Dodaj do ulubionych

stereotyp"mamuśki"

23.08.06, 21:16
Byc może pytanie to zabrzmi jak prowokacja ale bynajmniej tak nie jest (swoja
drogą bardzo lubie to forumsmile)
Czy nie macie wrazenia ze zrobiły sie z Was "mamuśki" w sensie wizualnym
mentalnym itd ze fakt posiadania dzieci praca w domu sprawiły ze jestescie
mnie atrakcyjne?A moze wbrew przeciwnie , moze dbacie o siebie równiez by
zaprzeczyc stereotypom które mówia ze kobieta domowa chodzi
rozmemlana ,tyje,wciąz kupuje dziecku a zapomina o sobie?
ja generalnie robie wszystko zeby sie nie zapuscic i o dziwo wyglądam lepiej
niz za czasów panienskich poprostu sytuacja mnie mobilizuje , pozatym mam
wbrew pozorom bedac w domu z dzieckiem wiecej czasu na przemyslaną
pielegnacje skóry ciała wlosów.Kupuje dobre kosmetyki, ubrania , zawsze sie
maluje i czuje dzieki temu lepiej.
Obserwuj wątek
    • agnes123 Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 21:22
      Witaj - ja po ciąży wiem,że stałam się dojrzałą kobietą.Teraz jestem nieco
      inaczej spostrzegana przez mężczyzn niż do tamtej pory...Ale powiem szczerze,że
      odpowiada mi to smile Apropo dbania o siebie - zawsze to czyniłam aczkolwiek teraz
      doszły kremy przeciw zmarszczom wokół oczu - hehe smile niebawem "30"-za niespełna
      3 latka smile)
      • jagoda56 Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 21:32
        Czuję się bardziej atrakcyjna niz bedąc panną.Wynika to z tego,że
        zeszczuplałam,a o to zawsze zabiegałam.Przed urodzeniem dziecka wazyłam 62kg
        przy 170 cm,a teraz mam 57 kg.Czuje się zgrabna i wogóle jak podmaluję się to
        całkiem całkiem.
    • jagoda56 Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 21:38
      Z obserwacji widze,że młode mamy i nie tylko zaniedbują się.Nie wiem z czego to
      wynika,ale dużo tracą.Ja w ciąży przybrałam przeszło 20kg,ale po urodzeniu
      dziecka wzięłam sie za siebie.Gdyby nie silna wola i chęć zeszczuplenia nadal
      ważyłabym 70 kg.Kobieta z nadwaga wygląda starzej i czuje się nieatrakcyjna.
    • blanez16 Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 21:45
      Ja się codziennie maluję, kupuję sobie nowe ciuchy, farbuję włosy, chodzę na
      obcasach (w granicach rozsądku) i czuję sie rozpaczliwie nieatrakcyjna, bo
      jestem wyjałowiona intelektualnie. Czytam codziennie i gazety i ksiązki,
      oglądam ambitniejsze filmy na dvd, ale cholernie brakuje mi wymiany myśli czyli
      pisząc wprost - seminarium doktoranckiego.
      Z rozleniwiałym mózgiem czuję się jak mamuśka, co z tego, że wymalowana etc.
      jak we łbie pusto.

