Dodaj do ulubionych

Początek końca?!!

IP: *.* 11.10.01, 22:26
Dzieje się coś niedobrego w moim małżeństwie i nie do końca wiem co - NIESTETY.Problem pt."sex po porodzie" oczywiscie nas dotyczy (Kuba 4,5 miesiąca) ale oficjalnie podobno nie przeszkadza nam to.Czuję że coraz mniej łączy mnie z moim mężem.Nasze relacje dotycza wyłącznie dzieci, chociaż ostatnio nawet nie zainteresował się efektem naszej wizyty u alergologa.Do niedawna wieczory spędzaliśmy siedząc w kuchni, pojadajac, trochę pracując no i gapiąc się w telewizor.To było okropne ale teraz jest JESZCZE GORZEJ.On po prostu idzie spać!!!Mam wrażenie że żyjemy w dwóch różnych światach(zabawne że ten slogan jest taki trafny)-on w zawodowym, ja w domowym.Na pograniczu tych dwóch światów jest to że posiadamy ten sam zawód- ale gdy rozmawiamy na tematy zawodowe to kłócimy sie niemiłosiernie.Do tego wszystkiego coraz większa zapaść finansowa.Uffff -sorry za grobową atmosferę,ale może któraś z was miała coś takiego i jakoś przeszło?Mam nadzieję...A może on kogoś ma...O rany chyba mi odbija.Pomocy!
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Początek końca?!! IP: *.* 12.10.01, 00:07
      Witaj! Nie mam takich doświadczeń jak Ty teraz. Może nie aż takich. Wiadomo raz jest lepiej a raz gorzej. Może to zabrzmi głupio i naiwnie, ale czasami przydaje się po prostu porozmawiać chociaż wiem z doświadczenia, że przy silnych charakterach spokojna rozmowa to często cud. Te dwa światy... Ja też mam takie wrażenia jak Ty. On ma swoje BARDZO zawodowe sprawy, a ja, TY i tysiące innych mamy swoje przychodnie, szczepienia, kaszki i kleiki itp. I chociaż mój mąż stara się angażować to i tak często mam wrażenie,że ja w tym związku stałam się mniej ważna. Dlatego chyba jestem w stanie sobie wyobrazić jak Tobie musi być ciężko. Wiem jedno: jeżeli zaczynasz myśleć o tym, że on kogoś ma, to nie jest dobrze i powinniście ze sobą wyjaśnić całą sytuację- nawet jeżeli atmosfera będzie jeswzcze gorsza. Nie wiele Cię chyba podniosłam na duch, ale jeżeli będziesz miała ochotę jeszcze się odezwaćto:barbara_ostrowska@go2.plPozdrawiam i życzę powodzenia- basia
      • Gość: guest Re: Początek końca?!! IP: *.* 12.10.01, 10:54
        My też przechodzimy kryzysik po urodzeniu małej , ostatnio było niewesoło, problemy łóżkowe , finansowe, z moją mamą itd. Po rozmowach, wielu, dochodzimy powoli ze sobą do ładu.W kwestii finansowej na początku miesiąca ustalamy na co możemy a na co nie, pozwolić sobie w tym miesiącu ( z długopisem w ręku dosłownie). Małżonek źle się czuje jak ma długi i ciągle się tym "gryzł" a ja według niego sprawę lekceważyła- tu miał rację. Potem sex, tu jest jeszcze sporo do "zrobienia", bo mała śpi z nami a ja często zasypiam z nią wieczorem. Ale tu też jest lepiej - chociaż wino do uroczystej kolacji stoi w lodówce od tygodniawink Moja mama, która "uwielbia" się wtrącać przyjeźdza do nas rzadziej i tylko jak wychodzimy z domu - namówiłam mężusia na zajęcia jogi. A jeśli dziadkowie zatęsknią z wnuczką odwozimy małą w sobotę lub w niedzielę i mamy prawie cały dzień dla siebie, chociaż najczęściej robimy większe zakupy:(W każdy razie staramy się mówić co nas boli. Mężuś czuł się niepotrzebny a ja nieatrakcyjna i był czas , że warczeliśmy na siebie i płakaliśmy na zmianę a przecież sie wciąż kochamy. W każdym małżeństwie zdarzają się kryzysy, ale gdy je przezwyciężymy jesteśmy silniejsi i małżeństwo jest mocniejsze. Myślę , że jest jednak coś takiego jak kryzys pierwszego dziecka.W końcu nikt nie mówił, że będzie łatwo.Ja od jakiego czasu staram się (nie zawsze mi wychodzi) "postawić się" na miejscu mojego męża, albo też jak to mówią spojrzeć na siebi z boku, pomaga. Trzymam kciuki za odchudzające się mamy, ja schdłam 2kg, zostało mi jakieś 8 kg.Ściskam wszystkich.
    • Gość: guest Re: Początek końca?!! IP: *.* 12.10.01, 00:13
      Nie wiem, czy to Cie pocieszy, ale podejrzewam, ze głownym winowajcą są problemy finansowe, to potrafi strasznie niszczyć. Nie ma o czym gadać, bo przy każdym temacie dotyka się kwestii wydatków - czy to film, czy książka, czy spotkanie ze znajomymi - wszystko kosztuje. Nie dziwne, że unika się rozmów, skoro każda dotyka bolesnego problemu. Że po prostu idzie spać ? Problemy najłatwiej przespać, serio. A w tym kontekscie, skąd by mial wziąć nie tyle kochanke, ale NA kochankę ? na kwiatki, czekoladki i co tam zakochani sobie wręczają ? Ale może wygramy po milionie w totka ?Mika
    • Gość: guest Re: Początek końca?!! IP: *.* 12.10.01, 03:08
      My też przechodziliśmy mały kryzys. Najśmieszniejsze jest to, że tylko ja tak określam tamten okres - mężuś, jakby obudził się z letargu, twierdzi, że zawsze był taki sam. Wielu mężczyzn, albo faktycznie nie dostrzega problemu, albo tak unika rozmów lub chociaż myślenia o kłopotach, że spycha to gdzieś w podświadomość, zamyka się w sobie i przestaje dostrzegać tę sytuację z zewnątrz.Najważniejsze to rozmawiać, choć zgodzę się, że nie z każdym facetem to się udaje - gdy chłop ma kłopot, baba przestaje być partnerem (ale to inny problem).Marleno, to wcale nie musi być początek końca.Wyjaśnijcie sobie nawzajem, jakie każde z Was ma oczekiwania i potrzeby. Wróćcie do miłych gestów, słów. Wspierajcie siebie wzajemnie.Odbudowanie tych zdrowych relacji jest zawsze trudne, ale wspólnym wysiłkiem można tego dokonać.Czego życzę Wam i wszystkim innym zagubionym małżeństwom.:-) Dorka :-)
    • Gość: guest Re: Początek końca?!! IP: *.* 12.10.01, 09:31
      Rozumiem Cie swietnie, sama przechodze od pewnego czasu taki stan. Tez mi sie wydaje, ze nadajemy z mezem na zupelnie roznych czestotliwosciach.Zamiast oparcia w nim mam codziennie fundowana szkole pod tytulem: musisz radzic sobie sama. On nie wykazuje dobrej woli (a ile czasu starania o dobre uklady maja byc tylko moja inicjatywa i moim wysilkiem, a on laskawie pozwala sie przepraszac i holubic?). Mimo wszystko ciagle mam nadzieje, ze to nie koniec, tylko przejsciowy kryzys, po 7 latach razem. Co gorsze, ja tez nie jestem bez winy, sama widze, ze ze szczuplej, wesolej dziewczyny o wygladzie nastolatki (jeszcze w ciazy z pierwszym dzieckiem, gdy otworzylam drzwi listonoszowi, ten potrafil sie spytac, czy jest ktos dorosly w domu, a ja mialam wtedy 26 lat) stalam sie zgryzliwa baba o 20-kilogramowej nadwadze , jakby zywcem przeniesiona z piosenek Irka Dudka (typu Ziuta). Mysle, ze wiele zalezy od zmeczenia, codziennych obowiazkow (w koncu on tez nie siedzi z gazeta caly dzien, tylko pracuje na pampersy i gerbery). Przydalby nam sie tez powtorny miodowy weekend przynajmniej,ale na to musimy jeszcze troche poczekac, az dzieci poodpadaja od cycka i bedzie je mozna sprzedac dziadkom chociaz na 1-2 dni. Na razie zabieram sie za odchudzanie...Pozdrawiam!
    • Gość: guest Re: Początek końca?!! IP: *.* 12.10.01, 11:22
      Napisałam o własnych doswiadczeniach w wątku "sex po porodzie"Moze się na coś Tobie przyda moja wypowiedź z punktu widzenia osoby, która ma już ten etap za sobą, a teraz jest szczęśliwa. :)Pozdrawiam Anja
      • Gość: guest Re: Początek końca?!! IP: *.* 14.10.01, 22:46
        Dzięki dziewczyny.Wiecie co wzięłam byka za rogi- przeczytałam mu co istotniejsze fragmenty i .... stał się cud.POROZMAWIALIśMY!Okazało się że jeszcze umiemy.A wszystko dzięki wam.Oczywiście to dopiero początek naprawy naszych relacji ale może już nie początek końca.Najważniejsze że on (chyba)skapował że dla mnie to jest problem - wcześniej uważał że "wymyślam".Jeszcze raz dzieki za dodanie odwagi.A gdyby tak jeszcze wygrać w totka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka