ulcia111
23.10.06, 18:18
Mam synka 4,5 miesiaca jest sliczny i kochany ale ja juz wysiadam. Poprostu
nie daje rady.Moj maz pracuje od 5 rano do 20-21, a kiedy wraca tez nie
zajmuje sie małym, odkad sie urodził cały czas jestem przy nim, calymi dniami
sama nie mam nikogo kto by mnie choc odrobine wyreczył. moj synek nie polezy
sam nawet minuty wiec nawet na muszli nieraz z nim siedziałam. Tesciowa nie
ma czasu, mojej mamie sie nie chce a siostry maja swoje rodziny. Ja juz nie
moge wszystkiego ogarnac; dom,sprzatanie, gotowanie i wszystko z dzieckiem na
reku, do tego 0 oparcia moj maz twierdzi ze po to mam wychowawczy a on jest
wiecznie zmeczony i nie ma czasu wkoncu pracuje a ja nie moge byc zmeczona! W
niedziele jak ma wolne to jedzie odwiedzic mamusie i posprzatac auto. Moze to
głupie ale ja wtedy nawet na spacer nie wychodze bo mili sasiedzi wciaz mowia
a pani ciagle sama z tym dzieckiem az mi przykro. Dodam ze poza tym jestesmy
dobrym zgodnym malzenstwem a moj małzonek wydaje mi sie ze jest za synkiem.
jak o zmobilizowac do pomocy przy małym- rozmowy nic nie daja.PORADZCIE COS