Dodaj do ulubionych

psy i dzieci

IP: *.* 14.04.02, 22:11
Chciałabym poruszyć sprawę psów, szczególnie tych groźnych hasających beztrosko bez kagańca i bez smyczy po naszych parkach i ulicach. Serce mi zamiera, gdy takie psy zbliżają się do moich dzieci. Co myślicie? Nie przeszkadza wam to? Tyle było przypadków pogryzień.Lidiak
Obserwuj wątek
    • Gość: BM Re: psy i dzieci IP: *.* 14.04.02, 22:32
      i jeszcze właścicieli, którzy twierdzą "on nie gryzie, proszę się nie bać", tak jakby byli święcie przekonani, że ich "pieseczek" to baranek i na dodatek bezzębny, ale przecież może obślinić , fuj, fuj, fuj, ja sie brzydzę - przepraszam właścicieli piesków...ale taka już jestem, i nie życzę sobie żeby piesek "tylko polizał dzidziusia" , bo coś takiego już mnei spotkało i pani właścicielka, była oburzona, ze ja sie oburzyłam.Psy wg mne powinny chodzic na smyczy, ael właścicielowi psa tego nie wytłumaczysz... niestety, to my mamy z dziećmi powinnyśmy siedzieć w domach...Beata
    • Gość: cela Re: psy i dzieci IP: *.* 15.04.02, 13:08
      Uwielbiam psy!!! Chciałabym mieć psa!!Ale.... wszystkie (no może oprócz ratlerków, pudli itp.) powinny łazić w kagańcu i ewentualnie dodatkowo na smyczy.Twrdo to zabrzmiało? - owszem, może... ale irytuje mnie szczególnie puszczanie samopas (albo na smyczy - tzn. miętoszenie jej między palcami) psów, króre są już ze swej natury groźne, duże ...Wiem, że to może sprawa indywidualna - każdy reaguje różnie na widok biegnącego psa, albo szczekającego - na mnie nie robi takiego wrażenia np. warczący wilczur czy biegnący w moją stronę jakiś inny owczarek.Ale gdy widzę dumnie maszerującego bullteriera a za nim paniusię na obcasiskach albo nastolatka (figo-fago) to coś się we mnie gotuje.Można powiedzieć - że dobrze ułożony - OK, ale ja tego nie wiem (nie ma kartki na czole). Zresztą zawsze jest ten pierwszy raz.Jakiś czas temu miałam sąsiadów z pieskiem. Wspaniały pies - wytresowany doskonale (podobno), owszem nawet nie warczał bez potrzeby.... - dostojny AMSTAFF. Znam tą rasę - nam w rodzinie tresera. Tylko, że panienka na spacerach, po osiedlu - pełno biegających dzieci - prowadzała go na smyczy ale bez kagańca. A gdy szła do pobliskiego sklepu zarzucała smycz o siatkę. Nie, nic się złego nie stało... ale mam już przed oczami sytuację gdy rozbawione dziecko (1-2 latka) zobaczywszy piska postanowiło by mu zrobic aty-aty po pysku. Zawsze zwracam uwagę właścicielom - grzecznie - ale jeśli nie zadziała to kiedyś po prostu wezwę policję albo straż miejską
      • Gość: Hermiona Re: psy i dzieci IP: *.* 15.04.02, 14:23
        Widzisz, sprawa polega na tym, że często duże psy nie są agresywne, bo czują się pewnie ze swoją siłą. W odróżnieniu od wspomnianych przez Ciebie ratlerków, które bywają bardzo "zgryźliwe"; niestety trudno kupić dla nich kaganiec...Psy często gryzą dzieci ze strachu - dziecko jest stworzeniem, które porusza się szybko, gwałtownie macha rękami i nogami. Jeśli psa ktoś kiedyś skarcił, krzycząc na niego i bijąc, to takie gwałtowne ruchy będzie sobie kojarzył z agresją - dlatego w przyszłości sam moze ugryźć, chcąc "uprzedzić" ew. atak. Dzieci są tez nieobliczalne - nigdy nie wiadomo, czy pogłaszczą, czy szarpną, a pies "działa" na podstawie skojarzeń. Wiem że pogryzionemu dziecku jest wszystko jedno, jakimi pobudkami kierował się pies, ale jestem pewna, że w niektórych przypadkach pogryzień oprócz błędów wychowawczych właściciela psa, ofiary czasem tez po części są winne temu, co sie stało. Ale w "Wiadomościach" tego nie powiedzą, bo nie byłoby elementu sensacji.Trzy lata temu kupiłam suczkę, spanielkę. Był to piesek "z drugiej ręki", jego poprzednią właścielką była koleżanka mojej córki (wtedy 7 lat). Piesek śliczny, zabaweczka - i tak była traktowana, a kiedy podrosła i zaczęła sprawiac kłopoty, kolezanka radziła sobie z nia w dowolny sposób - lejąc gazetą, kopiąc, szarpiąc. Wiedzeni współczuciem dla psa, odkupiliśmy go, kiedy miał 8 miesięcy. Niestety, wielu rzeczy o psach jeszcze nie wiedziałam, mimo, że zawsze miałam psa. Nasza Sunia, mająca być miłym, rodzinnym pieskiem doznała takiego szoku przez traktowanie w pierwszym domu, że raz na zawsze znienawidziła dzieci. Skończyło się (po paru mniej wyraźnych sygnałach z jej strony) na powaznym pogryzieniu mojej córki w trakcie niewinnej zabawy. Na szczęście pies uwiesił się Jej na przedramieniu, a nie na twarzy... Sunia znalazła nowy dom, gdzie nie ma dzieci i jest pieskiem "do rany przyłóż".Teraz mam innego psa, którego wychowuję od początku bez agresji i kar.Piszę to wszystko dlatego, żebyśmy pamiętali, że jeśli będziemy uczyć dziecko, że piesek jest zabawką, "tylko" psem, z którego psychiką nie należy się liczyć; jeśli dzieci bawiąc się z psem np. w przeciąganie kija czy szmaty, same budzą w nim agresję (bo ta zabawa to dla psa walka, on nie zna się na żartach), jeśli nie reagujemy na wsadzanie psu paluszków do nosa, oka czy ucha , bo "to w końcu dziecko", to można powiedzieć, że nie ma się co potem dziwić...Nota bene ja też uważam, że tłumaczenie typu "pies nikomu jeszcze nic nie zrobił" za głupie, ale nie zawsze winna jest tylko jedna strona.
        • Gość: Monik_a Re: psy i dzieci IP: *.* 15.04.02, 18:17
          Podpisuję się obiema rękami pod tym co napisała Hermiona !!Nie można rozgrzeszać właścicieli psów za ich zaniedbania czy głupotę, ale nie można też nie widzieć niewłaściwego zachowania dzieci czy innych osób, winić za wszystko psy.Bardzo mi się nie podoba, kiedy jakiś człowiek ( mały czy duży ) uparcie chce pogłaskać mojego psa i nie zwraca uwagi na to, co ja mówię, a mówię "NIE". A podobno ludzie są mądrzejsi od psów....... Mój pies - sunia, owczarek niemiecki - jest psem ułożonym i to uważam za podstawę!Są prowadzone szkolenia posłuszeństwa dla psów ( i ich właścicieli ) i takie szkolenia powinny być obowiązkowe dla wszystkich psów, bez względu na ich wzrost czy rasę. Nie wierzcie w to, że małego pieska nie trzeba uczyć, że krzywdy nie zrobi - to bzdura. Fakt, że pogryzie kostki lub łydki, a nie gardło, ale w końcu to też boli.Myślę, że życie wszystkim ułatwiło by obowiązkowe szkolenie psów i ludzi. Tak, tak ludzi też trzeba uczyć jak zachowywać się przy psie, najlepiej kiedy są mali i chętnie się tego nauczą, czyli w szkole. Dopiero takie działania mogą zmniejszyć liczbę tych strasznych zdarzeń z udziałem psów.Miłośniczka psów Monika PS Czy wiecie, że psu nie należy patrzeć w oczy, bo jest to dla niego wyzwanie?? A ile razy stoi ktoś i "wwierca" się wzrokiem w jakiegoś psiaka, a później jest zdziwiony, że pies staje się agresywny.
    • Gość: Alka Re: psy i dzieci IP: *.* 16.04.02, 08:12
      Z mojego punktu - a jestem właścicielką 2 coctaili (kundli :-) ): każdy pies to "dzikie bydlę" i nigdy nie wiadomo jak się zachowa! Moja starsza suczka, której można właściwie zrobić wszystko i co najwyżej ucieknie, rzuciła się na 5 letnie dziecko, które na jej widok stanęło na środku ulicy i zaczęło wrzeszczeć! Oczywiście mając poględy jak wyżej i nie ufając za grosz temu mojemu "barankowi" była na cumce i daleko nie pobiegła. Ale moje zaskoczenie było OGROMNE. Jak urodziła się Zuzia to nie zostawiałam ich razem ani na sekundę, starałam się nawet do nich nie odwracać tyłem :crazy: Teraz Zuzia się z nimi bawi, ale raczej nie spuszczam ich z oka, choć nie było ani jednego niepokojącego sygnału. Nigdy nie wiadomo co może przyjść do głowy dziecku i jak na to coś zareaguje to "dzikie bydlę" ;-)Psów raczej się nie boję, ale dog niemiecki, który przycupną w pozycji "do ataku" na widok mnie z moją sunią przyprawił mnie o kołatanie serca - a właściciel tegoż gdzieś tam sobie skręcił i wogóle nie spojrzał. Pomysł by KAŻDY pies i właściciel psa przechodzili szkolenie jest świetny! Popieram, bo brak wyobraźni ludzi jest główną przyczyną nieszczęść...
      • Gość: giks Re: psy i dzieci IP: *.* 16.04.02, 20:27
        A ja dodam, że kocham psy. U mnie w domu zawsze było jakieś zwierzątko: piesek, kotek, chomik, papugi, rybki i inne...kocham je wszystkie, ale od kiedy zaszłam w ciążę zaczęłam unikać psów, szczególnie mojej teściowej, który jak dla mnie jest wielkim, rozpuszczonym bydlem, które nawet niechcący może zrobić krzywdę...bo skacze na ciebie jak się z toba wita, a waży kilkadziesiąt kilo i sięga " głową ponad stół" ;) Urodziłam syna i do teściowej rzadko wpadam.. ze względu na wyżej wymienionego pieska. Moja mama, niedawno, też kupiła sobie pieska.. szczenię 20kg. i równiez nie chodze do niej czesto , bo piesek ... Niby mały ale rozbrykany i z powodu "ząbkowania" gryzie wszystko i wszystkich :) Pomyślałam.. dobrze, że ja w domu nie mam żadnych zwierzaków i przynajmniej jest bezpiecznie... Aż tu nagle... patrzę i nie wierzę własnym oczom :ouch: :ouch: Mój sąsiad (mieszkam w bloku ) kupił sobie ROTWEILERA!!!!!!!!!!! :eek: I mało tego jego syn go bije ( psa )..to nic, bo to jemu kiedyś ten pies odgryzie rękę, ale jak się dobierze do rączki mojego maleństwa :what: I tak siedzę i myślę.. to czlowiek własnej matki nie odwiedza, bo chce uchronić dziecko przed nieobliczalnym szczenięciem a tu po mojej klatce biega SAMOPAS!! taki groźny pies! Jak wiadomo to rasa na którą trzeba mieć pozwolenie, a przynajmniej tak mi się wydaje. Nie wiem jak to jest dokładnie, ale taki pies musi chyba mieć zapewnione pewne warunki i nie wiem czy można takiego trzymać w bloku ( gdyby to zależało ode mnie to na pewno nie ). No i na pewno musi miec kaganiec, a tu? :what: nic z tych rzeczy :eek: A najśmieszniejsze jest to, że: JEŚLI PIES NIE MA RODOWODU TO ZNACZY,ŻE JEST ZWYKŁYM KUNDLEM!!!! I NIE TRZEBA MIEC POZWOLENIA BO NIE JEST GROŹNY!!! I co wy na to??? Nic mu nie zrobimy! będzie sobie mieszkał pietro wyżej a ja będę umierac ze strachu za każdym razem, gdy moje maleństwo wyjdzie z domu :spookie:
    • Gość: rglod Re: psy i dzieci IP: *.* 16.04.02, 21:43
      CześćJak widzę psa biegającego bez smyczy i kagańca w parku gdzie przebywają nasze dzieci to krew mnie zalewa.Właściciele psów są czasami bardzo bezmyślni,moim zdaniem gdy widzą że w parku przebywają małe dzieci powinni trzymać psy na smyczy.Czasami gdy grzecznie zwracam na to uwagę, właściciel się wścieka imówi że park jest dla wszystkich.Poprostu krew zalewa!!!!!!!!
    • Gość: kn Re: psy i dzieci IP: *.* 18.04.02, 13:30
      Właśnie przeczytałam wszystkie posty n.t. psów i dzieci, i jedna rzecz mnie zbulwersowała: wszyscy oburzają się na DUŻE psy i ich bezmyślnych właścicieli - w myśl zasady im większy tym groźniejszy, ja natomiast uważam, że na ogół jest akurat odwrotnie. Dlaczego nikomu (z małymi wyjątkami, pozdrowienia dla Hermiony) nie chce się zastanowić nad mechanizmem psiej "agresji"? Psy to zwierzęta "stadne", treść ich życia stanowi rywalizacja o miejsce w grupie, przy czym znają właściwie tylko dwa rodzaje relacji - podporządkowanie się komuś lub podporządkowanie kogoś sobie.To tłumaczy większość ich rakcji, zarówno na ludzi (w tym członków rodziny), jak i na inne psy. Duże psy są na ogół na tyle pewne swojej pozycji, że nie usiłują o nią walczyć (natomiast mogą walczyć o władzę z "przewodnikiem stada", czyli głową rodziny); nasomiast psy małe, a zwłaszcza średniaki (foksteriery!) wychodzą założenia, że jeśli siedzą cicho, to tak, jakby ich nie było, dlatego ujadają jak wściekłe, niezależnie od sensu, rzucają się na każdego przechodzącego psa, zwłasza jeśli są pewne własnej bezkarności, bo tamten jest na smyczy, itp.Rozpisałam się nadmiernie, ale temat mnie porusza o lat - sama mam psa (dużego, oczywiście)i wyprowadzając go trzy razy dziennie obserwuję hobbystycznie zachowania psów i ich właścicieli - z przekonaniem stwierdzam, że większość posiadaczy psów nie ma bladego pojęcia o ich psychice (nie bardzo rozumiem dlaczego tacy ludzie chcą mieć psa, skoro można hodować rybki, kanarki, żłówie,itp.) Mam również dziecko - dwuletnie - które w kontaktach z psem jest stroną atakującą, a nie odwrotnie; pomimo paniki całego otoczenia (i potępiania mnie jako wyrodnej matki) spokojnie patrzę, jak pies powoli i skutecznie wychowuje mi dziecko: nigdy - napastowany przez Krzysia - nawet nie odsłonił zębów, o gryzieniu nie wspominając, po prostu w pewnym momencie ostrzega go, żeby nie przesadzał, krótkim, stanowczym warknięciem, kótre na moje dziecko działa skuteczniej niż wszystkie moje krzyki, prośby i groźby; wymyślił też (pies)inny środek zaradczy: kiedy maluch w ramach zabawy ciągnie go za uszy lub za język, liże go w stopy (bose)co kończy się atakiem dzikiego śmiechu, turlaniem się po połodze i okrzykami "Calo jus mnie nie łachotaj". Staram się - nie zawsze skutecznie - naśladować psa: kiedy mnie dziecko denerwuje, spróbować go rozśmieszyć, zamiast krzyczeć.I jeszcze jedna uwaga, jeśli ktoś doczytał do tego mniejsca, a propos psów małych, dużych i dzieci: zawsze trzymam psa na smyczy wśród dzieci, zwłaszcza na parkowym placu zabaw - nie tylko na smyczy, ale uwiązanego gdzieś z boku, z dala od "towarzystwa" (zgadzam się, że nie każdy musi wiedzieć, że mój pies jest łagodny i nikomu krzywdy nie robi, po czym zgrzytam zębami patrząc na jamniki, pekińczyki itp. stwory, uganiające się bezkarnie wśród maluchów oraz w piaskownicy - bo przecież taki maluśki nic złego nie zrobi. Ale sika dokładnie tak samo jak duży, nie?
      • Gość: Hermiona Re: psy i dzieci - do kn IP: *.* 18.04.02, 14:19
        Bardzo dziękuję za pozdrowienia! Jako właścicielka pięknej foksterierki szorstkowłosej poczułam się jednak nieco urażona ;). Moja Gruszka ( tylko mi się nie śmiać z jej imienia!) jest bardzo przyjaznym pieskiem, chętnym do zabawy ze wszystkimi psami, nigdy jeszcze w swoim 1,5-rocznym życiu nie obszczekała nikogo ( w domu, kiedy coś słyszy, to owszem, ale w momencie pojawienia się "obiektu" w mieszkaniu, jest cicho), nie mówiąc o rzucaniu się. Wiem jednak, że jest ona wyjątkiem wśród psów tej rasy, ale to dlatego, że ma wyjatkową mamę ( jeszcze bardziej spolegliwą) , no, i mądrą panią! :)
        • Gość: guest Re: psy i dzieci - do Hermiony IP: *.* 18.04.02, 14:27
          Przepraszam Gruszkę serdecznie! Ja akurat mam fatalne doświadczenia z foksterierami (samcami), ale nie znoszę generalizacji w odniesieniu do psów i ludzi, więc nie chcę się czepiać rasy jako takiej - każdy pies ma swój charakter.Pozdrawiam serdecznie raz jeszczeKach
        • Gość: Monik_a Re: psy i dzieci - do kn IP: *.* 18.04.02, 14:52
          Masz rację w tym co piszesz, ale wszystkich postów dokładnie nie przeczytałaś ;)Cieszę się, że kolejny właściciel psa tak myśli jak ja.Co powiesz o obowiązkowych szkoleniach w miejsce list ras grożnych?Pozdrowienia Monika
          • Gość: kn Re: psy i dzieci - kn do Monik i IP: *.* 18.04.02, 15:08
            Szkolenie obowiązkowe popieram oburęcznie, problem tylko w tym, że należałoby w pierwszej kolejności tak przeszkolić właścicieli, aby mogli szkolić swoje psy. Wymaga to przecież rozwagi, opanowania, konsekwencji i stanowczości - dokładnie tak samo jak wychowanie psa jako takie (dziecka też, tak na marginesie). Przyznasz, że nie każdy posiadacz psa ma te cechy, ergo nie powinien tego psa "nabywać". Ale kto się tym przejmuje - pies to TYLKO pies... I potem widać taką paniusię, która leci za potężnym wilczurem na napiętej smyczy przebierając nogami w powietrzu i krzycząc rozpaczliwie "równaj!". Podejmujesz się ją szkolić? PS Doczytałam Twój post - pozdrawiam serdecznieKach
            • Gość: Monik_a Re: psy i dzieci - do kn IP: *.* 18.04.02, 15:46
              Kach!!I to jest sedno sprawy : "... ergo nie powinien tego psa "nabywać".." !!!!Dla mnie sprawa jest prosta.Psy wymagają odpowiednich waścicieli, więc zrobiłabym obowiązkowe szkolenia dla jednych i drugich - i tak długo uczyć ( i tyle niech płaci !!), aż zda egzamin Paniusia takaA jak nie, no to sorki, nie ma pieska. Tylko przed zakupem pieska powinno się jeszcze sprawdzić psycho przyszłego właściciela, czy się nadaje ( na przewodnika czy na omegę hi,hi,hi ;) ). I dopiero wtedy pozwalać na nabycie pieska i szkolenie go, żeby nie było, że właściciel nie zdał egzaminu to pieski sioooo do lasu :(.A taką paniusię z pieskiem miałam możliwość obserwować na szkoleniu PT (wiesz jak nagradzała pieska? Krzyczała do synka : Kochanie daj ptasie mleczko, szybko nagródka dla pieseczka !!! Szooookkk !!!). I okazało się, że po 3 tygodniach piesek się słucha :) !!!! Jak ma się do tego serce, to wszystko da się zrobić :)PozdrawiamMonika
      • Gość: Gosia1 Re: psy i dzieci IP: *.* 18.04.02, 18:02
        Kach i chyba o to chodzi, o trzymanie psów na smyczy i w kagańcu. Na psychice psów się nie znam, i prawdę powiedziawszy, nie zamierzam jej nigdy poznawać. Mnie chodzi tylko o bezpieczeństwo moich dzieci. Uczę Je, %
      • Gość: Gosia1 Re: psy i dzieci IP: *.* 18.04.02, 18:02
        Kach i chyba o to chodzi, o trzymanie psów na smyczy i w kagańcu. Na psychice psów się nie znam, i prawdę powiedziawszy, nie zamierzam jej nigdy poznawać. Mnie chodzi tylko o bezpieczeństwo moich dzieci. Uczę Je, %
      • Gość: Gosia1 Re: psy i dzieci IP: *.* 18.04.02, 18:02
        Kach i chyba o to chodzi, o trzymanie psów na smyczy i w kagańcu. Na psychice psów się nie znam, i prawdę powiedziawszy, nie zamierzam jej nigdy poznawać. Mnie chodzi tylko o bezpieczeństwo moich dzieci. Uczę Je, %
      • Gość: Gosia1 Re: psy i dzieci IP: *.* 18.04.02, 18:04
        Kach i chyba o to chodzi, o trzymanie psów na smyczy i w kagańcu. Na psychice psów się nie znam, i prawdę powiedziawszy, nie zamierzam jej nigdy poznawać. Mnie chodzi tylko o bezpieczeństwo moich dzieci. Uczę Je, że mają obchodzić psy szerokim łukiem, ale moim zdaniem właściciele zamiast uczyć psy obchodzić szerokim łukiem dzieci, niech założą im po prostu kagańce i prowadzą je na smyczy. Wtedy będzie wszystko dobrze. Do szału mnie doprowadza tłumaczenie, że piesek jest łagodny. Ja rozumiem wszystko, ale wiem, że czasem pies po prostu jak człowiek, nie polubi kogoś od pierwszego "niuchnięcia" i odbije mu - właśnie ten pierwszy raz. Przecież psy też chorują "na głowę". I co wtedy? Zawsze może się zdarzyć ten pierwszy raz..... Pozdrawiam GosiaP.S. Kiedyś pani w sklepie poproszona przeze mnie, by zabrała sprzed drzwi sklepu dużą bokserkę (notabene śliczną....) - była bez kagańca i nie przywiązana - odpowiedziała "niech pani i dziecko przejdzie bokiem, jeśli dziecko nie zrobi zbyt gwałtownych ruchów, to nic się nie stanie"........... Z powodu moderatorów nie napiszę co wtedy powiedziałam. Powiem tylko, że pani na mój widok ucieka okropnie szybko, i już nigdy nie przyprowadza pieska do sklepu bez kagańca i smyczy. :-)
    • Gość: magnolia Re: psy i dzieci IP: *.* 18.04.02, 18:50
      Cześć. Również uważam, że psy powinny byc wyprowadzane na smyczy, a nie biegać samopas. Chyba, że wychodzisz na przykład na łąke, gdzie nie ma dzieci, żeby pies się wybiegał.Sama w przyszłym roku zamierzam kupić labradora. Moja córeczka będzie miała wtedy 1,5 roku i chcemy, żeby wychowywała się z psem. Ale nie zamierzam uczyc go odpowiedniego zachowania sama. Zapiszemy sie na szkolenie, gdzie będziemy chodzic całą rodziną, tak, aby pies wiedział, kogo ma słuchać. Nie zamierzam również zabierać go na spacer razem z córką bez kagańca, nie spuszcze go ze smyczy przy żadnym dziecku. Nie jestem zwolenniczka straszenia psami dzieci. Znam taki przypadek, gdy rodzice mówili do swego synka " jak nie zjesz, to przyjdzie piesek i ci zje" lub " jak nie będziesz grzeczny to zły pies cię ugryzie". Nie dziwię się wtedy, że mały panikuje na widok psa i tym mocniej go złości.pozdrawiam, wielka psiara Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka