Dodaj do ulubionych

Mój syn i ja

29.11.06, 18:42
Byłam dziś u pani psycholog i tym razem mówiłam o moim synku. Zaskoczyło mnie
to, czego się dowiedziałam. W skrócie: Szymek w styczniu kończy 6 lat. Chodzi
do grupy zerówkowej (w tym roku szk. jako 5-latek, jest to grupa mieszana
wiekowo: rocznik 2000 i 2001). Nie bierze udziału w zajęciach grupowych.
Odmawia jedzenia. odmawia rysowania. odmawia uczestnictwa w grupowych
zabawach, gdy cokolwiek ma się dziać na tzw."komendę" pani. Panie i dzieci
akceptują Szymka takim, jaki jest - nie jest do niczego zmuszany czy ponad
miarę nakłaNIANY. Trułam się tym, że młody kompletnie nie umie rysować (bo
nie rysuje, ma kiepsko rozwiniętą motorykę i trzyma kredkę jak przeciętny 2-
latek). inne dzieci mają ksiażki w przedszkolu (seria książek dla 5- lub 6-
latków), Szymek ma je w domu. Mój mąż prawie codziennie stara się robić z
Szymkiem 1,2,3 zadania z książki. czasem jest ciężko, Szymek się buntuje.
Lubi być sam przed komputerem. Wiem, że jest inteligentnysmile jeszcze 1,5-1 rok
temu doszukiwałam się w synu objawów autyzmu. Kilka dni temu zaskoczył mnie:
zaczął pisać na tabliczce ("znikopis") litery - prawie wszyskie. Koślawo, bo
koślawo, ale jednak. Natomiast kompletnie (wg mnie) nie trybi głoskowania,
literowania. Nie rozumie polecenia typu "powiedz jakieś słowo na literę a".
Obecnie doszukuję się w synu dysleksji. Pani psycholog (to JA chodzę co środę
na terapię)poradziła, żebym po prostu dała Szymkowi spokój i odczepiła się od
niego. Owszem, warto zapisać się do poradni na badanie diagnozujące ew.
dysleksję. Ale mam mu dać spokój, zejść z chorych wymagań i oczekiwań. Ponoć
mam przekonanie, że pierwsze dzieci sa do niczego. Sama jestem pierwszym
dzieckiem, które było(jest) do niczego. Szymek też jest moim pierwszym
dzieckiem. I właściwie spełnia te moje oczekiwania i jest "do niczego". Mamy
przestać zapędzać go do ksiązki dla 5-latków, mamy przestać przepytywać go z
literek i in., bo znienawidzi szkołę i naukę czytania, pisania. Szymek
najchętniej bawi się i wygłupia ze swoją 2,5 roku młodszą siostrą. Psycholog
powiedziała mi dziś, żeby się bawił po swojemu, żeby robił, co umie, co lubi.
Niech biega, spaceruje, uprawia jakiś dziecięcy "sport", pedałuje na rowerze.
Ta aktywność fizyczna może zaprocentuje później, przełoży się za jakiś czas
np. na naukę pisania. Niewątpliwie kocham mojego syna. bardzo się o niego
martwię. Do tej pory gadałam, żeby brał do łapy kredkę, próbował coś
kolorować, itp. teraz mam przestać. Sama nienawidziłam i nienawidzę rysować,
malować i wszelkiego rodzaju prac technicznych też nienawidzę. Szymek jest do
mnie podobny i chyba też nie polubi nigdy plastyki itp. zajęć. Nie wiem, czy
ja miałam dysleksję - czytałam płynnie jako 6latka, choć moja sytuacja była
specyficzna o tyle, że do 5r.ż. byłam dzieckiem NIECHODZĄCYM. Też ciężko mi
szła nauka wiązania butów, zapinania guzików i inne tego typu manualne,
codzienne rzeczy. Nie przeszkodziło mi to być najlepszą uczennicą, skończyć
trudne studia... Mimo to martwię się o syna. B. późno zaczął mówić, ma dużą
wadę wymowy, nie chce ćwiczyć w domu, tylko 1 raz w tygodniu u p.logopedy,
którą bardzo lubi. A tu psycholog mi radzi, żeby dać temu mojemu biednemu
dziecku spokój, odczepić się od niego. Niech idzie w swoim tempie, olać te
wszystkie normy i oczekiwania, niech uczy się pisać/czytać dopiero w szkole.
Czy macie podobne, trudne doświadczenia/relacje z dziećmi i z samymi sobą??
Pozdrawiam
Agnieszka (mama Szymka i Agatki)
Obserwuj wątek
    • olamad Re: Mój syn i ja 29.11.06, 19:03
      Na pewno zgadzam sie z opinią pani psycholog, że nie należy dziecka zmuszac so
      pisania i czytania. Do momentu pójścia do zerówki (ale jako "zerówkowicz" nie
      pięciolatek) dziecko MOŻE, ale NIE MUSI uczyć się czytać. Tez rozmawiałam na
      ten temat z psychologiem, i dowiedziałam sie, ze na wszystko przyjdzie czas.
      Oczywiście gdy pięciolatek pyta o litery, to nie należy mu tej wiedzy odmawiać,
      jednak nie moznma do niczego zmuszac. W taki właśnie sposób nauczył sie czytać
      mój mąż - już jako czterolatek pytał rodziców o literki i pewnego dnia
      przeczytał ojcu zza pleców tytuł artykułu w gazecie. Moja córka (też
      pieciolatka) niestety taka nie jest - niby zaineresowanie słowem pisanym
      wykazuje, ale efektów żadnych nie widać.. Przez jakis czas się tym
      przejmowałam - ze będzie gorsza od innych dzieci, ze będzie miała problemy w
      szkole, ale psycholog mnie uspokoiła, ze ma jeszcze czas, że teraz ma sie
      bawic, a uczyć sie będzie w zerówce. I dałam jej spokój - gdy przestałam sie
      tym stresować, zauważyłam, ze moje dziecko ma wiele innych zalet i
      umiejętnosci, których do tej pory nie zauwazałam, bo przejmowałam się tymi
      nieszczęsnymi literkami.
    • santta Re: Mój syn i ja 29.11.06, 19:08
      Mój syn ma 4,5 roku. Mówi bardzo ładnie i płynnie, ale też bardzo trudno
      nakłonić go do prac plastycznych. Nie wychodzi mu to wiec tego nie lubi. Albo
      może i odwrotnie. Nie lubi, wiec tym się nie zajmuje. Zawsze był i jest bardzo
      żywy, trochę nadpobudliwy, czasami agresywny. Rozmawiałam wiele razy z panią
      przedszkolanką. Trafiła się nam wyjątkowo cierpliwa i mądra dziewczyna. I ona
      tez zawsze powtarza, ze każdy jest inny. I dziecko i dorosły. Niektórzy pięknie
      rysują, inni śpiewają a jeszcze inni są zupełnie przeciętni co wcale nie
      oznacza, że będą mieli gorsze życie. Dziecko można jakoś tam stymulować ale nic
      na siłę. Z przyszłego śpiewaka operowego nigdy nie uda się zrobić malarza. A
      naciskami można tylko spowodować, że w dorosłym życiu zamiast wybitnym
      śpiewakiem zostanie przeciętnym np. policjantem wink

      Wiesz jakoś nie przypominam sobie, żeby mnie rodzice w dzieciństwie jakoś
      specjalnie dopingowali, czytać nauczyłam się dopiero w szkole, malować ślicznie
      nigdy nie umiałam, a mimo to byłam najlepszą uczennicą w klasie. Mój brat zaczął
      bardzo późno mówić, w szkole podstawowej uczył się tak sobie, taki typ
      rozrabiaki, a skończył studia, jest bardzo przebojowy, świetnie sobie radzi w życiu.

      Do końca nigdy nie wiadomo co człowiekowi pisane i jak potoczy się jego życie.
      Znam wiele przykładnych uczennic, które w dorosłym życiu trzymają się kurczowo
      nędznych posad i wielu szkolnych lawirantów, którzy z rozmachem prowadzą własne
      firmy. Są profesorowie, na których nikt w dzieciństwie nie stawiał i cudowne
      dzieci, które kończą w więzieniach.
    • gacusia1 Re: Mój syn i ja 29.11.06, 19:10
      Witaj,Aga!
      Na wstepie napisze Ci,ze nie mam problemow tego typu,co Ty.Jako mala
      dziewczynka nie lubilam czytac i robilam to bardzo kiepsko.Moja corka rowniez
      ma z tym problemy.Miala rowniez wade wymowy(lekka),ale pani logopeda jej
      pomogla.
      Tak sobie pomyslalam,czytajac Twoj watek,co ja zrobilabym na Twoim miejscu?No i
      pewnie nie posluchalabym do konca pani psycholog,bo szkoda byloby mi mojego
      wysilku,ktory wlozylam w wychowanie dziecka,w nauke
      rysowania,pisania,czytania...To tak,jakby czlowiekowi po zlamaniu nogi i
      noszeniu gipsu przez 6m-cy,odpuscic rehabilitacje-a niech w swoim tepie sie
      goi.Moze to fakt,by zbyt mocno nie naciskac,by nie zrazac synka,ale pracowac
      caly czas.To jest moje zdanie.Wybacz,jesli wtracam sie,nie majac wlasciwie
      pojecia o problemie.Pozdrawiam serdecznie!
    • bozenka12 Re: Mój syn i ja 29.11.06, 19:13
      Ja nauczylam sie dopiero jako tako skladac literki w proste wyrazy w polowie
      pierwszej klasy. nieco pozniej niz moi rowiesnicy. Jednak pozniej jak juz
      zalapalam jak sie czyta to juz mi to latwo poszlo. Moj syn natomiast zaczal
      czytac w wieku 5 ciu lat. Tu gdzie mieszkam dzieci ida do szkoly w wieku 5 lat
      i czytajace (tzn. czytajace proste wyrazy) 5 cio latki to normalka. Kazde
      dziecko rozwija sie inaczej. Kazde jest utalentowane w inna strone. Wiem na
      pewno, ze zmuszanie dziecka do nauki (malego dziecka) w niczym nie pomoze. Daj
      synowi czas. Obserwuj w czym jest dobry i rozwjaj to w nim.
    • e_r_i_n Re: Mój syn i ja 29.11.06, 19:42
      Jeszcze jakiś czas temu mogłabym napisać taki post, jak Ty.
      Wiktor (w październiku skończył 5 lat) tez nie lubi rysowania. Jeszcze niedawno
      była to dla niego totalna męka, teraz powoli SAM się do tego przekonuje.
      Cyferki zna, literki pojedyncze. W przedszkolu ma problem z wysiedzeniem na
      zajeciach (chociaz podobno z tygodnia na tydzień jest lepiej). Dużo chetniej
      bierze udział w zajeciach ruchowych, no i oczywiscie bawi się. Tez miałam (no,
      czasami jeszcze miewam wink) oczekiwania, że juz za chwile bedzie czytał, bo
      sporo dzieci w jego grupie czyta. Ze bedzie kolorował idealnie - a on robi to
      tak, jak mu wyjdzie.
      Ale tez mam psychologa, który mnie prostuje smile Tyle, ze tym psychologiem jest
      moja mama, ktora tłumaczy, że w swojej grupie jest jednym z najmlodszych, ze
      poziom zajec jest BARDZO wysoki (bo nasze panie ambitnie podchodza do
      przygotowania dzieciakow do szkoly), ze swietnie liczy, jest sprawny ruchowo,
      pogodny. I tez powtarza, ze do wszystkiego dojrzeje. I faktycznie, juz widze
      zmiany w porownaniu z wrzesniem.
      Nie jest to łatwe, szczegolnie dla ambitnych rodzicow smile. Dlatego dobrze miec
      taki glos rozsadku za plecami.
      • luxfera1 agacz 29.11.06, 20:04
        wczytaj sie uważnie w własną sygnaturkęsmile
        • zojkaojka Re: agacz 29.11.06, 22:34
          Jeśli dobrze rozumiem , twój syn pójdzie do zerówki "na prawdę" za rok? Bo
          teraz poszedł mając 5 lat , tak ? Jeśli tak jest, to daj mu spokój. Ale w samej
          zerówce pracy bym nie odpuszczała, chyba że synek stawiałby zacięty opór, wtedy
          opóżniłabym o rok pójście do szkoły-niech powtórzy zerówkę.Dzieci powinny iść
          do 1 klasy gdy do tego dojrzeją , a nie gdy osiągną magiczny wiek 7 lat. Ale
          może to też kwestia metod pracy , skoro ćwiczeń logopedycznych z wami nie
          chce , a z panią lubi?
    • firella2 Re: Mój syn i ja 29.11.06, 22:54
      Ago smile. Jak dobrze Cię rozumiem. Też jeszcze bardzo niedawno dopatrywałam się w
      rozwoju mojego synka takich czy innych nieprawidłowości i zaburzeń. Na
      szczęscie jakoś mi to przeszło i umiem już dostrzec, jaki jest doskonały smile)).
      Życzę Tobie i dzieciom wszystkiego najlepszego.
    • lena99 Re: Mój syn i ja 29.11.06, 23:03
      Wiesz, ja zgadzam się w 100% z panią psycholog. Odpuść dziecku, on ma dopiero 5
      lat, po co mu teraz ćwiczenia w książce (nawet jeśli jest ona dla
      pięciolatków), po co znajomość literek? A jeśli nie lubi rysować to przeciez
      nie zmusisz go do polubienia ciągłym "jęczeniem" nad głową. Ja mam 6-latka
      który nie lubi występować w przedstawieniach w przedszkolu i co z tego? Zresztą
      sama wiesz najlepiej na własnym przykładzie - takie przymuszanie może prowadzic
      do odwrotnego skutku.
      Mnie Twój post skojarzył sie z sytaucja tzw. niejadków. Rodzice wmuszają
      jedzenie, przekupują byle zjadło, stoją z talerzem nad tym biednym dzieckiem, a
      ono i tak "nic" nie je. Dziwnym trafem żyje! (piszę o tym bo mam taki przypadek
      w rodzinie i widze jak rodzice potrafią "wychodować" na własne życzenie
      niejadka). I Ty też (nie obraź się) stoisz nad dzieckiem i uczysz na siłę
      pewnych rzeczy. Myślę, że gdy przyjdzie czas syn sam nauczy się czytać, liczyć
      czy co tam jeszcze. Na razie jest jescze mały, pozwól mu sie po prostu bawić.
      Pozdrawiam

      PS. są jakieś normy dla pięciolatków? naprawdę?
      A głoskować to i niektóre 7-latki nie potrafią, więc chyba martwisz sie
      przedwcześnie. Pozdr.
      • lena99 Re: Mój syn i ja 29.11.06, 23:04
        wyHodować, oczywiście!
    • iwpal Re: Mój syn i ja 19.12.06, 14:10
      Ja Twoje dziecko doskonale rozumiem - mam klikunastu takich pacjentow. Poczytaj
      o integracji sensorycznej (www.pstis.org
      www.integracjasensoryczna.org.pl) i zastanów sie czy to moze być jego
      problemem.
      Poza tym, rzeczywiscie odpuśc mu te zadania, bo "zadreczysz" dziecko, nie
      wiedząc jakie sa przyczyny jego problemów.

      >Mamy przestać zapędzać go do ksiązki dla 5-latków, mamy przestać przepytywać
      go z literek i in., bo znienawidzi szkołę i naukę czytania, pisania.<
      Ja też to zalecam na początku terapii. Gdy dziecko czuje poprawę samo siega do
      kredek, puzzli, książek.
      • kasja78 Re: Mój syn i ja 19.12.06, 14:38
        Daj spokój dziecku. Mam wrazenie,że przerzucasz na niego swoje problemy i na
        siłe chcesz,by byl inny niz ty.a on chce byc sobą. Ma na wszystko swój czas i
        nie musi byc od razu do wszystkiego pierwszy. ciesz sie,że tak swietnie bawi
        sie ze swoja siostrą-może ona jest mu bliższa niz rówiesnicy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka