Dodaj do ulubionych

Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ...

IP: *.* 22.08.02, 21:36
To wszystko mnie już przerasta ......Czasem naprawde, lepiej nie wiedzieć ......Skoro forum ma nam pomagać, mozna się cyt."wyżalic, poradzić, pośmiać, pogadac o kłopotach ze soba, z mężem, z teściową, szefem" to chyba i o kłopotach z przyjaciółką?Drogi moderatorze .....Napiszę ten post i wyslę, a potem możesz to wyksować. Bo post ten nie wniesie nic konstruktywnego do zycia żadnej/żadnego z nas (chyba).Nie chcę rady, ja poprostu muszę zrucić ten kamień, przynajmniej w ten sposób.... LIST DO PRZYJACIÓŁKI"Droga Madziu.Znamy się tyle lat... Od szkoły podstawowej, potem była średnia itd..Razem tak wiele przeżyłyśmy.To przecież razem poszłyśmy na pierwsze wagary.Razem sprawdzałyśmy metody na "podwyższenie ytemperatury" by uniknąć klasówki z rosyjskiego ;)A te proszek do pieczenia był taki paskudny, feeeeeeeeeeee...Albo ziemniaki na surowo, tfuuuuu.....Razem byłyśmy pierwszy raz na nocnej dyskotece. Razem pierwszy biwak, pierwsza wódka, pierwsze wqino, pierwsze piwo, pierwsze papierochy :)Razem pierwszy raz byłysmy na pierwszej imprezie.... Tak, tak, razem dosrastałyśmy, razem wchodziłyśmy w dorosłość ;)Nawet razem udało nam sie zajść w ciążę. Bo cóż znaczą te dwa miesiące różnicy :) No i nawet obie mamy córki :)A teraz Cię unikam, spotykamy sie tak rzadko ... W sumie, to nawet za często i brak mi sensownych wymówek.Tak wiele wiem a powiedziec Ci nie mogę......Przed chwila powiedziałas mi przez telefon, że jesteś w sumie zdecydowana, tylko brak Ci dobrego argumentu lub przyczyny..... A ja Ci nie moge powiedzieć"odejdź, bo On kogoś ma".Przecież sama mówisz, czyli zdajesz sobie sprawę, ze to nie jest człowiek z którym mozna spędzić życie...Przecież masz juz dość poniżania, szarpania, awnatur i tych wszystkich innych przykrości .... Zdajesz sobie sprawe, ze dziecku swojemu dajecie przykład niekoniecznie dobry...Dlaczego trwasz w tym co Cię niszczy.Jesteś wspaniałą osoba, bardzo towarzyską, ładną dziewczyną... A te pare kilo...? Przecież juz schudłaś 10 kg. Nie lepiej Ci?Dlaczego nie chcesz zrozumieć, że Wasze wspólne pieniądze sa wydawane na inną kobietę?Walentynki, dzień kobiet, kiedys co drugi weekend, teraz juz każdy (co tydzień) On spędza z Nią.Wierzysz naprawde, ze w każdy weekend On wyjeżdża na narady z firmy?Wierzysz w to, że szef karze im tak przyjeżdżać co wekend i ich sponsoruje? Hotele, imprezy itd?To co się stało przez te kilka miesięcy z Waszym dośc pokaźnym kontem?Wierzysz w to, że wszystkim cofnięto urlopy?On już na urlopie był, z Nią. Nie z Tobą i córką.A w tygodniu, popołudniami i prawie nad ranem wraca, to wierzysz, ze naprawdę musiał jechac do ............ (miasto gdzie jest Zarząd tej firmy)?Mówiłas, że seksu nie uprawiacie od dawien dawna. Przecież zawsze mógł o każdej porze dnia i nocy, w każdym miejscu. A teraz nagle nie potrzebuje?Boże, Madziu, ja tak wiele wiem. Inni też to wiedza, bo jest na tyle bezczelny i pewny tego, że nikt sie wtrącac do Was nie będzie, że wcale tego tak za bardzo nie ukrywa.Wszystkim mówi jak Ty jesteś głupia...Madziu, a ja nie moge Ci tego powiedzieć.Bo chyba wtrącac sie nie powinnam.Ale jest mi z tym źle, bo pewnie miałabyś żal, ze wiedziałam a nic nie powiedziałam.Ale powiedzieć nie moge, bo dałam słowo mojemu mężowi, a przeciez Oni razem pracują.....Nawet nie zdajesz sobie spraewy, jak mi ciężko. Bo trudno jest mi spojrzeć Tobie w oczy, tym bardziej gdy płaczesz i pytasz, co ja myśle o pewnych rzeczach.Nie wiem przecież co bym powiedziała gdym żyła w nieświadomości tak jak Ty. \r\nTy chyba też widzisz, że nie zachowuje się zbyt naturalnie, mimo, ze się staram.Bo chyba jednak nie mam prawa wtrącac się w wasze życie. Ale .....No właśnie, jest to cholerne "ale".I nie wiem co mam zrobić z tym, co wiem, a o czym może chciałabyś wiedziec.Tak długo gadałyśmy przez telefon.Powiedziałaś, że chciałabyś, zeby się okazało, że ma kogos, bo wtedy łatwiej by Ci było wyrzucic go do jego Mamy. Ale sama powiedziałas, że to przecież niemozliwe, bo tyle razy go pytałas, a On zaprzeczał.A co miał Ci powiedzieć?Wtedy by była ewidentnie jego wina. A tak zawsze wmawia Tobie, ze się Go czepiasz, jestes wkurzająca, narzekająca i upierdliwa.I dlaczego dałas sobie wmówic, ze On jest tym wspaniałym który by Cię chciał, ze jesteś brzydka, gruba i nieatrakcyjną panną z dzieckiem.Madziu, zrozum to, że samej będzie Ci lepiej. Bo wtedy masz szanse na ułożenie sobie życia, a On nadal bedzie Cie niszczył skoro z Nim zostaniesz.Sama dobrze wiesz, że jest tchórzem... Nie przyzna sie.Bo przeciez to On jest ten wspaniały i robi Ci łaske, ze Cię chce.Przeciez ślubu nie macie....Przecież Oliwia sama czuje co się dzieje w domu.Przeciez nie możesz byc wciąz upokarzana, wyśmiewana i dręczona.No ile razy wzywałaś noca o pomoc?Ile razy było to, co było, gdy wrócił z jakiejś imprezy?Wiesz, że On przecież pić nie może, bo zachowuje się wtedy jak zachowuje.......Boże, jak ja chciałam, żebysmy były szczęśliwe....Spełniło się w 50% - ja mam szczęście, ale Ty niestey nie....I boli mnie serce gdy słucham co On innym mówi, jak słysze gdy płaczesz.....I naprawde jest mi źle, że pomóc Ci nie moge..Bo jak?Ale cieszę się, ze zgodziłas sie na wizyte u psychologa. Czyli jest nadzieja, że może to choć trochę Ci pomoże.I nie pozwole Ci sie z tego wycofac.Może przyjdzie dzień, gdy powiem Ci to wszystko w oczy.Przedstawie Ci dowody i powiem kto jeszcze wiedział o wszystkim.Wkurza mnie jego bezczelność, jest taki pewien, ze nikt Ci nic nie powie.No i racje ma, świnia ....Więc chyba nadal pozostane przy modlitwach za to, byś była szczęśliwa.Tylko kiedy Bóg mnie wysłucha i zlituje się nad Toba i Oliwią?I wybacz, jeżeli wolałabyś to wiedzieć dziś, a ja milczę.Ale obiecałam mężowi......Na tym kończę.ŻABA trzymaj się i wybacz mi milczenie .... - "M....M......" (pamiętasz tą ksywę? :)- to były cudowne czasy... Cudowne jeszcze nadejdą, w końcu ktoś mnie tam u góry wysłucha?) czyli Twoja Asia" hm..... może mi lepiej?A moze jednak głupio, ze tak sobie pisze durnowata a nie robię nic......Pomyślę jescze raz o wszystkim, przy zmywaniu naczyń...Dzięki za to forum...Bo nie wiem komu miałąbym to powiedzieć.....- SiuniaPs. sorry, ze chaotycznie , ale spieszyłam się bardzo, bo mój Sławciu zaarz wróci. Chyba by mi urwał JAJA ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: Siunia Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 22.08.02, 21:43
      hm.......przemyślałam to.Głupi post, sorry za żale.Teraz mi naprawdę głupio....- Siunia
    • Gość: akacha Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 22.08.02, 21:58
      siunia, poryczałam się, bardzo cię lubię i nie chciałabym ,żebyś tak się zamartwiała w Twiom stanie...pamiętasz mój pist o przyjaciółce? A miałam jeszcze jedną... jakieś dwa lata temu - podobny problem nie umiałam powiedzieć i pomóc...cały czas są razem, tylko my razm nie jesteśmy, bo powiedziałam, co wiem i co widziałam.hmmm ciężkie te nasze babskie wybory, solidarność "jajników" czasem nie popłaca, ja w imię wydaje się takiej solidarności straciłam przyjaciółkę a ona nadal cierpi - wiem to napewno od naszych wspólnych znajomych.zrobisz jak uważasz, to moje osobiste doświadczenia.pozdrawiam i dbaj o siebiekacha
      • Gość: Siunia Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 22.08.02, 22:23
        No właśnie .....dlatego milczę..Bo gdyby doszło do tragedii, to kto jej inny pomoże jak nie ja?Ona przez niego straciła naprawde wielu znajomychW zasadzie jestem tylko jaWięc jak będę milczec, to w razie czego będe jej mogła pomóc inaczej, prawda?Ale rozmawiałam z Nia przez telefon, juz prawie jej powiedziałam, prawie ....I miałam takie cisnienie, że musiałam cos zrobic ....Gdyby nie to, że jestem teraz sama w domu ( jeszcze Sławciu nie wrócił) to nie wiem czy bym nie poszła do niej teraqz (ona teraz tez sama z małą siedzi) i może bym jej powiedziała.Wiem, ze jednak nie moge ..Ale ostatnio mam mnaprawde stresujące dni i już nie dałam rady .... Musiałam coś zrobic, to napisałąm sobie post.I tak naprawde nie o rady mi chodzi, bo wiem, że jednak nie powiem... Tylko musiałam wyrzucic z siebie ten żal, do życia chyba....że tak głupio się niektórym układa.A sama wiesz, bo Ci mówiłam, że jednak stres miałam przez kilka ostatnich dni...Ale będzie OK.Jutro skrobne Ci kilka słów, bo teraz idę sie wykąpac i może zasne.Nawet wydawało mi sie kilka dni temu, że jakby "motylki" w brzuszku. :) tylko czy to nie za wcześnie?A przez te stresy to juz fasolka ani drgnie, chyba ze strachu ;)Idę poodpoczywac, wtulic sie w Wikunie i pogłaskac fasolke przez brzuszek :)Dobranoc :)- Siunia
        • Gość: sylwias Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 10:58
          A ja nie płaczę nad twoim postem tylko zastanawiam się dlaczego, skoro jest twoją przyjaciółką, nie porozmawiasz z nią? Dlaczego tak długo pozwalasz na jej upokorzenie? Od kogo jak od kogo ale chyba od przyjaciółki należy oczekiwać szczerości, nawet a może szczególnie w tak trudnej sytuacji. Kto ma jej powiedzieć gorzką prawdę jeśli właśnie nie ty? I kto zrobi to lepiej, znając ją tak dobrze? Pewnie wiesz jak reaguje w trudnych sytuacjach, czy potrzebna jej będzie pomoc psychologa, czy poradzi sobie z tym sama, czy trzeba wysłać ją do rodziny czy może trzeba będzie wyciągnąć ją z dołka? Tylko czemu tak długo zwlekasz?
          • Gość: magdako Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 14:09
            ja uważam tak samo jak sylwiaprzyjaciel to przyjaciel, a ty pozwalasz jej cierpieć i życ w niewiedzyna miejscu twojej przyjaciółki miałabym wielki żal do ciebie gdybym sie zorientowała że o wszystkim wiedziałaś i milczałaśnie rozumiem też tego, ze obiecałaś mężowi milczec bo pracuje razem z tym draniemwięc milczysz solidarnie i chronisz drania, a twoja najlepsza przyjaciółka cierpi ??!!nie rozumiem..........ja bym pomogła tej biednej dziewczynie pozbyć sie tego gnojkano ale decyzja należy do ciebiepozdrawiam serdeczniemagda
    • Gość: Iw Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 06:43
      Siunia, kochanie, popłakałam się. Naprawdę nic nie można zrobić?? Ja widzę to trochę inaczej niż Ty. Przecież on ją niszczy!! To nie jest miłość tylko ... sama nie wiem co. Poruszyło mnie to co napisałaś. Może nie powinnam odpowiadać na ten post, dawać Ci rad, wtrącać się. Ale wyobrażam sobie, jaki to ból, nie być w stanie pomóc komuś, kogo kochasz.Czy naprawdę nie ma żadnego sposobu żeby naprowadzić ją na jakiś trop, tak żeby sama poznała prawdę? Jak wyobrażasz sobie jej dalsze życie z kimś takim? Wiem że przeszkodą jest Twój mąż i tak jak Ty miałabym problem z przeciwstawieniem się mu w ten sposób. A co On myśli na ten temat? Na temat przyjaźni (?) z człowiekiem, który w ten sposób niszczy podobno najbliższą mu osobę?? Nie ma wyrzutów sumienia? Uważa, że to w porządku? Przecież on ja zniszczy!!!! A dziecko?Boże, Kotku, tak Ci współczuję. Tym bardziej, że w takim stanie (ciąża) nie powinnaś się w ten sposób stresować. Może to wszystko co napisałam jest bardzo chaotyczne, ale pamiętaj, że jestem z Tobą. Jeśli będę mogła w jakiś sposób pomóc lub będziesz chciała pogadać - zapraszam na priva.Pozdrawiam, buziaki dla brzuchalka i starszej pociechy,Iwona (iwka)
    • Gość: Gooh Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 07:45
      Siunia...przykro mi z powodu twoich zmartwień...a one sa starszne... to nie jest prosta sprawa...wolę nie pisać na forum szczegółów, ale ...postapiłabym ciut inaczej niż Ty... (teraz dopiero to wiem...) jełśi będziesz chciaął pogadac - napisz ...pozdrawiam gorąco i nie denerwuj sięGooh
    • Gość: ez Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 07:53
      Ja też nie powiedziałam choć gryzłam się długo no i rozstali się. Nigdy nie powiedziała mi, że ma o to pretensję choć pewnie ma, ale nie umiałam.Teraz jest szczęśliwa z innym, ale na szczęście dziecka tam nie było. A może twoja przyjaciółka to wszystko wie tylko chce tego nie widzieć. Kto wie.
    • Gość: ewaewa Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 07:57
      Bardzo Ci wspolczuje Siuniu. Mam nadzieje, ze te wszystkie zmartwienia nie przyslonia Ci szczescia, ktore masz. Pamietaj tez o sobie i swoich dzieciaczkach. Dlaczego ten facet sam nie zostawi Twojej przyjaciolki? Przeciez ma inna kobiete? Moze najlepiej byloby porozmawiac z nim? Powiedz mu, ze jesli on sam sie nie ujawni i dalej bedzie tak zyl, to Ty jej to powiesz. Zaszantazuj go! (Jesli tak duzo osob o nim wie, to niekoniecznie ta wiadomosc musial Ci przekazac Twoj maz, prawda?) Najlepiej, zeby ona dowiedziala sie wlasnie od niego...Ona musi sie dowiedziec, pomysl jak to zrobic. Zycie w takiej nieswiadomosci nie doprowadzi do niczego dobrego. Gdyby byla jeszcze szansa, ze on sie zmieni, to tak. Ale jesli nawet ten jego zwiazek z kochanka nie prztrwa, to znajdzie sobie jakas inna. Ratuj ja! Jestescie przeciez przyjaciolkami!I koniecznie pisz co sie dzieje, martwie sie i o nia i o Ciebie.PozdrawiamEWA
    • Gość: eBeata Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 09:13
      Podpisuję się pod wszystkimi postami, więc nie bedę pisała tego samego.Nie powinno się wtrącać w czyjeś życie. Ale jeżeli ktoś jest krzywdzony, molestowany psychicznie ...?Ta przyjaciółka tak samo może mieć potem pretensje do Ciebie, że wszyscy wiedzieli, przez tyle czasu a Ty nic jej nie mówiłaś. Mogła stracić mniej czasu i zdrowia gdyby wiedziała wcześniej. Z tego co widzę to ona i tak myśli o odejściu. Przed tym krokiem powstrzymuje ją strach, czy uczucie?Sama nie wiem co bym zrobiła. Po wszystkim może się rozstaną.Przyjaciółka ułoży sobie życie i będzie szczęśliwa.Nie ułoży jej się i będzie miała żal, że odeszła.Może zostaną razem i będą szczęśliwi.Może zostaną razem, a on znowu znajdzie sobie kolejną babeczkę, tylko tym razem będzie ostrożniejszy.Nigdy nie wiemy jak będzie i dlatego trudno podjąć decyzję.Nie wiem co Tobie poradzić.Może faktycznie porozmawiaj z jej mężem? Nie musi wiedzieć, skąd wiesz - skoro wiele osób wie.Może porozmawiaj z psychologiem do którego ma się udać przyjaciółka.Może powiedz jej, że dotarła do Ciebie plotka, rzekomo mąż ją zdradza. I że jak chce to dowiesz się czegoś więcej, ale to może być tylko plotka. Zobacz jaka będzie jej reakcja. Może od takiej rozmowy zacznie się wyjaśnienie sprawy?Myślałam jeszcze o liście Życzliwego. Ale to mogłoby raczej bardziej pogorszyć sprawę.A może zacząć od pieniędzy znikających z konta? Czy ona poprosiła o wyjaśnienia? Któraś z mam spytała się wcześniej "Dlaczego on nie odejdzie?"1. Bo mu wygodnie.2. Nie wiadomo czy tamta kobieta chciałaby mieć go na codzień z praniem, prasowaniem. /nawet nie wiadomo co wie o jego rodzinie?/.3. Bo boi się decyzji i nowego życia.4. Bo jest tchórzem i egoistą.Ona się męczy, Ty się męczysz a Drań korzysta. Coś nie tak.Może ktoś na forum poda rozwiązanie...PozdrawiamBeata
      • Gość: myszka Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 10:13
        Skoro panowie pracują razem, to niby czemu z tego nie skorzystać? Wystarczy systematycznie zaznaczać różnicę w sposobie spędzania czasu jednego i drugiego pana. Jeden na obowiązkowych "nartach" drugiego firma nie wzywała. Jeden zostaje po godzinach, drugi nie musi. No chyba sama też ma oczy i rozum.Pewnie lepiej by jej było samej, ale mówienie w oczy jest faktycznie ryzykowne. Kiedy zda sobie sprawę, ilu ludzi i jak długo się z niej śmiało, będzie miała pretensje na 100%. Będzie dla własnego zdrowia psychicznego próbowała znaleść jakiegoś kozła ofiarnego. Ona musi do tego sama dojść. Tak sobie właśnie myślęGocha
    • Gość: Kryszka Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 10:07
      Bardzo trudna sytuacja.Twoja przyjaciółka może ciągle ma nadzieję, że sytuacja się zmieni, może domyśla się, że ten facet jest z kimś innym, ale chce dać jeszcze szansę swojemu związkowi... Można tak gdybać ...Moim zdaniem rozwiązaniem jest szczera rozmowa Magdy z psychologiem, terapia, które pomoże odpowiedzieć Twojej przyjaciółce na pytania podstawowe: jak się czuje w tym związku? co zrobić aby zmienić tę niezdrową sytuację. Dobry psycholog naprowadzi ją na odpowiedzi, pozwoli pozbyć się wszelkich złudzeń i podjąć odważną decyzję. Pozwoli odnaleźć poczucie własnej wartości. Podkreślam: dobry psycholog. Też kiedyś korzystałam z takiej pomocy.Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, jeśli masz siły, bądź blisko Twojej przyjaciółki. ona będzie z pewnością potrzebować Twojego wsparcia.
    • Gość: feratu Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 10:12
      Kochana.. Twoje słowa przepełniły moje serce wielkim smutkiem, żalem :-( Tak mi przykro, że musisz patrzeć na to jak ktoś rujnuję Twoją przyjaciółkę, jak ją niszczy :-( Jej mężczyzna jest toksycznym człowiekiem!!! Asiu, od takich ludzi należy jak najdalej uciekać, ponieważ prędzej, czy później zabiją w Nas resztkę godności i nadziei!!! Kochana, nie możesz do tego dopuścić, nie możesz, szczególnie, że znasz prawdę!!! Tyle razem przeżyłyście, tyle wspólnych chwil pełnych radości i smutków, tyle wspomnień, to właśnie za te wszystkie wspólne lata, jesteś jej winna szczerość!!! Czyż nie tego oczekiwałabyś od niej, gdybyś sama znalazła się w takiej sytuacji? Kochana spróbuj się przemóc i z nią porozmawiać, powiedzieć jej prawdę. To w czym teraz tkwi to zakłamanie, nie można tak żyć, bo to przestaje być z czasem życie. Przemyśl to, bo przyjaźń jest szczerością, bez niej nie można mówić o prawdziwej przyjaźni. Niestety!!!Wiem o czym piszę, bo straciłam najwspanialszego człowieka na świecie! Moją bratnią duszę! Wszystko przez własny strach, niedojrzałość oraz przez to, że kierowałam się zasadą, że jak się w coś wmieszam między dwojgiem ludzi, a oni się dogadają, to ja zostanę na końcu winna! Jaka byłam głupia i naiwna, tak myśląc.. Zabrakło mi odwagi, by pójść i powiedzieć mu prostu w oczy jak jest, co się dzieje.. Był takim moim małym skarbem.. Piszę był, bo już od dawna go nie ma w moim życiu :-( Mój brak szczerości i zawód z mojej strony był dla niego ostatnim kopniakiem.. Asiu, jestem z Tobą, trzymaj się dzielnie i zastanów się bez zbędnych emocji, kim ona dla Ciebie jest? Jest Twoją prawdziwą przyjaciółką? Jeżeli jest, to czyż nie warto powiedzieć jej prawdy, dla jej spokoju, szczęścia nawet jeśli miałabyś ją przez to stracić? To jest trudny wybór, mi kiedyś zabrakło odwagi.. Tobie jej życzę z całego serca.. Bądź dzielna.. i pamiętaj, że prawdziwa przyjaźń dopuszcza powroty :-)Feratu :-)
    • Gość: Aari Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 10:24
      Siunia ... kotku a nie ma nikogo innego , kto by mógł jej o tym powiedzieć ???? Rany nie pozwólcie mu jej niszczyć ...Ja rozumiem Twoje dylematy ... rozumiem dlaczego nie możesz jej powiedzić prosto w oczy .. rozumiem ...ale znajdźcie kogos kto jej powie - przeciez nie musi to być ktoś bliski ...albo ... namó ją do odejścia od niego ...bez tego. Czy picie i bicie to nie jest wystarczający powód ??? Dla mnie jest i nie ma tu ani odrobinki jej winy.Ona nie jest głupia i to nie jest jej wina ..Całą winę ponosi ten kretyn - wytłumacz jej to może.Nie denerwuj się słonko bo się fasolka wzburzy :-))buziakiwioletaps. Jak by co pisz na priva .... jeśli mogę chętnie Ci pomogę.
    • Gość: Monika_M Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 10:26
      Jejku Siunia!Przeczytałam to jak własną historię sprzed 5 lat. Coś takiego spotkało też moją przyjaciółkę, tylko, że nie była mężatką i bez dziecka. Wiedziałam o zdradach jej faceta, o jego wyjazdach do innej dziewczyny. I też nie wiedziałam co zrobić. Chciałam jej powiedzieć, ale najpierw wybadałam teren czy ona wogóle chciałaby o tym wiedzieć. Okazało się, że wolałaby nie wiedzieć gdyby jej facet ją zdradzał. Więc zamilkłam, ale powiedział jej ktoś inny. Stał się jej wrogiem publicznym nr 1, a z facetem, który puszcza ją kantem przy każdej pierwszej okazji jest nadal. Dzisiaj nie jestem już jej przyjaciółką, bo .... mi się dobrze ułożyło życie a Ona nadal marzy o mężu i dziecku. Jest tyle podobieństw między naszymi przyjaciólkami, że szok!!!!!Moja też zawsze się odchudzała, schudła dla niego 25 kg zrobiła się szkieletem, a on na to, że on woli pulchniejsze koleżanki, ale za laskami się ogląda. Z tego co napisałaś jest tyle znaków na niebie i ziemi wskazujących na zdradę jej faceta, a ona tego nie widzi - to znaczy, że nie chce widzieć!!!! Twój mąż i jej facet pracują razem czy ona nie widzi, że Twój mąż nie wyjeżdża na każdy weekend? (tego nie wiem, tak przypuszczam ;) ), że ma urlop. Jak godzi się na to, że w każdy weekend jej faceta nie ma w domu?Moim zdaniem, Ona nie chce wiedzieć!!Jest mi szkoda naszych przyjaciółek, bo są tak uzależnione od tych związków, że boją się to przerwać, a poza tym chyba mają obydwie niskie poczucie własnej wartości właśnie przez tych facetów.PozdrawiamMonikaP.S. Jakbyś chciała pogadać to pisz na priva o ile Twoje dzidzie ;) pozwolą Ci siedzieć przy komputerze.
      • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 11:35
        Siuniu slonko. To jest dopiero test waszej przyjazni. Nie te wina i papierosy, nawet nie te proszki do pieczenia...Jak widac wilu drani chodzi po swiecie bo i moja przyjaciolka trafila na jednego. Dopoki ja tracal- mowilam tylko ze tak nie wolno, ze nie powinna mu pozwolic itd. Ale zobaczylam go z inna. W pozie niedwuznacznej. I wtedy juz nie moglam milczec- moze dlatego ze jestem wybuchowa.Gryzlam sie z tym - co zrobic, ale w koncu wypilam dwie setki i powiedzialam jej- moim zdaniem on cie zdradza. Widzialam go i nie wiem co on ci powie, nie wiem co zdrobisz z ta wiedza. Mozesz mnie znienawidzic za to. Mozesz mnie wyrzucic z domu i wiecej nie przyjde. Ale wiedz ze jesli w jakis sposob potwierdzisz moje slowa, jesli zdecydujesz sie odejsc- to zawsze masz zarezerwowane u mnie kat na podlodze i kat w sercu.Dlugo miala do mnie zal, ale jednoczesnie odkryla jego male klamstwa ktorych bylo coraz wiecej i byly coraz wieksze. I chociaz nie zadzwonila gdy odchodzila- to zadzwonila wkrotce potem. I od tej pory nasza przyjazn jest silniejsza. Czasami sa potrzebne ostre ciecia i bolesne slowa. Jej bylo to potrzebne. Spotkala fantastycznego faceta, wyjechala do Anglii- teraz u niej pomieszkuje moj maz. Wiem jedno- ja chcialabym wiedziec. Byc moze zniszczyloby to mnie. Byc moze przyjazn by nie przetrwala. Ale mialabym na czym budowac- jasna sytuacje.....Zycze ci siuniu madrych wyborow.
        • Gość: 1999 Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 26.08.02, 07:25
          Siunia no wiesz jako nieukrywana i walcząca feministaka- przynajminiej na tym forum pozwalasz aby facet dołował ci koleżankę? Decyzja zawsze będzie jej ale powinna znać prawdę i na niej budować. Taki związek jest toksyczny dla niej i będzie ją niszczył coraz bardziej!
    • Gość: Ika Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 11:37
      Siuńka......Dopiero dziś przeczytałam na spokojnie Twój post (wczoraj balowaliśmy u cyberów, wprawdzie cicho, bo dzieci spały za ścianą, ale jednak na tyle wesoło, że nie mogłam się skupić na kompie ;) ). Siunia.... musi Ci być straszne z tymi dylematami! Ale ja bym się nie wahała. Obiecałaś Sławkowi???? Pogadaj z nim. Powiedz mu, jak się z tym czujesz. To Twoja przyjaciółka!!! A myślisz, że faceci milczeliby, w podobnej sytuacji??? Solidarność plemników silniejsza jest od solidarności jajników i to jest nasza wina. Zmieńmy to.Twoje stresy nie wpływają dobrze na Fasolkę.Siunia... ja powiedziałabym Sławkowi, że nie mogę dłużej oszukiwać przyjaciółki udając, że nic nie wiem. I żeby sobie pogadał z kolegą i powiedział mu, że albo pogada z Magdą i wszystko jej powie, albo Ty to zrobisz.Ja od przyjaciółki oczekiwałabym szczerości. Nawet przykrej i bolesnej, ale czy nie bardziej bolesne jest być oszukiwaną...? Powinna wiedzieć.Ale to tylko moje zdanie.....
      • Gość: ewaewa Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 13:37
        Siunia, a co jej powiesz, jak ona juz sie dowie o wszystkim i zapyta czemu nie dowiedziala sie tego od ciebie? Czemy jej nie powiedzialas prawdy i pozwolilas tak krzywdzic?Myslisz, ze po tym, jak sie dowie, ze to zatailas, bedzie nadal Twoja przyjaciolka?Ja zawsze wsciekalam sie na moja przyjaciolke, jak umawiala sie ze mna na szczera rozmowe i mowila mi, ze moj facet to mnie zle traktuje, ze mnie obraza przy wszystkich i ze mnie ciagle gasi, strofuje i doluje. Za kazdym razem tak jej nienawidzilam, ze bym ja udusila. I oczywiscie uwazalam ze to nie prawda. Potem nie chcialam sie za bardzo z nia widywac. Ale zaczynalam inaczej patrzec na mojego chlopaka. I powoli przyznawac jej (nigdy na glos!) racje. No i walczylam z tym. Za kazdym razem jak mi to mowila, dzialalo to na mnie jak plachta na byka, ale popychalo do dzialania. Teraz jestem zona tego chlopaka i nie traktuje on mnie juz tak, jak kiedys, bo sobie na to nie pozwolilam. A z moja przyjaciolka przyjaznie sie juz prawie 10 lat i na pewno bedzie tak dalej. I jestem jej wdzieczna za te slowa goryczy, bo dzieki nim stanelam na nogi i poznalam swoja wartosc. I wiem, ze zrobila to tylko dla mojego dobra, I ciesze sie, ze sie o mnie martwi!
    • Gość: lea Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 23.08.02, 23:25
      Siunia - kochanie..męczysz siebie i męczy się ona...powiedz jej siunia, powiedz, będzie się miała do kogo przytulić...trzymaj sie papa -lea
    • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 24.08.02, 09:22
      Siunia, kochanie!Taki problem przerósłby nawet przysłowiowego "babo-chłopa". Podziwiam Cię za lojalność - nie tylko wobec męża ale i wobec przyjaciółki. Tak, tak, myślę, że ona naprawdę chciałaby z nim być i ta prawda mogłaby nieźle ją dotknąć. Bo może chłop zrozumie, wróci - a ona nieświadomie będzie mogła na nowo wić gniazdko. Ale nie wiem, czy będzie na tyle silna, żeby przyjąć tą okrutną prawdę...Siunia! Zostaw sprawy swojemu biegowi - jesteś w ciąży i sama musisz dbać o siebie. Nie zamartwiaj się wszystkim!!!Magda :hello:
      • Gość: Magda_76 Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 24.08.02, 10:48
        Ja niestety zgodzę się z dziewczynami, które pisały o tym, żebyś powiedziała swojej przyjaciółce prawdę. Siuniu, jaką jesteś przyjaciółką, bez prawdy? Nieprawdziwą? Sama chciałabyś, żeby się znalazła osoba, która by Ci powiedziała o czymś takim? Bądź sprawiedliwa. Megi.
        • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 24.08.02, 12:06
          Ja nie jestem za ukrywaniem prawdy. Nie wiem tylko, co w tej sytuacji byłoby najlepsze. Nie znam Magdy, ale poznałam nieco Siunię i boję się, czy będąc w ciąży dobrym będzie TERAZ rozwiązywnie tej sprawy. Po prostu nie wiem, a sercem jestem z Siunią i jej problemem i wiele dałabym, żeby jej pomóc...Magda :hello:
          • Gość: sylwias Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 26.08.02, 07:47
            Ale na takie sprawy nigdy nie ma "właściwego" czasu. Nawet jeśli przyjaciółka Siuni nie chce znać prawdy, chce być z tym człowiekiem i żyć w takiej sytuacji to niech to będzie jej wybór. Niech ma możliwość sama zadecydowania o tym. Przyjaciele nie są od poklepywania się po pleckach i wspólnego imprezowania, ale od prawdy i gorzkich czasem słów.
    • Gość: KasiaRybkaa Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 26.08.02, 18:42
      Siuniu Kochana, to piekny post.......klawiature zrosilam lzami.Zgadzam sie z postem Gosi wiecznie mlodej, mysle,ze powinnas jej powiedziec,nie pozwól juz dluzej na jej meczarnie i na jego samowole.Napewno nie bedzie to latwe, ale jesli to Twoja najlepsza przyjaciólka, jestes jej winna prawde, najgorsza, ale prawde.Trzymaj sie cieplutko.....Kasia.
    • Gość: Siunia Nowe wieści IP: *.* 29.08.02, 13:52
      Kochane, jestem zaskoczona, że tak wiele odpowiedziało.O tyle jestem zaskoczona, że pisałam to naprawde dla samej siebie, nie dla chęci poznania Waszej opinii czy rady.Ale bardzo Wam dziękuję.Jeszcze nie czytałam, ale w wolnej chwili napewno to uczynię.Narazie napisze Wam co nowego.Otóż po wielu rozmyslaniach doszłam do wniosku, że Magda jednak wiedziec nie chce. Dobrze jej z tym, że nie wie.Przez te kilka dni rozmawiałysmy łącznie dwa razy (dziś był drugi raz, ale o tym później). Bardzo wyraźnie sugerowałam pewne rzeczy, jednak Magda mówi otwarcie i wprost:" On napewno nikogo nie ma, bo czuje to i wiem. W końcu by wpadł, bo pytałam go już tyle razy i naciskałam, nawet robiłam podchody rózne i gdyby kogos miał, to by w końcu się wygadał lub wydał w inny sposób. On poprostu zapomina o sobie, o nas, tylko praca dla Niego najważniejsza"No i jak tu z taką gadać?Zatem postanowiłam jeszcze chwile poczekać z jakim kolwiek krokiem. Muszę przemyslec wszystko jeszcze raz i przeanalizować. Bo przyszło mi do głowy, że chyba nie mam prawa bawić się w "Pana Boga" i decydowac za Nią co jest dla Niej najlepsze.Bo skąd ja to mogę wiedzieć?A może ona jest poprostu tzw. "urodzoną ofiarą", że tak naprawdę, w głębi duszy Ona "potrzebuje" takiego traktowania?No nie wiem sama, nie siedze w jej głowie.Ale dzisiejsza rozmowa utwierdziła mnie w przekonaniu, ze jednak dobrze, że jak narazie nie zrobiłam nic.Dziś Magda zaskoczyłą mnie, bo nie powiedziała wczesniej, że to dziś, ale była u psychiatry.Ten skierował ją do (ponoć) dobrego psychologa.Już nawet do niego dzwoniła i umówiła sie na wizytę.Magda postanowiłą, że po raz ostatni postara się naprawić i uzdrowic ich związek, dla Oliwii (to ich córka). A ja myslę również, że nie tylko dla Małej ale i dla samej siebie. Magda wciąż powtarza jak bardzo Go kocha i , że nie wyobraża sobie życia bez Niego.Smutne to, ale prawdziwe.Postanowiła iść na wizyte do psychologa razem z Nim. Chce Go namówić na wspólne wizyty. Stwierdziła, że jak się zgodzi, to znaczy, że zależy mu na tym, by wszystko się ułożyło, a jkak nie, to znaczy, że nie zależy mu na tym.Tylko czy zgoda na wozyte u psychologa może być wyznacznikiem?.Ech, już cała jestem głupia, ja sama.Ale wiem, jaki będzie mój nastepny krok.Za jakis czas Was poinformuję.I myslę, że to chyba dobre rozwiązanie :)- SiuniaPs. w wolnej chwili poczytam co napisałyście, pa :)
      • Gość: 220571 Re: Nowe wieści IP: *.* 29.08.02, 19:45
        Piszesz, że koleżanka "chyba nie chce wiedzieć". A może jest na tyle naiwna (w sensie pozytywnym), że wierzy w to, co mówi? Jest przekonana o jego uczciwości. A może faktycznie tak ją to przeraża, że "wypiera" to ze swoich myśli? Kto to wie?Co do psychologa. To bardzo dobrze, że poszła/li. Tam się wszystko wyklaruje. Psycholog pomoże im dojść do ładu z ich związkiem. Idą (a w zasadzie ona idzie) z zamiarem naprawiania, a jak się to skończy? Myślę, że dla Twojej przyjaciółki dobrze - bo ona idzie tam SZCZERZE. A co do jej męża... albo zmądrzeje albo wymięknie. A wtedy wszytko dla niej będzie jasne.Pozdrawiam :hello:
        • Gość: Siunia Re: Nowe wieści IP: *.* 30.08.02, 02:41
          zgadzam się z Toba.Przynajmniej coś sie wyklaruje, jak nie od razu, to za "chwilę"Ja jednak nadal będę obok niej.Cieszę się, ze dała się na to namówić.Bo albo to naprawia, albo może lekarz jej pomoże zakończyc "toksyczny związek"- Siunia
      • Gość: BAJBUS Re: Nowe wieści IP: *.* 29.08.02, 19:50
        Musisz jej powiedzieć.Kiedy odszedł mój mąż twierdząc że robi to dla naszego dobra mojego i córki (uwaga!! cyt." bo jest agentem tajnych służb" i dla naszego bezpieczeństwa musi odejść) ja przez 4 miesiące żyłąm w przekonaniu ze to prawda. Cała rodzina jego i wszyscy znajomi mówili mi że kogoś ma chociaż nikt nie chciał powoiedziec kogo i przedstawić mi jasnych dowodów. Dlatego nie dopuszczałam do siebie nawet takiej myśli. Nasz wspólny przyjaciel u którego leczyłam się po rozsstaniu z mężem wraz ze swoją małżonka bardzo mi w tym okresie pomogli, opiekowali się mną i moją córką. Aż pewnego dnia zaprosiła mnie do siebie koleżanka z pracy mojego byłego męża i powiedziała mi wprost podając jej nazwisko, adres i nr telefonu i że wszyscy wiedzieli a ona mi mówi bo nie moze już patrzec jak wszyscy przedemna to ukrywają. Swoje pierwsze kroki skierrowałam do tych znajomych którzy tak się mną czule zajeli gdy on odszedł i uważałam ich za przyjaciół. Wiedzieli od początku - ale bali się mi powiedzieć bo myśleli ze się bardzo załamie. Mogłam wtedy tylko wyjść i trzasnąć drzwiami. Mam do nich ogromny żal i mimo całej dobroci i szczodrości jaką wtedy od nich otrzymywałam nie umiem już im wybaczyc nosze w sercu żal że pozwolili abym przez tyle czasu karmiła sie złudzeniami ze moze jednak wróci, ze kocha i ze napewno nie ma żadnej innej.Uważam że powinnaś jej powiedzieć. Kiedy się dowie a prędzej czy później tak będzie i spyta czy wiedziałaś co jej odpowiesz?? Przyjaźń rządzi sie swoimi prawami i nawet mąż nie powinien być tu dla ciebie przeszkodą w tym aby jej powiedzieć. Pomyśl czy ty chciałabys w odwrotnej sytuacji aby ona ci powiedziała że twój mąż ma kochankę czy wolałabyś aby milczała i pozwalała ci życ w fikcyjnym świecie złudzeń.Takie moje zdanie.OdwagiPozdrawiam Marzena
        • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Nowe wieści IP: *.* 29.08.02, 20:12
          MAMA TRÓJKI napisała/ł:> Pomyśl czy ty chciałabys w odwrotnej sytuacji aby ona ci powiedziała że twój mąż ma kochankę czy wolałabyś aby milczała i pozwalała ci życ w fikcyjnym świecie złudzeń.Bajbusku! Wiesz, ja też mam na imię Magda i widzę jakieś powiązanie między osobami o tym samym imieniu ;). Ja też zauważam u siebie fakt, że pewnych złych rzeczy się domyślam, ale nie dopuszczam ich do siebie i chyba nie chciałabym o nich wiedzieć. I tak myślę, że tamta Magda też podobnie czuje. Może Siunia, może Ty /bo raczej silne z Was kobity ;)/ chciałabyście znać prawdę, ale tak czuję w majtkach ;) że tamta dziewczyna woli o tym nie wiedzieć. I może niech tak - przynajmniej na razie - zostanie...Magda :hello:
    • Gość: Siunia Do BAJBUSA i innych, które ....... IP: *.* 30.08.02, 02:56
      ............ uważają mnie za złą przyjaciółkę.Macie prawo nazwać mnie nawet świnią i osobą nieszczerą.Jednak ta sytuacja nie jest taka prosta jak Wam się wydaje.Nie wszystko jest białe lub czarne. Wyobrażcie sobie, że są też rózne odcienie szarości, ba .... nawet inne kolory ;)Sprawa byłaby dużo prostsza, gdyby nie to, ze:1. pytajac męża o pewne rzeczy wprost, czyli wyciagając od niego informacje a raczej potwierdzenia moich podejrzeń (a szybko kojarze fakty - mam detektywistycznego nosa ;) ) dałam mu słowo, ze Magda sie o tym nie dowie. Wtedy uważałam, ze uda mi sie pokierowac Nia tak, że "sama" dojdzie do wszystkiego.2. Jeżeli powiem jej wprost, mimo danego słowa mojemu mężowi, a oczywiste jest, że w tej sytuacji Ona powie swojemu skąd wszystko wie, mój mąż może stracic pracę.Więc jeżeli na szali z jednej strony stawiam rodzinę a na drugiej koleżankę, to nie jednak wybiorę dobro rodziny.Ja nie pracuje, jestesmy na utrzymaniu mojego męża. No ale skoro Wy wybrałybyście przyjażń kosztem rodziny, to podziwiam. Bo ja jednak stawiam na rodzinę.A jak jest na rynku pracy to każda z Was wie.I nie musicie pisać "niech mąż szuka innej pracy".Szuka, szuka. Szkoda tylko, że jak narazie dostaje odpowiedzi, że jego c.v. zostanie umieszczona w bazie danych i jakby co to się zgłoszą, lub poprostu dziekują za odpowiedź, ale ...Czy nadal jest to takie dla Was proste?I wcale nie oznacza to, że nie zrobię nic, by wydać tego drania. Tylko muszę to zrobić "z głową". Widocznie to ja tylko jestem osobą "problemową", bo dla mnie łatwe to nie jest.Mam nawet świadomość, że jak nie postapie, to zawsze będzie dla kogos to złe. trzeba tylko znależć sposób, by zło było jak najmniejsze, dla jak najmniejszej liczby osób.- Siunia ( świnia - nieszczera przyjaciółka)
      • Gość: Trinity Re: Do BAJBUSA i innych, które ....... IP: *.* 30.08.02, 05:41
        Siunia, nie tlumacz sie... Ja rozumiem Twoje rozterki, nie wiesz czy masz prawo sie wtracac....Najwazniejsze zebys jasno wiedziala czy chcesz zeby ona znala prawde. Jesli stwierdzisz ze tak (a przypuszczam ze tak jest) to przekazanie jej tych informacji z ZADEN sposib nie bedzie lekkie, moze nie musisz jej tego powiedziec sama wprost. Jaka ona jest, jak zareagowalaby na list, anonim? Moze jeszcze jest inny sposob zeby sie dowiedziala? Przeciez chwila poznania prawdy to moment, potem jeszcze przed nia zycie z ta prawda, a wtedy: od czego ma sie przyjaciol? Wiec reasumujac: ona pozna prawde, maz nie bedzie czul sie zagrozony o strate pracy. Nie wiem czy to dobrze wymyslilam czy do kitu, ale cos trzeba zrobic, bo taki zwiazek twojej kolezanki jest destrukcyjny dla jej duszy i leczenie sie z czyjegos klamstwa jest bolesne i dlugotrwale
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Do BAJBUSA i innych, które ....... - uparta ja :) IP: *.* 30.08.02, 07:55
        A ja uparcie twierdzę, że wszystko wskazuje na to, że ta Magda nie chce znać prawdy. Siunia - mądra kobieta - ma też na pewno niegłupią przyjaciółkę. Tej nie układa się w małżeństwie i facet ją zaniedbuje. Pierwsza myśl to ta, ze ją zdradza. No i wiadomo, że on się do tego nie przyzna. Więc jeśli ta dziewczyna uparcie twierdzi, że mąż nie ma żadnego romansu to znaczy, że w rzeczywistośći po prostu NIE CHCE O NIM WIRDZIEĆ! Tak ja to widzę. Woli nie wiedzieć, przeczekać, porozmawiać z psychologiem - moze uratuje związek, bez potwierdzenia faktu /czego się raczej domyśla/, że facet ją zdradza. Tak jej łatwiej.Sama nie wiem, ale tak to czuję...Siunia! Jesteś wspaniałą przyjaciółką. Nie myślisz o tym, czy Ty byś chciała wiedzieć o zdradzie na miejscu Magdy. Każdy jest inny, a Ty znasz ją na tyle, że wiesz co dla niej najlepsze - i chyba intuicyjnie milczysz...Magda :hello:P.S. Odezwij się do mnie!!!
      • Gość: BAJBUS Re: Do Siuni IP: *.* 30.08.02, 20:51
        Wszytskie epitety jakie uzyłaś wobec siebie a post kierując do mnie odebrałam jako żal do mnie że ja w taki włąsnie sposób ciebie postrzegam. Bardzo się myliśż. Poprostu ja wolałabym wiedziec - patrząc z perspektywy czasu i ja jako przyjaciółka powiedziałabym. Natomiast inną sparwą jest sytuacja twojego męża i powiązania w pracy. Tutaj raczej nie ryzykowałabym. Przynaje sprawa nie jest łatwa, jest bardzo trudna i rozumiem jak bardzo się gryziesz co robić? Bądź poprostu przy niej i wspieraj ją w tym co robi i zdecyduje. Źle wywnioskowałaś z mojego postu. Ja bym powiedziała bo takie rzeczy jak się dzieją działają na mnie jak płachta na byka, moja impulsywnośc i emocje spowodowałyby że nie myślałabym o konsekwencjach swojego czynu ( w tym wypadku o reakcji szefa mężą) Chociaż może... nie wiemNajpiekniejsze jest dla mnie to że tak bardzo martwisz śię całą ta sytuacja i tak bardzo chcesz jej pomóc ale nie wiesz jak... To zaprząta twoje mysli i nie daje spokoju a to oznacza że napewno jestes wspaniałą jej przyjaciółką. Co kolwiek nie zrobisz zrobisz dobrze bo w jeden i drugiej opcji nie możesz przewidziec końca tej smutnej historii a on może bardzo zaskoczyć.Dla mnie temat zdrady to temat który bardzo mnie boli. Bo przeszłam to. Jak słysze o zdradach, małym skoku na bok, małej niewinnej przygodzie, a póxniej zapominaniu i wybaczaniu - ja poprostu nie umiałabym z tym żyć. I nie mogłabym żyć z człowiekiem, który w nieważne jajkiej sytuacji (nadmiar alkoholu, problemy w związku) - znalazł sobie odskocznie w stulu jedengo numerku, bądź tygodniowej przygodzie łózkowej tym bardziej gdyby było to coś więcej.Kiedy mój mąż odszedł i wiedziałam już że do innej - po pół roku pozwoliłam mu wrócić bo chciał a ja myślałam ze się uda... Nie udało się wszędzie na każdym kroku dnia i nocy miedzy nami stała ona. Wtedy poprosiłam aby odszedł...Siunia życze ci aby to wszystko jak najszybciej skończyło się dla Twojej przyjaciółki a szczególnie dla ciebie. Nigdy nie będziesz miała pewności czy twój wybór był słusznym bo nie bedziesz znała rozwiązania przy tym drugim.Trzymaj się cieplutko i życze dużo siły. Nie martw się tak, ktos nad tym czuwa i napewno wszystko bedzie dobrze.Marzena
        • Gość: Siunia Re: Do Siuni - Do Bajbusa IP: *.* 30.08.02, 23:11
          Bajbusku, wyczuwam, że chyba uraziłam Cię?Przepraszam, nie miałam takiego zamiaru.A te epitetu to tak na przekór, dla podkreślenia tego, ze nie wszystko jest takie proste, jak sie czasem ludziom z boku wydaje.Nie gniewaj się.A jak narazie to postanowiłam poczekać jeszcze.Magda wiedziec nie chce, ale chce dać mu ostatnią szansę.A skoro chce dac munszansę, to tym bardziej, wiedziec tego napewno "na 100%" nie ppowinna, bo to napewno sprawe jej utrudni.Ale jeżeli u psychologa sprawa się rypnie, to zobaczymy.Tak, czy siak. Będe koło Niej. Bo jak nie ja, to kto?Ona nie ma innych koleżanek - i nie musze dodawac, ze dzięki niemu :(- Siunia
    • Gość: ruda Re: Jest mi coraz trudniej - A ja nie powiedziałam IP: *.* 30.08.02, 08:17
      Zastanawiałm się jakiś czas, czy się w tym wątku wypowiadać, ponieważ moja historia jest troszkę inna, ale może będzie dla Siuni picieszeniem w trudnej sytuacji.Mam przyjaciółke od szkoły podstawowej, która większość liceum była z chłopakiem, na studiach zaczęli planowac wspólną przyszłość (tzn jej studiach, bo on pracował), ona go trochę zaniedbywała, bo trudny pierwszy rok, trudny drugi... No to on spędzał samotnie czas na wsi. Ale jeszcze się postanowili zaręczyć i potem wszystko się przestało układać. Postanowili się na jakiś czas rozstać. W jakiejś lekko histerycznej z nim rozmowie, kiedy przyszedł mi pokazać, że Ania oddała mu pierścionek, a ja wyrzuciłam mojego ówczesnego chłopa za drzwi powiedziałam mu podobno (nie pamiętam tego teraz i nie pamiętałam, gdy mi to przypomniał w jakieś 9 miesięcy po tej rozmowie), żeby sobie znalazł jakąś drobną blondynkę (bo ania jest wysoką sztynką) na odmianę. I otóż po tych 9 miesiącach przylazł do mnie, a właściwie przyjechał do innego miasta powiedzieć mi, że zrobił zgodnie z moim zaleceniem - mimo, że nadal nie rozstał się ostatecznie z narzeczoną, tylko odłożyli datę slubu... znalazł sobie blondyneczkę do łóżka. Ania coś podejrzewała, starała się go kontrolować, bo mi to potem opowiadała, jak czegoś się obawiała, ale jej podejrzenia okazały się BEZPODSTAWNE ! Zatem zostałam obdarzona zaufaniem kolegi faceta mojej przyjaciółki i szlag mnie trafiał, nie wiedziałam, czy mam z tym iść do niej, czy powinna wiedzieć. Bolało jak cholrea, byłam pewna, że i tak może się dowiedzieć, bo to mała mieścina. Ale nie dowiedziała się. Za rok wzięli ślub, a moja spowiedź przed ich ślubem, to było coś najtrudniejszego, musiałam podjąc decyzję, czy powiedzieć, czy zamilknąc na wieki. Ale w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że chcę ją zmierzyć moją miarą. W moim zyciu kłamstwo i zdrada to są rzeczy niedopuszczalne. Stąd ja prosząc Boga o prawdę uzyskałam ją, kiedy mój były mnie zdradzał. Zobaczyłam jeden krótki blon włos na poduszce i już byłam podejrzliwa a następnego dnia znałam prawdę - nieważne jak bolało. Ale z Anią rozmawiałam (taka niby luźna rozmówka przyw inku o zyciu w ogóle w babskim gronie) i wiedziałam, że o jednorazowym wybryku wolałaby nie wiedzieć, gdyby miało to zniszczyć jej miłość do faceta którego kocha, a nie miałoby to konsekwencji. Jej wola. Nie wie do dziś. JA zaś myślę, że dobrze zrobiłam.Ale myślę tak teraz z perspektywy już 5 lat ich małżeństwa, tego jakim on jest mężem, ile razy miała w nim naprawdę wsparcie. Z ostrożnowści w sumie nie podaję różnych szczegółów, bo a nuż jakoś teraz by się o tym dowiedziała. A teraz wiem, że jest to niepotrzebne. On chyba to wymazał z pamięci, jakby nic się nie stało, a ona kochała tylko jego i nie straciła tej miłości. I wiem, że w imię mojej prawdy mogłam Ją zranić. Jej prawda jest przecież inna.Może historia jest trochę inna, ale dla mnie to było trudne doświadczenie, bo ja potrafię sobie podłubać jak to określam w zaropiałej ranie, byle wyleczyć. Ale mnie leczy prawda. Ją ta moja prawda by zabiła. Chociaż kiedy tak nie moga mieć dzieci czasem przemyka mi przez myśl (ale tylko przemyka), że może dlatego, że tamta historia jest niewyjaściona. Ale może przesadzam. Są napradę szczęsliwi i naprawdę się kochają.Siunia, modlę się do Ducha św. o mądrośc dla Ciebie.kasiaPs do MAgdaleny - mam siostrę o tym imieniu, zgadzam się co do charakterystyki, co za magia...
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Jest mi coraz trudniej - A ja nie powiedziałam IP: *.* 30.08.02, 08:30
        ruda napisała/ł:> Ps do MAgdaleny - mam siostrę o tym imieniu, zgadzam się co do charakterystyki, co za magia...Wiesz, ja też się nad tym zaczęłam zastanawiać, kiedy kolejno poznawane Magdy były tak samo nieżyciowe, rozhisteryzowane i pesymistycznie nastawione do wszystkiego jak ja ;). No i wczoraj na placu zabaw - roczna córka koleżanki - Gaba- /jak moja/ wspina się na zjeżdżalnię i sztywnieje w spazmach na widok zabieranego jej wózeczka, którym i tak się nie bawiła, ale był jej :ouch:. I już wiem co moją koleżankę czeka za rok, kiedy mała będzie w wieku mojej Gaby - to sztan nie dziewczyna ;).
      • Gość: Siunia Re: Jest mi coraz trudniej - A ja nie powiedziałam IP: *.* 30.08.02, 09:13
        Ruda, dzieki za słowa otuchy.Ta świadomośc mi pomaga.Bo to tak jak i ja gdzies wyżej napisałam: nie wiem przeciez co dla Niej byłoby najlepsze. Nie jestem Bogiem.A poprostu ciężko mi z tą świadomością.Magda poszła do lekarza, by pomógł jej to wszystko poskładac.Więc skoro chce byc z nim, to nie powinnam nic mówić. Przynajmniej narazie.Magda daje mu ostatnią szanse - tak powiedziała.Jescze nie wiadomo, czy On zgodzi się pójść na terapię razem z Nia. Zobaczymy.Ech, trudne to...- Siunia
    • Gość: Siunia Kolejne wiadomości IP: *.* 03.09.02, 01:33
      Madzia zaproponowała swojemu "ukochanemu" wspólną wizytę i terapie u psychologa.Odmówił, ale w sposób mało ciekawy.Na tą propozycję odpowiedział, cyt.:"Jak chcesz to sama idź. Tobie pomoże lekarz a mi święty spokój. Nie zmienię się bo nie chcę. Bedę taki jaki jestem.Nie chcę się zmienic, bo to nie ma sensu. Kilka dni będzie dobrze a potem znowu wrócimy do tego co jest teraz. I albo to zaakceptujesz, albo nie. Jeżeli nie odpowiada Ci taki związek, to sama zdecyduj co dalej. Bo ja decydować w tej sprawie nie będę."Niezły cwaniak, co? Umywa ręce od wszystkiego, bo mu pasuje by to Ona Go wywaliła z domu. zawsze wtedy to On noby będzie tenbiedny i poszkodowany, w oczach innych. Bo to Magda go wywaliła a On taaaaaaki dobry i taaaaki biedny.Madzia powiedziała, że to poprostu koniec. Bo jak to inaczej wytłumaczyc jak inaczej rozumieć.Przyznałąm jej oczywiście racje i dodałam, że: "szkoda jej czasu, by marnowała Go przy boku kogoś takiego."Przeciez w tym czasie mogłaby poznac kogoś, kto zaakceptowałby jej dziecko i jakoś sobie ułożyć życie.Młoda, ładna, miła, towarzyska, fajna z niej gospocha, więc facet miałby z Nią dobrze.Szkoda, że to wszystko się dzieje teraz, gdy jestem w ciąży.Bo inaczej wyciągnęłabym ją z domu, może byśmy jej kogoś znalazły? :)Modlę się o to.A ten wariat niech sobie zostanie sam.No i jeszcze jego matka, nie chce dopuścic do tego by to się rozpadło. Powiedziała, że jak Ona się z Nim rozstanie lub jak On od niej odejdzie, to Ona nie poda mu ręki. ŻE Magda ma do tego nie dopuścic, bo On napewno po chwili zacznie wszystkiego żałowac a wraca się ciężko.Ta kobieta naprawdę nie ma świadomości tego, jakiego ma synka....Jakie to dziwne, że taka kobieta, z takim podejściem do dzieci wychowałą takiego potwora.To Ona pierwsza i jedyna potrafiła okiełznać moją Wikę :) Byłam w szoku. Dokonała czegoś, co nie udało się nikomu :)Może była za dobra? No raczej napewno........Wydaje mi się, że czasem dobrocią a raczej jej nieumiejętnym wykorzystaniem krzywdzimy nasze dzieci.Ale jeszcze Wam coś dodam. Scena z domu rodzinnego tego kolesia.Pora obiadu, wszyscy w domu. W kuchni już prawie wszystko przygotowane do obiadu. Kotleciki usmażone, kartofelki odlane, surówki przygotowane. Dzwoni telefon - Ciocia z innego mista, siostra matki tego drania. W dużym pokoju przy stole siedzą panowie - teń drań i jego ojciec.Oczywiście żaden nie ruszył się, żeby odebrac telefon. Bo po co, skoro mamusia/żona odbierze.Obiad na takim etapie, ze tylko nałożyć na talerze i jeść.Mama/żona oczywiście odbiera telefon i rozmawia z siostra. Wiadomo, że skoro dzwoni z drugiego końca Polski, to rozmowa trwa kilka minut, bo rzadko rozmawiaja. A skoro już zadzwoniła .....Natomiast panowie wkurzaja sie w pokoju przy stole, ze mama/żona obiadu im pod nos nie podała. Ale żaden nie ruszył d......, żeby nałożyć sobie na talerz. A to już chyba trudne nie jest?Po zakończonej rozmowie obaj panowie zrobili karczemną awanturę, że mama "śmiała ich tak zostawić, a Oni straaasznie głodni po pracy a tu obiadu na stole zabrakło."Dla mnie - STRASZNE !No i co z takiego chłopa mogło innego wyrosnąc, skoro Matka na takie rzeczy pozwalała? Dobrze, że Oni się rozstana. A może nie?Ciekawa jestem co powie lekarz mojej Madzi.Doda jej odwagi, zmobilizuje do rozstania skoro to klasyczny związek toksyczny?Bardzo jestem ciekawa.Zatem pomyślałam sobie, ze skoro sprawy się tak maja, to może jej już nie dokładać przykrości i dodatkowego bólu, uświadamiając z kim żyła pod jednym dachem?Jeżeli ja jej tego nie powiem, to nie powie jej nikt.Więc może zamilknąć......Narazi i tak poczekam. pZobaczymy jak się dalej sprawy potoczą.Ale cwaniak z niego jest, ze ho, ho.....Byłam u Magdy, gdy dzwoniła zapytać na którą ma być obiad.Po rozmowie odłożyła telefon z dziwną mina, ale nie pytałam co zaszło, skoro sama nie mówiła.Ale za to od męża , wieczorem, dowiedziałam sie co zaszło.I otóż wyobrażcie sobie, że On się wydzierał na nia przez telefon, ze : " Ona się go znowu czepia i że ma dość." Po czym rzucił telefonem a ten telefon znalazł sie na drugim końcu biura, po czym trzasnął drzwiami i wyszedł. Wrócił po jakims czasie. Już nie wspomne, ze świadkiem tego był nie tylko mój mąż, ale i kilku dealerów, bo akurat byli w biurze. Wiec wychodzi na to, ze On przed innymi stara się pokazać jak On to ma źle z ta swoją kobietka. Popisuje się, by pokazać, ze to Ona jest zła a nie On. Straszne ...Ale nie pierwszy raz sytuacja, gdy On stojąc z drugiej strony telefonu robi takie numery. Bo inni przecież nie wiedza o czym On z Nią rozmawia a Ona nie rozumie jego durnowatego zachowania. No ale dla mnie to oczywiste.Boże, jak mogłes stworzyć takiego potwora ...... feeeeee....- Siunia
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Kolejne wiadomości IP: *.* 03.09.02, 06:35
        Siunia, kochanie!Szkoda dziewczyny, szkoda Ciebie, bo w ciąży nie powinnaś miec takich dylematów :(. Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie /sprawy i ciąży ;)/. I nadal twierdzę - nie mów Magdzie...Magda :hello:
        • Gość: eBeata Re: Kolejne wiadomości IP: *.* 03.09.02, 09:18
          A ja myślę, że teraz mąż może byc jeszcze bardziej potworowaty. Rozłazi Mu się wygodny związek. Uległa żonka zaczyna o sobie decydować i myśli o odejściu. Ona!!! myśli o odejściu. Dla większości mężczyzn sytuacja b. trudna psychicznie. Żona odchodzi - czyli nie umiem zadbać o rodzinę. Gdyby naprawdę kochał tamtą drugą kobietę i chciał z Nią być, decyzja Twojej przyjaciółki ułatwiłaby ten krok. Myślę, że tak naprawdę to On wcale nie ma ochoty na nowe życie, a może nie może mieć /tamta kobieta nie chce z nim zamieszkać? może też jest mężatką?/. Więc teraz dla Twojej przyjaciółki może być bardzo nieprzyjemny. Dobrze, że Jesteś blisko.Co do teściowej, jeżeli nie wie jakiego ma synka, to nic dziwnego, że walczy o Wasz związek. Myśli, że to na pewno jakieś zwykłe nieporozumienie, kryzysik małżeński.
          • Gość: magusia Re: Kolejne wiadomości IP: *.* 03.09.02, 11:23
            Siunia! eBeata ma rację. Facet zaczyna rozumieć że azyl domowy którego był pewien, czekająca żona, odchowane dzieciaki to wszystko zaczyna odpływać. Aby wzbudzić współczucie znajomych będzie odgrywał rolę męża harpii, histeryczki i awanturnicy. Prawdopodobnie winą za obecny stan ich małżeństwa będzie obarczał swoją żonę. Myślę że Twoja koleżanka ma szczęście mając taką przyjaciółkę jak Ty.Proszę bądźcie ze sobą blisko i nie dajcie się rozdzielić.Ps. Prawdą jest że nie możesz uświadomić przyjaciółki jakim moralnym draniem jest jej mężczyzna. Może jednak tak da się pokierować wydarzeniami aby na własne oczy zobaczyła jak faktycznie wygląda mężowska praca po godzinach.Sposób brutalny ale fakty nie podlegają dyskusji.
      • Gość: mjm Re: Kolejne wiadomości IP: *.* 03.09.02, 11:48
        Siunia,do tej pory się nie odzywałam, ale naprawdę bardzo uważnie wszystko śledziłam. Twoja przyjaciółka bez względu na to, czy zdeyduje się odejść od męża, a właściwie zakończyć sprawę, bo przecież juz odszedł..., będzie Cię bardzo potrzebowała. Zastanawiam się, czy będzie miała do Ciebie zaufanie, jeżeli dowie się, że o wszystkim wiedziałaś, ale milczałaś - jak to się mówi - dla jej dobra. Myślę, że nie, nawet jeżeli zrozumie Twoje intencje. Masz rację mówiąc, że nie mozesz bawić się w Pana Boga, ale Ty ukrywasz prawdę. Pozwól jej zdecydować. Nie mów, jak powinna postąpić i wesprzyj ją w jej decezji, ale powiedz jej prawdę. Myślę, że opowieść Bajbusa jest dobrym kierunkowskazem.Tak czy inaczej życzą Ci dużo, dużo siły - dla Ciebie, Maleństwa i Przyjaciółki.Magduszka
      • Gość: agacz2905 Re: Kolejne wiadomości IP: *.* 03.09.02, 17:04
        Siunia,Nie nam tu decydować za Ciebie, czy masz powiedzieć Magdzie tak bolesną prawdę. Współczuję tej dziewczynie takiego męża i jednocześnie tym bardziej dziękuję Bogu za mojego. Kiedyś, kiedyś - rozstał się ze mna chłopak "bo tak będzie dla nas lepiej"....3 tygodnie po rozstaniu moi znajomi widzieli go w autobusie relacji Kraków - Zakopane z dziewczyną, jego obecną żoną. W tym wypadku prawda, choć bolesna, sprawiła, że straciłam złudzenia i złapałam jakze potrzebny kontakt z rzeczywistością. No ale to mimo wszystko o niebo inna sytuacja...nie był moim mężem, nie mieliśmy dzieci.... Sytuacja u Twojej Przyjaciółki jest trudna, a jej małżonek to bardzo nieciekawy typek. Pozostaje mi współczuć i trzymać kciuki za Magdę, no i...za Ciebie i Twoje Młodsze Maleństwo :love:Agnieszka, mama Szymka
    • Gość: moniśka Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 03.09.02, 14:36
      Witam, ja byłam mniej więcej w takim momencie, jak Twoja koleżanka teraz. Z wyjątkiem tego, że mój ukochany starał się być kulturalny. Świat legnął w gruzach, on się ze mną rozstał, "dla mojego dobra" /ha, ha, ha-niezły tekst!!/, absolutnie nie z powodu żadnej innej dziewczyny. I ja przez chwilę w to uwierzyłam.... A byliśmy ze sobą 7 lat. Ale moja koleżanka, będąc u niego mniej więcej po tygodniu, zastała NOWĄ już dziewczynę, która, jak jej sama powiedziała, mieszkała tam już od dwóch tygodni. I do dnia dzisiejszego jestem jej za to wdzięczna, że mi powiedziała, bo inaczej siedziałabym przy telefonie, czekając na to, że może zmienił zdanie, lub siedząc w oknie - bo może się zjawi???A tak dostałam pożądnego kopa na rozpęd, z płaczu i rozczulania przeszło wszystko w złość i furię. I dobrze, wyładowałam się, ulżyło mi!!! Ja nie chciałabym nie wiedzieć tego, co wszyscy wokół wiedzieli. Siunia, jak wyczujesz moment, że będziesz już mogła powiedzieć, że ona i tak będzie zdecydowana, albo będzie o krok od decyzji - postaraj się to zrobić jak najszybciej. To powinno jej pomóc wyrwać się z tego upiornego związku. Mi pomogło się pozbierać, a nie było łatwo, jak człowiek przez całe swoje młodzieńcze życie jest związany tylko z jedną osobą. Mam nadzieję, że uda się Wam wybrąć z tego wszystkiego jak najmniej boleśnie.Powodzenia, Monika
      • Gość: altru Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 03.09.02, 15:01
        Nie wiem czy powinnaś jej powiedzieć, czy nie. Dla mnie podstawowym pytaniem jest czy ona chce wiedzieć? Może sama coś przeczuwa, ale nie przyznaje się do tego przed sobą. Kobieta to takie dziwne stworzenie, które ignoruje najbardziej oczywiste dla innych symptomy zdrady. I potem jak zwykle żona dowiaduje się ostatnia. Porozmawiaj z nia, żeby sie zorientowac na jakim etapie jest ona i jej związek. Czy jest gotowa na prawdę. A potem zrób jak ci dyktuje rozsadek i odrobina litości.mamma
        • Gość: Agunia38 Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 03.09.02, 18:24
          a mnie się w tym wszystkim baaardzo nie podoba postawa twojego męża. i on sam.
          • Gość: Siunia Do Agi 38 IP: *.* 04.09.02, 11:56
            Ja natomiast postawę mojego męża mimo wszystko rozumiem. Nie wiem czy popieram (bo nadal mam dylemat co powinnam zrobić), ale rozumiem.Natomiast bardzo dobrze, że On Ci się nie podoba, bo to nie jest kawaler do wzięcia ;)Nie wiem czy czytałaś dokładnie cały ten wątek.Pisałam gdzieś wyżej, że jeżeli ujawniłabym to co wiem, to mój mąż mógłby stracić pracę.Jest też jeszcze jedna sprawa. Mój mąż był już kiedyś w podobnej sytuacji i na dobre mu to nie wyszło. Dlatego chciałby abym zostawiła tą sprawę własnemu biegowi.Może ma rację, może nie. Nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi.Gdyby to było takie proste i oczywiste, nie napisałabym tego postu, bo nie miałabym watpliwości: co jest właściwe a co nie.- Siunia
      • Gość: 220571 Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 03.09.02, 22:07
        Mam podobne spojrzenie na sprawę jak Moniśka, chociażnigdy na szczęście nie byłam w takiej sytuacji. Tak sobie myślę Siuniu, że jak zauważysz, że Twoja koleżnak zaczyna się obwiniać powinnaś jej powiedzieć. Bo zawsze może sobie dziewczyna pomyśleć, że może za mało się starała, że może gdyby cośzrobiła to ON byłby zadowolony i małżeństwo uratowane. A jeśli będzie znać prawdę to może wtedy wina znalazłaby się po stronie winowajcy a nie ofiary?Tak się zastanawiam.JA wolałabym znać prawdę, choćby była najgorsza. Dla mnie najgorsza jest niepewność. JAk wiem z czym/kim walczę to sobie radzę. JAk nie wiem co się dzieje to się załamuję.Pozdrawiam Cię Siuniu serdecznie :hello:
        • Gość: 1999 Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 04.09.02, 11:46
          Niezły krętacz, ze my kobiety potrafimy znosić takie traktowanie i dołowanie żaden facet by sobie nie pozwolił na cos takiego. A moze to specjalnie wpędzi ją w depresję a wtedy ciężko podejmować decyzje.Siunia a może od strony tej drugiej można go przycisnąc do decyzji? W końcu musiał jej coś naobiecywać jak "stały związek tylko żona nie chce rozwodu.."? Mądrych wyborów
          • Gość: Siunia Re: Jest mi coraz trudniej spojrzec Jej w oczy ... IP: *.* 04.09.02, 12:43
            Oni nawet nie mają ślubu :)Gdy się nad tym zastanawiałam, to też miałam takie myśli.Może drugiej naobiecywał a może nie.A może ta druga nic nie wie?Sama nie wiem. To z resztą chyba mało istotne - jego sprawa.Mi żal jednej i drugiej- Siunia
    • Gość: Siunia No i stało się ....... IP: *.* 04.09.02, 15:47
      Wcześniej napisałam kilka odpowiedzi na Wasze posty "z doskoku".Teraz mam chwilke, więc szybko napiszę.Magda wczoraj wyrzuciła z domu swojego mężczyznę.Co jej pomogło?Bo jak przedwczoraj na chwile wyszedł z domu, to wrócił wczoraj nachlany o 14,00. W pracy oczywiscie był, ale ok. 16,00 w stanie raczej silnie wskazującym na spożycie napojów wyskokowych.Martwiła sie o Niego, wydzwaniała a On nic. Potem jeszcze ja opieprzył.Więc, jak to sama powiedziała:" spakowałam Go w ciagu 5 minut, a worki i wieszaki z rzeczami wynosiłam do samochodu pół godziny".On ma to w d...uszy, bardzo głęboko. Pojechał sobie do innego miasta, tam gdzie maja siedzibę firmy.Dużo bym tu jeszcze napisała, bo wydarzyło się wiele. Ale ... czas.Byłam wczoraj wieczorem u Madzi pdtrzymac ja na duchu. Wróciłam nad ranem :)Dziś chyba obie jestesmy niewyspane... ale co tam....Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie.Wczoraj nawet niemalże wprost jej powiedziałam wszystko, ale Ona uparcie się zapiera, że to niemożliwe.Czyli, rozumiem, że naprawdę woli tego wszystkiego nie wiedziec.Zatem niech tak zostanie...- Siunia
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No i stało się ....... IP: *.* 04.09.02, 16:01
        Jak dobrze mieć w tekiej chwili przyjaciółkę. Siunia - to cudowne, że Magda może na Ciebie liczyć.Magda :hello:
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka