zuzka75
03.09.06, 19:32
Czuję się podle i serce mnie boli. Wczoraj moje 7 miesięczne dziecko tak
skakało w wózku(pierwszy raz), że wózek się z nim do tyłu wywrócił
(trójkołowy, dobrej firmy). Nigdy, przenigdy nie przyszło mi do głowy, że tak
może się stać. Synek jeszcze nie siada i wózku zawsze spokojnie leży, a do
tego w tym momencie spał. Ja z mężem odeszłam tylko na kilka kroków i na
moment. Było to w parku. Myślałam, że serce mi pęknie jak zobaczyłam lecący
wózek. Nie zdążyłam do niego dobiec. Na pewno uderzył się w głowę. Nie
stracił przytomności. Uderzył się w tył głowy. Ma zadrapanie. Nie ma żadnych
niepokojących objawów. Jest wesoły, nie wymiotuje, nie jest otępiały, ma
apetyt. Cały czas go obserwuje i w razie, czego pojadę do szpitala. Wiem, że
takie rzeczy mogą wyjść po latach. Cały czas myślę tylko o tym jak mogłam do
tego dopuścić? Jaką jestem matką? W domu wszystko jest zabezpieczone przed
ewentualnym nieszczęściem. Nigdy go nie zostawiam samego jeżeli nie ma 100 %
pewności, że jest bezpieczny a tu taka bezmyślność?? Czuję się
strasznie.Przypuszczam, że sobie tego z mężem nigdy nie wybaczymy.