Tak mnie natchnelo po wczorajszej wizycie u fryzjera, ze moze czas zajrzec do
puzderka z kosmetykami, jakos "dorosle" sie umalowac, by w koncu kobieta nie
byc tylko z metryczki. Wiec nalozylam podklad, puder, cienie, wygladalo
calkiem niezle bo toc i szpetna jakos szczegolnie nie jestem. Nalozylam
szminke Diora (jeden z nielicznych prezentow od mojego ojca) w dosyc nasyconej
wisniowej barwie i... przestraszylam sie

Bo w lustrze zobaczylam zamiast
powabnej mlodej kobiety zabaczylam umalowana "kosmetykami swojej mamy"
malolate, ktora wybiera sie na dyskoteke w celu zapoznania milego lysego pana
w spodniach z paskami

zesz... wiem, ze to fajnie, ze mlodo wygladam, ale
kiedy w koncu ludzie ktorych poznaje przestana mowic "Nie wygladasz na 25
lat". Wychodzi na to, ze znajomi mojej mamy widzac nas na spacerku mysla, ze
to synek nie moj, ale mojej mamy wlasnie!!!