mumin132
24.06.06, 14:44
Jestem u kresu wytrzymałości. Mieszkam od teściów 15 km. Nigdy za sobą nie
przepadaliśmy, ale widywalismy sie raz do 2 razy w tygodniu i było ok. Mamy 5
latka, który przez 4 latka był ze mną, potem poszedł do przedszkola. od paru
tygodni teściowa przyjeżdza do niego, żeby zajać sie nim, kiedy ja pracuję.
Jestem w domu o 16 dopiero , ale jak przychodzę to mnie szlag trafia. Chce mi
się płakać. Walczyłam o to, by mały chodził do przedszkola a ona i tak
postawił na swoim i jest z nią. Jest nadopiekuńcza: karmi 5 letnie dziecko.
Gotuję, daje mu do jedzenia mnóstwo słodyczy, ubiera w ciepłe dni w dodatkowy
podkoszulek. Decyduje u którego lekarza mały ma sie leczyć. Osatanio
powiedziała mi, że zniszczyłam jej synowi ZDROWIE 9bo przed ślubem leżał w
szpitalu na zapalenie ucha) i czy chcę jeszcze jej wnukowi znisczyć? Ostanio
w ciepłe dni mały miał gorączkę, bo nagrzali w piecu i nie otwierali okien, a
do tego przykryli go kocem jak zasnął w ubraniu. Nie mogę znieść tego, ze
mały jest przez to coraz bardziej niesamodzielny. Nie wiem czy to chora moja
zazdrosć czy mozę depresja. Mam dosć dobroci tej kobiety: rządzenia co mamy
jeść i kupowania jedzenia do lodówki. Rządzenia, że mąż nie moze ranno
wyrzucić śmieci, bo idzie do pracy. Mam dość tego, że mąż bierze od niej
pieniadze. Po prostu łzy ciekną mi po klawiaturze. Nie mam juz siły na nic.
Mąż stoi po mojej stronie, ale co zx tego, mam ciagle nagadywać na jego
dobronuszną mamę, która miała pretensje do mnie, ze MąŻ wyszedł do pracy w
samych sandałach bez skarpetek i w krótkich spodenkach. że za cienko ubierma
dziecko. Jestem nikim. Mimo,zę skończyłam szkołe medyczną, teraz ko.ńczę
studia. Czuje sie niepotrzebna. Mimo, że tysiac osób pewnie chciałoby byc na
moim miejscu. Czasem mam ochotę odejść daleko...i juznie wracać. Nawet mój
syn mówi do mnie "babcia". ON wie, że ona lepeij sienim zajmuje, bo przez 8
godzin bawi się z nim na dywanie, a ja nie mogę. Nie czuję juz radosci z
życia. Nie chcę nawet wiecej dzieci. Czuję sie taka od niej
uzależniona.
Zastanawiam sie czy lepiej byłoby gdyby mały na lipiec sierpień chodził do
przedszkola. W domu mam wszystko poprzestawiane, jak teściowie chcą. Jak
chodziłdo przedszkola byłam szczęśliwa i spokojna. Teraz nie jestem. Nie chcę
go dawać na dyzury do przedszkola, bo to w końcu wakacje.