kochalem ja wtedy. i mowilem jej to. ona mi wtedy mowila ze tak szybko
sie nie da, ze trzeba sie dobrze zastanowic. Ale ja wiedzialem co wtedy
mowie.I jak ona mi mowila ze mnie tez pare dni pozniej, to myslalem, kurcze
ona mowi powaznie, bo sama mowila ze tak szybko sie nie zakocha, wiec chyba
sie nad tym zastanowila co mowi. raz nam pekla guma i po tym ona sie pytala
czy nie mozemy ( przynajmniej na poczatku) bez bo jest intensywniej.
Zgodzilem sie bo na "koncu" itak zakladalem gume. Wiec spoko. Ale gadalismy
wtedy co by bylo jak by byla w ciazy. Ze ozenilibysmy sie i by bylo super.
Wogole byla to inna kobieta wtedey, bo byla na wymiane w niemczech u m nie
na uczelni.Dochodzi, ze przychodzac na seks do mnie miala chlopaka, ktory po
swietach wrocil do polski jakies 5 dni zanim lezala u mnie w lozku pierwszy
raz. Jak maly sie stal, to byl 19.Maj i mielismy tylko jakas reszte
przezerwatyw ktore chcielismy zuzyc i tyle. Bo nie byly mi potrzebne bez
niej, bo przeciez ja kochalem i wtedy mialem nadzieji. Zreszta czulem ze ona
mnie tez kochala choc teraz mowi ze to nie byla milosc tylko zauroczenie.W
kazdym razie miala okres i w okresie jest nie mozliwe zajsc w ciazy. Tylko
ze chyba sie przeliczylismy , bo wlasnie w 19ego maja przy tym seksie ja sie
jeszcze pytalem w srod akcji czy w koncu z guma czy bez. Ona tylko sie do
mnie usmiechnyla no i bylo jasne ze bez. To jest jedyne co sobie moge
zarzucac wtedy. Ze bylem taki glupi, choc myslalem o tym i nawet sie
pytalem. Ale nasz synek to nie wiem, wogole skarb nasz. nie zaluje jego.Bo to
on jest sensem mojego zycia.
Jak ona wrocila do polski, to wczesniej jej kupilem zlotego pierscionka jako
znak mojej milosci. Ona pojechala i ja w niedziele do kosciola zeby pomodlic
itp. Wtedy sie do pana boga modlilem zeby mi wrocil moje szczescie. W
niedziele pozniej tez. Ok, wrocila do polski. Jej BYLY ja odebral z autobusu
i w koncu chcieli wrocic do siebie.Spotkali sie i ona mnie oklamala ze do
kolezanki jedzie itp. Mi
oczywiscie nic o tym nie mowila. ja sie od innych dowiedzialem jak mnie
obgaduje i wogole. wtedy ja mialem egzaminy i nie wytrzymalem duzej ta
presje i mowilem wszytko temu jej bylym. Od tego czasu on nie chcial nic z
nia miec duzej w spolnego. Ona ze mna tez nie, ale tym sie liczylem i bylo
mi tego warto. Wiedzialem ze ja bede nieszczesliwy ale ona byla strasznie z
siebie pewna ze ja mu tego nie powiem bo jestem taki zakochany glupi” ze
wszystko dal niej zrobie.Od tego czasu mnie nienawidziala. 5 Dni pozniej (ta
druga
niedziela)dostalem smska " jestem w ciazy.to twoje dziecko. nie chce go".
Kurcze, mialem sesje 2tygodniowa i codziennie 5 godzin egzaminow a tu taka
wiadomosc. Ale cieszylem sie bo wiedzialem ze moje szczescie mi zostalo.
Wtedy o tym bylym i ze sie zblizaja znowu nic nie wiedzialem. Nasz syn nie
byl planowany, ale tez nie byl wpadka. poprostu sie stal najöepsze bylo jak
jej mama sie patrzyla jak mowila ze wpadka i trzeba teraz
tym zyc i ja ja poprawilem ze to wcale wpadka nie byla. Ale bylo spojrzenie.
W koncu nie wiem czy nie chciala zajsc w ciazy i powiedziec bylym ze to
jego dziecko. bo mi wlasnie kiedys mowila ze chyba jest bezplodna bo 2 lata sie z
nim kochala i nic sie nie stalo. ale o tym wtedy sie nie myslilo
Przychodzila do mnie swiadoma tego co robi i teraz mnie nie chce.
Trzeba dodac ze ten jej byly pol roku pozniej sie juz ozenil inna, ale
taaaaaaka milosc ich wiazala. Naprawde ciekawa rzecz. Jak ja bym tak robil,
to bym juz byl prawie rok zonaty z inna...Dobra, nie calkowicie.
Dla mnie to tez jest dziecko milosne, bo sie kochalismy w tedy choc ona
mowie teraz ze to nie byla milosc. Ale coz, dla mnie byla i zostanie. A
samotna mama byc to sama wybrala, co tez pisze na jakims watku. i to jest
jedna z tych malo rzeczach co sie zgadzaw jej wersji.
Teraz sie sie boji paszportu, bo sie boji ze jej " porwe" dziecka. Po
pierwsze jak bym chcial, to bym paszportu nie potrzebowal. Po drugie nigdy
nikt nie mowil ze ktos jej chce zabrac malego. Jedynie moja mama kiedys
mowila ze ona z siebie nie ma byc taka pewna bo moja mama zna dosyc ojcow
wychowujac sami swoje dzieci. I laska oczywiscie kazdym potem mowila ze MOJA
MAMA MOWILA ZA JEJ CHECMY ZABRAC DZIECKA. Oczywiscie ze chcial bym go miec
przy sobie, bo tak
samo go kocham jak i ona, ale to przesadka tak o mnie mowic jak nic takiego
sie nie mowilo ani wogole sie stalo zeby mogla tak myslec.
Wiekszosc kobiet by moze wyjechali od razu do niemiec, ale nie ona. Kazda
kolezanka , nawet kazdy
obcy jest wazniejszy ode mnie. I ona tylkiem sie nie bedzie ruszyc. Przez to
wiem ze kiedys ja musze isc do sadu i ustalic wydywanie sie z malym, bo ona
mi go inaczej nie da. Bo prezciez ja nie mam "zielonego pojecia o
wychowaniu". Zgadza sie. ALE jak ja bym by 24 godziny na dzien z moim
dzieckiem to bym tez wszystko wiedzial, tylko ze ona wlasnie tego
nieumozliwia. Wiec naprawde nie znosze takie teksty ze ojciec nie ma
pojecia. Bo ma tyle samo jak od poczatku by byl z dzieckiem, tylko ze ona
nawet na to nigdy nie pozwolila.
Ale ona mysli innaczej. W niemczech wedlug niej jest tak samo, i moze nawet
gorzej niz w polsce....
pisalem ze ona ciagle siedzi na necie, i tak jest. nie przeszkadza mi byc
sam z maly, ale oni ciale mi mowili jaki to stres z malym itp. mowilem im
wtedy ze jezeli im za duzo, to ja go moge wziasc do siebie. oczywiscie ze
sie oburzyli.. Jak maly sie urodzil
to ja bylem z malym na dole a ona na gorze na necie. To slyszala ze maly
placze i nie przychodzila. w koncu to jej ojciec poszedl na gore i sie ja
pytal czy nie slyszy ze syn placze. Ale ona wlasnie slyszala, tylko ze chciala
mi udowodnic ze nie mam pojecia.Wiecie jakie to uczucie?Syn cierpi bo ona ma
cos do mnie? Jak
bym mial cyce to swietnie bym sie poradzil jak syn jest glodny. mial wtedy
chyba tydzien. taka to kobieta. dziecko musi cierpiec
bo ona mi chce pokazal swoja sile. A na okola na pokaz jaka ona
kochana mamusia.
Jej rodzice to inny temat. na poczatku mnie lubili. Ale potem juz nie. Bo
sobie nie zyczylem ich wmieszanie w nasze sprawy. Poprostu sie wtracali we
wszystko.
Potem byla kwestia chrztu i to juz wogole koniec. ja sie zawesze zgodzilem
na chrzest katolocki, choc katolikiem nie jestem. W rodzinie mam chyba 4
ksiezy ewangelickich (trugi kosciol chrzesscianski na swiecie a nie sekta
jakas.W polsc esie nawywa ewangelicko-augsburgski i nawet papiez teraz byl w
warszawie w naszym koscielu na nabozenstwie). Zgodzilem sie na ten chrzest
choc wiedzieli co to dla mnie znaczy i calej mojej rodziny. nie sluchalem
nikogo z mojej rodziny tylko sie zgodzilem na ten chrezst katolicki , choc
mamy parafie nawet w jej miescie. Wiec naprawde duzo im dalem. Wiecej chyba
nie mozna dac. A wkoncu sie klocili o termin, bo chcieli na swieto i mi to
napisala 10 dni przed chrztym! i ze mi wysle zaproszenie! Tak jak ja bym byl
jakims gosciem. Nie wiedzialem wtedy czy plakac czy sie smiac. W koncu
kazalem jej to odmowic i ustalic razem ze mna termin, bo przeciez w zyciu
bym nie dostal urlopu tak szynko i jeszcze na swieto jak inni z dziecmi w
wieku szkolnym maja pierwszenstwo.
Byla afera najwieksza w moim zyciu. Jej ojciec dzwonil do mnie i mnie
obrazil itp ze mam slaba pamiec itp. choc mam 10razy lepsza pamiec od nich i
oni o tym wiedza. Bo naraz chcieli mi wmawiac ze juz zawsze o tym gadalismy
i ustalilismy ze w swieto to ma byc. Tylko ze nigdy wogole tematu takiego
nie bylo o terminue wlasciwym. tzn krotko byl, ale bez ustalen wogole. mieli
sie zapytac czy jest
mozliwy podwojny chrzest tzn w moim koscielu i u nich, ale nic sie nie
pytali. nawet nikt z moich ojcem lub matka chrzestna nie jest!!!!! Super
poprostu dal mojej rodziny
W koncu chcieli tern termin w swieto bo jej brat mial wyjechac do norwegi i
to on jest ojce chrzestnym. Widocznie ojciec ch