alexandra74
01.06.06, 16:00
Na jesieni ub. roku mąż uzgodnił z kolegą, że zamienią się rowerami naszych
dzieci, tzn. ich pięciolatek (teraz prawie sześciolatek) odda za mały na
niego już rower mojemu synowi (wtedy 2 lata) a my damy im rower większy (po
najstarszym synu). Mąż dał więc im nasz rower, jednak dzieciak bał sie na nim
jeździć, oni więc roweru mniejszego nam nie dali. Przez zimę nie mieliśmy do
tego głowy (urodził się najmłodszy synek i miał problemy ze zdrowiem), na
wiosnę gdy mąż upomniał się o rower mniejszy oni nie dali twierdząc, ze
trzymają dla drugiego dziecka a poza tym Oskar dalej boi się na naszym
rowerze jeżdzić. Mąz więc kupił naszemu synowi nowy rower, w międzyczasie ich
dzieciak własnie zaczął na naszym rowerze jeździć. Teraz zaproponowali, aby
im go pożyczyć na 2-3 lata, aż Oskarek na komunię dostanie od babci całkiem
duży.
Uważam, że to nie w porządku. Maż zapropnował, aby go oddali albo go
odkupili, powiedzieli, ze się zastanowią i od tamtej pory cisza.
Mam nadzieję, ze nie napier.dzieliłam w tej historii za bardzo i zostanę
zrozumiana

)