Gość: guest
IP: *.*
18.12.01, 10:14
Z jednej strony popieram Dagmrę: ból, cierpienie, zranione uczucia to nie jest dobry moment na podejmowanie decyzji o definitywnym rozstaniu. Takie uczucia nie są dorymi doradcami. Z drugiej strony: przeżyłam rozwód i wiem, że jeśli wchodzi się na salę sądową, gdzie trzeba rzeczowo, bez emocji przedstawić powody rozstania to uzmysławia się samamu sobie swoje uczucia (wszystkie: te pozytywne i te negatywne) i jeśli te pierwsze przeważą to można przecież się pogodzić. I jeśli mąż chce z Tobą być to chyba tak od razu nie zrezygnuje z Waszego związku? Sądzę, że musisz to rozważyć w miarę spokojnie, nie dziś, nie jutro, może już w przyszłym roku? Ja też o Tobie pomyślę, gdy wzejdzie pierwsza gwiazda, nie ędziesz sama w te święta. Alka