Dodaj do ulubionych

Al-Kaida w domu???!!!

12.06.06, 10:11
Moja dzidziula ma 15-ście miesięcy i zaczynam podejrzewać ją o spisek
prowadzony przeciwko mnie.Mianowicie od dnia narodzin w/w osobnik znęca się
nade mną w sposób niehumanitarny.Dzidziula nie przespała jeszcze nigdy całej
nocy,kręci się,popłakuje.Wstaje do niej conajmniej po kilka razy w
nocy.Testowaliśmy wraz z chłopiskiem różne metody walki:zmiana godzin spania
w dzień(młoda śpi ok.2 godz. w dawkach podzielonych),kładzenie dziecięcia
poźniej niz zwykle,inne pory kąpania,inne miejsce ustawienia łóżeczka,spanie
z nami(efekt tragiczny!),spacery przed snem ,dosłownie wszystko! I nic!!!
Efekt jest taki,że w dzień nie przeszkadza jej nic,żaden hałas itp,a gdy
zaczyna się wieczór jest źle,bardzo źle.Wyżej wspomniane dziecko pozostawało
juz pod opieką babć(obu),a teraz również i niani(mają wspaniały kontakt).I ja
dzwoniąc co kwadrans ,pytając dowiadywałam się ,że dzidziula jest grzecznym i
spokojnym osobnikiem.Zmiana następuje dopiero,gdy na horyzoncie zobaczy
mnie.Staje się (czasami)marudna,nieznośna.To wszystko mogłabym przetrwać
(pomimo nieukończonego kursu surrivalu),ale te noce mnie dobijają.Śpie po 4-5
godz na dobę i śmiem sądzić,że dzidziula należy do jakiejś organizacji
terrorystycznej mającej na celu testowanie mamusinej wytrzymałosći.Dodam
tylko ,że wg mnie dzidziula nie jest rozpieszczana,tzn. nie otzymuje do łap
tego czego w danej chwili chce na każde zawołanie,rozumie proste
polecenia "nie wolno!".Działalność w/w osobnika ogranicza się tylko do
gnębienia mamusi.Osobnik nie ściąga niczego z półek,nie grzebie w szafach,
nie dotyka sprzętu rtv i agd(wszystko pozabezpieczane ,ale w sumie i tak jej
to nie interesuje).Dlatego proszę o radę w jaki sposób mogę zresocjalizować
moje dziecię?Będę wdzięczna koleżanką za jakiekolwiek rady dotyczące
złagodzenia nocnego terroru.
Obserwuj wątek
    • aska2000 Re: Al-Kaida w domu???!!! 12.06.06, 10:16
      Pewnie Cię szczególnie nie pocieszę...jedyna rada: PRZETRZYMAĆ ! wink)
      Uwierz mi (zresztą TO już pewnie wiesz, jesteś mamą wystarczająco długo wink -
      człowiek rodzaju żeńskiego, a matka zwłaszcza jest w stanie wytrzymać duuuużo
      (mamy zresztą my-mamy inne wyjście ? wink)
      3maj się, nie daj się!
      Pozdrawiam (mama terrorystki, która przespała pierwszą noc bez budzenia
      rodzicielki, piszącej te słowa, w wieku ...2,5 roku wink)
      • agulka242 Jesooo!!!! 12.06.06, 10:22
        Serdecznie dziękuję za pocieszenie.Wieczny odpoczynek racz mi dać Panie... i
        dał mi,oj dał!!!!!W środę wieczorem(po meczu-najprawdopodobnie przegranym-nie
        mam złudzeń!)wybieram się z chłopiskiem do smiuskich Tater(mieszkam na
        Pomorzu), a dzidziula zostaje pod opieką niezmordowanej babci aż na 4 dni.Się
        będzie działo...Może ktoś złamie dzidzulę.Mam dosyć i postanowiłam odpocząć,a
        niech się dzieje co chce...
        • malila Od jak dawna 12.06.06, 10:37
          zostawiasz dziecinę pod opieką babć i jak często?
          • agulka242 Re: Od jak dawna 12.06.06, 10:54
            Do 5-ego miesiąca dziudziula nie chciała zostawać z nikim innym.Do ok. 9 m-ca
            była zdystansowana do obcych,mając 0k 10 m-cy przeszło jej to.Teraz jest bardzo
            owdażna w stosunku do nieznanych osób,nie reaguje histerią.Z babcia zostaje od
            czasu do czasu(wychodzimy wtedy gdzieś z małżem).Ogólnie bardzo lubi byc pod
            opieką babci(jednej ,czy drugiej).Poza tym często je odwiedzamy(mieszkamy w tym
            samym mieście),a z niania nie było od samego początku problemów.Zostawiam ja
            tam ,całuje ,mówię "papa ,mamusia wróci" i wychodzę .Nie ma
            płaczu ,itp.Najlepsze jest to,że u niani czy babci Majonez zaśnie bes oporów
            (jest zmęczona i tuli do siebie pieluszkę izasypia ot tak!).W domu w dzień
            było także raczej ok(od dwóch m-cy pracuję).Cyrk zaczyna sie
            wieczorem.Dzidziula jest juz zmęczona,więc idzie lulu i ...nici.Płacze,skomle i
            kreci się ,to trwa od pół godz do nawet dwóch-trzech w końcu zasypia i budzi
            się po ok.2 godz i płacze i tak w koło Macieju...Jsk juz nawet śpi,to wygląda
            tak ,jakgdyby coś złego jej się śniło.tzn,popłakuje,wierci się.Przy mnie
            ogólnie pokazuje "rogi",gdy nie ma mnie na widoku jest ok,wszyscy to mówią.Ja
            juz kompletnie nic nie kumam!!!Cholera staramy sie jej nie rozpieszczać,ale
            dajemy jej duuużo miłosći(tulimy,mówimy ,że ją kochamy).Po pracy staram się z
            nia spędzć czas na zabawie( w doopie z syfem w domu).Mój powr,ót do pracy nie
            ma z tym nic wspólnego,bo ona zachowuje sie tak od zawsze(nie zdarzyła nam się
            jeszcze tak cała przespana noc!!!).Jak pojedziemy ,to podejrzewam,że będzie
            dobrze(właściwie chcę to sprawdzic),bo mam wrażenie,że ona mnie terroryzuje w
            nocy(gomaga się mojej obecności),albo ma to inne podłoże.Ale jakie?????Wszyscy
            mowią ,że to pogodne dziecię,tylko,że ja (Bóg mi świadkiem!!!)nie znam dzidzuli
            z takiej strony!
            • malila Re: Od jak dawna 12.06.06, 11:11
              Twoje dziecko rozwija się prawidłowowink)
              W okolicy dziewiątego miesiąca dziecko zaczyna oddzielać się od matki i wtedy
              pojawia się tzw. lęk separacyjny, który zwykle słabnie, kiedy dziecko zacznie
              to oddzielenie akceptować.
              Zupełnie normalne jest to, że dziecko nie marudzi u niani czy babci. Ono nie
              marudzi, bo Ciebie tam nie ma. Najwyraźniej jednak te rozstania przeżywa i
              odreagowuje nocą. Wtedy, kiedy jesteś i kiedy ono czuje się rozluźnione. To
              mniej więcej na tej zasadzie ludzie, którzy mają jakieś stresy w pracy, bóle
              głowy odczuwają w weekendy bądź wieczorem.
              Nie wiem, co oznacza, że jej nie rozpieszczacie? Ale jeśli piszesz, że olewasz
              bałagan w domu, to chyba po prostu niepozwalanie na wszystko, co by chciałasmile?
              Na pewno Cię nie terroryzuje. Może najwyżej wyrażać w ten sposób swój żal, że
              ją zostawiasz, ale nie robi tego świadomie.
              Czy próbował ją usypiać tata? Czy Ty próbowałaś czekać aż sama uśnie, ale bez
              kładzenia jej?
    • agulka242 cd 12.06.06, 11:05
      Dziwne jest dla mnie to ,że młoda potrafi zasnąć w dzien bez oporów,a w nocy
      jest masakra.Może to moja wina,że chodze do niej w nocy,może powinnam
      przetrzymać(raz próbowałam!.Wyła godzinę po czym zrobiła 5 min.przerwy na
      regeneracje sił witalnych i łup...następna godzina ryku!).Żal mi jej było i jak
      głupia krowa ryczałam w drugim pokoju.Nie wiem,czy ona jest tak
      rozpieszczona,czy rzeczywiście coś jej dolega(robilismy badania typu:krew,mocz
      itp).Lekarze pediatrzy dali mi do zrozumienia,że to taki sort.Kurna ,nieźle mi
      się trafiło!Buuuuu...Jestem wyrodna ,że ach!Zostawiam ja pod opieką babci i
      sru... w Tatry.Nosz ,chcę się wyspać!!!!!!!!!Zastanawiem ,się czy nie zgłosić
      tego do Guinessa.Buuuuuu...
    • aleksa13 Re: Al-Kaida w domu???!!! 12.06.06, 11:19
      Witam w klubie
      Wyobraź sobie że miałam to samo przez 20 miesięcy.Przeżyłam -teraz jest ok,ale
      następnego dziecka narazie nie planuje.Pozdrawiam serdecznie trzymaj sie mocno
      ufam że szybko dzidziusiowi przejdzie.
      • wesolek11 Re: Al-Kaida w domu???!!! 12.06.06, 11:25
        Ja przy drugim tak miałam. Całe 15 m-cy w nocy koszmar!!! Chodziłam jak cień.
        Odstawiam cyca, dalam mleko z puszki z kaszą i noce są spokojne.
    • pikkola1 Re: Al-Kaida w domu???!!! 12.06.06, 11:29
      Hej! Nie wiem, czy w Twoim przypadku pomoże, ale mnie w problemach ze snem
      mojej małej bardzo pomogła książka "Uśnij wreszcie". Mała budziła sie w nocy co
      1-2h czasem. Teraz przesypi całe noce. Jesli intersuje Cię ta ksiażka, to daj
      znać na maila gazetowego.
      Pozdrawiam
    • agulka242 malila 12.06.06, 11:45
      Dzięki bardzo za opinięsmileUspokoiłaś mnie,bo ostatnio coraz częściej ogarniała
      mnie wszędobylska frustracja z tego powodu.W sumie nie zostawiałam Majki pod
      opieką innych osób często(raz na dwa tyg,góra na godzinkę ,czasami na dosłownie
      kilka min).Majka nie reagowała źle na takie rozłąki,nie płakała.Tera nawet jak
      ją zaprowadzam do niani to rabi na pożegnanie papa.Z tatusiem zostawała także i
      nie ma z tym kłoptów.Małż odbiera ja o 16 od niani.Ja jak juz jestem wolę
      oglądać nieumyta podłoge niz płaczące dziecko ,które woła"amama" i wyciaga
      rączki do mnie.Wiem,że w obecnej sytuacji Majka tesni za mną i domaga sie
      całkowitej uwagi jak juz mnie ma.Wszyscy dookoła zarzucają mi ,że ją tak
      rozpieściałam to teraz tak mam.W nocy nie toleruje przy swoim łóżeczku
      taty,uspokaja sie tylko wtedy,gdy ja przyjdę(mam juz chyba wydeptana
      ścieżkę!).Próbowałam ja nakłonic do spania razem z nami,ale drapie ,gryzie
      słaniając się ze zmęczenia.Dopiero w łóżeczku się uspokaja i zasypia,ale budzi
      się często.Co do opini innych mam,to nie karmie jej piersią.Myślała,że może się
      pogorszyc po powrocie do przcy,ale nie pogorszyło się.Jest tak samo,jak
      wcześniej.Byłam z nią w domu do 13-go m-ca.
      Zawsze reagowałam na jej płaczi reaguje do tej pory(wstaję,pójdę do
      pokoiku,napoje jak trzeba ,podam smoczka,którego ssie tylko w nocy i
      wychodzę ,Majka zasypia,ale spi niespokojnie ,czujnie,bardzo czujnie.)Wkurza
      mnie to ,że przypisuje mi się rozpieszczanie.Analizuje jej zachowanie i opinie
      innych ludzi i sama nie wiem ,co o tym mysleć.Jestem naprawde zmęczona,bardzo
      zmeczona.Jestes pierwszą osoba,która mówi mi ,że nie jest to efekt
      tzw.rozpiesczenia ,tylko normalny etap rozwoju.Uffff...Tylko,co zrobic,żeby
      ulzyc jej i mi???Mam wrażenie,że odkąd chodzi do niani jest bardziej otwarta na
      otoczenie,nie boi sie opuscić maminej spódnicy.Poza tym jak ja tam zotawiem,to
      nigdy nie wychodzę "cichaczem".
      • malila Re: malila 12.06.06, 11:57
        Czy mogłabyś opisać, jak wygląda Wasza godzina przed pójściem spać? Cała
        godzina?
        Aha, tutaj jeszcze masz do poczytania wątek z grupy dyskusyjnej m.in. na temat
        metod usypiania:
        tinylink.com/?vfYeY3DhMs
        • agulka242 Re: malila 12.06.06, 12:14
          Majka jest w domu juz o 16.Ja wracam o 17.Cos tam zjemy(oprócz snu to nastepny
          niezbędnik)i biorąc pod uwage pogodę,albo bawimy się w domciu,albo idziemy na
          dwór.Maja zaypiaalbo ok.godz 19(jeżeli nie spała w dzień,lub spała godzinkę np
          między 13-14) ,lub ok.godz 20-21 jezeli spała po 15.Jak wracamy ze spacerku lub
          od mojej mamy(mam jeszcze sistre 10-letnia,która lubie bawic sie z młodą,a ona
          wprost ja uwielbia),to kąpiemy ją(raz ja,raz małż-różnie).Potem piesczochy przy
          ubieraniu,kremowaniu,itd.Potem amciu(pyszniutka,ulubiona kaszka)i
          pieszczochy.Wiem,że nie powinno sie dzieci przed snem pobudzać-trzeba je
          uspokoić-tak też robimy.Żadnych szaleństw.Majka tuli sie ,gilgam
          ją,głaszczę ,poza tym ona lubi tak poprostu poprzytulać się,poleżeć na mnie i
          na małżu.Nie wiem ,czy ma to dla Ciebie jakies znaczenie,ale odkąd pracuje i
          mała jest z nianią zauważyliśmy z małzem jedną zasadnicza róznicę-dzidzula nie
          drapie nas,nie bije(próbowała czasami łapką ,ale mówimy stanowczo nie i
          zmieniamy sytuacje na inną ,np.zainteresowac ja czyms innym-skutkowało
          bardzo!).Teraz zrobiła się jakby łagodniejsza.No i jak juz drapie się w uszku
          (wyraźny sygnał u niej ,że chce spać)kłade ja do łóżeczka,daje
          smoczka ,pieluszkę z która spi i wychodzę,uchylajac drzwi.W nocy w pokoju pali
          się w kontakcie lampka.Takie rzeczy jak temp w pomieszczeniu sa ok.No i albo
          Majka zaśnie ( i obudzi się po godz lub dwóch i wtedy zaglądam znowu i
          uspokajam ,ale nie wyjmuje z łóżeczka),albo płacze i wracam mówiąc ,że teraz
          pora na spanie itp.Uspokajam i wychodze i czasami to trwa dłuuuuugo np do dwóch
          trzech godz,a jak juz tak czy owak zaśnie to przez sen popiskuje i jkreci się
          niemiłosiernie.Tak to wygląda.
          • malila Re: malila 12.06.06, 12:22
            Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam:nie czekasz aż mała uśnie, tylko wychodzisz,
            tak?
            • agulka242 Nie ,nie czekam... 12.06.06, 12:40
              jak usnie,bo jak ją połóżę ,pogłaszczę ,dam smoczka to się odwraca na
              bok ,przytula do pieluszki i zamyka oczęta.Wyglada to tak,jakgdyby chciała
              zasnąc ,ale nie mogła.Próbowałam takiej sztuczki kilka rzy,ale siedziałam tak
              ponad godzine i nic tzn,dziecię parzyło sie na mnie wyłupistymi oczkami i w
              koncu zaczeło wyć,podchodziłam kładłam jak człowieka i od nowa(nie wyciagałam z
              łóżeczka)
              • malila Re: Nie ,nie czekam... 12.06.06, 12:47
                Czyli jak przy niej siedzisz, to płacze i nie może usnąć. Kiedy bierzesz ją do
                swojego łóżka - też płacze i nie może usnąć. Kiedy zastępuje Cię tata - to
                samo. Potrzebuje Ciebie, potrzebuje wiedzieć, że jesteś i nie odeszłaś, ale
                równocześnie nie potrafi się przy Tobie odprężyć. Tak to wygląda?
                • agulka242 Re: Nie ,nie czekam...odp 12.06.06, 12:57
                  Mniej więcej ja to tak odbieram(i chyba tylko ja!).Czasmi jet tak ,że ona
                  płacze (chodzi mi osytuacje w dzień)i chce na rązcki do mnie,jak ją wezmę to
                  dalej się nieuspakaja i ktos inny wtedy moze ja uspokoić,czasami pomaga jej
                  tylko sama moja obecność.Jestem w stosunku do niej naprawdę wyrozumiała(opinie
                  innych osób,które mnie znają),nie krzyczę ,nie biję.I to mnie też wkurza,bo
                  gdybym reagowała złością,to rozumiem,nakręcałabym ją ,ale tak...Jestem raczej
                  impulsywna z natury ,ale do dzidzuli mam (ponoć) wrodzoną
                  cierpliwość,potwierdzają to inne osoby z otoczenia (i nawet mnie nie poznają,
                  przynajmniej nie podejrzewały o taką cierpliwość).
                  I to mnie właśnie tęż dołuje,bo ja do niej spokojnie,a ona sie puszy.Jakieś
                  sugestie?
        • agulka242 malila 12.06.06, 12:21
          Mieszkam ok,90 km od Gdańska.Myślałam juz o jakiejś konsultacji z psuchologiem
          dziecięcym,nie wiem czy to jakieś wyjscie.Czasami zdarzało sie ,że np jedna z
          babć próbowała uspać ją (tylko to się udawało podczas mojej nieobecności,bo jak
          młoda zajarzyła ,że jestem w domu to nici)i z dobrym skutkiem.Powyła
          troche ,babcia kilka razy interweniowała i zasnęła.
        • agulka242 Re: malila,próbowałam :((( 12.06.06, 13:08
          Próbowałam medoty kładzenia i czekania wgT.Hogg.Do doopy!!!Robie tak w
          kółko.Płacze,wchodzę,daje smoczek,układam z powrotem (bo przewaznie jest burdel
          w łóżeczku)i wychodzę(wczesniej byłam przy niej i siedziałam obok,nie odzywając
          sie ,nic),Tak czy owak nie pomoga.sad(((Próbowalam brac na rece,chodzić ,tulic a
          jak sie uspokoi położyć i kicha także.Tak mogłabym ja kłaśći podnośić,aż
          padłabym(nie powiem juz na co!) sad(((Wszystkie znane mi podręcznikowe i
          niepodręcznikowe metody zostały juz wykorzystane!
          • malila Re: malila,próbowałam :((( 12.06.06, 13:47
            Jakąś zagorzałą fanką T. Hogg to ja nie jestemwink
            Tu się raczej należy zastanowić, co zrobić, żeby dziecko przestało się obawiać,
            ze znikniesz i nie wrócisz i (albo) znaleźć coś, co dziecko relaksuje.
            Czy babcia albo niania mają jakiś rytuał usypiający?
            Może spróbuj nagrać jakąś kołysankę we własnym wykonaniu, niania będzie ją
            odtwarzać w czasie usypiania, a potem będziesz tę kołysankę odtwarzać za każdym
            razem jak mała się obudzi.
            Możesz też spróbować spędzić kilka nocy w jej pokoju. Nie siedzieć przy niej,
            tylko położyć się i spać obok.
    • agulka242 aha(acha?)... 12.06.06, 11:58
      Chciałam tylko uścislić,że jak sie dzidzilua urodziła to przesypiała na dobe
      ogółem 7-8 godz(!!!).Odwiedziliśmy lekarzy i nic.Majka płakała pomimo
      tulenia,kołysania itp sztuczek.Nie cierpiała na kolki(które tak usilnie
      próbowano mi wmówic).Kolkę miała tylko raz(więc wiem,jak to u niej
      wyglądało).Taka rykliwa była od zawsze.Kołysanki ,bajeczki -na nic!Rym dnia
      unormowany,żadnych niespodzianek.Wiem,że zdarzaja się takie dzieciaczki,ale
      wierzcie mi,każdy kto miał okazje bywac u nas wtedy dłużej wiał ,gdzie pieprz
      rosnie,nawet doświadczone mamusie i wszystkowiedzace babcie.Haha.Teraz i tak
      jest lepiej niż rok temu,ale i tak gorzej niz u innych znanych mi mama.Wiem,że
      to się skończy(wierzę w to głęboko!!!),ale kiedy????Poza tym tak jak juz
      wcześniej pisałam,po powrocie do pracy nie jest gorzej niz wtedy,gdy byłam z
      nia w domciu.Jest tak samo!
      • malila Re: aha(acha?)... 12.06.06, 12:04
        Gdzie mieszkasz? Może masz blisko do Fundacji Rodzić po ludzku i tam
        znalazłabyś pomoc?
    • re_haj Re: Al-Kaida w domu???!!! 12.06.06, 12:09
      Witaj w klubiesmile Też mam takiego terrorystę w domu - wspólne spanie było wielką
      porażką a wybudzać potrafił się co 40 min. Na szczęście udało mi się go nieco
      opanować (chociaż kosztowało mnie to dużo zdrowia i nerwów). Jak miał 11 m-cy
      zastosowałam wskazówki z książki "Każde dziecko potrafi samo spać" (tytułu już
      dokładnie nie pamiętam)i oczywiście nie odnieśliśmy pełnego sukcesu, ale i tak
      nastąpiła wyraźna poprawa. No i tata został aktywnie właczony w nocne
      uspokajanie i Kuba mimi, że niechętnie, zaakceptował to. Teraz mój syn ma 26 m-
      cy i coraz cześciej zdarzają nam się przespane noce. Jak jest bardzo źle to
      ratujemy się Sedalią.
      • mamazulki Re: Al-Kaida w domu???!!! 12.06.06, 13:05
        witaj,
        Twoje dziecko jest jakby lustrzanym odbiciem mojej również 15-miesięcznej
        Zuzi.Ona też nie chciała spać, przez kilka miesięcy budziła się jak Twoje
        dziecko co godzinę dwie a potem codziennie (!!!!) budziła się ok 1-ej w nocy i
        zasypiała dopiero około 5-tej. W dodatku w dzień spała maksymalnie 2h. Oboje z
        mężem byliśmy po prostu wycieńczeni - nie pomogło odstawienie od piersi,
        przeczekiwanie aż dziecko zmęczy się płaczem i samo zasnie - bardzo ryzykowne
        bo wpadała w spazmy i inne najdziwniejsze metody.Dodam tylko że rano oboje
        szliśmy nieprzytomni do pracy.Poszłam po radę do naszej lekarki - przepisała
        małej syrop na regulację snu- brała go przez dwa miesiące raz dziennie przed
        spaniem i od tej pory pięknie przesypia noce.To jest lek chemiczny ale naprawdę
        warto go zastosować w takich sytuacjach bo dziecko też męczy się zarwanymi
        nocami.
    • agulka242 mamazulki 12.06.06, 13:15
      Kiedyś poszłam sama bez małej do naszego lekarza rodz,który jest naszym
      pediatrą i prosiłam o cos na sen.Szkoda było mojego czasu.Czasami,kiedy młoda
      miała np.zapalenie oskrzeli i brała już nawet Diphergan (na kaszel,bo potrafiła
      rzygac jak ja napinałao),też nie zauważyłam różnicy.Rzuć może nazwą tego
      specyfiku,obadam co i jak z lekarzem i zobaczymy.Wszycy w koło tylko sie
      podasmiewaja,żę oni też tak mieli i tak dalej,ale mi jakos tak do śmiechu nie
      jset.Bywało ,że zasypiałam ok 4 nad ranem i ok,8 juz pobudka.Kurde,chyba
      wyrośnie,co???Raz się nam zdarzyły 3 noce(przypomniało mi się!!!) przespane
      (wstawałm tylko raz!),ale potem juz nigdy,próbwałam mysleć ,co takiego
      robilismy innego niz zwykle,że spała i...... nic innego niz dotąd!!!nic!
      • mamazulki Re: mamazulki 13.06.06, 09:17
        Ten syrop nazywał się Atarax.Zuzia dostawała codziennie łyżeczkę przed
        snem.Prawdziwy efekt jest po dwóch trzech dniach. Nie dziwię Ci się że już masz
        dość.Jak długo można spać po kilka godzin na dobę. Głowa do góry będzie
        dobrze.Ten lek jest uspokajający.Reguluje sen dziecka a co najważniejsze po
        ukończeniu zażywania syropu skutki się utrzymują.Zuzia trzy miesiące temu
        przestała pić syropek i śpi cały czas jak anioł.Atarax jest na receptę więc
        musisz skosultować się z lekarzem - powodzenia.
    • agulka242 Re: malila 12.06.06, 14:15
      Hmmm...może to ma jakiś sens,bo jak sięgam pamiecia to jako kilkulatka bardzo
      sie bałam ,że mama gdzie wyjdzie i nie wróci.Nikt mnie nigdy nie straszył,nic
      takiego nie mówił,więc skoro u mnie taki lek wystapił,to może u dzidziuli
      też.Próbowałam kłaść ja do nas lub łóżeczko przenieśc do naszego pokoju,ale to
      się nie sprawdziło,z nami nie zaśnie,dostaje wrecz wscieklizny.Nie wim,jak
      zaszczepić u niej ufnośc w to,że jej nie zostawię.Myślała,że dobrym posunieciem
      będzie fakt,że przed pożegnaniem nie czmycham ,tylko mówie do niej,całuję i w
      końcu wracam.Przecież chodzi do niani rano i wracam po nią(myślałam,że zrozumie
      to ,że wychodzę-wracam)Dziwne jest dla mnie to,że ona nie płacze przy moim
      wyjściu ,nic złego sie nie dzieje .Uśmiecha się ,robi papa i już.W końcu
      dziecko rośnie.Myślisz,że zrozumie fakt,że jej nie umknę?Pytałam się juz jakie
      zabiegi stosują babcie do usypiania,ale nic innego ode mnie.Ciężko jest im
      zrozumieć,że to może nie być tylko kaprys i próba wymuszenia jakiegos
      zachowania przez Majkę.Nie wiem,czy tak ja to tylko zinterpretowałam ,czy może
      tak jest ,albo i nie,ale mała nieraz próbowała jakby sprawdzac w pokoju czy
      jestem podczas tego jak sie sama bawiła( bo ona potrafi doskonale zająć się
      soba ,umie sie bawić sama-podobno ja nie potrafiłam).Teraz nie ma takich
      sytuacji,a jednak nic sie nie zmianiło co do spania.
      • malila Re: malila 13.06.06, 23:11
        To, ze się z nią żegnasz, jest bardzo dobrym posunięciem. Uciekanie sprawiłoby,
        że mała bałaby się w ogóle stracić Cię z oczu.
        Nie wiem, czy próbował usypiać ją tata. Pisałaś, że wstawał do niej w nocy, ale
        czy ją próbował uspić? Bo to też może być rozwiązanie, gdyby to on zajmował się
        usypianiem córeczki.
        To, co jest ważne, to konsekwencja. Chodzi o to, żebyście ustalili sobie pewien
        rytuał i ściśle się go trzymali co najmniej przez tydzień. Wtedy dopiero można
        ocenić, czy to działa.
        Zwróć też uwagę, żeby nie usypiać dziecka zbyt późno, kiedy ono jest już mocno
        śpiące i rozdrażnione. To czasem jest kwestia nawet kilkunastu minut. Najlepiej
        trzymać się stałej godziny.
        Być moze na dziecko ma wpływ Twoje zdenerwowanie, jeśli reagujesz nim na jego
        zachowanie. Warto więc zwrócić uwagę na łagodny, uspokający, śpiewny nawet ton
        głosu. Może też pomóc głaskanie albo masowanie plecków czy brzuszka.

        Możliwe też, że mała reaguje tak, bo zaczyna mieć świadomość własnych
        ograniczeń. A to niestety dość bolesny proces.

        Bez względu na to, co to jest, ważne jest to, żeby rodzice zachowali spokój, bo
        to oni są fundamentem dziecięcego świata i punktem odniesienia. Nie na odwrót.
        Czyli to nie od dziecka ma zależeć spokój rodziców, bo to oznacza rozchwianie
        całej rodziny, tylko spokój rodziców powinien się udzielać dziecku.

        I jeszcze jedno. Bardzo możliwe, że kiedy wrócicie z wyjazdu, zachowanie Majki
        się pogorszy. To też jest normalne. Zwykle po jednym dwóch dniach wszystko
        wraca do normy.
    • agulka242 Re: mamazulki 13.06.06, 09:46
      Właśnie przed chwilą skontaktowałam się ze znajomą mi farmaceutką.Dowiedziałm
      się ,że Atarax jest lekiem psychotropowym,majacym działanie uspakające i
      usypiające(Diphergan to przy nim pikuś).Przestraszyłam się,bo on może poważnie
      uzależniać.Mam mieszane odczucia.Podczas następnej wizyty omówię to z
      pediatrą.Pozdarwiam.
      • mamazulki Re: mamazulki 13.06.06, 11:40
        masz rację najlepiej porozmawiaj z lekarzem - u nas nie było żadnych skutków
        ubocznych w czasie podawania i po odstawieniu syropu.Też bałam się jej podać
        ten lek więc rozumiem Twoje obawy.Dziecko dostaje odpowiednią dawkę leku -
        kosnultowaliśmy to z innym lekarzem i poparł naszą lekarkę.Tak jak mówiłam
        Zuzia nie uzależniła się od Ataraxu spała po nim pięknie i bez niego już teraz
        też i zupełnie nie bło problemu z odstawieniem syropusmile.Przegadaj tą sprawę z
        mężem i z lekarzem
        • zuzia_i_werka Re: mamazulki 13.06.06, 17:51
          Atarax to inna nazwa Hydroxyziny.
          • bella41 Re: mamazulki 14.06.06, 05:37
            ja widze, ze twoja corka nie ma okreslonej pory spania w ciagu dnia/piszesz, ze
            spi przed 3 albo po, albo wcale/
            nie mowie, zeby trzymac sie godzin co do minuty, ale b. wazne jest aby dziecko
            szlo spac w okreslonym czasie, wtedy wystarczy wyczuc moment i polozyc do
            lozeczka
            stale godziny spania sa rownie wazne, jak i pory posilkow
            nalezy pamietac, ze rutyna daje dziecku poczucie bezpieczenstwa, w tym wieku
            dziecko zaczyna sie buntowac, wyprobowywac rodzicow , opiekunow, ale nie mozna
            sie poddawac, bo to rodzice wiedza najlepiej, co potrzeba ich dziecku
    • ewelinka76 Re: Al-Kaida w domu???!!! 14.06.06, 07:14
      Witaj.
      Moja córka bardzo źle sypiała około 19 miesięcy, pomogło , gdy urodził się jej braciszek i zaczął budzić nas wszystkich. Od tej pory sporadycznie Ania budzi się raz lub dwa sprawdza czy jestem obok i śpi dalej a Mikołaj przesypia noc z maksymalnie z 1 pobudką. Więc to był nasz sposóbsmile))
    • mamamikolaja7 Re: Al-Kaida w domu???!!! 14.06.06, 22:10
      Nie chcę się bawić w psychologa, ale z tego co piszesz jeśli dziecko zmienia sie
      gdy widzi ciebie, to może tu jest pies pogrzebany... Oczywiście w tym sensie,
      ze może ma cię za mało, może chce zwrócić na siebie twoją uwagę itp. Nie znam
      was, nie znam sytuacji ( np, jak szybko wróciłaś po macierzyńskim do pracy, jak
      długo z nią przebywasz po pracy i jak spędzacie czas itp) Moja rada to przyjrzeć
      się temu z bliska.Powodzeniasmile
    • dorotaifilip Re: Al-Kaida w domu???!!! 15.06.06, 00:31
      Witaj! Z tego co wiem o rozwoju dzieci to nie jest źle. To dobrze, że przy
      Tobie marudzi, płacze. Znaczy - związana jest z Tobą emocjonalnie, czuje się
      najbezpieczniej, coś od Ciebie chce. Przynajmniej ja tak siebie pocieszam, gdy
      moje dziecko marudzi i wychodzi z siebie właśnie przy mnie. Ja po to z nim
      byłam w domu ponad rok, żeby wiedziało, że może ode mnie różnych rzeczy chcieć.
      Możliwe, że ona ( tak ja już ktoś napisał) tak odreagowywuje Twoją nieobecność,
      czy wrażenia z dnia. Jeśli lekarz mówił, że ten typ tak ma to może chodzi o
      pewną wrodzoną wrażliwość przy okazji, temperament, którego nie zmienisz.
      O ile pamiętam, dopiero w wieku około 18 miesięcy mózg na tyle się rozwija
      (chodzi o hipokamp chyba), że dziecko może zapamiętać, że mama nie znika na
      zawsze. Co ciekawe w tym czasie, a czasem już od 16 miesiąca zaczyna się
      faza "tylko mama" (coś podobnego jak między 8 a 10 miesiącem), upewnianie się
      co chwila gdzie jesteś i co robisz, warowanie pod drzwiami łazienki itd..
      Ja sobie myślę, że ważniejsze, żeby najbliżsi Ciebie nie dołowali potrzebą
      szukania przyczyn, tylko brali to na spokojnie, że dziecko tak ma i "houk". Bo
      to robi niepotrzebne poczucie winy. Tu piszę też z własnego doświadczenia, gdy
      mój mż nie radził sobie z tym, jak mały płakał o coś. Ja się spinałam, bo
      czułam się źle z uwagami męża. Mały odbierał moje napięcie i to go nakręcało.
      My nie mieliśmy może takich przebojów ja u Was, ale generalnie sen dziecka,
      jego zasypianie też jest niejako "moją piętą Achillesową" ( od stycznia 2004 r.
      nie przespałam całej ani jednej nocy). Łączę sie w bólu po nieprzespanych
      godzinach.
      pozdrawiam - dorota
    • dorotaifilip Re: Al-Kaida w domu???!!! 15.06.06, 00:48
      Sprostowanie. Pomieszałam troche: około 18 miesiąca tworzy się poczucie
      tożsamości. Dziecko jak ogląda siebie w lustrze i ma na przykład namalowaną
      kropkę na nosie, to próbuje ją zetrzeć. Rozpoznaje siebie. Z pamięcią jak jest
      to nie pamiętam. Ale właśnie między 18 a 24 miesiącem dziecko lata za mamą i
      upewnia się, że jest i nie znika.
      Może takie informacje na coś się przydadzą.
      dorota

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka