Mam doła. Jest upał, a moje dziecko nie jece jesc z butelki, nie chce pic z butelki... Moze to przewrazliwienie, ale boje sie, ze Maly sie odwodni... Z reszta pojawilo sie juz zatwardzenie...

Probowalam kubka z dziobkiem (jest ok, dopoki mozna pokryzc dziobek i wszystko wypluc), łyzeczki (ok, ale tylko do jedzenia... picie nie chodzi w gra, a fe!). A butelka tylko i wylacznie rano i wieczorem, po kolysaniu, wyciaganiu smoczka podstepem z malej buzi i wkladaniu w to miejsce smoczka butelkowego... I przyczyna nie jest nowy typ smoczka... Bo korzystamy z tych, co zwykle... Nawet w pewnym momencie sprobowalismy zmienic na inne... Bylo jeszcze gorzej... Mam juz dosyc szamoczacego sie i placzacego dziecka, ze nie chce butelki... Wysiadam psychicznie... Naprawde wysiadam... Do tego stopnia, ze mam dosyc malego, gdy sie tak szamoce... Choc staram sie do wszystkiego podchodzic spokojnie... Ale to chyba bledne kolo... Ja sie denerwuje, gdy maly odmawia jedzenia (a jest glodny jak diabli, bo moze w zamian za butelke zjesc naprawde sporo kaszki) on sie denerwuje... Juz tak nie moge... Mam dosyc... Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!