      PS. Niezależnie od tego ważę za dużo, co ma niewiele wspólnego z ciążą, bo
      wróciłam do wagi, ale z przykrą chorobą na którą leki będę brac do końca życia
      i które nabiły mi wagę.
      • mamcia-olci06 Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 23:07
        Chyba czuję to samo! Dbam o siebie, ubieram się, maluję, chodzę do
        kosmetyczki...wyglądam, ale nie czuję się,dobrze. Całą ciażę przeleżałam, bo
        była zagrożona, teraz jestem na wychowawczym. Moje "bycie w świecie" to
        spacerek z córcią, zakupy, czasami wypad z mężem.Brakuje mi ludzi,tematów do
        rozmów.Intelektualna przepaść smile))Wracam do szkoły, chociaż w weekendy się
        odchamie. Pozdrowionka.
    • koralik12 Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 22:00
      Nie mam wrażenia że wyglądam jak "mamusia". Nie widzę większej zmiany w swoim
      wyglądzie od 10 lat. Nastolatka ze mnie big_grin
    • babsee Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 22:09
      Morgianna!
      czytasz w moch myślach!ostatnio wzielam dzien wolnego i bylam w parku z córa pół
      dnia-obserwacje mnie powaliły-75% mamusiek wyglądała jak..wymięta.
      Nie chodzi o brak makijazu czy francuskiego manikiru-nie,nie.One byly ubrane w
      powypychane dresy(ja w takich nie chodze po domu), wlosy
      niemyte,nieuczesane,spięte jakąś klamerką czy gumką.Rozmemłane do granic
      mozliwości!Mlode dziewuchy!!!Nie chodzi o to by być na tip top ale wystarczy
      umyc czerep,założyc normalne spodnie a nie jakies lumpiaste,po prostu schludną
      być. Przerazilam sie bo powiem szczerze-największa nawet milość męża musi
      osłabnąc jak patrzy na takie coś...
      • elejna Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 22:16
        Hymm a ja mam własnie wrazenie ze kobiety obecnie przesadnie sie "pindrzą"
        nawet do głupiej piaskownicy , pełny makijaz szpileczki na placu zabaw heh a na
        wycieczke z wozeczkiem do galerii handlowej to juz w ogole rewia , teraz jest
        takie cisnienie społeczne mamusia musi byc jezzy , pachnąca i powabnasmile
      • lila1974 Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 22:31
        Jeszcze w szpitalu po narodzinach Neli bylam super zadbana. U mnie objawia się
        to przede wszystkim na włosach, więc jak tylko dałam radę sama doczlapać do
        lazienki, to od razu umylam i wymodelowalam włosy. Wszystkie koleżanki się
        śmiały, gdy mnie odwiedzały, że wiadomo - włosy muszą być super!

