupiła dla niego kuwetę i żwirek oraz specjalną łopatke, którą
          wybierała zbrylone odchody.
          Pewnego razu nie zauważyła od razu, że w kuwecie jest brudek. Kociak czekal
          cierpliwie aż zauważy, kiedy jednak czas oczekiwania wydał mu się zbyt długi,
          miauknął na mamę, gdy ta nadal nie zwracała na niego uwagi, wyciągnął zza
          lodówki swoją łopatkę i położył ją na środku kuchni. Wyraźnie było widac, ze
          dopominał się o sprzątnięcie kuwety.
    • be.em moja kotka 29.05.06, 10:16
      mojego syna przyjęła ze stoickim spokojem. obwąchała i olałasmile jak buczał i
      wrzeszzczał - miauczała głośno i przynosiła mu swoje zabawki - myszkiwink) nie
      sypiała w łóżeczku, ani w wózku, bardziej molestuje sobie moje rzeczysmile ja
      jestem dla niej naczelnym kotem w domu, a synek - pewnie rodzeństwem jakby nie
      byłosmile gdy mały za nią gania, wskoczy wysoko, gdzie jej nie dosięga, odwraca
      się tyłem i ma go głeboko w powazaniuwink

      nie śmierdzi, nie wychodzi na zewnątrz, jest wysterylizowanasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka