Gość: guest
IP: *.*
16.01.02, 23:05
Drodzy Joanno i Sławku,Jak to dobrze, że nie tylko ja i mój mąż odnosimy takie wrażenie! Chodzimy z naszym synkiem na Potocką od prawie trzech miesięcy i w ostatnią niedzielę nasza irytacja sięgnęła zenitu. Pani prowadząca zwróciła mi uwagę, żebym nie zbliżała się do basenu bo dziecko sie rozpłacze. Stanęłam osłupiona, bo do tej pory nic takiego nie miało miejsca. Nie wiem, czy mieliście przyjemność spotkać męża pani prowadzącej - prawdziwy anioł z fantastycznym podejściem do dzieci. Nasz Filipek od początku nie był zachwycony zajęciami ale pan Jacek potrafił go przytulić, zabawić i zająć się nim w wodzie. Odnoszę również wrażenie, że pani prowadząca (jak typowy pedagog) ma swoich ulubieńców i tym poświęca więcej uwagi. Ostatniej niedzieli zostawiła rodziców w wodzie a sama żegnała się czule z jednym z pupilków. Bałam się cokolwiek powiedzieć, żeby nie wyszło na to, że jesteśmy przeczuleni i rozpieszczamy Filipka. Dajcie znać na która godzinę przychodzicie - z przyjemnością się z Wami spotkamy.