kartoflana
31.08.06, 11:37
wracam do pracy a 9 miesięczne dziecko zostanie pod opieką babci - teściowej.
No i już się zaczęło. Ona sama chce jej gotować, albo przynajmniej sama
kupować słoiczki - na co ja się nie zgadzam, bo a)chcę mieć kontrolę nad tym
co je bo ma alergię, b)sprawia mi to dużą przyjemność. Ja usiłuję nauczyć
jedzenia łyżeczką, ona odpuszcza, bo jest na to za wcześnie (?). ja daję kubek
niekapek i cierpliwie uczę picia z niego, ona kupiła sobie buetlkę ze
smoczkiem kauczukowym ortodontycznym (jakich moje dziecko nigdy nie używało) i
twierdzi, że ma super kubek (!) dla dziecka. Nie może zapamiętać jak się robi
mleko. Mam wrażenie, ze w ogole nie słucha tego co jej w dobrej wierze tłumaczę.
czy to są szczegóły? czy ja się czepiam?
bo jest tak - ona się dzieckiem będzie opiekować, ale tak jak jej się zamarzy,
a ja nie mam nic do gadania? bo ona to robi za darmo? i będzie wstawać o 6
rano? takie wnioski mi się nasuwają...
wczoraj wzięła córkę na spacer, a ja poszłam na miasto. spotkałam ją, mała
spała. odganiała mnie ruchem ręki, zebym nie podchodziła, bo ją obudzę! na
zasadzie idz sobie!
nosz k***a mać, tak jak nigdy nie przeklinałam, tak teraz zacznę, bo czy ja
już nie mogę do własnego dziecka podejść???
przepraszam, że tak długo, ale m u s i a ł a m