        Niestety, gorzej z tuszą. Pod tym względem się zaniedbalam i to bardzo, a co
        najgorsze za wyjątkiem małych zrywów, które trwają najdłużej tydzień, nie robię
        nic, by ten stan zmienić uncertain Podobno mam zbyt komfortowe życie (tak mi jedna
        pani psycholog powiedziala).
        • morgianna Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 22:35
          Lila a jak juz napisałas o włosach to pozwolisz ze pociągne temat, jakich
          kosmetyków uzywasz i co robisz zeby były zadbane?smile
          • lila1974 Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 22:43
            W moim przypadku nie jest to aż takie trudne, bo włosy mi się kręcą i naddają
            przy układaniu. Muszę je tylko po myciu potraktować odżywką, bo inaczej
            rozczesywanie okupiłabym łzami. Kosmetyki kupuję bardziej ze względu na ich
            zapach niż własciwości smile
            Lubię Timotei migdałowe lub z bawełną, teraz mam AVONU linię do włosów
            farbowanych. Po umyciu wcieram w nie troszeczkę żelu wygladzającego Joanny,
            jeśli nie chcę mieć skrętu, a jeśli dla odmiany chce mieć skręt to tez Joanny
            ale piankę. A jeśli się za mocno puszą to na opuszki palców nieco jedwabiu i
            pociągam po niektórych pasemkach.
      • weronikarb Re: stereotyp"mamuśki" 24.08.06, 09:30
        hmmm to chyba widzialas mnie smile Gdy jestem z malym w piaskownicy to tak
        wygladam smile Oprocz wlosow.
        Jednak bez makijazu, wlosy zwiazane gumka, stary dres.
        Dlaczego Do pracy chodze wyszykowana, a z dzieckiem chce sie bawić, czyli
        turlac sie, lezec w piasku, chodzic na czworakach i co tam jeszcze przyjdzie
        nam do głowy wink
    • babsee Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 22:48
      A to ja was uracze historią pani ktora ze mną pracuje-rodzila 20 lat temu-ciękza
      komuna jeszcze.Jako ze bylo to dziecko wyczekiwane to pani poród wspomina jako
      nejwieksza radość życia.pani nigdy sie nie maluje, wlosy naturalnie kręcone
      podcina jak już nic na oczy nie widzi,zadbana czysta ale "ęnaturel" na
      maxa.Urodzila syna o 4 nad ranem-taka byla tym faktem podniecona,ze nie mogla
      spać i postanowila w oczekiwaniu na ordynatora ktory mial robić poranny obchód
      upiększyc sie z tejże okazji,ze powila zdrowego tlustego chlopca.
      Pan Ordynatror wchodzi o 6:30 na sale a tam moja Pani z pracy-uśmiechnieta ze
      dziąsła widać,podskakiwała na łózku bo ją emocje roznosiły,na głowie-tapir(jak
      wspomnialam wlosy kręcone,więc tapir byl slusznych rozmiarów), a na
      twarzy....oczy na zielono, krecha czarna na dole i górze, rzesy sklejone ogromną
      ilością tuszu, róż na policzkach w takiej ilości ze az odpadał, usta na
      czerwono...(jedyne co znalazla w kosmetyczce pani leżącej obok a poza tym
      upiększala sie po ciemku bo nie chciala nikogo budzić)
      Ordynator zbladł,podszedł,złapał ją za dłoń i mówi troskliwym głosem "nie martw
      sie dziecko,my Ci pomożemy"
      Do dziś pani jak to opowiada to placze ze smiechu-ja też bo pani jest niezla
      numerantka i wiele ma takich historii
      • lila1974 skoro zapodajemy anegdotki :) 23.08.06, 22:56
        Jako młoda dziewczyna, bodajże 21 letnia lerzałam w szpitalu na urologii.
        Trzymano sobie mnie tam jako królika doświadczalnego. Nie protestowalam, gdyż
        dzięki temu trzymaniu, mialam pelen dostęp do obiektu moich westchnień, czyli
        mojego cud-urody urologa. Ktoregoś dnia powieźli mnie na stół operacyjny, kiedy
        wrócilam czulam się kiepściunio, nawet bardzo kiepściunio. Mój piękny acz
        zatroskany pan doktor dzień po dniu sprawdzał, jak się czuję i szczerze mówiąc
        nie bardzo był zadowolony z obrazka jaki mu prezentowałam.
        Jednak ktoregoś dnia wchodzi jak co dzień i już ma usta otwierac z pytaniem,
        jak się czuję, gdy nagle wzrok jego padł na przyszykowany przeze mnie majdan -
        siedziałam o własnych siłach i malowałam paznokcie. Był to dla niego dobitny
        dowód, ze już nie musi się martwić moim stanem zdrowia smile
        • lila1974 leżałam !!! 23.08.06, 22:59
          Jezuuuu
    • wieczna-gosia Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 22:56
      prawda brzmi tak ze nigdy o siebe specjalnie nie dbalam smile)))
      takze dzieci tej sytuacji nie zmienily- nadal niespecjalnie o siebie dbam.

      poniewaz raczej przy pierwszym poznaniu jestem brana za bezdzietna panne- to
      znaczy ze jakos nie zmamusialam nadmiernie smile

      ja jestem styl dzinsy i Martensy- przyklad verdany napawa mnie nadzieja ze bez
      zakiecika mozna przezyc dlugo smile
      • nadja11 Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 22:59
        hehe ja pojechałam w zmysłowej satynie na porodówke <LOL> juz po piekna droga
        koszulka nadawała sie do wycierania podłogi, yhh ostro mnie pogrzałobig_grin
    • figrut Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 23:53
      U mnie ne za wiele się zmieniło od czasów bezdzietności. Zawsze uwielbiałam
      wygodne ciuchy, a więc i teraz ubieram się raczej w dżinsy i bojówki, bawełniana
      koszulka z lycrą, wygodne buty - najczęściej płaskie. Nigdy się nie malowałam i
      dotąd się nie maluję [wyjątkiem są wielkie imprezy], włosy najczęściej spinam
      klamrą, ale najpierw je dość porządnie potargam [nie cierpię przylizanych lub
      doskonale ufryzowanych włosów], dbam aby włosy były zawsze czyste i błyszczące
      [robię na nie maseczki z żółtka, cytryny i oliwy]. Paznokcie opiłowuję na dość
      krótko, bardzo dbam o zęby, nie używam kremów do twarzy [wyjątkiem jest mleczko
      zastępujące mydło i spłukiwane wodą]. Mam 5 kilogramów za dużo, ale dzięki
      jeździe na rolkach, nie wygląda to tragicznie. Największym komplementem
      obdarowała mnie moja szesnastoletnia córka "mamo, ty taka młoda jesteś, a te
      wszystkie inne mamy jakie znam, ubierają się i wyglądają jak mamuśki" smile)))
      • wieczna-gosia Mi komplementy zapewniaja w szkole 24.08.06, 08:02
        regularnie raczac mnie na pierwszym zebraniu moich starszych corek zdaniem
        "niech na nastepne zabranie przyjdzie mama" smile)))
    • ominika Re: stereotyp"mamuśki" 23.08.06, 23:55
      Nie czuję się "mamuśką" w znaczeniu, jakie podrzuciłas. Nie jestem tłusta,
      nie tyję, nie chodzę rozmemłana, mam czas na dobra ksiązkę, egoistycznie walcze
      o chwile dla siebie, czuję sie coraz bardziej kobieca i coraz lepiej się sama
      ze sobą czuję. Widze spojrzenia obcych facetów, ale uwodzić się pozwalam wcią
      ztemu samemu i apetyt na bycie kobietą, a nie "mamuską" mam coraz wiekszy wink
    • adsa_21 Re: stereotyp"mamuśki" 24.08.06, 08:18
      ja tez podobno wygladam lepiej po dziecku niz przed...mimo ze troche przytylam.
      Ale mam ladniejsza fryzure, zaczelam sie mocniej malowac i troche inaczej
      ubierac.
      • guderianka Re: stereotyp"mamuśki" 24.08.06, 08:20
        jesli zadbanie oznacza szpilki pomalowane paznokcie i pełny make-up to nigdy
        zadbana nie byłam :p
      • lila1974 adsa_21 24.08.06, 09:42
        Zajrzałam własnie w Twoją wizytówkę - wyczuwam dobre fluidy smile
    • jktasp Re: stereotyp"mamuśki" 24.08.06, 09:39
      Czy wszystko musimy mierzyć "atrakcyjnością"??? Wszystko zależy od kultury
      osobistej człowieka, dla mniejest ważniejsze, jakim się jest człowiekiem.
    • malgog Re: stereotyp"mamuśki" 24.08.06, 09:59
      zawsze "miałam się" za super laskę, może nie najmłodszą ale zadbaną, ubraną....
      dbającą o wygląd, paznokcie, włosy

      bilans minionych 10 lat i dwójki dzieci to kilka kilogramów do przodu
      (ale startowałam z pozycji chudzielca, więc jest OK)

      ale moją wizję młodej, atrakcyjnej 40-letniej mamy kompletnie położył młodzian,
      który pomagając mi wynieść wózek z synkiem (2 lata) z tramwaju
      zapytał " babcia z wnuczkiem na spacerze ???"

      to dowód tego, że często inni widzą nas zupełnie inaczej sad((((
    • j_aga Re: stereotyp"mamuśki" 24.08.06, 10:24
      Chyba należało by ustalić co kto rozumie przez słowo zadbana.
      Dla mnie to ktoś czysty, dobrze ubrany, uczesany i uśmiechnięty (bo zadowolony
      z siebie smile ).
      Moje obserwacje są inne. na osiedlu jest bardzo dużo młodych mam i wszystkie są
      zadbane. Nie chodzą w szpilkach do piaskownicy, ale są ubrane fajnie i
      sportowo. Raczej nie są wymalowane (jeśli tak to lekko).
      Myśle, że wyglądu może im pozazdrościć niejedna panna.
      I nie wiem skąd ten stereotyp zaniedbanej wymiętej mamy.
      No chyba , że zadbana to wypindrzona (nie wiem jak się pisze, więc prosze się
      nie czepiać) mama.
      • monia145 Re: stereotyp"mamuśki" 24.08.06, 10:32
        Ja mam podobne obserwacje. Nie spotykam w piskownicy mam w szpilakch i
        kostiumach, chyba, ze wraca właśnie z pracy i odbiera dziecko od nianismile
        A jesli któraś wyglada jak Barbi to nie tylko w piaskownicy, taki styl ma i
        trudno wymagać, aby na wyjscie z dzieckim przybierała inny image.
    • truskawkam73 Re: stereotyp"mamuśki" 24.08.06, 11:02
      Ja do pracy muszę chociaż sportowo-elegancko, ale do piaskownicy tylko jeansy i
      jakaś bluzka oraz wygodne klapki smile
      • lila1974 truskawkam73 24.08.06, 11:05
        Dwa male wodniki pod jednym dachem??? Jak Ty to wytrzymujesz? smile)
        • truskawkam73 Re: truskawkam73 24.08.06, 12:10
          Niby dwa wodniki, ale są zupełnie inni smile Bywają okropni, ale są kochani smile
          Jednakże myślę, że gdybym nie pracowała, tylko siedziała z nimi w domu całymi
          dniami to już dawno wylądowałabym w psychiatryku, albo w więzieniu smile)
          Najgorzej jest jak młodszy zaczepia starszego...
    • izabela_741 Re: stereotyp"mamuśki" 24.08.06, 11:06
      Nie jestem mniej atrakcyjna. Moze nosze numer wiekszy niz przed dzieckiem ale
      to sie niedlugo zmieni. smile Dbdam o siebie nawet wiecej niz przed dzieckiem: z
      masochistycznym brakiem przyjemnosci, ze to robie ale z poczucia obywatelskiego
      i pracowego obowiazku. Poza tym widok niektorych kobiet mnie mobilizuje. Nie
      chce tak wygladac jak one.
      Jedyne co odpuscilam to regularny sport 3-4 razy w tygodniu.
      Dziecku kupuje czesciej rzeczy niz dla nas, bo czesciej z nich wyrasta. Poza
      tym dbam, zeby wygladac schludnie (nie myslic z modnie) wink)
      Wg. mnie jest ze mna lepiej niz bylo.
    • mamkaantka he he, to ja nie jestem "mamuśką" 24.08.06, 11:54
      - potrafie śmigać z chłopakami na rolkach, na rurach w aquaparku oraz na ...
      wielkiej ślizgawce na placu zabaw wink mam gdzieś , że ktos sobie pomyśli, że to
      nie wypada. Nie ubieram sie i nie czeszę jak "ciotka", więc czasem wcale nie
      wyglądam jak mamuśka, staram się za to traktować dzieci po partnersku, biorę pod
      uwagę ich zdanie przy podejmowaniu róznych rodzinnych decyzji, wsłuchuję się w
      to co mówią i wnikliwie obserwuję, by móc wspierać ich rozwój wink
    • berek_76 Re: stereotyp"mamuśki" 24.08.06, 12:29

      Nie odczuwam dramatycznej potrzeby bycia atrakcyjną - to raz smile

      Nigdy nie lubiłam się pjndrzyć, makijaż, jesli już robię, to jak najszybszy i
      niechętnie, no i na pewno nie na plac zabaw. Guzik mnie obchodzi, czy na tym
      placu zabaw ktoś padnie na klęczki przed moją urodą, czy jednak nie. W
      eleganckich biodróweczkach i wyszukanej fryzurze nie zmieściłabym się na
      drabinkę, która prowadzi do zjeżdżalni i nie dałabym rady zjechać z tejże z moją
      półtoraroczną córką, co regularnie praktykujemy. W szpilkach raczej nie wlezę do
      piaskownicy ani nie dogonię Dasiaka zmykającego w siną dal.

      Specjalnie brudna z domu nie wychodzę, ale jesli w międzyczasie moje dzieci
      dostaną ataku czułości i zechcą mnie wyściskać na trawniku, to potem wyglądam
      już nieco gorzej i też mi to snu z powiek nie spędza.

      A jeśli dbam o siebie, to nie po to, żeby czemukolwiek zaprzeczać, bo stereotypy
      mnie guzik obchodzą. Staram się wyglądać tak, żeby niczyich oczu nie obrażać i
      żeby się dobrze czuć.

      I tyle.
      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • j_aga do berek_76 24.08.06, 12:33
        Zupełnie nie na temat. Ale zobaczyłam w Twojej sygnaturce, że mamy dzieci w
        podobnym wieku. Mój Eryk jest z 19.06 2002, a Hela z 12.02.2005.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka