Dodaj do ulubionych

Zabili mi kotka:-((((((

18.08.06, 01:12
Dzisiaj około 14 tej jakiś paskudny kierowca co to mysli,że droga należy
tylko do niego zabił naszego Kajtusia. Jak go znalazłam, tuż pod domem był
jeszcze ciepły ale już nie żył. Musiałam go pochować, w doła strasznego
wpadłam.Córci nic nie powiedziałam-to był jej ukochany przyjaciel, znalazla
go jako malutkiego kotka.
Nienawidzę wszystkich co zabijają bezbronne zwierzaczki!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • aleksandrynka Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 01:22
      Magda, bardzo, ale to baaardzo mi przykro, że coś takiego cię spotkało, Ciebie,
      dziecko, no i przede wszystkim kotka....
      Ale... Może nie powinnam tego pisać...
      Ale co ten kotek robił na jezdni?
      I czy na prawdę myślisz, że ten kierowca specjalnie polował na tego kociaka?
      Ja wiem, że to boli, sama mam kota i uwielbiam go (choć czasami wkurza mnie
      niemiłosiernie), nie wyobrażam sobie, żeby jutro rano miał mnie nie obudzić...
      Magdo, czy ten kierowca na prawdę celował własnie w tego bezbronnego zwierzaka?
      Magdo, współczuję mocno...
    • melmire Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 01:25
      Koty raczej nie naleza do uprzywilejowanych uzytkownikow drog. I tak zazwyczaj
      koncza koty wychodzace, zabite przez "paskudnych kierowcow" ktorzy zwyczajnie
      nie moga nic zrobic kiedy metr przed autem wyskakuje im zwierzak uncertain I prosze
      nie mowic mi o piratach drogowych, bo do zabicia kota duzej predkosci nie
      potrzeba, to jednak kruche istotki.
      Corce wytlumacz co sie stalo, oplacznie biedaka razem, a nestepnego po prostu
      nie wypuszczajcie.
    • latouche Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 03:11
      Magda,
      Bardzo wspolczuje utraty zwierzatka.
      Jednakowoz obawiam sie, ze kotek ktory mial zwyczaj wychodzic i spacerowac po
      drodze nie mial przed soba perspektyw dlugiego zycia. Przemysl to, zanim
      przygarniecie nastepnego
      • jklk Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 08:38
        Bardzo, bardzo współczuję! Tak mi przykro...
        Co do kierowcy - potrącił kota i pojechał dalej. Jak widać, dla niego żaden
        problem. Nie, ktoś taki nie zasługuje, zebyście go tutaj broniły!
        • molowiak Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 08:50
          jklk napisała:
          > Co do kierowcy - potrącił kota i pojechał dalej.

          a przpraszam, co miał/miała zrobić? reanimować, czy wezwać pogotowie?
        • aska90 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 08:53
          Magdo, bardzo Ci wspolczuję. Sama mam dwa "paskudne" sierściuchy.


          > Co do kierowcy - potrącił kota i pojechał dalej. Jak widać, dla niego żaden
          > problem. Nie, ktoś taki nie zasługuje, zebyście go tutaj broniły!
          Widzisz, nikt nie chwali kierowcy za przejechanie kota, ale pisanie, ze
          potrącił i pojechał dalej jes trochę na wyrost. Owszem, mogło tak byc, ale
          równie prawdopodobne jest to, ze kierowca kota po prostu nie zauwazył.

    • lola211 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 09:00
      Szkoda kociaka.Jednak twoje zarzuty sa doprawdy nie na miejscu.Nie
      przypilnowalas kota- nie czujesz sie ani troche winna? Nie trzeba mega
      wyobraźni, by przewidziec, jaki los spotkac moze kota na drodze.Zwalasz na
      kierowce? Byc moze i sie zatrzymal, zobaczyl, ze kot nie zyje i pojechal, bo co
      mogl zrobic innego? Moze ma nawet wyrzuty sumienia(mnie by bylo bardzo przykro,
      gdybym przyczynila sie chocby w sposob niezawiniony do smierci stworzenia), a
      Ty robisz z czlowieka niemal morderce.
      • molowiak święte słowa!!! 18.08.06, 09:01

    • morgen_stern Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 09:13
      Był podobny wątek na Zwierzętach.
      Pani płakała nad losem pieska, który wpadł pod samochód w mieście. Spacerował z
      nim mąż i oczywiście pies nie był na smyczy...
      Kolejny przykład głupoty właścicieli, którzy widzą winę wszędzie, tylko nie u
      siebie. Żal tylko biednych zwierząt...
    • malwisienia Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 09:35
      tak właściwie to powinnaś jeszcze mandat dostać, że spowodowałąś zagrożenie
      komunikacyjne, dziecko też wypuszczasz, żeby się na drodze pobawiło?
      • jklk Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 10:20
        > tak właściwie to powinnaś jeszcze mandat dostać, że spowodowałąś zagrożenie
        > komunikacyjne, dziecko też wypuszczasz, żeby się na drodze pobawiło?

        malwisienio - gratuluję wredności! przyjemnie coś takiego napisać? mogłaś pójść
        dalej i napisać np, ze zyczysz autorce postu, zeby dziecko też jej samochód
        przejechał.

        widze, ze to nie jest miejsce na dyskucjsje o kotach. wiekszość piszących tu
        nie miała nigdy kota i stąd takie głupie i wredne uwagi.
        Kota nie jest łatwo upilnować. Jesli kot jest "wychodzący", to musimy się
        niestety pogodzić z tym, że sobie chodzi, gdzie chce. Kotów nie daje się
        prowadzac na smyczy. Ani przykazać im, by bawiły się np. tylko w ogródku. to
        zwierzaki niezależne i samodzielne. To leży w ich naturze. Podobnie jak i -
        niestety - to, że nie umieją uważać na drodze i często wpadają pod samochodzy.
        Można oczywiście zdecydować się na całkowite nie wypuszczanie kota i wtedy
        można być spokojnym. Ale kot siedzący w 4 ścianach też "cierpi". Więc trudno tu
        o dobre decyzje.
        A pisanie osobie, która właśnie straciła kota, ze "dobrze ci tak" uważam za
        dno, moje panie. I to całkowicie niezależnie od tego, po czyjej stronie jest
        racja w tej dyskusji
        • malwisienia Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 10:32
          tak się składa akurat, że mam 3 koty, opiekuję się kotami dzikimi, tak więc wiem
          co nieco na ten temat;
          moje koty nie siedzą w 4 ścianach, ale też nie biegają sobie swobodnie gdzie im
          się podoba gdyż jestem odpowiedzialna za zwierzęta, które sa pod moją opieką;
          szlag mnie trafia jak czytam takie posty a jeszcze większy jak jeżdżę przez wsie
          i mijam zabite zwierzęta, dlatego że w polskiej chłopskiej mentalności zwierzę
          domowe typu pies czy kot nie przedstawia żadnej wartości i można je bezkarnie
          wypuszczać na ulicę, wiązać do budy, głodzić i bić itd;
          jeżeli zatem autorka postu posiadała kota, do łapania myszy, bądź jako zabawkę
          dla dziecka niech teraz nie jęczy na forum, bo tak naprawdę to nie kierowca jest
          winny tylko ona sama nie pilnując kota;
          przypominam o tym, że prawo zabrania puszczania luzem zwierząt domowych również
          ze względu na zagrożenia komunikacyjne jakie mogą stwarzać
          • siasiuszek Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 13:52
            Koty są po to by łapać myszy i są najszczęśliwsze, gdy mogą to robić. Z
            wyłączeniem oczywiście, co niektórych kotów rasowych. A takie kotów nie da się
            upilnować. Nie bądźcie naiwne.
            • latouche Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 14:50
              > Koty są po to by łapać myszy i są najszczęśliwsze, gdy mogą to robić. Z
              > wyłączeniem oczywiście, co niektórych kotów rasowych. A takie kotów nie da się
              > upilnować. Nie bądźcie naiwne.
              No zaraza, a moje nie lapia, i nie narzekaja.
              Nie wychodza tez na ulice.
              • siasiuszek Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 17:15
                Rybki w akwarium i ptaszki w klatkach też nie narzekają.
                • latouche siasiuszek 21.08.06, 09:56
                  to napisz na mnie donos do TOZ. A te rybki to najlepiej z akwarium wypuscic,
                  niech sobie wolno zyja big_grinDDD
                  btw rozjechany kotek autorki watku tez z pewnoscia byl bardzo szczesliwy,
                  prawda? w koncu mogl lapac myszy i biegac wolno po ulicy...szkoda tylko ze tak
                  krotko.
                  • siasiuszek Re: siasiuszek 21.08.06, 12:18
                    Lepiej krótko niż nigdy.
        • lola211 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 10:35
          Nie mam kota, ale wielu znajomych ma i widze, co i jak.Albo trzyma sie go w
          domu i zapewnia długi zywot albo puszcza samopas-wowczas wypadek trzeba po
          prostu wkalkulowac w ryzyko.Nie mozna przerzucac odpowiedzialnosci na
          kierowcow, malo ktory celowo zwierze przejedzie.
        • bri Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 10:36
          To wszystko prawda ale nadal nie upoważnia to Autorki wątku do zwalania winy na
          kierowcę. Może niech obwinia kotka, skoro to takie niezależne zwierzę, którego
          nie da się upilnować?

          Swoją drogą bardzo współczuję straty zwierzątka i smutku dziecka.
        • triss_merigold6 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 10:47
          O ile kierowca nie gonił tego kotka żeby go specjalnie najechać to trochę
          trudno człowieka winić. Współczuję ale skoro kot chodził po drodze to mógł
          zostać potrącony niechcący i robienie z kierowcy sadystycznego mordercy jest
          przegięciem.
          Albo kot nie wychodzi na dwór i jest wyłącznie domowy albo wychodzi i
          właściciel ryzykuje stratę kota.
          Współczuję serdecznie dziecku, kota szkoda ale trudno, stało się.
        • allija Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 14:28
          No i tu sie mylisz. Sama znam 2 koty, które chodzą "przy nodze". A wiele
          widzialam na smyczy, w tym mojego. Trzeba tylko odpowiednio wcześnie koty
          przyuczyć, myślę. Nie wiem bo to nie moje koty chodzą przy nodze, mój tylko na
          smyczy.
          Natomiast znajomi, którzy mieszkaja przy ruchliwej jeżdni ogrodzili całą swoją
          posesję wysokim parkanem, m.in. z powodu kota. Zreszta kilka już wcześniej
          stracili w podobny sposób jak autorka postu więc i tak nie byli tacy mądrzy
          tylko uczyli sie na własnych błędach. Ale da się zwierze uchronic, wystarczy
          tylko chcieć.
    • b.bujak Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 10:12
      paskudnemu kierowcy też moze byc rownie przykro z tego powodu... zwierzeta sa
      nieprzewidywalne i rzeczywiscie stwarzają niebezpieczne sytuacje na drogach i
      zdarza się, ze kierowca musi podjąć szybka decyzje - albo potraci zwierze, albo
      będzie gorszy karambol z powodu naglego hamowania lub omijania zwierzecia;

      ja mialam taką przykrą sytuacje, ktora pamietam do dzis - jechalam wzdluz
      chodnika, widzialam, ze ida ludzie z psem na smyczy (!) - to byl łuk drogi,
      jechalam jakies 40 na godz - w ulamku sekundy ten pies rzucil sie na auto,
      nawet tego nie widzialam, tylko uslyszalam pisk psa - jechalam z kolezanką -
      obie bylysmy wtedy z wielkimi ciężarnymi brzuchami... przepraszam, ale w takiej
      sytuacji nie moglam wykonywac ryzykownych manewrow, bardzo mi przykro do dzis
      bo bardzo kocham zwierzeta, ale są sytuacje, gdzie psina czy kot stają się po
      prostu mniej wazne... i o tym powinni pamietac właściciele zapewniając swoim
      pupilom bezpieczenstwo
    • oxygen100 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 10:16
      biedny kotek... wspolczuje. Ja bym swoich nie wypuszczala bo koty wychodzace
      niestety czesto tak konczasad(
    • owianka Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 10:22
      Wspólczuję... Mam 2 psy i zawsze się boję, żeby mi na jezdnię nie wybiegły.

      Kiedyś na moich oczach kierowca potrącił kota. Nie miał szans go ominąć, to
      fakt. Nie zatrzymał się, ale zatrzymałam się ja. Wzięłąm go na ręce i zabrałam z
      jezdni. Umarł na moich rękach. Położyłam go na trawie na poboczu. Przynajmniej
      go inni kierowcy nie rozjeździli... Chociażby po to można się zatrzymać, jak już
      się to stanie.

      Mieszkam pod Warszawą, tu na każdym kroku widzi się psy i koty biegające luzem w
      okolicy jezdni. Jeżdże powoli, ale zdaję sobie sprawę, że i tak kiedyś może się
      zdarzyć, że przejadę zwierzaka. Strasznie się tego boję.
    • mathiola mi kiedys tez 18.08.06, 10:23
      Jakis bandyta - kierowca przejechal kotke, ktora dwa dni wzcesniej urodzila
      kocieta. Widac bylo, ze specjalnie najechal na pobocze po ktorym szla,
      wskazywaly na to slady opon. Kocieta tez zdechly - nie dalo sie ich wykarmic,
      nie chcialy jesc...
      • malila Re: mi kiedys tez 18.08.06, 10:43
        Być może specjalnie - takie gady też się zdarzają. Ale być może chciał ją
        właśnie ominąć, a kotka przestraszona wpadła mu pod ten samochód.
        • mathiola Re: mi kiedys tez 18.08.06, 11:22
          eee, nie sadze - slady kol byly widoczne tuz pod parkanem, daleko na trawniku,
          chyba by musiala przeskoczyc z ulicy na ten trawnik wielkim susem, zeby ja ten
          samochod potracil. ewidentnie rzucalo sie w oczy, ze gowniarz jakis (tak sadze)
          dla zabawy zjechal na pobocze, zeby postraszyc kota. Byc moze przejechal ja
          niechcacy, moze chcial tylko postraszyc - u nas takie praktyki sa w modzie sad
          • dzindzinka Re: mi kiedys tez 18.08.06, 11:57
            Bardzo, bardzo współczuję, bo przeżywałam podobne tragedie, teraz swoich kotów
            nie wypuszczam za próg domu. Kilka dni temu niestety mego ulubieńca wypuściła
            niechcący córka. Prawie oka nie zmrużyłam, o drugiej nad ranem rozległ się
            okropny koci wrzask, wybiegłam przed dom i zawołałam go, wybiegł przerażony i
            pokrwawiony z krzaków. Odechce mu się nawiewania.
      • dzindzinka Re: mi kiedys tez 18.08.06, 12:01
        Ja też w podobny sposób straciłam kiedyś kotkę, sąsiadka widziała, że bydlak
        specjalnie dodał gazu i wjechał na pobocze, na którym stała ta wyjątkowo mądra
        kotka.
        Co do zarzutów o nie pilnowanie kota: są absurdalne, kot to nie pies, jeśli
        wychodzi, nie da się go upilnować. Jedyne wyjście nie ypuszczać z domu, wtedy
        mają szansę żyć długo, niestety są niezbyt szczęśliwe na moje oko.
        • iwoniaw szczęśliwe koty 18.08.06, 12:21
          dzindzinka napisała:


          > Co do zarzutów o nie pilnowanie kota: są absurdalne, kot to nie pies, jeśli
          > wychodzi, nie da się go upilnować. Jedyne wyjście nie ypuszczać z domu, wtedy
          > mają szansę żyć długo, niestety są niezbyt szczęśliwe na moje oko.

          No nie wiem - moja kotka jest wybitnie domowa i niewychodząca. Gdy jedziemy na
          wakacje na wieś, owszem, wychodzi przed dom, wspina się na drzewo, pokręci się
          po obejściu i... wraca, układa się tak, żeby mieć nas w zasięgu wzroku i tyle.
          Sądzę, że ma nie najlepsze doświadczenia z przeszłości (przybłąkała się w zimie,
          ewidentnie wyrzucona przez jakiegoś idiotę - przyzwyczajona do kuwety, garnąca
          się do ludzi etc.) i boi się, żebyśmy jej nie "zniknęli".
          Zdaję sobie sprawę, że są kocury szczęśliwe tylko wtedy, gdy mogą się włóczyć,
          bić o teren z innymi i często wyglądające przez to jak strzęp kota. No ale
          trudno nazwać to zwierzęciem udomowionym wink i w takim przypadku raczej należy
          się liczyć z najgorszym (tzn, że każda eskapada możebyć ostatnią, niekoniecnie z
          powodu wypadku samochodowego). Ale małego kociaka należy pilnować - tak uważam.
      • oxygen100 Re: mi kiedys tez 18.08.06, 15:33
        ja Coco wykarmilamsmile
    • iwoniaw Przykre, ale... 18.08.06, 12:11
      magda-k76 napisała:

      > Dzisiaj około 14 tej jakiś paskudny kierowca co to mysli,że droga należy
      > tylko do niego zabił naszego Kajtusia.

      Pisanie w ten sposób o kierowcy, którego nawet nie widziałaś, to gruba przesada.
      Skąd wiesz, co myślał ten kierowca? Może sam ma teraz doła, bo niedopilnowane
      zwierzę mu wpadło prosto pod koła? Myślisz, że to przyjemnie potrącić kota?
      Nawet przy niewielkiej prędkości taki mały zwierzak praktycznie nie ma szans.
      Wiesz, ile trwa hamowanie nawet przy 30 km/h? A wiesz, że kot wyskakujący na
      drogę może być niezauważalny dla kierowcy do ostatniej sekundy?
      Nie dopilnowałaś zwierzęcia, które przez to zginęło, być może naraziłaś kierowcę
      na ciężkie wyrzuty sumienia (jeśli, rzecz jasna, zauważył kota, bo to wcale nie
      jest takie pewne), a sobie nie masz nic do zarzucenia?
      Sama mam kota i nie wyobrażam sobie, że go nie ma, ale gdyby uciekł na jezdnię i
      doszłoby do wypadku, to ostatnią osobą, którą bym obwiniała, byłby nieszczęsny
      kierowca. Prawda jest taka, że to jemu/pasażerom mogłoby się coś stać, gdyby np.
      zaczął zbyt gwałtownie hamować/omijać zwierzę.
    • shamsa Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 12:15

      > Nienawidzę wszystkich co zabijają bezbronne zwierzaczki!!!!!!!


      jechalam kiedys slimaczym tempem drogą na Leśnice we wroclawiu, czyli drogą bez
      chodnika i pobocza. szedl sobie pan z pieskiem bez smyczy i ten piesek mi z
      impetem wlecial na koło, odbil sie oszołomiony i wroci na brzeg jezdni. gdyby
      wlecial 20 cm w bok, znalazlby sie pod kołem bylabym znienawidzona morderczynia
      zwierzątek.
      to, ze kot, czy pies chodzi po jezdni to wina wlasciciela zwierzęcia a nie
      kierowcy, ktory przeciez gdyby mogl, ominalby to zwierze.

      moralnie naganne jest przejechanie stworzenia i zostawienie go na pastwe losu,
      bez sprawdzenia, czy mozna mu pomóc.
      • marta.kunc bardzo wspolczuje 18.08.06, 12:27
        zanim jednak wezmiesz nastepnego kotka to wez pod uwage wersje niewychodzaca ok?

        do e-mam broniacych kierowcow:
        pewnie, ze czasem zwierz moze nagle wbiec pod kola. ale zeby sie nie zatrzymac
        i nie sprawdzic czy mozna zwierzakowi jakos pomoc to juz jest ostatnie
        sku..synstwo.
        • iwoniaw A skąd wiesz, że się nie zatrzymał? 18.08.06, 12:31
          Jeśli zobaczył, że kotek już nie żyje, to co miał niby zrobić?
          • marta.kunc Re: A skąd wiesz, że się nie zatrzymał? 18.08.06, 12:33
            a chociazby przejsc sie do najblizszego domu i zapytac czy nie wiedza czyj to
            kot.
            ja pisze in general - nie tylko o tym konkretnym przypadku.
            • lola211 Re: A skąd wiesz, że się nie zatrzymał? 18.08.06, 12:35
              Zeby wysluchac od wlasciciela, ze jest sie morderca? Dziekuje serdecznie..
              • marta.kunc Re: A skąd wiesz, że się nie zatrzymał? 18.08.06, 13:47
                lepiej zachowac sie jak bezduszny tchorz.dlaczego mnie ta odpowiedz nie
                dziwi....
                • lola211 Re: A skąd wiesz, że się nie zatrzymał? 18.08.06, 13:59
                  Nie, jak czlowiek rozsadny po prostu.
                  Ale niektorym emocje przyslaniaja rozsadek, tylko potem placz i zgrzytanie
                  zebow..Niezywemu kotu i tak nie pomoge, bezsensem jest zatem narazanie siebie.
                  • lola211 Re: eh, z pospiechu ten post tu poszedl, prosze 18.08.06, 14:01
                    uznac go za niebylysmile
            • iwoniaw Tak, oczywiście... 18.08.06, 12:43
              np. jedzie ktoś z dzieckiem, przed sobą ma jeszcze parę godzin podróży, zabił
              właśnie kota, który wtargnął na jezdnię, stwierdził, że zwierzęciu nic już nie
              pomoże, zatem powinien się teraz włóczyć po pobliskich posesjach i szukać
              właściciela martwego kota. I jeśli go znajdzie, to co? Zaproponować pokrycie
              kosztów pogrzebu czy jak? Jak Ty byś się poczuła, gdyby ktoś taki przyszedł z
              Twoim martwym kotem na rękach? I jakbyś zareagowała?
              • marta.kunc Re: Tak, oczywiście... 18.08.06, 13:43
                pewnie bym plakala ale przynajmniej moglabym sie z nim pozegnac a nie szukac po
                poboczach ew, wydrapywac z jezdni.
                a jak znajdzie wlasciciela to mozna powiedziec PRZEPRASZAM, NAPRAWDE MI
                PRZYKRO.
                tak po ludzku po prostu.
                tobie takie postepowanie nie miesci sie w glowie nie?
                • iwoniaw Re: Tak, oczywiście... 18.08.06, 13:46
                  Mieści mi się, niemniej mieści mi się również to, że mogły istnieć obiektywne
                  powody, dla których kierowca tego nie zrobił.
                  • marta.kunc Re: Tak, oczywiście... 18.08.06, 13:49
                    iwoniaw napisała:

                    > Mieści mi się, niemniej mieści mi się również to, że mogły istnieć obiektywne
                    > powody, dla których kierowca tego nie zrobił.

                    MI TEZ; JEST KIEROWCA KARETKI, INNYCH SLUZB RATOWNICZYCH.
                    WIEZIE KOGOS DO SZPITALA.
                    NIC INNEGO NIE PRZYCHODZI MI DO GLOWY.
                    • bea.bea to ja wredna jestem. 18.08.06, 13:54
                      bo nie dośc , ze walnełam psa...
                      to jeszcze jego własciciel musiał mi zwrócic kase , za uszkodzony zderzak....
                    • iwoniaw Nie musisz krzyczeć 18.08.06, 14:00
                      No widzisz, sama potrafisz podać kilka przykładów. Skąd zatem wniosek, że żaden
                      z tych przypadków nie zachodził w opisanej na początku sytuacji?
                      • marta.kunc Re: Nie musisz krzyczeć 18.08.06, 14:06
                        ja nie mam pewnosci i nie twierdzilam, ze mam.nie pisze tylko o tym przypadku
                        ale tak generalnie. pamietajmy, ze to wyjatek potwierdza regule. a karetki czy
                        ludzie jadacy do szpitala pilnie to raczej chyba wyjatki w ruchu drogowym
                        prawda????
                        nie krzycze tylko mi sie oczeta lasuja w pracy boc to juz6 h przed kompem to
                        sobie chcialam ulatwicsmile
                        • iwoniaw No a ja 18.08.06, 14:10
                          odniosłam się do konkretnego zdania autorki wątku

                          > ale tak generalnie. pamietajmy, ze to wyjatek potwierdza regule. a karetki czy
                          > ludzie jadacy do szpitala pilnie to raczej chyba wyjatki w ruchu drogowym
                          > prawda????

                          Prawda, podobnie jak koty wpadające pod samochody to (na szczęście) także
                          wyjątki (przynajmniej wśród kotów, z którymi _ja_ kiedykolwiek miałam styczność).

                          ps. Fajną masz sygnaturkę smile))
                          • marta.kunc Re: No a ja 18.08.06, 14:20
                            iwoniaw napisała:

                            > odniosłam się do konkretnego zdania autorki wątku
                            >
                            > > ale tak generalnie. pamietajmy, ze to wyjatek potwierdza regule. a karetk
                            > i czy
                            > > ludzie jadacy do szpitala pilnie to raczej chyba wyjatki w ruchu drogowym
                            > > prawda????
                            >
                            > Prawda, podobnie jak koty wpadające pod samochody to (na szczęście) także
                            > wyjątki (przynajmniej wśród kotów, z którymi _ja_ kiedykolwiek miałam
                            styczność
                            > ).


                            NO TO MASZ DOBRZE>JA SIE DUZO NAPATRZYLAM NA ZMASAKROWANE ZWIERZA NA
                            DROGACH.NAJGORZEJ NA TRASIE PULAWY - LUBLIN. ZAWSZE PRZYJEZDZALAM DO DOMU CHORA.
                            >
                            > ps. Fajną masz sygnaturkę smile))
                            DZIEKUJEsmile)))
                            >
                • lola211 Re: Tak, oczywiście... 18.08.06, 14:02
                  O ile sa powody, by przepraszac.Jesli kot wpadlby mi pod kola, to sorry, ale
                  nie przeprosiny by mi byly w glowie.
                  • marta.kunc Re: Tak, oczywiście... 18.08.06, 14:10
                    a mi zawsze by byly przeprosiny w glowie. czy by mi pies pod kola skoczyl, czy
                    kot czy dziecko (nie zawsze sie przeciez da upilnowac nie?????)a wszystkie te
                    istotki uwazam, ze sa w pewnym sensie usprawiedliwione bo sa pozbawione
                    umiejetnosci abstrakcujnego myslenia i oceny ryzyka.
                    niestety tych zdolnosci sa takze czesto pozbawieni kierowcy.
                    • iwoniaw Niestety nie tylko kierowcy 18.08.06, 14:14
                      - czesto także opiekunowie. Osobiście znany jest mi przypadek, że człowiek zabił
                      2-latkę, która z pobocza nagle rzuciła mu się pod koła, a zagadana z sąsiadką
                      babcia nawet nie trzymała dziecka (przy ruchliwej jezdni!) za rękę.
                      Prokurator nawet nie postawił zarzutów (oczywiście cała procedura, mierzenie
                      śladów hamowania, świadkowie etc.) - jego zdaniem facet był niewiny. Tylko on
                      musi z tym żyć teraz sad((. To jest dla niego tragedia.
                      Babcia natomiast głośno mówi o "mordercy" wnuczki i nieobiektywności całego
                      aparatu ścigania sad((.
                    • lola211 Re: Tak, oczywiście... 18.08.06, 14:19
                      Niech wlasciciele pilnuja zwierzat , to nie bedzie takich sytuacji, proste.Tez
                      mam psa i do glowy by mi nie przyszlo oczekiwac przeprosin od kierowcy w razie
                      czego(odpukac), poczuwalabym sie do winy jako opiekun zwierzaka.
              • sol_bianca jak stwierdził? 18.08.06, 16:05
                myślisz, że nie wysiadając z samochodu można stwierdzić, czy kot nie zyje, czy
                tylko jest poturbowany i szybka interwencja może go uratować?
          • owianka Re: A skąd wiesz, że się nie zatrzymał? 18.08.06, 12:43
            Chociażby to, o czym pisałam parę postów wyżej - zabrać go z jezdni na pobocze,
            żeby samochody go nie rozjeżdżały.
            • lola211 Re: A skąd wiesz, że się nie zatrzymał? 18.08.06, 12:52
              Gdyby bylo widac, ze nie zyje to bym nie ruszyla.Chocby z obawy o zarazenie sie
              czyms od zwerzecia, ktorego nie znam przeciez.
          • siasiuszek Re: A skąd wiesz, że się nie zatrzymał? 18.08.06, 13:59
            A skąd miał wiedzieć czy kotek żyje czy też nie skoro się nie zatrzymał?
            • lola211 Re: A skąd wiesz, że się nie zatrzymał? 18.08.06, 14:05
              Akad wiadomo, ze sie nie zatrzymal?
    • koralik12 Od drugiej strony 18.08.06, 13:55
      Kiedyś jadąc z kolegą samochodem potrąciliśmy psa. Wyskoczył na jezdnię w
      ostatniej chwili, hamowaliśmy ostro ale pies nie przeżył potrącenia. Kolega
      zaniósł go nieżywego na pobocze. Przez kilka dni miałam paskudny humor i przed
      oczami obraz tego wypadku. Śniło mi się to po nocy. Potem już została tylko
      wściekłość na właściciela psa, że przez jego nierozważne wypuszczenie psa na
      jezdnię musiałam przeżyć coś takiego. Pomijając fakt że naprawa karoserii
      kosztowała kilkaset złotych.
      • allija Re: Od drugiej strony 18.08.06, 14:20
        Mnie tez kiedys wadl pies pod samochod. Własciciel bawil sie z psem puszczonym
        luzem, na chodniku metrowej szerokosci. W pewnym momencie pies podskoczył po
        jakis patyk prosto na ulice. Uderzył łbem w moje drzwi bo troche udalo mi sie
        skręcic w ostatniej chwili. Zatrzymałam sie pare metrow dalej zeby ew. pomoc
        psu, zawieźć do lekarza (sama miałam wtedy psa). Ale śladu po nich nie było,
        psie i włascicielu. Pewnie bał się, ze bedzie musial płacic za szkody
        wyrządzone przez psa. Bo, dla przypomnienia, za to wlasnie odpowiada właściciel
        zwierzaka. Jesli kot bedzie przyczyna wypadku to takze jego wlasciciel poniesie
        wszelkie koszty. A zwierzaki na ogół nie sa ubezpieczone, przynajmniej ja
        takiego nie znam. Koszty wiec moga byc spore.
        • babka71 Re: Od drugiej strony 18.08.06, 14:47
          wczoraj facet najechał na kota cofał tyłem i zmiażdzył mu tylne nogi,miednica..
          ale to bezdomny kotek 4 miechy ma ,żyje jak na razie..
          w poniedziałek zawozimy go do uspienia...nie wiem jak to przezyje, ale muszę..
          Stanowcze Nie dla właścicieli kotów wychodzacych!!!!!!!!!!!!!!!!, jesli
          mieszkaja przy ulicy!!
          koniec
          • lola211 Re: Od drugiej strony 18.08.06, 14:57
            I az do poniedzialku musi sie meczyc, nie mozna wczesniej?
    • jula55 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 14:55
      Lepiej, ze padlo na kotka niz na dziecko. Nie popadajmy w egzaltacje. Trudno,
      zeby kierowca jechal 30 km/h i wypatrywal, czy aby jakis kot/szczur czy inny
      chomik nie wpada mu pod kola. Zwierzeta czasami wypadaja nagle na ulice i slowa
      o paskudnych kierowcach, nienawisci i bezbronnych zwierzaczkach brzmia w tej
      sytuacji dosc infantylnie.
      • hanka_79 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 15:00
        Czasem nie da się upilnować pupila, wiem z doświadczenia. Wypowiem się jako
        osoba, która w dzieciństwie straciła 2 psy pod kołami aut-wiem jak to boli, ale
        też jako kierowca, którego do szału doprowadzają zwierzęta na jezdni. Rok temu
        mieliśmy poważną stłuczkę- duży pies skasował nam dosłownie całą maskę w
        samochodzie, a niedawno "bezpańska" kura rozbiła światło. Uważam, że
        właściciele zwierząt, które robią takie straty, powinni być zobowiązani do
        płacenia odszkodowań.
      • marta.kunc Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 15:01
        jula sorry ale wszystko zalezy od punktu siedzenia. dla mnie lepiej, zeby
        wpadlo pod samochod czyjes dziecko niz ktorys z moich kotow(teoretycznie - bo
        oba sa niewychodzace).
        • lola211 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 15:09
          Nastepna stuknieta milosniczka zwiarzat..
          • marta.kunc Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 15:17
            nastepna zaslepiona macica swieto.. mamuska.
            • lola211 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 15:49
              Nie, po prostu nastepna NORMALNA osoba, w przeciwienstwie do takich jak Ty.
              • marta.kunc Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 15:52
                pojecie NORMY jest wzgledne.
                • lola211 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 16:02
                  Tu akurat nie ma zadnych watpliwosci, co jest norma.
                  • marta.kunc Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 16:09
                    a co to jest wg.ciebie NORMA????? bo mi sie zawsze wydawalo, i na studiach
                    uczyli tez, ze nie ma jedynie slusznych prawd i norm.
                    • lola211 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 16:15
                      priorytetem jest ludzkie zycie, zwlaszcza dziecka- to jest NORMA.
                      • marta.kunc Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 16:22
                        no nie zawsze. popieram aborcje i to nie ze wzgledu na zwierzatka - zeby nie
                        bylo.w wielu cywilizowanych krajach mozna skrobac na zyczenie. wiec to nie
                        zawsze jest norma. i cale szczescie. bo w lprolandii zyc bym nie chciala i nie
                        zyje na szczescie.
                        WSZYSTKO JEST WZGLEDNE KOCHANA.
                        • lola211 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 16:44
                          Aborcja to inny temat.
                          Zycie 1 dziecka jest wazniejsze niz tysiaca kotow.
        • morgen_stern Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 15:13
          Bardzo kocham zwierzęta, uwielbiam mojego psa, ale gdybym miała wybierać, to
          wolałabym, żeby zdechł on, niż zginełoby czyjeś dziecko...
          Albo jesteś zupełnie bez serca, albo baaardzo młoda.
          • marta.kunc Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 15:16
            albo bardziej mnie interesuje los moich zwierzat niz czyichs dzieci.
            • marta.kunc Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 15:20
              nie zycze nikomu smierci ale TEORETYCZNIE gdybym miala moc wybierania miedzy
              swoim psem / kotem a CZYIMS KOMPLETNIE NIEZNANYM MI DZIECKIEM to bym wybrala
              swoje zwierze. cudze nieznajome dzieci ani mnie ziebia ani grzeja.zle im tez
              nie zycze.to jest teoretyzowanie.
              • iwoniaw A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 15:24
                - nawet kompletnie obce - niż swoją kotkę, do której - uwierz - wszyscy jesteśmy
                b. przywiązani i dbamy najlepiej, jak się da.
                • marta.kunc Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 15:25
                  no i masz do tego pelne prawo.twoja sprawa.a ja bym wybrala moje futra i nie
                  mam poczucia winy.
                  • hanka_79 Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 15:37
                    !!!!!!!!! Dla mnie to szok!
                    • lola211 Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 15:51
                      Nie ma sie czym szokowac, takich jest wiecej, wystarczy poczytac
                      forum "zwierzeta".Na szczescie wiekszosc ludzi ma odpowiednio w glowie
                      poukladane.
                      • marta.kunc Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 15:54
                        lola211 napisała:

                        > Nie ma sie czym szokowac, takich jest wiecej, wystarczy poczytac
                        > forum "zwierzeta".Na szczescie wiekszosc ludzi ma odpowiednio w glowie
                        > poukladane.


                        rozumiem, ze ty ztych mam co jak dziecko przywali psu z kopa to znaczy ze sie
                        ladnie bawi i ma nadzwyczajny rozwoj psychruchowy?
                        • lola211 Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 15:58
                          A skad te wnioski? Coraz wiecej bzdur wypisujesz, no ale jak juz pisalam-
                          "milosnicy zwierzatek" to odrebny gatunek.

                          Nie, zwierzeta szanuje, nie krzywdze, moje dziecko jest nauczone wlasciwego
                          podejscia do zwierzat, swojego psa kocham, a mimo to uwazam, ze nie ma znaku
                          rownosci pomiedzy smiercia dziecka a chocby i najukochanszego kota.
                          Wiec mi tu nie przyprawiaj geby , bo nie masz zadnych podstaw ku temu.
                          • marta.kunc Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 16:07
                            i vice versa lola. to ty zaczelas przyprawianie. ja wyraznie napisalam, ze
                            kazdy ma prawo do wlasnej oceny i wartosciowania w dyskusji ' co by bylo gdyby'.
                            dla mnie jest wazniejszy moj najukochanszy kot od jakiegostam dziecka. bo jego
                            smierc dotknela by MNIE. a smierc tego dziecka kogostam.

                            milosnicy zwierzatek to osobny gatunek - gatunek obdarzony ponadprzecietna
                            empatia miedzygatunkowa.
                            • lola211 Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 16:14
                              Nie masz za grosz empatii tak naprawde.Skoro nie dociera do Ciebie jaka
                              tragedia jest smierc dziecka.
                              Dla mnie tacy ludzie sa nienormalni i tyle- przejmuja sie losem mrowki, wlasny
                              gatunek majac za nic.
                              Przyklady takich jak Bardot czy Villas pokazuja, iz w parze z wielka miloscia
                              do zwierzat idzie nieprzystosowanie do zycia w spoleczenstwie.Dogadac sie
                              potrafia tylko ze sfora psow, porazka normalnie.
                              • marta.kunc Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 16:25
                                lola211 napisała:

                                > Nie masz za grosz empatii tak naprawde.Skoro nie dociera do Ciebie jaka
                                > tragedia jest smierc dziecka.
                                > Dla mnie tacy ludzie sa nienormalni i tyle- przejmuja sie losem mrowki,
                                wlasny
                                > gatunek majac za nic.

                                SORRY ALE JAK CZYTAM, ZE GDZIES TAM UMARLO JAKIES DZIECKO(KTOREGO W ZYCIU NA
                                OCZY NIE WIDZIALAM )TO MNIEJ MNIE TO RUSZA NIZ SRACZKA MOJEGO KOTA.
                                > Przyklady takich jak Bardot czy Villas pokazuja, iz w parze z wielka
                                miloscia
                                > do zwierzat idzie nieprzystosowanie do zycia w spoleczenstwie.Dogadac sie
                                > potrafia tylko ze sfora psow, porazka normalnie.

                                TE PANIE, O KTORYCH PISZESZ,MOIM ZDANIEM NIE KOCHAJA ZWIERZAT TYLKO MAJA
                                CIEZKIEGO PIE..A. ZWIERZETA TRZEBA KOCHAC MADRZE - STERYLIZOWAC, SZCZEPIC,
                                DBAC O NIE.NIE MYL POJEC LOLA.
                                • lola211 Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 16:43
                                  Błaznij sie dalej..Mam kolejny argument, zeby uwazac tego typu osoby za
                                  stukniete.
                                  • marta.kunc Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 16:48
                                    lola a ja mam kolejny argument na potwierdzenie tezy ze nie ma nic gorszego niz
                                    pieprznieta bogoojczyzniana mamuska. juz cie widze jak nad kazdym zmarlym
                                    dzieciaczkiem rozpaczasz.to ty chyba nic nie robisz tylko ryczysz calymi
                                    dniami. albo na psychotropach jedziesz.ale to takie politycznie poprawne co
                                    piszesz prawda? czujesz sie juz swieta? biegnij do lustra a nuz aureolka ci nad
                                    glowka wyskoczyla?
                                    • lola211 Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 16:56
                                      Smieszna jestes po prostu.Nawet wlasciwych wnioskow wysnuc nie potrafisz, tylko
                                      strzelasz na oslep.
                                      • marta.kunc Re: A ja bym jednak wybrała cudze dziecko 18.08.06, 17:07
                                        i jeszcze pewnie zalosna????? smile na to czekalam lola. odp. nr 1 na tym forum na
                                        kazde poglady, ktore odbiegaja od jedynie slusznego przykladu matki polki.
                                        strzelam do takich jak ty, ktorzy mysla, ze maja monopol na prawde( jedynie
                                        sluszna rzecz jasna).
                                        strzalka lola tongue_outPPP
                                        • koralik12 Mam pytanie: 18.08.06, 17:17
                                          Wyobraź sobie sytuację:
                                          na ulicę wbiega twój kot a za nim obce dziecko, pędzą prosto pod twoje auto.
                                          Na kim się skupiasz starając wyminąć -na obcym dziecku czy swoim kocie?
                                          • marta.kunc Re: Mam pytanie: 18.08.06, 17:25
                                            koralik12 napisała:

                                            > Wyobraź sobie sytuację:
                                            > na ulicę wbiega twój kot a za nim obce dziecko, pędzą prosto pod twoje auto.
                                            > Na kim się skupiasz starając wyminąć -na obcym dziecku czy swoim kocie?

                                            staram sie wyminac oboje nawet kosztem przywalenia w slup i dolaczenia do
                                            zastepow anielskich. kotem zajmie sie jego i moj pan.
                                            w sytuacji realnej o jakiej piszesz nie do konca jestem pewna jakbym sie
                                            zachowala. byc moze nad miloscia do mojego kota przewazylaby troska o niewinne
                                            dziecko.nie wiem. ja wczesniej ( jak podkreslalam) pisalam teoretycznie i
                                            teoretycznie moj kot jest dla mnie wazniejszy od nieznanego mi dziecka.ale
                                            niektorzy sa tak zaslepieni - pomrocznosc maciczna - ze jedyne co potrafia to
                                            strzelac hormonalnym jadem.
                                            • edytkus Re: Mam pytanie: 18.08.06, 17:41
                                              marta.kunc napisała:

                                              >kotem zajmie sie jego i moj pan.

                                              twoj pan?! miauczysz i merdasz ogonkiem tez?
                                              • marta.kunc Re: Mam pytanie: 18.08.06, 17:43
                                                merdam jego ogonkiem kiedy tylko mamy ochote. miaucze z rozkoszy wowczas bardzo
                                                glosno. a potem mrrrrrrrrrucze z zadowolenia.....smile
                                          • babka71 Re: Mam pytanie: 18.08.06, 18:55
                                            na swoim kocie i na dziecku potem
                                            mam pierdo...ca na punkcie swojej kotki nazywam ją córką i co ????
                                            to jest tak, moja kotka to moja kotka ,i kocham ją !!!
                                            A mój syn to syn, miłość to miłość trudno to wytłumaczyć ....
                                            p.s takie pytanie jest bez sensu koralik...
                                            to tak samo gdybyś zapytała co wazniejsze matka czy dziecko w sytuacji
                                            dokonania wyboru aborcji...
                                            • aaniagdynia Marta... 19.08.06, 21:53
                                              powalona pseudo- miłośniczka zwierząt, aż się nie chce tego czytać.
                                              Pewnie że nie ma co porównywać, ale przedkładanie życie kota nad życie dziecka to totalny debilizm i albo nie jesteś matką albo jest to durna prowokacja.
                                              • marta.kunc Re: Marta... 21.08.06, 10:09
                                                aaniagdynia napisała:

                                                > powalona pseudo- miłośniczka zwierząt, aż się nie chce tego czytać.
                                                > Pewnie że nie ma co porównywać, ale przedkładanie życie kota nad życie
                                                dziecka
                                                > to totalny debilizm i albo nie jesteś matką albo jest to durna prowokacja.


                                                nigdy nie pisalam, ze jestem matka - to raz.
                                                dwa - przedkladam zycie swojego kota nad dziecko jakiestam - ktore mi zwisa i
                                                powiewa. nad zycie swojego dziecka/ dziecka przyjaciol, ktore znam, i b lubie
                                                niekoniecznie tongue_out
                                                >
                                            • marta.kunc Re: Mam pytanie: 21.08.06, 10:12
                                              babka71 napisała:

                                              > na swoim kocie i na dziecku potem
                                              > mam pierdo...ca na punkcie swojej kotki nazywam ją córką i co ????
                                              > to jest tak, moja kotka to moja kotka ,i kocham ją !!!
                                              > A mój syn to syn, miłość to miłość trudno to wytłumaczyć ....
                                              > p.s takie pytanie jest bez sensu koralik...
                                              > to tak samo gdybyś zapytała co wazniejsze matka czy dziecko w sytuacji
                                              > dokonania wyboru aborcji...


                                              BABKA TO TY WYRODNA MATKA JESTES!!!! NA SIERSCIUCHA CORKO???? POMYSL JAKA
                                              TRAUME BEDZIE MIAL TWOJ SYN!!!!
                                              nie wytlumaczymy im kochana... a ja to juz szczegolnie. bo ty to przynajmniej
                                              do wyzszych sfer nalezysz - bo rodzilas smile a tu nierozmnozeni nie maja
                                              racji.... bo CZEGOKOLWIEK O SWIECIE, SOBIE, WARTOSCIACH ITP. MOZNA SIE
                                              DOWIEDZIEC LI I JEDYNIE PO URODZENIU DZIECKA. WCZESNIEJ TO SIE JEST DZIECKO WE
                                              MGLE.
        • oxygen100 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 15:38
          jula sorry ale wszystko zalezy od punktu siedzenia. dla mnie lepiej, zeby
          > wpadlo pod samochod czyjes dziecko niz ktorys z moich kotow(teoretycznie - bo
          > oba sa niewychodzace

          tu sie zgadzamysmile Z drugiej strony warto jezdzic tak aby moc zahamowac i unikac
          takich przykrych wypadkow. A jesli nie wiesz jak sie zachowac w danej sytuacji
          zachowaj sie przyzwoicie. Czyli wyjdz i sprawdz czy mozna kotu pomoc. Bo a noz
          jeszcze mozna....
          • marta.kunc oxy 18.08.06, 15:41
            przyzwoicie to sie powinny zachowywac koty i nie wyskakiwac praworzadnym,
            milosiernym katolikom pod kola.no!!!!
        • siasiuszek Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 17:21
          Trzeba być totalnie rąbniętym żeby cos takiego pisać. Również kocham zwierzęta,
          ale mam na tyle zdrowego rozsądku żeby rozróżnić ze życie dziecka jest
          ważniejsze od życia psa czy kota.
      • kawka74 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 16:04
        > Lepiej, ze padlo na kotka niz na dziecko.
        Idiotyczne porównanie, z wielu względów.

        Tak kierowcy bywają niebezpieczni dla zwierząt, jak i zwierzęta dla kierowców.
        Za zwierzaka odpowiada właściciel i jeśli wypuszcza psa samopas albo kot jest
        wychodzący, to niestety - bardzo mi przykro - musi liczyć się z tym, że coś
        takiego może się stać.
        Ale jeśli kierowca nie ma ważkich powodów do pośpiechu, IMO powinien się
        zatrzymać i sprawdzić, czy da się zwierzakowi pomóc, a jeśli już nie, to
        chociaż przenieść go na pobocze, żeby go nie masakrowały kolejne samochody.
    • kawka74 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 15:58
      Strasznie mi przykro. sad
    • edytkus Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 17:45
      magda-k76 napisała:

      > jakiś paskudny kierowca zabił naszego Kajtusia.
      > Nienawidzę wszystkich co zabijają bezbronne zwierzaczki!!!!!!!

      skad wiesz, moze kierowca nawet nie poczul albo pomyslal ze najechal na kamien? zalezy od
      samochodu, predkosci, widocznosci etc.
    • deyani Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 18:15
      14 lat jeżdżę samochodem i nigdy nie zdarzyło mi się potrącić nawet pajaka. Po
      prostu uważam na drodze. Czytam znaki i mam wyobraźnię. Kierowca, chociażby po
      to żeby nie rozwalić sobie swojego odpicowanego autka, skoro zwierzęta ma w
      du..., najzwyczajniej w świecie powinien zwalniać kiedy przejeżdza przez wieś i
      ma na tyle mózgu, aby domyslic się, że po wsiach, po drogach nawet biegają
      kundelki i dachowce. Ile się hamuje jadąc 30km/h? Nic, staje się w miejscu.
      Dlatego osobiście ubiłabym dziada, który przejechał kotka. Nienawidze debili za
      kierownicą.
      Ja przeżyłam stratę swojego najdroższego futrzaka jak byłam w ciąży. Trzynaście
      lat mieszkałam z mądrą, wspaniałą kotką, aż pewnego dnia tepy gnój potrącił ja
      tuz koło domu. I wiecie co? Z całego serca życzę temu "kierowcy" żeby i on tak
      dokonał żywota- potrącony gdzieś przy drodze przez jaśnie pana własciciela
      poloneza.
      • iwoniaw perpetuum mobile jeździsz? 18.08.06, 19:05
        deyani napisała:

        Ile się hamuje jadąc 30km/h? Nic, staje się w miejscu.

        W cudowny sposób energię kinetyczną pochłaniasz? W warunkach nieosiągalnych w
        praktyce, z najwyższą możliwą siła tarcia (hamowanie z opóźnieniem ziemskim)
        występującą w przyrodzie, przy hamowaniu droga hamowania przy prędkości 30 km/h
        wyniesie 3.47(2) metra. Dość, by rozjechać dowolne zwierzę wypadające na drogę
        znienacka.
        • milko2411 Re: perpetuum mobile jeździsz? 18.08.06, 19:37
          Czasem lepiej rozjechać kociaka niż narazić innych użytkowników drogi na
          wypadek.Tak było w moim przypadku,kiedy chciałam uchronić właśnie takiego
          "bezpańskiego"pupilka jakiegoś domu.Przychamowałam,bo nie było jak go ominąć,
          facet jadący za mną,równiez zaczął hamować,tylko że wylądował w rowie omijając o
          kilka cm.drzewo(śliska nawierzchnia).Jestem ogromną miłośniczką wszystkich
          zwierząt, ale następnym razem(oby go nie było)postapię inaczej.A swoją drogą to
          przez głupotę swoich włascieli giną zwierzęta na drogach.
      • burza4 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 21.08.06, 11:14
        szkoda, że wyobraźni brakuje właścielom zwierząt. W zasadzie według ciebie
        samochód nalezałoby przepchnąć przez wieś dla bezpieczeństwa puszczanych
        samopas psów i kotów, bo 30 km/h też nie pomoże jak zwierzę nagle wyskoczy na
        jezdnię. Przyszło ci do głowy, że nagłe hamowanie jest niebezpieczne dla innych
        użytkowników drogi - choćby przy małej prędkości?

        kiedyś byłam świadkiem wypadku - facet jechał wolno, ale nagle na jezdnię
        wyskoczył czyjś pies, facet stanął na hamulcu, ale jadący za nim wjechał mu w
        bagażnik. Pies oszołomiony rzucił się na oślep przed siebie, właściciel za nim -
        a przecież to on odpowiadał za spowodowanie wypadku!

        spotkałam kiedyś młodego faceta - który jeździ na wózku, bo właśnie usiłował
        ominąć zwierzątko na szosie - ostro hamował, wpadł w poślizg i wylądował na
        drzewie. Nie będę ryzykować własnego życia dla czyjegoś kota!
    • marychna31 Re: Zabili mi kotka:-(((((( 18.08.06, 21:16
      Bardzo, Magdo współczuję.

      Myslę, że musisz porozmawiac z córeczką na ten temat, zeby niepotrzebnie nie
      czekała na przyjaciela....

      Może w przyszłości zaadoptujecie innego kociaka..?
      smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka