Gość: guest IP: *.* 15.02.02, 23:06 Czy macie takie chwile, że bardzo boicie się o dziecko?Właściwie bez żadnego powodu(no, może jakiś się znajddie... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: guest Re: Boję się IP: *.* 15.02.02, 23:34 Ja tak mam bardzo czesto np.jak dzieci sa w przedszkolu,to nagle cos mnie scisnie w brzuchu az nie moge oddychac,bo przyjdzie mi do glowy,ze przedszkole sie moze spalic!Albo leze wieczorem w lozku i nagle przechodza mnie dreszcze jak pomysle ze idac dzis na spacer,moglam upuscic synka niosac go po schodach!Jest to straszne uczucie i dopada mnie w najmniej uzasadnionym momencie,tak sie wtedy przestrasze ze nie moge normalnie funkcjonowac.A co najdziwniejsze,jak dzieci sa chore,lub naprawde upadna,to potrafie zachowac spokoj i zdrowy rozsadek.Moze ,ktoras z mam ma taki sam problem,chetnie dowiedziala bym sie jak sobie z tym radza i to czy jest to normalne.Musze dodac ze ten strach zaczal sie 2 lata temu po smierci bliskiej mi osoby.Moze powinnam porozmawiac z psychologiem,lub brac jakies lekarstwa,jak narazie nie utrodnia mi to zycia,ale boje sie zeby mi sie te leki z czasem nie nasilily. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorsi Re: Boję się IP: *.* 16.02.02, 00:29 Czesto sie boje.......o najblizszych, o siebie a szczegolnie boje sie o dziecko. Jak pomysle, ze Bianeczka moglaby na cos strasznego zachorowac, to kreca sie lzy w oku a serce ogarnia smutek i zal. Boje sie o to, czy uda nam sie Ja wychowac dobrze ???? Boje sie o nas, czy podołamy ??Chyba strach o dziecko jest wpisany w macierzynstwo......U mnie jeszcze spotegowany tym, ze mam kontakt bardzo czesto z chorymi dziecmi i poprostu widze, ze nie wszyscy urodzili sie zdrowi i piekni......CZy ktos zawinil?? no wlasnie nikt nie jest temu winien......Czy mozna przewidziec wszystkie zagrozenia ?? no wlasnie nie da sie......Chyba jakims sposobem walki z owym strachem jest pozytywne psychiczne nastawienie do czekajacej nas przyszlosci...a jak sie tego nauczyc? Jak nie stracic tego optymizmu?tego nie wiem, nie mam recepty....pozdrawiam Dorsi mama Bianki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bridgett Re: Boję się IP: *.* 16.02.02, 21:21 Ja się też boję o dziecko i też w zasadzie bez konkretnego powodu. Mój strach wygląda trochę chyba inaczej - mam okresy, że boję się bardziej, okresy, że mniej, czasami wcale.. Gdy był niemowlakiem, strasznie się bałam, że umrze. Do 4 miesiąca życia ze schodów w domu (mamy schody wewnątrz mieszkania) schodziłam na siedząco, bo mi się wydawało, że się potknę niosąc go i spadniemy. W nocy sprawdzałam, czy oddycha. Gdy skończył rok w jakiś niewytłumaczalny sposób przeszło mi to i odczułam wielką ulgę. Parę miesięcy temu nabił sobie w krótkim czasie parę guzów na głowie i przez kilka miesięcy prześladował mnie strach, że skręci sobie kark. Coś okropnego. Teraz Kuba ma 2,5roku i znowu odetchnęłam z ulgą. Tylko co będzie, gdy pójdzie do przedszkola i szkoły?! Chyba osiwieję!!MonikaS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Boję się IP: *.* 16.02.02, 22:26 ja mam niestety to samo. i nie wiem, czy powinnam coś z tym zrobic.moja wyobraźnia troszkę przegina czasami.czy to sa stany lękowe?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Boję się IP: *.* 17.02.02, 09:18 Kiedys wydawalo mi sie ze jak dziecko bedzie starsze to strach bedzie mniejszy, hihihihihi, bylam bardzo naiwna!Ja rowniez jak Wy bardzo sie balam, najmniejszy upadek Vanessy byl dla mnie horrorem, wszedzie doszukiwalam sie niebezpieczenstwa( to mam po mamie), dochodzilo nawet do klotni z tego powodu z moim mezem.Mysle jednak, ze jest to chyba calkiem naturalne, ze boimy sie o swoje dzieci i ze tak bedzie przez cale zycie, moja mama mimo ze jestesmy dorosli, czesto opowiada mi ze ten strach towarzyszy jej dalej.Wydaje mi sie , ze strach o dzieci nalezy do urokow bycia rodzicem. Najwazniejsze jest to w jaki sposob nauczyc sie zyc z tym strachem, aby nie utrudniac zycia bliskim i aby nie uzaleznic dziecko calkowicie od wlasnego strachu.Ja gdzies tam po drodze pogodzilam sie z tym , ze sie boje , ze widze czarno pewne sytuacje jak np. wyjscie na basen, na plac zabaw itp. W momencie gdy sie z tym pogodzilam wlasciwie mi ulzylo, moze to smieszne ale tak bylo. Mysle, ze niemozliwe jest zamkniecie dzieci w domu i calkowita ich ochrona przed niebezpieczenstwem.Takim przelomowym momentem bylo pojscie mojej corki do przedszkola, bo mimo strachu jaki na poczatku mi towarzyszyl, zdalam sobie sprawe, ze nie mam juz wplywu na bieg wypadkow i ze powoli moja corka staje sie samodzielna osobka.Pewnie, ze nie obylo sie bez guzow, spadania z drzew pociecia nozyczkami itp., ale po ´pewnym czasie nauczylam sie z tym zyc.Widze rowniez roznice, co do mojego drugiego dziecka, jestem spokojniejsza, bo wiem, ze pewne niebezpieczenstwa i choroby naleza do wieku dzieciecego....................... a strach przed najgorszym zawsze pozostanie, ale nauczylam sie z nim zyc.Elka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Boję się IP: *.* 17.02.02, 09:03 No właśnie.Ja też wymyślam wszysttkie możliwe i niemożliwe ewentualności,ale ostatnie dni zrobiły się nie do zniesienia.Gdy tylko zostaję samaw domu boję się, że coś się na pewno stanie.Gdy wszyscy są, boję się "tylko" o małą, tym bardziej, że ostatnio mamy trochę kłopotów ze zdrowiem maluszka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YennaM Re: Boję się IP: *.* 17.02.02, 10:01 Zaczelam sie bac....Nasi znajomi sa szczesliwa, kochajaca sie Rodzina.A wlasciwie byli nia gdzies do wtorku - potem nagla chroba jego Zony (swoja droga inteligentnej, mlodej, pieknej dziewczyny, naprawde Dobrego Czlowieka, Matki dwojki malych dzieci) i podejrzenie: bialaczka.Wiec boje sie. Choroby, wypadku - nie chce, zeby moj Michal wchodzil w dorosle zycie bez Mamy, bez ktoregos z Rodzicow Generalnie chce, zeby KAZDE DZIECKO mialo spokojne, szczesliwe dziecinstwo, nie naznaczone blizna sieroctwa Tak mi zle od wczoraj...Jak sobie o tych moich znajomych pomysle, to mam lzy w oczach...Mam nadzieje, ze kolezanke uda sie wyleczyc.Wierze w to...YennaM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malanda Re: Boję się IP: *.* 18.02.02, 14:52 A ja się nie boję. Myślę, że nasze myśli maja moc sprawczą. Wolę niczego złego nie ściągac nawet myślą. Narazie mam dość problemów i zmartwień, po prostu nie mam czasu na strach dotyczący tego co kiedyś stać się może. Staram się żyć teraźniejszością. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Boję się IP: *.* 17.02.02, 20:37 Mnie strach ogarnia gdy słyszę gdzieś lub czytam, że np. u jakiegoś dziecka wykryto jakąś ciężką chorobę w takim a takim wieku... Często nachodzą mnie myśli jaka jestem szczęśliwa że mam zdrowe dziecko, ale gdy słyszę te straszne historie o chorobach dzieci to bardzo się boję... Pierwsze moje skojarzenie do słowa strach to - choroba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Boję się IP: *.* 18.02.02, 13:31 A myślałam, że to tylko ja mam takie myśli. Lęk towarzyszy mi od momentu, gdy test ciążowy okazał się pozytywny. To było zaplanowane, bardzo oczekiwane dziecko. Ale nie umiałam być do końca szczęśliwa. Bałam się cieszyć. A jeśli poronię...A jeśli dziecko nie będzie zdrowe...Zatruwałam się tymi myślami. Strach był paraliżujący. Powiedziałam sobie "dość" gdy zaczęłam plamić(około 3 m-ca ciąży). Tłumaczyłam sobie, że denerwując się nie wpłynę na to czy moje dziecko będzie zdrowe czy nie. A mogę jedynie zaszkodzić. Bardzo starałam się nie denerwować. Ale w podświadomości ciągle miałam strach. Teraz moja córka ma prawie 2 latka. Są chwile gdy ogarnia mnie przerażający strach o jej zdrowie i życie. Nie umiem odpędzić tych czarnych myśli, ale muszę, aby dalej normalnie żyć. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Najbardziej na świecie chcę by była ZDROWA i szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nastka2001 Re: Boję się IP: *.* 18.02.02, 16:27 Ja mam takie dziwne przewidzenia, totalnie głupie myśli. Np. wczoraj gdy mąż wziął na ręce dziecko i pokazywał kaczki w stawie miałam taką myśl, a co by się stało gdyby coś mu odbiło i wrzucił by dziecko do tego stawu,- głupota totalna wiem, ufam itd, albo gdy trzymałam dziecko na moście i popatrzyłam w wodę, albo jak stoję przy przejściu dla pieszych i mam taki przebłysk że jakiś samochód nie wyrabia się na zakręcie - na szczęście jeszcze nie przybrały te myśli takich rozmiarów, że powinnam się leczyć, ale i tak jest dziwnie.Nastka2001 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EdytaM Re: Boję się IP: *.* 19.02.02, 13:49 Drogie dziewczyny ....każda z nas się boi, są chwile, że te lęki napadają i stają się nie do zniesienia.To chyba świadczy o ogromie naszej miłości. Czy nie zauważyłyście, że im bardziej się kogoś kocha, to tym mocniej się cierpi - właśnie z lęku o to, że coś złego się stanie?Ja mam na to sposób. Myślę, że i Wam to może trochę pomóc. Na pewno większość z Was jest wierząca (bo przynajmniej w jakąś Siłę trzeba wierzyć). Opowiem Wam, jak sobie z tymi lękami radzę:Kiedy mój synek zasypia, czy zostawiam go z nianią - to.... modlę się... i wierzę (staram się najmocniej, jak umiem uwierzyć i nawet wmówić sobie), że nic złego się stać nie może - .... bo synek jest ochrzczony, bo stoi koło niego Aniołek....i on też go pilnuje.Wierzę w Boga - więc muszę, MUSZĘ Mu ufać, że jeśli Go proszę by chronił mego synka - to On to zrobi! i nic złego mojego maluszka nie spotka!Bo jak ma się przejawiać moja wiara? Czy Chrystus nie powiedział, że gdybyśmy mieli wiarę wielkości ziarnka grochu, to moglibyśmy góry przenosić (cytuję tak trochę z pamięci, więc może nie zbyt dokładnie)... więc jak mała jest nasza wiara!Mówił też: proście, a będzie Wam dane... na pewno jest jeszcze wiele na ten temat w Biblii.dlatego też proszę Go, by nauczył mnie prawdziwie wierzyć!bo chcę wierzyć, że wszystko będzie dobrze!oczywiście nie chcę tu nikomu narzucać mojej wiary - przepraszam, jeśli któraś z Was została tu urażona... ale uwierzcie mi, kiedy ufamy jakiejś SILE, to tak jest lżej żyć..... w życiu tyle się wydarza... tak wiele się dzieje i na wiele rzeczy nie mamy wpływu, .... i choćbyśmy się najmocniej starały, to i tak nigdy do końca nie damy rady zabezpieczyć ukochanej osoby.... dlatego wierzę, że jest KTOŚ, kto mi pomaga, gdy Go poproszę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Boję się IP: *.* 19.02.02, 14:21 Czyli nie tylko ja mam takie myśli... Ale jest to męczące, prawda? Będąc w ciąży też zamartwiałam się (nieraz do płaczu), czy wszystko będzie w porządku, czy dziecko urodzi się zdrowe. Potem sprawdzałam co chwilę, czy oddycha... Teraz boję się każdego jego upadku, każdej infekcji, że może skończyć się poważną chorobą. Moja wyobraźnia działa cały czas, a ja mam tego dość.W jednej chwili myślę racjonalnie, a za chwilę ...szkoda gadać. Pozdrawiam, Anka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewkka Re: Boję się IP: *.* 19.02.02, 15:58 Przed godziną kolega opowiedział mi o swojej córeczce- Weroniczka po kilku dniach niewinnego gorączkowania(każdy lekarz twierdził, ze to zabkowanie) trafiła w stanie bardzo ciezkim do szpitala. Teraz nie potrafię mysleć o niczym, tylko o Basi.Przewertowałam całe edziecko. Zadzwoniłam do niani, aby na spacerze nie zblizała się do innych dzieci.Jak ja się o nią boję.Nie ma tygodnia abym nie wydzwaniała do lekarzy z Twojego dziecka. Ostatnio byłam na naszym skwerze i widziałam malca biegnącego wprost pod rozbujane huśtawki. Przez cały dzień prześladowały mnie te huśtawki - no bo Basia juz chodzi i za chwilę to ona bedzie razem z innymi dziecmi bawic sie w tym miejscu i tez może pobiec tak jak to dziecko. W środku nocy olśniło mnie-trzeba właśnie w nocy rozwalić te okropne huśtawki. Cz ja jestem normalna?ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Boję się-nie macie co robić? IP: *.* 19.02.02, 16:47 Pewnie ściągnę na siebie burzę, ale cóż. Każdy może wyrazić własne zdanie. Mam wrażenie, że nie macie co robić. Oczywiście nie twierdzę, że nie jesteście strasznie zajęte, przepracowane itd. (sama mam dzieci, wiem jak to jest), ale moim zdaniem intelekt nie jest zajęty, dlatego wymyśla problemy których nie ma. Jak można się bać czegoś co może się wydarzyć, powiedzmy z prawdopodobieństwem 0.002? I co Wam to daje, że się boicie? Gromadzicie środki? Ubezpieczacie sie od następstw nieszczęsliwych wypadków czy od poważnych zachorowań? Jeśli tak, to ma to jeszcze jakiś sens. Ale jeśli nie, to nie rozumiem po co tak się bać dla samego "bania" ? Podkreślę jeszcze raz, że myślę, iż jest to wynikiem tego, ze Wasz intelekt się nudzi. A jak Wy to widzicie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Boję się-nie macie co robić? IP: *.* 20.02.02, 11:37 Jak ja to widzę? Mnie się wydaję że intelekt nie ma z tym nic wspólnego. Nie wiem czy to dobry przykład (dość odległy od tematu), ale taki mi sie nasunął: będąc na studiach przed egzaminem nie siedziałam nad książką myśląc tylko o tym jak się boję, co się może wydarzyć... itd, tylko się uczyłam, myślałam o tym co czytam... intelekt był zajęty nauką a mimo to gdzieś w podświadomości strach był. Wiem, tu prawdopodobieństwo np oblania jest większe... No a może z innej paki: trema przed wystąpieniem publicznym.. tu w zasadzie nie ma się czego bać, a jednak strach jest. Nigdy nie odczuwałaś czegoś nad czym nie można zapanować? Uczucia, emocje... ja do tej pory nie panuję nad tym w taki sposób, aby swobodnie to od siebie odsunąć; np smutek gdy widze coś przykrego na co nie mam wpływu, po co ja się smucę? przecież i tak nic na to nie poradzę! No cóż, takie myślenie też mi nie pomaga, smutno mi i tyle. Jeżeli ty w tak doskonałym stopniu panujesz nad tym wszystkim u siebie to pozostaje tylko pogratulować Rozum rozumem (twoje przykładowe prawdopodobieństwo 0,002) ale odczucia odczuciami.... Nie wiem czy mądre to moje myślenie ale tak to czuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Amo IP: *.* 20.02.02, 15:22 Dokladnie o tym samym pomyślałam wczoraj wieczorem, gdy moja wyobraźnia wymyślała coraz to nowe scenariusze-co sie m o z e stac. Tylko mnie utwierdziłas. Widac, to nie tylko moje przemyślenia. Moj mąż tez kiedys, na moje bajdurzenie o lęku przed śmiercia odp.-ja tez sie boje wiec zajmuje sie czyms, aby o tym nie myslec.To są wymysły naszego mózgu. Dlatego postanawiam cos z tym zrobic.Na szczescie ostatnio mam zajety czas przez rozne sprawy.Przeciez czasami wystarczy zobaczyc czyjes niesczescie (chocby wizyta u rehabilitanta, gdzie przychodza dzieci z ogromnymi problemami) i wtedy od razu inne spojrzenie na własne zycie.Na pewni nie zmienie swojej lekliwej nar=tury, ale strasznie mi to utrudnia zycie .Odbiera radosc zycia.I po co mi to?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Boję się-nie macie co robić? IP: *.* 20.02.02, 16:21 Ależ jak najbardziej mam co robić. Akurat mam taką pracę, że używam dosyć mocno mojego intelektu. Na pewno nie siedzę całymi dniami i nie wymyślam niesamowitych historii, ale strach o dziecko jest cały czas jakby w tle, na drugim planie i czasem wystarczy drobiazg, żeby coś przyszło do głowy, niekoniecznie mądrego...A swoją drogą nie potrafię przestać się bać np. zachłyśnięcia czy upadku ze schodów. Jeśli Kamil znika z mojego pola widzenia w domu gdzie są schody, natychmiast zaczynam mysleć, czy przypadkiem się na nie nie wspina (chociaż radzi sobie całkiem dobrze).To taka moja mała obsesja .Może kiedyś z niej wyrosnę. W końcu staram się pracować nad sobą i być racjonalną istotą. Pozdrawiam, Anka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rudi Re: Boję się-nie macie co robić? IP: *.* 20.02.02, 15:19 A ja myślę, że taki strach jest potrzebny. Pozwala nam chronic nasze dzieci, przed nieszczęściami, które moga je spotkać. Czy nie chodzimy do lekarza na kontrole i szczepienia ze strachu przed chorobą? czy nie wpuszczamy zbyt małego dziecka na wysoka hustawkę ze strachu przed upadkiem? A jak wozimy nasze dzici w samochodach? bezpiecznie zapięte w foteliku lub w pasach, najczęsciej na tylnym siedzeniu - ze strachu przed wypadkiem!!!Taka jest własnie rola strachu.Ja po urodzeniu mojej córeczki miałam koszmarne sny, w których ktoś ją porywał. Zostawiałam ją gdzieś na sekundę i po moim powircie już jej tam nie było. Do dzis pamiętam moje uczucia w tych momentach, czysta rozpacz, nawet we śnie. Do dziś nigdy nie zostawiam jej pod sklepem bez opieki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Boję się-pod kloszem IP: *.* 20.02.02, 17:28 Dziewczyny!teraz piszecie o bardziej racjonalnym lęku, np. Rudi nie zostawia dziecka bez opieki przed sklepem. To rozumiem, to ma sens, ale ja pisałam o bezsensie bania się dla samego bania. Jaki ma sens bać się, ze moje dziecko zachoruje na białaczke, skoro dziecko znajomych zachorowało? Ani znajomym tym nie pomożecie ani sobie ani własnemu dziecku. I pamietajmy tez, że przesadnie bojąc się o dziecko wychowujemy je pod kloszem. Kiedy nauczy się samodzielności?Ana ładnie napisała, że ten strach jest wytworem naszego mózgu. No właśnie, a ponieważ może narobic szkody więc warto nad tym popracować. Zająć swój intelekt, to był mój pomysł, mogą byc inne.Ulaa, to nie chodzi o umiejetności panowania nad sobą, ani o poddawanie się emocjom. Strach przed egzaminem jest naturalny, obawiamy się o wynik, o to czy nie pokażemy, że nic nie umiemy, to trwa krótko. Tutaj mówimy o permanentnym lęku, o urojeniach naszej wyobraźni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ulaa Re: Boję się-pod kloszem IP: *.* 20.02.02, 22:01 No dobra dobra, przykład nie najlepszy, zresztą sama to napisałam.Generalnie chodziło mi o to, że nad tym trudno zapanować, trudno to sobie wytłumaczyć logicznie albo zająć czymś intelekt (jak proponujesz) i to załatwi sprawę. Ja raczej miałam na myśli takie zwykłe codzienne lęki, nie jakieś wielkie urojenia czy obsesyjny strach, bo nad tym rzeczywiście trzeba popracować i jakoś sobie z tym radzić. Ale odniosłam wrażenie że nie wszystkie posty mówiły właśnie o jakimś wielkim obsesyjnym lęku, który może zaszkodzić. A Twój post był kierowany do wszystkich. Ja np pisałam że boję się chorób, chodziło mi o to, że nachodzą mnie czasem takie myśli gdy coś usłyszę w telewizji, czy przeczytam w gazecie, pomyślę wtedy, że nie wiadomo co się może w życiu wydarzyć (czy moje dziecko nie zachoruje - może rzczywiście bez sensu, jakież to prawdopodobieństowo). To jest taka nieprzyjemna myśl, ja to kwalifikuję do lęku, takiego krótkiego zwykłego lęku. Tak czasem nachodzi i to niezależnie od tego czy intelekt jest zajęty czy nie. Ale to nie znaczy że w jakimś stopniu ograniczam dziecku poznawanie świata, usamodzielnianie się... Zgadzam się z Tobą że dziecka nie można chować pod kloszem. Odpowiedz Link Zgłoś