Gość edziecko: aniutek
IP: *.*
30.07.02, 08:28
Hej dziewczyny... tym razem to ja potrzebuję się wyżalić.Moja Julka ma już teraz 14 miesięcy. Jak miała 7 poszła do złobka. Byliśmy bardzo zadowoleni, jak tylko zobaczyła dzieci my już nie istnieliśmy. Czasami jak ją odbieraliśmy był płacz, że już musi iść. Warunki też nam się wydawały w miarę komfortowe 4 dzieci dwie panie. Coś się nagle zaczeło dziać... mając rok czasu zaczęła ciągnać smoka, pomyśleliśmy, że pewnie podpatrzyła u innych dzieci i je naśladuje (teraz nie wiem, czy to nie była oznaka, że coś jest nie tak)... W ubiegłym tygodniu w ogóle nie chciała zostawać w żłobku, płakała, siadała na progu nie chciała iść, później jak już dostała jakąś zabawkę było w porządku... Pomijam już takie rzeczy jak to, że sobie nabiła guza, no bo biega, przewróciła się i uderzyła, że jakiś kolega chcąc jej zabrać zabwke ugryzł ją w plecy... no to są dzieci, tłumaczyłam sobie. Wczoraj po godzinie 14 miałam telefon ze żłobka, pani powiedziała tyle "Ja nie wiem co państwo jej dawali do jedzenia przez sobotę i niedzielę, ale Julka zrobiła już czwartą kupę i proszę ją wcześniej odebrać i iść z nią do lekarza." Ja byłam w pracy, a dziadkowie byli już w drodze po Julkę. Pani tylko przekazała, że bez zaświadczenia od lekarza mamy małej nie przyprowadzać. Od 1.08 zaczynają się w żłobku wakacje... może chcą je mieć wcześniej... To jest tylko częściowo istotne... ale Julki pupa... ogień... moje dziecko, które biega, które jest wszystkiego ciekawe, leżało na boku u babci na kolanach, bo nie mogło ani chodzić, ani siedzieć i tylko od czasu do czasu popiskiwało. Wyobrażacie to sobie. Takie odparzenie nie robi się od tego, że dziecko robi kupę... nawet cztery... tylko myślę od dłuższego noszenia brudnej pieluchy, zwłaszcza w takim upale. Nie wiem co myśleć o tym wszystkim. Kilka razy wcześniej bywało, że panie mówiły, że Julka zrobiła luźniejszą kupę, jakoś się tym nie przejmowałam, bo w domu taka sytuacja sie nie powtarzała. Na początku myślałam, że to może coś z ich kuchni Julka nie toleruje, ale im więcej o tym myślę, to sie zastanawiam, czy to nie jest na tle nerwowym.... Acha, no i oczywiście to nasza wina, bo ją czymś nafaszerowaliśmy... panie ze żłobka są zawsze mądrzejsze, nigdy nie potrafią się przyznać do jakiegoś błędu, do tego, że jej nie dopilnowały... Jedno jest pewne zabieram Julkę z tego żłobka. Co Wy byście zrobiły na moim miejscu?