Czesć,Ostatnio prawie tu nie zaglądam, bo okropnie mało mam czasu, ale dzisiaj jest naprawdę wyjątkowa okazja. Dzisiaj, o 5.20 nad ranem Mój Ukochany Syneczek skończył rok. Obudziłam się dzisiaj o 5.10 i wróciłam myslami do tamtego dnia, na chwilkę przed Jego urodzeniem. Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia jak wygląda, jaki będzie, jak nam będzie razem... a dzisiaj nie mogę sobie wyobrazić, jak żyło się bez Niego. Tyle się zmieniło i tyle dowiedziałam się o sobie: o tym jak cudownie jest być mamą, jak duma może rozpierać, gdy Moje Słoneczko stawia pierwsze kroki (własnie przedwczoraj zaczął chodzić - poryczałam się z radosci) albo gdy "opowiada" mi po przyjsciu z pracy o tym co robił przez cały dzień. O uczuciu, którym można darzyć takiego małego człowieczka, a o którym po prostu nie miałam pojęcia: że może być tak silne i wszechogarniające. O nieskończonych pokładach energii (ach, te nieprzespane noce i pobudki o 5.00) i cierpliwosci, o które nawet się nie podejrzewałam.Ostatnio mam strasznie dużo pracy i nerwów w pracy a przez to i w domu, ale przy Nim Jednym, Moim Ukochanym Synku, odzyskuję spokój i równowagę i przypominam sobie, co naprawdę w życiu ważne.Wszystkiego najlepszego Maksiu, Kocham Cię strasznie i uwielbiam być Twoją mamą. Żyj 1000 (tysiąc) lat!!!!

MARtula