Dodaj do ulubionych

Ratunku - wracam do pracy

IP: *.* 14.01.02, 16:10
Za 4 tygodnie kończy mi się macierzyński i wracam do pracy. Na minimum 8 godzin dziennie, czasem pewnie dłużej. Do tej pory karmię tylko piersią. Śpię z dzieckiem. Cały czas z nim jestem (czasem na kilka godzin przychodzą dziadkowie). Gdy pójdę do pracy małą zajmie się moja mama. Nie wiem i bardzo się boję, jak to wszyscy przeżyjemy. Czego mogę się spodziewać i jak sobie radzić? Ewa
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 14.01.02, 18:12
      Ewo,Niestety nie powiem Ci jak sobie radzić, jestem w identycznej sytuacji - wracam do pracy za 5 tygodni i z córcią też zostanie moja mama. Jestem delikatnie mówiąc ...smutna. Nie wyobrażam sobie naszego rozstania na tyle godzin. Póki co zaczęłam podawać mojej małej jabłko gerbera (w ramach oswajania z innymi smakami). Na szczęście je chętnie. Lekarz pediatra zalecił juz karmienie zupkami jarzynowymi, a za dwa tygodnie podobno mozna podac juz mięsko - zobaczymy, co do tego mam troche wątpliwości, moja Mała skończyła dopiero 5 miesięcy. Ale do rzeczy - ja plan mam taki:O 6.00 karmienie piersią i wyjście do pracy.O 10.00 - jabłuszka lub inne owoce ewentualnie kleik z owocami - zależy od przybierania na wadze.Ok. 13 - zupka jarzynowa lub mięsnaOk. 15 znów owockiNo i ok 16.00 zamierzam wracać z pracy chocby się waliło i paliło i do wieczora karmić piersia. Poza tym mam zamiar siciągac pokarm w pracy, będzie mozna go podac jako baze do kleiku nastepnego dnia. Zalezy mi na jak najdłuższym karmieniu piersią.Co do emocjonalnej strony - no cóż będziemy cierpieć, to nieuniknione. Możemy sobie Ewuniu powiedziec tylko, że najważniejsze żeby nasze dzieci były szczęśliwe, i jesli będą szczęśliwe pod opieka babci, a pewnie będą - to wszystko jest w porządku. I musimy pamiętać, że nasze maluszki mogą wyssac nasz smutek z mlekiem - dlatego głowa do góry!!! MUSIMY byc szczęśliwe.
      • Gość: guest Re: Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 14.01.02, 21:28
        Nie wiem, jak sobie w takiej sytuacji poradzić
    • Gość: guest Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 15.01.02, 09:32
      A ja wróciłam do pracy i jestem bardzo zadowolona że wróciłam. Pomimo tego że uwielbiam mojego Miśka, coraz częsciej byłam zdenerwowana ciagłym przebywaniem tylko w domu. teraz mam mniej czasu, ale dla nas jest to czas lepiej wykorzystany. Pewnym ułątwieniem jest to że w czasie mojej nieobecności mały je głównie inne pokarmy, a mleko z butelki. Ale mam koleżanki które karmiły piersią i tez wróciły do pracy - po prostu ściągały mleko w pracy lub w domu na następny dzień. RAno karmię go ja. Jak wracam do domu zajmuję sie głównie Miskiem, szykując jakiś obiad Misiek jest ze mną w kuchni - głównie bawi sie plastikowymi miseczkami, pokrywkami czy czymś podobnym (lepsze niż zabawki) siedząc na kocu. Potem wraca tata, zabawa, jakies czytanie. Koło 7:00 Misiek sie kąpie z tatą. Potem je mleczko, idzie spać, czytamy książeczki albo jeszcze troche siedzi z nami. dwa razy w tygodniu wychodzę jeszcze wieczorem do fitness clubu, wtedy usypianiem Przemka zajmuje sie tata. Jak wróciłam do pracy Misiek miał 7 miesięcy, najpierw miał opiekunkę, trafiłam na doskonałą - mały jak ja widział cieszył sie jak głupi, teraz z dzieckiem jest mama i tez sobie radzą. Ja jestem zadowolona, mam więcej cierpliwości dla małego szaleńca a co najważniejsze wcale nie czuję że coś tracę czy coś mi umyka. Wręcz przeciwnie -przestałam opowiadać tylko o kupkach i o tym co misiek nowego zjadł, choć oczywiście moje dziecko jest w dalszym ciągu najpiekniejsze na świecie. Ale w końcu nie wychowuje Przemka dla siebie tylko dla innych ludzi i pewnie ławtiej będzie mi sie pogodzic z tym że kiedyś odejdzie jak będę miała też coś swojego, prywatnego, np. pracę, kontakty z ludźmi. Nie martwcie sie wszystko będzie dobrze. Pozdrowienia Sylwia
      • Gość: MARtula_m_Maksa Re: Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 15.01.02, 10:07
        Ewo,Ja wróciłam do pracy gdy Maks skończył 7 miesięcy i podobnie jak Sylwia już chyba mocno tego chciałam. Organizacyjnie udało nam się dosć szybko wszystko poukładać - podczas mojej nieobecnosci jadł 2 konkretne posiłki (zupkę i kaszkę na wodzie) oraz owoce. Rano, wieczorem i w nocy - piers. Maks stopniowo sam się od piersi odstawia (ciągle go karmię a ma teraz 10,5 m), ale już tylko raz i to w nocy - coraz mniej chce ssać mimo moich propozycji. Może to i dobrze, a w każdym razie dobrze, że to "jego decyzja". W moim przypadku pojawił się tylko jeden problem - od jakichs 3-4 tygodni Mały po moim powrocie wyraźnie preferuje babcię (która się nim zajmuje podczas mojego pobyu w pracy) i tatę (tak się składa, że mąż jest często w ciągu dnia w domu). Gdy wezmę go na ręce, chwilę u mnie posiedzi i zaraz wyciąga rączki do babci albo taty. Trochę mi smutno. A co tam! - STRASZNE MI SMUTNO!!!, bo od tego czasu chyba nigdy nie wyciągnął swoich łapek w moją stronę, mimo że staram się cały mój czas po powrocie poswięcać Maksowi. Pocieszam się, że najważniejsze, że przebywa w otoczeniu kochających go osób.A u Ciebie może będzie inaczej.Pozdrowienia,MARtula z Maksem
        • Gość: guest Re: Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 15.01.02, 10:13
          To jest własnie to co odstrasza mnie od powrotu do pracy ...że dziecko bedzie wolało bardziej kogoś ode mnie dlatego zdecydowałam sie na wychowawczy mimo,że finansowo będzie bardzo ciężko.
          • Gość: MARtula_m_Maksa Re: Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 15.01.02, 10:37
            Ja niestety lub stety (sama nie wiem) nie miałam wyboru. Takie życie. A pocieszam się tym, że i tak przyjdzie w końcu chwila, że będzie wolał kogos innego niż mnie i że wychowuję go dla swiata a nie dla siebie. Poza tym może to i lepiej że jest tak, niż miałby dostawać szału z rozpaczy przy każdym moim wyjsciu z domu.
            • Gość: guest Re: Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 15.01.02, 11:01
              Ja wróciłam do pracy gdy mała miała 6 i pół miesiąca. Zanim do tego doszło czułam się źle na samą myśl, że będę musiała zostawic dziecko i to z obcą osobą, bo na rodzinę nie możemy liczyć (za daleko mieszkamy). Chodziłam ostatnie tygodnie na spacery z małą, przyglądałam się innym mamom -chyba na wychowawczym, bo ich pociechy byly dużo starsze - i zazdrość mnie zżerała, łza w oku się kręciła i byłam powoli bliska załamania. Po powrocie do pracy też obiecałam sobie szybko wracać do domu i od razu karmić małą - jakoś się udawało. I póki co, choc dalej z jednej strony chciałabym zostać mamą, której na co dzień prawie się nie zauważa (i podobała mi się wręcz rola kury domowej), a z drugiej nie żałuję powrotu do pracy. Ula jest pod dobrą opieką, a gdy wracam z pracy po prostu szaleje na mój widok. Nie chce mnie puścić, chyba że wróci tata - ale okazuje się, ze jest dobry tylko na chwilę. Fakt, że wtedy zaczyna się małe szaleństwo - Ula dotąd grzeczna, zaczyna broić i rozrabiać - ale przynajmniej mam żywe dziecko.Karmię ją do tej pory i mała to uwielbia. W ciągu dnia dostaje kaszkę na mleku sojowym, kisiel, wieczorem jeszcze obiadek, ewentualnie deserek - i widzę, że jest zadowolona. Powrót do pracy to ciężka decyzja, ale często nie ma innego wyjścia. I możemy się tylko cieszyć, że nie ominęła nas "przyjemność" krószego urlopu macierzyńskiego...
          • Gość: guest Re: Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 15.01.02, 11:19
            Hej Moje dziecko nie preferowało babci. Za to po moim powrocie do pracy stało się baaaaardzo niegrzeczne. Na szczęście przeszło mu dość szybko. Teraz wie, że mama wraca z pracy O ĆWIAJTEJ GODZINIEpozdrawiam Renik
    • Gość: Monika_W Re: Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 15.01.02, 10:25
      eeeee tam nie demonizujmy .....co mialy/maja powiedziec przyszle mamy z 16 tyg. urlopem macierzynskim :crazy:poza tym moje szczescie siedzac ze mna 7 miesiac w domu jest ewidentnie mama znudzone i jak tata wraca z pracy lub przyjezdzaja dziadkowie, to rozdaje tak promienne usmiech, o ktorych ja moge tylko pomarzyc !! oczywiscie rwie sie rowniez do nich na raczki a ja ide w totalna odstawke ....i mysle sobie tak jak powiedziala mi tesciowa, ze mama jest jak powietrze - jak jest to sie jej praktycznie nie zauwaza, jak zaczyna jej brakowac to wowcza okazuje sie, ze cos jest nie tak ...ja wracam do pracy dokladnie 11 marca i musze przyznac, ze po cichu sie troche z tego ciesze ...oczywiscie - wyrzuty sumienia mam ogromne, rozterki rowniez i jestem z tego powodu bardzo rozbita ale z drugiej strony - kontakt z ludzmi, inne tematy rozmow, maz troche odetchnie dreczony stoma telefonami dziennie (wszak musze z kims porozmawiac !!!) a dziecie na szczescie bedzie pod opieka babci, ktora za nia swiata nie widzi !!!!Mysle, ze naprawde bedzie dobrze :lol:
    • Gość: guest Re: Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 15.01.02, 11:15
      Witaj EwoNie bój się aż tak bardzo. Da się to przeżyć. Ja wróciłam do pracy jak Michał miał pół roku. Zostawiłam go z moją mama i pełną szufladą zamrożonego mojego mleka. To był dobry pomysł. Odpadał mi chociaż jeden stres - że będzie głodny. Do pracy jeżdziłam (przez pół roku) z termosem z lodem i odciągaczem. To co odciągnęłam w pracy Misiek pochłaniał następnego dnia + ewentualnie mrożonkę.Jak Miś skończył rok dałam sobie spokój i karmię tylko jak jestem w domu ;-)Będzie dobrze. Piewrszego dnia wytrzymałam w pracy 3 godziny i zwiałam ( na szczęście nie robili mi problemów). Z dnia na dzień było coraz lepiej.pozdrawiam Renika jeszcze jedno:Żeby uzbierać szufladę mleka na miesiąc przed powrotem do pracy dałam mu raz dziennie sok przez 2 tyg, potem zupkę z butli(marchewka+ciut kaszy gryczanej krakowskiej białej). W ten sposób jedno karmienie lądowało w zamrażarce. Potem moja mama się przyznała, że nawiększym stresem było dla niej zamartwianie się, żeby się zamrażara nie popsuła, albo żeby prądu nie wyłączyli ;-)Jeżeli karmisz piersią przysługują Ci 2 przerwy w pracy po pół godziny każda. Możesz je łączyć. Dzięki temu do dziś pracuje 7 godzin zamiast 8.
    • Gość: AniamamaOli Re: Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 15.01.02, 14:52
      A ja wracam do pracy 1 marca i jestem baaardzo szczęśliwa. Co oczywiście nie oznacza, że nie lubię siedzieć w domu z córką. :) Bardzo tęsknię do pracy i codziennych "normalnych" czynności. Córką zajmie się teściowa. Już teraz Ola jest przygotowywana przeze mnie do rozstań z cycusiem ;), tzn. do godziny 16 dostaje stałe pokarmy (mleczko, kaszka, zupka mamusina, deserek, soczek), a po moim powrocie z pracy (pomimo iż normalnie pracuję do 16, to teraz bedę kończyć o 15 - przysługuje nam dziewczyny przerwa na karmienie) natychmiast dostaje rarytasik ;).:hello: Pozdrawiam
    • Gość: Lilly Re: Ratunku - wracam do pracy IP: *.* 15.01.02, 15:07
      Nie taki diabeł straszny jak go malują. Widzisz Ewo - odpwiedziało Ci kilka mam zadowolonych z tego, że wróciło do pracy. ja jestem kolejną. Kiedy zostawiłam Piotrusia z opiekunką miał 8,5 miesiąca. Nie był już karmiony piersią, więc ten problem od razu mi odpadł. Przyznaję, z początku tęskniłam za małym (dalej tęsknię), ale cieszę się, że jestem już w pracy. Opiekunkę mam bardzo dobrą, Piotrus za nią przepada, a jednak gdy wracam do domu - jestem od razu najważniejszą osobą. Mama będzie zawsze mamą! Nie martw się na zapas.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka