Dodaj do ulubionych

tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie)

31.08.06, 11:37
wracam do pracy a 9 miesięczne dziecko zostanie pod opieką babci - teściowej.
No i już się zaczęło. Ona sama chce jej gotować, albo przynajmniej sama
kupować słoiczki - na co ja się nie zgadzam, bo a)chcę mieć kontrolę nad tym
co je bo ma alergię, b)sprawia mi to dużą przyjemność. Ja usiłuję nauczyć
jedzenia łyżeczką, ona odpuszcza, bo jest na to za wcześnie (?). ja daję kubek
niekapek i cierpliwie uczę picia z niego, ona kupiła sobie buetlkę ze
smoczkiem kauczukowym ortodontycznym (jakich moje dziecko nigdy nie używało) i
twierdzi, że ma super kubek (!) dla dziecka. Nie może zapamiętać jak się robi
mleko. Mam wrażenie, ze w ogole nie słucha tego co jej w dobrej wierze tłumaczę.
czy to są szczegóły? czy ja się czepiam?
bo jest tak - ona się dzieckiem będzie opiekować, ale tak jak jej się zamarzy,
a ja nie mam nic do gadania? bo ona to robi za darmo? i będzie wstawać o 6
rano? takie wnioski mi się nasuwają...
wczoraj wzięła córkę na spacer, a ja poszłam na miasto. spotkałam ją, mała
spała. odganiała mnie ruchem ręki, zebym nie podchodziła, bo ją obudzę! na
zasadzie idz sobie!
nosz k***a mać, tak jak nigdy nie przeklinałam, tak teraz zacznę, bo czy ja
już nie mogę do własnego dziecka podejść???

przepraszam, że tak długo, ale m u s i a ł a m
Obserwuj wątek
    • agatkaros Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 11:39
      rozumiem Cię doskonale, dlatego ja zatrudniłam opiekunkę
      • kartoflana Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 11:40
        no własnie - płacisz i wymagasz
        ale ja nie mogę tego zrobić bo ona się zwolniła z pracy żeby się wnuczką zając,
        zresztą wydawało mi się (zanim nie przyszło co do czego), że będzie dobrze, bo
        jest młoda, żwawa...
        • sowa_hu_hu Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 11:43
          współczuje.ale nie wiem nawet co ci poradzic.ja na twoim miejscu pogadalabym
          powaznie z tesciową.na spokojnie.innego wyjscia nie widze.
        • liwilla1 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 11:47
          instrukcje mieszania mleka wywies na lodowce
          zrob szczegolowa liste nakazow i zakazow, po czym zaznacz, ze jest WASZA (twoja
          i MEZA) WSPOLNA (!!!) prosba, by ich przestrzegala, gdyz takie sa zalecenia
          pediatry (kubek niekapek itp.) by dziecko prawidlowo sie rozwijalo. a jak
          przylapiesz na niesybordynacji napusc meza smile u mnie to dziala big_grin
          • ada9611 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 11:51
            a ja mam problem,chcialam byc zla na tescoiwa a ona nam kupila lodowke bo
            wyzionela ducha ,i teraz mam uczucia ze jestem osttnia swinia,,,ze tak zle
            myslalm.....
    • nisar Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 11:42
      Przykro mi, ale nie wydaje mi się żeby to było optymalne wyjście. Babcia się
      opiekuje, ale to Ty jesteś matką i jakkolwiek oczywiste jest, że pewne kwestie
      będą robione tak jak babcia chce, to jednak główne zasady ustalasz i
      wprowadzasz Ty. Inaczej się nie da, albo będziesz musiała odpuścić po całości
      albo - co bardziej prawdopodobne - będziecie się wiecznie pieklić. Do kitu.
      Szukaj opiekunki, której wprawdzie będziesz płacić, ale będziesz też wymagać.
      Tego co będziesz chciała.
      • patoo Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 11:44
        Ja stawiam na opiekunke
    • weronikarb Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 11:45
      Hmm niewiem, ale różowo tego nie widzę.
      Tym bardziej że zwolniła się z pracy dla opieki nad wnusią - więc ma prawo
      decydowac i oby tak jak moje Cie nie zaczela szantażować (że np. jak jestesmy
      tak mądzry to mamy sobie sami pilnowac dziecka - i to z dnia na dzien).
      Tak bardzo żałuje że nie posłuchałam swoego głosu i nie dalam do żłobka sad
      Na szczęście w zasiegu wzroku juz przedszkole smile
      Ja mialam nawet taka sytuacj eze tesciowa mówiła do mojego dzieck a "synuś", a
      on do niej "mamo"

      Oj mam nadzieje ze tylko kracze
    • kartoflana no to 31.08.06, 11:56
      niezle mnie nastraszylyście
      mąż już zobowiazany do rozmowy
      najgorsze jest to, ze corka będzie głownie w domu u niej
      aaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!
      • agatkaros Re: no to 31.08.06, 11:58
        Podziwiam Twoją decyzję.
        • kartoflana Re: no to 31.08.06, 11:59
          znczy, że co - że żle robię?
          • agatkaros Re: no to 31.08.06, 12:00
            Podziwiam za odwagę, ja po prostu nie odważyłabym się oddać dziecka pod opiekę
            teściowej, bo nie mogłabym znieść wtrącania się.
            • weronikarb Re: no to 31.08.06, 12:03
              ja do tego współczuje. Jak teraz pokazuje swoje metody wychowawcze to nie licz
              na to że weźmie Twoje pod uwage
              • kartoflana Re: no to 31.08.06, 12:09
                dzięki, k***a, ide se poryczeć
                • iwoniaw nie rycz 31.08.06, 12:20
                  tylko próbuj odkręcić sytuację. Taki układ nie będzie dobry - już nie jest.
                  Jedynym rozsądnym wyjściem przy _takiej_ postawie babcia jest opiekunka/żłobek.
                  A teściowa może wrócić do tej pracy?
    • mika1024 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 12:20
      Musicie z mezem na poczatku ustalic z tesciowa pewne nienaruszalne zasady:
      1. To WY jestescie rodzicami maluszka a nie ona
      2. Wy decydujecie co i jak maluszek ma jesc a jej pozostawcie np. kwestie zabaw
      (czytanie ksiazeczek jakies inne zabawy, mozecie jej sprezentowac ksiazke z
      zabawami)
      3. Tesciowe zawsze maja argument, ze one same wychowaly X dzieci i dobrze
      wiedza jak to sie robi. Nie dociera do nich informacja ze to bylo jakies 20 lat
      z hakiem temu, one wiedza najlepiej. Trzeba uswiadomic, ze swiat idzie naprzod,
      dzieci sie szybciej rozwijaja no i kazde dziecko jest inne.
      4. Jak to przeczytalam to mna wstrzasnelo, co to znaczy odganianie matki od
      dziecka, nosz k.. ma.. (powiedzcie ze nie zyczycie sobie z mezem takiego
      zachowania to WY jestescie rodzicami i fakt, ze musicie oboje pracowac a ona
      bedzie siedziala z dzieckiem nie umniejsza temu faktowi).
      5. Kupcie jakies miesieczniki typu "dziecko" "twoje dziecko: itp i podsuncie
      jej, sa tam bardzo fajne artukuly nie tylko dla rodzicow. Jak macie mozliwosc
      korzystania dluzszy czas z internetu w domu, zaproscie ja do siebie, wejdzcie
      na strone internetowa edziecka, niech sobie znajdzie artykuly, ktore ja
      interesuja (wiem ze w formie gazetowej bylo sporo o babciach). Nie tylko
      nabedzie nowej wiedzy ale tez moze poczuje sie wazna (w tym pozytywnym sencsie)
      ze idzie z duchem czasu. Bedziecie mogli tez podyskutowac na temat jakis
      artykulow.
      6. I co najwazniejsze nawet jezeli nie zgadza sie z Waszymi niektorymi zasadami
      odnosnie dziecka, a Wy probujecie wpajac mu te zasady niech nie psuje Wam
      edukacji, bo dziecko pozniej nie bedzie Was sluchac. Omowcie zasady opieki i
      wychowania dziecka (babcia tez je wychowuje) i badzcie konsekwentni w nich
      wszyscy.
      Rozpisalam sie
      Zycze Wam powodzenia
    • konkie76 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 12:20
      miałam to samo, szlag mnie trafiał pół roku,ona i tak robiła po swojemu. W
      końcu dałam sobie luz i jest dobrze. Mały ją kocha, babcia dba o niego
      niesamowicie, a że wiele rzeczy robi po swojemu to co. Inaczej nie znaczy
      przecież źle. Oczywiście sa takie dni, że nadal się denerwuję, ale wybór:
      babcia, niania czy żłobek od razu mnie otrzeźwia. Małe dziecko potrzebuje
      miłości, ciepła, a tego nie da mu żadna obca kobieta czy żłobek.
      • mika1024 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 12:26
        Co do zlobka to sie zgadzam ale co do opiekunki nie. Moj synek ma wspaniala
        opiekunke (obca osobe z ogloszenia), ktora jest bardzo do niego przywiazania,
        przytula go, rozpieszcza (ale z zasadami) a synek ja uwielbia. Nie zostawilabym
        synka ani z moja mama ani z tesciowa.
      • agatkaros Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 12:27
        Małe dziecko potrzebuje
        > miłości, ciepła, a tego nie da mu żadna obca kobieta czy żłobek.

        Tu się z Tobą nie zgadzam. Znalazłam cudowną nianię, która jest niesamowicie
        ciepła i mój synek ją uwielbia.
        • konkie76 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 22:24
          Tak się tez zdarza, ale większośc z nich robi to dla pieniędzy, a babcie z
          miłości.
    • g0sik Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 12:24
      Ryczenie nic nie da. Niech mąż porozmawia z mamusią. A Ty na wszelki wypadek
      już zacznij kombinować jak zamienić babcie na opiekunkę. Jeśli babcia opiekuje
      się dzieckiem u siebie w domu to dodatkowy minus. W swoim moglibyście
      zainstalować kamerę i przynajmniej wiedziałabyś czy stosuje się do Waszych
      zaleceń. A jakie jest stanowisko męża na okoliczność zrezygnowania z opieki
      babci? Rozumiem, ze teściowa przeszła na wcześniejszą emeryturę a nie ot tak po
      prostu zwolniła się z pracy?........
      • husasia Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 13:45
        No, trochę mnie zatrzepało jak przeczytałam o tej kamerze. Kobiety, przecież to
        jest babcia dziecka! Matka męża! Może jednak wiecej zaufania? Oczywiście, że
        głupie, to że babcia odgania mamę od wózka. Ale może trochę luzu? Widocznie
        kobieta chce się wnukiem nacieszyć, mieć go chociaż przez kilka godzin "tylko
        dla siebie"? Babcie często wariują na punkcie wnuków, a błędy poełniaja nie ze
        złej woli ale dlatego, że chcą dla dziecka jak najlepiej. Mi mama pomaga
        opiekować sie dziećmi (oboje alergicy) i wiele razy zwracałam jej uwagę, że
        powinna coś zrobic przy nich inaczej. Ale też wiele się od niej nauczyłam. Chce
        teściowa kupować dziecku słoiczki? No to napisz jej jakiej firmy, jakie dania i
        już. Naprawdę, wiele rzeczy da sie na spokojnie załatwić.
        • g0sik Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 14:29
          >No, trochę mnie zatrzepało jak przeczytałam o tej kamerze. Kobiety, przecież to
          >jest babcia dziecka! Matka męża! Może jednak wiecej zaufania?

          Zaufanie to jedno a pewność to zupełnie inna bajka....Zdziwiłabyś się jak
          babcia potrafi opiekować się wnuczką. Wiem z doświadczenia, bo teściowa
          popracowała u nas miesiąc. Babcia z miłości do wnuczki zwolniła się z pracy,
          tylko, że ofiara była niewielka, bo pracy nie cierpiała. Wyszłam z założenia,
          że lepiej płacić babci niż obcej osobie. A kamerę zainstalowałam po czasie, gdy
          zaniepokoiło mnie to, że 5 miesięczne dziecko woli w nocy zabawę od snu.
    • lola211 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 14:46
      A moze nie przywiazywac az tak wielkiej wagi do niekapka czy butelki ze
      smoczkiem? Przeciez to sa tak naprawde nieistotne drobiazgi.ja tam zostawialam
      na dzien caly dziecko od malego u tesciowej i nie wnikalam, co robia caly
      dzien.odbieralam dziecko zdrowe, najedzone- i finito.
    • babka71 Re: Kobieto!! przesadzasz i szukasz problemu 31.08.06, 15:06
      krzywdy dziecku nie zrobi..!!
      mozesz pisać i pouczać co chcesz i tak zrobi po swojemu ..prawda??
      słocziczki a gotowanie to jej sprawa co Cie to obchodzi to teściowej
      sprawa.., ...skąd wiesz na co jest alergia??
      Nie bój się mleko się robi normalnie krowa daje he he..
      Jezu jakie z was popaprane panikary oczytane w pismach kolorowych...??!!!
      Masz wyjście??!!!!!!! zrezygnuj z pracy i sama przypilnuj czy dziecko ma podane
      to lub to ..tak?? he he
      a jak nie podoba sie tesciowa to płac fachowej opiekunce wtedy masz dobiero
      stres/....!!!
      • janowa Re: Kobieto!! przesadzasz i szukasz problemu 12.09.06, 13:51
        Ty sie dobrze czujesz?...

        babka71 napisała:

        > słocziczki a gotowanie to jej sprawa co Cie to obchodzi to teściowej
        > sprawa
        -
    • atra1 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 16:58
      A ja tu wietrzę przyszłość pt. "dziś butelka i odganianie od wózka, jutro cały świat".
      To jest babcia dziecka ale nie darmo to rodzice są za dziecko i jego wychowanie odpowiedizlani nie babcia. Jezeli chce się zajmowac dzieckiem muszą być ustalone zasady, na które zgodzą się OBIE strony.
    • wiewioreczka3 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 18:31
      miałam podobnie. a wkurzalo mnie to niesamowicie!!! jedyna rada to nie dac sobie
      na leb wejsc i nie pozwolic na wchodzenie do domu z buciorami. pomimo ze to
      matka meza. maz, zona i dziecko tworza rodzine do ktorej nikt nie ma prawa
      ingerowac jesli sie tego nie chce i nie potrzebuje. ja swoja tesciowa od samego
      poczatku "wychowywalam" smile, ze synus opuscil juz spodnik mamusi i jest duzym
      chlopcem i ze w trojke bardzo dobrze sobie radzimy i nie potrzebujemy zadnych
      magicznych rad, szczegolnie tych ktore byly stosowane 30 lat temu. wkurza mnie
      jeszcze do tej pory ta moja tesciowa ciagle z nia walcze i walczyc bede, chociaz
      do pewnych rzeczy podchodze juz z dystansem. jeden z dobrych tekstow to: mialas
      szanse wychowac swoje dzieci, daj nam szanse wychowac nasze. no i nie dawac
      sie!!! pozdrawiam
    • magia Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 18:36
      Z ta nauka jedzenia lyzeczka to zgadzam sie z tesciowa, ze za wczesnie. IMO daj
      sobie spokoj na pol roku. I ty bedziesz szczesliwsza i babcia.
      Co do reszty, to tak jak dziewczyny napisaly - spisz dokladne zalecenia dot.
      dziecka na kartce / kartkach i porozwieszaj wszedzie.
      Ja gdy mialam isc do szpitala na 2 dni to zrobilam szczegolowa rozpiske co
      wolno, o ktorej godzinie, w jakich ilosciach itd.
      I te kartki walaly sie u babci u mnie, na lodowce, na drzwiach, w torbie
      dziecka itd.
      W kazdym razie zadbaj oto, zeby nie mogla odpowiedziec "zpomnialam, zgubilam,
      nie wiedzialam".
      I wyluzuj troche. Pewne rzecyz na prewno mozesz odpuscic bez szkody dla siebie
      i dziecka.
    • barabaszka5 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 21:00
      Doskonale Cie rozumiem, mnie też było ciężko iśc do pracy, z tym, ze mały miał
      4,5 roku, więc o wszystkim mnie informował. Ale wierz mi dla dobra dziecka
      kochająca babcia to skarb. Myślę, że mozna schować dumę, zazdrość, złość,
      niechęć i przemądrzalstwo do kieszeni. Choć dla nas synowych to bardzo trudne.
      Ale sąna to sposoby. Po pierwsze pomyśl sobie, jak czuło by sie dziecko, gdyby
      nagle babcię (teściową twą) utracił. Jak czułby się mąż? Cierpiałby, bo strata
      matki (rodziców) to ogromne cierpienie, ból, który zawsze powraca... A czy Ty
      chciałabyś patrzeć na ten ból, wiedząc, że nie tak łatwo go pokonać, wiedząc,
      że jej juz nie będzie? Dlatego myślę, że w większośc nadopiekuńcze teściowe
      sąfajnymi babciami i nasze dzieci za nimi przepadają, nawet jeśli nakarmi 4
      latka, jesli poda trochę wiecej słodkości, jeśli zamiast niekapka da butlę.
      Druga sprawa: ŻŁOBEK. Miałam kiedys praktykę w żłobku i prawda jest taka, ze
      dzieci są tam oddane samymi sobie... to jeszcze takie maluszki, których układ
      odpornosciowy jest niewykształcony i niestety bardzo cżęsto chorują....
      mogłabyś patrzeć na swoje dziecko, które kilka razy w miesiacu choruje, bierze
      zastrzyki, szpital. Moim zdaniem lepiej mieć dziecko ROZPUSZCZONE przez babcię,
      która faktycznie nieraz myśli, że rozum zjadła niz dziecko chore, czy takie,
      które po 9 godzin w żłobku spędza.
      Kolejan rzecz: weźcie pod uwagę, że babcia też siepoświęca i oddaje wnukowi i
      chce jak najlepiej dla niego.
      Mnie też czasem wkurza teściowa, ale szanuję ją, bo wiem, ze jest matką mojego
      męża, człowieka, którego kocham i nie chciałabym by cierpiał. Dlatego drobne
      wybryki przemilczam.

      I wyznaję zasadę: "spieszmy się kochać ludzi - tak szybko odchodzą..."
    • gosia1004 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 21:20
      nie czytalam wogóle wątku, ale sądzę że masz rację, wkurzające jest zachowanie
      Twojej tesciowej, nie wiem czy sie nie powtórzę ale musisz cos jej powiedziec
      bo tak dalej byc niepowinno! Przeciez Ty masz decydowac o dziecku!!!!!!!!1
      • jklk Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 22:17
        Oddając dziecko pod opiekę babci musisz się liczyć z tym, że pewien zakres
        decyzji w sprawie dziecka będzie ona podejmować. Scedowujesz na nią część pracy
        przy dziecku, część odpowiedzialności, a więc - siłą rzeczy - i część prawa do
        decydowania o różnych związanych z dzieckiem rzeczach.
        Oczywiście istnieją rzeczy zasadnicze, o których decydujesz Ty i tylko Ty, i
        przy których możesz i musisz być nieugięta. Podawanie leków, przestrzeganie
        diety (np. u alergika), niepalenie papierosów przy dziecku itp. - to rzeczy,
        gdzie nie można ustąpić. Ale takie rzeczy, jak używanie kubka lub butelki ze
        smoczkiem - to duperele, którymi nie warto się przejmować. Mogę Cię zapewnić,
        że każde dziecko w końcu będzie pic z tego niekapka, a że nauczy się tego pół
        roku później, jakie to ma znaczenie?
        Niestety, powierzając dziecko dziadkom trzeba być elastycznym i pogodzić się z
        tym, że będą niektóre rzeczy robić "po swojemu". Wiem że łatwo powiedzieć,
        trudniej zrobić - moja mama też nieraz mnie wkurzała swoimi "metodami".
        Starałam się negocjować, o rzeczach ważnych mówić wiele razy, żeby wiedziała,
        że mi zależy (np. o myciu zębów - bo potrafiła przez tydzień, w czasie mojego
        wyjazdu, "tylko płukać"!!!), ale wielu rzeczy nie komentowałam, stwierdzając,
        że szkoda nerwów.





        Jeśli jej wygodniej dawać pić z butelki a nie z niekapka, to uważam
        • jklk Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 31.08.06, 22:29
          Jeszcze tylko bym dodała, ze opieka nad małym dzieckiem jest ciężkim i trudnym
          zajęciem, i jeśli babci jest np. łatwiej poić dziecko z butelki a z niekapka,
          to nalezy to tolerować. Generalnie chodzi mi o to, że opiekując się dzieckiem,
          babcia ma prawo wypracować sobie "swoje metody" radzenia sobie z karmieniem,
          przewijaniem, ubieraniem itp.
          Oczywiście w życiu to może wyglądać różnie - jesli babcia daje butelkę ze
          smoczkiem pięciolatkowi, to trzeba sie już niestety postawić smile
          • magda762 Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 01.09.06, 08:45
            Podziwiam za wyrozumiałość. Szkoda tylko, że wobec synowej brak tej
            życzliwości. Co ty gadasz, dziewczyno? Teściowa odgania ją od wózka (bo obudzi
            WŁASNE dziecko) a ty radzisz jej więcej cierpliwości?
            Babcia przejeła się bardzo opieką nad dzieckiem - w przykrym tego słowa
            znaczeniu! Teraz to Ona przejęła kontrolę. Właśnie KONTROLA!! Z moich
            obserwacji (z autopsjismile stwierdzam, że głównie tu jest problem. Babcie nie
            mogą znieść braku kontroli - co my robimy z tymi dzieciakami. Przecież gó..ara
            nic nie wie - i jeszcze się nie pyta.

            Nie poddawaj się, nie ustępuj i nie odpuszczaj. To Ty jesteś mamą i Ty ustalasz
            zasady. Musisz tylko mieć pełne poparcie męża - bez tego nic nie zdziałasz -
            wiem z doświadczenia. Niestety trzeba się wykazać życiowym sprytem, o który
            czasem trudno. Rozumiesz małymi kroczkami...
            Wydaje mi się, że ten kto radzi Ci uległość, tłumacząc "dobrem ogółu - dla
            świętej zgody" - to rodzaj wygodnictwa! Później zawsze można zwalić winę na
            dziadków, a przecież to my, rodzice, odpowiadamy za dzieciaki.

            Moja rada jest taka: dużo sprytu, poczucia humoru i stanowczości.

            Pozdrawiam
            • poranna_zorza Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 01.09.06, 09:13
              niektórzy piszą żeby odpuścić, ale ja zostawiłam moją małą u babci na 2 dni bo
              musieliśmy wyjechać, zostawiłam całą listę czego nie wolno(mała alergik), i co
              wracamy i się okazuje że dziecko całe w wysypce podrapane , pytam się co
              dziecko zjadało a mama na to że ona tak bardzo chciała czekoladkę to jej dała
              kawałeczek, wściekłam się nieziemsko, bo kochana babcia nie przestrzegała
              zaleceń a ja musiałam wydać 200zł na 2 tygodniowe leczenie dziecka maściami
              sterydowymi(bo inne nie działają). I tak samo ze smokiem my nie dawaliśmy od 4
              miesięcy a babcia dała bo dziecko płakało i nasze odzwyczajanie szlag
              trafił.Więc ja nie jestem pewna czy należy babci odpuścić, bo od niekapka się
              tylko zaczyna.
    • bertoldzik Re: tesciowa - płachta na byka? (czyli mnie) 01.09.06, 12:38
      ja mam problemy z teściami od ponad roku.I nic nie mogę poradzić.Do teścia mój
      synek jakoś nie może się przekonać i słyszę od niego:wciąż tylko mama i
      mama,mama cię nie chce!A ja k...a mać mam ochotę go zabic za taki tekst.I się
      dziwią że nie mam ochoty do nich chodzić,a niby po co?Wyjeżdżam cały czas do
      mojej mamy,ale dzięki temu mój związek się rozsypuje.{mój facet to trzymający
      się rodziców jedynak}Napisz jeśli znajdziesz na nią jakiś sposób.
      • prosto_w_oczy kartoflana.... 12.09.06, 13:06
        pewna jestes że chcesz afere....pozdrowienia dla mamy_kotuli....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka