Dodaj do ulubionych

MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM

IP: *.* 30.11.01, 12:11
Piszę bo mam dosyć.Jeszcze 2 lata temu byłam aktywną życiowo studentką UW,Studium Biznesu i Studium Pedagogicznego,pracowałam a co za tym idzie nie brakowało mi pieniędzy na drobne wydatki.Byłam samodzielna,niezależna.Na 3 roku poznałam chłopaka (nie był to mój ideał nawet w 10%),różniło nas chyba wszystko a mimo to coś zaiskrzyło.Pierwsza wizyta razem u mnie w domu-porażka!Rodzice wyrazili jasno swoją opinię-zero.Walczyłam,spotykaliśmy się dalej w tajemnicy i tak 4 lata.Gdy dowiedziałam się,że jestem w ciąży myślałam,że umrę.5 rok,obrona,stos egzaminów,jak to powiedzieć w domu????Co dalej?? Tej rozmowy nie zapomnę do końca życia-łzy mamy,wrzaski ojca,koszmar!Byli przekonani,że zechcę usunąć ciążę.Kategorycznie odmówiłam.I zaczęło się-zobaczysz nic z tego nie będzie,to nie jest odpowiedzialny facet,jak sobie poradzicie bez pracy,mieszkania,ukończonych studiów (on)??!! Wzięliśmy ślub cywilny,obroniłam się,rzuciłam pracę.Chciałam tego dziecka,maleństwa dla którego gotowa byłam na wszystko.Podporą był Jacek,który przekonywał mnie,że będzie dobrze,że znajdzie pracę,że jeszcze rok pomieszkamy w akademiku a potem coś wynajmiemy itd. Od tego czasu minęło półtora roku.Rodzice pokochali Maciusia,"zaakceptowali "Jacka.W rzeczywistości jednak czekają tylko kiedy go zostawię,aby mogli wytykać mi-a nie mówiliśmy!Widzą,że kolejny rok siedzimy w nędznych warunkach w akademiku,że Jacek nie kończy studiów,że nie ma pracy.Ciągle jesteśmy na długach,gdy idę do sklepu mam wyliczone pieniądze.Z Jackiem też układa się nie tak.Nie rozmawiamy ze sobą,nie mamy czasu dla siebie,on zrobił się zimny.A ja-mam depresję.Całe dnie spędzam z małym (dziadki są daleko a na nianię nas nie stać),znajomi pokończyli studia i wyjechali,nigdzie nie wychodzę,siedzę w 4 metrach kwadratowych,tacham zakupy,gotuję,sprzątam.I jedyne co widzę to nadąsana twarz Jacka,który wraca po pracy (okres próbny za marne pieniądze).Też wyczaiłam,że romansuje przez internet,nie potrafi powiedzieć dziękuję jak zje,albo spytać jak mi minął dzień,czy po prostu przytulić.Mam już dosyć takiej wegetacji.Myślę o odejściu od niego.Nie widzę szansy na zbudowanie wspólnego domu.Zaczęłam szukać pracy- oferowano mi 10h/dziennie za 800zł brutto!Ale gdzie odejść?Do rodziców?Na ich utrzymanie?I wysłuchiwać-a nie mówiliśmy! I co ty teraz zrobisz?(nie jak ci pomóc).Nie znoszę tego cholernego akademika!Mojej bezradności!Uzależnienia finansowego!Czuję się samotna.Chudnę,marnieję,zastanawiam się gdzie się podziała ta dziewczyna pełna werwy,uśmiechnięta,radząca sobie ze wszystkim,zadbana,umalowana???!!!Co robić?Tkwić w tym toksycznym związku?Odejść?
Obserwuj wątek
    • Gość: madzia22 Re: MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM IP: *.* 30.11.01, 12:28
      Przypuszczam, że bardzo trudno będzie mi cokolwiek dobrego tobie doradzić. Zachowanie Jacka może wynikać z wielu różnych powodów. On także jest sfrustrowany sytuacją, w której się znajdujecie. Jest mężem, ojcem, głową rodziny, której nie potrafi zapewnić dobrych warunków finansowych. A do tego tyle ci kiedyś naobiecywał...Na pewno myśli, że zawiodłaś się na nim, że wolałabyś z nim nie być i inaczej ułożyć swoje życie.Z pewnością przydałaby się wam szczera rozmowa.Podobnie z rodzicami.Maciusia możesz przecież oddać do żłobka i iść do pracy, albo wytrzymać jeszcze rok i oddać go do przedszkola.Jesteś w trudnej sytuacji, a do tego - jak sama piszesz - masz jeszcze depresję. Nie jest to stan, w którym powinno się podejmować tak ważne, życiowe decyzje.Znajdź gdzieś w okolicy inną młodą mamę, na pewno w akademiku jst ich kilka. Mogłybyście razem siedzieć w domu - z pewnością wyszłoby to na korzyść zarówno wam, jak i dzieciom.Nie wiem, co jeszcze mogłabym ci napisać...POzdrawiam
    • Gość: guest Re: MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM IP: *.* 30.11.01, 12:35
      Tolu - porozmawiaj najpierw z Jackiem. Powiedz co Cię boli, jak czujesz się samotna, jak przykro Ci widząc jego nadąsaną minę, kiedy tak się starasz. Piszesz, że zanim wzieliscie slub, byliscie razem 4 lata, to przecież całkiem niezły start. Dorobiliscie się Maciusia, jestescie rodziną. To naprawdę dużo.Rozmawiaj więc jak najwięcej. Dowiedz się, jak czuje się jacek. Może mu ciężko, bo chce zapewnić Wam byt, a tu kłopoty z pracą... Porozmawiaj i nie podejmuj na razie żadnych drastycznych decyzji. Na nie będzie czas później. Trzymam kciuki.PS. I nie smuc się! Dzieciom też od razu smutno, gdy widzą zmartwionych rodziców.
      • Gość: guest Re: MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM IP: *.* 30.11.01, 13:03
        Poprostu się nie daj!!!!!!!!!!!!!Rozmawiaj z Jackie. Jeśli go kochasz to ratuj za wszelką cenę Waszą miłość, rodzinę, Maciusia od dzieciństwa bez ojca.Każdy ma gorsze dni, życie daje w kość każdemu uczuciowi i zabija każdą miłość. Ale trzeba wlaczyć o to by szara codzienność, kłopoty, brak forsy nie zabijały tego co macie. Kasia - mama Maciusia (5.08.2000r)moi rodzice nie akceptują mojego męża, bo jest po rozwodzie .... walczyłam i nic nie wywalczyłam, jedynie naszą małą rodzinkę. Czasami mi brakuje cierpliwości do Artka. Codzienne kłopoty, obniżona bardzo stopa finansowa, bo Artek nie zarabia (alimenty na pierwsze dzieci 700zł), też mi nie dziękuje za nic. A ja raz na jakiś czas padając na nos robię mu kosmiczną awanturę, bo ja praucje na dom, ostatnio skończyłam zoaczne studia i WSZYSTKO jest na mojej głowie. Zakupy, sprzątanie, prasowanie, a dzień jest krótki. Nerwy jedne, spać się chce, a rano o 6.00 do pracy.Miłość pokonuje bardzo dużo problemów, ale trzeba ją pielęgnować, a nie zabijać, bo ktoś Ci nie podziękował za obiad. Sppytaj się "A jak Ci kochanie smakowało". Wiem czasami nie ma sił na miły usmiech, gest, ale postaraj się.Trzymam kciukiKasia
        • Gość: guest Re: MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM IP: *.* 30.11.01, 13:52
          Dołączam się do postow dziewczyn. Tola walcz. Początki zawsze są trudne. Na skwaszoną minę Jacka odpowiadaj pocałunkiem i uśmiechem. Pomyśl on jest mężczyzną i napewno chce zapewnić jak najlepszy byt rodzinie a tu mała pensja , pokój w akademiku i teściowie którzy go nie akceptują. Może się czuć malo wartościowy przez całą tą sytuację. Obydwoje jesteście zmęczeni i może zniechęcenie ale postarajcie się przejśc przez te problemy razem. Pamiętaj najważniejsze to to że macie wyksztalcenie i szanse na dobrą pracę. Gdy Maciuś pójdzie do przedszkola a ty do pracy wasza stopa życiowa się podniesie i będzie lepiej. Zyjemy teraz w takich czasach gdzie modne jest szybkie robienie kariery, kasy, fajny samochód , ciuchy itp. Przez to ludzie w waszej sytuacji myślą że są daleko z tyłu i nie ma nadzieji. Ale to nie prawda wy dopiero zaczynacie. Wszystko po kolei. Z czasem będzie tylko lepiej.Ja też siędzę w domu z dzieckiem( też ma Maciusia) skończyłam studia a za dwa miesiące urodzę drugiego synka. Także jakąkolwiek pracę będę moogła zacząc za dwa , trzy lata. Póki co zajmuję się dzieckiem i domem. Ale teraz to jest najważniejsze.Głowa do gory. Najważniejsze to wspirajcie się nawzajem i zachęcajcie.Powodzenia.
        • Gość: guest Re: MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM IP: *.* 30.11.01, 14:00
          Kasiu ależ ja cały czas walczę.Nawet kiedyś usłyszałam od męża tekst-bo ty to zawsze chcesz zeby bylo dobrze!A czy to takie dziwne??Właśnie wczoraj próbowałam z nim porozmawiać.Pytam go czy coś jest nie tak?Czy jest szczęśliwy?Odp-śpij już!On myśli,że jak chcę z nim pogadać to dlatego,że "znowu coś mi się nie podoba".Nie czuję w nim wsparcia ani pomocy (psychicznej).A co do pracy to on jej po prostu nie szuka!Siedzi biernie i czeka! Maciusia nie oddam do żłobka!
          • Gość: guest Re: MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM IP: *.* 30.11.01, 14:21
            Mój też mnie bardzo często zbywa ..... bo on nie widzi problemu, a ja to zawsze zdziwiam. Kobiety są inne i inaczej rozumieją świat.Ja z powodów materialnych i nie tylko muszę oddać Maćka do żłobka. Płakałam jak musiałam wrócic do pracy, teraz też. Życie jest okrutne, bardzo okrutne.K.
    • Gość: guest Re: MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM IP: *.* 30.11.01, 14:11
      Mysle, Tolu ze musisz sprobowac zdac sobie sprawe, jak Jacek przezywa Wasza sytuacje. ktos to juz o tym pisal, ale dodam, ze w podobnych sytuacjach faceci nigdy nie inicjuja rozmow, unikaja ich jak ognia. Dlatego bedzie Ci mowil: spij juz. On woli zepchnac mysli o Waszej fatalnej sytuacji na dno podswiadomosci i w ogole tam nie zagladac. Dlatego tez moze unikac domu - bo jak sie tam zjawia, to wszystko mu sie przypomina, unikac rozmow z Toba. ot, taka meska natura - mam tez egzemplarz w domu wiec wiem. Moja rada jest taka: na pewno najlepiej zrobi Ci teraz porozmawianie z kims madrym i zyczliwym. Jesli Jacek i rodzice nie wchodza w rachube, dlaczego nie sprobowac psychologa? Dostep do nich jest bezplatny i bez skierowania. Nie wiem, jak poradzisz sobie z zalatwieniem opieki dla dziecka w tym czasie - a moze zabierz go ze soba? Rownie dobrze mozesz poszukac mlodej mamy, ale z doswiadczenia wiem, ze mamy czesto lubia sobie razem ponarzekac na mezow i nic dobrego z tego nie wychodzi, po rozmowie jestes jeszcze bardziej podbuntowana. A mysle, ze Wasz zwiazek ma szanse, moze sprobuj tez pokazac Jackowi, ze wciaz go akceptujesz, ze nie winisz go za Wasza sytuacje?Oby bylo lepiej,Magda
      • Gość: guest Re: MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM IP: *.* 01.12.01, 09:12
        Droga Tolu ! Zgadzam sie ze wszystkimi wypowiedziami poprzednimi. I wydaje mi się, że powinnaś spróbować powalczyć twoim humorem, gdobrym humorem oczywiście i twoim spokojem. Wiem jakie to trudne w sytuacji, gdy człowiek sam ma depresję. Ale dla Maciusia warto. Chociaż to długi wysiłek. Na to trzeba czasu. Wiem, że dobrze jest radzić, sama nie wiem jak bym sobie poradziła w takiej sytuacji, na razie życie mnie nie wypróbowało w tej materii. Ale wiem też z doświadczenia, że jeżeli jedno z partnerów przynajmniej, nie stara się staworzyć atmosfery pogody to drugi też się poddaje. Na zasdaize : agresja budzi agresję itd. Trzymam za ciebie kciuki, za was.I nie powinnaś się martwić z powodu żłoba, czy przedszkola. Dzieciom krzywda sie tam nie dzieje. Naprawdę znam osoby dobrze sytuowane, które dzici oddają do żłobków /przedszkoli. Ja też o tym myślę o przedszkolu...Trzymaj siuę dzielnie i uśmiechaj się mimo wszystko. Nie poddawaj się bez walki, poświęc temu trochę czasu, ale też nie skazuj się na ten związek, jeżeli nic się nie zmieni....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka