Wzorcowa do Edyty

IP: *.* 20.07.01, 12:27
dzięki, miałam nadzieje, że was ubawię. Chwilowo nie przezyłam wiekszego zaskoczenia domowego, nic nie wybuchło ani nie smierdzi....Chyba bedzie koniec Swiata...
    • Gość edziecko: guest Re: Wzorcowa do Edyty-może jeszcze spróbujemy? IP: *.* 20.07.01, 14:04
      Ojjjjj, dopiero teraz Cię zauważyłam!!! :cry: Wracając do poprawnego wątku nadmienię, że po przeprowadzce do naszego nowego mieszkania nasze ubrania leżały w worach w garażu 4.5 miesiąca, a my chodziliśmy w kilku tych samych rzeczach, ponieważ za nic na świecie nie chciało mi się cholerstwa prać...A mojemu mężowi zdażyło się wygotować skarpetki, bo biedny nie domyślił się, że należy temperaturę w pralce zmienić...
      • Gość edziecko: usia Re: Wzorcowa do Edyty-może jeszcze spróbujemy? IP: *.* 23.07.01, 09:37
        I co, weszły mu na nóżki? U nie byli goście i jeszcze żyją, czyli generalnie nie jest zle.Potem jeszcze napiszę, bo musze popracować.
        • Gość edziecko: guest Re: Wzorcowa do Edyty-może jeszcze spróbujemy? IP: *.* 24.07.01, 09:42
          Weszły, he he, tylko kolory sie zmieniły...
          • Gość edziecko: guest Re: Wzorcowa do Edyty-może jeszcze spróbujemy? IP: *.* 24.07.01, 10:53
            a wiesz co Wzorcowa z robiła wczoraj w leclerku (ale pisownia) - zostawiła przy kasie paczuszke z szynka i paragon i w domu wmawiała Świętemu Facetowi, że to przez niego. I nadęła się jak purchawa. Ale wszystko składam na karb hormonów przedokresowych. Kocham mojego męża!
    • Gość edziecko: guest Re: Wzorcowa do Edyty IP: *.* 25.07.01, 07:54
      Wzorcowa wyleciała wczoraj po 15 w Wielką Burzę z pracy, pojechała po dziecko, ubrała je, wsadziła z oporami w fotelik, wyjęła pod domem wózek i wsadziła szkraba, który w międzyczasie upaprał się w kałuży, dała wózek drugiemu dziadkowi, który nadjechał z pomocą i poszła do domu. A w domu wzorcowa nastawiła pranie, wrzuciła kaszę na gaz, kotlety od mamy, wytarła ścierą balkon, żeby dziecię mogło po kolejnej ulewie nie deptać po bryłach ziemi (jak wróci ze spaceru), odkurzyła spore (dzięki bogu) mieszkanie, podziabała zupkę dla pociechy. I nałozyła sobie obiad. Ale nie zdążyła zjeść, bo mężczyźni przyszli. I dla dziadka woda, małego nakarmić, zwerbować do krzesełka, potem wzorcowa starła wodę wylaną przez dziecko wzorcowej na podłogę, pożegnała dziadka i poleciała biegiem "wysadzić kupę". Dokonała umycia brudnej pupy, wygoniła z koparami biedne dziecko na balkon i poszła zmywać gary. Przy ostatniej szklance wszedł MĄŻ. I strasznie był zdziwiony, ze ja, niewdzięczna, mam ZŁY HUMOR!!!!!!!!!!!!!Zostało mi juz tylko powiesić pranie, czego dokonałam awanturujac się w WC przerobionym na pralnię wielkości 1.5 m2, a dziecię rozradowane powtarzało co pikantniejsze kawałki. POtem trochę mi przeszło i pomogłam przy kąpieli, wywijając sie od usypiania fuchą do zrobienia, nad która zeszło mi do 21. Potem tylko obowiązek małżeński i wzorcowa poszła spać...Te dni są takie monotonne...
Pełna wersja