Dodaj do ulubionych

uratowal moje dziecko

29.10.06, 18:49
Ze jestem wariatka, t ojuż wiem. Napisze Wam cos, bo mysle, ze ktos mnie
zrozumie. Zobaczyłam moja dwuletnią córke, placzaca przeraxliwie u pijanego
faceta na rekach. POdbieglam , wyrwałam dziecko i dałam facetowi w mordę. Cos
krzyczałam o pijakach. Facet mi oddał. Rzuciła sie tez na mnie zona faceta,
wrzeszacząc, ze jej mąż URATOWAL moje dziecko, bo sie przewrócilo.
Przeprosiłam faceta, bo wszyscy na mnie skoczyli, ze przesadzam.
Matko! dziewczyny, powiedzcie cos. Wtedy bylam w szoku, ale teraz (kilka
godzin po) zabilabym dziada. Nienawidze, jak stare, oblesne, smierdzace wódą
typy, RATUJA (powtarzali to kilkakrotnie)moje dziecko, które się wywróciło i
trzymaja na rekach, mimo jego protestów.
Obserwuj wątek
    • mysz007 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 18:52
      przepraszam, ale gdzie Ty byłaś w czasie kiedy Twoje dziecko się przewróciło? Nie widziałaś tego? Jak to możliwe, że 2 letnie dziecko znalazło się w rękach obcego starego faceta???
      • kasia100-23 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 20:25
        A gdzie Ty byłaś
        ?????????????????
    • lola211 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 18:53
      Histeryczka, slowo daje.Facet chcial dobrze, ma racje ze Ci oddal.
    • monia145 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 18:53
      To, że miałabyś ochotę zabić faceta w tamtej chwili to jeszcze rozumiem, pewnie
      też byłabym przerażona widokiem obcego trzymającego moje dziecko...ale teraz to
      chyba przesadzasz trochę.....
      • ibulka Re: popieram monię145 30.10.06, 16:46
        monia145 napisała:

        > To, że miałabyś ochotę zabić faceta w tamtej chwili to jeszcze rozumiem,
        pewnie
        >
        > też byłabym przerażona widokiem obcego trzymającego moje dziecko...ale teraz
        to
        >
        > chyba przesadzasz trochę.....


        Popieram i podpisuję się pod monią145. Nienawidzę, kiedy ktoś, kto ma brudne
        łapska i w dodatku zalatuje alkoholem na kilometr zbliża się do moich dzieci,
        ale byłabym wdzięczna każdemu, kto ocali życie albo zdrowie mojego maleństwa -
        nawet, jeśli to maleństwo ma 3 lata, jest wredne i aroganckie, wyrwie mi się
        siłą i pobiegnie na ulicę :]

        Skąd wiesz jak wyglądała przewrotka twojego dziecka??? Może wychrzaniło się pod
        koła roweru??? Ehh... Chyba przestanę podnosić obce dzieci, które potkną się o
        drabinki na placu zabaw, bo jeszcze trafię na ciebie i dostanę w dziób za
        okazaną pomoc...
    • kalendarzowa_wiosna Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 19:05
      Stare, oblesne, smierdzace wódą typy były bardziej zainteresowane Twoim
      dzieckiem niż Ty, młoda, zachęcająca, pachnąca MATKA.

      Nawet jeśli nie wiedziałaś z jakich przyczyn dziecko jest na rękach obcego
      faceta (byłaś w szoku), trzeba było zabrać dziecko i już. Po co przylałaś
      facetowi?

      Zła ocena sytuacji. Zła reakcja.
      • monia145 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 19:10
        No ale to przylanie facetowi można jeszcze jakos zrozumiec- szok, stres,
        przerażenie. Nie mówię, że była to odpowiednia, kulturalna zagrywka, ale
        trudno, stało się...
        Najgorsze jest to, że autorka w kilka godzin po zdarzeniu dalej wykazuje
        pogardę dla tego człowieka, którego jedyną wina było to, że był pijany i
        śmierdzący. Upływ czasu powinien studzić emocje, skłonić do refleksji nad
        własnym zachowaniem. A tu tego nie ma.
        • kea100 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 19:15
          Pytam za Myszą007,gdzie TY byłaś,jak twoje dziecko po pierwsze wywaliło się,a
          po drugie jakiś "obleśny stary pijak wziął je na ręce"...Z daleka śmierdzi
          podpuchą.....
        • kawka74 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 19:19
          Upływ czasu powinien studzić emocje, skłonić do refleksji nad
          > własnym zachowaniem. A tu tego nie ma.
          Brak refleksji chroni przed poczuciem winy.
          • deyani Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 19:34
            kawka74 napisała:

            > Upływ czasu powinien studzić emocje, skłonić do refleksji nad
            > > własnym zachowaniem. A tu tego nie ma.
            > Brak refleksji chroni przed poczuciem winy.

            Własnie, ze nie. Ja sie czuje winna i to bardzo, czuje sie winna, nienormalnai
            wogole, czuje sie strasznie.
    • rita75 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 19:22
      Zobaczyłam moja dwuletnią córke, placzaca przeraxliwie u pijanego
      > faceta na rekach. POdbieglam , wyrwałam dziecko i dałam facetowi w mordę.

      a co szanowna mamusia robila w czasie poprzedzajacym- (spała? )ze dopiero sie
      obudzila, jak zoreczka juz byla na rekach u smierdzacego typa?
    • deyani Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 19:30
      Ja byłam kilka- kilkanaście metrów obok. Naprawde lubicie pijanych dziadów (juz
      pomijając wiek, to akurat nie istotne) łapiących wasze małe córeczki i
      pocieszających? Ja to odczułam tak: mojemu dziecku nie przydarzyla sie
      tragedia, przewraca sie czesto, pod opieka babci tez. Upadlo, jak to dziecko, bo
      bieglo, na sali pelnej ludzi i nikt go nie ratowal, tylko akurat ten jeden pan o
      wielkim sercu.
      Macie racje, jestem histeryczka, chore jest to, ze nie przeszła mi zlosc na
      oblesia, tylko ciagle narasta.
      Dzieki, ze piszecie.
      • monia145 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 19:35
        W sali pełnej ludzi tylko jeden człowiek wykazał zaintersowanie lezącym
        dzieckiem? To straszne.......
        A co by było, gdyby nikt sie dzieciakiem nie zainteresował i małej groziłoby
        zdeptanie? Pewnie pisałabyś o ludziach bez serca......
        Wyluzuj, bo Ty tu zawiniłaś i czas ochłonąć....smile
        • deyani Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 20:09
          No własnie. W sali pelnej ludzi nikt sie nie zaintereseowal dzieckiem, które
          upadlo (nie lezącym), bo nie widzial potrzeby. Kazdy widzial, ze dziecko sie
          bawi, biega, wywraca (wszystkie dzieci sie wywracaly) i nikomu to ni
          eprzeszkadzalo, nikt nie robil z tego sensacji.
          Moze i masz racje, czas ochlonac. Ale ja nie moge zrozumiec po co ktos sie
          kreuje na supermena, wbrew cudzej woli. Dziecko bardziej przestraszylo sie
          obcego faceta, niz samego upadku.
          • ibulka Re: deyani :| 30.10.06, 16:55
            deyani napisała:

            > No własnie. W sali pelnej ludzi nikt sie nie zaintereseowal dzieckiem, które
            > upadlo (nie lezącym), bo nie widzial potrzeby. Kazdy widzial, ze dziecko sie
            > bawi, biega, wywraca (wszystkie dzieci sie wywracaly) i nikomu to ni
            > eprzeszkadzalo, nikt nie robil z tego sensacji.
            > Moze i masz racje, czas ochlonac. Ale ja nie moge zrozumiec po co ktos sie
            > kreuje na supermena, wbrew cudzej woli. Dziecko bardziej przestraszylo sie
            > obcego faceta, niz samego upadku.


            Szkoda, że nikt nie nadepnął szpilką albo koturnem na łapki tego twojego
            biednego dziecka... Wtedy miałabyś pretensję do wszystkich ludzi, że nie
            pomogli, nie podnieśli, nie uważali, że znieczulica, że to, że tamto :]
            A potem przez megafon kazałabyś ustawić się wszystkim w kolejkę i każdemu po
            kolei przywaliłabyś w twarz...
            Hmm... Gdzie zdarzył się ten wypadek?
        • iljana Re: pijak z sercem 30.10.06, 12:45
          monia145 napisała:
          W sali pełnej ludzi tylko jeden człowiek wykazał zaintersowanie lezącym
          > dzieckiem? To straszne.......

          Dodam od siebie - jeden PIJANY człowiek.
          Trzeźwi nie zwrócili najwyraźniej uwagi. Dziwne że o ewentualnym zadeptaniu
          pomyślał pijany mężczyzna a nie "sala pełna ludzi".

          Miałam takie zdarzenie. Będąc przy przejściu dla pieszych, na przeraźliwie
          ruchliwej i głupio pomyślanej ulicy, (gdzie między torami tramwajowymi a
          trzypasmówką jest niecałe 1,5 metra szerokości chodnik oblegany tłumem
          przechodniów) zaczęłam tracić przytomność. Stałam jako pierwsza w rzędzie,
          pchana przez napierających ludzi. Kiedy już się osuwałam na ziemię, złapał mnie
          jakiś mężczyzna. Zapytał: Co się z Panią dzieje? Był podchmielony i niebardzo
          schludny. Ale tylko on się mna zainteresował na najruchliwszej i największej
          ulicy miasta. Mimo, ze nie chciałam pomocy, powiedział, ze nie odejdzie ode
          mnie dopóki nie zostawi mnie u kogos pod opieką.

          Jestem mu wdzięczna. Dlatego też uważam, że nie powinnaś napadać na tego
          człowieka. Czasem pijani sa bardziej wyczuleni na sytuacje, są szczerzy i
          pomocni. Nie mozesz wiedzieć co byłoby gdyby on dziecka nie podniósł.
          Ponadto jakoś trudno mi uwierzyć że na sali pełnej ludzi znalazł się troskliwy,
          obleśny pijak z żoną.
      • mika_p Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 19:37
        Puszczasz dziecko luzem w sali pełnej obcych ludzi??? Dwulatkę?
        Przecież z twojego opisu wynika wyraźnie, ze straciłaś dziecko z oczu, bo nie
        wiedziałaś, jak to się stało, ze dziecko się znalazło u faceta na rękach. Nie
        widziałaś upadku, nie widziałaś "ratowania", dziecko było kilka-kilkanaście
        metrów od ciebie, to musiała być dość długa chwila.
        A miejsce musiało byc typu otwartego, skoro tam był pijany facet, na impreże
        zamkniętą nie wpusciłaby go ochrona obiektu.
      • lola211 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 20:27

        Rraczej nie lubimy.Ale nie urzadzamy scen i nie rzucamy sie z lapami do kogos,
        kto chcial pomoc.Zabieramy dziecko , dziekujemy, i juz nas nie ma.
      • ibulka Re: do autorki wątku... 30.10.06, 16:52
        deyani napisała:

        > Ja byłam kilka- kilkanaście metrów obok. Naprawde lubicie pijanych dziadów
        (juz
        > pomijając wiek, to akurat nie istotne) łapiących wasze małe córeczki i
        > pocieszających? Ja to odczułam tak: mojemu dziecku nie przydarzyla sie
        > tragedia, przewraca sie czesto, pod opieka babci tez. Upadlo, jak to dziecko,
        b
        > o
        > bieglo, na sali pelnej ludzi i nikt go nie ratowal, tylko akurat ten jeden
        pan
        > o
        > wielkim sercu.
        > Macie racje, jestem histeryczka, chore jest to, ze nie przeszła mi zlosc na
        > oblesia, tylko ciagle narasta.
        > Dzieki, ze piszecie.

        Najczęściej jest tak, że pijacy nie mają dostępu do internetu, bo są biedni i
        nie mają wogle komputera. Tak więc nie czytają tego forum. Ci, którzy pijakami
        nie są, i to forum czytają, na pewno twojego dziecka już nie podniosą i nie
        udzielą mu pomocy - w sumie nic przyjemnego w oberwaniu od histerycznej mamusi
        nie ma :]
        To straszne, że będąc kilkanaście metrów od swojego dziecka nie zdążyłaś do
        niego podbiec, zanim zrobił to jakiś pijak :]

        Współczuję facetowi, pomógł, pocieszył dziecko, a ta do niego z łapami...

        Kilka dni temu mój małżonek wrócił lekko podchmielony z baru - opijali
        narodziny dziecka znajomych... Wierz mi, że masz szczęście, że to nie jemu w
        twarz dałaś, bo by cię mąż z pogotowia odbierał wink)
      • aleksandrynka Re: uratowal moje dziecko 01.11.06, 14:31
        Naprawde lubicie pijanych dziadów (juz
        > pomijając wiek, to akurat nie istotne) łapiących wasze małe córeczki i
        > pocieszających?

        niekoniecznie lubię pijanych dziadów, ale też nie rzucam się na nich od razu.
        Miałam raz podobną sytuację - kupowałam coś w kiosku, synek (ok 2 lata wtedy)
        stał obok mnie. I nagle kątem oka widzę, że ktoś go bierze na ręce. Odwracam
        się, a mały jest trzymany przez śmierdzącego acz dość młodego, nie do końca
        trzeźwego faceta. Zamurowało mnie i dobitnie wysyczałam: "niech pan NATCHMIAST
        puści moje dziecko", jednocześnie wyciągając ręce, żeby mu je odebrać.
        Nie rzuciłam się do bicia, ale byłam zła:
        a) na siebie, że nie zauważyłam wczesniej
        b) na faceta, że podnosi cudze dziecko z ziemi jak gdyby nigdy nic, jakby to
        była własność publiczna...
        A feceta mój syn po prostu zauroczył co mnie wcale nie dziwi, bo to cudne i
        wdzięczne dziecko jest. To go nie usprawieliwia nijak, ale ja tym bardziej mam
        się na baczności.
    • pampeliszka Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 19:32
      aaaale o co chodzi? cos ci sie przysniło?
      moze ktos cie zrozumie, o ile napiszesz dokładnie, co sie stało...
      • fra_mauro Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 20:43
        "Obleśny Dziad" zareagował spontanicznie i instynktownie jak... czlowiek po
        prostu. Ty zareagowalas podobnie zywiolowo ale juz w inny sposob. I to tez jest
        w jakis sposob do zrozumienia. Ale trudno pojac, dlaczego nadal rzadzi Toba tak
        ogromna niechec i oburzenie, juz po dluzszym czasie, gdy na spokojnie mozna
        ocenic zdarzenie i wyciagnac wnioski. Czas najwyzszy ochlonac. Najwazniejsze,ze
        NIC sie nie stalo Twej malej i tylko o tym staraj sie myslec.
    • 0golone_jajka lecz się! 29.10.06, 20:29
      walić w twarz człowieka który podniół dziecko z ziemi jak ty się gapiłaś w drugą stronę???? Za to powinni prawa rodzicielskie odbierać
    • g0sik Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 20:41
      No to się popisałaś. Nie ma to jak zrobić z siebie kretynkę w sali pełnej ludzi.
      A bicie obcego człowieka po twarzy w opisanej sytuacji to zwykła chamów i
      świadczy o Tobie jak najgorzej....


    • siasiuszek Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 20:41
      Porywcza jesteś nie ma co. Powinnaś go przeprosić walić człowieka w twarz tylko
      dlatego ze podniósł twoją córkę to spore przegięcie. Rozumiem nakrzyczeć ale
      uderzyć??
      Swoją droga ciekawie musiało to wyglądać jakaś paniusia okładająca się
      pięściami z podstarzałym pijaczkiem, szkoda tylko dzieciaka które z każdą
      chwilą było pewnie w coraz większym szoku.
    • ala-81 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 21:00
      stałam kiedyś na przystanku, gdzie dziecko darło sie w niebogłosy, że jest
      głodne. Mamuśka tego dziecka potrafiła powiedizec tylko "zamkinij się, przecież
      zarłeś obiad u babci" !!?? i właśnie wtedy stary, obleśny, śmierdzacy wódą typ,
      wszedł do sklepu i kupił dziecku bułkę i kiełbase smile
      innym razem, jechałam autobusem, gdzie nikt z młodych nieśmierdzacych mężczyzn,
      nie mógł pomóc matce z wózkiem, tylko taki obleśny śmierdziel się na to zdobył.
      Pozory bardzo często mylą
      • jowita771 Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 10:30
        bo tacy ludzie często bardziej wrazliwi, może lepiej rozumieją drugiego w
        potzrebie. bezdomnego psa też najczęściej przygarnie biedak, który nie zawsze
        ma na chleb dla siebie.
        a do autorki - dziwi mnie Twój gniew. w tłumie ludzi jeden człowiek przyszedł z
        pomocą Twojemu dziecku. może źle ocenił sytuację, może wydawało mu się, że
        dziecku mogło się coś stać przy upadku. ale cała reszta miała to w nosie, a on
        się zainteresował.
        • iljana Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 12:54
          jowita771 napisał:
          cała reszta miała to w nosie, a on
          > się zainteresował.
          przyszedł z
          > pomocą Twojemu dziecku.

          I w podzięce strzeliłaś go w gębę.

          Następnym razem, pomny doświadczenia, będzie ostrożniejszy w swoich troskliwych
          zapędach, bo kolejna mama może wyjąć pistolet i go zastrzelić.
    • mijaczek Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 22:26
      pomijajac juz sto razy zadane pytanie - gdzie byla pani, to powiem, ze owszem,
      mam uraz do pijaczkow, szczegolnie gdy ich higiena odbiega od normy, ale jak
      przyjdzie do ratowania mojego dziecka to wiesz co? niechby chociaz i pijany i
      nacpany jaskiniowiec ratuje moja coreczke...
      • verdana Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 22:41
        Rozumiem, ze z dwojga złego wolisz, aby następnym razem nikt nie pomógł Twoejmu
        dziecku, nawet jeśli się przewróci i dotkliwie potłucze, albo straci
        przytomność, niż gdyby miał pomóc ktoś nie dość elegancki.
        Słusznie - lepiej niech dziecku stanie sie krzywda, niżby skalał je dotknięciem
        element z nizszych sfer.
    • babsee Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 22:42
      No to ja sie wyłamie z ogolnego trendu.
      Nie nawidze pijaków zbliżających sie do mojego dziecka.Mowiących coś( a
      wlasciwie belkoczących jaka to ona jest sliczna)Chyba bym sie zrzygala jakby
      taki facet wziąłmoje dziecko na ręce.
      Ale nie trzasnęlabym go w pysk bo nie mam takiego odruchu.
      Dziwi mnie jedno...dlaczego wszyscy jestescie oburzeni ze ona go walnęla w pysk
      a nie tym,ze on jej oddał????Zaje..biście...smierzdący pijak oddaje klientce w
      pysk a tu wszscy ze ona jest nienormalna...ja nie kumem./Zle rozeznala
      sytuacje, spanikowala,jakis obcy facet niesie jej dziecko wiec ona go trach w
      ryj(powtarzam-zla reakcja)ale koles-znający sytuacje-oddal jej!!!Przywalil w
      pysk mlodej dziewczynie!!!pewnie zone trzaska co niedziele,jak tylko wroci z
      Kościola...
      • berecik7 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 22:55
        Oddał, bo może ma taki odruch, jak ktoś go wali w pysk. Dość nieeleganckie,
        faktycznie, ale waląc po pysku smierdzącego pijaczynę nie należy się
        spodziewać, że złapie twoją dłoń, by złozyć na niej pocałuneksmile)

        A tak na serio, to jakoś nie mogę sobie wyobrazić, gdzie ty właściwie byłaś z
        tym dzieckiem? No chyba nie latało po supermarkecie?
      • kama3570 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 22:55
        > a nie tym,ze on jej oddał????Zaje..biście...smierzdący pijak oddaje klientce
        w
        > pysk a tu<<<<<Ale,ten zajebiście smierdzacy pijak pomógł jej dziecku,a to ona
        go pierwsza uderzyla w twarz,ZA NIC,on jej po prostu oddał czego rzecz jasna
        nie pochwalam,powinien ją raczej przeprosić.......
      • triss_merigold6 Re: uratowal moje dziecko 29.10.06, 23:01
        Oddał jej uderzenie, bo zapewne miał taki odruch. Normalny. Raczej jestem
        umyta, nieobdarta i nie cuchnę alkoholem ale gdyby ktoś mnie znienacka walnął
        to też bym oddała. Wsio rowno kobiecie czy facetowi.
        Pijanych nie lubię, brzydzą mnie ale panna zareagowała z jakąś dziką agresją.
        Nieuzasadnioną w dodatku.
      • brak.polskich.liter Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 09:45
        Ee, sorry, na jego miejscu tez bym lasce oddala. Podniosl dziecko, ktore sie
        przewrocilo, a zamiast "dziekuje" dostal w twarz. Dziwisz sie facetowi?

        Chyba nie sadzisz, ze prawo do nietykalnosci cielesnej maja wylacznie ludzie
        czysci, pachnacy i dobrze ubrani?
      • lola211 Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 10:09
        Chyba Ci sie cos pomylilo. Mial racje, ze jej oddał. To ona go zaatakowala, a
        nie odwrotnie.Jego posadzasz o bicie zony, a ja mysle, ze to jej bez
        zastanowienia rece lataja i trzaska po gebie kogo popadnie.
      • ibulka Re: babsee 30.10.06, 16:59
        babsee napisała:

        > No to ja sie wyłamie z ogolnego trendu.
        > Nie nawidze pijaków zbliżających sie do mojego dziecka.Mowiących coś( a
        > wlasciwie belkoczących jaka to ona jest sliczna)Chyba bym sie zrzygala jakby
        > taki facet wziąłmoje dziecko na ręce.
        > Ale nie trzasnęlabym go w pysk bo nie mam takiego odruchu.
        > Dziwi mnie jedno...dlaczego wszyscy jestescie oburzeni ze ona go walnęla w
        pysk
        >
        > a nie tym,ze on jej oddał????Zaje..biście...smierzdący pijak oddaje klientce
        w
        > pysk a tu wszscy ze ona jest nienormalna...ja nie kumem./Zle rozeznala
        > sytuacje, spanikowala,jakis obcy facet niesie jej dziecko wiec ona go trach w
        > ryj(powtarzam-zla reakcja)ale koles-znający sytuacje-oddal jej!!!Przywalil w
        > pysk mlodej dziewczynie!!!pewnie zone trzaska co niedziele,jak tylko wroci z
        > Kościola...

        Jakby trzymała dzieciaka na rękach, za rękę, albo wiozła go w wózku, to raczej
        mała byłaby szansa na to, że zobaczyłaby tego dzieciaka na rękach śmierdzącego
        pijaka, nie????
    • gacusia1 Dostalas w twarz od pijaka??? 30.10.06, 04:10
      O k...a!!!A Ty gdzie bylas,ze nie widzialas co sie z dzieciakiem dzieje???Skoro
      corka sie TYLKO przewrocila,to po jaka cholere "pijak" bral ja na rece?Nic mi
      nie pasuje...
      • pampeliszka Re: Dostalas w twarz od pijaka??? 30.10.06, 06:08
        Wiecie co, panienka sobie jaja robi, podejrzewam. Albo jest niezrownoważona.
        Wyobrazacie sobie, zeby nikt w tłumie ludzi nie podbiegł do lezacego dziecka?
        Zadna babcia, zadna inna matka? Ja rozumiem, ze mlodziez jest obojetna (jak
        kiedys na srodku ulicy odpięła mi sie dolna klapa od wozka i wysypały zakupy, to
        cała grupa młodziezy, ktora przechodziła obok mnie, nawet sie nie zatrzymała,
        dopiero podbiegły rozne babcie), ale dorosłe kobiety? Nieee.
        No, chyba ze oni poszli na jakis koncert rockowy. Zauwazcie, ze wciaz nie wiemy,
        gdzie byli.Jakas metna ta relacja, w sumie to nie wiadomo, co sie tak naprawde
        stało i dlaczego.
        • malila Re: Dostalas w twarz od pijaka??? 30.10.06, 10:47
          pampeliszka napisała:

          > Wyobrazacie sobie, zeby nikt w tłumie ludzi nie podbiegł do lezacego dziecka?
          > Zadna babcia, zadna inna matka?

          Jasne, że sobie wyobrażam. Ja do swojego nie podbiegam, jeśli dziecko
          wstaje i radzi sobie samo. I nie lubię, kiedy ktoś inny od razu moje dziecko
          podnosi. Nie żebym miała awersję do ludzi, ale nie chcę wychować sierotki,
          która zamiast próbować sobie radzić, czeka aż ktoś ją wyręczy. Obce dzieci
          traktuję podobnie.
          Upadek i natychmiastowe podniesienie dziecka to może być kwestia dwóch, trzech
          sekund - oburzanie się na matkę, że tego nie widziała, mocno mnie dziwi. Trzeba
          by mieć oko na czułce, żeby być w stanie nie przeoczyć niczego. Mnie się kiedyś
          zdarzyło, że przechodzący obok mnie facet (brudny facet) chciał dotknąć mojego
          półrocznego dziecka w wózku. Tak ni z gruszki, ni z pietruszki. Gdyby nie to,
          że akurat się nad dzieckiem nachylałam, nie byłabym w stanie mu przeszkodzić.
          To był ułamek sekundy.
          Obrazek pt "płaczące dziecko na rękach u podpitego człowieka" tez nie nastraja
          pozytywnie i budzi conajmniej zdziwienie. Ode mnie w twarz pewnie by nie
          dostał, ale zachowanie autorki wątku jakoś mnie specjalnie nie dziwi. Jeśli
          dziecko nie płakało po upadku, tylko zaczęło dopiero, kiedy ten facet ją
          podniósł, to tym bardziej ją rozumiem.
          To, że on jej oddał, też mnie nie zaskakuje. Normalny odruch.
          W sumie dalej nie wiem, czy autorka przewrażliwiona, czy facet w pijackim
          widzie przedobrzył.
    • danusia24 Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 10:04
      Wiesz facet był pijany ale był o niebo lepszym człowiekiem niż ty matką - takie
      jest moje zdanie - bywają też OBLEŚNE MATKI. GRATULUJĘ INSTYNKTU MACIERZYŃSKIEGO
      • egoya Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 10:39
        Nie rozumiem, jak można być kilkanaście metrów od dwuletniego dziecka, nawet w jakims zamkniętym pomieszczeniu. Sama mam małego w tym wieku i albo idzie obok mnie za rękę, albo stoi, a jak ucieka to bierzemy go na ręce. Laska brzydzi się śmierdzącym facetem, ale tak naprawdę to nie miała pojęcia jak wyglądało to "przewrócenie się dziecka". MOże według faceta wywrotka dziecka wyglądała na poważną. Mój mały tez czasem przewróci się na dywan, niby niegroźnie, a jak się okazuje, to potrafi uderzyć buzią o dywan, czy czołem. Może według pijaczka, tak właśnie wyglądał upadek i dlatego zareagował. A że jej oddał...no cóż, moim zdaniem zasłużyła sobie.
    • bea.bea Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 11:44
      o kurcze...
      no cóz kiedy sie na kogos reke podnosi, zwłaszcza ni z gruszki ni z
      pietruszki...a moze tylko dlatego, ze wyglada tak a nie inaczej....to nalezy sie
      spodziewac wszystkich mozliwych reakcji....
      no cóz tylko własne dziecko pewnie ci nie odda.....ja tez bym ci oddała....

      a co do mojej oceny sytuacji.....w opisanym przez ciebie przypadku, raczej
      dowiedziałbym sie co sie stało, i niezaleznie od wszystkiego chyba bym
      podziekowała....

      waliłabym ..gdyby ów człowiek bił moje dziecko...

      a swoja droga,moze pwinnas lepiej pilnowac swego brzdaca..
      • bea.bea Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 11:47
        a i jeszcze...z doswiadczenia wiem , ze człowiek z marginesu to nie zawsze
        zapity nieuk, co to dwie klasy skończył....czasem mozna się grubo pomylic...
        a chęc pomocy , to raczej pozytywny odróch...
        • grochalcia Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 13:24
          bea, to Bron Boze nie do Ciebie, po prostu pisze pod Twoim watkiem. czytam te
          posty i sie czasem zastanawiam, dlaczego tyle dziewczyn lubi tak latwo oceniac
          innych. Forum e-mama jest po to, by polotkowac, doradzic, pozalic sie. a kazdy
          nowy watek zaraz wzbudza wiel agresji w stosunku autorki watku.
          Nie wiem, czy to podpucha, czy nie. ale wiem, ze dziecko w oka mgnieniu
          przemieszcza sie w rozne miejsca, mimo, ze wydaje mi sie, ze ja je uwaznie
          obserwuje. Potrafie sobie wyobrazic co czula autorka widzac dziecko na reku
          tego czlowieka. Moze nie powinna go bicwink))i chyba podziekowac mimo wszystko.
          ale takie trzezwe zachowania przychodza nam do glowy teraz, jak siedziemy przed
          komputerami, a nie jestem pewna jka sama bym sie zachowala.
          • siasiuszek Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 13:30
            może dlatego że większość potrafi sobie wyobrazić co czuł ten człowiek,
            obrywając po twarzy za dobre chęci
            • malila Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 14:15
              Ciekawe, że mało kto dopatruje się dobrych chęci w teściowychwink
              Siasiuszek, dobrymi chęciami, jak mówią, piekło jest wybrukowane. Są tacy,
              którzy kierując się dobrymi chęciami rozwalają dzieciom małżeństwa albo
              zmuszają dzieci do życia ze znęcającymi się nad nimi rodzicami. Ale nie o tym.
              Z autorki robi się przewrażliwioną histeryczkę, bo przekroczyła jakąś granicę,
              której się w normalnych warunkach nie przekracza, twierdząc, że to właśnie były
              normalne warunki i nie ma nawet mowy o tym, że mogło być inaczej. Być może to
              prawda. Ale być może autorka wcale nie jest histeryczką, tylko zareagowała
              instynktownie na sytuację mocno odbiegającą od normy. Być może zarejestrowała
              nieświadomie coś mozno niepokojącego.
              Napisałam, że ja bym raczej nie uderzyła, ale też mam świadomość, że w kilku
              sytuacjach zareagowałam zbyt grzecznie (co stwierdzałam dopiero po fakcie)
              kierując się przekonaniem, że moje odczucia są przesadne, a najważniejsze jest
              to, żeby ktoś nie nazwał mnie histeryczką. No bo kobiety zwykle histeryzują.
              Dopóki się nic nie stanie. Bo jak już się stanie, to wtedy pojawiają się
              okrzyki: "jak można było tego nie zauważyć!" oraz "gdzie byli rodzice!"
              W tym, co napisała Deyani, zaintrygowało mnie jedno: po co facet brał
              dziewczynkę na ręce? Mimo że wiele razy zdarzało mi się podnosić płaczące po
              upadku dziecko, w tym również dzieci koleżanek, jeszcze nie zdarzyło mi się
              chyba brać je na ręce. Postawić, posadzić, przytulić, pocałować rączkę - tak,
              ale nie brać na ręce.
              Nie wiem, coś tu nie halo. I chyba procenty nie są tu najistotniejsze.
              • egoya Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 16:12
                I może facet własnie chciał czemuś zapobiec, skoro nie widział mamy dziecka w pobliżu (bo jak sama mówi była kilkanaście metrów od dziecka, i ciekawa jestem czy tak naprawdę widziała co się stało, czy dopiero zobaczyła że facet trzyma jej dziecko na rękach). Autorka sama powiedziała, że wszyscy na nią naskoczyli (wszyscy czyli kto? pijak, jego żona, ludzie obok??...)Bo może inni byli świadkami jak naprawdę wyglądało zdarzenie, a autorka moim zdaniem przesadziła rzucając się z biciem na faceta. Tak jakby on robiła jakąś krzywdę dziecku. Reakcja dziecka była normalna, płacz w przypadku gdy obcy człowiek wziął ją na ręce.
              • bea.bea Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 17:57
                dziwne stwierdzenie ...reakcja instynktowna..smile
                i taka reakcja nie jest jedna dla wszystkich...

                wiec moze facet podnosząc dziecko też zareagował instynktownie, bo instynk
                opiekuńczy ma mocno rozbudowany...bo czyz nie dziwi pijak którego zinteresował
                los płaczącego i cierpiacego dzieka...

                mój instynkt w takich przypadkach mówi , przytulić..i nie zastanawiam sie czy
                kucne i przytule , czy wezme na rece...
                w końcu reakcja instynktowna, jest jak sama nazwa wskazuje instynktowna, a nie
                przemyslana...

                i taka reakcja była tez tego faceta , gdy oddał kolezance...szczerze mój
                instynkt zareagowal by tak samo...smile
    • mamusia79 Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 16:12
      już nie czytam do końca, bo za dużo tego. Ale żeście zrobiły nagonkę. Lepiej
      się poczułyście, co?
    • mama007 Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 17:07
      skłoniło mnie to do głębokiej refleksji smile
      srednio na temat będzie, więc jak ktoś ma mi potem zarzucać, że niepotrzebnie
      się wtrącam to od razu uprzedzam, żeby nie czytał, bo nie mam ochoty na
      kłótnie smile
      wychodzę czasem na piwo z koleżankami. nie w celu totalnego znieczulenia i
      wracania do domu na kolanach, ale na przykład siedzimy w knajpie gdzie wypijemy
      2-3 piwa, trudno wtedy nie wydzielać woni alkoholu (mimo tego, że pijanym się
      nie jest...). knajpa jest zazwyczaj zadymiona i przesiąka się dymem fajek i
      potem się śmierdzi na kilometr. do tego ja się nie maluję i zwykle chodzę
      ubrana na sportowo.
      i tak się zastanawiam - wracając sobie z takiego piwka jakbym podniosła czyjeś
      dziecko (bo na przykład wyłożyłoby się konkretnie przed nadjeżdżającym
      rowerem), to czy jego matka tez rzuciłaby się na mnie z pięściami i zwyzywała
      od alkoholików? (jaka nieletnią gó..arę wracającą z wagarów na przykład??)
      pozdrawiam
      • ibulka Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 17:22
        mama007 napisała:

        > skłoniło mnie to do głębokiej refleksji smile
        > srednio na temat będzie, więc jak ktoś ma mi potem zarzucać, że niepotrzebnie
        > się wtrącam to od razu uprzedzam, żeby nie czytał, bo nie mam ochoty na
        > kłótnie smile
        > wychodzę czasem na piwo z koleżankami. nie w celu totalnego znieczulenia i
        > wracania do domu na kolanach, ale na przykład siedzimy w knajpie gdzie
        wypijemy
        >
        > 2-3 piwa, trudno wtedy nie wydzielać woni alkoholu (mimo tego, że pijanym się
        > nie jest...). knajpa jest zazwyczaj zadymiona i przesiąka się dymem fajek i
        > potem się śmierdzi na kilometr. do tego ja się nie maluję i zwykle chodzę
        > ubrana na sportowo.
        > i tak się zastanawiam - wracając sobie z takiego piwka jakbym podniosła
        czyjeś
        > dziecko (bo na przykład wyłożyłoby się konkretnie przed nadjeżdżającym
        > rowerem), to czy jego matka tez rzuciłaby się na mnie z pięściami i zwyzywała
        > od alkoholików? (jaka nieletnią gó..arę wracającą z wagarów na przykład??)
        > pozdrawiam


        U mnie i mojego męża jest bardzo podobnie. Nie zdarza nam się schlać, ale
        normalne jest to, że po alkoholu się zdeczka podjeżdża.
        Wolałabym nie trafić deyani i jej dziecko, które się przewróciło wink


        Chociaż nie...
        Po głębszym zastanowieniu nie chciałabym na nią trafić, bo mój mąż jest
        agresywny w stosunku do agresywnych kobiet dających w szczękę za pomoc wink I
        mogłoby się to źle dla deyani skończyć, no a po co stresować dziecko, które
        widziałoby, jak jego agresywna mama jest zdeczka znokautowana przez jakiegoś
        faceta??? big_grin
        • mama007 Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 17:42
          nie chce nikogo osadzac, nie widzialam calej sytuacji, wiec nie bede pisac kto
          jest winny, a kto nie. chcialam tylko pokazac to z innej strony - punkt
          widzenia zalezy od punktu siedzenia w koncu...

          i tak BTW polecam lekture 'Pod mocnym aniołem' Pilcha. tez pokazuje co nieco w
          innym swietle
          pozdrawiam
          • bea.bea Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 18:02
            a ja pójde dalej...smile)
            jak powinna wygladać osoba , by mogła przytulić cudze dziecko i po gebie nie
            zarobić...

            bo przeciez , mozna byc elegancko ubranym...i w ciagu od tygodnia, taki
            garniturowy menel...
            a mozna byc ubranym jak kloszard, z cokolwiek facjata wygladajaca na
            niedomyta...a porzadnośc az z serca bije...smile)
            • ibulka Re: uratowal moje dziecko 03.11.06, 12:15
              bea.bea napisała:

              > a ja pójde dalej...smile)
              > jak powinna wygladać osoba , by mogła przytulić cudze dziecko i po gebie nie
              > zarobić...
              >
              > bo przeciez , mozna byc elegancko ubranym...i w ciagu od tygodnia, taki
              > garniturowy menel...
              > a mozna byc ubranym jak kloszard, z cokolwiek facjata wygladajaca na
              > niedomyta...a porzadnośc az z serca bije...smile)

              Cudzych dzieci się nie przytula. Można się do nich conajwyżej uśmiechnąć.
              Przynajmniej ja wyznaję taką zasadę.
    • agnieszkagosia Re: uratowal moje dziecko 30.10.06, 20:03
      Najbradziej podoba mi sie to, ze czesc osob ma istne rozdwojenie myslenia
      jak chodzi o ocene zdarzenia z Gdanska kazdy potepia znieczulice, dlaczego nikt
      nic nie zrobil, czemu wszyscy patrzeli
      a jesli jakis czlowiek, w dobrej wierze, podniesie dziecko, ktore upada to w
      podziekowaniu dostaje po twarzy
      nie ma sie co dziwic, ze potem ludzie nie reaguja, nie spiesza sie z pomoca
      jesli jedyna nagroda jest furia i pobicie
      i powiem wiecej - facet mial swieta racje, ze oddal. bo swinstwo zrobilas Ty a
      nie on.
      i tak mialas szczescie. on tylko oddal co Ci sie slusznie nalezalo. Inny
      dolozylby jeszcze w ramach nauki dobrego wychowania.
      nie oczekujcie, ze ktos pomoze dziecku w potrzebie jesli najprostsza proba jest
      wynagradzana sprawnym ciosem
      AGnieszka
      • pampeliszka Re: uratowal moje dziecko 01.11.06, 11:29
        Swiete słowa, Agnieszka.
        Jesli ktos pomaga- zle, nie pomaga- zle.
        A tak naprawde to wciaz nie wiadomo, co sie stało i czy pomoc była potrzebna...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka